news
Tyle pieniędzy zarobił Kacper Tomasiak za srebrny medal olimpijski
Zimowe igrzyska olimpijskie po raz kolejny dostarczają emocji, które rozpalają kibiców na całym świecie. Tym razem Polska ma nowego bohatera, który zapisał się na kartach historii i… znacząco poprawił stan swojego konta. Co dokładnie się wydarzyło? Dowiedz się więcej!
Zimowe igrzyska olimpijskie trwają w najlepsze i przyciągają uwagę nie tylko zapalonych fanów sportu, ale także osób, które na co dzień nie interesują się rywalizacją na najwyższym poziomie. To właśnie podczas igrzysk wielu widzów po raz pierwszy odkrywa dyscypliny, o których wcześniej niewiele wiedziało – łyżwiarstwo figurowe, saneczkarstwo, biegi narciarskie czy skoki stają się nagle tematem rozmów w domach i mediach społecznościowych. Atmosfera olimpijska sprawia, że emocje udzielają się nawet tym, którzy wcześniej nie potrafili wymienić nazwisk sportowców.
Tym razem oczy polskich kibiców skierowane są na Włochy, gdzie w Mediolanie, Cortinie d’Ampezzo oraz Predazzo rozgrywają się najważniejsze wydarzenia tej zimy. Każdy dzień przynosi nowe historie, niespodzianki i momenty, które zapisują się w pamięci fanów na długo. W poniedziałek jeden z konkursów przyniósł Polsce szczególne powody do dumy – młody skoczek narciarski sięgnął po medal, który już teraz określany jest jako historyczny.
Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal na normalnej skoczni w Predazzo, czym wprawił w zachwyt zarówno kibiców, jak i ekspertów. Tym samym został najmłodszym polskim skoczkiem narciarskim, który stanął na podium zawodów tej rangi. Zaledwie 19-letni zawodnik z Bielska-Białej udowodnił, że wiek w sporcie nie musi być żadną barierą, jeśli idzie w parze z talentem, ciężką pracą i ogromną determinacją.
W finale wyprzedził go jedynie reprezentant Niemiec — Philipp Raimund, co pokazuje, jak wysoki był poziom rywalizacji. Mimo to srebro Polaka zostało przyjęte jak złoto, a wielu komentatorów podkreślało, że to jeden z najbardziej imponujących występów młodego zawodnika w historii polskich skoków. Media natychmiast okrzyknęły go nową nadzieją tej dyscypliny, a kibice zalali internet gratulacjami.
Sam Kacper Tomasiak nie krył emocji po swoim sukcesie. W rozmowie z Eurosportem powiedział:
Nie wiem do końca, jak to zrobiłem. Dobrze skakałem. Może nie idealnie, ale na pewno bardzo dobrze. […] To mój najszczęśliwszy dzień w sportowym życiu, chociaż mam nadzieję, że w całym życiu nie będzie najlepszy, że zdarzą się lepsze chwile – mówił w poniedziałkowy wieczór.
Ten wynik ma ogromne znaczenie także w kontekście historii polskich skoków narciarskich. Kacper Tomasiak jest piątym Polakiem, który indywidualnie zdobył medal olimpijski w tej dyscyplinie. Co więcej, dokonał tego zaledwie trzy tygodnie po swoich 19. urodzinach, co czyni jego osiągnięcie jeszcze bardziej spektakularnym i wyjątkowym na tle wcześniejszych sukcesów.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Znamy gwiazdy nowej edycji „Azji Express”. Te nazwiska mogą namieszać
Ile Kacper Tomasiak zarobi za drugie miejsce?
Sportowy triumf to jedno, ale igrzyska olimpijskie to również konkretne pieniądze, które mogą realnie wpłynąć na dalszą karierę zawodnika. Wiemy już, ile nasz rodak zarobił za srebrny medal zdobyty na włoskiej ziemi, a kwoty robią ogromne wrażenie nie tylko na kibicach, ale także na środowisku sportowym.
Za srebrny medal Tomasiak otrzyma z Polskiego Komitetu Olimpijskiego 400 tys. zł w gotówce, 200 tys. zł w tokenach („kryptowaluta”), obraz, voucher na wakacje oraz biżuterię o wartości do 2 tys. zł. To jednak nie koniec listy nagród, ponieważ do tej puli dojdzie również premia przyznana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Łączna premia z Ministerstwa Sportu i Turystyki, również częściowo rozłożona na 24 raty po 15 427,26 zł, wyniesie 448 495,92 zł (z jednorazową wypłatą 78 241,68 zł). Po zsumowaniu wszystkich składników nagrody okazuje się, że łączna kwota przekracza grubo milion złotych, co dla 19-letniego sportowca oznacza nie tylko nagrodę za sukces, ale też realne zabezpieczenie przyszłości.
Dla młodego skoczka to także potwierdzenie, że decyzja o poświęceniu życia sportowi była słuszna. Debiut w Pucharze Świata w tym sezonie, a teraz medal olimpijski i finansowy przełom – to scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się marzeniem, a dziś jest faktem. Taki start kariery otwiera przed nim zupełnie nowe możliwości.
Zimowe igrzyska olimpijskie wciąż trwają i przynoszą kolejne emocje, ale już teraz jedno jest pewne: nazwisko Kacpra Tomasiaka zapisało się na stałe w historii polskiego sportu. Jego historia pokazuje, że nawet najmłodsi mogą sięgać po największe sukcesy – wystarczy talent, odwaga i wiara w siebie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Norbi żałuje pracy w TVP za czasów Jacka Kurskiego? Ten komentarz zaskakuje
Którą dyscyplinę z Zimowych Igrzysk Olimpijskich lubicie oglądać najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
news
Skolim przerwał koncert z ważnego powodu. Publiczność była poruszona
Skolim podczas ostatniego koncertu przeżył wyjątkowo wzruszający moment. W tłumie zauważył małego fana, który w dniu swoich urodzin zrobił coś naprawdę wyjątkowego, by zwrócić uwagę swojego muzycznego idola. Dowiedz się więcej!
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od kilku lat należy do grona najpopularniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. Artysta nazywany przez fanów „królem latino” regularnie pojawia się na listach przebojów, a jego koncerty przyciągają tysiące osób. Wokalista nie ogranicza się jednak wyłącznie do muzyki. Równolegle rozwija kolejne biznesowe przedsięwzięcia i coraz mocniej buduje swoją markę osobistą.
Lista projektów Konrada Skolimowskiego w ostatnich miesiącach wyraźnie się rozrosła. Artysta angażuje się między innymi w produkcję perfum, autorskie produkty spożywcze, bieliznę oraz napoje bezalkoholowe. „Król Latino” konsekwentnie tworzy więc biznesowe imperium wykraczające poza scenę, a kolejne pomysły wymagają od niego jeszcze większego zaangażowania i czasu.
Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na scenie, a jego charakterystyczne latynoskie rytmy i imprezowe hity zapewniły mu ogromną popularność. „Kamikadze”, „Temperatura”, „Nie dzwoń do mnie mała” czy „Wyglądasz idealnie” stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych utworów w jego repertuarze. W samym okresie wakacyjnym wokalista miał stanąć na scenie ponad 500 razy.
POLECAMY: Mama przywiozła Daniela Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”
Skolim spełnił marzenie małego chłopca
Podczas wakacyjnej trasy koncertowej Skolim zaprezentował się publiczności w Kobielach Wielkich w miniony weekend. Pod sceną zgromadziły się prawdziwe tłumy fanów, którzy przyszli wspólnie bawić się przy największych hitach „króla latino”. Wśród publiczności znalazł się również mały Adaś, dla którego ten koncert miał mieć szczególne znaczenie.
Młody fan postanowił bowiem spędzić swoje urodziny w towarzystwie muzycznego idola. Zamiast tradycyjnego świętowania w domu, tortu i świeczek wybrał koncert Skolima. Chłopiec doskonale wiedział jednak, że samo pojawienie się pod sceną może nie wystarczyć, aby zwrócić uwagę popularnego wokalisty.
Dlatego przygotował specjalny transparent. Adaś chwycił za kawałek tektury i kolorowe markery, a następnie własnoręcznie napisał wiadomość skierowaną do swojego idola. Z gotowym transparentem ustawił się w pierwszym rzędzie i cierpliwie czekał, aż Skolim zauważy go wśród roztańczonego tłumu.
Na kartonie znalazła się niezwykle rozczulająca wiadomość:
“Skolim, mam dziś urodziny. Dla Ciebie zrezygnowałem z tortu. Zdjęcie z tobą = najlepszy prezent” – napisał.
Plan małego fana zadziałał. Gdy Skolim dostrzegł transparent i przeczytał jego treść, nie pozostał obojętny. Wokalista przerwał na moment występ i zaprosił Adasia na scenę. Chłopiec stanął obok swojego idola, wciąż trzymając w rękach własnoręcznie przygotowany transparent.
Na pamiątkowym zdjęciu mogło się jednak skończyć, ale Skolim postanowił zrobić dla chłopca coś jeszcze. Ze sceny poinformował publiczność, że jego młody fan właśnie obchodzi urodziny. Reakcja tłumu była natychmiastowa – setki osób zaczęły wspólnie śpiewać jubilatowi „100 lat”.
Dla Adasia zwykły koncert zamienił się tym samym w wyjątkowe urodzinowe przeżycie. Chłopiec nie tylko zobaczył swojego idola z bliska i zrobił z nim pamiątkowe zdjęcie, ale również stanął z nim na scenie, a następnie usłyszał od całej publiczności życzenia urodzinowe. Trudno wyobrazić sobie bardziej nietypową pamiątkę z tego wyjątkowego dnia.
Cała sytuacja pokazuje również, jak niewielki gest może mieć ogromne znaczenie dla młodego fana. Skolim mógł po prostu przeczytać transparent i kontynuować występ, ale zdecydował się poświęcić chwilę uwagi chłopcu. Dla artysty był to zapewne krótki moment koncertu, jednak dla Adasia może pozostać jednym z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi
Miły gest ze strony Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Mama przywiozła Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”
Daniel Martyniuk miał być jednym z najbardziej kontrowersyjnych uczestników nowej edycji „Nasi w mundurach”, ale jego udział od początku budzi ogromne emocje. Najpierw pojawiły się informacje o jego nieobecności na planie, a później syn Zenka Martyniuka miał niespodziewanie ponownie pojawić się na planie produkcji. Dowiedz się więcej!
Czwarta edycja programu „Nasi w mundurach” ma być dla uczestników kolejnym sprawdzianem charakteru, wytrzymałości i umiejętności funkcjonowania w warunkach wojskowego szkolenia. Wśród osób, które zdecydowały się podjąć to wymagające wyzwanie, znalazł się Daniel Martyniuk. Syn Zenka Martyniuka jeszcze przed premierą sezonu stał się jednak jednym z najgłośniejszych nazwisk związanych z programem.
Szczególne zainteresowanie wzbudziła jego nieobecność na planie. Niedługo wcześniej Daniel Martyniuk ponownie aktywnie udzielał się w mediach społecznościowych. Na Instagramie publikował chaotyczne i wulgarne nagrania, w których zwracał się między innymi do swoich rodziców, wspominał o żonie oraz ostro wypowiadał się na temat stacji TTV, która jesienią pokaże program.
“Teraz to wam powiem, że takiego chja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, ku*wa nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (…) TTV je*ać was, je*ać was” – krzyczał ostatnio na InstaStories.
Wokół udziału Daniela Martyniuka szybko pojawiło się więc wiele pytań. Tym bardziej że pozostali uczestnicy mieli już okazję poznać go podczas pierwszych dni zdjęciowych. Ich relacje pokazują jednak, że obraz syna Zenka Martyniuka nie był dla wszystkich tak jednoznaczny, jak mogłyby sugerować jego późniejsze publikacje w mediach społecznościowych.
Jedną z osób, która spędziła z Danielem Martyniukiem więcej czasu, był Maciej Pela. Tancerz i były partner Agnieszki Kaczorowskiej przyznał, że miał okazję przebywać z synem Zenka Martyniuka przez około dwa i pół dnia. Jak wynika z jego relacji, podczas tego czasu zobaczył spokojnego i towarzyskiego człowieka.
“Spędziliśmy razem dwa i pół dnia, więc mieliśmy okazję zaobserwować go w sytuacji abstynencji i pokazał się z takiej strony normalnego chłopaka; był towarzyski. Ja nie chcę opiniować go jako człowieka, ale to, co się zadziało później i co mówił na relacji, było obrzydliwe i karygodne. On musi dojść do tego wniosku, musi to zrozumieć” – mówił Maciej Pela na łamach Faktu.
POLECAMY: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi
Mama Daniela Martyniuka przywiozła go na plan?
Wydawało się jednak, że kariera Daniela Martyniuka w programie mogła zakończyć się, zanim na dobre się rozpoczęła. Według informacji przekazanych przez osobę z planu produkcji syn Zenka Martyniuka pojawił się jedynie na pierwszym dniu wprowadzającym. Później, mimo oficjalnego ogłoszenia jego udziału w programie, miał już nie pojawić się na kolejnych dniach zdjęciowych.
“Daniel był tylko na pierwszym dniu wprowadzającym jakiś czas temu. Potem jego udział w programie został ogłoszony oficjalnie, ale on nie pojawił się już na planie. Odcinki są już nagrywane od kilku dni, ale bez Martyniuka. Nikt nie wie, co będzie dalej” – poinformowała Plejadę osoba z planu produkcji.
Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Gdy mogło się wydawać, że Daniel Martyniuk ostatecznie zniknął z produkcji, pojawiły się kolejne informacje dotyczące jego udziału. Według informatora TTV syn Zenka Martyniuka miał ponownie przyjechać na plan, a jego pojawienie się miało być dla ekipy niemałym zaskoczeniem.
“Przyjechał na plan i chciał wbić się do programu. Przywiozła go mama i był przekonany, że będzie mógł zostać” – poinformował Plotka informator z TTV.
Taka wersja wydarzeń stawia pod znakiem zapytania dalszy udział Daniela Martyniuka w „Nasi w mundurach”. Z jednej strony uczestnik miał zostać oficjalnie przedstawiony jako część obsady nowego sezonu, z drugiej – jego obecność na planie miała być bardzo nieregularna. Dodatkowo wokół całej sytuacji narosło sporo medialnych doniesień, które trudno jednoznacznie zweryfikować bez oficjalnego stanowiska produkcji.
Na ten moment nie wiadomo oficjalnie, jak dokładnie potoczyły się losy Daniela Martyniuka na planie i czy ostatecznie zobaczymy go we wszystkich przygotowanych odcinkach. Produkcja nie przedstawiła pełnych szczegółów dotyczących jego udziału, dlatego na odpowiedzi trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jedno jest pewne – „Nasi w mundurach” wracają na antenę TTV już 3 października o godz. 22:00. Dopiero wtedy widzowie przekonają się, jak naprawdę wyglądała przygoda Daniela Martyniuka z wojskowym szkoleniem, czy syn Zenka Martyniuka sprostał wymagającej formule programu i jak produkcja pokaże wszystkie wydarzenia, które miały miejsce za kulisami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja
Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Gesslerowi
Dyskusja o tym, czy napiwki powinny być obowiązkowe, nabiera tempa. Po mocnych słowach Mateusza Gesslera i zdecydowanej odpowiedzi Katarzyny Bosackiej głos zabrał teraz Książulo. Popularny recenzent kulinarny nie potrzebował wielu słów, by jasno przedstawić swoje stanowisko. Dowiedz się więcej!
Kwestia napiwków od lat dzieli Polaków. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostawienie dodatkowego wynagrodzenia dla kelnera jest mocno zakorzenione w kulturze, w Polsce napiwek wciąż traktowany jest przede wszystkim jako dobrowolny wyraz uznania za dobrą obsługę. Jedni uważają, że należy go zostawiać niemal zawsze, inni są zdania, że klient powinien sam decydować, czy i ile pieniędzy chce dodatkowo przekazać pracownikom lokalu.
Głos w tej dyskusji zabrał ostatnio Mateusz Gessler w rozmowie z Pudelkiem. Restaurator, który od lat związany jest z branżą gastronomiczną, podczas ramówki Polsatu opowiedział o własnych doświadczeniach z pracy w restauracji. Podkreślił, że sam doskonale zna realia pracy zarówno na kuchni, jak i na sali, dlatego napiwki mają dla niego szczególne znaczenie.
„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.
Na tym jednak Mateusz Gessler nie poprzestał. Restaurator zdecydował się na znacznie bardziej stanowczą opinię dotyczącą tego, jak jego zdaniem powinni zachowywać się klienci restauracji. W jego ocenie napiwek nie powinien być wyłącznie kwestią indywidualnej decyzji gościa, ale stałym elementem wizyty w lokalu gastronomicznym.
„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.
Takie stanowisko szybko spotkało się z reakcjami. Do sprawy odniosła się między innymi Katarzyna Bosacka, która przyznała, że rozumie trudną sytuację osób pracujących w gastronomii, ale nie zgadza się z twierdzeniem, że klient powinien mieć obowiązek zostawienia napiwku. Jej zdaniem dodatkowe wynagrodzenie powinno zależeć przede wszystkim od jakości obsługi.
Katarzyna Bosacka szczególnie mocno zwróciła uwagę na przypadki, w których opłata za obsługę zostaje doliczona do rachunku bez odpowiednio wyraźnej informacji. W takiej sytuacji klient może nieświadomie zostawić dodatkowe pieniądze po raz drugi, sądząc, że rachunek nie zawiera jeszcze żadnej opłaty za serwis.
„Choć zdanie Mateusza szanuję, to jednak się z nim nie zgadzam. Napiwki zostawiam zawsze w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani” – czytamy na Instagramie.
POLECAMY: Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja
Książulo odpowiada na pomysł Gesslera ws. napiwków
Sprawa nie zakończyła się jednak na wymianie opinii między Gesslerem i Bosacką. Internauci szybko podchwycili temat, a w komentarzach zaczęły pojawiać się kolejne głosy dotyczące tego, czy napiwek faktycznie powinien być traktowany jako obowiązkowa część wizyty w restauracji.
Do dyskusji włączył się również Książulo. Popularny recenzent kulinarny, znany przede wszystkim z bezpośrednich i często dosadnych ocen lokali gastronomicznych, postanowił skomentować stanowisko Mateusza Gesslera. Nie zdecydował się jednak na długi wywód. Wystarczyło mu jedno krótkie zdanie.
Obowiązek, centralnie ci mówię, nie – napisał krótko i ironicznie pod postem.
Komentarz Książula szybko zwrócił uwagę internautów, ponieważ idealnie wpisuje się w jego charakterystyczny, bezpośredni styl. Recenzent jasno opowiedział się przeciwko pomysłowi obowiązkowych napiwków, choć zrobił to w typowy dla siebie, lekko prześmiewczy sposób. Tym samym do dyskusji dołączyła kolejna bardzo rozpoznawalna postać związana z gastronomią i internetowymi recenzjami jedzenia.
Cała sytuacja pokazuje, że temat napiwków zdecydowanie nie zamierza szybko zniknąć z przestrzeni publicznej. Mateusz Gessler uważa, że powinny być obowiązkiem każdego gościa, Katarzyna Bosacka stawia na dobrowolność zależną od jakości obsługi, a Książulo swoim krótkim komentarzem jasno pokazał, po której stronie sporu się znajduje. Jedno pytanie pozostaje więc otwarte: czy napiwek rzeczywiście powinien być obowiązkiem, czy jednak zawsze powinien zależeć od decyzji klienta?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski ponownie na językach. Po tym występie posypały się komentarze
Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja
Sebastian Fabijański coraz śmielej rozwija swoją muzyczną karierę i wygląda na to, że właśnie pojawił się przed nim kolejny, bardzo ambitny cel. Aktor zdradził, że rozważa start w polskich eliminacjach do Eurowizji, a następnie zapytał o zdanie swoich obserwatorów. Wynik głosowania był jednoznaczny. Dowiedz się więcej!
Sebastian Fabijański przez lata kojarzony był przede wszystkim z aktorstwem, jednak w ostatnim czasie coraz mocniej stawia na muzykę. Artysta dał się poznać szerokiej publiczności również dzięki udziałowi w „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie dotarł aż do finału. Obecnie jednak to właśnie muzyka wydaje się jednym z najważniejszych kierunków jego działalności.
Jednym z efektów tej aktywności jest współpraca z wokalistką Daryą Frączek. Para nagrała wspólnie kilka utworów, a szerszej publiczności zaprezentowała się podczas tegorocznego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Sebastian Fabijański i Darya Frączek wystartowali w konkursie Premier z piosenką „nieIDEALNA”. Choć ich występ nie zakończył się zwycięstwem, artysta nie zamierza zwalniać tempa.
Teraz Sebastian Fabijański postanowił zdradzić kolejny ze swoich zawodowych planów. Aktor i muzyk przyznał, że bierze pod uwagę zgłoszenie się do polskich eliminacji do Konkursu Piosenki Eurowizji. Zanim jednak podejmie ostateczną decyzję, postanowił sprawdzić, jak na taki pomysł zareagują jego obserwatorzy.
POLECAMY: Dawid Kwiatkowski ponownie na językach. Po tym występie posypały się komentarze
Sebastian Fabijański wystartuje w konkursie Eurowizji?
Na swoim profilu w mediach społecznościowych Sebastian Fabijański zamieścił ankietę, w której internauci mogli opowiedzieć się za jego eurowizyjnym startem, pozostać wobec niego obojętni lub wyrazić sprzeciw. Wynik okazał się dla artysty wyjątkowo wyraźnym sygnałem. Aż 93 procent głosujących poparło pomysł jego udziału w eliminacjach.
Sebastian Fabijański, publikując rezultaty ankiety, skomentował je krótko, ale bardzo wymownie: „Chyba nie mamy wyboru”. Wszystko wskazuje więc na to, że aktor coraz poważniej zaczyna myśleć o walce o możliwość reprezentowania Polski na największym muzycznym konkursie w Europie.
Na razie nie wiadomo jednak, czy ostatecznie zobaczymy Sebastiana Fabijańskiego w polskich preselekcjach. Telewizja Polska nie rozpoczęła jeszcze procedury konkursowej, a szczegółów dotyczących naboru można spodziewać się dopiero w kolejnych miesiącach. Dopiero wtedy okaże się, kto faktycznie zdecyduje się zgłosić swoją propozycję.
Jeżeli Sebastian Fabijański rzeczywiście wystartuje, będzie musiał zmierzyć się z konkurencją innych polskich artystów. Sam udział w preselekcjach może być jednak dla niego kolejnym ważnym krokiem w budowaniu muzycznej kariery. Po występie w Opolu i kolejnych muzycznych projektach Eurowizja byłaby zdecydowanie największym wyzwaniem w tej części jego działalności.
Tym bardziej że przyszłoroczny konkurs zapowiada się wyjątkowo. 71. Konkurs Piosenki Eurowizji odbędzie się w Bułgarii, która w 2026 roku odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w historii konkursu za sprawą DARY i utworu „Bangaranga”. Gospodarzem wydarzenia będzie miasto Burgas, a trzy główne koncerty zaplanowano na 11, 13 i 15 maja 2027 roku.
Dla Sebastiana Fabijańskiego byłaby to więc szansa na wejście na zupełnie nowy poziom muzycznej kariery. Na razie pozostaje jednak pytanie, czy po tak jednoznacznym wyniku ankiety rzeczywiście zdecyduje się zrobić kolejny krok. 93 procent głosujących już wydało swój werdykt, a teraz decyzja należy do niego. Czy aktor faktycznie stanie do walki o Eurowizję? Wszystko może rozstrzygnąć się już tej jesieni.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim ma DOŚĆ koncertów? Wokalista podjął decyzję
Sebastian Fabijański na Eurowizji to dobry pomysł? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuKolejny TRANSFER z Polsatu do TVN? Właśnie dostał nową fuchę
-
showbiz3 dni temuŻona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa
-
news3 dni temuNatasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt
-
news5 dni temuAnna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę
-
news3 dni temuPoruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie
-
showbiz3 dni temuWiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie
-
news4 dni temuJanja Lesar nie ukrywa poczucia winy. Wszystko przez związek z Zillmann?
-
news5 dni temuObowiązkowe napiwki w restauracjach? Mateusz Gessler wywołał BURZĘ

Dodaj komentarz