Śledź nas

news

Wjechała do przejścia podziemnego, a teraz nie chce iść do więzienia – jak każdy ;-)

Opublikowano

w dniu

Izabela C. z pewnością zostanie nową “kryminalną gwiazdą” mediów. Dla przypomnienia, w nocy z poniedziałku na wtorek kobieta wjechała swoim mercedesem do przejścia podziemnego obok Rotundy w Warszawie. Jej samej nic się nie stało, a we krwi miała 1 promil alkoholu.

Co prawda straciła prawo jazdy w sierpniu, również za jazdę po pijanemu. Sąd uznał, że sprawę trzeba przekazać do prokuratury w celu głębszego zbadania. Chodzi o poczytalność Izabeli C.

Podczas ogłoszenia decyzji sędzia poinformowała o odebraniu kobiecie paszportu i dozorze policyjnym. Brak możliwości wyjazdu z kraju bardzo ją oburzył.

iz

To mocno koliduje z moimi planami świątecznymi. Ja jestem do dyspozycji sądu i miejsce oczywiście, które będzie przeze mnie wybrane, by spotkać się z rodziną czy wylecieć, ma bardzo duży sens. Nie chcę spędzać świąt sama w domu – argumentowała Izabela C. Jest okres świąteczny i ja nie jestem jakimś egoistycznym człowiekiem, który będzie samotnie spędzał święta. Więc to jest trochę nienormalne zastosowanie, zwłaszcza, że to nie ma nic wspólnego z rozprawą. Mogą państwo zatrzymać mi prawo jazdy, ale zdecydowanie nie paszport.

news

Czy OLEK Sikora czuje się BEZPIECZNIE w “Halo tu Polsat”!? Cichopek i Kurzajewski już nie PRACUJĄ!

Opublikowano

w dniu

przez

Czy OLEK Sikora czuje się BEZPIECZNIE w “Halo tu Polsat”!? Cichopek i Kurzajewski już nie PRACUJĄ!

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim nie wytrzymał. Tak skomentował ostrą krytykę Dody

Kontynuuj czytanie

news

Wielki transfer do „Dzień dobry TVN”. Do programu dołącza znana gwiazda

Opublikowano

w dniu

przez

„Dzień dobry TVN” nie zwalnia tempa i już przygotowuje kolejne nowości przed jesienną ramówką. Wszystko wskazuje na to, że do redakcji dołączy znana twarz, która ma wnieść do programu zupełnie nową energię. Co dokładnie będzie robił nowy współpracownik śniadaniówki? Dowiedz się więcej!

Od ponad dwóch dekad „Dzień dobry TVN” pozostaje jednym z najchętniej oglądanych programów śniadaniowych w Polsce. Tegoroczne wakacje są jednak wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy w historii śniadaniówka emitowana jest codziennie, a nie tylko w weekendy. Dzięki temu redakcja może częściej eksperymentować z prowadzącymi, zapraszać nowych gości oraz realizować autorskie projekty.

Jednym z największych sukcesów letniej ramówki okazały się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. W ramach tego cyklu znane osoby wracają do swoich rodzinnych miejscowości, odwiedzają miejsca związane z dzieciństwem i dzielą się osobistymi wspomnieniami. Każdy turnus kończy się współprowadzeniem jednego z wydań programu.

W ostatnich tygodniach w roli gospodarzy śniadaniówki widzowie mogli oglądać między innymi Tatianę Okupnik, Norbiego, Majkę Jeżowską oraz Ralpha Kaminskiego. Szczególnie dużo pozytywnych komentarzy zebrał duet Doroty Wellman z Ralphem Kaminskim. Widzowie podkreślali, że takie wakacyjne eksperymenty wnoszą do programu świeżość i pozwalają zobaczyć znane gwiazdy w zupełnie nowych rolach.

POLECAMY: Dorota R. przerywa milczenie po akcie oskarżenia. Wydała obszerne oświadczenie

Kolejna NOWA twarz w “Dzień dobry TVN”. Czym się zajmie?

Choć wakacyjna ramówka wciąż trwa, redakcja już intensywnie pracuje nad jesienną odsłoną programu. Jak ustalił Pudelek, do zespołu „Dzień dobry TVN” dołączy Andrzej Wrona. To kolejna znana postać, która po zakończeniu kariery sportowej coraz śmielej rozwija swoją działalność w mediach.

Informacje o możliwym transferze Andrzeja Wrony do „Dzień dobry TVN” pojawiły się w sobotni poranek na łamach Pudelka. Co ciekawe, jeszcze przed rozpoczęciem dzisiejszego wydania programu prowadzący Sandra Hajduk-Popińska i Jan Pirowski tajemniczo zapowiedzieli, że w trakcie śniadaniówki widzów czeka ważne ogłoszenie.

Andrzej Wrona oficjalnie zakończył zawodową karierę siatkarską w ubiegłym roku. Od tego czasu nie zniknął jednak z przestrzeni publicznej. Niedawno wraz z żoną, Zofią Zborowską, poprowadził polską edycję programu „Love is Blind” dla platformy Netflix, zdobywając cenne doświadczenie przed kamerą.

Jak wynika z ustaleń serwisu, były reprezentant Polski nie zostanie jednak jednym z głównych prowadzących śniadaniówki. Produkcja przygotowała dla niego autorski cykl poświęcony sportowi. Andrzej Wrona ma pojawiać się na antenie raz w tygodniu, prezentując najważniejsze wydarzenia ze świata sportu, komentując je oraz przygotowując własne materiały.

Nowy współpracownik programu ma także przeprowadzać wywiady z wybitnymi sportowcami oraz zaglądać za kulisy najciekawszych wydarzeń. Wśród pierwszych rozmówców mają znaleźć się między innymi Łukasz Fabiański oraz Tazuki Tsuyukuza, zawodnik sumo. To pokazuje, że redakcja chce pokazywać sport z różnych perspektyw i nie ograniczać się wyłącznie do najpopularniejszych dyscyplin.

Taki ruch wydaje się dobrze przemyślany. Do tej pory w redakcji „Dzień dobry TVN” brakowało osoby, która regularnie zajmowałaby się tematyką sportową. Pojawienie się Andrzeja Wrony może więc wypełnić tę lukę i jednocześnie przyciągnąć przed telewizory nowych widzów zainteresowanych sportem.

To kolejny sygnał, że TVN zamierza konsekwentnie rozwijać format i stawiać na rozpoznawalne nazwiska także poza gronem stałych prowadzących. W ostatnich miesiącach stacja chętnie angażuje znane osobowości do autorskich cykli i specjalnych projektów, dzięki czemu program zyskuje coraz bardziej różnorodny charakter.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim nie wytrzymał. Tak skomentował ostrą krytykę Dody

Kto według Was mógłby poprowadzić program na stałe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Andrzej Wrona i Zofia Zborowska (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)
Sandra Hajduk-Popińska i Jan Pirowski (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN”) – 8 sierpnia 2026
Iza Krzan i Jan Pirowski (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dorota R. przerywa milczenie po akcie oskarżenia. Wydała obszerne oświadczenie

Opublikowano

w dniu

przez

Nowe informacje w sprawie Dody i jej byłego męża ponownie wywołały ogromne poruszenie. Po publikacji dotyczącej aktu oskarżenia wokalistka zdecydowała się opublikować obszerne oświadczenie, w którym przedstawiła swoją wersję wydarzeń i odniosła się do zarzutów. Dowiedz się więcej!

W czerwcu tego roku Dorota R. oraz Emil S. usłyszeli zarzuty dotyczące sprawy związanej z oszustwami finansowymi. Według śledczych producent miał pozyskiwać od inwestorów środki na realizację filmów, które ostatecznie nigdy nie powstały, natomiast piosenkarka miała pomagać mu w ukrywaniu majątku przed wierzycielami.

Nowy rozdział tej głośnej sprawy opisała „Gazeta Wyborcza”, która poinformowała o akcie oskarżenia skierowanym przeciwko byłym małżonkom. W artykule wskazano, że na telefonie Doroty R. zabezpieczono prywatne rozmowy z Emilem S., z których – zdaniem śledczych – ma wynikać, że wokalistka wiedziała o działaniach byłego męża.

Na reakcję artystki nie trzeba było długo czekać. Kilka godzin po publikacji materiału Dorota R. zamieściła na Instagramie blisko ośmiominutowe nagranie, w którym odniosła się do całej sprawy i przedstawiła własną interpretację wydarzeń.

Już na początku nagrania wokalistka nie ukrywała emocji. Stwierdziła, że redakcja „Gazety Wyborczej” jej „nienawidzi”, a następnie w lekceważący sposób skomentowała medialne zainteresowanie sprawą.

“Wiem, że połowa ludzi ma to w d*pie, druga tylko sobie share’uje tytuły, a trzecia czyta co drugi wers i połowy nie pamięta (…) Jest ta cała afera związana z tym moim byłym mężem, (…) producentem filmowym. (…) Po tym, jak się rozstał z [Patrykiem] Vegą (…) zatrudnił mnie do swojej spółki, bym robiła za producenta kreatywnego. (…) Problem taki, że trochę się ze mną nie rozliczył i, jakby to powiedzieć, byłam tylko słupem w tej spółce i żadnych pieniędzy z tytułu procentów nie dostałam. Ale nie tylko ja, bo jeszcze tam z 200 inwestorów” – wyjaśniała.

W dalszej części nagrania Dorota R. podkreśliła, że od początku współpracowała z organami ścigania. Zapewniła, że dobrowolnie przekazała telefon wraz z kodem PIN i nie próbowała usuwać żadnych danych, ponieważ – jak twierdzi – nie miała nic do ukrycia.

“Akt oskarżenia w końcu trafił do sądu i cieszyłam się z tego powodu, bo nie zwykłam tłumaczyć się przed nikim, wolę zrobić to przed sądem. (…) Do tej historii mam przygotowanych bardzo dużo nagrań, bo lubię sobie zbierać różne dowody. To nie jest prawda, że zabezpieczono ten telefon w jakiś niesamowity sposób. Nie, po prostu go oddałam, jak również oddałam PIN, na co mam świadków, w tym policjanta prowadzącego. (…) Proszę mi uwierzyć, że gdybym chciała skasować te nagrania, to bym je skasowała” – kontynuowała.

POLECAMY: Skolim nie wytrzymał. Tak skomentował ostrą krytykę Dody

Doda odpowiada na oskarżenia. Opublikowała wymowne oświadczenie

Artystka odniosła się również do kwestii swoich pieniędzy oraz relacji z byłym mężem. Jak wyjaśniła, jeszcze przed rozwodem miała domagać się zwrotu prywatnych środków, które – jej zdaniem – utraciła w związku z prowadzonym śledztwem.

“W tym samym czasie już rozwodziłam się z moim byłym mężem i on, wiedząc o tym, że jemu też zabiorą jego prywatne pieniądze, postanowił swoje prywatne środki przeznaczyć na zakup sklepów franczyzowych. Powiedziałam: “Hola, hola, ale mi zabrali moje prywatne pieniądze przez twoje decyzje i akcje, i to nie jest moja wina, więc oddam mi moje pieniądze – przed rozwodem albo po, jak tam sobie chcesz”” – powiedziała Doda na nagraniu.

Według niej właśnie dlatego wielokrotnie nagrywała rozmowy z Emilem S., chcąc zabezpieczyć dowody na wypadek ewentualnego sporu.

“Podpisaliśmy akt notarialny, w którym miał mi zwrócić te pieniądze. Dlatego w tych nagraniach ciągle powtarza się: »Oddam ci te pieniądze«. Nagrałam to sobie, żeby mieć dowód (…) i jakikolwiek ślad, że w ogóle była taka rozmowa i że nie zostawi mnie na lodzie. (…) Ze swoich prywatnych pieniędzy postanowił zainwestować je w sklepy. I nie są to żadne pieniądze inwestorów” – wyjaśniła.

Wokalistka zdecydowała się także opublikować fragment jednej z prywatnych rozmów z byłym mężem. Jak wyjaśniła, zrobiła to po to, by – jej zdaniem – pokazać pełny kontekst nagrania, które pojawiło się w przestrzeni publicznej.

“[Emil S.] opowiadał dokładnie, jak chce zabezpieczyć swoje pieniądze, żeby mu nie zabrali. (…) Postanowił, że odda mi jeden sklep, nigdy mi go nie oddał, więc postanowił, że sprzeda ten jeden sklep i odda mi gotówkę. Dlatego powiedziałam, że mam przygotowane sejfy, by policja drugi raz nie zabrała mi pieniędzy. (…) Wersji na to, jak oddać mi te pieniądze, których nigdy mi nie oddał, było bardzo dużo. Nawet spotkaliśmy się u prawnika. Była taka wizja, że te Żabki będą pracowały same na siebie i pieniądze będą kapały, tylko ojej, jak on będzie te pieniądze wyciągał z tej spółki, którą założył w tak pokrętny dla siebie sposób, żeby nikt mu tych pieniędzy nie zabrał” – tłumaczyła fanom.

Na zakończenie swojego wystąpienia Dorota R. stanowczo podkreśliła, że nie przyznaje się do winy i przypomniała o obowiązującej w polskim prawie zasadzie domniemania niewinności.

“Gdyby prokuratura miała chociaż jeden dowód, że te pieniędzy są inwestorów i brałam w tym udział, (…) to nie dostałabym tylko jednego zarzutów, a on 198, tylko jeszcze co najmniej kilka. A mój zarzut dotyczy zupełnie czegoś innego i jak za 10 lat sprawa się skończy, to przyznacie mi rację. Ale teraz potrzeba cierpliwości i jest domniemanie niewinności, więc jak na razie jestem innocent [niewinna – tłum.]” – zakończyła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Miszczak przerwał milczenie ws. Cichopek i Kurzajewskiego: “Źle wybrali”. Zaskoczeni?

Doda (fot. screen Instagram Doda)
Doda (fot. zdjęcie prywatne serwisu przeAmbitni.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skolim nie wytrzymał. Tak skomentował ostrą krytykę Dody

Opublikowano

w dniu

przez

Spór między Skolimem a Dodą od kilku tygodni rozgrzewa polski show-biznes. Wszystko zaczęło się od kontrowersyjnych słów wokalisty na temat emerytur dla artystów, na które ostro odpowiedziała jego starsza koleżanka z branży. Teraz Skolim po raz pierwszy odniósł się do jej wypowiedzi i wyjaśnił, co naprawdę miał na myśli. Dowiedz się więcej!

Od kilku tygodni w mediach trwa gorąca dyskusja dotycząca planowanego systemu wsparcia emerytalnego dla artystów. Zwolennicy rozwiązania przekonują, że wielu twórców przez lata pracowało bez stabilnych świadczeń i dziś znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Przeciwnicy uważają natomiast, że państwo nie powinno finansować takich rozwiązań z pieniędzy podatników.

Jednym z najgłośniejszych przeciwników projektu okazał się Skolim, który podczas jednego z pikników w Czeremsze nie krył swojego oburzenia. W emocjonalnej wypowiedzi ostro skrytykował pomysł finansowania emerytur dla części środowiska artystycznego.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych k****ch artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści albo ci starzy przechlali całą karierę, p*******i, albo ci młodzi robią taką c*****ą muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. (…) Nigdy na to nie pozwolę” — mówił.

To jednak nie był koniec. W kolejnym nagraniu artysta ponownie poruszył ten temat, zwracając się bezpośrednio do uczestników wydarzenia. Jego słowa szybko zaczęły krążyć po mediach społecznościowych, wywołując skrajne reakcje.

“Nie możemy się godzić na to, żeby z naszych podatków jakieś k***y miały pieniądze. (…) Takie jest moje zdanie. Przepraszam, jeśli kogoś te słowa urażają” – wyznał.

Na reakcję środowiska artystycznego nie trzeba było długo czekać. Jedną z pierwszych osób, która publicznie odniosła się do słów Skolima, była Doda. Wokalistka nie kryła rozczarowania jego wypowiedzią i stwierdziła, że nie spodziewała się po nim tak ostrych słów.

“Każda osoba, która udostępnia szokującą, obrzydliwą i naprawdę ohydną wypowiedź Skolima, nie spodziewałam się po nim tego, wydawało mi się, że ma trochę więcej empatii, nie wiem może był pod wpływem czegoś, który wyzywa artystów od k***w i n********w, mówiąc, że nie zasługują na żadną pomoc rządu, bo dzieci są chore, przyczynia się do naprawdę ohydnego hejtu, który i tak mamy w nadmiarze od wielu lat i to głównie my” – powiedziała jakiś czas temu.

W dalszej części swojej wypowiedzi Doda zwróciła uwagę na to, że środowisko artystyczne jest bardzo zróżnicowane i nie można oceniać wszystkich twórców przez pryzmat pojedynczych przypadków. Jej zdaniem wśród artystów znajdują się zarówno osoby, które osiągnęły ogromne sukcesy finansowe, jak i takie, które mimo wielkiego talentu zmagają się z codziennymi problemami.

“Skolim jest dosyć młodym artystą nie znającym najwidoczniej całej branży i sugerującym się jedynie środowiskiem, z którego się wywodzi, nie mającym najwidoczniej, po tej wypowiedzi wnioskuję, pojęcia co dzieje się w środowisku artystyczny (…). Każda branża dzieli się na k***y i n********w i na osoby bardzo wartościowe, każda! Od polityków, od lekarzy, od policji, od artystów. Wkładanie wszystkich do jednego worka, bo tylko takich zna Skolim, jest bardzo krzywdzące, bo oczywiście ja też jestem 25 lat w show-biznesie i znam luci, którzy przechlali, prze****i swoje majątki, ale znam też ludzi, którzy nigdy w życiu będąc tysiąc razy bardziej utalentowani ode mnie i miliard razy utalentowani od Skolima, nawet nie zarobią 1/100 tego, co ja” – wyznała wówczas Doda.

Wokalistka wówczas zwróciła się również bezpośrednio do młodszego kolegi z branży.

“Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy Skolim, a w międzyczasie zapraszamy cię do teatru, musicalu, do miejsc, gdzie są artyści, którzy nie mieli jak prze********ć swoich finansów, bo po prostu ich nie mieli. (…) Bardzo nie sprawiedliwe i smutne słyszeć to od drugiego artysty w takim razie” – wyznała Doda.

POLECAMY: Edward Miszczak przerwał milczenie ws. Cichopek i Kurzajewskiego: “Źle wybrali”. Zaskoczeni?

Po tygodniach ciszy Skolim odpowiada Dodzie. Padły zaskakujące słowa

Po kilku tygodniach od wybuchu afery Skolim postanowił odnieść się do słów wokalistki w rozmowie z Dominikiem Pajewskim. Zapytany, czy zabolało go określenie „kiełbasiany król”, odpowiedział z dużym spokojem.

“W ogóle nie. Gdyby mi to powiedziała mama, ojciec to tak. Natomiast ja na te wszystkie złe słowa reaguję pozytywnie. Zdrowia jej życzę, wszystkiego co najpiękniejsze. Uważam, że nie żyję na sensacjach, żyję na muzyce, żyję w swoim świecie. Wychodzę do ludzi, do każdego pozytywnie” – skomentował.

Artysta wyjaśnił również, że jego wcześniejsze słowa wynikały z emocji i obserwacji sytuacji osób potrzebujących, z którymi spotyka się podczas koncertów oraz akcji charytatywnych. Podkreślił, że sam regularnie angażuje się w pomoc i ma „czyste sumienie” w tej kwestii.

“Słowa, które powiedziałem, to był też akt mojego wk******ia, bo widzę na koncertach ile jest dzieciaków niepełnosprawnych, ile osób, że tak powiem, [robi] zbiórki ostatnio, ile akcji w Polsce jest. Też biorę udział w tych zbiórkach bardzo często i czy mama moja, czy babcia, czy przelewy robią, czy do sklepu przyjeżdżają “pani Grażynko na licytację, czy możemy”. (…) Ja też się staram, także czyste sumienie mam w tej materii” – tłumaczył.

Na zakończenie Skolim zaznaczył, że jego krytyka nie była wymierzona w wszystkich artystów, lecz w osoby, które jego zdaniem – zmarnowały swoją karierę lub zbyt pochopnie nazywają siebie twórcami.

“No wiadomo, że każdy chciałby za swoją pasję, którą daje dla ludzi, też mieć gratyfikację. Natomiast moje słowa dotyczyły tych artystów, którzy przebalowali, tak jak powiedziałem, przechlali swoje kariery. Ja nie mówię o aktorach emerytach czy o muzykach emerytach, tylko jasno sprecyzowałem grupę docelową. Ci, którzy przebalowali swoją karierę, nie myśląc o przyszłości, tylko żyjąc chwilą w pewnego rodzaju amoku. Albo do ludzi młodych, którzy jeszcze, że tak powiem, nie zabłysnęli niczym, tylko ktoś wyda utwór czy namaluje obraz i już siebie nazywa artystą” – dodał Skolim.

Spór wokół wypowiedzi wokalisty wciąż budzi ogromne emocje, a dyskusja o wsparciu dla artystów zapewne jeszcze długo będzie jednym z najgorętszych tematów polskiego show-biznesu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mandaryna ma już partnera w „Tańcu z Gwiazdami”? To dopiero niespodzianka

Kto ma rację – Doda czy Skolim? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. screen Instagram Stories Doda) – 1 czerwca 2026
Skolim (fot. screen YouTube Polsat Box Go)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością