showbiz
Wzruszony Michel Moran wspomina Tomasza Jakubiaka! To doprowadzało go do szału na planie “MasterChefa”
30 kwietnia polskie media obiegła wstrząsająca wiadomość o śmierci Tomasza Jakubiaka, kucharza, którego widzowie pokochali za autentyczność, ciepło i niezwykłą energię. Gwiazdor programu „MasterChef” przez wiele miesięcy walczył z nowotworem, nie kryjąc się z chorobą i otwarcie dzieląc się zarówno chwilami nadziei, jak i słabości. Dziś wspomnienia o nim wracają z ogromną siłą! Zobacz, jak wspomina go Michel Moran!
Śmierć Tomasza Jakubiaka była ciosem, którego nikt nie chciał się spodziewać, choć od miesięcy wiadomo było o jego ciężkiej chorobie. Kucharz otwarcie opowiadał o leczeniu, które przechodził za granicą i prosił fanów o wsparcie w zbiórkach, które miały dać mu szansę na kolejne etapy terapii. Nie udawał bohatera ani człowieka niezniszczalnego – pokazywał prawdziwe oblicze walki z nowotworem, przez co tysiące osób czuły, że walczą razem z nim.
Najbliżsi przeżywają dziś niewyobrażalny ból. U boku kucharza przez cały czas była żona Anastazja oraz syn, którzy wspierali go w najtrudniejszych momentach. Jednak strata Jakubiaka uderzyła też w szersze grono – przyjaciół, znajomych i współpracowników z telewizji. Dla wielu fanów był kimś więcej niż kulinarną gwiazdą, a jego odejście pokazało, jak ogromną pustkę potrafi zostawić człowiek, który całe życie dawał innym dobro.
Szczególnie poruszające są wspomnienia osób, które miały okazję pracować z nim na co dzień. Dorota Szelągowska, kilka tygodni temu w rozmowie z portalem Jastrząb Post, przyznała, że ich więź była nietypowa, ale wyjątkowa:
Myśmy mieli bardzo specyficzną relację. Ja nigdy nie byłam żadną najbliższą przyjaciółką Tomka, natomiast kumplowaliśmy się serdecznie i w ważnych momentach tak się zdarzało, że byliśmy dla siebie, obok siebie. Myślę, tęsknie za nim […] Miał też okropny charakter […] On potrafił być takim upartym osłem, rozumiesz? Ale jednocześnie angażował się w każdą akcję charytatywną, każdy mógł na niego liczyć i to było coś niesamowitego – mówiła.
Jej szczere słowa doskonale oddają kontrast jego osobowości: upór, ale i serce na dłoni, tak zawsze kojarzyli go widzowie i fani, którzy chętnie dzielili się wspomnieniami po odejściu Jakubiaka.
POLECAMY: Syn Ewy Minge przeprasza mamę! Szokujące słowa po odpadnięciu z „Tańca z Gwiazdami”
Michel Moran wspomina Tomasza Jakubiaka
Do osób, które szczególnie boleśnie przeżyły odejście kucharza, należy także Michel Moran. Juror „MasterChefa” przez lata współpracował z Jakubiakiem, darząc go ogromnym szacunkiem i sympatią. Ich znajomość nie kończyła się na planie programu – łączyła ich prawdziwa przyjaźń. Moran w wywiadzie dla portalu Świat Gwiazd przyznał, że do dziś, gdy myśli o Tomku, w jego sercu miesza się ból z uśmiechem.
To był wulkan. Kiedy mówię o Tomku gdzieś tam krwawi serce dalej naprawdę, bo byliśmy serdecznymi przyjaciółmi i dalej nimi jesteśmy. Z uśmiechem zawsze przypominam Tomka. Kiedy wpadł czasami na plan 7:20, każdy pół śpiący, jeszcze nie pił drugiej kawy, a Tomek był pełen energii. Mówiłem czasami: “Tomek zamknij się, błagam, jest 7:20, poczekaj jeszcze trochę”, a on swoje. I to było piękne. To był gość, to przyjaciel bez żadnej bariery, bez żadnych hamowań – opowiedział Michel w rozmowie z portalem.
Choć od tragicznego 30 kwietnia minęło już kilka miesięcy, pamięć o Jakubiaku nie słabnie. Michel Moran podkreśla, że nadal spotyka osoby, które miały okazję współpracować z Tomkiem i wciąż wspominają go z ogromnym ciepłem. To pokazuje, jak wielki ślad zostawił po sobie nie tylko w gastronomii, ale i w sercach ludzi, którzy go znali.
Słowa Morana to nie tylko hołd dla przyjaciela, ale też przypomnienie o tym, jak ważną postacią był Jakubiak dla świata kulinariów.
Był kochany w świecie kulinarnym, kiedy był bardzo aktywny […] Gdziekolwiek jesteśmy kochają go […] Tomek był, jest i będzie na zawsze, bo był lubiany, był kochany, naprawdę był kochany i on sam zasłużył na to. Był dobrym kucharzem, bardzo dobrym człowiekiem, najlepszym mężem i ojcem, nie ma wątpliwości. I tyle. I brakuje go […] On nigdy się nie chwalił – powiedział szef kuchni w rozmowie z Andrzejem Sołtysikiem.
Wspominając ostatnie miesiące życia Tomasza Jakubiaka, Michel Moran nie krył emocji i podkreślał, że walka kucharza była wyjątkowa także dzięki otoczeniu, które go wspierało na każdym kroku.
To było szaleństwo. Też dostał wsparcie psychiczne od najbliższych, ale przyjaciele, znajomi, kucharze, zwykli ludzie, którzy nie znali go nawet. Dostał ogromne wsparcie psychiczne – mówił wzruszony Michel.
Wspomnienia kolegów i przyjaciół przeplatają się z opowieściami fanów, którzy w mediach społecznościowych piszą o Jakubiaku jako o kimś, kto „nigdy nie stawiał muru”, tylko zapraszał ludzi do swojego świata. To właśnie dzięki tej bliskości zdobył tak ogromną popularność – nie kreował się na nieosiągalną gwiazdę, ale pozostawał sobą do końca.
Historia Tomasza Jakubiaka jest dziś dla wielu symbolem. Symbolem walki, szczerości i ogromnej siły ducha, która potrafiła inspirować nawet wtedy, gdy ciało odmawiało posłuszeństwa. Jego odejście przypomina, że prawdziwe dziedzictwo człowieka mierzy się nie sławą, lecz dobrem, które zostawia innym.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mikołaj Roznerski zmagał się z poważnym zaburzeniem. Wciąż odczuwa jego skutki?
A Wy jak wspominacie Tomasza Jakubiaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: SJ
news
Majka Jeżowska UDERZA w Skolima: „To prostak”. Ma rację?
Burza wokół słów Skolima wciąż nie cichnie, a kolejne gwiazdy show-biznesu zabierają głos w głośnej sprawie dotyczącej wsparcia dla artystów. Tym razem na temat wokalisty wypowiedziała się Majka Jeżowska. Jej słowa z pewnością nie spodobają się fanom „króla latino”. Przeczytaj całość już teraz!
W ostatnich dniach temat wsparcia dla artystów zdominował media społecznościowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie obiegło internet i wywołało ogromne emocje.
Muzyk nie szczędził mocnych słów, a jego wypowiedź podzieliła opinię publiczną. Część internautów poparła jego stanowisko, jednak wielu przedstawicieli środowiska artystycznego uznało jego słowa za krzywdzące i niesprawiedliwe wobec osób związanych z kulturą.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
Jedną z pierwszych osób, które postanowiły odpowiedzieć na te słowa, była Anna Rusowicz. Wokalistka opublikowała w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym przypomniała, że pojęcie artysty obejmuje znacznie więcej zawodów niż tylko popularnych wokalistów czy celebrytów.
Artystka zwróciła uwagę na fakt, że w środowisku kultury funkcjonują tysiące ludzi wykonujących swoją pracę z pasji, często za niewielkie wynagrodzenie. Jej zdaniem nie można wszystkich twórców oceniać przez pryzmat kilku najbardziej rozpoznawalnych nazwisk.
Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
Na tym jednak nie koniec. Do dyskusji dołączył także Krzysztof Skiba, który opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”. Lider zespołu Big Cyc nie ukrywał, że jest oburzony słowami młodszego kolegi po fachu i postanowił szczegółowo przedstawić własne argumenty.
Krzysztof Skiba przypomniał, że sukces finansowy osiąga jedynie niewielki procent osób związanych z branżą artystyczną. W swoim wpisie zwrócił uwagę na sytuację aktorów, muzyków czy ludzi teatru, którzy mimo wieloletniego wykształcenia i doświadczenia często funkcjonują na niestabilnych umowach i nie mogą liczyć na wysokie dochody.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.
POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Majka Jeżowska nie ma litości dla Skolima
Teraz do grona osób komentujących sprawę dołączyła również Majka Jeżowska. W rozmowie z „Faktem” piosenkarka została zapytana nie tylko o samą wypowiedź Skolima, ale także o fakt, że padła ona podczas wydarzenia, na którym obecne były również dzieci.
Dziennikarze zapytali artystkę, czy jej zdaniem wokalista powinien powstrzymywać się od używania wulgaryzmów podczas imprez rodzinnych i wydarzeń, w których uczestniczą najmłodsi. Odpowiedź Majki Jeżowskiej była krótka, ale niezwykle dosadna.
“Powinien [czyt. powstrzymać się], ale Skolim to niestety prostak, żaden artysta. Podoba się dzieciom, zarabia miliony…” – powiedziała Jeżowska.
Słowa Majki Jeżowskiej błyskawicznie odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych. Internauci ponownie podzielili się na dwa obozy – jedni przyznają rację wokalistce, inni stają w obronie Skolima i jego prawa do wyrażania własnych poglądów.
Jedno jest pewne – burza wywołana przez wypowiedź Skolima nie zamierza wygasać. Wręcz przeciwnie, do dyskusji dołączają kolejne znane osoby, a temat wsparcia dla artystów staje się jednym z najgorętszych sporów polskiego show-biznesu. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach możemy spodziewać się kolejnych mocnych komentarzy i jeszcze większych emocji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim doczekał się odpowiedzi z ministerstwa: „Kim on de facto jest…”
Zgadzacie się ze słowami Majki Jeżowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Skolim doczekał się odpowiedzi z ministerstwa: „Kim on de facto jest…”
Burza wokół słów Skolima wciąż nie cichnie. Po fali komentarzy ze strony artystów, muzyków i internautów do dyskusji włączyła się teraz osoba odpowiedzialna za politykę kulturalną państwa. Jej stanowisko może zaskoczyć tych, którzy uważali, że temat szybko ucichnie. Warto przeczytać do końca!
W ostatnich dniach trudno było znaleźć w polskim show-biznesie temat, który wzbudzałby większe emocje niż dyskusja o wsparciu dla artystów. Wszystko zaczęło się od głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie rozeszło się po sieci i wywołało prawdziwą lawinę komentarzy.
Muzyk nie przebierał w słowach, a jego wypowiedź spotkała się zarówno z poparciem części internautów, jak i ostrą krytyką ze strony ludzi związanych z kulturą. Szczególne kontrowersje wzbudziły słowa, w których bardzo surowo ocenił środowisko artystyczne i zasadność udzielania mu wsparcia finansowego.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
Wypowiedź błyskawicznie wywołała reakcję wielu osób ze świata kultury. Jedną z pierwszych była Anna Rusowicz, która postanowiła publicznie odnieść się do słów wokalisty. Artystka zwróciła uwagę, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej zawodów niż tylko gwiazdy obecne na pierwszych stronach gazet.
Na swoim profilu przypomniała, jak różnorodne jest środowisko twórców i jak wiele osób każdego dnia pracuje na rzecz kultury, często nie osiągając wielkich zarobków. Jej zdaniem wrzucanie wszystkich przedstawicieli branży do jednego worka jest nie tylko niesprawiedliwe, ale również krzywdzące.
“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
Na tym jednak nie koniec. Do dyskusji dołączył także Krzysztof Skiba, który opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”. Lider zespołu Big Cyc nie ukrywał, że jest oburzony słowami młodszego kolegi po fachu i postanowił szczegółowo przedstawić własne argumenty.
Krzysztof Skiba przypomniał, że sukces finansowy osiąga jedynie niewielki procent osób związanych z branżą artystyczną. W swoim wpisie zwrócił uwagę na sytuację aktorów, muzyków czy ludzi teatru, którzy mimo wieloletniego wykształcenia i doświadczenia często funkcjonują na niestabilnych umowach i nie mogą liczyć na wysokie dochody.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.
POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Ministra kultury zabrała głos na antenie Polsat News
Teraz do sprawy odniosła się również Marta Cienkowska, wiceminister kultury, która pojawiła się w programie „Graffiti” na antenie Polsat News. To właśnie jej wypowiedź jest najnowszym głosem w coraz bardziej gorącej debacie dotyczącej wsparcia dla twórców i osób pracujących w sektorze kultury.
W rozmowie polityczka wyjaśniła, że proponowane rozwiązania nie są skierowane do najbogatszych gwiazd show-biznesu, lecz do osób, które przez lata pracują na umowach o dzieło lub realizują projekty bez stabilnego zabezpieczenia społecznego. Jej zdaniem obecny system pozostawia wiele takich osób bez odpowiedniej ochrony.
“W związku z tym, że mamy również w środowisku kultury, w środowisku sektorów kreatywnych takie osoby, które pracują na umowę o dzieło, pracują projektowo i wypadają z systemu ubezpieczeń społecznych, co de facto daje większe koszty dla budżetu państwa, to zaproponowaliśmy taki system, który pomaga tym najmniej zarabiającym osobom w sektorze kultury i w sektorach kreatywnych, po to, żeby ten system usprawnić, żeby zapewnić im podstawowe bezpieczeństwo, tak jak zapewniamy innym grupom społecznym” – powiedziała ministra.
W dalszej części swojej wypowiedzi Marta Cienkowska podkreśliła również znaczenie kultury dla budowania narodowej tożsamości. Zwróciła uwagę, że twórczość artystyczna od pokoleń odgrywa ważną rolę w życiu społecznym i historycznym kraju, dlatego wsparcie dla osób związanych z kulturą nie powinno być traktowane wyłącznie jako koszt.
“Przypomnę, że gdyby nie nasza kultura, gdyby nie nasza tożsamość zbudowana wokół również dzieł kultury, to pewnie nie byłoby tego narodu. Polska zniknęła z mapy na wiele lat, a jednak utrzymaliśmy się dzięki naszym wartościom, dzięki naszej tożsamości, która była budowana również i głównie przez środowisko kultury” – wspomniała na antenie Polsat News.
Po czym dodała:
“Tego typu słowa są niedopuszczalne i to, że ktoś w publicznie używa takich słów w ten sposób, obrażając innych ludzi, jednocześnie starając się być w tym środowisku, choć nie wiem, czy pan Skolim jest przedsiębiorcą, czy kim on de facto jest. Po prostu według mnie to jest zwykłe mówienie pod publiczkę, żeby zyskać większy pogłos” – wtrąciła.
Jak widać, burza wywołana przez słowa Skolima wciąż nabiera rozpędu. Do dyskusji włączają się kolejne osoby ze świata kultury, polityki i mediów, a temat wsparcia dla artystów pozostaje jednym z najgorętszych zagadnień ostatnich dni. Wszystko wskazuje na to, że spór wokół planowanych zmian jeszcze długo nie ucichnie, a kolejne reakcje mogą tylko podgrzać atmosferę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Skiba punktuje Skolima: “Grasz koncerty w każdej dziurze”
Jakie macie zdanie na temat całej tej medialnej burzy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Krzysztof Skiba punktuje Skolima: “Grasz koncerty w każdej dziurze”
Dyskusja o wsparciu dla artystów zamienia się w jedną z najgorętszych afer ostatnich tygodni. Po kontrowersyjnej wypowiedzi Skolima głos zabierają kolejne gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Teraz do sprawy odniósł się Krzysztof Skiba, który opublikował mocny wpis i nie szczędził gorzkich słów pod adresem młodszego kolegi. Dowiedz się więcej!
W ostatnich dniach temat planowanych zmian dotyczących wsparcia dla artystów zdominował media społecznościowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Jego wypowiedź błyskawicznie obiegła internet i wywołała ogromne emocje zarówno wśród fanów, jak i przedstawicieli środowiska artystycznego.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
Muzyk nie przebierał w słowach, a jego wypowiedź spotkała się z bardzo skrajnymi reakcjami. Część internautów przyklasnęła jego stanowisku, inni uznali jednak, że przekroczył granicę i niesprawiedliwie uderzył w całe środowisko twórców. Szczególnie dużo kontrowersji wzbudził sposób, w jaki odniósł się do artystów korzystających lub potencjalnie mogących korzystać z państwowego wsparcia.
Wśród osób, które postanowiły odpowiedzieć na słowa wokalisty, znalazła się między innymi Ania Rusowicz. Artystka opublikowała obszerny wpis, w którym przypomniała, jak szerokim pojęciem jest zawód artysty i jak wiele profesji obejmuje. Jej zdaniem wrzucanie wszystkich twórców do jednego worka jest krzywdzące i nie oddaje realiów funkcjonowania wielu ludzi kultury.
“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Krzysztof Skiba UDERZA w Skolima. Ostro?
Na tym jednak nie koniec. Głos w sprawie postanowił zabrać również Krzysztof Skiba z zespołu Big Cyc. Muzyk opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”, w którym odniósł się bezpośrednio do słów młodszego kolegi. Już pierwsze zdania nie pozostawiały wątpliwości, że lider Big Cyca nie zgadza się z jego stanowiskiem.
“Powiedziałeś, o swoich koleżankach i kolegach ze sceny, że artyści to ku..y i ćpuny i żadne emerytury im się nie należą” – napisał.
W dalszej części wpisu muzyk przypomniał, że sukces finansowy jest udziałem jedynie niewielkiej grupy twórców.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – kontynuował.
Krzysztof Skiba zwrócił również uwagę na aspekt społeczny całej dyskusji. Jego zdaniem osoby osiągające wysokie dochody nie powinny szydzić z tych, którym się nie powiodło. W swoim wpisie podkreślił, że zarówno on, jak i Skolim nie potrzebują dodatkowego wsparcia, jednak wielu mniej znanych artystów znajduje się w zupełnie innej sytuacji życiowej.
“To nie jest fajne, gdy bogaty naśmiewa się z biednych. Spytaj swojej babci. Tak, tej co ostatnio po naszym koncercie w Krakowie, robiła sobie ze mną zdjęcie. Ona ci to potwierdzi. Ja i Ty nie potrzebujemy żadnych emerytur. Ja sprzedałem miliony płyt, a Ty grasz koncerty w każdej dziurze, bo jesteś na fali. Ale są tacy artyści, którzy nie odnieśli sukcesu. Swoją niemądrą wypowiedzią naszczułeś na biedaków. Zrobiłeś prezent głupiej gawiedzi, która zawsze się cieszy z takich populistycznych, ostrych wysrywów” – czytamy.
W kolejnych fragmentach muzyk odniósł się do kwestii państwowych dopłat dla różnych grup zawodowych. Przypomniał, że w Polsce od lat funkcjonują liczne programy wsparcia dla różnych sektorów gospodarki, a proponowane rozwiązania dla artystów miałyby objąć stosunkowo niewielką grupę osób. W jego ocenie debata nie powinna opierać się na emocjach, lecz na konkretnych danych i liczbach.
“Do górników, zdrowych, silnych chłopów, co roku Polska dopłaca aż 9 miliardów. A jest tych górników w Polsce tylko 75 tysięcy. Tymczasem oblicza się, że artystów objętych tymi emeryturami byłoby 64 tysiące. A suma dopłat, to nie żadne miliardy, tylko kilkaset milionów rocznie. Księży w Polsce jest 30 tysięcy. Kler nie wytwarza żadnego PKB, czyli dochodu dla Polski, oprócz wątpliwego wsparcia duchowego, a kosztuje Polskę rocznie dwa miliardy dopłat. Takich przykładów można by mnożyć. Czemu nie wyśmiewasz tych dopłat, tego trwonienia kasy na inne branże, a sprzeciwiasz się emeryturom dla mniej znanych artystów?” – dodał Krzysztof Skiba.
Na zakończenie lider Big Cyca podkreślił, że w jego opinii wartość artysty nie zawsze idzie w parze z popularnością czy wysokimi zarobkami.
„Bywa, że ci mniej znani są bardziej wartościowi, niż ci, którzy śpią na kasie” – podsumował.
Jedno jest pewne – dyskusja dotycząca emerytur i wsparcia dla artystów dopiero się rozkręca, a kolejne wypowiedzi gwiazd pokazują, jak bardzo podzielone jest środowisko muzyczne. Czy głos zabiorą następni artyści? Wszystko wskazuje na to, że ten temat jeszcze długo nie zniknie z nagłówków.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda zabrała głos ws. emerytur artystów. Padły mocne słowa
Zgadzacie się ze słowami Krzysztofa Skiby? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Tegoroczne Fryderyki przyniosły wiele emocji, ale dla jednej z największych gwiazd polskiej muzyki zakończyły się sporą goryczą. Maryla Rodowicz po raz pierwszy w karierze znalazła się w gronie nominowanych w prestiżowej kategorii, jednak ostatecznie musiała obejść się smakiem. Teraz artystka szczerze opowiedziała o swoich uczuciach. Dowiedz się więcej!
Maryla Rodowicz od dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej. Jej przeboje zna kilka pokoleń słuchaczy, a koncerty niezmiennie przyciągają tłumy fanów. Nic więc dziwnego, że nominacja do tegorocznych Fryderyków wzbudziła ogromne zainteresowanie zarówno wśród publiczności, jak i samej wokalistki.
Szczególne emocje budził fakt, że album „Niech żyje bal” został nominowany w kategorii Album Roku Pop. Dla wielu obserwatorów była to naturalna konsekwencja wieloletniej działalności artystycznej gwiazdy, jednak sama Maryla Rodowicz nie ukrywała, że informacja o nominacji była dla niej dużym zaskoczeniem.
W walce o prestiżową statuetkę artystka zmierzyła się z młodszym pokoleniem wykonawców. Wśród nominowanych znaleźli się również Igo, Kuba Badach, Wiktor Dyduła oraz Zalia, która ostatecznie została zwyciężczynią tej kategorii. To właśnie jej nazwisko usłyszeli widzowie podczas ogłoszenia wyników.
POLECAMY: Doda zabrała głos ws. emerytur artystów. Padły mocne słowa
Maryla Rodowicz rozczarowana Fryderykami?
Choć od gali minęło już kilka dni, emocje wciąż nie opadły. W rozmowie z Plejadą, Maryla Rodowicz przyznała, że bardzo przeżyła moment ogłoszenia werdyktu i nie ukrywała swojego rozczarowania.
“Było mi bardzo przykro, bo wiadomo, że każdy nominowany liczy na to, że dostanie tego Fryderyka. Byłam na koncercie w Poznaniu i miałam odpaloną transmisję z Fryderyków. Widziałam na żywo, że nie dostałam statuetki, więc przykro było” – powiedziała.
Jak się okazuje, sama nominacja miała dla wokalistki wyjątkowe znaczenie. Maryla Rodowicz podkreśliła, że był to pierwszy raz w jej karierze, gdy została wyróżniona w ten sposób przez Akademię Fonograficzną. Tym bardziej liczyła na to, że uda jej się sięgnąć po nagrodę.
Artystka nie ukrywa również, że w przeszłości wielokrotnie czuła niedosyt związany z brakiem uznania dla swoich płyt. Jej zdaniem wiele wartościowych albumów przeszło bez większego echa, mimo współpracy z cenionymi producentami i muzykami.
“To ogromne uznanie. Byłam nominowana pierwszy raz, więc było to dla mnie ogromne wydarzenie. Wcześniej byłam bardzo rozczarowana, bo nagrywałam dobre płyty produkowane przez najlepszych: Smolika, Bogdana Dąbrowskiego. Niestety te płyty były niezauważone. Mam taką teorię, zresztą potwierdza to wielu moich znajomych z branży, że tych płyt w ogóle nie słuchają ci, co głosują. Dlatego często powtarzają się te same nazwiska i co roku dostają statuetki. Może to wynika z lenistwa, że nie chce im się słuchać tych płyt?” – wyznała rozczarowana.
Te słowa natychmiast wywołały dyskusję wśród fanów i osób związanych z branżą muzyczną. Część internautów zgodziła się z opinią wokalistki, inni natomiast bronili zasad przyznawania nagród i decyzji jury.
Mimo rozczarowania Maryla Rodowicz podkreśla jednak, że nie statuetki są dla niej najważniejszym wyznacznikiem sukcesu. Po latach obecności na scenie największą satysfakcję daje jej coś zupełnie innego – bezpośredni kontakt z publicznością.
“Najważniejsze dla mnie jest to, że ludzie przychodzą tłumnie na moje koncerty. Wyprzedaję sale koncertowe w ciągu paru minut. To jest dla mnie wielka nagroda. Okazało się, że moja muzyka jest ponadpokoleniowa. Na moich koncertach jest bardzo dużo młodych ludzi. To dla mnie ogromne wyróżnienie” – dodała Maryla Rodowicz w tej samej rozmowie.
To właśnie ten aspekt kariery wokalistka uznaje dziś za najcenniejszy. W czasach, gdy rynek muzyczny nieustannie się zmienia, a trendy pojawiają się i znikają w błyskawicznym tempie, Maryla Rodowicz wciąż może liczyć na wiernych słuchaczy oraz kolejne pokolenia fanów.
Choć tegoroczny Fryderyk nie trafił w jej ręce, trudno mówić o porażce. Sama nominacja była ważnym momentem w karierze artystki, a ogromne zainteresowanie jej twórczością pokazuje, że pozycja Maryli Rodowicz na polskiej scenie muzycznej pozostaje niezagrożona. Jedno jest pewne – jej słowa po gali jeszcze długo będą szeroko komentowane przez fanów i środowisko muzyczne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański powiedział TO publicznie. W sieci natychmiast zawrzało
A Wy lubicie piosenki Maryli Rodowicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuZalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
-
news3 dni temuSkolim szaleje z cenami paliw. Kierowcy nie wierzą własnym oczom
-
news4 dni temuŁatwogang ZNIKA z Internetu? Influencer wydał OŚWIADCZENIE
-
news2 dni temuDoda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”
-
news3 dni temuJulia Wieniawa zaśpiewała hit Grechuty. Widzowie TVP wydali werdykt
-
news2 dni temuMacudzińska ODPOWIADA Pajączkowskiej po „Królowej Przetrwania”. Ostro?
-
news4 dni temuUjawniono stawki gwiazd Dni Kalet. WonerS i Lubert nie należą do najtańszych wykonawców. Muzycy nieźle się cenią
-
news4 dni temuMariusz Kozak ODCHODZI z „Gogglebox”? Właśnie opublikował wymowny komunikat

Dodaj komentarz