showbiz
Afera za kulisami „Tańca z Gwiazdami”. Produkcja ma poważny problem z Małgorzatą Potocką
Widzowie spodziewali się emocji na parkiecie, ale prawdziwa burza wybuchła jeszcze przed pierwszym odcinkiem. Jedna z najbardziej wyrazistych gwiazd tej edycji ma poważne zastrzeżenia do swojego tanecznego partnera. Co dokładnie dzieje się za zamkniętymi drzwiami produkcji? Dowiedz się więcej już teraz!
Małgorzata Potocka od lat uchodzi za jedną z najbardziej charakterystycznych i bezkompromisowych postaci polskiego show-biznesu. Jej nazwisko budzi emocje, bo nigdy nie była artystką, która idzie na kompromisy czy podporządkowuje się oczekiwaniom innych. Odwaga, temperament i gotowość do mówienia wprost sprawiają, że każda jej obecność w mediach automatycznie staje się wydarzeniem. Nic więc dziwnego, że jej udział w „Tańcu z Gwiazdami” już na starcie wzbudził ogromne zainteresowanie i zapowiedź sezonu pełnego napięć.
Aktorka ma za sobą imponujący dorobek filmowy, teatralny i serialowy, który przez dekady budował jej pozycję w polskiej kulturze. Widzowie pamiętają ją z wielu wyrazistych ról kobiecych – silnych, niejednoznacznych, często wymykających się schematom. Szczególne miejsce w jej karierze zajmują „Barwy szczęścia”, gdzie od 2009 roku gra jedną z najbardziej charakterystycznych postaci w historii serialu. Jej kreacje nigdy nie były jedynie tłem – zawsze stanowiły oś emocjonalną wielu wątków.
Nie można też pominąć jej udziału w kultowym serialu „Matki, żony i kochanki”, który przyniósł jej ogromną popularność i ugruntował pozycję aktorki potrafiącej unieść role wymagające emocjonalnej głębi. Potocka przez lata udowadniała, że nie boi się tematów trudnych, kontrowersyjnych ani postaci stojących w sprzeczności z oczekiwaniami społecznymi. To właśnie ta cecha sprawiła, że jej nazwisko znów znalazło się w centrum zainteresowania przy okazji kolejnego telewizyjnego wyzwania.
W ostatnim czasie Małgorzata Potocka dotarła także do młodszej publiczności za sprawą serialu Netflixa „Gang zielonej rękawiczki”. Produkcja ta otworzyła ją na zupełnie nowe grono odbiorców, którzy szybko docenili jej charyzmę, bezpośredniość i wyrazisty sposób bycia. Dzięki temu aktorka ponownie znalazła się w gronie najczęściej komentowanych postaci polskiego show-biznesu. Teraz cała ta energia miała przenieść się na parkiet „Tańca z Gwiazdami”.
Wydawało się, że udział Potockiej w tanecznym show będzie jednym z najmocniejszych punktów sezonu. Dojrzała, doświadczona artystka, konfrontująca się z młodszymi gwiazdami, mogła stać się symbolem tego, że w telewizji wciąż jest miejsce dla silnych osobowości niezależnie od wieku. Tym bardziej zaskakujące okazały się informacje, że jeszcze przed oficjalnym startem programu pojawiły się poważne zakulisowe napięcia, które mogą wpłynąć na dalszy przebieg show.
POLECAMY: Emilia Dankwa szykuje się na parkiet „Tańca z Gwiazdami”? Te słowa nie pozostawiają wątpliwości
Zgrzyt za kulisami “Tańca z Gwiazdami”?
„Taniec z Gwiazdami” od lat przyzwyczaja widzów do tego, że za kulisami często dzieje się więcej niż na parkiecie. Treningi, przypisania partnerów i pierwsze próby bywają źródłem stresu, frustracji i konfliktów. Wszyscy uczestnicy są już po pierwszych treningach, a decydenci przypisali im trenerów, którzy poprowadzą ich przez program. Małgorzacie Potockiej przypadł 28-letni Mieszko Masłowski, co od razu wzbudziło zainteresowanie ze względu na ogromną różnicę wieku. Przypomnijmy, że tancerz partnerował m.in. Beacie Oldze Kowalskiej czy Blance Stajkow.
Choć aktorka początkowo nie była sceptyczna wobec takiego rozwiązania, pierwsze wspólne treningi szybko wszystko zweryfikowały. Jak donoszą media, między partnerami nie zaiskrzyło i to w sposób, który trudno zignorować. Według informatora „Super Expressu” sytuacja stała się na tyle poważna, że Potocka zaczęła otwarcie wyrażać swoje niezadowolenie i obawy dotyczące dalszej współpracy.
Między nimi nie ma chemii. Owszem, Małgosia uważa, że Mieszko to miły chłopak, prywatnie nie ma nic do niego, ale zupełnie nie czuje się dobrze w tańcu w jego towarzystwie i nie wyobraża sobie, by najbliższe tygodnie spędzać po wiele godzin z kimś, z kimś nie wierzy się w żaden sukces. On według niej dobrze jej nie poprowadzi. A chciałaby być długo w programie, przynajmniej tyle co Barbara Bursztynowicz, która odpadła w ćwierćfinale – zdradza informator tabloidu.
Według tych samych doniesień Małgorzata Potocka nie pozostawiła tej sprawy bez reakcji i natychmiast zwróciła się do produkcji. Aktorka miała poprosić o zmianę partnera, argumentując swoją prośbę zarówno komfortem pracy, jak i dobrem programu. Jej zdaniem, odpowiednia chemia między uczestnikiem a trenerem jest kluczowa nie tylko dla wyników na parkiecie, ale także dla emocji, jakie widzowie odczuwają przed telewizorami.
Poprosiła stanowczo o zmianę partnera na ciut starszego i bardziej charyzmatycznego. Niestety usłyszała, że inne gwiazdy nie zgłaszają uwag, więc nikt nie jest wolny, a Mieszko jest już niby zakontraktowany. No i klops. Wszyscy nie wiedzą, jak rozwiązać tę sytuację, bo Małgorzata jest bardzo niezadowolona i to trochę od początku psuje pracę w tym duecie i w ogóle przy całym programie. Wyglądała na bardziej wyluzowaną, ale ona ciągle wszystko argumentuje, że walczy o swoje, co też będzie lepsze dla programu – dodaje informator Super Expressu.
Redakcja serwisu Party próbowała skontaktować się z Małgorzatą Potocką w celu weryfikacji tych informacji, jednak aktorka nie udzieliła komentarza. Milczenie tylko podsyca spekulacje i sprawia, że atmosfera wokół jej udziału w programie staje się coraz bardziej napięta. Widzowie zastanawiają się, czy konflikt zostanie zażegnany, czy też przełoży się na dalszy przebieg sezonu i relacje w całym show.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak wyglądały 30. urodziny Dawida Kwiatkowskiego. Maffashion opublikowała poruszające kadry
Co uważacie o zachowaniu Małgorzaty Potockiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
news
TVN, TVP czy Polsat? Polacy wybrali ulubioną śniadaniówkę
Rywalizacja o porannego widza trwa w najlepsze. „Dzień dobry TVN”, „Pytanie na śniadanie” i „Halo tu Polsat” walczą o uwagę telewidzów, wprowadzając kolejne zmiany i nowe twarze na antenie. Najnowsze dane oglądalności pokazują jednak, że lider pozostaje tylko jeden. Dowiedz się więcej!
Od sierpnia 2024 roku trzy największe śniadaniówki w Polsce rywalizują o widza niemal każdego dnia tygodnia. „Dzień dobry TVN”, „Pytanie na śniadanie” oraz „Halo tu Polsat” stawiają na znanych prowadzących, rozmowy z gwiazdami, reportaże i autorskie cykle, próbując przekonać do siebie jak największą liczbę odbiorców.
Najtrudniejszą sytuację ma obecnie „Halo tu Polsat”, które wciąż emitowane jest wyłącznie w weekendy. Program od początku istnienia przechodzi liczne zmiany personalne, a ostatnie tygodnie przyniosły prawdziwą rewolucję w składzie prowadzących. Z formatem pożegnali się Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski, a według medialnych doniesień z programu ma zniknąć również Ewa Wachowicz.
Nie dziwią więc najnowsze wyniki oglądalności. Jak wynika z danych Nielsena, cytowanych przez portal Press, wakacyjne wydania „Halo tu Polsat”, emitowane w soboty i niedziele od godziny 8:30 do 11:20, oglądało średnio 192 tysiące widzów. Przełożyło się to na 3,32 proc. udziału w grupie 4+ oraz 3,8 proc. w grupie komercyjnej 16–59.
POLECAMY: Justyna Pochanke przerwała milczenie. Tak pożegnała Andrzeja Morozowskiego
Ile widzów oglądało “Pytanie na śniadanie” w lipcu?
Znacznie lepiej radzi sobie „Pytanie na śniadanie” emitowane na antenie TVP2. Choć program również przechodził w ostatnich miesiącach spore zmiany i medialne zawirowania, jego pozycja pozostaje stabilna. Jednocześnie dane pokazują, że śniadaniówka straciła rok do roku aż 65 tysięcy widzów.
W lipcu „Pytanie na śniadanie” oglądało średnio 309 tysięcy widzów. Wielu ekspertów wskazuje, że jedną z przyczyn spadku może być decyzja TVN, który po raz pierwszy nie zawiesił emisji wakacyjnych wydań swojej śniadaniówki. W poprzednich latach program TVP2 korzystał z mniejszej konkurencji, natomiast obecnie musi walczyć o widza każdego dnia.
W ostatnich miesiącach w „Pytaniu na śniadanie” doszło również do wielu zmian personalnych. Do programu powróciła Agnieszka Woźniak-Starak, która po latach pracy w TVN ponownie związała się z Telewizją Polską. Dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy porannego pasma.
Co więcej, „Pytanie na śniadanie” może pochwalić się obecnie największym zespołem prowadzących spośród wszystkich śniadaniówek. Program współtworzą między innymi Marzena Rogalska, Łukasz Nowicki, Katarzyna Dowbor, Filip Antonowicz, Beata Tadla, Robert El Gendy, Agnieszka Woźniak-Starak, Łukasz Kadziewicz, Anna Lewandowska, Marta Surnik, Robert Stockinger oraz Grzegorz Dobek.
POLECAMY: Kolejna osoba traci PRACĘ w „Halo tu Polsat”. Będą nowe duety?
TVN bez zmian niekwestionowanym liderem rynku
Liderem pozostaje jednak niezmiennie „Dzień dobry TVN”. Tegoroczne „Dzień dobry wakacje” po raz pierwszy emitowane jest codziennie przez całe lato, co okazało się bardzo dobrą decyzją stacji. W lipcu program oglądało średnio 364 tysiące widzów, co przełożyło się na 7,97 proc. udziału w rynku w grupie 4+ oraz aż 9,89 proc. w grupie komercyjnej 16–59.
Jeszcze lepiej wyglądały wyniki weekendowych wydań „Dzień dobry wakacje”, które przyciągały średnio 418 tysięcy widzów. Choć to o około 7 tysięcy mniej niż rok wcześniej, program nadal utrzymuje bardzo silną i wierną publiczność.
Nie bez znaczenia pozostają także liczne zmiany w formule. Z redakcją pożegnał się Maciej Dowbor, do grona prowadzących dołączyli Izabella Krzan i Jan Pirowski, a w wakacyjnych wydaniach pojawiają się również nietypowe duety z udziałem Mateusza Hładkiego, Marcina Sawickiego czy Małgorzaty Tomaszewskiej.
Dużym zainteresowaniem cieszy się także wakacyjny cykl „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”, w ramach którego całe wydania programu współprowadzą znane osobistości spoza redakcji. W ostatnich tygodniach w tej roli widzowie mogli zobaczyć między innymi Tatianę Okupnik, Norbiego, Barbarę Kurdej-Szatan oraz Majkę Jeżowską, a przed nami kolejne nazwiska.
Najnowsze wyniki pokazują, że walka o porannego widza wciąż trwa, jednak to „Dzień dobry TVN” pozostaje zdecydowanym liderem. „Pytanie na śniadanie” nadal utrzymuje mocną pozycję mimo spadków, natomiast „Halo tu Polsat” stoi przed kolejnymi wyzwaniami. Jesienna ramówka i zapowiadane zmiany personalne mogą jednak sprawić, że rywalizacja między śniadaniówkami stanie się jeszcze bardziej zacięta.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Badach OCENIŁ Skolima. Wspomniał nawet Zbigniewa Wodeckiego
Który program śniadaniowy oglądacie najczęściej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Justyna Pochanke przerwała milczenie. Tak pożegnała Andrzeja Morozowskiego
Od lat unika mediów, nie prowadzi profili społecznościowych i niezwykle rzadko zabiera publicznie głos. Tym razem Justyna Pochanke zrobiła wyjątek. Była gwiazda TVN24 pojawiła się na antenie, by pożegnać swojego wieloletniego przyjaciela i współpracownika.
Justyna Pochanke od lat uznawana jest za jedną z najwybitniejszych dziennikarek i prezenterek informacyjnych w historii polskiej telewizji. Przez niemal dwie dekady była jedną z twarzy TVN i TVN24, zapisując się w historii jako pierwsza kobieta, która samodzielnie prowadziła główne wydanie „Faktów”.
Po niemal 20 latach pracy w stacji dziennikarka zdecydowała się zakończyć swoją telewizyjną karierę w 2020 roku. Odeszła bez medialnego rozgłosu, pożegnalnych wywiadów i głośnych deklaracji. Od tamtej pory konsekwentnie chroni swoją prywatność, nie udziela się w mediach społecznościowych i niezwykle rzadko pojawia się publicznie.
Wyjątek zrobiła dopiero teraz. Powodem była śmierć Andrzeja Morozowskiego, wieloletniego dziennikarza TVN24 i gospodarza programu „Tak jest”, który zmarł 4 sierpnia po długiej chorobie w wieku 69 lat. Informacja o jego odejściu poruszyła całe środowisko dziennikarskie.
„Po długiej chorobie, w wieku 69 lat zmarł we wtorek Andrzej Morozowski” – przekazała stacja w oficjalnym komunikacie.
Po przekazaniu smutnej wiadomości TVN24 zdecydowało się na emisję specjalnego programu poświęconego pamięci zmarłego dziennikarza. W studiu wspomnieniami dzielili się między innymi Tomasz Sianecki, Marta Kuligowska, Arleta Zalewska, Bożena Walter, a także Edward Miszczak, który przez lata współpracował z Andrzejem Morozowskim. Telefonicznie z widzami połączyła się również Justyna Pochanke.
POLECAMY: Kolejna osoba traci PRACĘ w „Halo tu Polsat”. Będą nowe duety?
Justyna Pochanke wspomina śp. Morozowskiego
Dziennikarka nie kryła wzruszenia. Przyznała, że Andrzej Morozowski towarzyszył jej praktycznie przez całą zawodową drogę i pozostanie dla niej postacią absolutnie niezapomnianą.
“Dla mnie przede wszystkim on jest niezapomniany. Przeszłam z Andrzejem u boku całą swoją zawodową drogę. Pracowaliśmy ze sobą w Radiu ZET. Razem odchodziliśmy z Radia ZET (…). Przyszliśmy do TVN24, on zresztą ciągnął nas, tę grupę dziennikarzy (…) On był dziennikarzem niezwykłym” – mówiła Pochanke.
Była prowadząca „Faktów” wróciła również pamięcią do początków TVN24, kiedy nowo powstała stacja dopiero budowała swoją pozycję na rynku.
“Przejechaliśmy w 2001 r., jak stacja powstała, całą Polskę pociągami, drugą klasą (…). To jest morze wspomnień (…). Dla mnie to zawsze będzie człowiek, który będąc wybitnym dziennikarzem (…) był człowiekiem przyzwoitym, tak pełnym pogody ducha. Miał nadzwyczajną (…) umiejętność nierzucania się do gardła (…). On słuchał i wysłuchiwał” – wspominała była gwiazda TVN24.
Po chwili zwróciła uwagę na cechy, które – jej zdaniem – wyróżniały Andrzeja Morozowskiego nie tylko jako dziennikarza, ale przede wszystkim jako człowieka.
“On był po prostu bardzo dobrym człowiekiem (…). W nim nie było grama nienawiści, nie było ani odrobiny wyższości i nigdy nie było lekceważenia człowieka, którego zaprosił” – dodała.
Na zakończenie rozmowy dziennikarka przytoczyła historię, która – jej zdaniem – najlepiej oddawała poczucie humoru i spokój Andrzeja Morozowskiego. Wspomniała sytuację z jednego z jego programów, kiedy w studiu trwała wyjątkowo burzliwa dyskusja.
“To była kakofonia. Patrzę, a Andrzej zamilkł. Mija pół minuty, minuta, dwie-trzy minuty. W pewnym momencie jeden z tych kłócących się gości odwraca się i pyta: “A pan, panie redaktorze się nie wtrąci?!”. “Ja nie muszę, mnie i tak zapłacą” – odpowiedział” – wspominała dziennikarka we wtorkowy wieczór.
Choć okoliczności były niezwykle smutne, wystąpienie Justyny Pochanke stało się jednym z najbardziej poruszających momentów specjalnego wydania TVN24. Jej wspomnienia pokazały Andrzeja Morozowskiego nie tylko jako wybitnego dziennikarza, ale przede wszystkim jako człowieka, którego spokój, życzliwość i profesjonalizm na zawsze pozostaną w pamięci jego współpracowników i widzów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Badach OCENIŁ Skolima. Wspomniał nawet Zbigniewa Wodeckiego
Brakuje Wam Justyny Pochanke w TVN24? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem?


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kolejna osoba traci PRACĘ w „Halo tu Polsat”. Będą nowe duety?
W Polsacie trwa prawdziwa przebudowa zespołu prowadzących „Halo tu Polsat”. Po głośnym odejściu Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego pojawiły się kolejne informacje, które mogą zaskoczyć widzów. Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek zmian przed jesienną ramówką. Dowiedz się więcej!
Program „Halo tu Polsat” od początku miał być jedną z najważniejszych pozycji weekendowej ramówki stacji. Produkcja postawiła na znane twarze telewizji oraz rozpoznawalne duety prowadzących, które miały przyciągnąć przed ekrany szeroką publiczność i skutecznie rywalizować z konkurencją.
W ubiegłym tygodniu media obiegła jednak zaskakująca wiadomość. Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski opublikowali wspólne oświadczenie, w którym poinformowali o zakończeniu współpracy z Telewizją Polsat.
“Pragniemy poinformować, że wraz z wygaśnięciem dotychczasowego kontraktu podjęliśmy decyzję o zakończeniu naszej współpracy z telewizją Polsat. Czas spędzony w stacji był dla nas niezwykle cennym doświadczeniem i ważnym przystankiem w dotychczasowej karierze zawodowej. Jesteśmy wdzięczni za zaufanie, wspólną pracę oraz możliwość współtworzenia projektów, które na stałe wpisały się w codzienność naszych Widzów” – czytamy w oświadczeniu.
Prezenterzy zapowiedzieli również, że nie zamierzają zwalniać tempa. Najbliższe miesiące chcą poświęcić na rozwój własnych projektów oraz marek osobistych.
“Teraz nadszedł czas na kolejne kroki. Zamykamy ten etap z poczuciem spełnienia i pełną gotowością na nowe wyzwania zawodowe. Najbliższe miesiące zamierzamy poświęcić na intensywny rozwój naszych marek osobistych oraz realizację autorskich projektów, którymi już wkrótce się z Wami podzielimy” – dodali.
Niedługo później pojawiły się jednak nieoficjalne doniesienia, które rzuciły nowe światło na całą sytuację. Według ustaleń Pudelka to nie Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski podjęli decyzję o odejściu. Portal informował, że to Polsat nie przedłużył z nimi wygasających kontraktów.
Jak przekazał informator cytowany przez serwis, prezenterzy do samego końca mieli wierzyć, że wrócą na antenę po wakacyjnej przerwie i pojawią się podczas prezentacji jesiennej ramówki. Ostatecznie ich miejsce ma zająć zupełnie nowy duet prowadzących.
“To nie oni zrezygnowali. To Polsat zdecydował, że nie przedłuży z nimi kontraktu. Jednocześnie nie zaproponowano im żadnego innego projektu, więc ich współpraca ze stacją po prostu się kończy. Ich miejsce w “Halo tu Polsat” zajmie nowy duet prowadzących. Katarzyna i Maciej jeszcze do dziś byli przekonani, że pojawią się na jesiennej ramówce i wrócą na antenę po wakacjach” – wyjaśnił informator Pudelka.
POLECAMY: Kuba Badach OCENIŁ Skolima. Wspomniał nawet Zbigniewa Wodeckiego
Ewa Wachowicz ODSUNIĘTA od “Halo tu Polsat”?
Teraz okazuje się, że to nie koniec zmian przygotowywanych przez stację. Jak ustaliła Plejada, jesienią z programu zniknie kolejna dobrze znana prowadząca. Podczas sesji zdjęciowej promującej nowy sezon pojawili się Krzysztof Ibisz, Aleksander Sikora, Aleksandra Filipek, Paulina Sykut-Jeżyna, Agnieszka Hyży, Tomasz Wolny oraz Maciej Rock.
Uwagę obserwatorów zwrócił jednak brak Ewy Wachowicz, która od zeszłego roku współtworzyła zespół prowadzących „Halo tu Polsat” z u boku Krzysztofa Ibisza. Według ustaleń serwisu to właśnie jej miejsce ma zająć Ida Nowakowska, która w ostatnich miesiącach coraz mocniej związała się z Telewizją Polsat.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, wciąż nie zapadła ostateczna decyzja dotycząca nowych duetów prowadzących. Rozważanych jest kilka wariantów, a jednym z nich ma być ponowne połączenie Idy Nowakowskiej z Tomaszem Wolnym, z którym przez blisko pięć lat tworzyła jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów „Pytania na śniadanie”.
“Na sesji wizerunkowej nie pojawiła się Ewa Wachowicz. To jej miejsce zajmie Ida Nowakowska, ale nie wiadomo jeszcze, czy dołączy do Krzysztofa Ibisza, czy jednak będzie zmiana w parach. Szefowie wiedzą, że duet Nowakowska-Wolny był przez widzów TVP za czasów Jacka Kurskiego bardzo lubiany. Jest szansa, że pojawi się pokusa powrotu do przeszłości w nieco innych warunkach” – ujawnia informator na łamach Plejady.
Warto przypomnieć, że Ida Nowakowska już jesienią pojawi się także w dwóch innych projektach stacji. Poprowadzi nowy teleturniej „Hitster. Muzyczna gra przebojów”, a także wystąpi jako uczestniczka jubileuszowej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Wszystko wskazuje więc na to, że staje się jedną z najważniejszych twarzy Polsatu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat rusza z NOWYM kulinarnym programem. Zagrozi „MasterChefowi”?
Będzie Wam brakować Ewy Wachowicz w “Halo Tu Polsat”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kuba Badach OCENIŁ Skolima. Wspomniał nawet Zbigniewa Wodeckiego
Spór wokół wypowiedzi Skolima o artystach wciąż nie cichnie. Po ostrych komentarzach Dody, Margaret, Ani Rusowicz i Krzysztofa Skiby głos zabrał teraz Kuba Badach, który został zapytany nie tylko o współczesną muzykę, ale również o fenomen jednego z najpopularniejszych wykonawców w Polsce. Jego odpowiedź z pewnością nie przejdzie bez echa. Dowiedz się więcej!
Temat wsparcia socjalnego dla artystów od kilku tygodni pozostaje jednym z najgorętszych tematów polskiego show-biznesu. Wszystko rozpoczęło się od głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich wystąpień skrytykował pomysł współfinansowania składek emerytalnych dla twórców. Nagranie błyskawicznie obiegło internet i wywołało lawinę komentarzy.
Największe kontrowersje wywołały słowa artysty, który nie przebierał w określeniach, krytykując środowisko twórców.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił w maju.
Na odpowiedź środowiska artystycznego nie trzeba było długo czekać. Jedną z pierwszych osób, które publicznie odniosły się do tej wypowiedzi, była Doda. Wokalistka w ostrych słowach skomentowała zarówno stanowisko Skolima, jak i sposób, w jaki buduje swoją karierę.
“Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy Skolim, a w międzyczasie zapraszamy cię do teatru, musicalu, do miejsc, gdzie są artyści, którzy nie mieli jak prze****ć swoich finansów, bo po prostu ich nie mieli” – powiedziała.
Do dyskusji włączyła się również Ania Rusowicz, która przypomniała, że określenie „artysta” obejmuje znacznie szerszą grupę zawodów niż tylko osoby występujące na największych scenach. W swoim wpisie zwróciła uwagę na twórców, którzy przez całe życie poświęcają się kulturze, często nie osiągając wysokich dochodów.
“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wówczas wokalistka.
Mocny głos zabrał także Krzysztof Skiba, lider zespołu Big Cyc. Artysta podkreślił, że jedynie niewielki odsetek twórców może liczyć na wysokie zarobki, podczas gdy ogromna część środowiska przez lata pracuje na niestabilnych umowach i bez gwarancji finansowego bezpieczeństwa.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał kilka tygodni temu lider Big Cyc.
Swojego rozczarowania nie ukrywała również Margaret. W rozmowie z Michałem Misiorkiem dla Plejady przyznała, że jeszcze przed wybuchem afery miała o Skolimie zupełnie inne zdanie. Jak sama podkreśliła, jego późniejsze słowa całkowicie zmieniły jej opinię.
“To zabawne, bo ostatnio jechałam busem z moim zespołem i rozmawialiśmy na temat Skolima. To było jeszcze przed aferą z artystami. Pamiętam, że powiedziałam wtedy, że co prawda robi on muzykę, której nie słucham, ale fajnie, że jest taki kulturalny i szarmancki […] “Wydawało mi się, że to spoko koleś, taki słodziak. No ale po tym, co powiedział o artystach, zmieniłam zdanie. Już wiele osób z artystycznego świata wypowiadało się na ten temat. Padło wiele słusznych słów, pod którymi się podpisuję” – powiedziała.
POLECAMY: Polsat rusza z NOWYM kulinarnym programem. Zagrozi „MasterChefowi”?
Kuba Badach nie gryzł się w język. Tak ocenił fenomen Skolima. Zaskoczeni?
Teraz do dyskusji dołączył kolejny ceniony artysta. Kuba Badach, wokalista, kompozytor, producent muzyczny i trener programu „The Voice of Poland”, podczas wydarzenia promującego nowy sezon muzycznego show został zapytany przez Marcina Wolniaka z Plotka o współczesną muzykę oraz wpływ sztucznej inteligencji na jej poziom.
Muzyk podkreślił, że najlepszym sprawdzianem dla każdego wykonawcy pozostaje koncert i umiejętność regularnego występowania na żywo.
“To wszystko weryfikuje bardzo prosta rzecz pod tytułem koncert. Jeżeli ktoś jest w stanie zaśpiewać dobrze koncert, który trwa minimum 90 minut, następnego dnia zaśpiewać kolejny koncert, następnego kolejny i tak przez na przykład 20 dni z rzędu i nie traci głosu, to znaczy, że się na tym zaczyna znać” – stwierdził Kuba Badach.
W pewnym momencie rozmowy pojawił się temat Skolima, który – jak przypomniano – planował zagrać w 2026 roku aż 503 koncerty. Zapytany o fenomen wokalisty, Badach z uśmiechem odpowiedział:
“Ale wydaje mi się, że poziom skomplikowania jego utworów nie jest na tyle wysoki, żebym weryfikował te kryteria, o których powiedziałem przed chwilą. Uważam, że to nie są rzeczy na tyle trudne, żeby… Powiem może inaczej – Zbigniew Wodecki zwykł mawiać, że koncerty to grał Paderewski, my gramy chałtury” – powiedział.
Na zakończenie Kuba Badach przyznał również, że nie zna repertuaru Skolima. Jego wypowiedź z pewnością stanie się kolejnym głośnym głosem w trwającej od tygodni dyskusji o współczesnej muzyce, kondycji rynku i miejscu artystów w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że temat jeszcze długo będzie wywoływał emocje zarówno wśród twórców, jak i fanów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pola Wiśniewska UDERZA w Michała: „Tam było wszystko celowe”
Lubicie twórczość Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jeydnak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuFanka Skolima przekroczyła wszelkie granice? Straszne sceny przed koncertem
-
news3 dni temuTVN odkrył karty. Wiadomo, kto poprowadzi „Dzień dobry TVN”
-
news3 dni temuMikołaj Roznerski REZYGNUJE z „M jak miłość”? Aktor przerwał milczenie
-
news5 dni temuBarbara Kurdej-Szatan poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt
-
news5 dni temuŚlub Romanowskiej i Maseraka w Polsacie? Widzowie zobaczą wyjątkowe sceny
-
news3 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny przerwał milczenie. Tak zareagował na ich powrót
-
news5 dni temuOskar Cyms doznał KONTUZJI podczas koncertu. Wszystko nagrały kamery
-
news2 dni temuKolejna REWOLUCJA w „Halo tu Polsat”. Będzie NOWA prowadząca?

Dodaj komentarz