Śledź nas

showbiz

Andrzej Rybiński wystąpi w programie „Taniec z Gwiazdami”? Artysta zabiera głos na temat Steczkowskiej i Podsiadło!

Opublikowano

w dniu

Andrzej Rybiński nie boi się szczerych odpowiedzi! W najnowszym wywiadzie zdradził, co myśli o fenomenie Dawida Podsiadło i dlaczego nigdy nie wziął udziału w “Tańcu z Gwiazdami”. Co jeszcze powiedział o Justynie Steczkowskiej i Eurowizji? Poznaj szczegóły!

Andrzej Rybiński to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów, gitarzystów i kompozytorów. Na scenie muzycznej obecny jest od lat 70., a jego największy hit “Nie liczę godzin i lat” stał się ponadczasowym przebojem. Artysta swoją karierę zaczynał w duecie Andrzej i Eliza, który współtworzył z ówczesną żoną Elizą Grochowiecką. Po rozpadzie zespołu postawił na działalność solową, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Jego utwory podbiły serca słuchaczy, a on sam stał się niekwestionowanym królem polskiej muzyki rozrywkowej.

Prywatnie od lat związany jest z Jolantą Rybińską, która wspiera go zarówno w życiu, jak i w karierze. Choć jego piosenki cieszą się niesłabnącą popularnością, artysta niechętnie bierze udział w telewizyjnych show. W niedawnym wywiadzie dla dziennikarki Urszuli Grabowskiej na kanale YouTube “Showbiz z Grabowską” zdradził, dlaczego odrzucił propozycję udziału w “Tańcu z Gwiazdami”, ocenił karierę Dawida Podsiadło oraz podzielił się swoimi przemyśleniami na temat Eurowizji.

POLECAMY: Kilkanaście razy odmawiała. Co przekonało Magdę Narożną do „Tańca z Gwiazdami”?

Skąd Rybiński bierze energię do życia?

Na początku rozmowy Urszula Grabowska zapytała artystę o źródło jego niesłabnącej energii, motywacji i siły do działania, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wiek. Dziennikarka chciała dowiedzieć się, co sprawia, że Andrzej Rybiński wciąż z pasją realizuje swoje muzyczne projekty i nie zwalnia tempa mimo upływu lat.

Chyba generalnie z tego, że ja naprawdę uwielbiam życie, uwielbiam żyć. W ogóle generalnie uwielbiam ludzi, uwielbiam spotkania, uwielbiam robić ludziom przyjemności. I to jest chyba istota w ogóle całego mojego życia – zaczął 75 letni Andrzej Rybiński.

Zapytany o swoją nieustającą energię i pozytywne podejście do życia, Andrzej Rybiński podkreślił, że mimo upływu lat wciąż ma w sobie ogromną pasję do muzyki i nie zamierza spoczywać na laurach. Artysta przyznał, że czuje, jakby jego najlepsze chwile były jeszcze przed nim:

Ciągle jest mi mało i ciągle mam wrażenie, że to wszystko co najlepsze to jeszcze przede mną […] W zupełnie innych czasach żyjemy, jest nam dużo lżej niż temu pokoleniu właściwie moich rodziców – powiedział artysta.

Dziennikarka zapytała artystę, czy zdarza mu się odczuwać zmęczenie i brak sił do koncertowania, a także jak radzi sobie z wyzwaniami, jakie niesie ze sobą intensywne życie na scenie.

W muzycznym [czyt. życiu] ciągle siły mam dużo i jestem pełen energii. Czasami tych sił brakuje mi jak przyjeżdżam po trzech/czterech dniach takich intensywnych grań. To w zasadzie następny dzień muszę mieć wyłączony, odpoczywam sobie – zdradził receptę na odpoczynek Rybiński.

Jak Andrzej Rybiński ocenia współczesny świat muzyki?

Podczas wywiadu nie mogło zabraknąć dyskusji na temat współczesnej muzyki – jej kierunków, zmian na przestrzeni lat oraz tego, jak dzisiejsza scena różni się od czasów, w których artysta rozpoczynał swoją karierę. Dziennikarka zapytała, jak Andrzej Rybiński patrzy na współczesny świat muzyczny i jakie zmiany najbardziej zwracają jego uwagę.

Czasami z zazdrością, dlatego że wielu rzeczy nie trzeba zdobywać, bo one są […] Wtedy żeby nagrać piosenkę trzeba było napisać nuty, napisać słowa, przedstawić w komisji w Radio Polskim, która albo Ci tę piosenkę zakwalifikowało, albo nie – wspominał Andrzej Rybińskim.

Artysta zaczął wymieniać młodych, utalentowanych polskich wokalistów, których bacznie obserwuje i podziwia. Wśród nich szczególnie wyróżnił Mery Spolsky oraz Dawida Podsiadło, który swoimi koncertami zapełnia największe stadiony w kraju.

Takich wykonawców jest bardzo dużo. Uważam, że mamy rewelacyjną młodzież śpiewającą naprawdę cudownie. Już nie będę tutaj mówić o Panu Dawidzie Podsiadło, no bo to wszyscy sobie tam mówią jaki on jest rewelacyjny, ale on jest rewelacyjny. Jest niebywały! – podkreślił Rybiński.

Dziennikarka kontynuowała rozmowę, pytając, co sprawia, że fenomen Dawida Podsiadło wciąż rośnie i zachwyca tak wielu ludzi.

Ma w sobie coś takiego, co pozwala mu zatrzymać ludzi przy sobie. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, słowo honoru. Jest charyzma niebywała – dodał artysta.

POLECAMY: Coraz mniej Polaków przyjmuje księdza po kolędzie? Głos w sprawie zabrali Mróz, Gessler i Terlikowski – ich słowa mogą szokować

Czy Andrzej Rybiński zatańczy w “Tańcu z Gwiazdami”?

Dziennikarka zapytała Andrzeja Rybińskiego, dlaczego przez wszystkie te lata nie zdecydował się wziąć udziału w tanecznym show “Taniec z Gwiazdami”, które od pewnego czasu znów cieszy się ogromną popularnością na antenie Telewizji Polsat.

Ja mówię gdybym wystąpił to ludzie by konali, ponieważ taniec jest to coś co uwielbiam oglądać. Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy tańczą i potrafią to robić na takim poziomie jak to się dzieje u nas w “Tańcu z Gwiazdami” – powiedział Rybiński.

Andrzej Rybiński w zabawny sposób odpowiedział na pytanie dziennikarki o jego ewentualny udział w tanecznym programie, wyjaśniając, dlaczego nie widzi siebie na parkiecie.

Ja się po prostu nie nadaję do tańca, nie ma takiej możliwości. Ja jestem stworzony do tego by stać na scenie i patrzeć jak ludzie się bawią, jak ludzie tańczą przy mojej muzyce, ale tańczy nie, niestety – kontynuował wokalista.

Urszula Grabowska zasugerowała, że Andrzej Rybiński doskonale sprawdziłby się w roli trenera w programie “The Voice Senior” i zapytała, czy kiedykolwiek otrzymał taką propozycję.

Nie, osobiście nigdy nie dostałem takiej propozycji, żeby być jurorem w jakimś talent-show […] Tam bym się widział, tam się zgodzę – wyrażając chęć bycia trenerem w programie “Voice Senior”.

Andrzej Rybiński komentuje Steczkowską na Eurowizji!

Na zakończenie rozmowy poruszono temat Eurowizji, wspominając, że w tegorocznych preselekcjach weźmie udział Justyna Steczkowska. Dziennikarka zapytała doświadczonego wokalistę, czy taki angaż i kandydatura to dobry pomysł, na co Rybiński odpowiedział bez wahania, nie mając żadnych wątpliwości.

Z jednej strony uważam, że to jest tak w pełni świadoma artystka, że jeśli nie ona to kto […] Justynka wygląda genialnie, wygląda jakby ciągle miała 19, no 19 i pół. Jest tak perfekcyjną artystką, w ogóle głos i ruch, moim zdaniem to byłby dobry pomysł, żeby to ona pojechała – stwierdził Andrzej Rybiński.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Ibisz zdradza: Magda Mołek dołączy do „halo, tu Polsat”?

A czy Wy jesteście fanami Andrzeja Rybińskiego? Dajcie znać!

Andrzej Rybiński (fot. screen YouTube Showbiz z Grabowską)
Andrzej Rybiński, Urszula Grabowska (fot. screen YouTube Showbiz z Grabowską)
Andrzej Rybiński (fot. screen YouTube Showbiz z Grabowską)
Andrzej Rybiński (fot. screen YouTube Showbiz z Grabowską)
Justyna Steczkowska (fot. screen YouTube Przeambitni.pl)
Dawid Podsiadło (fot. screen YouTube TVN.pl) – wywiad u Kuby Wojewódzkiego

SJ

showbiz

Sebastian Fabijański wyznał to Suryś przed finałem „TzG”. Miło?

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno był bohaterem medialnych burz, dziś pokazuje zupełnie inną twarz. Tuż przed wielkim finałem „Tańca z Gwiazdami” zdobył się na wyjątkowo osobiste wyznanie, które poruszyło fanów programu. Co naprawdę wydarzyło się między nim a jego partnerką taneczną? Dowiedz się więcej!

Wizerunek Sebastiana Fabijańskiego przez lata budził skrajne emocje. Aktor wielokrotnie znajdował się w centrum medialnych kontrowersji, a jego decyzje i publiczne wypowiedzi były szeroko komentowane zarówno przez media, jak i internautów. Wielu zastanawiało się, czy uda mu się jeszcze odbudować zaufanie widzów i wrócić do łask publiczności po licznych kryzysach wizerunkowych.

Wszystko zmieniło się jednak wraz z jego udziałem w programie „Taniec z Gwiazdami”. Dla wielu osób był to początkowo dość zaskakujący wybór, jednak z każdym kolejnym odcinkiem Sebastian Fabijański pokazywał zupełnie nowe oblicze. Widzowie zaczęli dostrzegać w nim nie tylko aktora, ale też człowieka pełnego emocji, zaangażowania i ogromnej determinacji.

Przez wiele tygodni utrzymywał się w ścisłej czołówce programu, zdobywając wysokie noty od jury i coraz większe wsparcie publiczności. Jego obecność w finale przestała być przypadkiem, a sam aktor stał się jednym z najmocniejszych kandydatów do zdobycia Kryształowej Kuli. W wielkim finale zmierzy się z Magdaleną Boczarską, Gamou Fallem oraz Pauliną Gałązką.

POLECAMY: Szok przed finałem „Tańca z Gwiazdami”. Wprowadzono nagłe zmiany

Sebastian Fabijański wyznał to przed finałem “TzG”

Już w najbliższą niedzielę 10 maja odbędzie się wielki finał „Tańca z Gwiazdami”, a emocje wokół programu sięgają zenitu. Wśród finalistów znalazł się oczywiście Sebastian Fabijański, któremu na parkiecie partneruje Julia Suryś. To właśnie ich relacja od tygodni wzbudza ogromne zainteresowanie widzów i fanów programu.

Tuż przed finałem na oficjalnych profilach „Tańca z Gwiazdami”, Julii Suryś oraz Sebastiana Fabijańskiego na Instagramie pojawiło się wyjątkowo poruszające nagranie. Aktor i tancerka postanowili podziękować sobie za wspólne tygodnie treningów, emocji i walki o finał.

Nagranie szybko obiegło sieć, a internauci zwrócili uwagę przede wszystkim na niezwykle szczere słowa, które Sebastian Fabijański skierował do swojej partnerki. Aktor nie krył wzruszenia i wyraźnie dawał do zrozumienia, jak ważna była dla niego ta wspólna przygoda.

“Julio, chciałbym ci powiedzieć. Dziękuję. Dziękuję, że cię poznałem. Dziękuję, że mogę z tobą tańczyć. Mogę powiedzieć, że dzięki tobie pokochałem taniec towarzyski. Albo inaczej. Pokochałem taniec towarzyski z Julią Suryś” – wyznał.

Na tym jednak emocjonalne wyznania się nie skończyły. Sebastian Fabijański kontynuował swoją wypowiedź, nie ukrywając, że świadomość zbliżającego się końca programu jest dla niego wyjątkowo trudna.

“Bardzo, bardzo, bardzo jestem ci wdzięczny za to wszystko, co mogłem z tobą przeżyć. Jak sobie pomyślę, że to już koniec… Nie chcę o tym myśleć chyba. Dziękuję” – zakończył.

Na słowa aktora odpowiedziała również Julia Suryś, która podkreśliła, jak ważna i wyjątkowa była dla niej ta wspólna droga. Tancerka nie ukrywała, że udział w programie z Sebastianem Fabijańskim był dla niej czymś znacznie więcej niż tylko kolejnym telewizyjnym projektem.

“Cześć Sebastian, jesteśmy w finale “Tańca z gwiazdami”. Nie wiem, kiedy to zleciało. Przeszliśmy tę drogę razem krok po kroku, trening po treningu. Z emocjami, które zostaną z nami na zawsze” – powiedziała tancerka.

Po czym dodała:

“Mam nadzieję, że chociaż trochę mogłam cię zarazić miłością do tańca. Przed nami ostatni live, ostatnie tańce. Dziękuję ci za twoje zaufanie, za ogrom pracy i serce, które zostawiłeś na parkiecie. Tańcz, czuj, zaufaj, bądź sobą i ciesz się tą chwilą” – podsumowała.

Dla wielu widzów przemiana Sebastiana Fabijańskiego jest jednym z największych zaskoczeń tej edycji programu. Aktor, który jeszcze niedawno kojarzył się głównie z kontrowersjami, dziś pokazuje bardziej emocjonalną, spokojniejszą i autentyczną stronę siebie.

Jedno jest pewne – finał „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się niezwykle emocjonująco. Bez względu na wynik, udział w programie już teraz okazał się dla Sebastiana Fabijańskiego czymś znacznie większym niż tylko telewizyjną rywalizacją. To doświadczenie, które jak sam przyznał – na długo pozostanie w jego pamięci.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maciej Pela nie miał wyjścia? Podjął radykalny krok

Czy Sebastian Fabijański zasługuje na Kryształową Kulę w “TzG”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Julia Suryś i Sebastian Fabijański (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Julia Suryś i Sebastian Fabijański (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Julia Suryś i Sebastian Fabijański (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Szok przed finałem „Tańca z Gwiazdami”. Wprowadzono nagłe zmiany

Opublikowano

w dniu

przez

Emocje po półfinale jeszcze nie opadły, a produkcja już podgrzewa atmosferę przed wielkim finałem. Tym razem nie będzie miejsca na przypadek ani efektowne sztuczki. Co dokładnie czeka uczestników na parkiecie? Dowiedz się więcej!

Półfinał 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” dostarczył widzom ogromnych emocji i wyłonił finalistów, którzy już w najbliższą niedzielę zawalczą o Kryształową Kulę. Na parkiecie zaprezentowało się pięć par, a poziom rywalizacji był niezwykle wysoki. Wielu uczestników wielokrotnie zdobywało maksymalne noty, co tylko potwierdziło, że tegoroczna edycja stoi na wyjątkowo wysokim poziomie.

Wśród najlepszych par wieczoru znaleźli się Sebastian Fabijański i Julia Suryś, którzy zachwycili publiczność rumbą do „Shape of my heart”. Ich występ został uznany za jeden z najlepszych męskich pokazów tego tańca w historii programu. Równie świetnie poradzili sobie Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz, zdobywając komplet punktów za paso doble i quickstep.

Ogromne wrażenie zrobili także Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, którzy zaprezentowali się zarówno w walcu wiedeńskim, jak i emocjonalnej rumbie. Ich występy zostały docenione za technikę, stabilność oraz dojrzałość sceniczną, co tylko umocniło ich pozycję w gronie faworytów do zwycięstwa.

Nie zabrakło jednak trudniejszych momentów. Piotr Kędzierski i Magdalena Tarnowska otrzymali najniższe noty za swoje występy, a jurorzy zwracali uwagę bardziej na widowiskowość niż technikę. Z kolei Gamou Fall i Hanna Żudziewicz w pierwszej rundzie spotkali się z krytyką, choć w drugiej wyraźnie poprawili swój poziom.

Największym zaskoczeniem wieczoru była decyzja Piotra Kędzierskiego, który jeszcze przed ogłoszeniem wyników ogłosił rezygnację z dalszej rywalizacji. Jego przemówienie poruszyło zarówno widzów, jak i uczestników programu.

“Szanowni państwo, mam oczy i widzę, jaki prezentuję poziom taneczny. Nie mógłbym sobie wyobrazić lepszej nauczycielki niż Magda Tarnowska. Pani Magda zmierzyła się z bardzo trudnym wyzwaniem. Dziękuję za pokazanie mi, że niemożliwe nie istnieje. Ten program służy rozrywce, dla mnie każdy odcinek był małym finałem. Myślę, że półfinał to dobry moment, by powiedzieć: dziękuję. Za moimi plecami stoją ludzie, którzy zasługują za finał. Bardzo dziękuję za każdy głos, każdego sms-a, żebyście się państwo na nas nie złościli. Zapytaj się Krzysiek szefów, czy możemy przekazać zyski z dzisiejszych sms-ów na szczytny cel? Róbmy dobre rzeczy, szanujmy się, bawmy się dobrze, do zobaczenia wkrótce” – wyznał Kędzierski.

Mimo emocjonujących wydarzeń to właśnie cztery pary awansowały do finału. O Kryształową Kulę zawalczą Sebastian Fabijański i Julia Suryś, Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz, Gamou Fall i Hanna Żudziewicz oraz Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke.

POLECAMY: Maciej Pela nie miał wyjścia? Podjął radykalny krok

Szokujące zasady finału „Tańca z Gwiazdami”! Jurorzy postawili ultimatum finalistom

Jednak to, co najbardziej zaskakuje, to nowe zasady przygotowane przez jurorów specjalnie na finał. Tym razem uczestnicy będą musieli zmierzyć się z wyzwaniem, które znacznie odbiega od dotychczasowych standardów programu i przypomina profesjonalne turnieje tańca.

W pierwszej części finału pary zatańczą walca – angielskiego lub wiedeńskiego. Kluczowy jest jednak nowy wymóg: przez co najmniej 50 sekund uczestnicy będą musieli zatańczyć czystego walca turniejowego, bez podnoszeń, akrobacji czy efektownych przerywników.

„W tej edycji poziom taneczny finalistów jest naprawdę bardzo wysoki. Można śmiało powiedzieć, że jest to finał marzeń. Uczestnicy są na tyle dobrzy, że uważamy, że świetnie sobie poradzą w tańcu stricte towarzyskim – w walcu. Będzie to doskonała okazja aby zobaczyć ich piękne ramy, piękne sylwetki, przepływ ruchu, pracę stóp. Jak najwięcej tańca w tańcu. To zadanie jest uhonorowaniem spektakularnie wysokiego poziomu tego finału” – tłumaczy przewodnicząca jury Iwona Pavlović.

Druga część finału to już tradycyjnie freestyle, czyli najbardziej widowiskowy element całego programu. Tutaj uczestnicy będą mogli puścić wodze fantazji i zaprezentować wszystko to, co przygotowali przez tygodnie treningów, bez żadnych ograniczeń.

Ostateczny wynik zależeć będzie od sumy punktów przyznanych przez jury oraz głosów widzów, co oznacza, że każdy głos może mieć kluczowe znaczenie. W tak wyrównanej stawce nawet najmniejszy błąd może przesądzić o zwycięstwie lub porażce.

Finał zapowiada się jednak nie tylko jako taneczne widowisko. Na scenie pojawią się również wielkie gwiazdy polskiej muzyki – Kayah oraz Julia Wieniawa, które uświetnią wieczór specjalnymi występami na żywo.

Jedno jest pewne – przed nami finał, jakiego w historii „Tańca z Gwiazdami” jeszcze nie było. Nowe zasady, wysoki poziom i ogromne emocje sprawiają, że wszystko może się wydarzyć, a zwycięzca pozostaje wielką niewiadomą do samego końca.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Po akcji Łatwoganga fundacja publikuje ważny komunikat: “Krok po kroku”

Kto według Was powinien wygrać tę edycję programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Rafał Maserak, Ewa Kasprzyk, Tomasz Wygoda, Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Krzysztof Ibisz, Paulina Sykut-Jeżyna, Piotr Kędzierski, Magda Tarnowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Uczestnicy w półfinale (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Jurorzy w półfinale (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Julia Suryś, Sebastian Fabijański (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Jacek Jeschke, Magdalena Boczarska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Paulina Gałązka i Magdalena Boczarska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Jurorzy w półfinale (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maciej Pela nie miał wyjścia? Podjął radykalny krok

Opublikowano

w dniu

przez

Ostatnie miesiące były dla niego prawdziwą próbą wytrzymałości, a kulisy jego życia prywatnego śledziła cała Polska. Teraz zrobił krok, który może oznaczać zupełnie nowy rozdział. Co tak naprawdę się wydarzyło? Dowiedz się więcej!

Ostatnie miesiące były dla Macieja Peli wyjątkowo trudne i pełne skrajnych emocji, które niejednokrotnie rozgrywały się na oczach opinii publicznej. Rozstanie z Agnieszką Kaczorowską w październiku 2024 roku, a następnie formalny rozwód, który odbył się ponad rok później, stały się jednym z najgłośniejszych tematów w polskim show-biznesie. Media szeroko relacjonowały każdy etap ich rozstania, a prywatne decyzje pary były analizowane niemal na bieżąco.

Szczególne zainteresowanie wzbudzały kwestie związane z opieką nad dziećmi oraz codziennym funkcjonowaniem po rozstaniu. Internauci żywo komentowali każdy nowy szczegół, często opierając swoje opinie na fragmentarycznych informacjach. W tej trudnej sytuacji Maciej Pela starał się jednak zachować spokój i nie pozwolić, by medialny szum całkowicie zdominował jego życie.

W jednym z wywiadów tancerz zdecydował się na szczere wyznanie dotyczące swojej sytuacji finansowej. Jak przyznał, po zakończeniu związku znalazł się w poważnym kryzysie, który wymagał od niego ogromnej determinacji i zaangażowania. Na jego barkach spoczęła odpowiedzialność za kredyt hipoteczny, utrzymanie dzieci oraz regulowanie licznych zobowiązań.

“Byłem w dołku finansowym, kiedy próbowałem tę karierę spinać. Na mojej głowie był kredyt hipoteczny, zresztą dalej jest za dom i miałem wydatki na dzieci, miałem wydatki na kredyt hipoteczny, oczywiście jakieś tam rzeczy dodatkowe, jakieś zaległości, które się pojawiły i byłem w takim totalnym dołku finansowym, że brałem każdą możliwą pracę, żeby się tylko spinało” – wyznał “Kozaczkowi”.

Pod koniec kwietnia media obiegły zdjęcia, na których Agnieszka Kaczorowska – pod nieobecność byłego partnera – wynosi rzeczy z ich wspólnego domu. Paparazzi uchwycili moment, w którym tancerka, wyraźnie zadowolona po zakończeniu przeprowadzki, zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie z ekipą pomagającą w wyprowadzce, co tylko podsyciło zainteresowanie całej sytuacji.

POLECAMY: Po akcji Łatwoganga fundacja publikuje ważny komunikat: “Krok po kroku”

Maciej Pela wyprowadził się z mieszkania!

Niedługo później również Maciej Pela zdecydował się na opuszczenie domu na warszawskim Wawrze. O swojej decyzji opowiedział w krótkim nagraniu, które opublikował w mediach społecznościowych, dzieląc się z fanami bardzo osobistymi przemyśleniami i emocjami związanymi z tym etapem życia.

“To ostatnie wideo kulinarne, które wrzucam z tego domu. Ostatni miesiąc był dla mnie bardzo wymagający. Co dosadnie mówi moja nieogolona, zmęczona morda. Wiele razy słyszałem radę: “O stary, musisz się odciąć”. Ale nie jest to mój sposób myślenia. Nie będę udawać, że przeszłość nie istnieje. Ten dom to masa wspomnień: pierwsze kroki moich córek, długie wiosenne spacery, smutki i radości oraz dużo przetańczonych godzin. Mógłbym tutaj wrzucić wielki napis “Freedom”. Ale ja się od niczego nie uwalniam. Po prostu zostawiam za sobą mury, a zabieram wspomnienia. Znalazłem nowe miejsce do życia, gdzie mogę odetchnąć pełną piersią” – powiedział.

Tancerz pokazał również zdjęcie spakowanych rzeczy, które sugerowało, że przeprowadzka faktycznie stała się faktem. Nowa przestrzeń, widoczna na fotografii, ma być dla niego początkiem nowego etapu i szansą na odbudowanie codziennej równowagi.

W opisie do nagrania Maciej Pela dodał jeszcze kilka słów, które pokazują jego obecne nastawienie i plany na najbliższą przyszłość. Widać w nich zarówno zmęczenie minionymi wydarzeniami, jak i nadzieję na spokojniejsze dni.

“Życie zaskakuje. Tutaj dokończę myśl, którą zacząłem w rolce. Przede mną spokojny maj, czas na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu i rozpoczęcia realizacji planu “no to jedziemy dalej!”. Na pewno będzie dużo więcej gotowania, bo odchodzi mi sporo czasochłonnych, utrudniających życie spraw” – wspomniał w opisie.

Historia Macieja Peli pokazuje, jak trudne i wielowymiarowe potrafią być rozstania, zwłaszcza gdy odbywają się na oczach opinii publicznej. Każda decyzja, każdy krok i każde słowo są analizowane, co dodatkowo komplikuje proces radzenia sobie z emocjami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wiadomo, kto wpłacił kaucję za kierowcę, który potrącił Łukasza Litewkę

Śledzicie Macieja Pelę w mediach społecznościowych? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maciej Pela (fot. screen Instagram Maciek Pela)
Maciej Pela (fot. screen Instagram Stories Maciek Pela) – 6 maja 2026
Maciej Pela (fot. screen Instagram Maciek Pela)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Po akcji Łatwoganga fundacja publikuje ważny komunikat: “Krok po kroku”

Opublikowano

w dniu

przez

Po rekordowej zbiórce pojawił się nowy komunikat, który rzuca świeże światło na całą akcję. Fundacja ujawnia kolejne liczby i zapowiada dalsze działania, a emocje wciąż nie opadają. Co dokładnie ogłoszono i co to oznacza dla całej inicjatywy? Dowiedz się więcej!

Dziewięciodniowy stream Łatwoganga przeszedł do historii polskiego internetu jako jedno z największych wydarzeń charytatywnych ostatnich lat. Początkowo wszystko wyglądało bardzo niepozornie – młody twórca zapowiedział, że przez dziewięć dni będzie słuchał utworu Bedoesa „Diss na raka”, jednocześnie zbierając środki dla dzieci walczących z chorobami nowotworowymi. Pomysł wydawał się prosty, ale jego realizacja przerosła wszelkie oczekiwania.

Start akcji był skromny, a cel wynosił „zaledwie” 500 tysięcy złotych. Nikt jednak nie przewidział, że projekt w tak krótkim czasie urośnie do gigantycznych rozmiarów. Z każdym kolejnym dniem liczba widzów rosła, a wpłaty zaczęły pojawiać się w zawrotnym tempie, co napędzało kolejne osoby do dołączenia do inicjatywy.

Transmisja szybko przyciągnęła setki tysięcy osób, by w kulminacyjnym momencie zgromadzić nawet ponad milion widzów jednocześnie. Internet dosłownie oszalał, a wielu użytkowników zaczęło określać całe wydarzenie mianem „najlepszego polskiego serialu”, który ogląda się na żywo i którego zakończenia nikt nie potrafi przewidzieć.

Ogromny wpływ na sukces zbiórki miały znane nazwiska. W mieszkaniu Łatwoganga pojawiali się kolejni goście – od influencerów po największe gwiazdy show-biznesu. Wśród nich znaleźli się m.in. Friz, Wersow, Agata Kulesza, Kasia Nosowska, Maciej Musiał, Małgorzata Kożuchowska, Tomasz Karolak, Grzegorz Hyży, Oskar Cyms, Dawid Kwiatkowski, Sanah, Natalia Szroeder oraz Krzysztof Stanowski.

Ich obecność nie tylko zwiększała zainteresowanie streamem, ale też realnie wpływała na rosnącą kwotę zbiórki. Gwiazdy angażowały się w promocję akcji, publikowały informacje w mediach społecznościowych i zachęcały swoich fanów do wpłat, co przełożyło się na niespotykany dotąd wynik.

Zakończona 26 kwietnia zbiórka dla fundacji Cancer Fighters już przeszła do historii. Przez trwający od 17 do 26 kwietnia stream przewinęły się dziesiątki znanych osób – muzycy, aktorzy, dziennikarze i sportowcy. Przy ich wsparciu udało się zebrać imponującą kwotę w wysokości 282 741 778 zł i 76 gr.

Środki mają zostać przeznaczone na Fundację Cancer Fighters, która wspiera dzieci i dorosłych zmagających się z chorobą nowotworową. To właśnie ten cel sprawił, że tak wiele osób zdecydowało się zaangażować i wesprzeć inicjatywę, która szybko przerodziła się w ogólnopolski fenomen.

POLECAMY: Wiadomo, kto wpłacił kaucję za kierowcę, który potrącił Łukasza Litewkę

Nowe informacje po zbiórce Łatwoganga. Fundacja nie zwalnia tempa

Jednak to nie koniec informacji. Fundacja opublikowała nowy komunikat, w którym poinformowała o dalszych działaniach i aktualizacji wyników zbiórki. Okazuje się, że mimo zamknięcia możliwości wpłat, proces zliczania środków wciąż trwa.

We wtore, 5 maja na profilu facebookowym fundacji przekazano, że zamknięto kolejne zbiórki. Ustalono, iż udało się zebrać dodatkowe 2 322 174 zł, a końcowe podsumowanie nadal nie jest ostateczne.

“Obiecaliśmy, że będziemy działać szybko. I właśnie to robimy. Kolejne zbiórki naszych podopiecznych zostały uzupełnione. Kolejne historie otrzymały realne wsparcie — dla dzieci i ich rodzin. Kolejna ważna odpowiedź w walce z rakiem właśnie się wydarzyła. Za każdą z tych liczb stoi człowiek, emocje i walka, która trwa każdego dnia. Dlatego nie zwalniamy ani na chwilę. Działamy dalej. Krok po kroku. Decyzja po decyzji. Razem nie przegramy tej walki” – czytamy w komunikacie.

To jednak nie jedyna dobra wiadomość. Ministerstwo Finansów potwierdziło, że środki zebrane w ramach akcji są zwolnione z podatku, co oznacza dodatkowe korzyści zarówno dla fundacji, jak i darczyńców.

“Zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 4 ustawy CIT wolne od podatku […] są dochody podmiotów, których celem statutowym jest działalność naukowa, naukowo-techniczna, oświatowa, w tym również polegająca na kształceniu studentów, kulturalna, w zakresie kultury fizycznej i sportu, ochrony środowiska, wspierania inicjatyw społecznych na rzecz budowy dróg i sieci telekomunikacyjnej na wsi oraz zaopatrywania wsi w wodę, dobroczynności, ochrony zdrowia i pomocy społecznej, rehabilitacji zawodowej i społecznej inwalidów oraz kultu religijnego w części przeznaczonej na te cele” – poinformowało MF.

Historia Łatwoganga pokazuje, jak ogromną siłę ma internetowa społeczność, gdy jednoczy się wokół ważnego celu. To wydarzenie nie tylko ustanowiło rekordy, ale przede wszystkim pokazało, że wspólnym działaniem można realnie zmieniać czyjeś życie – i to na niespotykaną dotąd skalę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piróg WYGRYZIE Wygodę z „Tańca z Gwiazdami”? Oto szczegóły zmian

Podobała Wam się ta akcja Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Bedoes i Łatwogang (fot. screen Instagram Bedoes)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością