Śledź nas

news

Czy warto oglądać „Omnibus – szybcy i mądrzy”? [RECENZJA]

Opublikowano

w dniu

Teleturniej „Omnibus – szybcy i mądrzy” zadebiutował tej wiosny w TVP1 jako nowa propozycja wieczornej rozrywki. Już po kilku odcinkach widać, że to coś więcej niż typowy quiz – łączy wiedzę, refleks i szybkość myślenia, a każdy odcinek zaskakuje dynamiką i uczestnikami. Sprawdziłem, jak sprawdza się w praktyce i czy rzeczywiście warto poświęcić mu swój wieczór!

„Omnibus – szybcy i mądrzy” to nowy format, który zadebiutował tej wiosny w TVP1 i miał uzupełnić wieczorną ramówkę rozrywką. To program, w którym – obok wiedzy – kluczowe znaczenie mają refleks, pamięć i umiejętność działania pod presją czasu. W każdym odcinku troje znanych uczestników ze świata mediów, kultury, sportu lub życia publicznego mierzy się w szybkim, bezkompromisowym tempie, a gospodarzem programu został aktor Krzysztof Czeczot.

Zasady są proste, ale bezlitosne. Każdy uczestnik zaczyna z pulą 100 sekund, które odpowiadają punktom. Poprawna odpowiedź daje dodatkowy czas, natomiast błąd lub zbyt długie wahanie oznacza jego utratę. Mechanika ta sprawia, że nawet najmniejsze zawahanie może kosztować utratę przewagi.

Program składa się z czterech głównych rund oraz dogrywki. W pierwszej rundzie, „3–6–9”, uczestnicy odpowiadają na pytania z wiedzy ogólnej, przy czym niektóre odpowiedzi premiowane są dodatkowymi sekundami. Następnie następuje runda „Puzzle”, w której liczy się logiczne myślenie i umiejętność łączenia faktów. Kolejna część, „Galeria”, testuje spostrzegawczość, zmuszając uczestników do błyskawicznej analizy detali. W rundzie „Pamięć” zawodnicy oglądają materiał wideo i muszą wskazać kluczowe hasła – dla wielu najtrudniejszy etap.

Najlepszy gracz automatycznie przechodzi dalej, a pozostali trafiają do dogrywki, gdzie napięcie osiąga zenit – każda poprawna odpowiedź odbiera czas rywalowi, zmieniając dynamikę pojedynku i wymuszając maksymalną koncentrację. W jury symbolicznie zasiadają Roma Gąsiorowska i Sebastian Stankiewicz, którzy wprowadzają humor i przyznają dodatkowe punkty w zadaniu polegającym na rozbawieniu jury.

POLECAMY: Widzowie widzą, reagują, wpłacają pieniądze. Siła Marzeny Figiel-Strzały nie mieści się w porannym formacie TVN [OPINIA]

Czy warto oglądać „Omnibusa”? [RECENZJA]

Za mną już pięć odcinków „Omnibus – szybcy i mądrzy” i muszę przyznać, że to naprawdę przyjemna niespodzianka. Na początku byłem trochę sceptyczny, szczególnie wobec jury – jak to jurorzy w teleturnieju? Ale ich rola jest w sumie bardzo sympatyczna: rzucają żartami, czasem wyśmiewają uczestników, ale zawsze w dobrym smaku, a dodatkowe punkty za zabawne odpowiedzi naprawdę urozmaicają grę.

W każdym odcinku dwóch uczestników kontynuuje rywalizację z poprzedniego odcinka, a dołącza do nich jedna nowa gwiazda – do tej pory pojawili się m.in. Beata Tadla, Łukasz Bożycki, Łukasz Grabarczyk, Jan Dąbrowski, a od samego początku rywalizację obserwujemy także z udziałem Andrzeja Nejmana, który niemal przez wszystkie odcinki utrzymywał świetną passę zwycięstw. Na jego drodze stanęła jednak Natalia Nykiel, która triumfowała w dwóch odcinkach, wybijając Nejmana z niemal nieprzerwanej dobrej passy. Ten pomysł, aby co odcinek wprowadzać jedną nową osobę, uważam za strzał w dziesiątkę – dodaje świeżości i sprawia, że każdy odcinek ma inny charakter.

W odróżnieniu od klasycznych teleturniejów typu „Jeden z dziesięciu” czy „Milionerzy”, „Omnibus” jest przystępny i bardziej dynamiczny. Pytania nie są ekstremalnie trudne, są różnorodne, a do tego liczy się refleks i spryt. Dlatego bliżej mu do „The Floor” niż tradycyjnych formatów – tu liczy się też szybkość reagowania i radzenie sobie pod presją.

Graficznie program wypada bardzo świeżo. Studio jest utrzymane w ciemnych tonacjach, z dominującymi niebieskimi i czerwonymi akcentami – idealnie nadaje się na wieczorny program. Plansze są czytelne, a obecność publiczności w studio naprawdę dodaje energii i wciąga widza w rywalizację. To coś, czego w ostatnich latach brakowało w TVP w podobnych formatach – np. w „Kole Fortuny” czy „Jaka to melodia?”. Dzięki temu „Omnibus” zyskuje autentyczność i dynamikę, a oglądanie programu staje się przyjemnością.

Krzysztof Czeczot jako prowadzący to naprawdę kolejny strzał w dziesiątkę. TVP postawiło na kogoś innego niż typowego prezentera – wybrano lubianego aktora, który naprawdę czuje flow, świetnie łapie kontakt z uczestnikami i jurorami. Dzięki temu ogląda się program z przyjemnością, a napięcie i humor wchodzą zupełnie naturalnie – bez poczucia sztuczności.

Jedyną kwestią, która trochę mnie irytowała na początku, jest podział odcinka na dwie części – najpierw wszystkie rundy, potem po reklamach dogrywka. Z punktu widzenia widza średnio to wygląda logicznie, bo ktoś może w tym momencie przełączyć kanał i nie zobaczyć finału. Moim zdaniem lepiej byłoby zrobić odcinek od początku do końca bez dzielenia go.

Producentem programu jest firma Rochstar, odpowiedzialna za takie produkcje jak „The Voice Kids”, „Królowa Przetrwania” czy „The Floor”, więc poziom realizacji stoi na wysokim poziomie, a format jest profesjonalnie przygotowany i dopracowany pod względem produkcyjnym.

Ogólnie jednak, po pięciu odcinkach mogę powiedzieć, że „Omnibus” to prawdziwy guilty pleasure – świetnie bawi, zmusza do myślenia i pozwala sprawdzić się w szybkim tempie. Jury, publiczność, prowadzący i różnorodni goście tworzą naprawdę sympatyczny miks. Co ważne, program jest dowodem na to, że stacje telewizyjne znów inwestują w teleturnieje, co w Polsce przez lata było trochę zaniedbywane. Przykłady z innych kanałów pokazują, że takie formaty mogą się sprawdzić – Polsat wskrzesił „Awanturę o kasę” i „Milionerów”, TVN z powodzeniem rozwija „The Floor”, a teraz TVP pokazuje, że też potrafi zrobić dynamiczny i atrakcyjny teleturniej. „Omnibus” w tym kontekście jest świetnym odświeżeniem gatunku – wizualnie przyciąga uwagę, ma ciekawą formułę, a jednocześnie bawi i angażuje widza.

Odcinki „Omnibus – szybcy i mądrzy” można oglądać od wtorku do czwartku o 20:30 w TVP1, a także w serwisie TVP VOD. W kolejnych odcinkach zobaczymy m.in. Tribbsa, Michalinę Sosnę oraz Joannę Jabłczyńską, więc emocji i ciekawych rywalizacji z pewnością nie zabraknie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa śmierć, stary lęk – kolejna część „Oszukać przeznaczenie” znów miesza w głowie [RECENZJA]

Oglądaliście już nowy teleturniej Jedynki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Sebastian Stankiewicz, Roma Gąsiorowska (fot. zdjęcie prasowe TVP/fot. Natasza Młudzik)
Andrzej Nejman (fot. zdjęcie prasowe TVP/fot. Natasza Młudzik)
Krzysztof Czeczot (fot. zdjęcie prasowe TVP/fot. Natasza Młudzik)

Autor recenzji: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Kto wygrał 17. edycję „Mam Talent!”? Finał zaskoczył wszystkich widzów

Opublikowano

w dniu

przez

12 tygodni emocji, spektakularnych występów i nieoczekiwanych zwrotów akcji doprowadziło do wielkiego finału „Mam Talent!”. Program ponownie przyciągnął przed telewizory miliony widzów, a internet od kilku godzin żył tylko jednym pytaniem – kto wygra 17. edycję show? Sprawdź, kto zwyciężył już teraz!

17. edycja „Mam Talent!” od samego początku wzbudzała ogromne emocje. Produkcja postawiła w tym sezonie na odświeżony skład i nowe twarze, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Widzowie chętnie wrócili przed ekrany, a program ponownie stał się jednym z najgłośniejszych telewizyjnych wydarzeń ostatnich miesięcy.

Przez ostatnie 12 tygodni uczestnicy prezentowali niezwykle różnorodne talenty. Na scenie pojawili się wokaliści, tancerze, akrobaci, performerzy i artyści, którzy wielokrotnie wprawiali jurorów w osłupienie. Wielu fanów programu już teraz twierdzi, że poziom tej edycji był znacznie wyższy niż przed rokiem.

Duże zainteresowanie wzbudził również skład jurorski. Uczestników oceniali ponownie Agnieszka Chylińska, Marcin Prokop oraz Julia Wieniawa, a do programu po latach powrócił Agustin Egurrola. Co więcej, po raz pierwszy w historii polskiej wersji „Mam Talent!” przy stole jurorskim zasiadły aż cztery osoby. Widzowie od początku edycji szeroko komentowali tę zmianę i wielu z nich podkreślało, że obecność Egurroli wniosła do programu energię znaną z dawnych sezonów show.

Za kulisami i na scenie o atmosferę dbali Paulina Krupińska-Karpiel oraz Jan Pirowski. To właśnie Paulina była jedną z największych nowości tej edycji, ponieważ zastąpiła Agnieszkę Woźniak-Starak, która przez lata była związana z programem. Widzowie od początku uważnie przyglądali się nowej prowadzącej, jednak z każdym kolejnym odcinkiem duet zdobywał coraz większą sympatię publiczności.

Tegoroczna edycja okazała się również sukcesem pod względem oglądalności. Według danych portalu Press pierwsze trzy odcinki programu oglądało średnio około 2 milionów widzów, co oznacza wzrost aż o 371 tysięcy względem poprzedniego sezonu. Stacja może więc mówić o ogromnym sukcesie.

W wielkim finale o zwycięstwo walczą: Marcelina Runewicz, Maciej Pałatyński, Liza i Dina, Milena Tesarska, KX, Nina Żubrowska, Mestre, Kaczorex — zdobywca Platynowego Przycisku, Young Generation, Margaryta Reznik oraz Chór Luna Plena, którzy otrzymali Dziką Kartę. Każdy z finalistów ma ogromne wsparcie fanów, a media społecznościowe od kilku godzin są pełne typów dotyczących zwycięzcy.

POLECAMY: Finał „The Voice Kids” doprowadził Cleo do łez. Nagranie obiegło sieć

Kto wygrał 17. edycję „Mam Talent”?

Po godzinie 22.00 wszystko stało się jasne. To właśnie wtedy prowadzący ogłosili, kto zdobył największą liczbę głosów widzów i wygrał 17. edycję „Mam Talent!”. Na triumfatora czekała nie tylko ogromna popularność i szansa na wielką karierę, ale również nagroda główna w wysokości 300 tysięcy złotych.

Zwyciężczyniami 17. edycji „Mam Talent!” okazały się Liza i Dina, które od początku programu wyróżniały się niezwykłą relacją i perfekcyjnym zrozumieniem na scenie. Ich finałowy występ zachwycił publiczność połączeniem precyzji, emocji i niesamowitej energii, co ostatecznie przełożyło się na decyzję widzów.

Dina, czteroletnia suczka rasy border collie, to prawdziwy wulkan energii, inteligencji i wrażliwości. Jej opiekunka, 25-letnia Liza – studentka Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku – poznała ją, gdy Dina była zaledwie dwumiesięcznym szczeniakiem. Od tamtej chwili ich więź rozwijała się każdego dnia, tworząc fundament niezwykłej współpracy.

W finale to właśnie ich duet zdobył największe uznanie widzów, którzy docenili nie tylko techniczne umiejętności, ale przede wszystkim emocjonalną więź między człowiekiem a zwierzęciem. Zwycięstwo Lizy i Diny stało się jednym z najbardziej komentowanych momentów całej edycji programu.

Po ogłoszeniu wyników w sieci natychmiast pojawiły się tysiące komentarzy pełnych emocji i gratulacji. Widzowie masowo podkreślali, że finał dostarczył ogromnych wrażeń, a poziom uczestników był wyjątkowo wysoki. Wiele opinii wskazywało, że niezależnie od końcowego werdyktu, był to jeden z najbardziej widowiskowych i pozytywnie odbieranych finałów ostatnich lat „Mam Talent!”.

“Finał na poziomie; Brawo; Od początku kibicowałam; Najlepsza edycja w historii programu; Dawno nie było takiego poziomu; Nareszcie zasłużona wygrana” – czytamy w social mediach stacji TVN.

Jedno jest jednak pewne – 17. edycja programu przejdzie do historii jako jedna z najbardziej komentowanych odsłon show. Rekordowa oglądalność, mocny skład jury, nowi prowadzący i wyjątkowo utalentowani uczestnicy sprawili, że „Mam Talent!” ponownie stał się jednym z największych hitów tej wiosny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto zatańczy w nowym sezonie „Tańca z Gwiazdami”? Lista robi wrażenie

Zasłużona wygrana w “Mam Talent”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Liza i Dina (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
KX, Kaczorex, Agustin Egurrola (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
Cezary Gołębiewski (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
Julia Wieniawa, Marcin Prokop, Agnieszka Chylińska, Agustin Egurrola (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
Jan Pirowski (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
Paulina Krupińska (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
Julia Wieniawa, Marcin Prokop, Agnieszka Chylińska, Agustin Egurrola (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
Marcelina Runewicz (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)
Paulina Krupińska (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Finał „The Voice Kids” doprowadził Cleo do łez. Nagranie obiegło sieć

Opublikowano

w dniu

przez

Finał 9. edycji „The Voice Kids” miał być przede wszystkim muzycznym widowiskiem, ale szybko przerodził się w emocjonalne wydarzenie, które wymknęło się spod kontrolowanej telewizyjnej formuły. W centrum wszystkiego znalazła się Cleo, która od lat jest jedną z najbardziej zaangażowanych trenerek programu. Tym razem jednak jej reakcje zaskoczyły nawet ekipę realizacyjną. Dowiedz się więcej!

Emocje w studiu narastały z każdym kolejnym występem młodych finalistów, którzy prezentowali nie tylko wysoki poziom wokalny, ale też ogromną dojrzałość sceniczną jak na swój wiek. Publiczność reagowała żywiołowo, a trenerzy coraz trudniej ukrywali wzruszenie. W pewnym momencie jasne stało się, że to nie będzie zwykły finał, w którym liczy się tylko rywalizacja.

Najsilniej przeżywała go Cleo, która już od pierwszych minut programu nie była w stanie zachować pełnego dystansu. Każde wejście jej podopiecznych na scenę wywoływało u niej silne emocje, a kamera wielokrotnie rejestrowała momenty, w których ocierała łzy i próbowała się uspokoić. Widać było, że więź z uczestnikami jest dla niej czymś znacznie głębszym niż telewizyjna rola.

Z czasem emocje zaczęły narastać do tego stopnia, że Cleo przestała je kontrolować. W trakcie jednego z występów jej drużyny wyraźnie drżał jej głos, a łzy pojawiały się niemal bez przerwy. W studiu zapadła wyjątkowa atmosfera – zamiast typowego show pojawiło się poczucie autentycznego, ludzkiego przeżycia.

W pewnym momencie artystka nie była już w stanie kontynuować wypowiedzi bez przerwy. Zwracając się do uczestników, powiedziała:

Mnie do tej pory trzęsą się ręce, bo tak bardzo to wszystko przeżywam dzisiaj z wami. Przepraszam, ale ja się tak z nimi wszystkimi związałam -próbowała opanować emocje Cleo. 

Najtrudniejszy moment przyszedł jednak wtedy, gdy Cleo musiała podjąć decyzję o wyborze uczestnika, który przejdzie dalej. Wtedy jej reakcja była już całkowicie spontaniczna i niekontrolowana. Zasady programu wymagały decyzji, ale emocjonalna więź z młodymi wokalistami sprawiła, że była to dla niej wyjątkowo trudna chwila.

To był ogromny zaszczyt z wami pracować… Nie chciałabym, żebyście… zapamiętali mnie jako trenerkę, tylko jako takiego dobrego ducha… Pamiętajcie, że zawsze będę, cokolwiek teraz się nie wydarzy… Ja jestem… Dobra, uspokój się -rozpłakała się w trakcie. 

Reakcja uczestników była natychmiastowa – łzy pojawiły się nie tylko u Cleo, ale również u młodych artystów, którzy nie kryli emocji związanych z końcem wspólnej drogi. Po wszystkim Cleo przyznała, że mimo wieloletniego doświadczenia w programie, takie chwile zawsze są dla niej najtrudniejsze.

Jestem już osiem lat w tym programie i ta chwila… Ona jest niezmiennie najtrudniejsza ze wszystkich. Naprawdę przysięgam, to się nie zmienia z czasem – mówiła Cleo łamiącym się głosem. 

POLECAMY: Kto zatańczy w nowym sezonie „Tańca z Gwiazdami”? Lista robi wrażenie

Kiedy oglądać wielki finał „The Voice Kids”?

Finaliści z jej drużyny – Leon Skorupski, Oliwia Johnson i Ola Piłat – pokazali w programie nie tylko talent, ale też różnorodne osobowości. Każde z nich reprezentuje inną muzyczną drogę, inne doświadczenia i inne marzenia, co sprawiło, że finał miał wyjątkowo zróżnicowany charakter.

Leon Skorupski imponuje wszechstronnością – łączy śpiew z grą na instrumentach i rozwija niezwykle nietypową pasję do tworzenia zapachów. Oliwia Johnson z kolei zachwyca naturalnością i sceniczną lekkością, a jej doświadczenie aktorskie daje jej dużą swobodę na scenie. Ola Piłat wyróżnia się energią i zamiłowaniem do muzyki ludowej, co nadaje jej występom wyjątkowy charakter.

Każde z nich przeszło ogromną drogę, a finał był dla nich nie tylko rywalizacją, ale też symbolicznym domknięciem kilku miesięcy intensywnej pracy. Właśnie dlatego emocje były tak silne – zarówno u uczestników, jak i u trenerów.

Pełny finałowy odcinek widzowie zobaczą dziś o godzinie 20:30 na antenie TVP2 oraz w TVP VOD. To właśnie wtedy rozstrzygnie się, kto sięgnie po tytuł „Najlepszego Głosu” 9. edycji „The Voice Kids”, a także zdobędzie kontrakt płytowy, nagrodę finansową oraz szansę reprezentowania Polski w Eurowizji Junior 2026.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa o Karolu Nawrockim!

Podobała Wam się ta edycja “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Cleo (fot. Natasza Młudzik/zdjęcie prasowe TVP)
Cleo (fot. Natasza Młudzik/zdjęcie prasowe TVP)
Cleo, Tribbs, Blanka (fot. Natasza Młudzik/zdjęcie prasowe TVP)
Cleo ze swoimi finalistami (fot. Natasza Młudzik/zdjęcie prasowe TVP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Nowy sezon „MasterChefa” jeszcze nie trafił na antenę, a już wywołuje gigantyczne emocje. Na planie jubileuszowej edycji doszło do sytuacji, o której fani programu będą mówić jeszcze długo. Magda Gessler podczas szczerej rozmowy zdradziła kulisy pracy z nowym jurorem i niespodziewanie wróciła też do bardzo osobistych wspomnień. Dowiedz się więcej!

15. sezon „MasterChefa” zapowiada się jako jedna z największych telewizyjnych premier tej jesieni. Produkcja TVN postawiła na spore zmiany, które już teraz wywołują lawinę komentarzy w sieci. Największą niespodzianką okazało się dołączenie do jury Pascala Brodnickiego, który po latach nieobecności do telewizji i po raz pierwszy zasiądzie przy stole jurorskim razem z Magdą Gessler, Michellem Moranem oraz Przemysławem Klimą.

Podczas spotkania prasowego w Krakowie Magda Gessler nie ukrywała, że jubileuszowa edycja będzie zupełnie inna od poprzednich. Restauratorka przyznała, że nowy skład jury oznacza ogromne emocje i bardzo mocne charaktery. Już na starcie dała do zrozumienia, że widzowie nie powinni spodziewać się spokojnej atmosfery.

„Jesteśmy burzą w tej chwili burzą dwóch, trzech facetów, kogutów, który każdy ma bardzo mocny charakter. Pascal się wydaje łagodny, ale ma swoje mocne zdanie od wielu lat i też jest geniuszem jakiejś klasyki” – wyznała w rozmowie z Szymonem Jedynakiem.

Najwięcej emocji wywołało jednak pytanie o reakcje widzów na angaż Pascala Brodnickiego. W internecie od razu pojawiły się podzielone opinie. Jedni uznali, że nowy juror może tchnąć w program świeżość, inni zaczęli narzekać, że czteroosobowe jury to już przesada. Magda Gessler odpowiedziała jednak bardzo dosadnie i dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza przejmować się krytyką.

“Bardzo dobrze, bo mnie będzie trochę mniej. Ja uważam, że fajnie, dlatego że czasami takie spory między nami są bardzo osobiste. Pascal wydaje mi się, że to rozbije albo będzie jeszcze goręcej. Będzie coś nowego, nowa energia, nowe spojrzenie” – dodała Magda Gessler.

Nie zabrakło również pytań o Annę Starmach, która przez lata była jedną z twarzy programu. W mediach od dawna pojawiały się plotki o rzekomym konflikcie między nią a Magdą Gessler. Restauratorka postanowiła jednak uciąć wszystkie spekulacje i jasno powiedziała, jak naprawdę wyglądały ich relacje.

“Nie to nie prawda […] Ania była naprawdę takim łagodzącym elementem, z wielką klasą w tym wszystkim” – stwierdziła.

Bardzo poruszający moment rozmowy nastąpił wtedy, gdy wspomniano śp. Tomasza Jakubiaka. Magda Gessler nie ukrywała wzruszenia i przyznała, że do dziś bardzo brakuje jej wspólnych chwil z kucharzem. Jurorka zdradziła, że najbardziej pamięta ich wspólne rozmowy i spotkania przy stole.

„Jedzenie z nim obiadów w restauracji i jego charakter” — tak Magda Gessler wspominała najlepsze chwile spędzone z Tomaszem Jakubiakiem.

POLECAMY: „Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli

Magda Gessler o “Kuchennych rewolucjach” i kontynuacji programu “Magda gotuje Internet”

W trakcie rozmowy Magda Gessler wróciła także do kulis „Kuchennych rewolucji” i przyznała, że mimo tylu lat pracy program wciąż potrafi ją zaskakiwać. Restauratorka zdradziła, że do samego końca nie wie, dokąd jedzie i z jaką sytuacją będzie musiała się zmierzyć na miejscu.

„Wszystko mnie dziwi, bo nigdy nie wiem gdzie jadę. Dokąd nie postawią mnie przed drzwiami, nie znam ani nazwy restauracji, ani charakteru, więc to zdziwienie jest kapitalne” – wyznała.

Gwiazda TVN podkreśliła również, że „Kuchenne rewolucje” to dla niej nie tylko telewizyjne show, ale przede wszystkim realna pomoc dla restauratorów. Jak zaznaczyła, produkcja inwestuje ogromne środki i czas, by całkowicie odmienić lokale uczestników.

„To nie jest płatne, że się nie płaci ani grosza, to my dajemy pieniądze na dekorację, my im zmieniamy rzeczywistość w cztery dni” – zwróciła uwagę.

Nie zabrakło też wątku ogromnej popularności restauratorki wśród młodych widzów. Magda Gessler przyznała, że często spotyka nastolatków, którzy cenią ją przede wszystkim za szczerość i autentyczność, których jej zdaniem coraz częściej brakuje w telewizji.

„Młodzież między osiem a 15, 16, 18 lat to jest ten target, który mnie ubóstwia za szczerość, za otwartość, za to, że wykładam kawę na ławę” – stwierdziła.

Prowadzący poruszył także temat programu „Magda gotuje internet”, który niespodziewanie okazał się dużym hitem. Restauratorka bez chwili zawahania zdradziła, kogo najchętniej zaprosiłaby do wspólnego gotowania. Wśród wymarzonych gości pojawiły się bardzo zaskakujące nazwiska.

“Prokopa, Dorotę Wellman. Zaprosiłabym bardzo chętnie Małgosię Kożuchowską. Wydaje mi się, że też prezydenta Nawrockiego. Myślę, że fajnie by było zobaczyć, co Nawrocki robi w kuchni. Na pewno jaką by miał minę. Bardzo chętnie bym go poćwiczyła trochę” – powiedziała z uśmiechem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką

Za co najbardziej cenicie Magdę Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Gessler (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)
Michel Moran, Magda Gessler, Przemysław Klima (fot. Michał Stawowiak/zdjęcie prasowe TVN)
Magda Gessler (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)
Magda Gessler (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)
Michel Moran, Magda Gessler, Przemysław Klima (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

„Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze kilka tygodni temu mało kto stawiał na jego zwycięstwo, a dziś mówi o nim cały internet. Po emocjonującym finale „Farmy” Aksel nie tylko zgarnął główną nagrodę, ale także zdradził, co zamierza zrobić po zakończeniu programu. Jego słowa i reakcja rodziny wywołały ogromne poruszenie. Dowiedz się więcej!

Finał 5. sezonu „Farmy” okazał się jednym z najbardziej emocjonujących momentów tej edycji. Po miesiącach rywalizacji, trudnych zadań i napiętych relacji to właśnie Aksel został zwycięzcą programu i zdobył sympatię ogromnej części widzów. Dla wielu osób jego wygrana była ogromnym zaskoczeniem, bo początek jego przygody w show wcale nie zapowiadał tak spektakularnego sukcesu.

Uczestnik od samego początku budził skrajne emocje. Jedni zarzucali mu niedojrzałość i impulsywność, inni widzieli w nim ogromny potencjał oraz autentyczność, której często brakuje w reality-show. Z czasem jednak Aksel zaczął przechodzić wyraźną przemianę, a widzowie coraz częściej stawali po jego stronie.

W wielkim finale farmer nie tylko zdobył „Złote Widły” i 160 tysięcy złotych, ale również otrzymał specjalne wyróżnienie od internautów. „Złoty Kłos”, przyznawany ulubieńcowi widzów, tylko potwierdził, że pod koniec programu stał się jedną z najpopularniejszych postaci całej edycji.

Tuż po zakończeniu finału Aksel pojawił się wraz z rodziną w studiu „Halo tu Polsat”. Emocji nie brakowało już od pierwszych minut rozmowy. Zwycięzca przyznał, że udział w programie był dla niego ogromnym przełomem i doświadczeniem, które zmieniło jego podejście do życia.

  • “Dla mnie to jest bardzo ważny moment w moim życiu” – przyznał.

W trakcie rozmowy wyszło na jaw, że wygrana to dla niego dopiero początek nowego etapu. Aksel zdradził, że część pieniędzy chce przeznaczyć na wsparcie rodziców, ale nie ukrywa również, że marzy o medialnej karierze i chce wykorzystać popularność zdobytą dzięki programowi.

  • “Na pewno pomogę rodzicom. Chciałbym też na swoją karierę odłożyć, coś tam zaplanowałem. Mam plany, żeby pociągnąć to dalej. Chciałbym pójść w telewizję, występować, może zostać aktorem, może zagrać w jakimś filmie fajnym” – ujawnił Aksel Rumenov.

POLECAMY: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką

Aksel ujawnia kulisy udziału w “Farmie” Polsatu

Największe emocje wywołał jednak moment, gdy uczestnik zaczął wspominać swoje początki w programie. Jak przyznał, jeszcze przed wejściem na farmę był przekonany, że bardzo szybko odpadnie. Trudne warunki i ciężka praca wydawały mu się czymś kompletnie obcym.

  • “Radość, po prostu byłem tak z siebie dumny. Nigdy w życiu nie byłem z siebie tak dumny jak wtedy. Poczułem, że mogę, a nie sądziłem, że dojdę do finału. Chciałem wygrać, ale mówiłem, że nie dam rady. Tam trzeba pracować, sprzątać. Nigdy w życiu nie robiłem takich rzeczy. Mówiłem, że odpadnę po dwóch tygodniach” – dodał.

Sporo emocji wywołały także słowa dotyczące jego ojca. Zwycięzca ujawnił, że tata początkowo sceptycznie podchodził do jego udziału w programie i nie wierzył, że syn wytrzyma do końca rywalizacji.

  • “Tata nie wierzył do końca. Mówił, że pojadę, wrócę szybko. Ale ja dotrwałem” – wyznał.

Ojciec Aksela nie ukrywał jednak dumy po zwycięstwie syna i krótko podsumował jego sukces słowami:

  • “Tak. Dumny jestem z niego” – powiedział ojciec Aksla.

Rodzina zgodnie podkreślała, że udział w „Farmie” bardzo zmienił młodego zwycięzcę. Szczególnie mocno zauważyła to jego siostra, która przyznała, że wcześniej brat był znacznie bardziej impulsywny i szalony.

  • “Bardzo się zmienił. On był taki wariat, a tak się zmienił na spokojnego i to mnie szokuje. Bardzo się cieszę, tak wydoroślał” – wyznała siostra zwycięzcy.

Kobieta dodała również, że jej zdaniem Aksel świetnie odnalazłby się przed kamerami i ma wszystko, by zrobić karierę w show-biznesie.

  • “Brata widzę jako aktora. On umie też udawać, myślę że wszystko mu się uda, wierzę w niego” – stwierdziła siostra.

POLECAMY: Anna Lewandowska żali się fanom. Nie uwierzycie, co ją spotkało. Przykre?

Jak wyglądają relacja Aksla z Henrykiem?

W rozmowie wrócono także do głośnych spięć z Henrykiem, które w trakcie programu budziły ogromne emocje wśród widzów. Choć na ekranie dochodziło między nimi do ostrych wymian zdań, dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.

  • “Pogodziliśmy się. Henryk mi powiedział, że nie jest na co dzień takim gościem, jakim był na „Farmie” i rzeczywiście nie jest. Jest spokojniejszy i normalniejszy” – wyznał Aksel.

Aksel przyznał również, że pierwsze tygodnie były dla niego najtrudniejsze psychicznie. Nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości, przez co często reagował emocjonalnie i wdawał się w konflikty z pozostałymi uczestnikami.

  • “Najtrudniejsze były pierwsze dwa tygodnie, bo nie byłem tym Akselem, którym się stałem. Nie mogłem się odnaleźć, kłóciłem się z każdym. Na początku drażniłem wszystkich, ale jak się rozkręciłem byłem dobry chłopak” – powiedział o poranku.

Choć 5. edycja „Farmy” dobiegła już końca, emocje wokół programu nadal są ogromne. Historia Aksela pokazała, że reality-show potrafi całkowicie odmienić życie uczestników. Tymczasem produkcja nie zwalnia tempa — wiadomo już, że kolejny sezon programu powróci na antenę Polsatu w lutym 2027 roku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Eurowizja 2026: Wyciekło NAGRANIE z prób Alicji Szemplińskiej. Polacy ocenili

Czy Aksel zasłużył na wygraną “Farmy”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krzysztof Ibisz, Aksel z rodziną i Ewa Wachowicz (fot. Gałązka/AKPA)
Aksel (fot. Gałązka/AKPA)
Aksel (fot. Gałązka/AKPA)
Krzysztof Ibisz i Aksel (fot. Gałązka/AKPA)
Aksel (fot. Gałązka/AKPA)
Aksel z rodziną w “Halo tu Polsat” (fot. Gałązka/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością