showbiz
Ewa Minge nie wytrzymała. Stanęła w obronie Mai Bohosiewicz i ujawniła własny dramat: “Zapłaciłam zdrowiem”
Drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami” okazał się dla Ewy Minge prawdziwym koszmarem. Projektantka po niespodziewanym odpadnięciu nie kryła emocji i ostro zaatakowała jurora na oczach widzów. Teraz, po kilku tygodniach, ponownie wróciła do wydarzeń z programu, przy okazji komentując rezygnację Mai Bohosiewicz. Jej najnowsze słowa wstrząsnęły internautami. Dowiedz się więcej, co napisała!
Drugi odcinek nowej edycji „Tańca z Gwiazdami” przeszedł do historii jako jeden z najbardziej emocjonalnych i kontrowersyjnych w ostatnich latach. Dla Ewy Minge i jej tanecznego partnera, Michała Bartkiewicza, był to wieczór, który zakończył się w sposób, jakiego nikt się nie spodziewał. Ich walc angielski do piosenki „When I Need You” Roda Stewarda zachwycił jurorów i został oceniony na aż 29 punktów. Nic nie wskazywało na to, że właśnie ta para pożegna się z programem.
Zaskoczenie było ogromne, gdy okazało się, że to właśnie Ewa Minge musi opuścić taneczny parkiet. Zgodnie z punktacją jurorów najgorzej poradzili sobie Tomasz Karolak i Izabela Skierska, którzy zdobyli zaledwie 22 punkty. Wszyscy spodziewali się, że to oni pożegnają się z programem, ale los miał inne plany. Decyzja widzów całkowicie zmieniła bieg wydarzeń, a atmosfera w studiu zrobiła się wyjątkowo napięta.
Zazwyczaj po ogłoszeniu wyników uczestnicy żegnają się z klasą – dziękują jurorom, partnerom i widzom. Tym razem stało się inaczej. Ewa Minge, znana ze swojej bezpośredniości i silnego charakteru, nie powstrzymała emocji. Wprost na antenie zwróciła się do jurora, kierując w jego stronę ostre słowa:
Rafał dziękuję ci, że nas na koniec ośmieszyłeś robiąc tę sama figurę, którą my zrobiliśmy w poprzednim odcinku – wypaliła wówczas.
Na sali zapadła krępująca cisza. Rafał Maserak wyraźnie nie spodziewał się takiego ataku – jego twarz zdradzała konsternację i zakłopotanie. Obok niego siedząca Ewa Kasprzyk również wyglądała na osłupiałą. Cała sytuacja była jedną z najbardziej niezręcznych w historii programu, a publiczność nie wiedziała, jak zareagować. To, co miało być zwykłym pożegnaniem, przerodziło się w emocjonalną scenę, o której mówiła cała Polska.
Chwilę później emocje sięgnęły zenitu. Ewa Minge, nie kryjąc łez, zwróciła się do swojego ojca, który siedział na widowni:
Tato przepraszam cię, że musiałeś przez to przechodzić – powiedziała.
Dla jednych był to wzruszający gest, dla innych niepotrzebny dramatyzm. Internet natychmiast zareagował – w komentarzach pojawiła się fala krytyki. Widzowie zarzucali projektantce przesadę, pisząc, że zamiast z klasą pożegnać się z programem, zrobiła widowisko z własnych emocji.
Burza w mediach społecznościowych trwała przez kolejne dni. W sieci mnożyły się opinie, że Ewa Minge nie potrafiła pogodzić się z przegraną, a jej zachowanie zaszkodziło wizerunkowi profesjonalnej artystki. Inni bronili projektantki, podkreślając, że każdy ma prawo do emocji w chwili rozczarowania. Sama zainteresowana przez długi czas nie komentowała sprawy, aż do momentu, gdy na horyzoncie pojawił się inny medialny wątek związany z programem.
POLECAMY: SZOK! Popek przyznał, że był pijany w czasie występów w „Tańcu z Gwiazdami”. Wspomniał też o Janji Lesar
Ewa Minge komentuje odejście Mai Bohosiewicz
Po kilku tygodniach milczenia Ewa Minge ponownie zabrała głos, komentując rezygnację Mai Bohosiewicz z „Tańca z Gwiazdami”. Aktorka zrezygnowała z udziału w show z powodu kontuzji żeber, co wywołało falę niemiłych komentarzy wśród internautów. Wtedy właśnie projektantka postanowiła stanąć w jej obronie.
Udział w TZG jest dla mnie uniwersytetem życia. O tym z pewnością kiedyś w mojej książce. Dzisiaj widzę jak internauci pastwią się nad Mają Bohosiewicz , że stchórzyła, że się jej nie chciało, że szuka wymówki. Ani Maja ani ja nie miałyśmy doświadczenia w tańcu. W odróżnieniu do innych uczestników, którzy jak czytałam są zdziwieni, że nie wszyscy mieli w swoim życiu historię nauki tańca – zaczęła swój wpis.
Po chwili dodała mocniejsze słowa, odsłaniając kulisy swojego udziału w show i dramatyczny stan zdrowia:
Połamane żebro i zakleszczenie opłucnej oraz mięśni między nimi, było faktem już po pierwszym tygodniu treningu. Usłyszałam, że to najczęstsza kontuzja tancerek. Zwłaszcza tych bardzo szczupłych. Maja do nich należy. Współczuję, bo ja trenowałam na ciężkich opioidach i tańczyłam na odcinkach płacząc z bólu- dodała.
To jednak nie koniec wstrząsających słów projektantki. Minge ujawniła, że kontuzje doprowadziły ją do poważnych komplikacji zdrowotnych:
Zakończyło się to poważnym zapaleniem mięśnia pośladkowego od zastrzyków, które brałam dwa razy dziennie . Dzisiaj czeka mnie ingerencja chirurgiczna gdyż zrosty zapalne nie ustępują pomimo leczenia nawet sterydami – czytamy.
W swoim wpisie Ewa Minge przyznała też, że zapłaciła wysoką cenę za udział w programie, ale mimo bólu nie potrafiła się poddać:
Zapłaciłam zdrowiem za moje marzenia aby nauczyć się tańczyć . Maja podobnie . Gratuluję jej, że powiedziała we właściwym momencie stop, bo ja nie zrobiłam tego walcząc absurdalnie ciężko – napisała Minge.
Nie ulega jednak wątpliwości, że projektantka pokazała, jak wysoką cenę potrafią zapłacić uczestnicy programów rozrywkowych za walkę o marzenia. Za kulisami błyszczącego parkietu często kryje się ból, łzy i ogromny stres. A historia Ewy Minge jest tego doskonałym przykładem – od triumfu w oczach jurorów, przez emocjonalne pożegnanie, aż po szczere, poruszające wyznanie o bólu i kontuzjach, które zostawiły trwały ślad nie tylko w jej ciele, ale i w świadomości widzów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Elżbieta Romanowska prosto ze szpitala błaga o wsparcie: “Niech dziś się uda”
Co uważacie o słowach Ewy Minge? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
news
Mama 5-letniego Gabriela z „Mam Talent” ujawnia kulisy show TVN. Zaskoczeni?
To miał być początek wielkiej historii, a skończyło się ogromnym zaskoczeniem. Występ kilkuletniego chłopca poruszył całą Polskę, ale decyzja produkcji wywołała falę emocji i pytań. Kulisy tej sytuacji rzucają zupełnie nowe światło na wszystko. Sprawdź, co wyznała mama 5-letniego Gabrysia!
Gabriel Kuliberda pojawił się na scenie „Mam Talent” i w kilka minut zrobił coś, co wielu dorosłym wydaje się niemożliwe. Pięciolatek zaprezentował imponującą wiedzę o flagach państw świata, bezbłędnie je rozpoznając i przyporządkowując do konkretnych miejsc na mapie. Jego występ był nie tylko efektowny, ale przede wszystkim zaskakujący – zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wiek.
Reakcja jury była natychmiastowa i jednoznaczna. Zachwyceni jurorzy nie mieli żadnych wątpliwości i jednogłośnie przyznali mu cztery głosy na „tak”. Wydawało się, że droga do kolejnego etapu stoi przed nim otworem, a widzowie już zaczęli widzieć w nim jednego z faworytów tej edycji.
Tym większe było zdziwienie, gdy kilka tygodni później ogłoszono oficjalną listę półfinalistów. Nazwiska Gabriela Kuliberdy na niej zabrakło. Informacja ta wywołała prawdziwą burzę w mediach społecznościowych, a internauci nie kryli rozczarowania decyzją produkcji.
Na pojawiające się pytania zdecydowała się odpowiedzieć mama chłopca, Kamila Dragan, która już wcześniej wiedziała, że jej syn nie przejdzie dalej. W swoim wpisie jasno zaznaczyła, że rodzina podchodzi do całej sytuacji ze spokojem i zrozumieniem.
“Prawda jest taka, że my wiedzieliśmy to już wcześniej i w pełni to rozumiemy. Gabryś ma dopiero pięć lat. Przed nim jeszcze ogrom czasu, rozwój, odkrywanie siebie i ta wielka scena, ona dopiero na niego czeka” – wyznała jakiś czas temu.
Jak podkreśliła Kamila Dragan, udział w programie miał dla nich znacznie większe znaczenie niż sam wynik. Była to przede wszystkim niezwykła przygoda i ważne doświadczenie dla tak młodego dziecka.
“To doświadczenie było dla nas czymś dużo większym niż sam wynik. To była niesamowita przygoda, lekcja, emocje, odwaga i pierwszy krok w coś, co dopiero się zaczyna” – dodała wówczas.
POLECAMY: Gwiazda „Farmy” nie kryje emocji: “Dawno tak nie płakałam”
Mama 5-letniego Gabrysia ujawnia fakty o “Mam Talent”
W najnowszym wywiadzie mama chłopca wróciła do tematu i podzieliła się kolejnymi refleksjami. Nie ukrywała ogromnej dumy z syna i tego, jak został odebrany przez widzów – nie tylko w Polsce.
“Jestem ogromnie dumna z tego, co zrobił. I z tego, jak pokochała go cała Polska. Tak naprawdę nie tylko Polska, bo dostajemy mnóstwo ciepłych wiadomości również z zagranicy – wyznała w rozmowie z “Faktem” Kamila Dragan.
Jednocześnie przyznała, że rodzina była przygotowana na różne reakcje, w tym również na hejt. Skala niektórych komentarzy okazała się jednak zaskakująca, a momentami wręcz niepokojąca.
“Na hejt byliśmy trochę przygotowani. […] Uczymy Gabrysia odporności. Tego, że nie każdy musi go lubić i że hejt mówi więcej o osobie, która go pisze, niż o nim. […] Zbulwersowało mnie to, że niektóre osoby zaczęły diagnozować Gabrysia na podstawie filmików. Co gorsza, robili to ludzie, którzy deklarowali, że pracują z dziećmi, są terapeutami. Więc wydaje mi się, że to nie powinno iść w tę stronę. To było już przekroczenie tej granicy” – dodała.
W dalszej części rozmowy Kamila Dragan odniosła się także do pojawiających się w sieci spekulacji dotyczących zdrowia chłopca. Podkreśliła, że Gabryś był badany i na ten moment nie ma podstaw do takich wniosków, ale rodzina podchodzi do tematu z otwartością i spokojem.
“Gabryś był badany już dwa razy. Na razie nic na to nie wskazuje, ale my absolutnie nie mówimy, że na pewno nie jest w spektrum. Jeżeli okaże się, że jest, to zrobimy z tego jego supermoc. Nic się nie zmieni, poza tym, że jeszcze bardziej będziemy go wspierać” – podkreśliła.
Mimo całej medialnej burzy, rodzina bardzo dobrze wspomina sam udział w programie. Jak zaznaczyła mama chłopca, produkcja „Mam Talent” wykazała się ogromnym profesjonalizmem i empatią wobec najmłodszych uczestników.
“Gabryś był jednym z najmłodszych uczestników. I naprawdę czuliśmy się ogromnie zaopiekowani. Cała ekipa, od producentów, przez osoby na backstage’u, po fotografów i kamerzystów była niesamowicie empatyczna. Ludzie podchodzili, pytali, jak się czujemy, czy czegoś nam nie potrzeba. Było widać, że dziecko jest dla nich ważne” – ujawniła.
Choć Gabriel Kuliberda nie znalazł się w gronie półfinalistów, jedno jest pewne – jego występ zapisał się w pamięci widzów na długo. Dla wielu stał się symbolem tej edycji i jednym z najbardziej wyjątkowych uczestników, których trudno zapomnieć. I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek jego historii, a scena jeszcze nieraz o nim usłyszy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Widzowie podzieleni po „Mam Talent”. W sieci wybuchła lawina komentarzy
Podobał Wam się występ Gabrysia w “Mam Talent”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Gwiazda „Farmy” nie kryje emocji: “Dawno tak nie płakałam”
Nie wszystko, co widać w mediach społecznościowych, oddaje prawdziwe emocje. Tym razem jedna z najpopularniejszych prezenterek pokazała zupełnie inną stronę macierzyństwa. To, co wyznała, poruszyło tysiące kobiet. Przeczytaj całość już teraz!
Marcelina Zawadzka od lat funkcjonuje w świecie mediów jako pewna siebie, uśmiechnięta i spełniona zawodowo kobieta. Widzowie oglądają ją zarówno w programie „Farma”, jak i w roli reporterki „Halo tu Polsat”, gdzie z energią i profesjonalizmem realizuje kolejne zadania. Jednak za kulisami telewizyjnej rzeczywistości kryje się zupełnie inna historia – historia młodej mamy, która mierzy się z emocjami, o których rzadko mówi się głośno.
Na początku maja 2026 roku gwiazda zdecydowała się uchylić rąbka tej prywatności i opublikowała w sieci wyjątkowo osobiste nagranie. Towarzyszył jej syn Leonidas, a sam materiał był pełen autentycznych emocji, których nie dało się ukryć. Jak się okazało, w życiu prezenterki zakończył się ważny etap związany z macierzyństwem.
Chodzi o moment odstawienia dziecka od karmienia piersią – dla wielu kobiet naturalny, ale jednocześnie niezwykle trudny emocjonalnie. Dla Marceliny Zawadzkiej okazał się on znacznie bardziej intensywny, niż mogła się spodziewać. Gwiazda nie próbowała niczego upiększać ani maskować – powiedziała wprost, co czuje.
“Powiem Wam, że fatalnie znoszę zaprzestanie karmienia. Może nie widać tego po moim Instagramie, bo po co miałabym to mówić i wrzucać jakieś płaczliwe relacje. Ale szczerze, całkowicie mnie to rozwaliło i nie wiem, co się dzieje. Dawno tak nie płakałam” – wyznała.
To wyznanie wywołało ogromne poruszenie wśród jej obserwatorów. W świecie, w którym często pokazuje się jedynie idealne kadry macierzyństwa, takie słowa wybrzmiały wyjątkowo mocno i prawdziwie. Wiele kobiet przyznało, że doskonale rozumie te emocje, choć rzadko mają odwagę mówić o nich publicznie.
POLECAMY: Widzowie podzieleni po „Mam Talent”. W sieci wybuchła lawina komentarzy
Prezenterka przyznała również, że zmiany, które zachodzą w jej życiu, są dla niej trudne do uporządkowania. Choć racjonalnie wie, że wszystko przebiega tak, jak powinno, emocje zdają się żyć własnym życiem i nie poddają się logice.
“Dużo się dzieje i widzę, że zmiany mi nie służą. Leo znosi to lepiej niż ja. Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale czuję się jak na początku naszej drogi z karmieniem. Głową wiem, że wszystko jest ok, ale do oczu same napływają łzy i chyba nie ma na to logicznego wytłumaczenia” – dodała Zawadzka.
Szczególnie poruszający był moment, w którym Marcelina Zawadzka zwróciła się bezpośrednio do innych mam. Jej słowa nie były tylko osobistym wyznaniem, ale też próbą wsparcia kobiet, które przechodzą przez podobne doświadczenia.
“Czuję, że kryje się pod tym dużo emocji, ale nie mam nawet siły rozwiązywać tej łamigłówki. Pozdrawiam wszystkie mamy! Ta rola to niezły rollercoaster” – stwierdziła.
Wśród komentarzy nie zabrakło również wyjątkowo osobistej wiadomości od partnera prezenterki, Maxa Gloecknera. Jego słowa pokazały, jak wygląda ta sytuacja z perspektywy osoby obserwującej wszystko z boku, ale jednocześnie bardzo zaangażowanej emocjonalnie.
“Dla mężczyzny to naprawdę niesamowite uczucie, czuć twoją miłość do niego, a jednocześnie niełatwo jest pojąć, jak głęboka jest ta więź, którą zbudowaliście przez ostatnie półtora roku – te substancje chemiczne w twoim ciele, które wywołują te niesamowicie silne uczucia. Ta fizyczna więź może teraz stać się jeszcze głębsza i przejść na poziom duchowy. Uwielbiam ten proces i obserwuję, jak dzięki temu się rozwijasz, moja miłości” – czytamy.
Jego komentarz został szeroko udostępniony i doceniony przez internautów, którzy podkreślali, jak ważne jest takie wsparcie w trudnych momentach. To właśnie ono często pomaga przejść przez emocjonalne etapy, które trudno zrozumieć osobom spoza tej relacji.
Historia Marceliny Zawadzkiej pokazuje, że nawet osoby publiczne, które na co dzień wydają się silne i poukładane, mierzą się z bardzo ludzkimi, często trudnymi emocjami. Macierzyństwo nie jest jednowymiarowe – to ciągła zmiana, rozwój i konfrontacja z własnymi uczuciami.
Choć dla wielu to „tylko” kolejny etap w życiu dziecka, dla matki może być to moment przełomowy, pełen wzruszeń i refleksji. I właśnie o tym odważyła się powiedzieć głośno Marcelina Zawadzka, przypominając, że za każdym idealnym kadrem kryje się prawdziwe życie – ze wszystkimi jego emocjami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pola Wiśniewska opuściła dom Michała? Nagle wypaliła o sąsiadach
Czy Marcelina Zawadzka sprawdza się w roli prowadzącej “Farmy”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Widzowie podzieleni po „Mam Talent”. W sieci wybuchła lawina komentarzy
Presja sięgnęła zenitu, emocje eksplodowały, a widzowie znów podzielili się na dwa obozy. Ostatni półfinał „Mam Talent!” przyniósł nie tylko spektakularne występy, ale też decyzje, które wywołały prawdziwą lawinę komentarzy. Kto zasłużył na finał, a kto według internautów został pominięty? Dowiedz się więcej!
Półfinały „Mam Talent!” od lat uznawane są za najbardziej wymagający etap całego programu i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. To właśnie tutaj kończą się eksperymenty, a zaczyna bezlitosna weryfikacja talentu. Uczestnicy wychodzą na scenę z perfekcyjnie dopracowanymi numerami, które mają być ich przepustką do wielkiego finału. Każdy detal ma znaczenie, a najmniejszy błąd może kosztować wszystko.
Z każdym kolejnym występem rośnie również napięcie wśród widzów, którzy nie tylko śledzą prezentacje, ale także analizują każdy ruch jurorów. Reakcje w mediach społecznościowych pojawiają się niemal natychmiast, a decyzje podejmowane na żywo są rozkładane na czynniki pierwsze. Ten sezon tylko potwierdził, że emocje wokół programu są większe niż kiedykolwiek wcześniej.
Ostatni, czwarty półfinał zgromadził na scenie wyjątkowo mocną stawkę uczestników. Widzowie mogli zobaczyć występy takich artystów jak Zaza Team, Young Generation, Munashe, Michał Murawski, Maria Rozbicka, Margaryta Reznik, Maksymilian Rąpel, chór Luna Plena, Ksawery Podgórski oraz zespół Chair. Każdy z nich miał swój moment i swoją historię, ale tylko nieliczni mogli liczyć na awans.
Jednym z najbardziej komentowanych występów wieczoru był pokaz 7-letniej Margaryty Reznik. Młoda tancerka zachwyciła publiczność nie tylko techniką, ale także niezwykłą pewnością siebie, która na scenie wydawała się wręcz nieprawdopodobna jak na jej wiek. Jej występ był pełen energii, emocji i profesjonalizmu, który trudno było zignorować.
Szczególne uznanie wyraził Agustin Egurrola, który nie krył zachwytu nad poziomem młodej artystki.
“Wszystko było tak, jakby tańczyli dorośli, profesjonalni tancerze. Jestem pod wrażeniem” – ocenił.
Równie mocno zareagował Marcin Prokop, który poszedł o krok dalej w swoich ocenach.
“To kosztowało 300 tys. zł, bo zasługujesz na główną nagrodę w tym programie” – dodał Prokop.
Decyzja o jej awansie do finału nie była więc dla wielu zaskoczeniem. Razem z nią miejsce w decydującym etapie programu wywalczyła grupa Young Generation, która również zaprezentowała wysoki poziom i zdobyła uznanie zarówno jury, jak i publiczności. To jednak nie zakończyło emocji tego wieczoru.
POLECAMY: Doda wykonała hymn Polski w Krakowie. Fani wydali werdykt
Widzowie podzieleni werdyktem ostatniego półfinału
Po emisji odcinka internet dosłownie eksplodował komentarzami. Widzowie nie kryli emocji, a opinie były skrajnie różne.
- “Jurorzy nie mieli łatwego wyboru”;
- “Tylko współczuć jurorom”;
- “Nie było w tej edycji półfinału, gdzie byłby łatwy wybór”.
Nie brakowało również zachwytów nad całym półfinałem.
- “Bardzo wysoki poziom występów”;
- “Jestem zachwycona tymi występami”;
- “Nie wiem na kogo głosować”;
- Szkoda, że są tylko 2 miejsca w finale”.
Jednocześnie pojawiły się też głosy rozczarowania i krytyki.
- “Szkoda, stracone miejsce”;
- “Liczyłam na Maksymiliana, on ma talent, a nie ten dzieciak”;
- “Za dużo dzieci w finale będzie”;
- “Były o wiele lepsze osoby, które zasługiwały na miejsce w finale”.
Przypomnijmy, że tydzień wcześniej awans do finału wywalczyli młoda wokalistka Nina Żubrowska Mestre oraz Kaczorex, który otrzymał platynowy przycisk od jury. W gronie finalistów znaleźli się także KX, Liza i Dina, Marcelina Runewicz, Piotr Iwanicki i Pati Alen, Milena Tesarska. Ostatnie miejsce w finale zostanie przyznane w głosowaniu na „dziką kartę”, o którą walczą Ancymony, Maciej Pałatyński, Dancecap Academy oraz Luna Plena.
Wielki finał zapowiada się więc jako prawdziwe starcie gigantów. Emocje są już na najwyższym poziomie, a widzowie z niecierpliwością czekają na ostateczne rozstrzygnięcie. Jedno jest pewne — ten sezon „Mam Talent!” przejdzie do historii jako jeden z najbardziej intensywnych i nieprzewidywalnych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pola Wiśniewska opuściła dom Michała? Nagle wypaliła o sąsiadach
Jak oceniacie ostatni werdykt jurorów? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Doda wykonała hymn Polski w Krakowie. Fani wydali werdykt
Tego nikt się nie spodziewał – wielkie święto zamieniło się w emocjonalne widowisko, o którym mówi dziś cała Polska. Tysiące flag, tłumy ludzi i jeden występ, który przyćmił wszystko inne. Internauci nie mają wątpliwości, a nagranie już żyje własnym życiem. Dowiedz się więcej o wyjątkowym występie Dody!
Krakowskie Błonia na jeden dzień stały się miejscem wyjątkowego spotkania, które przyciągnęło tysiące uczestników. Przestrzeń zamieniła się w imponujące Morze Flag – biało-czerwone barwy ułożyły się w kształt mapy Polski, tworząc spektakularną instalację widoczną nawet z lotu ptaka. Wydarzenie zorganizowane przez RMF FM oraz Miasto Kraków miało nie tylko charakter celebracji, ale również wspólnego przeżywania ważnego symbolu narodowego.
Centralnym punktem całego wydarzenia był występ Dody, który od początku budził ogromne emocje. Artystka pojawiła się na miejscu w charakterystycznym kamperze RMF FM, przyciągając uwagę uczestników jeszcze przed wejściem na scenę. Już wtedy było jasne, że to właśnie jej występ stanie się jednym z najważniejszych momentów dnia.
Gdy Doda stanęła przed publicznością, atmosfera momentalnie się zmieniła. Wraz z uczestnikami wydarzenia wykonała „Mazurka Dąbrowskiego” w specjalnej aranżacji przygotowanej przez Stokłosa Collective Orchestra. To nie było zwykłe odśpiewanie hymnu – to był moment pełen skupienia, emocji i wspólnego przeżywania.
Tuż po występie artystka podzieliła się bardzo osobistą refleksją, podkreślając, jak ważny był dla niej ten moment. Nie kryła wzruszenia, mówiąc o swoich wartościach i rodzinnych emocjach związanych z patriotyzmem.
“Każdy chce wydziwiać, a w hymnie ważny jest mocny postawiony głos, nie interpretacja, ale tak, żeby wzruszyć innych. Mój tata teraz na pewno mocno płacze” – mówiła Doda po występie.
W trakcie rozmowy Doda wróciła także wspomnieniami do sytuacji sprzed lat, kiedy została zaproszona do wykonania hymnu w zupełnie innym kontekście. Jej odpowiedź wtedy jasno pokazała, jak rozumie patriotyzm i jaką wagę przywiązuje do symboli narodowych.
“Chyba żartujesz, ja jestem taką patriotką, że mogę śpiewać tylko nasz Polski hymn” – odpowiedziała wtedy artystka.
Po wykonaniu hymnu Doda nie zakończyła swojego występu. Artystka zaprezentowała także utwór „Pamiętnik”, który – jak podkreśliła – ma dla niej szczególne znaczenie. Tym razem jednak nadała mu jeszcze głębszy wymiar, dedykując go tragicznie zmarłemu Łukaszowi Litewce i jego partnerce.
POLECAMY: Pola Wiśniewska opuściła dom Michała? Nagle wypaliła o sąsiadach
Internauci ocenili występ Dody. Czy mają rację?
Największe poruszenie wywołała jednak reakcja internetu. Nagranie z występu Dody błyskawicznie trafiło do sieci i zaczęło zdobywać ogromną popularność. W komentarzach pojawiła się prawdziwa fala pozytywnych opinii. Oto niektóre z nich:
- “Przyznam szczerze, że ciary”;
- Przepiękny wystep”;
- “Wspaniałe wykonanie!”;
- “Ona naprawdę potrafi śpiewać”;
- “Królowa jest tylko jedna”;
- “Jestem zachwycona tym wykonaniem”;
- “Oby więcej takich występów”.
To tylko część komentarzy, które pokazują, jak mocno występ Dody trafił do odbiorców. Widzowie docenili nie tylko jej głos, ale przede wszystkim autentyczność i emocje, które przekazała ze sceny.
Jedno jest pewne – to wydarzenie na krakowskich Błoniach na długo pozostanie w pamięci uczestników i widzów. A występ Dody stał się jego najmocniejszym, najbardziej komentowanym punktem, który jeszcze długo będzie żył w sieci i wywoływał emocje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Padły zarobki Łatwoganga ze streamu. Kwota wbija w fotel
Jak Wam się podoba wykonanie hymnu w wersji Dody? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku

















Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuDoda kontra firma po akcji Łatwoganga. Jest oficjalna odpowiedź
-
news1 dzień temuPadły zarobki Łatwoganga ze streamu. Kwota wbija w fotel
-
PRZEłowca4 dni temuWpłaciłeś na akcję Łatwoganga i Cancer Fighters dla dzieci? Urząd Skarbowy odda Ci część pieniędzy
-
news20 godzin temuDoda wykonała hymn Polski w Krakowie. Fani wydali werdykt
-
showbiz3 dni temuSensacyjne doniesienia przed półfinałem „Tańca z Gwiazdami”. Zaskoczeni?
-
showbiz2 dni temuPaulina Gałązka wycofa się z „Tańca z Gwiazdami”? Poznaj niepokojące kulisy
-
news3 dni temuMija rok od śmierci Tomasza Jakubiaka. Te słowa chwytają za serca
-
news2 dni temuMałgorzata Rozenek ujawnia, jak zabezpieczyła przyszłość Henia. Zazdrościcie?

Dodaj komentarz