news
Gwiazdy tłumnie przybyły na 20. urodziny restauracji “Czerwony Wieprz”: Wolszczak, Ładocha, Kryńska, Vega … [FOTO]
Czerwony Wieprz świętuje wyjątkowy jubileusz. Kultowa warszawska restauracja obchodzi właśnie 20. urodziny, a z tej okazji przy ul. Żelaznej 68 pojawiła się plejada znanych nazwisk. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło gwiazd telewizji, filmu, muzyki, dziennikarzy i kulinarnych osobowości. Dowiedz się więcej!
10 września odbyły się uroczyste 20. urodziny warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz“. To wyjątkowy jubileusz miejsca, które przez dwie dekady zdążyło zapisać się na kulinarnej mapie stolicy. Z tej okazji właściciele zaprosili gości na wieczór pełen muzycznych niespodzianek, dobrego jedzenia oraz spotkań w gronie znanych osobistości.
Czerwony Wieprz przez lata gościł wiele rozpoznawalnych postaci. W restauracji mieli pojawiać się między innymi John Malkovich, Bruce Willis, a także gwiazdy światowego boksu i futbolu. Jubileusz 20-lecia był więc okazją do przypomnienia historii lokalu i wspólnego świętowania z osobami, które zdecydowały się pojawić tego wieczoru przy ul. Żelaznej 68.
Wśród zaproszonych gości znalazła się liczna reprezentacja polskiego show-biznesu. Na jubileuszu pojawili się między innymi Katarzyna Paskuda, Paulina Chapko, Mariola Bojarska-Ferenc, Rafał Zawierucha, Ewa Pacuła, Kurt Scheller, Robert Sowa, Grzegorz Jędrzejewski, Joanna Kurowska, Anna Halarewicz, Bożydar Iwanow, Olga Bończyk, Marek Włodarczyk, Agata Załęcka, Marta Gąska, Katarzyna Zdanowicz, Jacek Kawalec, Marta Dąbrowska, Patryk Vega, Joanna Racewicz, Szymon Czerwiński, Maria Sadowska, Adrian Łabanowski, Monika Gąsiorek-Mosiołek, Marta Dąbrowska oraz Joanna Kryńska. Ich obecność pokazała, że urodziny restauracji przyciągnęły przedstawicieli różnych środowisk, którzy są smakoszami dobrej kuchni.
POLECAMY: Edyta Górniak i TVP zakopują topór wojenny? Jest reakcja stacji
Muzycznie wieczór umilała ze sceny Maria Sadowska z Adrianem Łaganowskim oraz Jacek Kawalec. Natomiast gwiazdami i organizacją wydarzenia opiekowała się niezastąpiona przy tego typu wydarzeniach Joanna Sokołowska-Pronobis.
20. urodziny Czerwonego Wieprza były więc nie tylko okazją do wspólnego świętowania kolejnego jubileuszu, ale także spotkaniem wielu znanych osobistości. Organizatorzy zapowiadali wieczór pełen muzycznych niespodzianek i wybornych potraw, a liczna lista zaproszonych gości sprawiła, że wydarzenie miało wyjątkowo gwiazdorski charakter. Jubileusz restauracji stał się tym samym kolejnym ważnym punktem w jej historii.
POLECAMY: Edyta Górniak i TVP zakopują topór wojenny? Jest reakcja stacji
Zobacz zdjęcia gwiazd prosto z Czerwonego Wieprza















ZOBACZ RÓWNIEŻ: Książulo MIAŻDŻY kebaba Friza. Co poszło nie tak?
Autor: Szymon Jedynak
news
Edyta Bartosiewicz zachwycona uczestnikiem „The Voice of Poland” [WIDEO]
„The Voice of Poland” jeszcze się nie rozpoczął, a już pojawił się uczestnik z historią, która może mocno zaskoczyć widzów. Ponad dwie dekady temu triumfował w innym telewizyjnym talent-show, później nagrał solową płytę i na lata wycofał się ze sceny. Teraz ponownie stanął przed trenerami i sprawił, że wszystkie fotele zaczęły się obracać. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!
„The Voice of Poland” od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych muzycznych talent-show w Polsce. Program otworzył drzwi do kariery wielu młodym wokalistom, którzy właśnie dzięki występom przed telewizyjną publicznością zdobyli rozpoznawalność i rozpoczęli profesjonalną działalność muzyczną. Wśród uczestników, którzy zapisali się w historii programu, są między innymi Natalia Nykiel, Krzysztof Iwaneczko, Marta Gałuszewska, Dominik Dudek czy Krystian Ochman.
Każda kolejna edycja programu wzbudza ogromne zainteresowanie również ze względu na skład trenerów. To właśnie oni mają za zadanie wyłapać największe talenty, pomóc im rozwinąć skrzydła i poprowadzić ich przez kolejne etapy muzycznej rywalizacji. W siedemnastej edycji ponownie w czerwonych fotelach zobaczymy Kubę Badacha, Tomsona i Barona oraz Michała Szpaka. Do tego grona dołączyła debiutująca w tej roli legenda polskiej sceny – Edyta Bartosiewicz.
Dla Edyty Bartosiewicz udział w programie jest zupełnie nowym doświadczeniem. Artystka od lat jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny muzycznej, dlatego jej pojawienie się w roli trenerki wzbudziło spore zainteresowanie. Sama wokalistka przyznawała wcześniej, że propozycje udziału w programie pojawiały się już wcześniej, ale dopiero teraz zdecydowała się na ten krok.
“Do pełnienia roli trenera w „The Voice of Poland” byłam zapraszana od pierwszej edycji, ale dopiero teraz czuję się gotowa, by podzielić się swoim doświadczeniem z młodszymi artystami “– mówiła jakiś czas temu Edyta Bartosiewicz.
POLECAMY: Julia Wieniawa już wie, kto ma szansę wygrać „Taniec z Gwiazdami”? Padło nazwisko
Wygrał „Drogę do gwiazd”, teraz pojawi się w „The Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]
Jednym z uczestników nowej edycji będzie osoba, której nazwisko może być dobrze znane widzom pamiętającym telewizyjne talent-show sprzed lat. Mowa o Jarosławie Weberze, który ponad 20 lat temu sam znalazł się w centrum zainteresowania publiczności. W 2001 roku, mając zaledwie 19 lat, zwyciężył w programie „Droga do gwiazd”. Sukces otworzył mu drogę do dalszej kariery i już rok później ukazała się jego solowa, autorska płyta.
Po wydaniu albumu Jarek Weber kontynuował działalność muzyczną i pojawiał się między innymi w programie „Jaka to melodia”. Z czasem jednak coraz bardziej wycofywał się ze świata show-biznesu. W 2009 roku zniknął ze sceny, a po latach w rozmowie z Plejadą opowiedział o powodach swojej decyzji. Jego życie w tamtym okresie mocno się zmieniło, a sam wokalista potrzebował czasu, żeby poukładać wiele spraw.
“Zniknąłem, co wiązało się z moim ówczesnym osobistym stanem. Wiele się wydarzyło, m.in. rozstałem się z zespołem, z którym grałem przez wiele lat […] Pojawiły się też różne problemy zdrowotne, w tym załamanie nerwowe i stany depresyjne. Przez jakiś czas uczęszczałem na terapię, dzięki której poukładałem sobie wszystko w głowie” – tłumaczył niegdyś Weber na łamach Plejady.
Po latach Jarosław Weber zdecydował się ponownie stanąć przed telewizyjną publicznością. Tym razem zgłosił się do „The Voice of Poland” i wziął udział w „Przesłuchaniach w ciemno”. Na scenie wykonał wielki przebój „Drive” grupy The Cars. Już po kilku sekundach jego występ zwrócił uwagę trenerów, a kolejne fotele zaczęły się obracać. Powrót wokalisty, który przed laty odnosił sukcesy w innym talent-show, zapowiada się więc niezwykle interesująco.
Występ Jarka Webera szczególnie spodobał się debiutującej Edycie Bartosiewicz. Trenerka nie tylko doceniła jego możliwości wokalne, ale również zwróciła uwagę na jego wygląd i osobowość. W pewnym momencie porównała go nawet do jednej z największych gwiazd światowej muzyki – Bryana Adamsa.
“Masz przepiękny głos, przepiękną wrażliwość. Masz dobrą energię […] Masz prawdę. Jesteś absolutnie autentyczną osobą” – skomentowała zwracając się bezpośrednio do Webera.
Ostatecznie Jarosław Weber musiał zdecydować, do której drużyny chce dołączyć. Komplementy i słowa uznania ze strony Edyty Bartosiewicz najwyraźniej zrobiły swoje. Wokalista postawił właśnie na debiutującą trenerkę i dołączył do jej zespołu.
Siedemnasta edycja „The Voice of Poland” wystartuje już jutro, 12 września. Program będzie można oglądać w każdą sobotę o godzinie 20:30 w TVP2, tuż po premierowym odcinku serialu „Rodzinka.pl”. Widzowie dopiero przekonają się, jak daleko Jarek Weber zajdzie tym razem. Jedno jest pewne – jego historia rozpoczęła się w telewizji ponad 20 lat temu, a teraz dostała kolejną szansę na ciąg dalszy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marta Nawrocka komentuje aferę ze Skolimem. Jej słowa mogą zaskoczyć
Będziecie oglądać nowy sezon “The Voice of Poland”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Nowy luksus zaczyna się od ciszy. Amari Spa otwiera się we Wrocławiu
Nowy luksus zaczyna się od ciszy. Amari Spa otwiera się we Wrocławiu
Żyjemy szybciej, śpimy krócej, niemal bez przerwy patrzymy w ekrany. Być może dlatego jednym z najbardziej pożądanych doświadczeń współczesnego miasta staje się coś zaskakująco prostego: godzina ciszy, dotyku i całkowitego odłączenia od świata. We wrześniu do Wrocławia wchodzi Amari Spa – marka, która od lat buduje w Polsce własną interpretację tajskiej kultury masażu.
Przez lata luksus kojarzył się z tym, co można zobaczyć: pięknym wnętrzem, wyjątkowym adresem, przedmiotem, który można mieć. Dziś coraz częściej zaczynamy definiować go inaczej. Jako czas. Prywatność. Spokój. Możliwość zniknięcia na chwilę z cyfrowego świata.
Właśnie na tym fundamencie wyrasta współczesna kultura wellness. Nie chodzi już wyłącznie o „chwilę dla siebie”. Chodzi o świadome odzyskanie kontaktu z własnym ciałem.
I być może dlatego tradycja licząca setki lat brzmi dziś bardziej aktualnie niż kiedykolwiek.
Tajlandia bez biletu lotniczego
Nuad Thai, tradycyjny masaż tajski, jest czymś znacznie większym niż popularnym zabiegiem spa. W 2019 roku został wpisany przez UNESCO na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości. Sama tradycja łączy pracę manualną, ucisk, rozciąganie i określony sposób pracy z ciałem, a wiedza o niej była przekazywana w Tajlandii przez kolejne pokolenia.
To właśnie do tej kultury odwołuje się Amari Spa.
Marka nie próbuje tworzyć teatralnej wizji Orientu. Jej ambicją jest raczej przeniesienie do polskiego miasta pewnego doświadczenia: charakterystycznego zapachu olejków, przygaszonego światła, muzyki, rytuału powitania i – przede wszystkim – pracy wykwalifikowanych terapeutek.
Amari podkreśla, że współpracuje ze specjalistkami szkolonymi w Tajlandii, a przed zabiegami stosuje indywidualny wywiad dotyczący potrzeb klienta. W ofercie znajduje się ponad 30 rytuałów, od klasycznego masażu tajskiego po zabiegi relaksacyjne i ceremonie dla dwojga.
Ciało kontra świat powiadomień
Trudno nie zauważyć paradoksu współczesnego wellness.
Im bardziej technologia ułatwia nam życie, tym więcej powstaje miejsc, w których płacimy właśnie za możliwość… odcięcia się od niej.
Smartwatch mierzy sen. Telefon przypomina o oddechu. Aplikacja informuje, że czas się zrelaksować.
Tymczasem w gabinecie masażu telefon zostaje za drzwiami.
Pozostaje dotyk.
Może właśnie dlatego masaż przeżywa dziś tak silny renesans. Jest doświadczeniem niemal radykalnie analogowym. Nie wymaga ekranu, wyniku, liczby kroków ani kolejnego celu do osiągnięcia.
Przez godzinę nie trzeba być produktywnym.
Nie trzeba odpowiadać.
Nie trzeba niczego udowadniać.
Można po prostu być.
Wrocław jako kolejny rozdział
We wrześniu Amari Spa ma otworzyć swoją nową lokalizację we Wrocławiu, przy placu Jana Pawła II 29. Na oficjalnej stronie miejsce jest już zapowiadane jako kolejny punkt sieci.
To interesujący moment także dla samego miasta.
Wrocław od dawna posiada silną kulturę gastronomii, designu i miejskiego lifestyle’u. Coraz wyraźniej rozwija się tu jednak także segment premium wellness – miejsc, których nie odwiedza się wyłącznie „od święta”, ale które zaczynają stawać się elementem regularnej troski o siebie.
Amari wpisuje się właśnie w tę zmianę.
Firma działa na polskim rynku od lat i rozwinęła sieć kilkunastu lokalizacji. Na swojej stronie podkreśla m.in. pracę terapeutek kształconych w Tajlandii, naturalne kosmetyki inspirowane tamtejszymi recepturami oraz budowanie doświadczenia poprzez zapach, światło i muzykę.
Nie chodzi więc jedynie o kolejny adres na mapie.
Chodzi o próbę przeniesienia określonego rytuału życia w środek dużego europejskiego miasta.
Nowa definicja premium
Przez ostatnią dekadę nauczyliśmy się celebrować produktywność. Wypełnialiśmy kalendarze, liczyliśmy kroki, optymalizowaliśmy sen, trening i dietę. Nawet odpoczynek zaczął podlegać planowaniu.
Teraz wahadło zaczyna poruszać się w przeciwną stronę.
Najbardziej pożądanym doświadczeniem staje się to, czego nie można przyspieszyć.
Dotyku nie da się scrollować.
Ciszy nie da się multitaskować.
Godziny masażu nie można przeżyć w pięć minut.
I właśnie w tej bezużyteczności – rozumianej jako brak konieczności osiągania czegokolwiek – kryje się jego współczesny luksus.
Z Bangkoku do Wrocławia
Po wyjściu z dobrego spa świat oczywiście się nie zmienia.
Samochody nadal stoją w korku. Skrzynka mailowa wypełnia się kolejnymi wiadomościami. Telefon natychmiast próbuje odzyskać uwagę.
Zmienia się jednak tempo, z którym do tego świata wracamy.
I być może właśnie dlatego tajska tradycja masażu, której korzenie sięgają zupełnie innego miejsca i innego rytmu życia, znajduje dziś tak wielu odbiorców w europejskich metropoliach.
We wrześniu ten świat pojawi się także we Wrocławiu.
Nie trzeba będzie lecieć do Bangkoku.
Wystarczy na chwilę wyłączyć telefon.
Amari Spa, plac Jana Pawła II 29, Wrocław – otwarcie planowane na wrzesień.




news
Marta Nawrocka komentuje aferę ze Skolimem. Jej słowa mogą zaskoczyć
Występ Skolima podczas spotkania młodzieży w Juracie wywołał sporo emocji. Pojawiły się głosy krytyki dotyczące repertuaru artysty, a sprawa doczekała się również reakcji Kancelarii Prezydenta. Teraz do całego zamieszania odniosła się Marta Nawrocka. Dowiedz się więcej!
Pod koniec sierpnia Karol Nawrocki zorganizował w Juracie spotkanie młodych osób w wieku od 18 do 26 lat pod hasłem „Przyszłość.pl”. Prezydent zapowiadał wydarzenie jako duże spotkanie o charakterze formacyjnym, podczas którego uczestnicy mieli wziąć udział w panelach dyskusyjnych poświęconych między innymi Polsce i jej przyszłości. Nie zabrakło również części muzycznej.
Wśród zaproszonych artystów znaleźli się między innymi Kubańczyk oraz Skolim. To właśnie obecność drugiego z muzyków wywołała największą dyskusję. Krytycy zwracali uwagę na teksty niektórych jego piosenek, w których pojawiają się seksualne aluzje i wulgarne fragmenty. Sprawa wzbudziła szczególne emocje ze względu na charakter całego wydarzenia i jego młodą publiczność.
Do organizatorów z apelem zwrócili się Anna i Adam Weberowie, twórcy aplikacji Pomelody. Ich zdaniem repertuar Skolima mógł być niewłaściwy dla części odbiorców.
„Łamią się nasze serca, kiedy widzimy obrazy z koncertów Skolima, na których młodzi ludzie, a czasem nawet kilkuletnie dzieci, śpiewają teksty piosenek takie jak »rozkładam nogi twoje i biorę to co moje” – komentowali wówczas.
W odpowiedzi Kancelaria Prezydenta zapewniła, że zdaje sobie sprawę z kontrowersji związanych z niektórymi utworami artysty. Jednocześnie podkreślono, że podczas występu w Juracie nie miało być wulgarnych treści, a repertuar miał zostać dopasowany do odbiorców. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP, przekonywał również, że koncert miał być przede wszystkim formą zabawy.
“Nie sądzę, aby dochodziło tam do jakichś gorszących scen, raczej to ma być zabawa. Poetyka artystów często jest zupełnie inna niż wrażliwość moja” – wyjaśnił wówczas Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP.
POLECAMY: Książulo MIAŻDŻY kebaba Friza. Co poszło nie tak?
Marta Nawrocka zabrała głos ws. występu Skolima
Teraz głos w tej sprawie zabrała Marta Nawrocka. Pierwsza dama w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim odniosła się do zarzutów dotyczących udziału Skolima w wydarzeniu. Zwróciła przede wszystkim uwagę na wiek osób, które zostały zaproszone do Juraty.
“To nie były dzieci. Wiem, że też Skolim śpiewał takie utwory, które nie miały ani wulgaryzmów, ani podtekstów seksualnych. Jest to młody artysta latino disco, który pociąga młodych” – stwierdziła Nawrocka.
Pierwsza dama zaznaczyła również, że podczas wydarzenia w Juracie występowali nie tylko popularni artyści reprezentujący muzykę latino. W programie znalazły się także zupełnie inne muzyczne propozycje. Marta Nawrocka jako przykład podała występ koreańskich braci Lee.
“W Juracie byli też inni artyści, np. bracia Lee z Korei grali na fortepianie. Ja nie słucham akurat tego typu muzyki jaką gra Skolim, ale wiem, że wpada na pewno w ucho” – wtrąciła pierwsza dama.
Słowa Marty Nawrockiej pokazują, że pierwsza dama nie ukrywa własnego dystansu do muzyki Skolima, ale jednocześnie nie oceniała całego wydarzenia wyłącznie przez pryzmat repertuaru tego jednego artysty. Zwróciła uwagę na to, że koncert był skierowany do pełnoletniej młodzieży, a podczas spotkania pojawili się również wykonawcy reprezentujący zupełnie inne gatunki muzyczne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak i TVP zakopują topór wojenny? Jest reakcja stacji
Jak skomentujecie słowa Marty Nawrockiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Książulo MIAŻDŻY kebaba Friza. Co poszło nie tak?
Friz od pewnego czasu rozwija swoją gastronomiczną markę, a jego Viral Kebab przyciąga uwagę fanów influencera. Lokal postanowił przetestować również Książulo, który tym razem skusił się na nowość w menu. Efekt? Nie wszystko przypadło mu do gustu, a jego ocena może dać właścicielom sporo do myślenia. Dowiedz się więcej!
Wiele gwiazd decyduje się dziś na rozwijanie własnych biznesów gastronomicznych. Wśród nich znalazł się również Friz, który sygnuje swoim nazwiskiem sieć lokali Viral Kebab. Marka przyciąga zarówno fanów influencera, jak i osoby, które po prostu chcą sprawdzić, czy popularność twórcy przekłada się również na jakość serwowanych dań.
Jednym z youtuberów, który wcześniej miał już okazję odwiedzić lokal Friza, jest Książulo. Twórca internetowy znany jest przede wszystkim z testowania restauracji, barów i różnego rodzaju lokali gastronomicznych. Podczas swoich materiałów szczegółowo ocenia jedzenie, zwracając uwagę zarówno na smak, jak i jakość składników czy sposób przygotowania.
Wcześniejsza wizyta Książula w Viral Kebab zakończyła się pozytywną opinią. Tym razem jednak influencer postanowił wrócić do lokalu, gdy dowiedział się o nowej pozycji w menu. Chodziło o kebaba w stylu gemüse, czyli wariant inspirowany popularnym kebabem z Berlina.
Książulo wybrał się do lokalu Friza w Katowicach, aby osobiście sprawdzić tę nowość. Kebab gemüse wyróżnia się tym, że poza klasycznymi dodatkami zawiera również grillowane warzywa oraz ser. Już pierwsze wrażenie nie było jednak dla youtubera najlepsze.
POLECAMY: Edyta Górniak i TVP zakopują topór wojenny? Jest reakcja stacji
Książulo bezlitosny dla kebaba Friza! Wskazał największy problem
Największe zastrzeżenia Książula dotyczyły pieczywa. Twórca zwrócił uwagę na jego konsystencję oraz brak charakterystycznego chrupnięcia. W jego ocenie bułka była zbyt miękka i mocno dominowała całe danie.
“Bułeczka jest puchata, ale będzie tylko miękka. Bez sezamu, bez czarnuszki, taka po prostu goła pszenna buła. Zero chrupnięcia, po prostu mięczak. Mocno zapycha ta buła. A kurczak jest suchawy. Widziałeś, czy oni tostują w ogóle tę bułkę? (…) Buła to największy minus. Suchy kurczak, jak dostanie sosu, to nie jest taki zły. (…) Ta bułka nie widziała nawet tostera. Jest nieprzyjemna” – ocenił Książulo.
Na tym lista uwag się jednak nie skończyła. Książulo zwrócił również uwagę na mięso. Jego zdaniem kurczak był nieco zbyt suchy, choć sytuację częściowo ratowały sosy. To właśnie one okazały się jednym z niewielu elementów dania, które youtuber ocenił zdecydowanie lepiej.
“Sosy są niezłe, to są po prostu spoko sosy do kebaba. To, co ma tam palić, to delikatnie pali. (…) Ale to, co próbuję, to chyba nie ma orzechowego sosu. Obie są z orzechowym sosem? To gdzie jest ten orzech? Absolutnie go nie czuć” – dodał internetowy krytyk.
Nie najlepiej wypadły również warzywa. Książulo określił je jako zbyt miękkie i pozbawione odpowiedniej struktury. To właśnie zestawienie pieczywa, mięsa i warzyw sprawiło, że jego końcowa opinia na temat nowości Viral Kebab nie była szczególnie entuzjastyczna.
„Te warzywa takie oklapnięte. Dużo minusów” – ocenił.
Ostatecznie kebab gemüse w Viral Kebab nie zachwycił Książula. Youtuber znalazł kilka elementów, które można pochwalić, przede wszystkim sosy, ale jednocześnie wskazał sporo niedociągnięć. Największym problemem okazała się według niego bułka, a dodatkowe zastrzeżenia dotyczyły suchego kurczaka i warzyw.
Warto jednak podkreślić, że tym razem opinia Książula była znacznie bardziej krytyczna niż podczas jego wcześniejszej wizyty w lokalu Friza. Nowość nie spełniła więc wszystkich jego oczekiwań. Czy uwagi popularnego youtubera wpłyną na odbiór kebaba gemüse przez klientów? To pokażą kolejne opinie osób, które zdecydują się go spróbować.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chwile GROZY na koncercie Chylińskiej. Fan nagle WTARGNĄŁ na scenę [WIDEO]
Jedliście kiedy kebaba od Friza? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuAnita przemówiła po pożegnaniu Adriana w TVN. Padły poruszające słowa
-
news3 dni temuPrzykre wieści od Kaczorowskiej i Rogacewicza. Tego fani się nie spodziewali
-
showbiz3 dni temuTak głosowali widzowie w 1. odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Kto jest liderem?
-
showbiz5 dni temu„Taniec z Gwiazdami” wystartował. Kto wypadł najlepiej, a kto najsłabiej?
-
news4 dni temuOlga Frycz pożegnała ojca. Te słowa chwytają za serce
-
news3 dni temuPolsat może mieć problemy przez Izabelę Kunę? W tle interwencja KRRiT
-
showbiz5 dni temuJulia Wieniawa zaliczyła potężną WPADKĘ na żywo. Śmieszne? [WIDEO]
-
news4 dni temuDaniel Martyniuk nagrał kłótnię z matką. Danuta była ZAPŁAKANA. „Odczep się”

Dodaj komentarz