showbiz
Karolina Gilon już tak nie wygląda! Szokująca metamorfoza zaskoczyła internautów
Karolina Gilon przez lata była jedną z najjaśniejszych gwiazd Polsatu. Jej charyzma i naturalność sprawiały, że widzowie pokochali ją od pierwszego odcinka, ale teraz to nie programy czy sukcesy zawodowe przyciągają uwagę fanów, lecz jej spektakularna metamorfoza. Powrót do blondu stał się symbolem nowego etapu w życiu gwiazdy i wywołał prawdziwą lawinę reakcji wśród fanów. Dowiedz się więcej!
Od początku swojej przygody z telewizją, Karolina Gilon wyróżniała się wśród innych prezenterek swoją autentycznością i energią, która wydawała się niemal namacalna na ekranie. Widzowie szybko zauważyli, że to osoba, z którą mogą się utożsamiać, kogoś, kto nie udaje, nie gra roli i potrafi rozbawić, ale i wzruszyć w jednej chwili. Jej decyzje programowe od samego początku były odważne, a ich efekty przekładały się na popularność stacji, w której pracowała.
Największą rozpoznawalność przyniosły jej dwa flagowe programy Polsatu: „Love Island” i „Ninja Warrior Polska”. W pierwszym z nich pokazała się jako prowadząca, która świetnie odnajduje się w formule pełnej emocji, napięcia i kontrowersji. Jej luz i dystans sprawiały, że widzowie czuli się, jakby przeżywali wszystkie wydarzenia razem z nią. Karolina nie tylko prowadziła program – stała się niemal uczestnikiem show w oczach fanów.
W „Ninja Warrior Polska” widzowie mogli zobaczyć zupełnie inną stronę Gilon. Nie tylko pełniła funkcję prowadzącej, ale stawała się motywatorką dla uczestników, dodając im otuchy i energii w najbardziej wymagających momentach. To dzięki niej program nabrał wyjątkowej dynamiki, a fani zaczęli traktować ją jak inspirującą postać, której nie można przegapić w żadnym odcinku.
Jednak prywatne życie Karoliny Gilon wkrótce zderzyło się z brutalną rzeczywistością zawodową. Macierzyństwo, które dla niej było najpiękniejszym doświadczeniem, szybko stało się punktem zwrotnym jej kariery. Po urlopie macierzyńskim, gdy chciała wrócić do pracy, dowiedziała się, że… w ramówce nie ma już dla niej miejsca. To dramatyczne doświadczenie, które opisała w mediach społecznościowych, wstrząsnęło jej fanami i wywołało falę komentarzy.
Na swoim profilu opublikowała poruszający filmik, w którym widać ją we łzach. Podpisała go słowami: „Kiedy po macierzyńskim chcesz wrócić do pracy, ale okazuje się, że nie ma dla ciebie miejsca”. Te kilka sekund wideo pokazało nie tylko rozczarowanie zawodowe, ale także ogromną presję, z jaką musiała się zmierzyć. Widzowie wprost nie mogli uwierzyć, że stacja odrzuca jedną z najpopularniejszych prezenterek, która była symbolem młodej, dynamicznej Polsatu.
POLECAMY: Beata Kozidrak ujawnia prawdę o nowotworze – dzięki temu przetrwała najtrudniejsze chwile
Karolina Gilon zaskakuje metamorfozą!
Pomimo dramatycznego zwrotu w karierze, Karolina Gilon nie poddała się. Zamiast pogrążać się w żalu, postanowiła skupić się na sobie i tym, co dla niej naprawdę ważne. Niedawno ogłosiła, że będzie częściej udzielać się na TikToku, a właśnie dziś zdecydowała się na spektakularną metamorfozę. Powrót do blondu to nie tylko zmiana wyglądu, lecz także symboliczny krok w stronę nowego etapu w jej życiu.
„Jak Wam się podoba moja nowa metamorfoza? Dla mnie to nie tylko kolor! To rozpoczęcie nowego etapu w życiu!” – napisała na Instagramie Gilon, a reakcje fanów były natychmiastowe. Komentarze płynęły lawinowo:
Przepięknie Ci w blond; To jest zdecydowanie Twój kolor; Powiew świeżości; No nareszcie; Hot blondi; Wyglądasz przepięknie – pisali fani.
Dzisiejsza Karolina Gilon to kobieta, która potrafi łączyć profesjonalizm z naturalnością, energię z delikatnością, a doświadczenie z optymizmem. Jej metamorfoza i powrót do blondu to znak, że nawet po medialnym dramacie można rozpocząć nowy etap życia, pełen wyzwań, sukcesów i osobistych triumfów. Widzowie z niecierpliwością czekają, co przyniesie jej kolejny krok zawodowy i jakie nowe projekty przyniosą jej równie spektakularny sukces.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Rutkowski DEPORTOWANA ze Sri Lanki? Krzysztof brawurowo uratował sytuację – wiemy, jak!
Jak Wam się podoba metamorfoza Karoliny Gilon? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
news
Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce
Dziś, 1 listopada, w dniu Wszystkich Świętych, Polsat przypomni postać jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Jan Frycz odszedł zaledwie kilka miesięcy temu, ale jego dorobek artystyczny i niezwykłe kreacje wciąż pozostają żywe w pamięci widzów. Stacja przygotowała wyjątkowy materiał, w którym głos zabiorą osoby, które znały go przez lata. Dowiedz się więcej!
Jan Frycz był aktorem, którego trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Charyzmatyczny, nieprzewidywalny i zawsze prawdziwy – zarówno na scenie, jak i przed kamerą potrafił przyciągać uwagę publiczności. Choć od jego śmierci minęło zaledwie kilka miesięcy, role, które stworzył, nadal pozostają ważną częścią polskiej kultury. Właśnie dlatego Polsat postanowił przypomnieć jego postać w najnowszym odcinku programu „Być Gwiazdą”.
Specjalny reportaż będzie poruszającą opowieścią o artyście, który przez kilkadziesiąt lat zachwycał kolejne pokolenia widzów. Twórcy programu wrócą do najważniejszych momentów jego kariery, ale nie skupią się wyłącznie na zawodowych osiągnięciach. W materiale pojawią się również wspomnienia osób, które miały okazję poznać aktora prywatnie i współpracować z nim na przestrzeni lat.
Jedną z osób, które zabiorą głos, będzie Anna Dymna. Aktorkę i Jana Frycza łączyła wieloletnia znajomość sięgająca dzieciństwa. W reportażu wróci do ich pierwszych spotkań w krakowskim teatrze i opowie o wyjątkowej więzi, która pozostała z nimi na lata. Jej słowa pokazują, jak osobistą relacją była ta znajomość.
„Kocham go miłością 11-letniej dziewczynki. Poznaliśmy się w „Kocim Teatrze”, w teatrze improwizacji dziecięcej” – mówi aktorka.
O początkach artystycznej drogi Jana Frycza opowie również reżyser Mikołaj Grabowski. Poznali się jeszcze przed egzaminami do szkoły teatralnej, kiedy przyszły aktor dopiero przygotowywał się do realizacji swoich marzeń. Już wtedy miał wyróżniać się nie tylko talentem, ale również prezencją i doskonałym przygotowaniem.
„Bardzo młody, bardzo przystojny, z nienaganną dykcją” – wspomina przyszłego gwiazdora reżyser.
POLECAMY: Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce
Polsat uczci pamięć Jana Frycza już dzisiaj. Kiedy emisja?
Jan Frycz był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Przez niemal pięć dekad współtworzył historię polskiego teatru, występując na najważniejszych scenach w kraju. Jego droga zawodowa prowadziła od debiutu w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry, przez Teatr Narodowy, Teatr Polski, Stary Teatr w Krakowie i Teatr im. Juliusza Słowackiego, aż po kolejne wybitne kreacje na deskach Teatru Narodowego w Warszawie.
Widzowie zapamiętali go również z ról filmowych i telewizyjnych. Ogromne uznanie przyniosły mu występy w „Pornografii”, „Pręgach” czy „25 latach niewinności. Sprawie Tomka Komendy”. Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje także rola Daria w serialu „Ślepnąc od świateł”. Stworzył tam postać pełną tajemnic, niepokoju i wewnętrznej siły, po raz kolejny udowadniając, że potrafił przyciągnąć uwagę widza nawet najmniejszym gestem.
W reportażu nie zabraknie również wspomnień Jana Englerta. Aktor podkreśli, że Jan Frycz był artystą wymykającym się prostym kategoriom, a aktorstwo stanowiło dla niego coś znacznie więcej niż tylko wykonywany zawód.
„Frycz wymyka się wszystkim kategoriom. Był stuprocentowym aktorem. To była treść jego życia. Scena i kamera” – mówi Jan Englert.
Najnowszy odcinek „Być Gwiazdą” ma być nie tylko przypomnieniem najważniejszych ról Jana Frycza, ale przede wszystkim osobistym portretem człowieka, którego talent i pasja inspirowały innych artystów. Wspomnienia przyjaciół i współpracowników pozwolą spojrzeć na niego z różnych perspektyw – jako wybitnego aktora, wymagającego profesjonalistę i człowieka, który na trwałe zapisał się w ich życiu.
Polsat pokaże reportaż w szczególnym dniu. Dziś, 1 listopada, stacja uczci pamięć Jana Frycza, przypominając widzom jego dorobek i niezwykłą osobowość. Premiera odcinka programu „Być Gwiazdą” odbędzie się o godz. 19:30, tuż przed kolejnym wydaniem „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. To będzie okazja, by jeszcze raz przypomnieć sobie aktora, którego scenicznej obecności i ekranowych kreacji nie da się zapomnieć.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?
Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce
Śmierć Tomasza Jakubiaka pozostawiła ogromną pustkę w życiu jego najbliższych i tysięcy fanów. Teraz, tuż przed dniem Wszystkich Świętych, jego żona Anastazja opublikowała wyjątkowo osobisty wpis, w którym wróciła wspomnieniami do ukochanego męża. Jej słowa dają do myślenia i pokazują, jak wygląda życie po tak bolesnej stracie. Dowiedz się więcej!
Śmierć Tomasza Jakubiaka, do której doszło 30 kwietnia ubiegłego roku po długiej i ciężkiej walce z chorobą, była ogromnym ciosem dla jego bliskich, przyjaciół oraz widzów. Przez lata kucharz i osobowość telewizyjna zdobywał sympatię publiczności swoją energią, poczuciem humoru i ogromną pasją do gotowania. Potrafił opowiadać o jedzeniu w taki sposób, że nawet najprostsze potrawy nabierały wyjątkowego znaczenia. Jego odejście pozostawiło pustkę, którą szczególnie mocno odczuwa jego rodzina.
Choć Tomasz Jakubiak nie ukrywał przed opinią publiczną, że zmaga się z poważną chorobą, i regularnie informował o kolejnych etapach leczenia, nie wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele kosztowała go ta walka. Nawet w najtrudniejszych momentach starał się zachować optymizm i dodawać otuchy innym. Do końca szukał kolejnych możliwości terapii i wierzył, że uda mu się wrócić do normalnego życia. Za uśmiechem, który tak dobrze pamiętali widzowie, kryły się jednak ogromne cierpienie, zmęczenie i niepewność.
Po śmierci kucharza jego żona zaczęła opowiadać o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami i z czym naprawdę mierzyła się ich rodzina. W jednej z rozmów z serwisem Viva.pl Anastazja wróciła do marca, kiedy przyszły wyniki badań, które miały ogromny wpływ na dalszy przebieg wydarzeń. Wspominała, że właśnie wtedy coś zmieniło się w zachowaniu jej męża. „Jakby coś w nim pękło” – powiedziała jakiś czas temu w rozmowie z Viva.pl.
Anastazja opowiadała również, że jej mąż, dotychczas będący niepoprawnym optymistą, zaczął zupełnie inaczej patrzeć na swoją sytuację. Kolejne operacje, długotrwała rekonwalescencja i perspektywa następnych lat leczenia stawały się dla niego coraz trudniejsze do zaakceptowania.
“Wszystko odbierał pesymistycznie, a przecież to było nie w Jego stylu. On był wiecznym optymistą. A potem… potem powiedział, że koniecznie musi wyjechać z domu. Może już wtedy czuł, że nadciąga koniec? […] Karmiłam się tymi chwilami, gdy było lepiej. Wciąż szukałam kolejnych metod leczenia, a on patrzył na to zupełnie inaczej. Mówił: „Ile jeszcze? Kolejna operacja? Dochodzenie do siebie. Kolejne dwa lata, zanim zacznę jeść, zanim się odbuduję”. A ja mówiłam: „Ale co znaczą dwa lata w perspektywie całego życia?”. Czułam jednak, że jest już po prostu zmęczony. I rozumiem to, bo gdybym ja znalazła się na jego miejscu, nie wytrzymałabym jednej trzeciej tego cierpienia, które spadło na niego. Wiesz, że on nie jadł od października, a cały czas gotował dla mnie i dla Bąbelka?” – opowiadała.
POLECAMY: Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?
Anastazja Jakubiak wprost o żałobie po stracie męża
Teraz, w sobotę 31 października, dzień przed Wszystkimi Świętymi, wdowa po kucharzu ponownie zabrała głos. Tym razem opublikowała refleksję dotyczącą żałoby, pierwszych świąt i ważnych dat przeżywanych już bez ukochanej osoby. Nie ukrywa, że takie momenty bywają szczególnie trudne, ponieważ przypominają o tym, jak bardzo zmieniło się życie po stracie. Jednocześnie przyznała, że z upływem czasu zaczęła odnajdywać w swoich wspomnieniach nie tylko smutek, ale również radość.
“Myślę, że po stracie bardzo trudne są te wszystkie pierwsze razy. Pierwsze święta, urodziny, ważne daty. Jeszcze nie wiesz, jak to będzie bez tej osoby. Czy dasz radę usiąść przy stole, pojechać w znajome miejsce, przeżyć dzień, który zawsze był Wasz. A potem powoli zaczyna być trochę łatwiej… Przynajmniej u mnie tak jest. Nadal tęsknię, mam trudne momenty, ale coraz częściej wspomnienie wywołuje też uśmiech” – napisała.
W dalszej części wpisu Anastazja podzieliła się przemyśleniami na temat miłości, która nie kończy się wraz ze śmiercią drugiej osoby. Jak przyznała, potrzebowała dużo czasu, aby oswoić się z nową rzeczywistością i nauczyć się funkcjonować bez męża. Dziś coraz częściej potrafi wracać do wspólnych chwil z wdzięcznością za to, co razem przeżyli. Nie oznacza to jednak, że przestała tęsknić.
“Teraz myślę o Tomku i o tym, co było między nami dobre. O tym, ile dostałam od niego tej miłości. Czego się przy nim nauczyłam, co razem przeżyliśmy. Coraz częściej potrafię się przy tych wspomnieniach zatrzymać, zamiast myśleć tylko o tym, czego już nie będzie. Powrót do życia nie przekreśla miłości. To, że się śmiejesz, że na coś czekasz, że znowu jest Ci dobrze, nie sprawia, że ta osoba staje się mniej ważna. Nie musisz udowadniać swojej miłości cierpieniem. Możesz pamiętać o tym, co Was łączyło, i korzystać z tego, co ta relacja Ci dała. Z bliskości, której doświadczyłaś. Z rzeczy, których się przy sobie nauczyliście. To wszystko może Ci towarzyszyć również wtedy, kiedy idziesz dalej” – czytamy.
Wdowa po Tomaszu Jakubiaku zwróciła również uwagę na to, że każdy człowiek przeżywa żałobę inaczej. Nie ma jednego właściwego sposobu na poradzenie sobie ze stratą ani określonego czasu, po którym ból powinien minąć. Anastazja podkreśliła, że nie warto narzucać sobie presji ani zmuszać się do powrotu do codzienności, zanim będzie się na to gotowym. Jednocześnie zaznaczyła, że pozwolenie sobie na szczęście nie oznacza zapomnienia o osobie, której już z nami nie ma.
“Powrót do życia to odwaga. Czasem zaczyna się od jednego małego planu. I jeśli czujesz, że masz na niego ochotę, możesz sobie na niego pozwolić. We własnym tempie, bez poczucia, że kogoś w ten sposób zostawiasz” – dodała.
Wpis Anastazji pojawił się w szczególnym momencie – tuż przed dniem Wszystkich Świętych, kiedy wiele osób wraca myślami do tych, których już z nimi nie ma.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?
Jak wspominacie śp. Tomasza Jakubiaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?
Piątkowe wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały ogromne emocje i błyskawicznie stały się jednym z najgorętszych tematów w kraju. Głos w sprawie zabrał również Sebastian Fabijański, który do tej pory raczej unikał publicznych komentarzy dotyczących polityki. Tym razem nie zamierzał jednak milczeć. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Do sprawy postanowił odnieść się Sebastian Fabijański. Aktor opublikował w mediach społecznościowych zrzut ekranu z relacji na żywo Kanału Zero, a następnie podzielił się osobistą refleksją. Jego wpis szybko zwrócił uwagę internautów, szczególnie że artysta nie należy do osób, które regularnie komentują bieżące wydarzenia polityczne.
Sam Sebastian Fabijański przyznał zresztą, że dotychczas świadomie powstrzymywał się od publicznego zabierania głosu w takich sprawach. Nie chciał dokładać kolejnych emocji do i tak mocno podzielonej dyskusji. Tym razem jednak uznał, że nie potrafi przejść obojętnie obok tego, co dzieje się w kraju.
“Nigdy nie wypowiadałem się na tematy polityczne, bo moje zdanie nie ma żadnego znaczenia i jedyne, co może zdziałać, to podzielić, ale… Tym razem nie umiem się powstrzymać” – napisał na InstaStories.
POLECAMY: Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?
Sebastian Fabijański nie mógł dłużej milczeć
W dalszej części publikacji aktor nie ukrywał oburzenia eskalacją konfliktu politycznego. Zwrócił uwagę na atmosferę napięcia, która od dłuższego czasu towarzyszy polskiemu życiu publicznemu. W jego ocenie kolejne działania prowadzące do zaostrzenia sporu nie są tym, czego społeczeństwo potrzebuje w obecnej sytuacji.
“Komuś chyba się na Halloween w 🎃 poprzewracało. Mało nam napięć? Mało wojen? Mało nienawiści? Mało polaryzacji? Walka o władzę powinna mieć jakieś granice. Dziś prawie przestała mieć” – stwierdził.
Słowa Sebastiana Fabijańskiego były mocne, ale aktor nie ograniczył się wyłącznie do krytyki konkretnych wydarzeń. W swoim wpisie wyraźnie zaznaczył, że nie zamierza stawać po żadnej ze stron politycznego konfliktu. Jego komentarz dotyczył przede wszystkim samego mechanizmu pogłębiania społecznych podziałów i wykorzystywania napięć do walki o wpływy.
Artysta podkreślił, że w jego opinii w obecnych, niespokojnych czasach szczególnie niebezpieczne jest podejmowanie działań, które mogą jeszcze bardziej zaostrzać atmosferę w społeczeństwie. Nie wskazał przy tym jednej konkretnej formacji jako odpowiedzialnej za sytuację. Zamiast tego zwrócił uwagę na konsekwencje politycznych decyzji dla zwykłych obywateli.
“I nieważne, kto jest autorem tego, co się dzieje – jaka frakcja polityczna. Ważne, że takie ruchy, w tych bardzo niespokojnych czasach, to po prostu igranie z ogniem, którego nikt dziś nie potrzebuje. Po raz kolejny namacalnie się przekonujemy, czym są nasze potrzeby w zestawieniu z politycznymi interesami” – dodał.
Wpis Sebastiana Fabijańskiego pokazuje, że weekendowe wydarzenia wywołały reakcje nie tylko wśród polityków i komentatorów życia publicznego. Do dyskusji dołączył również aktor, który do tej pory unikał podobnych deklaracji. Tym razem zdecydował się jednak zabrać głos i jasno wyraził swoje zaniepokojenie rosnącymi napięciami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?
A Wy co uważacie o tej sytuacji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Dodaj komentarz
moda
Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?
Halloween to dla gwiazd show-biznesu doskonała okazja, by zaskoczyć fanów i pokazać się z zupełnie innej strony. W tym roku nie zabrakło pomysłowych kostiumów, zaskakujących inspiracji i przebrań, obok których trudno przejść obojętnie. Niektóre wybory mogą naprawdę rozbawić! Zobacz kolekcję zdjęć poniżej.
Halloween, obchodzone 31 października, od lat jest dla celebrytów okazją do zaprezentowania swojej kreatywności. Gwiazdy chętnie wcielają się w postaci znane z filmów, seriali i świata muzyki, ale nie brakuje też inspiracji bieżącymi wydarzeniami oraz internetowymi żartami. W przygotowanie kostiumów często angażują profesjonalnych makijażystów, stylistów i charakteryzatorów, dzięki czemu niektóre metamorfozy robią naprawdę ogromne wrażenie. Na świecie niezmiennie wyróżnia się Heidi Klum, która słynie z widowiskowych przebrań i organizowania halloweenowych imprez. Swoimi pomysłami regularnie dzielą się również Kardashianki, Paris Hilton oraz rodzina Bieberów.
W Polsce także nie brakuje gwiazd, które z roku na rok coraz chętniej włączają się w halloweenową zabawę. Szczególne miejsce zajmuje Maffashion, często nazywana polską królową Halloween. Influencerka słynie z dopracowanych kostiumów i odważnych pomysłów, które błyskawicznie przyciągają uwagę internautów. Tym razem postawiła na wyjątkowo zaskakującą inspirację i wcieliła się w Edwarda Miszczaka. Jej wybór z pewnością należy do najbardziej nietypowych przebrań tegorocznej zabawy.
Nie mniej kreatywnie zaprezentował się Bagi, który postanowił upodobnić się do Skolima. Z kolei Ola Ciupa wybrała wizerunek kobiety-kota, a u jej boku pojawił się wysportowany ukochany.


Na zupełnie inną inspirację postawiła Maja Rutkowski, która wcieliła się w Cruellę. Jej kostium nawiązywał do jednej z najbardziej charakterystycznych postaci popkultury, znanej z filmu „101 dalmatyńczyków”.

W halloweenową zabawę zaangażowali się również Friz i Wersow, którzy zaprezentowali rodzinne przebrania razem z dziećmi. Cała rodzina postawiła na bohaterów filmu „Iniemamocni”. To jeden z tych pomysłów, które pokazują, że Halloween może być nie tylko okazją do indywidualnych metamorfoz, ale również do wspólnej zabawy. Tegoroczne przebrania polskich gwiazd udowodniły, że kreatywności im nie brakuje, a niektóre wybory z pewnością jeszcze długo będą komentowane przez fanów.

POLECAMY: Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?
Zobacz więcej zdjęć gwiazd z tegorocznego Halloween






ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja
Które przebranie podoba Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!
Dodaj komentarz
Autor: Szymon Jedynak
-
showbiz4 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz4 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
news2 dni temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
news3 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
showbiz4 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
news4 dni temuMargareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia
-
news5 dni temuKinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy
-
news3 dni temuEstelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?

Dodaj komentarz