news
Drugi odcinek “Twoja Twarz Brzmi Znajomo” pełen niespodzianek! Widzowie w szoku po decyzji jurorów
Po emocjonującym otwarciu nowej edycji programu, w którym poznaliśmy pierwszą triumfatorkę, emocje nie opadły ani na chwilę. Drugi odcinek dostarczył widzom jeszcze więcej zaskoczeń – od występu jurora, przez brawurowe metamorfozy uczestników, po finał, który wzbudził ogromne emocje. Widzowie i jurorzy nie kryli wzruszenia, a decyzja o zwycięstwie wywołała burzę komentarzy. Dowiedz się więcej, kto wygrał drugi odcinek nowej serii “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”!
Tydzień temu na scenie show prawdziwy popis dała Natalia Muianga, która w pełni zasłużenie zwyciężyła w inauguracyjnym odcinku za sprawą wykonu piosenki „I’m Every Woman” z repertuaru Whitney Houston. Jej interpretacja, naturalność i sceniczna energia sprawiły, że jurorzy jednogłośnie przyznali jej najwyższe noty, a publiczność nie mogła oderwać od niej wzroku. Zgodnie z tradycją programu, zwyciężczyni nie zatrzymała nagrody dla siebie – przekazała czek na 10 tysięcy złotych na wybrany przez siebie cel charytatywny. Takie gesty przypominają, że show nie jest wyłącznie rywalizacją o uznanie jurorów, ale także okazją do wsparcia ważnych inicjatyw społecznych.
Według danych przekazanych przez Telewizję Polsat, pierwszy odcinek nowej edycji przyciągnął średnio 1,2 miliona widzów, co jest wynikiem godnym podziwu. Tak wysoka oglądalność jasno pokazuje, że format nie stracił na atrakcyjności, mimo że w telewizji co roku pojawiają się nowe programy rozrywkowe. Publiczność docenia zarówno poziom artystyczny występów, jak i niespodzianki, które przygotowują twórcy programu.
Drugi odcinek rozpoczął się w nietypowy sposób – na scenie pojawił się juror, Piotr Gąsowski, który postanowił samemu wejść w buty uczestnika i zaprezentował się w zaskakującej roli. Zaśpiewał piosenkę z kultowego serialu lat 90. „Świat według Bundych”, wcielając się w postać Ala Bundy’ego. Widzowie bawili się znakomicie, bo było to połączenie nostalgii z odrobiną autoironii, a sam Gąsowski udowodnił, że potrafi rozluźnić atmosferę i dać publiczności nie tylko ocenę, ale i rozrywkę. Takie otwarcie odcinka od razu zapowiadało, że wieczór dostarczy wielu emocji i niespodzianek.
POLECAMY: Uczestniczka „Ślubu od pierwszego wejrzenia” w żałobie – przekazała tragiczną wiadomość
Jak wypadli uczestnicy w II odcinku?
Jako pierwsza w konkurencji zmierzyła się influencerka Julia Żugaj, która wylosowała Britney Spears, swoją idolkę z dzieciństwa. To ogromne wyzwanie, bo charakterystyczny styl wokalistki z lat 90. wymaga nie tylko odwzorowania wokalu, ale i tanecznej energii, z której słynęła Britney. Julia wniosła na scenę mnóstwo entuzjazmu i świeżości, ale wyzwania techniczne nie ułatwiały zadania – szczególnie podczas intensywnego tańca jej głos tracił stabilność. Mimo tych trudności występ był autentyczny, pełen radości i młodzieńczej energii. Doceniła to Małgorzata Walewska, mówiąc:
Masz wdzięk, urok, energię i widać, że cię to kręci, że znajdujesz w tym radość. Udało ci się złapać ten płaski głos i dopóki nie zaczęłaś tańczyć to wokal się trzymał. Potem zauważyłam, że najbardziej miałaś problem ponownie do tonacji w momencie, kiedy te dezodoranty wystrzeliwały. Jesteś jednak w tym wszystkim taka autentyczna, że stąd się bierze twój sukces. Tobie się po prostu wierzy – powiedziała Walewska.
Po Julii sceną zawładnął aktor Modest Ruciński, który miał niełatwe zadanie – musiał zmierzyć się z ikoną polskiej muzyki rockowej, Arturem Gadowskim, i wykonać utwór „Szczęśliwego Nowego Jorku”. Artysta wszedł w rolę z ogromnym wyczuciem, a na widowni zasiadała jego rodzina, która śledziła każdy ruch i każdą nutę, pękając z dumy po zakończonym występie.
Byłeś świetny. Widać, że to jest wszystko przerobione, przez głowę i ciało przepuszczone, dlatego to tak lekko wygląda, i tego ci bardzo serdecznie gratuluję. Jestem dumny, że reprezentujesz aktorów w tak cudowny sposób – ocenił Piotr Gąsowski.
Po solowych popisach przyszedł czas na duet – wokalistka Natalia Muianga mogła zaprosić przyjaciela do występu i wybrała aktorkę Kasię Ptasińską, która niegdyś sama brała udział w tym show. Ich wspólnym zadaniem było wykonanie emocjonalnego hitu Bruno Marsa i Lady Gagi „Die with a smile”. To wykonanie poruszyło wszystkich, a jurorzy nie szczędzili pochwał. Stefano Terrazzino z uznaniem powiedział:
W tym programie sztuka polega na tym, że przeskoczenie różnych elementów, jak np. głos, jest trudne, ale wszystkie te inne maniery – ruch, ta chemia między wami, to było. Ja uwielbiam tę piosenkę i ucieszyłem się, że ją dostałyście. I tak wam pięknie wyszło i mieliśmy zaszczyt to zobaczyć – powiedział.
Kolejnym uczestnikiem był Andrzej Nejman, który otrzymał wyjątkowo zabawną piosenkę – „Balladę o jednej Wiśniewskiej” Hanki Bielickiej. Jego interpretacja była pełna dystansu i humoru, co od razu porwało publiczność. Nejman udowodnił, że potrafi połączyć aktorską ekspresję z muzyką, a jego sceniczna swoboda sprawiła, że nawet wymagający jurorzy nie kryli uśmiechów. Ku zaskoczeniu wszystkich, niezwykle pozytywnie oceniła go Justyna Steczkowska, która stwierdziła:
Byłeś naprawdę świetny. Ja bym się nawet po raz pierwszy w życiu nie zgodziła z Małgosią Walewską, która powiedziała, że nie miałeś jej głosu. Ona miała schrypiały, z lekka męski głos, szczególnie, jak śpiewała. I ty zrobiłeś to doskonale. Uśmiałam się, wzruszyłam… to było naprawdę świetne – skomentowała.
POLECAMY: Maciej Musiał ma poważny problem – Paulina Chylewska zdradziła, od czego naprawdę jest uzależniony
Jak poradziła sobie pozostała czwórka uczestników?
Wokalistka Marta Bijan stanęła przed ogromnym wyzwaniem – musiała oddać charakter młodej gwiazdy Sabriny Carpenter w jej światowym hicie „Espresso”. Piosenka, pełna flirtu i scenicznego luzu, wymagała nie tylko wokalu, ale i ogromnej dawki pewności siebie. Marta wykonała ją z wdziękiem i odwagą, choć momentami zdradzała oznaki stresu, szczególnie przy dynamicznych ruchach. Justyna Steczkowska szczerze doceniła jej starania, jednocześnie dzieląc się własnym doświadczeniem:
Nie brakowało ci seksowności Sabriny, w odgrywaniu postaci wszystko było ok. Natomiast jeśli chodzi o śpiewanie, to przy każdym ruchu czuć było zadyszkę, nerwy… i jeśli mogę ci powiedzieć od siebie, bo to są moje własne doświadczenia, to też było mi kiedyś trudno śpiewać i tańczyć jednocześnie, ale któregoś dnia powiedziałam sobie, że muszę to zrobić, więc w każdym momencie, ćwicząc najtrudniejsze utwory, wykonywałam proste domowe zajęcia, czyli: pijesz – śpiewasz, przewracasz kartkę – śpiewasz, zamiatasz, wkładasz pranie – cały czas śpiewasz. Non stop! I to jest moja rada dla ciebie – poradziła Steczkowska.
Dużym zaskoczeniem wieczoru był występ Krystiana Ochmana, który po raz pierwszy musiał zmierzyć się z kobiecą transformacją. Jego wybór padł na Bonnie Tyler i kultowy utwór „Total eclipse of the heart”. Artysta sam przyznał, że to jedno z najtrudniejszych zadań w jego życiu, bo wymagało nie tylko wokalnej adaptacji, ale też wejścia w kobiecą wrażliwość sceniczną. Wykonanie było pełne emocji i głębokiego przeżycia, co podkreśliła Małgorzata Walewska, komentując:
To było dobre! Zaśpiewałeś to pięknie i wzruszająco i w ogóle wspaniale. Mimo to, że nie miało to wiele wspólnego z oryginałem, nadal jestem zachwycona tym wykonaniem– oznajmiła Małgorzata Walewska.
Kolejny występ należał do Edyty Herbuś, która wylosowała postać Kylie Minogue i jej kultowy przebój „The loco-motion”. Jej interpretacja była pełna radości, dynamiki i dziewczęcego wdzięku, które od lat kojarzą się z australijską gwiazdą. Edyta zaskoczyła wszystkich, bo mimo intensywnego tańca i skomplikowanej choreografii, jej wokal brzmiał czysto i pewnie. Jurorka Justyna Steczkowska wyraziła szczery zachwyt:
Jestem nawet bardzo pozytywnie zaskoczona, bo przy takiej ilości ruchu, ty sobie doskonale poradziłaś. Bardzo wysoki głos, radość z życia, cała Kylie, jej taki wdzięk, dziewczęcość, więc mnie się ten występ naprawdę podobał i wszystko było takie, jak być powinno – podsumowała.
Na sam koniec wieczoru na scenie pojawił się Kamil Studnicki, który miał do odegrania wyjątkowo trudną rolę. Jego zadaniem było wcielenie się w Bensona Boone i wykonanie wzruszającego utworu „Beautiful Things”, a dodatkowym utrudnieniem były elementy akrobatyczne, jakie musiał opanować. Jego interpretacja była jednak tak autentyczna i pełna emocji, że publiczność już w trakcie występu nagradzała go gromkimi brawami. Energia, szczerość i niezwykłe zaangażowanie sprawiły, że scena dosłownie eksplodowała emocjami. Justyna Steczkowska była pod ogromnym wrażeniem, podsumowując:
To był bardzo dobry występ, bardzo dobry. Życzę ci powodzenia. Będę z dużą dozą zaciekawienia oglądać twoje następne występy. Trzymam za ciebie kciuki, bo to co zrobiłeś było naprawdę bardzo dobre – oceniła.
POLECAMY: Joanna Liszowska DOKAZUJE na koncercie Robbie’ego Williamsa – tak się bawiła w odważnej stylizacji
Kto wygrał drugi odcinek i kiedy emisja kolejnego?
Decyzją jurorów i ilością zgromadzonych punktów zwycięzcą drugiego odcinka został bezsprzecznie aktor teatralny Kamil Studnicki. Jego triumf nie był zaskoczeniem, bo już podczas występu było czuć, że to właśnie on podbił serca wszystkich obecnych. Nagroda w wysokości 10 tysięcy złotych została przez niego przekazana na szczytny cel – Teatr 21 – Centrum Sztuki Włączającej w Warszawie, co spotkało się z ogromnym aplauzem.
Po dwóch odcinkach programu widzowie mają już swoich faworytów i mogą porównywać style zwycięzców. Natalia Muianga oczarowała swoją naturalnością i sceniczną charyzmą, natomiast Kamil Studnicki zachwycił połączeniem wokalu, emocji i akrobatycznych elementów. Oboje udowodnili, że program daje szansę na pokazanie wszechstronności, a każdy odcinek to nowa historia, która może przynieść zaskakujące rezultaty.
Ci, którzy nie mieli okazji zobaczyć premierowego odcinka, mogą bez problemu nadrobić zaległości – całość dostępna jest w serwisie Polsat Box Go. Kolejny odcinek już za tydzień, w piątek o godzinie 19:55 w Polsacie
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Takiej bliskości jeszcze nie było! Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz rozpalają wyobraźnię widzów
Oglądaliście dzisiejszy odcinek? Jeśli tak to, który występ podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






























źródło/fot – informacja prasowa Telewizja Polsat
Autor: SJ
news
Mr Sebii podbił serca fanów serialu „Ranczo”! Zgarnął nagrodę publiczności za „Lucy”!
Sebastian Zys, szerzej znany jako Mr Sebii, pojawił się w miniony weekend w Jeruzalu, gdzie odbył się V Ogólnopolski Zlot Fanów serialu „Ranczo”. Artysta wystąpił w finale Konkursu Piosenki Ranczerskiej „Wilkowyjce – Reaktywacja” 2026 i choć jury przyznało pierwsze miejsce Adamowi Asanovowi z zespołu Piersi, to właśnie Mr Sebii zdobył nagrodę publiczności. Jego „Lucy” porwała zgromadzonych fanów serialu.
Jeruzal po raz kolejny zamienił się w prawdziwe Wilkowyje, czyli miejscowość, w której żyją charakterystyczni mieszkańcy słynnego serialu TVP. To właśnie tutaj spotkali się miłośnicy kultowego „Rancza”, a jednym z najważniejszych punktów wydarzenia był finał Konkursu Piosenki Ranczerskiej „Wilkowyjce – Reaktywacja”. Na scenie pojawił się Sebastian Zys, czyli Mr Sebii, który zaprezentował swój utwór, pt. „Lucy”. Piosenka, inspirowana serialowym światem „Rancza”, w właściwie jedną z jego głównych bohaterek, czyli granej przez Ilonę Ostrowską Lucy, błyskawicznie przypadła publiczności do gustu. Artysta nie tylko zaśpiewał, ale przede wszystkim porwał zgromadzonych do wspólnej zabawy. I właśnie publiczność zdecydowała, że to Mr Sebii zasłużył na jej nagrodę. Choć pierwsze miejsce w głosowaniu jury przypadło Adamowi Asanovowi z zespołu Piersi, Sebastian Zys mógł świętować własne zwycięstwo, zdobył bowiem to, co dla wielu artystów jest najważniejsze, czyli uznanie publiczności.
Mr Sebii rozbujał Jeruzal
Zgromadzeni w Jeruzalu fani „Rancza” nie mieli większych wątpliwości, kto podczas występu najbardziej rozruszał publiczność. Mr Sebii doskonale odnalazł się w klimacie wydarzenia i z ogromnym zaangażowaniem wykonał „Lucy”. Muzyk świetnie bawił się podczas całego wydarzenia. Na scenie wziął nawet w obroty Ewę Kuryło, czyli uwielbianą przez widzów serialową Wiesię Oleś. Było dużo energii, uśmiechu i przede wszystkim ogromnej sympatii ze strony fanów „Rancza”. Dla Sebiego udział w wydarzeniu był o tyle ciekawy, że artysta na co dzień porusza się po różnych gatunkach muzycznych. Choć publiczność najczęściej kojarzy go z disco polo, Sebastian Zys pokazuje, że nie zamierza zamykać się w jednym muzycznym stylu. Doskonale odnajduje się nie tylko w tanecznych, ale i rockowych i popowych numerach. W swoim repertuarze ma m.in. piosenki Seweryna Krajewskiego.
„Lucy” przepustką do jeszcze większej popularności?
Nagroda publiczności na tak charakterystycznym wydarzeniu może okazać się dla artysty czymś znacznie więcej niż tylko pamiątkowym dyplomem. „Ranczo” ma w Polsce ogromne grono wiernych fanów, a utwór „Lucy” pozwolił Mr Sebii dotrzeć do publiczności, która być może wcześniej nie miała okazji poznać jego twórczości. Czy piosenka stanie się jego przepustką do jeszcze większej popularności i przysporzy mu nowych fanów? Wiele wskazuje na to, że może tak być. Reakcja publiczności w Jeruzalu była jednoznaczna – „Lucy” przypadła fanom do gustu, a Mr Sebii udowodnił, że potrafi porwać ze sobą także widownię niezwiązaną bezpośrednio z jego dotychczasowym muzycznym wizerunkiem. Sam artysta po występie nie krył radości i wzruszenia. W mediach społecznościowych opublikował emocjonalne podziękowanie skierowane przede wszystkim do fanów serialu.
„DZIĘKUJĘ WAM Z CAŁEGO SERCA!
Wciąż trudno mi opisać emocje po V Ogólnopolskim Zlocie Fanów Serialu „Ranczo” w Jeruzalu i Konkursie Piosenki Ranczerskiej „Wilkowyjce – Reaktywacja” 2026.
Zdobyłem coś, co jest dla mnie najcenniejszą nagrodą ze wszystkich – WASZE SERCA, uznanie i miłość PUBLICZNOŚCI.”
Sebastian podkreślił również, że szczególne znaczenie ma dla niego fakt, iż to właśnie fani „Rancza” zdecydowali o jego zwycięstwie.
„To dla Was śpiewam.
To dla Was powstała „LUCY”.
I to dzięki Wam „LUCY” WYGRAŁA ZE WSZYSTKIMI!”
„Największą nagrodą dla artysty jest publiczność”
Mr Sebii nie ukrywał, że emocje związane z występem trudno porównać z jakąkolwiek statuetką. Jak sam napisał, największą nagrodą była dla niego reakcja ludzi zgromadzonych pod sceną.
„Bo największą nagrodą dla artysty jest PUBLICZNOŚĆ, która słucha, śpiewa, przeżywa i oddaje mu swoje serce.
A Wy daliście mi tego dnia coś bezcennego.”
Na koniec Sebastian Zys podziękował organizatorom oraz wszystkim fanom kultowego serialu.
„DZIĘKUJĘ ORGANIZATOROM.
DZIĘKUJĘ PUBLICZNOŚCI.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM FANOM „RANCZA”!
KOCHAM WAS!
„LUCY” JEST NASZA!”
Wygląda na to, że dla Sebiego przygoda z Wilkowyjami może dopiero się zaczynać. Jeśli „Lucy” będzie dalej wzbudzać takie emocje jak podczas zlotu w Jeruzalu, niewykluczone, że piosenka otworzy artyście drzwi do kolejnego grona odbiorców. Współautorką sukcesu Sebastiana Zysa jest Berenika Medyńska, która stworzyła ten utwór razem z nim.
Czy „Lucy” stanie się jednym z największych muzycznych hitów Mr Sebii? Czas pokaże. Jedno jest pewne – w Jeruzalu Sebastian Zys zdecydowanie zostawił po sobie dobre wrażenie. Już niedługo „Luci” pojawi się na oficjalnym kanale artysty, a tymczasem mamy dla Was niespodziankę, w postaci tekstu piosenki nawiązującej do serialowej Lucy.
O Lucy Lucy Lucy Lucy
Przyjechała tutaj z Ameryki
I nie w głowie były jej wybryki
Chciała tylko na tej wsi zdziałać coś
I udowodnić, że każdy jest ktoś
Ref:
O Lucy Lucy Lucy Lucy
Ty naszą panią wójt zostać musisz
A jak wytrzymasz dwie kadencje
To wróżymy ci i prezydencję
Nauczyła dzieci angielskiego
A za męża pojęła Kusego
I urodziła się im Dorotka
Jakaż cudowna, piękna i słodka
Ref:
O Lucy Lucy Lucy Lucy
Ty naszą panią wójt zostać musisz
A jak wytrzymasz dwie kadencje
To wróżymy ci i prezydencję
Naprawiła drogi i wodociągi
Pilnowała, by nikt nie wpadał w ciągi
I najlepsza w tej historii jest treść
Że ją kocha cały świat i ta wieś
Ref:
O Lucy Lucy Lucy Lucy
Ty naszą panią wójt zostać musisz
A jak wytrzymasz dwie kadencje
To wróżymy ci i prezydencję











Fot. archiwum prywatne Mr Sebii
Tekst: SM
news
Tribbs i Blanka zostają w „The Voice Kids”? Wszystko jest już jasne
Widzowie długo zastanawiali się, kto ostatecznie zasiądzie w fotelach trenerskich kolejnej edycji „The Voice Kids”. Po zmianach w składzie i pojawieniu się Sary James niepewna była przyszłość jednego z dotychczasowych trenerów. Teraz wszystko jest już jasne. Tribbs sam przekazał fanom najnowsze informacje. Dowiedz się więcej!
Tribbs, czyli producent, muzyk i kompozytor, dołączył w do dziewiątej edycji „The Voice Kids”, stając się jednym z trenerów programu. Artysta od lat działa na polskiej scenie muzycznej, ale jego twórczość jest znana również poza granicami kraju. Ma na swoim koncie projekty związane między innymi ze sceną eurowizyjną, dzięki którym zyskał jeszcze większą rozpoznawalność.
Informację o jego debiucie w roli trenera ogłoszono rok temu w „Pytaniu na śniadanie”. To właśnie wtedy Dominika Matuszak przekazała, że Tribbs dołączy do Cleo w dziewiątej edycji „The Voice Kids”. Sam muzyk przyznał później, że wiadomość o nowej roli otrzymał w dość nietypowych okolicznościach.
“Nie wierzę, że przekazali mi to w ten sposób. Kiedy myślałem, że już gorzej być nie może, dostałem telefon od managerki: „Musimy pilnie porozmawiać”, bo ostatnio mieliśmy spore zawirowania w teamie… A jej ton był poważny jak nigdy wcześniej, tym bardziej że w domu był prawie cały mój team… Bałem się, że to oznacza koniec trasy, nad którą tak długo pracowaliśmy” – relacjonował wówczas.
Okazało się jednak, że powód telefonu był zupełnie inny. Managerka Tribbsa przekazała mu wiadomość, której artysta kompletnie się nie spodziewał. Zamiast końca jednego z jego zawodowych projektów czekała na niego propozycja objęcia trenerskiego fotela w popularnym programie.
“Będziemy musieli zrobić małą rewolucję, bo zostałeś trenerem The Voice Kids!” – zakomunikowała rok temu managerka Tribbsowi.
Debiut okazał się dla Tribbsa bardzo udany. Muzyk nie tylko sprawdził się w nowej roli, ale doprowadził reprezentanta swojej drużyny, Wiktora Sasa, do zwycięstwa. Dla początkującego trenera był to ogromny sukces i mocny argument przemawiający za jego pozostaniem w programie.
POLECAMY: Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość
Co dalej z Tribbsem w “The Voice Kids”?
Przed rozpoczęciem kolejnej serii pojawiły się jednak pytania, czy Tribbs rzeczywiście zachowa swoje miejsce. Produkcja zdecydowała się bowiem na kolejne duże zmiany. Do programu po rocznej przerwie wrócili Tomson i Baron, w fotelu pozostała Cleo, a nową trenerką została Sara James. Tym samym przyszłość Tribbsa przez pewien czas pozostawała niewiadomą.
Fani artysty nie kryli obaw, że po jednej edycji może pożegnać się z programem. Teraz jednak ich wątpliwości zostały rozwiane. Tribbs opublikował na Instagramie wiadomość, w której potwierdził, że ponownie zobaczymy go w trenerskim fotelu.
“(PO)ZOSTAŁEM TRENEREM THE VOICE KIDS 💙🥹 mega dużo to dla mnie znaczy! Dziękuję Wam i @wiktor.sas bo to dzięki Waszemu wsparciu, (którego wielką falę poczułem zwłaszcza po finale) dostałem zaproszenie do kolejnej edycji! Myślicie że znowu wygra ktoś z niebieskiej ekipy?” – czytamy na profilu artysty.
Tym samym skład trenerski kolejnej edycji programu staje się coraz bardziej klarowny. Tribbs będzie musiał ponownie zmierzyć się z Tomsonem i Baronem, Cleo oraz debiutującą Sarą James w walce o najbardziej utalentowanych młodych wokalistów. Nowa seria ma trafić na antenę TVP2 w marcu 2027 roku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów
Podobają Wam się zmiany w “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość
Smutne wieści obiegły dziś media. Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych i najbardziej charakterystycznych polskich aktorów, zmarł w wieku 72 lat. Po południu poruszającą wiadomość przekazał Teatr Narodowy w Warszawie, z którym artysta był związany przez lata. Dowiedz się więcej!
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. W 1978 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie i w tym samym roku rozpoczął swoją profesjonalną karierę. Na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie zadebiutował jako Edmund w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego.
Z teatrem związał niemal całe swoje zawodowe życie. Jan Frycz występował między innymi w Teatrze Narodowym i Teatrze Polskim w Warszawie, a także w Teatrze im. Juliusza Słowackiego oraz Starym Teatrze w Krakowie. Z Teatrem Narodowym był związany w latach 1982–1983, a następnie ponownie od 2006 roku.
To właśnie ta instytucja przekazała dziś po południu informację o śmierci aktora. W mediach społecznościowych Teatr Narodowy w Warszawie opublikował poruszające pożegnanie.
„Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych” – napisał po południu Teatr Narodowy w Warszawie na Facebooku.
Wiadomość o śmierci Jana Frycza jest szczególnie poruszająca dla środowiska teatralnego. Aktor przez dekady należał bowiem do grona najbardziej cenionych polskich artystów scenicznych. Jego role wyróżniały się charakterystycznym stylem, mocną osobowością sceniczną i ogromnym doświadczeniem.
POLECAMY: Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów
Nie żyje Jan Frycz. Aktor miał 72 lata
Równolegle Jan Frycz rozwijał karierę filmową i telewizyjną. Widzowie doskonale pamiętają go z takich produkcji jak „Wielki Szu”, „Pożegnanie jesieni”, „Pornografia”, „Pręgi”, „Różyczka” czy „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”. Przez lata stworzył dziesiątki ról, które na stałe zapisały się w historii polskiego kina.
Jego talent był wielokrotnie doceniany przez środowisko filmowe. Jan Frycz aż trzykrotnie otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orzeł za najlepszą drugoplanową rolę męską. Statuetki przyniosły mu kreacje w „Pornografii”, „Pręgach” oraz „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”.
Co ważne, aktor pozostawał aktywny zawodowo również w ostatnim okresie życia. W 2026 roku został uhonorowany podczas 66. Kaliskich Spotkań Teatralnych za rolę w spektaklu Teatru Narodowego. Do końca pozostawał więc związany ze sceną, która przez niemal pięć dekad była jednym z najważniejszych elementów jego życia.
Jan Frycz pozostawił również rodzinę. Był trzykrotnie żonaty i miał sześcioro dzieci. Z pierwszego małżeństwa z Grażyną Laszczyk miał córkę Gabrielę, natomiast z drugiego małżeństwa z Agatą Frycz doczekał się Olgi, Marii, Antoniego, Michała i Wojciecha. W ślady ojca poszły także Gabriela i Olga, które również zostały aktorkami.
Odejście Jana Frycza to ogromna strata dla polskiej kultury. Artysta przez blisko pięć dekad zachwycał na scenie, w filmach i produkcjach telewizyjnych, tworząc role, których nie sposób pomylić z żadnymi innymi. Dziś żegnają go widzowie, środowisko teatralne i filmowe oraz Teatr Narodowy, z którym był związany przez znaczną część swojej kariery. Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów
Po kilku tygodniach względnego spokoju Daniel Martyniuk ponownie dał o sobie znać w mediach społecznościowych. Syn Zenona Martyniuka opublikował serię chaotycznych i pełnych emocji nagrań, w których poruszył temat pieniędzy, rodziców, żony, a nawet swojej przyszłości w telewizji. Padły wyjątkowo mocne słowa. Dowiedz się więcej!
Daniel Martyniuk przez ostatnie tygodnie pozostawał nieco mniej aktywny w mediach społecznościowych. Teraz jednak ponownie pojawił się na Instagramie i opublikował serię nagrań, w których zwracał się bezpośrednio do swoich rodziców. Z jego wypowiedzi wynikało, że oczekuje od nich przelewu w wysokości 100 tysięcy złotych. Sugerował również, że dopiero po otrzymaniu pieniędzy będzie można „coś ponagrywać”. Nie sprecyzował jednak, co dokładnie miał na myśli.
Nie wiadomo, czy słowa o nagrywaniu dotyczyły jego aktywności w mediach społecznościowych, czy może planów zawodowych. Od pewnego czasu wiadomo bowiem, że Daniel Martyniuk ma pojawić się w programie „Nasi w mundurach”, który 3 października ma zadebiutować na antenie TTV. Jednocześnie 36-latek zasugerował, że na razie nie zamierza wracać do Polski, a osoby zainteresowane szczegółami swojej sytuacji odesłał do rodziców.
Na tym jego aktywność się jednak nie zakończyła. W nocy Daniel Martyniuk opublikował kolejne nagrania, w których wspomniał między innymi o rodzicach, żonie oraz stacji TTV. Jego wypowiedzi były bardzo chaotyczne i pełne wulgaryzmów, dlatego część najbardziej dosadnych fragmentów została pominięta. Jednym z tematów, który szczególnie mocno poruszył, były jego karty bankowe.
Swój nocny wywód Daniel Martyniuk rozpoczął od zarzutów dotyczących zablokowania dwóch kart. Twierdził, że chodzi o jego prywatne konto i własne pieniądze, a całą sytuację określił jako niedopuszczalną.
“Jak tak w ogóle można gadać. “Rodzice poblokowali mu karty”. Moje karty. Na moim własnym, prywatnym koncie. To nie powinno mieć w ogóle nigdy w życiu miejsca. To wszystko jest nielegalne. Na to jest paragraf ludzie. Zrozumiane to jest, czy nie ku*wa? Jakim ku*wa cudem ku*wa to się stało dzisiaj, co? Nie wiadomo jakim, nie? Nic nie udowodnisz. Dwie karty nagle poblokowane. Zbieg okoliczności. Parszywcy z banku. Przecież to nie są podpięte karty pod konto mojego ojca chyba, nie? Tylko na moim koncie. To są moje pieniądze. I zostały tak naprawdę zablokowane. Dwie, dwie naraz. Tak nie może być” – mówił.
POLECAMY: Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
Daniel Martyniuk odpalił się nocą na Instagramie
W kolejnych nagraniach 36-latek poruszył także temat swojego małżeństwa. Wspomniał o rozmowie z Faustyną, a następnie zaczął opowiadać o napięciach, które – według jego relacji – mają istnieć między jego żoną a matką. W jego wypowiedzi pojawiły się również zarzuty dotyczące tego, jak obie kobiety próbują wpływać na jego decyzje.
“Teraz przed chwilą rozmawiałem z Faustyną, nie? Ale to też nie uwierzycie, nie, bo to to jest w ogóle to co to ona twierdzi, że teraz jedyne to co możesz zrobić to rozmawiaj z mamusią. A ja nawet ze swoją mamusią w ogóle nie gadam . Nie wiem o co chodzi. Ale zawsze to jest ich taki stały motyw, nie? “Rozmawiaj z mamusią swoją”. Bo wiedzą, że ja tego, że w ogóle no żaden chłop takich rzeczy nie lubi, nie? I oni próbują, no ona zawsze jakby mówi, musisz iść na leczenie musisz iść na leczenie, musisz już! I będą robić wszystko, wszystko co najgorsze. Będą ci ku*wa odcinać od dobrych rzeczy, od takiego czegoś. Będą ci przysparzać, tylko wszystko co najgorsze, żebyś miał wiele kortyzolu. To nie jest normalne. To nie jest ku*wa żona. Nie mam z nią szczęścia, nie mam nic… (…) Ja nie wiem w ogóle dlaczego ona w ogóle wyszła za mnie za mąż, bo to jest w ogóle troszeczkę bardzo, bardzo chamskie i chore to, co ona mówi. (…) Chodzi o to, że moja mama i Faustyna są pokłócone pokłócone między sobą, tak, nie? I na tym wszystkim cierpi Florian, nie? Naprawdę, bo to ona takie to coś reprezentuje, nie?” – mówił bardzo chaotycznie.
W dalszej części nagrania Daniel Martyniuk poszedł jeszcze dalej. Zasugerował, że zachowanie jego żony może zostać zgłoszone odpowiednim służbom.
“To, co się dzieje, to, co ona robi, chyba niedługo zostanie zgłoszone do jakiejś opieki społecznej, żeby zostało to skontrolowane i odebrane” – wyznał.
Nie przedstawił jednak w nagraniu szczegółów, które miałyby uzasadniać tak daleko idące zapowiedzi.
W swoich nagraniach 36-latek nie oszczędził również stacji TTV. To właśnie ta telewizja ma jesienią pokazać program „Nasi w mundurach” z jego udziałem. Wobec nadawcy Daniel Martyniuk miał kierować wyjątkowo dosadne słowa:
“TTV je*ać was, je*ać was” – słyszymy.
W związku z kontrowersyjnymi wypowiedziami Daniela Martyniuka Pudelek postanowił skontaktować się ze stacją TTV. Redakcja zwróciła się do stacji z prośbą o odniesienie się do słów 36-latka, szczególnie tych dotyczących programu „Nasi w mundurach”. Do chwili publikacji materiału telewizja nie udzieliła jednak odpowiedzi, dlatego nie wiadomo, czy zamierza komentować zachowanie swojego przyszłego uczestnika.
Najnowsze nagrania Daniela Martyniuka ponownie wywołały spore zainteresowanie wśród osób śledzących jego życie prywatne. W ciągu zaledwie kilku godzin poruszył bowiem wyjątkowo wiele tematów – od pieniędzy i problemów z kartami, przez relacje z rodzicami i żoną, aż po swoją przyszłość w telewizji. Na razie nie wiadomo, czy po publikacji emocjonalnych nagrań zdecyduje się jeszcze szerzej wyjaśnić swoje słowa. Pewne jest natomiast, że jego aktywność w mediach społecznościowych po raz kolejny wzbudziła ogromne emocje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ania Wyszkoni zaatakowana na scenie. Wszystko nagrały kamery [WIDEO]
Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
-
news4 dni temuMarcin Prokop ma NOWĄ miłość? Tabloid ujawnia zaskakujące szczegóły
-
news3 dni temuKrupińska i Michałowski ujawnili nazwisko NOWEJ prowadzącej „Dzień dobry TVN”
-
news3 dni temuAgnieszka Kaczorowska pokazała zdjęcia z Włoch. Nie zabrakło ujęć w BIKINI
-
news5 dni temuTak Maria Prokop trafiła do Polsatu. Edward Miszczak rozwiał wszelkie wątpliwości
-
news2 dni temuSkolim odwołał występ na festiwalu Polsatu. Co się stało?
-
news3 dni temuTVN ujawnił SEKRET nowej edycji „Azja Express”. Kiedy premiera?
-
news2 dni temuKrzysztof Ibisz traci posadę w Polsacie? Po 11 latach zapadła decyzja
-
news3 dni temuAndrzej Piaseczny szykuje się do ŚLUBU? Nagle przemówił ze sceny

Dodaj komentarz