Śledź nas

news

Drugi odcinek “Twoja Twarz Brzmi Znajomo” pełen niespodzianek! Widzowie w szoku po decyzji jurorów

Opublikowano

w dniu

Po emocjonującym otwarciu nowej edycji programu, w którym poznaliśmy pierwszą triumfatorkę, emocje nie opadły ani na chwilę. Drugi odcinek dostarczył widzom jeszcze więcej zaskoczeń – od występu jurora, przez brawurowe metamorfozy uczestników, po finał, który wzbudził ogromne emocje. Widzowie i jurorzy nie kryli wzruszenia, a decyzja o zwycięstwie wywołała burzę komentarzy. Dowiedz się więcej, kto wygrał drugi odcinek nowej serii “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”!

Tydzień temu na scenie show prawdziwy popis dała Natalia Muianga, która w pełni zasłużenie zwyciężyła w inauguracyjnym odcinku za sprawą wykonu piosenki „I’m Every Woman” z repertuaru Whitney Houston. Jej interpretacja, naturalność i sceniczna energia sprawiły, że jurorzy jednogłośnie przyznali jej najwyższe noty, a publiczność nie mogła oderwać od niej wzroku. Zgodnie z tradycją programu, zwyciężczyni nie zatrzymała nagrody dla siebie – przekazała czek na 10 tysięcy złotych na wybrany przez siebie cel charytatywny. Takie gesty przypominają, że show nie jest wyłącznie rywalizacją o uznanie jurorów, ale także okazją do wsparcia ważnych inicjatyw społecznych.

Według danych przekazanych przez Telewizję Polsat, pierwszy odcinek nowej edycji przyciągnął średnio 1,2 miliona widzów, co jest wynikiem godnym podziwu. Tak wysoka oglądalność jasno pokazuje, że format nie stracił na atrakcyjności, mimo że w telewizji co roku pojawiają się nowe programy rozrywkowe. Publiczność docenia zarówno poziom artystyczny występów, jak i niespodzianki, które przygotowują twórcy programu.

Drugi odcinek rozpoczął się w nietypowy sposób – na scenie pojawił się juror, Piotr Gąsowski, który postanowił samemu wejść w buty uczestnika i zaprezentował się w zaskakującej roli. Zaśpiewał piosenkę z kultowego serialu lat 90. „Świat według Bundych”, wcielając się w postać Ala Bundy’ego. Widzowie bawili się znakomicie, bo było to połączenie nostalgii z odrobiną autoironii, a sam Gąsowski udowodnił, że potrafi rozluźnić atmosferę i dać publiczności nie tylko ocenę, ale i rozrywkę. Takie otwarcie odcinka od razu zapowiadało, że wieczór dostarczy wielu emocji i niespodzianek.

POLECAMY: Uczestniczka „Ślubu od pierwszego wejrzenia” w żałobie – przekazała tragiczną wiadomość

Jak wypadli uczestnicy w II odcinku?

Jako pierwsza w konkurencji zmierzyła się influencerka Julia Żugaj, która wylosowała Britney Spears, swoją idolkę z dzieciństwa. To ogromne wyzwanie, bo charakterystyczny styl wokalistki z lat 90. wymaga nie tylko odwzorowania wokalu, ale i tanecznej energii, z której słynęła Britney. Julia wniosła na scenę mnóstwo entuzjazmu i świeżości, ale wyzwania techniczne nie ułatwiały zadania – szczególnie podczas intensywnego tańca jej głos tracił stabilność. Mimo tych trudności występ był autentyczny, pełen radości i młodzieńczej energii. Doceniła to Małgorzata Walewska, mówiąc:

Masz wdzięk, urok, energię i widać, że cię to kręci, że znajdujesz w tym radość. Udało ci się złapać ten płaski głos i dopóki nie zaczęłaś tańczyć to wokal się trzymał. Potem zauważyłam, że najbardziej miałaś problem ponownie do tonacji w momencie, kiedy te dezodoranty wystrzeliwały. Jesteś jednak w tym wszystkim taka autentyczna, że stąd się bierze twój sukces. Tobie się po prostu wierzy – powiedziała Walewska.

Po Julii sceną zawładnął aktor Modest Ruciński, który miał niełatwe zadanie – musiał zmierzyć się z ikoną polskiej muzyki rockowej, Arturem Gadowskim, i wykonać utwór „Szczęśliwego Nowego Jorku”. Artysta wszedł w rolę z ogromnym wyczuciem, a na widowni zasiadała jego rodzina, która śledziła każdy ruch i każdą nutę, pękając z dumy po zakończonym występie.

Byłeś świetny. Widać, że to jest wszystko przerobione, przez głowę i ciało przepuszczone, dlatego to tak lekko wygląda, i tego ci bardzo serdecznie gratuluję. Jestem dumny, że reprezentujesz aktorów w tak cudowny sposób – ocenił Piotr Gąsowski.

Po solowych popisach przyszedł czas na duet – wokalistka Natalia Muianga mogła zaprosić przyjaciela do występu i wybrała aktorkę Kasię Ptasińską, która niegdyś sama brała udział w tym show. Ich wspólnym zadaniem było wykonanie emocjonalnego hitu Bruno Marsa i Lady Gagi „Die with a smile”. To wykonanie poruszyło wszystkich, a jurorzy nie szczędzili pochwał. Stefano Terrazzino z uznaniem powiedział:

W tym programie sztuka polega na tym, że przeskoczenie różnych elementów, jak np. głos, jest trudne, ale wszystkie te inne maniery – ruch, ta chemia między wami, to było. Ja uwielbiam tę piosenkę i ucieszyłem się, że ją dostałyście. I tak wam pięknie wyszło i mieliśmy zaszczyt to zobaczyć – powiedział.

Kolejnym uczestnikiem był Andrzej Nejman, który otrzymał wyjątkowo zabawną piosenkę – „Balladę o jednej Wiśniewskiej” Hanki Bielickiej. Jego interpretacja była pełna dystansu i humoru, co od razu porwało publiczność. Nejman udowodnił, że potrafi połączyć aktorską ekspresję z muzyką, a jego sceniczna swoboda sprawiła, że nawet wymagający jurorzy nie kryli uśmiechów. Ku zaskoczeniu wszystkich, niezwykle pozytywnie oceniła go Justyna Steczkowska, która stwierdziła:

Byłeś naprawdę świetny. Ja bym się nawet po raz pierwszy w życiu nie zgodziła z Małgosią Walewską, która powiedziała, że nie miałeś jej głosu. Ona miała schrypiały, z lekka męski głos, szczególnie, jak śpiewała. I ty zrobiłeś to doskonale. Uśmiałam się, wzruszyłam… to było naprawdę świetne – skomentowała.

POLECAMY: Maciej Musiał ma poważny problem – Paulina Chylewska zdradziła, od czego naprawdę jest uzależniony

Jak poradziła sobie pozostała czwórka uczestników?

Wokalistka Marta Bijan stanęła przed ogromnym wyzwaniem – musiała oddać charakter młodej gwiazdy Sabriny Carpenter w jej światowym hicie „Espresso”. Piosenka, pełna flirtu i scenicznego luzu, wymagała nie tylko wokalu, ale i ogromnej dawki pewności siebie. Marta wykonała ją z wdziękiem i odwagą, choć momentami zdradzała oznaki stresu, szczególnie przy dynamicznych ruchach. Justyna Steczkowska szczerze doceniła jej starania, jednocześnie dzieląc się własnym doświadczeniem:

Nie brakowało ci seksowności Sabriny, w odgrywaniu postaci wszystko było ok. Natomiast jeśli chodzi o śpiewanie, to przy każdym ruchu czuć było zadyszkę, nerwy… i jeśli mogę ci powiedzieć od siebie, bo to są moje własne doświadczenia, to też było mi kiedyś trudno śpiewać i tańczyć jednocześnie, ale któregoś dnia powiedziałam sobie, że muszę to zrobić, więc w każdym momencie, ćwicząc najtrudniejsze utwory, wykonywałam proste domowe zajęcia, czyli: pijesz – śpiewasz, przewracasz kartkę – śpiewasz, zamiatasz, wkładasz pranie – cały czas śpiewasz. Non stop! I to jest moja rada dla ciebie – poradziła Steczkowska.

Dużym zaskoczeniem wieczoru był występ Krystiana Ochmana, który po raz pierwszy musiał zmierzyć się z kobiecą transformacją. Jego wybór padł na Bonnie Tyler i kultowy utwór „Total eclipse of the heart”. Artysta sam przyznał, że to jedno z najtrudniejszych zadań w jego życiu, bo wymagało nie tylko wokalnej adaptacji, ale też wejścia w kobiecą wrażliwość sceniczną. Wykonanie było pełne emocji i głębokiego przeżycia, co podkreśliła Małgorzata Walewska, komentując:

To było dobre! Zaśpiewałeś to pięknie i wzruszająco i w ogóle wspaniale. Mimo to, że nie miało to wiele wspólnego z oryginałem, nadal jestem zachwycona tym wykonaniem– oznajmiła Małgorzata Walewska.

Kolejny występ należał do Edyty Herbuś, która wylosowała postać Kylie Minogue i jej kultowy przebój „The loco-motion”. Jej interpretacja była pełna radości, dynamiki i dziewczęcego wdzięku, które od lat kojarzą się z australijską gwiazdą. Edyta zaskoczyła wszystkich, bo mimo intensywnego tańca i skomplikowanej choreografii, jej wokal brzmiał czysto i pewnie. Jurorka Justyna Steczkowska wyraziła szczery zachwyt:

Jestem nawet bardzo pozytywnie zaskoczona, bo przy takiej ilości ruchu, ty sobie doskonale poradziłaś. Bardzo wysoki głos, radość z życia, cała Kylie, jej taki wdzięk, dziewczęcość, więc mnie się ten występ naprawdę podobał i wszystko było takie, jak być powinno – podsumowała.

Na sam koniec wieczoru na scenie pojawił się Kamil Studnicki, który miał do odegrania wyjątkowo trudną rolę. Jego zadaniem było wcielenie się w Bensona Boone i wykonanie wzruszającego utworu „Beautiful Things”, a dodatkowym utrudnieniem były elementy akrobatyczne, jakie musiał opanować. Jego interpretacja była jednak tak autentyczna i pełna emocji, że publiczność już w trakcie występu nagradzała go gromkimi brawami. Energia, szczerość i niezwykłe zaangażowanie sprawiły, że scena dosłownie eksplodowała emocjami. Justyna Steczkowska była pod ogromnym wrażeniem, podsumowując:

To był bardzo dobry występ, bardzo dobry. Życzę ci powodzenia. Będę z dużą dozą zaciekawienia oglądać twoje następne występy. Trzymam za ciebie kciuki, bo to co zrobiłeś było naprawdę bardzo dobre – oceniła.

POLECAMY: Joanna Liszowska DOKAZUJE na koncercie Robbie’ego Williamsa – tak się bawiła w odważnej stylizacji

Kto wygrał drugi odcinek i kiedy emisja kolejnego?

Decyzją jurorów i ilością zgromadzonych punktów zwycięzcą drugiego odcinka został bezsprzecznie aktor teatralny Kamil Studnicki. Jego triumf nie był zaskoczeniem, bo już podczas występu było czuć, że to właśnie on podbił serca wszystkich obecnych. Nagroda w wysokości 10 tysięcy złotych została przez niego przekazana na szczytny cel – Teatr 21 – Centrum Sztuki Włączającej w Warszawie, co spotkało się z ogromnym aplauzem.

Po dwóch odcinkach programu widzowie mają już swoich faworytów i mogą porównywać style zwycięzców. Natalia Muianga oczarowała swoją naturalnością i sceniczną charyzmą, natomiast Kamil Studnicki zachwycił połączeniem wokalu, emocji i akrobatycznych elementów. Oboje udowodnili, że program daje szansę na pokazanie wszechstronności, a każdy odcinek to nowa historia, która może przynieść zaskakujące rezultaty.

Ci, którzy nie mieli okazji zobaczyć premierowego odcinka, mogą bez problemu nadrobić zaległości – całość dostępna jest w serwisie Polsat Box Go. Kolejny odcinek już za tydzień, w piątek o godzinie 19:55 w Polsacie

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Takiej bliskości jeszcze nie było! Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz rozpalają wyobraźnię widzów

Oglądaliście dzisiejszy odcinek? Jeśli tak to, który występ podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Julia Żugaj
Julia Żugaj jako Britney Spears
Julia Żugaj jako Britney Spears
Modest Ruciński
Modest Ruciński jako Artur Gadowski
Modest Ruciński jako Artur Gadowski
Kasię Ptasińska i Natalia Muianga
Natalia Muianga
Kasia Ptasińska
Kasię Ptasińska i Natalia Muianga
Kasię Ptasińska i Natalia Muianga
Edyta Herbuś
Edyta Herbuś jako Kylie Minogue
Kamil Studnicki
Kamil Studnicki w roli Bensona Boone
Agnieszka Hyży, Kamil Studnicki i Maciej Rock
Andrzej Nejman
Andrzej Nejman jako Hanka Bielicka
Andrzej Nejman jako Hanka Bielicka
Małgorzata Walewska
Piotr Gąsowski
Stefano Terrazzino
Justyna Steczkowska
Małgorzata Walewska, Piotr Gąsowski, Justyna Steczkowska, Stefano Terrazzino
Małgorzata Walewska, Piotr Gąsowski, Justyna Steczkowska, Stefano Terrazzino
Piotr Gąsowski
Agnieszka Hyży
Maciej Rock
Krystian Ochman
Marta Bijan

źródło/fot – informacja prasowa Telewizja Polsat

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Mandaryna przerwała milczenie ws. Wiśniewskiego. Szykuje się WIELKI powrót?

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata byli jedną z najgłośniejszych par polskiego show-biznesu, a ich rozstanie śledziła cała Polska. Dziś znów jest o nich głośno, a słowa Mandaryny tylko podsyciły spekulacje fanów. Czy między nią a Michałem Wiśniewskim wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał? Dowiedz się więcej

Życie uczuciowe Michała Wiśniewskiego od lat budzi ogromne zainteresowanie mediów i fanów. Lider zespołu Ich Troje wielokrotnie trafiał na pierwsze strony gazet za sprawą swoich związków, rozstań i kolejnych małżeństw. Niedawno media obiegła informacja o pierwszej rozprawie rozwodowej artysty z Polą Wiśniewską, co ponownie skierowało uwagę opinii publicznej na jego życie prywatne.

W cieniu tych wydarzeń coraz częściej wraca temat jednej z najbardziej pamiętnych relacji wokalisty. Mowa o związku z Martą „Mandaryną” Wiśniewską, z którą doczekał się dwójki dzieci – Xaviera i Fabienne. Choć ich rozstanie przed laty było niezwykle burzliwe i szeroko komentowane, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Od pewnego czasu w sieci pojawiają się spekulacje dotyczące rzekomego zbliżenia byłych małżonków. Internauci regularnie analizują ich wypowiedzi i wspólne zdjęcia, doszukując się oznak możliwego powrotu. Każda wzmianka o byłym partnerze natychmiast wywołuje lawinę komentarzy.

Ostatnio Mandaryna pojawiła się w studiu RMF FM, gdzie była gościem podcastu „P.S. I LOVE YOU” prowadzonego przez aktorkę Annę-Marię Sieklucką. W trakcie szczerej rozmowy artystka wróciła wspomnieniami do najbardziej intensywnych momentów swojej kariery i życia prywatnego.

Wokalistka przyznała, że dziś patrzy na przeszłość z zupełnie innej perspektywy niż jeszcze kilka lat temu. Jak podkreśliła, czas pozwolił jej uporządkować emocje i zamknąć wiele trudnych rozdziałów.

“Dzisiaj patrzę na to wszystko zupełnie spokojnie. To są dla mnie zamknięte rozdziały, do których właściwie już nie wracam. Mam cudowne dzieci i wiem, że wyrosły na wspaniałych, wrażliwych ludzi, więc choćby dlatego czuję, że ta droga była wartościowa. Przyjaźnię się z Michałem, więc życie zatoczyło bardzo dobre koło. Człowiek tak naprawdę nie uczy się na teorii, tylko na własnych błędach i doświadczeniach” – powiedziała.

POLECAMY: Karolina Gilon wystąpi w „Królowej przetrwania 4”? Wyciekły kolejne nazwiska

Mandaryna WRÓCI do Michała Wiśniewskiego?

Te słowa natychmiast przyciągnęły uwagę fanów. Szczególnie fragment dotyczący przyjaźni z Michałem Wiśniewskim sprawił, że w mediach społecznościowych znów zaczęły pojawiać się pytania o charakter ich obecnej relacji.

Podczas rozmowy Mandaryna została również zapytana o to, jak udało jej się zbudować tak dobre kontakty z byłym mężem po latach pełnych emocji i medialnego zamieszania. Gwiazda nie ukrywała, że kluczową rolę odegrało dobro dzieci.

“Każdy przechodzi to inaczej, ale dla mnie od początku najważniejsze było jedno – żeby dzieci miały tatę i żeby nasze emocje nigdy nie odbijały się na nich. To oczywiście najtrudniejsze na samym początku, bo wtedy jest najwięcej emocji, a dodatkowo swoje zdanie ma też całe otoczenie. Mi bardzo zależało, żeby to wszystko zatrzymać i nie przenosić tego na dzieci” – wyznała.

Artystka przyznała także, że z biegiem czasu zaczęła patrzeć na byłego męża znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat dawnych konfliktów. Pomogła w tym również długoletnia znajomość, która rozpoczęła się jeszcze przed największym sukcesem zespołu Ich Troje.

“Z czasem emocje opadają i zaczynasz patrzeć na drugiego człowieka szerzej. Ja znam Michała od trzydziestu lat, jeszcze sprzed wszystkich sukcesów i całej historii, która wydarzyła się później. Bardzo go cenię, również jako artystę. Nadal słucham jego opinii, czasem się zgadzam, czasem nie, ale szanuję jego perspektywę” – dodała.

Nie zabrakło również pytania o wzajemne wsparcie. Mandaryna przyznała, że mimo upływu lat nadal może liczyć na obecność byłego męża, a ich relacja opiera się dziś przede wszystkim na wzajemnym szacunku.

“Tak i to jest bardzo przyjemne. W ogóle nauczyłam się jednej rzeczy – dużo bardziej wolę zakopywać konflikty niż je pielęgnować. Nie lubię żyć w napięciu. Dziś wiem też, że schowanie dumy do kieszeni często wymaga dużo większej siły niż walka. To nie jest słabość. To jest raczej efekt tego, że znasz swoją wartość i nie musisz niczego nikomu udowadniać” – stwierdziła.

Choć słowa Mandaryny z pewnością ponownie rozbudzą wyobraźnię fanów marzących o jej powrocie do Michała Wiśniewskiego, sama artystka nie pozostawia złudzeń. Dziś łączy ich przede wszystkim przyjaźń, wspólna historia oraz troska o dzieci. A to, jak sama przyznała, jest dla niej największym dowodem na to, że nawet po najtrudniejszych rozstaniach można odnaleźć spokój i zbudować relację opartą na wzajemnym szacunku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Aktor „Pierwszej miłości” pokazał KLATĘ. Wojciech Szczęsny skomentował [FOTO]

Kogo byście jeszcze widzieli w tym programie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mandaryna (fot. screen YouTube “P.S. I LOVE YOU”0
Michał Wiśniewski (fot. screen YouTube Onet)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Karolina Gilon wystąpi w „Królowej przetrwania 4”? Wyciekły kolejne nazwiska

Opublikowano

w dniu

przez

Po miesiącach nieobecności na ekranie wokół jednej z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek znów zrobiło się głośno. W kuluarach mówi się o dużym telewizyjnym projekcie, który może oznaczać jej wielki powrót. Czy tym razem uda się dopiąć wszystko na ostatni guzik? Dowiedz się więcej!

Minie wkrótce rok od momentu, gdy Karolina Gilon niespodziewanie pożegnała się z Polsatem. Informacja o zakończeniu współpracy była dla wielu widzów ogromnym zaskoczeniem, a sama prezenterka nie ukrywała emocji. Opublikowane przez nią nagranie, na którym nie potrafiła powstrzymać łez, odbiło się szerokim echem w mediach i wywołało falę wsparcia ze strony fanów.

Od tamtej pory Karolina Gilon konsekwentnie czekała na nową zawodową szansę. Choć skupiała się na życiu rodzinnym i macierzyństwie, nie ukrywała, że telewizja nadal jest jej wielką pasją. W międzyczasie pojawiały się informacje o możliwym transferze do TVN i udziale w castingu do programu „Mam Talent!”, jednak ostatecznie stanowisko prowadzącej przypadło Paulinie Krupińskiej.

Jak wynika z najnowszych doniesień Pudelka, sytuacja może jednak wkrótce ulec diametralnej zmianie. Produkcja programu „Królowa przetrwania” miała skontaktować się z prezenterką i przedstawić jej propozycję udziału w czwartej edycji show. Dla gwiazdy byłaby to okazja nie tylko do powrotu na ekran, ale również do pokazania się widzom w zupełnie nowej odsłonie.

“Karolina usłyszała, że może zostać uczestniczką czwartej edycji. Bardzo ją to ucieszyło, bo ogromnie tęskni za telewizją. Oczywiście spełnia się jako mama i partnerka, bo uważa, że to jej najważniejsze role życia, ale chciałaby już pracować. Według niej nadszedł na to najwyższy czas” – mówi informator Pudelka.

Według informatorów tabloidu rozmowy znajdują się już na zaawansowanym etapie. Wszystko wskazuje na to, że Karolina Gilon bardzo poważnie rozważa udział w programie. Choć sama idea rywalizacji w egzotycznych warunkach budzi w niej pewne obawy, wizja powrotu do telewizji okazuje się niezwykle kusząca.

Największym wsparciem dla prezenterki ma być jej partner, Mateusz Świerczyński. Jak donoszą osoby z ich otoczenia, ukochany gwiazdy zadeklarował pełną pomoc w opiece nad ich synem Frankiem podczas jej ewentualnej nieobecności na planie programu.

“Bardzo spodobały jej się wszystkie warunki, które zaproponowała produkcja “Królowej przetrwania”. Oczywiście trochę przeraża ją dżungla i rywalizacja z innymi kobietami, ale w tym wypadku strach chowa do kieszeni, bo skoro chce wrócić do pracy, to nie może wybrzydzać. Najważniejsze przed podpisaniem umowy jest dla niej teraz zaplanowanie życia rodzinnego pod jej nieobecność. Tak by nie tylko Mateusz opiekował się małym Frankiem, bo on przecież ma swoją pracę” – czytamy.

POLECAMY: Aktor „Pierwszej miłości” pokazał KLATĘ. Wojciech Szczęsny skomentował [FOTO]

Kto jeszcze wystąpi w “Królowej przetrwania”?

Okazuje się jednak, że największym wyzwaniem nie jest sama dżungla czy telewizyjna rywalizacja, lecz kwestie organizacyjne. W domu prezenterki mają obecnie trwać intensywne rozmowy dotyczące podziału obowiązków oraz opieki nad dzieckiem. Każdy szczegół musi zostać dokładnie dopracowany przed podjęciem ostatecznej decyzji.

“To wielkie wyzwanie logistyczne. Chodzi o to, by opiekę nad Frankiem zaplanować rozsądnie. Są wśród niej osoby, które deklarują chęć opieki 24/h, ale ona nie chce nikogo aż tak obciążać. Uważa, że podzielenie się tym obowiązkiem będzie najrozsądniejsze. Od tego tak naprawdę, czy to się uda, uzależnia swój udział w programie” – ujawnia osoba z otoczenia Karoliny Gilon na łamach Pudelka.

Tymczasem jak informuje Pudelek produkcja kompletuje obsadę nowej edycji programu. Oprócz Karoliny Gilon na giełdzie nazwisk pojawiają się także inne znane postacie. Wśród potencjalnych uczestniczek wymieniane są między innymi Tamara Gonzalez Perea oraz Laura Samojłowicz.

Jest duża szansa, że te panie dołączą do czwartej edycji “Królowej przetrwania” – przekazała osoba związana z produkcją.

Na oficjalne potwierdzenie składu programu trzeba jeszcze poczekać, jednak jedno jest pewne – jeśli Karolina Gilon zdecyduje się przyjąć propozycję, będzie to jeden z najgłośniejszych telewizyjnych powrotów ostatnich miesięcy. Fani prezenterki z pewnością z niecierpliwością czekają na moment, w którym ponownie zobaczą ją na ekranie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała za dużo? Kuba Wojewódzki nie miał litości

Kogo byście jeszcze widzieli w tym programie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karolina Gilon (fot. screen Instagram Karolina Gilon)
Karolina Gilon (fot. screen Instagram Karolina Gilon)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Aktor „Pierwszej miłości” pokazał KLATĘ. Wojciech Szczęsny skomentował [FOTO]

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno mówił o odnajdywaniu siebie i życiu w zgodzie z własnymi uczuciami. Teraz ponownie znalazł się w centrum uwagi, ale tym razem za sprawą fotografii, która błyskawicznie wywołała lawinę komentarzy. Internauci nie kryli zachwytu, a głos zabrał nawet Wojciech Szczęsny. Dowiedz się więcej!

Patryk Pniewski od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych aktorów młodego pokolenia. Widzowie poznali go dzięki roli w serialu „Pierwsza miłość”, a z czasem mogli oglądać go również w takich produkcjach jak „Barwy szczęścia”, „Zakochani po uszy” czy znakomicie przyjętym pierwszym sezonie „Belfra”.

Choć jego kariera rozwijała się dynamicznie, kilka lat temu aktor niespodziewanie zniknął z ekranów. W jego filmografii pojawiła się kilkuletnia przerwa, która wzbudziła wiele pytań. Jak się później okazało, decyzja o wycofaniu się z życia medialnego była świadomym krokiem i wynikała z potrzeby uporządkowania własnego życia.

W rozmowie w podcaście „P.S. I Love You” radia RMF FM Patryk Pniewski przyznał, że okres pandemii skłonił go do głębokiej refleksji nad sobą, swoimi potrzebami i kierunkiem, w którym chce podążać.

“W pewnym momencie mojego życia potrzebowałem wycofać się z życia medialnego, żeby odnaleźć prawdziwego siebie” – wyznał jakiś czas temu.

Podczas szczerej rozmowy z Anną-Marią Sieklucką aktor zdecydował się również na bardzo osobiste wyznanie. Jak podkreślił, najważniejsza stała się dla niego autentyczność oraz życie w zgodzie z samym sobą.

“Nie chcę się wstydzić bycia sobą, bo każdy ma prawo kochać” – powiedział.

Aktor przyznał, że potrzebował czasu, by uwolnić się od społecznych oczekiwań i presji otoczenia. Dopiero wtedy zrozumiał, że w relacjach z drugim człowiekiem najważniejsze są dla niego bliskość, wsparcie oraz szczerość, niezależnie od płci drugiej osoby.

POLECAMY: Doda pokazała za dużo? Kuba Wojewódzki nie miał litości

Patryk Pniewski pokazał KLATĘ. Jest czego zazdrościć?

W ostatnich dniach o Patryku Pniewskim ponownie zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą fotografii opublikowanej w mediach społecznościowych. Aktor zapozował przed lustrem, prezentując swoją imponującą sylwetkę, mięśnie skośne brzucha i umięśnioną klatkę piersiową. Zdjęcie miało promować popularne SPA, a sam zainteresowany podpisał je krótkim komentarzem.

“Moje plecy tego potrzebowały” – napisał.

Internauci błyskawicznie skupili się jednak nie na masażach czy relaksie, ale na świetnej formie aktora. Pod zdjęciem pojawiły się setki komentarzy pełnych zachwytu nad jego wyglądem oraz efektami ciężkiej pracy na siłowni.

Wśród wpisów szczególną uwagę zwrócił komentarz Wojciecha Szczęsnego, który postanowił podejść do całej sytuacji z dużym dystansem i humorem.

“Panie Pniewski, Ty nie udawaj, że wstawiłeś to jako zdjęcie pokoju do masażu, bo nawet najbardziej naiwni Ci nie uwierzą!” – czytamy.

Pod fotografią nie zabrakło również reakcji fanów, którzy wręcz zasypali aktora komplementami. “Wow, jest forma czadzior”, “Śliczne ciacho”, “Sztos przystojniak”, “Gorąco się zrobiło”, “Konkretna sylwetka”, “Słodziak” – to tylko część komentarzy pozostawionych przez obserwatorów.

Nie da się ukryć, że Patryk Pniewski przeżywa obecnie bardzo dobry okres. Powrót do „Pierwszej miłości”, szczere rozmowy o własnych doświadczeniach oraz aktywność w mediach społecznościowych sprawiają, że ponownie znajduje się w centrum zainteresowania fanów.

Jedno jest pewne – najnowsze zdjęcie aktora wywołało ogromne emocje. A patrząc na reakcje internautów, można śmiało stwierdzić, że jego formy i pewności siebie niejeden mężczyzna może mu dziś pozazdrościć.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Wiśniewski komentuje rozpad małżeństwa. Tak dziś mówi o Poli

Chcielibyście mieć taką formę jak Patryk? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Patryk Pniewski (fot. screen Instagram Patryk Pniewski)
Patryk Pniewski (fot. screen Instagram Patryk Pniewski)
Ewa (Ewa Gawryluk), Krystian Patryk Pniewski) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda pokazała za dużo? Kuba Wojewódzki nie miał litości

Opublikowano

w dniu

przez

Między nimi od lat nie ma mowy o sympatii, ale tym razem padły słowa, które natychmiast zwróciły uwagę fanów. Kuba Wojewódzki postanowił skomentować występ Dody w Opolu i przy okazji nawiązał do jej problemów z prawem. Jego uszczypliwość błyskawicznie odbiła się szerokim echem. Dowiedz się więcej!

Kuba Wojewódzki od lat uchodzi za jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego show-biznesu. Dziennikarz i prezenter od dwóch dekad prowadzi autorski program na antenie TVN, w którym gości największe gwiazdy świata muzyki, filmu i mediów. Choć format nie budzi już takich emocji jak dawniej, wciąż pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych programów rozrywkowych w Polsce.

Oprócz działalności telewizyjnej Kuba Wojewódzki od lat publikuje również felietony, w których komentuje wydarzenia ze świata celebrytów. Słynie z ciętego języka i bezkompromisowych ocen, które często wywołują burzliwe reakcje zarówno wśród gwiazd, jak i internautów.

Tym razem na celowniku prezentera znalazła się Doda, która niedawno pojawiła się na scenie podczas festiwalu w Opolu. Jej odważna stylizacja przyciągnęła uwagę mediów i stała się jednym z najczęściej komentowanych tematów po wydarzeniu.

W najnowszym felietonie zatytułowanym „Mea culpa” Kuba Wojewódzki nie przepuścił okazji, by w charakterystyczny dla siebie sposób skomentować sceniczny wizerunek wokalistki. Dziennikarz połączył temat stylizacji z nawiązaniem do jej problemów prawnych.

“Doda podczas występu w Opolu pokazała się w bieliźnie. To doskonały znak. Mam nadzieję, że przed prokuratorem też nie będzie miała nic do ukrycia” – napisał.

Słowa prezentera szybko zaczęły krążyć w mediach społecznościowych. Dla jednych był to typowy żart w stylu Kuby Wojewódzkiego, dla innych kolejny dowód na to, że konflikt między nim a wokalistką wciąż pozostaje żywy.

POLECAMY: Michał Wiśniewski komentuje rozpad małżeństwa. Tak dziś mówi o Poli

Kuba Wojewódzki NIE LUBI Dody?

Nie jest bowiem tajemnicą, że relacje między Dodą a Kubą Wojewódzkim od lat są dalekie od przyjacielskich. Oboje wielokrotnie wymieniali publiczne uszczypliwości, a ich medialne przepychanki regularnie trafiały na nagłówki portali plotkarskich.

Kilka miesięcy temu sam Kuba Wojewódzki przyznał na Instagramie, że zwyczajnie nie przepada za wokalistką. Wyznanie odbiło się szerokim echem i tylko podgrzało atmosferę wokół ich wzajemnych relacji.

Jakiś czas temu w swoim programie dziennikarz wrócił również do sytuacji związanej z podcastem prowadzonym wspólnie z Piotrem Kędzierskim. Wspominając wcześniejsze wydarzenia, ponownie odniósł się do zachowania Dody, która zdecydowała się przerwać rozmowę.

“Dorota znalazła odpowiedź, dlaczego wyszła z naszego podcastu. Cytuję: “Nie muszę bywać w takich podcastach, bo jestem bardziej wypromowana w tym kraju niż Coca-Cola”. Przypominam ci, Doroto, Coca-Cola też miała liczne procesy. I też jest tania” – wyznał.

Warto przypomnieć, że w środę Kuba Wojewódzki poinformował również o zakończeniu swojego podcastowego projektu realizowanego z Piotrem Kędzierskim. Jak przekazał, trwają obecnie prace nad ostatnim odcinkiem, który zamknie ten rozdział ich współpracy.

Jedno jest pewne – zarówno Doda, jak i Kuba Wojewódzki doskonale wiedzą, jak przyciągać uwagę opinii publicznej. A patrząc na kolejne uszczypliwości i wzajemne przytyki, trudno uwierzyć, by ich medialna wojna miała zakończyć się w najbliższym czasie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zygmunt Chajzer komentuje „ustawę dla artystów”. Nagle wypalił o Skolimie

Podobają Wam się uczypliwości Wojewódzkiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. AKPA)
Kuba Wojewódzki (fot. screen YouTube TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością