showbiz
Marcin Mroczek nie ma spokoju po rozwodzie – padł ofiarą oszustów i ostrzega fanów
Rozwód jednego z najbardziej rozpoznawalnych aktorów serialu “M jak miłość” odbił się szerokim echem w polskich mediach. Sprawa zakończyła się błyskawicznie, ale wywołała lawinę komentarzy. Dodatkowo na życie prywatne gwiazdora spadł kolejny cień – ktoś podszywa się pod niego w aplikacjach randkowych, wprowadzając fanów w błąd. Aktor postanowił nie milczeć i ostrzega swoich obserwatorów. Dowiedz się więcej już teraz!
26 sierpnia w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga zapadł prawomocny wyrok rozwodowy, który definitywnie zakończył dwunastoletnie małżeństwo Marcina Mroczka i Marleny Muranowicz. Choć wiele osób spodziewało się przeciągających się rozpraw i medialnych przepychanek, procedura rozwodowa przebiegła wyjątkowo sprawnie. Jak ustalił portal Pudelek, cała sprawa zamknęła się w krótkim czasie, a wpis o jej zakończeniu pojawił się w systemie sądowym już dwa dni później. Tym samym rozwiane zostały wszelkie wątpliwości dotyczące przyszłości tego związku, który od dawna wzbudzał zainteresowanie opinii publicznej.
Dla fanów “M jak miłość” to duży wstrząs, bo Marcin Mroczek od lat uchodził za przykład stabilności i odpowiedzialności rodzinnej. Jego życie prywatne było często zestawiane z serialową rolą, którą pokochały miliony Polaków. Rozwód z Marleną Muranowicz burzy ten wizerunek, pokazując, że nawet najbardziej ułożone relacje nie są wolne od kryzysów i trudnych decyzji.
Niedługo po informacji o rozwodzie, w sieci wybuchła kolejna afera związana z nazwiskiem aktora. Okazało się, że Mroczek padł ofiarą oszustów internetowych, którzy bez jego wiedzy i zgody założyli fałszywy profil w jednej z popularnych aplikacji randkowych. Na InstaStories pojawiło się obszerne oświadczenie. Marcin Mroczek napisał wprost:
Chciałbym wszystkich poinformować, że nie posiadałem i nie posiadam konta na żadnych aplikacjach randkowych. Ktoś założył profil, posługując się moimi danymi w celu wprowadzenia w błąd lub oszustwa – zaczął aktor.
Aktor nie owijał w bawełnę – jasno dał do zrozumienia, że wszystkie profile podpisane jego imieniem i nazwiskiem to fałszywki, które nie mają nic wspólnego z jego prywatnym życiem.
Mroczek skierował też apel do internautów, prosząc o wzmożoną czujność i reagowanie na takie sytuacje.
Proszę, zwracajcie uwagę, czy profil jest zweryfikowany, jeżeli natkniecie się na oszusta, nie prowadźcie korespondencji i zgłaszajcie taki profil administratorowi – zaapelował.
Tym samym podkreślił, że tylko wspólne działania użytkowników sieci i administratorów mogą realnie ukrócić proceder podszywania się pod osoby publiczne, który staje się coraz częściej spotykanym problemem.
POLECAMY: Drugi odcinek “Twoja Twarz Brzmi Znajomo” pełen niespodzianek! Widzowie w szoku po decyzji jurorów
Podszywają się pod niego w sieci! Marcin Mroczek ostrzega przed fałszywymi profilami
Trzeba dodać, że Marcin Mroczek nie jest pierwszym celebrytą, który padł ofiarą takiego oszustwa. W przeszłości podobne historie przydarzyły się m.in. aktorowi Mikołajowi Roznerskiemu, a także dziennikarzowi TVP Robertowi El Gendy, znanemu z prowadzenia “Pytania na śniadanie”. Każdy z nich musiał zmierzyć się z sytuacją, w której ktoś kradł jego wizerunek, by na jego podstawie budować relacje z niczego nieświadomymi użytkownikami aplikacji randkowych. Te przypadki pokazują, jak łatwo w dobie internetu wykorzystać popularność znanej twarzy do nieczystych celów.
Robert El Gendy dosłownie dwa tygodnie temu mówił na Instagramie:
Mam do Was prośbę. Jeżeli korzystacie z Tindera i znaleźliście moje zdjęcie to proszę zgłoście to. Ktoś się pode mnie podszywa, ktoś wykradł mi po raz kolejny zdjęcie z Instagrama i udaje mój profil na Tinderze. Nie korzystam z tego! – mówił wyraźnie poruszony El Gendy.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa zwracają uwagę, że takie przypadki są coraz częstsze i trudniejsze do kontrolowania. Wystarczy kilka zdjęć pobranych z Instagrama, by stworzyć w pełni wiarygodny, choć fałszywy profil. Dla oszustów to szybki sposób na zdobycie uwagi, a często także na wyłudzenie pieniędzy od osób, które uwierzą w ich intencje. To ciemna strona popularności w sieci – podczas gdy jedni budują autentyczne relacje z fanami, inni stają się ofiarami bezlitosnej machiny fałszerstw i manipulacji.
W tym wszystkim najbardziej poszkodowani są zwykli użytkownicy aplikacji randkowych, którzy nieświadomie wchodzą w kontakt z oszustami podszywającymi się pod znane osoby. Nierzadko prowadzi to do złamanych serc, rozczarowań, a w skrajnych przypadkach nawet do strat finansowych. Dlatego tak ważne są apele celebrytów, takich jak Marcin Mroczek, którzy nie tylko bronią swojego wizerunku, ale też ostrzegają przed konsekwencjami nierozważnych działań w sieci.
Cała sytuacja pokazuje, że popularność i rozpoznawalność w show-biznesie to nie tylko blask fleszy i czerwone dywany. To także ryzyko, że nasze zdjęcia, wizerunek czy prywatne historie zostaną wykorzystane wbrew naszej woli. Marcin Mroczek, podobnie jak wielu innych celebrytów, musiał przekonać się o tym na własnej skórze. Teraz apeluje do fanów o czujność, bo tylko wspólna reakcja może ograniczyć skalę tego niebezpiecznego zjawiska.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Uczestniczka „Ślubu od pierwszego wejrzenia” w żałobie – przekazała tragiczną wiadomość
Widzieliście kiedyś jakieś fałszywe konto gwiazd? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: SJ
news
Tomasz Kammel ujawnił: „Zdiagnozowano mi raka”. Jak się czuje?
Tomasz Kammel przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej, prowadząc największe programy stacji. Teraz prezenter zdecydował się ujawnić historię, o której do tej pory nie mówił publicznie. Jego wyznanie może dać do myślenia wielu osobom. Dowiedz się więcej!
Przez lata Tomasz Kammel był związany z największymi produkcjami Telewizji Polskiej. Widzowie pamiętają go między innymi z „Pytania na śniadanie”, gdzie tworzył duet m.in. z Izabelą Krzan, a także z programów „The Voice of Poland”, „Dance Dance Dance” czy „Wiesz czy nie wiesz?”. Po zmianach, które zaszły w TVP, prezenter podobnie jak wiele innych dotychczasowych twarzy stacji przestał pojawiać się na jej antenie.
Tomasz Kammel nie zamierzał jednak znikać z przestrzeni publicznej. Swoje doświadczenie wykorzystał między innymi w internecie, dołączając do projektu Kanał Zero tworzonego przez Krzysztofa Stanowskiego. Prezenter prowadzi tam różnego rodzaju audycje, rozmowy i programy, pozostając aktywny zawodowo.
Teraz jednak Tomasz Kammel postanowił podzielić się z obserwatorami znacznie bardziej osobistą historią. Prezenter ujawnił, że w tym roku usłyszał diagnozę nowotworową. Jak wynika z jego wpisu, chodziło o raka pęcherza.
“W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy. U mnie?! Abstynent, zero używek. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam i ogólnie nieźle się prowadzę” – napisał.
POLECAMY: „Hitster” miał być hitem Polsatu. Widzowie szybko wydali werdykt
Tomasz Kammel miał raka. Padły ważne słowa
Prezenter zwrócił uwagę, że w jego przypadku wiadomość była tym bardziej zaskakująca, że od lat stara się prowadzić zdrowy tryb życia. Wspomniał również o historii swojej rodziny.
“Jaki rak? Wprawdzie u mojego ojca zdiagnozowano przed laty ten sam nowotwór. Ale on miał wtedy 70-tkę i przez kilkadziesiąt lat bardzo dużo palił. A rak pęcherza jest nawet nazywany rakiem palacza” – kontynuował.
Tomasz Kammel podkreślił jednocześnie, że sam nigdy nie palił papierosów. Jak wyznał, zdecydował się nawet na wykonanie badań genetycznych pod kątem predyspozycji do poważnych chorób. Ostatecznie jednak doszedł do bardzo ważnego wniosku.
„A więc jeszcze raz: jak? Ano tak, że rak się nie zastanawia. Po prostu nagle jest i już. Na szczęście ta historia ma szczęśliwy finał. W moim przypadku nowotwór został szybko wykryty i równie szybko wyproszony z organizmu” – napisał prezenter.
Wszystko zaczęło się od badań, na które Tomasz Kammel został namówiony. Początkowo nic nie wskazywało na tak poważną diagnozę. Podczas rezonansu lekarz zwrócił jednak uwagę na niewielką zmianę w obrębie pęcherza.
“Po wszystkim usłyszałem pochwały za formę i trening… i jedno nieoczekiwane zdanie na końcu: “Zastanawia mnie ten dwumilimetrowy punkt w pęcherzu. 2 mm! Naprawdę trzeba mieć oko, żeby coś takiego wypatrzeć. Dalej sprawy potoczyły się szybko. Kontrast, jeszcze jeden skan” – dodał.
Później przyszły kolejne badania i cystoskopia. Prezenter opisał moment, w którym lekarze zobaczyli zmianę na ekranie.
“Po dwóch miał cystoskopię. (…) To, co zobaczyliśmy na ekranie, rozwiało wszelkie wątpliwości. Zmiana nowotworowa. Najniższy stopień złośliwości. Nie minęły trzy kolejne dni, a ja już byłem po operacji” – wspomniał.
Na tym jednak historia się nie skończyła, ponieważ konieczna była dalsza kontrola.
“Czy brałem chemię? Nie. Tak wczesne stadium tego na szczęście nie wymagało. Usłyszałem, że muszę zgłosić się po trzech miesiącach, by przez cystoskop sprawdzić, czy nie ma wznowy. Zrobiłem to pod koniec czerwca. Jest czysto” – zadeklarował.
Prezenter zdecydował się opowiedzieć o swojej historii przede wszystkim po to, by zachęcić innych do wykonywania badań i niebagatelizowania kwestii własnego zdrowia. Jak podkreślił, nie wie, co wydarzyłoby się, gdyby zmiana została wykryta później.
„Nie wiem, co by było u mnie, gdybym nosił w sobie tego dziada przez trzy kolejne miesiące. Ale wiem, że jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany – to było warto się tym podzielić” – napisał.
Poruszający wpis Tomasza Kammela szybko spotkał się z reakcjami osób z branży. Wśród komentujących znaleźli się między innymi Maciej Musiał, Karolina Szostak, Joanna Kryńska oraz Iza Krzan, którzy zostawili prezenterowi ciepłe słowa wsparcia. Historia Kammela pokazuje przede wszystkim, jak ważne mogą być regularne badania i szybkie reagowanie na niepokojące sygnały.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dominika Tajner stanęła w obronie Heleny Englert? Zwróciła uwagę na jedno
Brakuje Wam Tomasza Kammela w TV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
„Hitster” miał być hitem Polsatu. Widzowie szybko wydali werdykt
Nowy teleturniej Polsatu „Hitster. Muzyczna gra przebojów” właśnie zadebiutował na antenie i już wywołał sporo emocji. Widzowie szybko zabrali głos w sprawie nowości, a ich opinie są wyjątkowo podzielone. Jedni zachwycają się muzyczną formułą, inni nie zostawiają na programie suchej nitki. Dowiedz się więcej!
Wczoraj na antenie Polsatu zadebiutował nowy teleturniej „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. Format powstał na podstawie popularnej na całym świecie gry planszowej, która zdobyła fanów w około 50 krajach i doczekała się już telewizyjnych wersji między innymi w Niemczech i Holandii. Polska wersja zachowuje podstawowe zasady pierwowzoru, ale przenosi muzyczną zabawę na telewizyjny ekran.
Zasady programu są stosunkowo proste, choć zadanie postawione przed uczestnikami wcale nie należy do łatwych. W każdym odcinku rywalizują ze sobą dwie dwuosobowe drużyny gwiazd. Ich zadaniem jest wysłuchanie fragmentów znanych piosenek, a następnie wskazanie, z którego roku lub przedziału czasowego pochodzi dany utwór. Kolejnym wyzwaniem jest właściwe ułożenie piosenek na osi czasu.
W „Hitsterze” liczy się więc nie tylko znajomość muzyki. Uczestnicy muszą wykazać się również dobrą pamięcią, intuicją i umiejętnością współpracy. Każdy odcinek ma także konkretną stawkę. Zwycięska drużyna może zdobyć pieniądze, które następnie przekazywane są na wybrany cel charytatywny. W pierwszym sezonie zaplanowano 22 odcinki, a gospodarzami programu zostali Ida Nowakowska i Piotr Kędzierski.
Premiera miała być dla Polsatu ważnym elementem weekendowej ramówki. „Hitster” pojawia się o godzinie 17:40 i został umieszczony przed „Wydarzeniami”, jako jedna z nowych propozycji na jesienne popołudnia. Twórcy liczą więc na to, że muzyczna formuła przyciągnie przed telewizory widzów szukających lekkiej rozrywki na weekend.
W pierwszym odcinku na muzycznej osi czasu zmierzyły się dwie gwiazdorskie pary. Po jednej stronie stanęli Katarzyna Skrzynecka i Piotr Gąsowski, a po drugiej Lenka Kliment i Jan Kliment. Ostatecznie skuteczniejsi okazali się Klimentowie, którzy wygrali 21 tysięcy złotych i zdecydowali się przekazać pieniądze organizacji DIOZ.
POLECAMY: Dominika Tajner stanęła w obronie Heleny Englert? Zwróciła uwagę na jedno
Po premierze programu szybko pojawiły się pierwsze komentarze widzów. Część odbiorców bardzo pozytywnie oceniła nową propozycję Polsatu. W mediach społecznościowych stacji można znaleźć opinie osób, którym spodobała się przede wszystkim muzyczna formuła oraz prostota zasad. Niektórzy już po pierwszym odcinku deklarowali, że zamierzają oglądać kolejne.
„Podobało mi się. Bardzo fajny program; Bardzo mi się podoba program. Jak się dowiedziałem że jest związany z muzyką i piosenkami to już byłem zainteresowany ponieważ to jest coś dla mnie. Na pewno będę oglądać wszystkie odcinki; Fajnie sie oglądało; Bardzo fajny program, prawie jak “Jaka to melodia?” – pisali intenrauci na Facebooku stacji.
Entuzjazm nie był jednak powszechny. Pod wpisami dotyczącymi premiery pojawiło się również sporo zdecydowanie bardziej krytycznych głosów. Widzowie zwracali uwagę między innymi na chaos, sposób prowadzenia programu oraz zachowanie uczestników. Niektórzy przyznali wprost, że po kilku minutach zdecydowali się zmienić kanał.
„Kiepski program; Oglądałam parę minut, dopóki nie zaczęła się wydzierać prowadząca “gwiazda” każdego programu, wolę “Omnibus””; Szału nie ma, przekrzykiwania i podpowiadanie bez sensu; Prowadząca do kitu; Jak wyszła Doda od razu przełączyłam i jeszcze ta Nowakowska; Chaotyczny jest ten program; Nie będę już oglądać” – komentowali widzowie na Facebooku.
Tak mocno podzielone reakcje po pierwszym odcinku pokazują, że „Hitster” już na starcie wzbudził emocje. Z jednej strony pojawiają się osoby, które doceniają muzyczną zabawę i porównują ją nawet do znanych teleturniejów, z drugiej – część widzów nie przekonała się do formuły programu ani sposobu jego prowadzenia. Na ostateczną ocenę nowości Polsatu trzeba jednak jeszcze poczekać. Szczególnie istotne będą wyniki oglądalności kolejnych odcinków oraz to, czy widzowie, którzy byli sceptyczni po premierze, dadzą programowi kolejną szansę.
Tym bardziej że drugi odcinek przyniesie kolejne znane nazwiska. Tym razem w drużynach pojawią się Tomasz Karolak i Bartosz Miecznikowski oraz Darya i Sebastian Fabijański. Gościem specjalnym odcinka będzie natomiast Magdalena Narożna. Czy kolejna odsłona muzycznej rywalizacji przekona tych, którzy po premierze byli rozczarowani? A może krytycznych komentarzy będzie jeszcze więcej? Odpowiedź przyniosą kolejne emisje i reakcje publiczności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska w jury „Tańca z Gwiazdami”? “Produkcja ma fajne pomysły”
Podoba Wam się nowy program Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!














Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Dominika Tajner stanęła w obronie Heleny Englert? Zwróciła uwagę na jedno
Helena Englert podczas jednego z ostatnich odcinków „Tańca z Gwiazdami” zdecydowała się na wyjątkowo osobiste wyznanie. Aktorka opowiedziała o hejcie, presji związanej ze znanym nazwiskiem i sytuacjach, które mocno wpłynęły na jej życie. Teraz do jej słów odniosła się Dominika Tajner, która doskonale zna blaski i cienie dorastania w znanej rodzinie. Dowiedz się więcej!
Helena Englert podczas jednego z ostatnich odcinków „Tańca z Gwiazdami” otworzyła się na temat trudnych doświadczeń związanych z hejtem. Aktorka wróciła między innymi do afery wokół spektaklu „Hamlet”, w którym wcieliła się w Ofelię. Przedstawienie reżyserował jej ojciec, Jan Englert, a decyzja o obsadzeniu córki wywołała dyskusję dotyczącą tego, czy znane nazwisko może ułatwiać młodym osobom wejście do branży.
Dla Heleny Englert nie skończyło się to jednak wyłącznie na komentarzach w internecie. Aktorka opowiadała o tym, jak kolejne fale krytyki wpływały na jej codzienne funkcjonowanie. Wspominała również o późniejszej aferze związanej z jej występem na Open’erze. Jak sama ujawniła, od półtora roku pozostaje pod opieką lekarza i przyjmuje leki.
Jej szczere wyznanie odbiło się szerokim echem. O komentarz do sytuacji „Fakt” poprosił Filipa Chajzera, który również przez znaczną część swojej kariery mierzył się z zarzutami, że swoją pozycję zawdzięcza przede wszystkim znanemu ojcu, Zygmuntowi Chajzerowi. Prezenter podkreślał, że nawet po ponad dwóch dekadach pracy wciąż spotyka się z podobnymi opiniami.
“Pani Helenie mogę powiedzieć mniej więcej tyle, że ja w wieku prawie 42 lat, czyli pewnie dwa razy więcej, niż ma pani Helena. Do dzisiaj słyszę, że pracę załatwił mi ojciec. I to jest bardzo frustrujące. Bywa zabawne, bywa ciężkie, ale niestety takie jest życie i trzeba się nauczyć z tym żyć. To się nigdy nie skończy. Nazwisko staje się trochę stemplem, pieczątką na całe życie. Ono ma swoje dobre strony, bo to uwaga, zasięgi i większa lekkość w realizowaniu marzeń, ale w przyrodzie wszystko jest bilansem – ceną za te przywileje jest hejt” — powiedział “Faktowi” Filip Chajzer.
POLECAMY: Ida Nowakowska w jury „Tańca z Gwiazdami”? “Produkcja ma fajne pomysły”
Dominika Tajner WPROST o Helenie Englert. Miło?
Do słów Heleny Englert odniosła się również Dominika Tajner. Jej własne doświadczenia sprawiają, że doskonale zna temat życia w cieniu znanego nazwiska. Córka Apoloniusza Tajnera przez lata mierzyła się z opiniami, że jej droga zawodowa może być łatwiejsza właśnie ze względu na pochodzenie.
Dominika Tajner nie ukrywa jednak, że jest pod ogromnym wrażeniem tego, jak Helena Englert prezentuje się w „Tańcu z Gwiazdami”. Zwróciła uwagę nie tylko na jej umiejętności, ale również na przemianę, jaką obserwuje u młodej aktorki. Jej zdaniem udział w programie może być dla Heleny ważnym doświadczeniem także pod względem budowania wiary we własne możliwości.
“Jestem Heleną zachwycona. Też jej nie znałam. Na początku ona się wydaje taka “hej do przodu”, a tu się otwiera i przechodzi piękną przemianę. Jest potężnie uzdolniona. To jest po prostu aktorka, piosenkarka, tancerka. Nie wiem jeszcze, co o niej powiedzieć. Wszystko jest na najwyższym poziomie. Myślę, że ten program był jej potrzebny, żeby ona sama uwierzyła w to, że jest dobra. Nie znam jej, ale też jej bardzo kibicuję” – wyznała na łamach Plejady.pl.
Sama Dominika Tajner również wielokrotnie słyszała, że część jej sukcesów może wynikać z nazwiska. Jej ojciec, Apoloniusz Tajner, jest znaną postacią polskiego sportu, dlatego od najmłodszych lat musiała mierzyć się z zainteresowaniem, które nie zawsze dotyczyło wyłącznie jej własnych osiągnięć. Jak przyznała, postanowiła nawet wyjechać za granicę, aby sprawdzić samą siebie z dala od środowiska, w którym nazwisko Tajner było powszechnie rozpoznawalne.
“To nie tyle ciężar, bo ja zawsze byłam dumna z nazwiska. Ale przechodziłam to. Każdy ci mówi: “Masz to, bo jesteś córką Tajnera”, albo “jest ci w życiu łatwiej”. Wyjechałam za granicę na trzy lata, żeby, dzisiaj z perspektywy czasu wiem, żeby sobie udowodnić, że w kraju, w którym o skokach narciarskich nikt w ogóle nie słyszał, jestem w stanie budować szybko karierę i nie jest to zasługa mojego nazwiska” – dodała.
To doświadczenie sprawia, że Dominika Tajner patrzy na sytuację Heleny Englert z własnej perspektywy. Nie przedstawia znanego nazwiska wyłącznie jako problemu. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że może ono dawać pewne możliwości, ale jednocześnie wiąże się z oczekiwaniami i koniecznością wielokrotnego udowadniania własnej wartości.
Mimo wszystkich doświadczeń Dominika Tajner nie zamierza jednak odcinać się od swojego pochodzenia. Wręcz przeciwnie, podkreśla, że jest dumna zarówno ze swojego nazwiska, jak i z dokonań ojca oraz całej rodziny.
“Jestem dumna ze swojego nazwiska, osiągnięć mojego taty, całej mojej rodziny” – stwierdziła Dominika.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim obniżył ceny paliwa? Tyle zapłacimy na jego stacji
A Wy polubiliście Helenę Englert w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Ida Nowakowska w jury „Tańca z Gwiazdami”? “Produkcja ma fajne pomysły”
Ida Nowakowska nie zwalnia tempa. Prezenterka po przejściu do Polsatu pojawiła się już w „Halo tu Polsat”, a teraz szykuje się do kolejnych telewizyjnych wyzwań. W najnowszej rozmowie padło także pytanie o jej przyszłość w „Tańcu z Gwiazdami”. Czy widziałaby siebie po drugiej stronie parkietu? Dowiedz się więcej!
Jesień jest dla Idy Nowakowskiej wyjątkowo intensywna. Prezenterka oficjalnie dołączyła do Polsatu, gdzie została jedną z prowadzących „Halo tu Polsat”. W programie tworzy duet z Krzysztofem Ibiszem, a jej pojawienie się w śniadaniówce wiązało się również ze zmianami w dotychczasowym składzie gospodarzy. Ida Nowakowska zajęła bowiem miejsce Ewy Wachowicz.
Sama Ida Nowakowska w rozmowach dotyczących nowej pracy podkreślała, że dużą zaletą „Halo tu Polsat” jest możliwość spotykania bardzo różnych osób i poznawania ich historii. Prezenterka zwracała również uwagę na ogromną różnorodność tematów, które pojawiają się na antenie. Jak mówiła, program pozwala jej spotykać ludzi z całej Polski, a nawet z zagranicy.
„Bardzo ucieszyła mnie propozycja prowadzenia programu “Halo tu Polsat”, bo to wyjątkowy format, który w ciągu zaledwie czterech godzin pozwala spotkać ludzi z całej Polski, a nawet z zagranicy, i poznać ich pasje, doświadczenia czy historie. Ta różnorodność jest dla mnie niezwykła, bo ten program jest trochę jak życie. Są w nim tematy, które nas ciekawią, wzruszają i inspirują – od medycyny i lifestyle’u po rodzinę, marzenia i ważne życiowe momenty. Każdy może znaleźć tu coś dla siebie” – zdradziła ostatnio Ida.
To jednak dopiero początek nowych wyzwań Idy Nowakowskiej w Polsacie. Już w ten weekend prezenterka zadebiutowała także jako prowadząca program „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. Towarzyszy jej Piotr Kędzierski. Format jest muzycznym teleturniejem, w którym udział biorą gwiazdy, a widzowie mogą śledzić ich zmagania w weekendowe wieczory. Program emitowany hest o godzinie 17:40.
Na tym lista aktywności Idy Nowakowskiej się jednak nie kończy. Prezenterka jest obecnie również jedną z uczestniczek 23. edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Na scenie mierzy się z kolejnymi metamorfozami i wciela się w znanych wykonawców, pokazując publiczności zupełnie inne oblicze niż to, do którego przyzwyczaiła ich jako gospodyni programów telewizyjnych. Jej udział w show pozwala jej również wykorzystać doświadczenie taneczne i sceniczne.
POLECAMY: Skolim obniżył ceny paliwa? Tyle zapłacimy na jego stacji
Nowakowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Jej słowa mogą zaskoczyć. Dobry pomysł?
Nic więc dziwnego, że przy okazji rozmowy z „Super Expressem” pojawił się temat „Tańca z Gwiazdami”. Ida Nowakowska doskonale zna ten świat. Jest profesjonalną tancerką, a przez lata rozwijała się także jako prezenterka telewizyjna. Zapytana o możliwość pojawienia się w programie w roli jurorki, nie wykluczyła takiego scenariusza, choć zdecydowanie bardziej zainteresowała ją inna forma udziału.
“Jestem profesjonalną tancerką. Myślę, że jakby był taki specjalny odcinek, żeby stworzyć coś fajnego, gdzie bym mogła i potańczyć, i pośpiewać, nawet razem z uczestnikami…” – powiedziała Ida Nowakowska w rozmowie z “Super Expressem”.
Jak się okazuje, Ida Nowakowska niekoniecznie marzy jednak o tym, aby na stałe zamienić parkiet na jurorski fotel. Prezenterka wskazała, że znacznie ciekawsza byłaby dla niej rola gościa specjalnego. W takiej formule mogłaby jednocześnie zatańczyć, zaśpiewać i wykorzystać swoje doświadczenie związane ze sceną.
“Jeśli bym była takim gościem specjalnym, a nie jurorem. Na pewno to by było coś fajnego” – wtrąciła.
Ida Nowakowska zwróciła również uwagę na samą formułę „Tańca z Gwiazdami”. Jej zdaniem program wciąż potrafi zaskakiwać widzów, a kolejne edycje przynoszą nowe pomysły. Tancerka podkreśliła, że produkcja nie boi się eksperymentować i szuka sposobów na odświeżanie formatu, który od lat jest obecny na antenie.
“”Taniec z Gwiazdami” też jest właśnie takim formatem, gdzie widzę, że produkcja ma fajne pomysły. To już jest XIX edycja, więc chcą, żeby cały czas było coś nowego. Chcą zaskakiwać widzów, bardzo mi się to podoba” – stwierdziła.
W rozmowie pojawiło się również nazwisko Edwarda Miszczaka. Ida Nowakowska nie ukrywała, że podoba jej się jego podejście do pracy oraz ambicja, aby realizowane projekty były dopracowane na najwyższym poziomie. Prezenterka zwróciła uwagę, że w Polsacie spotkała osoby, które podobnie jak ona chcą stawiać na jakość i rozwój.
“Tutaj [przyp.red. w Polsacie] są osoby, to mogę powiedzieć, takie jak ja. I widzę, że też pan Edward jest taką osobą, która nie chce wykonać pracy, tylko chce zrobić coś na najwyższym poziomie” – dodała w rozmowie z Julitą Buczek z “Super Expressu”.
Na razie nie ma oficjalnej informacji, aby Ida Nowakowska miała otrzymać propozycję dołączenia do jury „Tańca z Gwiazdami”. Sama prezenterka wskazała jednak, że bardziej od jurorskiego fotela interesowałby ją specjalny występ, podczas którego mogłaby pokazać kilka swoich talentów jednocześnie. Biorąc pod uwagę jej taneczne doświadczenie, obecność w Polsacie i udział w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, niewykluczone, że widzowie jeszcze nie raz zobaczą ją w zupełnie nowej roli.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk przeprosił mamę, żonę i tatę. Wybaczylibyście mu?
Widzielibyście Idę w jury “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuPopularny gwiazdor ODCHODZI z Polsatu. Zaliczy transfer do konkurencji?
-
news1 dzień temuPrzemysław Branny nie żyje. Przyczyna śmierci
-
showbiz2 dni temuTo ON pojawi się u boku Heleny Englert w rodzinnym odcinku „TzG”. Zaskoczeni?
-
news4 dni temuKosiniak-Kamysz ZAKPIŁ z Filipa Chajzera? Nagranie podbija internet
-
news5 dni temuRobert Motyka dosadnie skomentował burzę wokół Chajzerów. Ostro?
-
news4 dni temuMaciej Musiał wypuścił własne żelki. Internauci sprawdzili SKŁAD
-
showbiz4 dni temuAgata Młynarska oceniła Wieniawę w „TzG”. Zwróciła uwagę na jedną rzecz
-
news3 dni temuPolały się łzy na planie „Awantury o kasę”. Ibisz zaniemówił [PRZED PREMIERĄ]

Dodaj komentarz