showbiz
Kaczorowska nową jurorką „TzG”? Rogacewicz zdradził więcej niż chciał
Choć od jej ostatniego występu w programie minęło już trochę czasu, temat Agnieszki Kaczorowskiej wciąż wraca jak bumerang. W tle pojawiają się plotki, niedopowiedzenia i pytania o jej przyszłość w „Tańcu z gwiazdami”. Tym razem emocje podgrzał nie tylko wywiad, ale też niespodziewana reakcja Marcina Rogacewicza. Dowiedz się więcej!
Agnieszka Kaczorowska od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy „Tańca z gwiazdami”. Wystąpiła w ośmiu edycjach show, tańcząc m.in. z Rafałem Maślakiem, Nikodemem Rozbickim, Michałem Malinowskim czy Antkiem Smykiewiczem. Jej największym sukcesem było zdobycie Kryształowej Kuli w parze z Krzysztofem Wieszczkiem, a dwukrotnie była bardzo blisko kolejnego zwycięstwa, kończąc rywalizację na drugim miejscu.
Z biegiem czasu jej obecność w programie zaczęła jednak przybierać zupełnie inny wymiar. Jesienią ubiegłego roku wystąpiła w wyjątkowym duecie – na parkiecie partnerował jej Marcin Rogacewicz, prywatnie jej partner życiowy. Ich udział wzbudził ogromne zainteresowanie widzów, choć para odpadła szybciej, niż wielu się spodziewało.
Po zakończeniu rywalizacji duet nie zniknął z życia publicznego. Wręcz przeciwnie – Kaczorowska i Rogacewicz rozpoczęli wspólny projekt teatralno-taneczny, z którym obecnie podróżują po Polsce. To właśnie ten zawodowy kierunek sprawił, że tancerka nie pojawiła się w ostatniej edycji programu, co od razu wywołało falę spekulacji.
POLECAMY: Zmarła gwiazda „M jak miłość” i „Czterdziestolatka”. Miała 83 lata
Agnieszka Kaczorowska jurorką w “Tańcu z Gwiazdami”?
W rozmowach z mediami Agnieszka Kaczorowska przyznała, że doskonale widziała, jak często jej nazwisko pojawiało się w kontekście ostatniej edycji tanecznego show, mimo jej nieobecności. Wypowiedziała się na ten temat bardzo krótko, nie rozwijając wątku, co tylko podsyciło ciekawość fanów.
“Słyszałam, że moje nazwisko się często pojawiało, mimo że mnie tam nie było” – wyznała w rozmowie z Kozaczkiem.
Dziennikarka prowadząca wywiad przypomniała jej również słowa Edwarda Miszczaka, który sugerował, że drzwi do programu wciąż są dla niej otwarte. Reakcja tancerki była powściągliwa, a jej mimika zdradzała więcej niż słowa. W tej samej rozmowie temat niespodziewanie przejął Marcin Rogacewicz, który wtrącił żartobliwie: „Byłabyś świetną jurorką”.
Ten jeden komentarz wystarczył, by odżyły spekulacje na temat potencjalnej zmiany roli Kaczorowskiej w programie. Sama tancerka w przeszłości nie ukrywała, że interesowała ją funkcja jurorki, szczególnie po zmianach w składzie oceniającym show. Kiedy nie znalazła się w nowej ekipie sędziowskiej, miała nie kryć rozczarowania.
W międzyczasie pojawiły się kolejne plotki dotyczące możliwych roszad w składzie programu. W przestrzeni medialnej zaczęto spekulować o niepewnej pozycji niektórych jurorów – media w ostatnim czasie sugerowały, że zmiany mogłyby dotyczyć m.in. Tomasza Wygody oraz Ewy Kasprzyk, jednak oficjalnie Edward Miszczak w jednej z rozmów studził emocje i podkreślał, że na ten moment nie ma żadnych decyzji personalnych.
Właśnie w tym kontekście padł kolejny komentarz Rogacewicza, który żartobliwie zasugerował, że potencjalne oferty można składać bezpośrednio do jego partnerki. Ta uwaga wywołała wyraźne zakłopotanie Kaczorowskiej, ale też dodatkowo rozgrzała dyskusję wśród fanów programu.
“Nie będę manifestował, ale numer telefonu masz ten sam” – powiedział aktor w rozmowie z Kozaczkiem.
Na ten moment nie wiadomo, kto dokładnie pojawi się w kolejnej edycji „Tańca z Gwiazdami”, jednak produkcja potwierdziła już casting i zapowiada wprowadzenie nowych twarzy. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący sezon może przynieść spore zmiany w obsadzie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Martyna Wojciechowska ujawniła prawdę po latach. Fani są poruszeni
Chcielibyście zobaczyć Agnieszkę Kaczorowską w roli jurorki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
news
Zmarła gwiazda „M jak miłość” i „Czterdziestolatka”. Miała 83 lata
Przez dekady pojawiała się na ekranie obok największych gwiazd polskiego kina i telewizji, choć rzadko znajdowała się w centrum uwagi. Jej twarz znały miliony widzów, a role w kultowych serialach na zawsze zapisały ją w historii rodzimej popkultury. Teraz media obiegła smutna wiadomość o śmierci Alicji Wolskiej. Dowiedz się więcej o jej artystycznym dorobku!
18 maja do mediów dotarła informacja o śmierci Alicji Wolskiej, aktorki, którą widzowie przez lata mogli oglądać w najpopularniejszych polskich serialach i filmach. Artystka zmarła w wieku 83 lat po ciężkiej chorobie. Choć najczęściej pojawiała się na drugim planie, jej role doskonale pamiętają kolejne pokolenia widzów wychowanych na klasykach polskiej telewizji.
Smutne wieści przekazał aktor Rafał Dajbor, który w rozmowie z portalem o2.pl powołał się na rodzinę artystki. Informacja błyskawicznie rozeszła się po sieci i wywołała ogromne poruszenie wśród internautów. W komentarzach zaczęły pojawiać się wspomnienia scen z seriali, w których występowała aktorka, a także słowa wdzięczności za jej wieloletnią obecność na ekranie.
Alicja Wolska-Piesiewicz ukończyła warszawską PWST w 1965 roku i niemal natychmiast rozpoczęła intensywną pracę sceniczną. Występowała między innymi w Teatrze im. Kruczkowskiego w Zielonej Górze, Teatrze Zagłębia w Sosnowcu oraz warszawskim Teatrze Syrena. To właśnie tam zdobywała doświadczenie i rozwijała warsztat, który później docenili także twórcy filmowi i telewizyjni.
Choć teatralna scena była dla niej niezwykle ważna, prawdziwą rozpoznawalność przyniosły jej role ekranowe. Widzowie doskonale kojarzą ją z kultowego „Czterdziestolatka”, gdzie wcieliła się w koleżankę z pracy Magdy Karwowskiej. Później pojawiała się także w takich produkcjach jak „07 zgłoś się”, „Zmiennicy”, „Noce i dnie”, „Pensjonat pod Różą”, „Na dobre i na złe” czy „M jak miłość”.
POLECAMY: Martyna Wojciechowska ujawniła prawdę po latach. Fani są poruszeni
Alicja Wolska nie żyje. Aktorka miała 83 lata
To właśnie ten typ aktorstwa sprawiał, że publiczność tak łatwo zapamiętywała Alicję Wolską. Nie potrzebowała głównych ról ani wielkich monologów, by zostać zauważoną. Jej obecność na ekranie była naturalna, spokojna i niezwykle charakterystyczna. Wielu widzów podkreśla dziś, że należała do pokolenia aktorów, którzy budowali klimat polskich seriali swoją autentycznością, a nie medialnym rozgłosem.
W ostatnich latach aktorka nadal pozostawała aktywna zawodowo. Mimo wieku i problemów zdrowotnych nie wycofała się całkowicie z pracy artystycznej. Jeszcze w 2025 roku można było oglądać ją w serialu „Teściowie”, gdzie stworzyła swoją ostatnią rolę. Dla wielu osób był to dowód ogromnej pasji do zawodu i niezwykłego przywiązania do aktorstwa.
Mało kto pamięta, że działalność Alicji Wolskiej nie ograniczała się wyłącznie do telewizji i teatru. Od 1991 roku prowadziła również własną Agencję Artystyczną Alissa, w ramach której przygotowywała przedstawienia dla dzieci. Był to projekt szczególnie bliski jej sercu, ponieważ pozwalał jej pracować z najmłodszą publicznością i rozwijać działalność artystyczną poza kamerami.
W 2015 roku dorobek aktorki został oficjalnie doceniony. Alicja Wolska otrzymała medal „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, który był symbolicznym podsumowaniem jej wieloletniej pracy na rzecz polskiej sceny i telewizji. Dla wielu osób było to jednak zdecydowanie zbyt skromne wyróżnienie jak na skalę jej zawodowego doświadczenia i wkładu w rozwój rodzimej kultury.
Po informacji o śmierci artystki w sieci zaczęły pojawiać się archiwalne zdjęcia oraz fragmenty seriali z jej udziałem. Internauci przypominali, że choć często grała role epizodyczne, potrafiła przyciągnąć uwagę widza nawet krótką sceną. Wiele osób pisało również o tym, że jej twarz była nieodłącznym elementem telewizji lat 70., 80. i 90.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem
Którą rolę Alicji Wolskiej wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!
Dodaj komentarz
news
Martyna Wojciechowska ujawniła prawdę po latach. Fani są poruszeni
Martyna Wojciechowska po latach wróciła do jednego z najbardziej przełomowych momentów swojego życia. Podczas promocji nowej książki podróżniczka opowiedziała o kulisach wyprawy na Mount Everest i wyznała, dlaczego jeszcze przed wyjazdem zdecydowała się spisać testament. Jej słowa poruszyły fanów i pokazały, z jak ogromnym ciężarem psychicznym mierzyła się przed wejściem na najwyższą górę świata. Dowiedz się więcej!
Dla wielu osób Martyna Wojciechowska od lat pozostaje symbolem odwagi, determinacji i przekraczania własnych granic. Dziennikarka, podróżniczka, prowadząca programy w TVN i himalaistka wielokrotnie udowadniała, że nie boi się ryzyka ani ekstremalnych wyzwań. Jednym z najważniejszych momentów w jej życiu bez wątpienia było zdobycie Mount Everestu, do którego doszło 18 maja 2006 roku. Dziś, dokładnie po latach od tamtego wydarzenia, wraca do tych wspomnień w wyjątkowo osobisty sposób.
W swojej najnowszej publikacji „Przesunąć horyzont. 20 lat później” Martyna Wojciechowska opisuje nie tylko samą wyprawę, ale również emocje, które towarzyszyły jej jeszcze przed wyjazdem w Himalaje. Jak się okazuje, jednym z najbardziej przejmujących momentów było dla niej spisanie testamentu. Choć miała wówczas zaledwie 32 lata, musiała zmierzyć się z myślą, że może już nigdy nie wrócić do domu.
Podczas eventu promującego książkę dziennikarka została zapytana przez redaktorkę Plotka o kulisy tej decyzji. Martyna Wojciechowska nie ukrywała, że temat był niezwykle trudny, ale jednocześnie bardzo ważny. Przyznała, że impuls do uporządkowania spraw dała jej przede wszystkim rodzina, która próbowała uświadomić jej skalę niebezpieczeństwa związanego z wyprawą.
„Uważam, że swoje sprawy warto uporządkować niezależnie od wieku. Ta konieczność napisania testamentu w zasadzie wynikała z tego, że moi rodzice, próbując mnie przekonać, żebym nie jechała na tę wyprawę, chcieli mi tak uświadomić, że to jednak niebezpieczna wyprawa. Bo jest – powiedziała.
POLECAMY: Doda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem
Martyna Wojciechowska wprost o spisaniu testamentu
Podróżniczka podkreśliła również, że nawet dziś Mount Everest pozostaje miejscem niezwykle niebezpiecznym, mimo ogromnego rozwoju technologii i doświadczenia kolejnych ekip wspinaczkowych. W trakcie rozmowy zwróciła uwagę, że każdego roku pojawiają się informacje o kolejnych tragicznych wydarzeniach na najwyższej górze świata. Jej zdaniem wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne ryzyko wiąże się z himalaizmem.
„Nawet dzisiaj są doniesienia spod Mount Everestu – bo trwa właśnie sezon wspinaczkowy – że giną kolejne osoby. Nie ma łatwych gór, żeby było jasne. W ogóle życie nie jest przewidywalne. Możemy wyjść z domu i do niego nie wrócić. Zdarzają się różne sytuacje” – stwierdziła.
Dla Martyny Wojciechowskiej testament nie był jednak wyłącznie formalnością czy dokumentem przygotowanym „na wszelki wypadek”. Podróżniczka podkreśliła, że z czasem zaczęła postrzegać ten moment znacznie bardziej symbolicznie. Jak sama przyznała, spisanie testamentu zmusiło ją do zatrzymania się i zastanowienia nad tym, co naprawdę jest ważne w życiu.
„Potraktowałabym to symbolicznie. Zawsze jest dobry moment, żeby pomyśleć o sobie, o bliskich i też o niezałatwonych sprawach, o niewypowiedzianych zdaniach, o tym, czy nie warto jest zrobić czegoś, żebyśmy nie żałowali, jeśli jutro by nie nadeszło ” – powiedziała to w tej samej rozmowie.
Historia zdobycia Mount Everestu przez Martynę Wojciechowską od początku była wyjątkowa również z innego powodu. Dziennikarka dotarła na szczyt zaledwie półtora roku po poważnym wypadku samochodowym, w którym złamała kręgosłup. Lekarze mieli wówczas wątpliwości, czy kiedykolwiek wróci do pełnej sprawności. Ona jednak postanowiła walczyć nie tylko o zdrowie, ale także o swoje marzenia.
„Dotarłam tam półtora roku po wypadku samochodowym, w którym złamałam kręgosłup i po którym lekarze mówili mi, że już nigdy nie wrócę do pełnej sprawności i do swojego dawnego, aktywnego życia. Każdego dnia przez wiele miesięcy przygotowań konsekwentnie przesuwałam swój horyzont, żeby wejść na Górę Gór” – pisała niegdyś na Instagramie.
Dziś Martyna Wojciechowska patrzy na tamten czas z ogromnym wzruszeniem, ale także spokojem i dystansem. Choć od zdobycia Mount Everestu minęły już lata, podróżniczka wciąż podkreśla, że była to jedna z najważniejszych lekcji życia. Nie chodziło wyłącznie o sam szczyt, ale o drogę, strach, niepewność i świadomość, że czasem trzeba zmierzyć się z własnymi ograniczeniami.
Jedno jest pewne — szczere wyznanie Martyny Wojciechowskiej poruszyło wiele osób. Jej słowa przypomniały, że nawet ludzie postrzegani jako niezwykle silni i odważni muszą czasem skonfrontować się z lękiem, przemijaniem i pytaniami o sens życia. A historia testamentu sprzed wyprawy na Everest stała się czymś znacznie więcej niż tylko wspomnieniem o formalnym dokumencie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: To on wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam się wygadał
Cenicie Martynę Wojchiechowską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Doda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem
Doda od lat wzbudza ogromne emocje nie tylko swoją muzyką, ale także szczerością, z jaką mówi o życiu prywatnym. Tym razem wokalistka zdecydowała się na wyjątkowo osobiste wyznanie podczas rozmowy z Grzegorzem Krychowiakiem. Jej słowa o dzieciach, małżeństwie i presji społecznej natychmiast wywołały lawinę komentarzy. Dowiedz się więcej!
Doda od początku swojej kariery przyzwyczaiła fanów do tego, że nigdy nie boi się mówić tego, co naprawdę myśli. W świecie show-biznesu, w którym wiele gwiazd bardzo ostrożnie dobiera słowa dotyczące życia prywatnego, ona od lat pozostaje bezkompromisowa. Właśnie dlatego każda jej szczera wypowiedź błyskawicznie staje się tematem gorących dyskusji. Tym razem artystka pojawiła się w podcaście prowadzonym przez Grzegorza Krychowiaka i po raz kolejny zaskoczyła słuchaczy swoją otwartością.
Były reprezentant Polski od pewnego czasu rozwija swoją działalność medialną i coraz śmielej odnajduje się w roli prowadzącego podcast „W Stylu Krychowiaka” w RMF FM. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zaczął częściej mówić o życiu prywatnym, a w wywiadach nie ukrywał, że coraz częściej myśli o założeniu rodziny i ojcostwie. W rozmowie z Dodą postanowił więc poruszyć temat macierzyństwa i zapytać ją wprost o to, czy sama chciałaby zostać mamą.
Pytanie padło niespodziewanie i szybko okazało się, że wokalistka nie zamierza udzielać wymijającej odpowiedzi. Doda bez chwili zawahania przyznała, że nigdy nie czuła potrzeby posiadania dzieci. Artystka wróciła też wspomnieniami do swojego pierwszego małżeństwa z Radosławem Majdanem i ujawniła coś, o czym wcześniej praktycznie nie mówiła publicznie. Jej słowa natychmiast przyciągnęły uwagę internautów.
„Nie, nigdy nie chciałam. Ja poznałam mojego pierwszego męża jak miałam 17 lat, a on miał 30. Bardzo duża była różnica wieku. Byłam młodą dziewczynką. On miał czasami parcie na dziecko i tak sobie myślałam: “jak tu dostosować moje przekonania do tych wszystkich archaicznych przekonań mężczyzn?”. Przy czym ja rozumiem, że mężczyźni chcą mieć dzieci. My się w sobie zakochaliśmy. Wtedy myślałam, żeby to połączyć i sobie wynająć surogatkę” – wyznała wokalistka.
To właśnie fragment dotyczący surogatki wywołał największe emocje w mediach społecznościowych. Dla części internautów była to jedna z najbardziej zaskakujących wypowiedzi artystki od dawna. Inni zwracali uwagę, że Doda po raz kolejny odważyła się powiedzieć głośno coś, o czym wiele kobiet nadal boi się mówić publicznie. Dyskusja szybko przerodziła się w szerszą debatę o presji związanej z macierzyństwem.
POLECAMY: To on wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam się wygadał
Dlaczego Doda nie chce mieć dzieci?
W dalszej części rozmowy piosenkarka podkreśliła, że jej decyzja nie wynika z egoizmu czy niechęci do dzieci, ale ze świadomości własnych emocji i potrzeb. Doda wyjaśniła, że jej zdaniem dziecko powinno pojawić się na świecie wyłącznie wtedy, gdy jest naprawdę chciane przez obie strony. Artystka nie ukrywała również zdziwienia reakcjami części ludzi, którzy krytykują osoby świadomie rezygnujące z rodzicielstwa.
„Dziecko musi być chciane i kochane. Dziecko musi być efektem podjęcia decyzji dwóch odpowiedzialnych ludzi, którzy nie podejmują decyzji egoistycznie. Bardzo dziwi mnie, chociaż nie powinno, bo w sumie więcej jest głupich ludzi niż mądrzejszych, że ktoś interpretuje moje słowa jako egoizm. Moje słowa są właśnie szczytem czegoś odwrotnego” – dodała.
Słowa artystki bardzo szybko obiegły internet i wywołały prawdziwą burzę komentarzy. Jedni chwalili ją za odwagę i autentyczność, inni przyznawali, że w Polsce temat świadomej rezygnacji z macierzyństwa nadal pozostaje tabu. Wiele osób zwracało uwagę na to, że kobiety publicznie mówiące o braku instynktu macierzyńskiego wciąż spotykają się z ogromną krytyką i niezrozumieniem.
Rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem pokazała też zupełnie inną stronę byłego piłkarza. Dotąd kojarzony głównie ze sportem, coraz swobodniej odnajduje się w roli prowadzącego i nie boi się zadawać gościom bardzo osobistych pytań. Dzięki temu jego podcast zaczyna przyciągać coraz większą uwagę, szczególnie gdy pojawiają się w nim tak głośne nazwiska jak Doda.
Jedno jest pewne – po tej rozmowie o Dodzie znów zrobiło się bardzo głośno. Artystka po raz kolejny udowodniła, że nie zamierza dopasowywać swoich poglądów do oczekiwań innych i mówi dokładnie to, co myśli. A to sprawia, że niezależnie od kontrowersji wokół jej słów, trudno przejść obok nich obojętnie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sensacyjne wieści ws. Żudziewicz i Jeschke. Tego nikt się nie spodziewał
Co uważacie o słowach Dody? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
To on wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam się wygadał
Parkiet „Tańca z gwiazdami” zapłonął, ale tym razem to nie uczestnicy skradli całe show. Prawdziwa sensacja zasiadła na widowni, a czułe gesty w blasku fleszy były tylko wstępem do tego, co wydarzyło się po wyłączeniu kamer. Jedno odważne wyznanie sprawiło, że fani już widzą go w kolejnej edycji. Dowiedz się więcej!
Siódmy odcinek 18. edycji programu „Taniec z Gwiazdami” wzbudził sporo emocji wśród widzów. Wówczas to nie tylko popisy zawodowych tancerzy i celebrytów na parkiecie Polsatu stały się głównym tematem rozmów w kuluarach. Duże zainteresowanie wywołało również pojawienie się na planie Allana Krupy. Syn Edyty Górniak rzadko uczestniczy w tego typu wydarzeniach, dlatego jego obecność szybko przyciągnęła uwagę fotoreporterów i fanów programu.
Młody muzyk nie przybył do studia sam. Allan Krupa na widowni bawił się wraz z nową partnerką, co od razu wzbudziło lawinę spekulacji na temat ich relacji. Para najpierw wspólnie zapozowała na ściance, przyciągając wzrok swoimi stylizacjami. On postawił na elegancję w klasycznym wydaniu, wybierając czarny garnitur, natomiast jego wybranka zaprezentowała się w odważnej, białej kreacji z licznymi wycięciami, która idealnie wpisywała się w estetykę wielkiego show.
Gdy światła jupiterów nieco przygasły, a akcja przeniosła się na parkiet, para zajęła miejsca przy stoliku w studio. Jak można było zauważyć na ujęciach z programu oraz zdjęciach wykonanych przez obecnych na miejscu fotografów, Allan Krupa i jego partnerka nie stronili od czułości.
Po zakończeniu tanecznych zmagań, emocje wcale nie opadły. Wręcz przeciwnie – prawdziwa bomba wybuchła podczas rozmowy z mediami. W wywiadzie udzielonym reporterce „Faktu”, Allan Krupa został zapytany o wrażenia z wieczoru. Jego odpowiedź była szczera i sentymentalna:
“Bardzo mi się podobało, szczególnie, że ostatni raz jak tutaj gdzieś siedziałem to byłem gdzieś taki [red. pokazał siebie małego] więc no jest to kompletnie nowe doświadczenie dla mnie. Inaczej niż w telewizji. Polecam każdemu, jeśli ma taką możliwość. Jeśli nawet nie przyjść tu to obejrzeć w telewizji, bo jest to mega show” – stwierdził.
POLECAMY: Sensacyjne wieści ws. Żudziewicz i Jeschke. Tego nikt się nie spodziewał
Syn Górniak wystąpi w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”?
Jednak to kolejne pytanie wywołało największe poruszenie. Dziennikarka postanowiła dowiedzieć się, czy Allan Krupa sam rozważałby stanięcie do walki o Kryształową Kulę. Odpowiedź młodego artysty była zaskakująco otwarta i pozostawiła fanom ogromne pole do interpretacji. Muzyk przyznał, że choć taniec nie jest jego najmocniejszą stroną, to sama propozycja wydaje mu się niezwykle kusząca i mogłaby stanowić dla niego ciekawe wyzwanie w przyszłości.
„Nie mówię, że nie. No jest to bardzo intrygujące. Szczególnie, że mi do tańca daleko i nie umiem się ruszać jakoś świetnie, więc byłby to na pewno sprawdzian. Nie wiem, czy jeszcze jest to dobry moment w moim życiu. Zobaczymy z czasem. Wiem, że ponoć drzwi są dla mnie otwarte, więc kto wie?” – powiedział z uśmiechem Allan Krupa, podsycając tym samym plotki o swoim ewentualnym udziale w kolejnych edycjach programu.
Warto przypomnieć, że nazwisko, które nosi syn Edyty Górniak, od dawna pojawia się na giełdzie potencjalnych uczestników. Produkcja Polsatu wielokrotnie miała na oku młode pokolenie gwiazd. Niegdyś nieoficjalnie mówiło się, że stacja bardzo intensywnie zabiegała nie tylko o to, by na parkiecie pojawił się syn Edyty Górniak, ale również potomek innej wielkiej gwiazdy polskiej sceny muzycznej, Justyny Steczkowskiej – Leon Myszkowski.
Dotychczas obaj panowie, mimo licznych plotek i medialnych doniesień, nie zdecydowali się na wejście do świata tańca towarzyskiego przed kamerami. Leon Myszkowski skupia się na swojej karierze DJ-a i menadżera mamy, podobnie jak Allan Krupa, który pod pseudonimem Enso coraz odważniej poczyna sobie w świecie hip-hopu, szlifując warsztat jako producent i raper.
Na razie fani muszą uzbroić się w cierpliwość i obserwować dalsze poczynania młodego artysty. Skoro sam Allan Krupa potwierdził, że „drzwi są dla niego otwarte”, można przypuszczać, że negocjacje z produkcją są jedynie kwestią czasu. Kto wie, może już wkrótce zobaczymy go pląsającego po parkiecie polsatowskiego hitu, walczącego o uznanie jurorów i sympatię milionów widzów przed telewizorami?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dorota Wellman z nową FUCHĄ. Co z „Dzień dobry TVN”?
Chcielibyście zobaczyć syna Edyty Górniak w programie Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuRewolucja w „Tańcu z Gwiazdami”? Dwie gwiazdy robią przerwę
-
news4 dni temuTo koniec domysłów ws. Gamou Fall. Właśnie wydano oficjalny komunikat
-
news4 dni temuTak tańczył młody Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo
-
news5 dni temuTYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]
-
news5 dni temuEurowizja 2026: Alicja zapytana o Izrael. Wymowna sytuacja w trakcie wywiadu
-
moda3 dni temuConchita Wurst przeszła metamorfozę. Tak dziś wygląda zwyciężczyni Eurowizji
-
news4 dni temuEdyta Górniak oceniła Alicję Szemplińską. Wskazała jeden kluczowy szczegół
-
uroda4 dni temuKhamrah Waha – nowe perfumy Lattafa, które łączą pustynny żar z elektryzującą świeżością

Dodaj komentarz