Śledź nas

news

Lady Gaga została mamą?! Paparazzi przyłapali ją z noworodkiem

Opublikowano

w dniu

Lady Gaga, fot. Instagram

Lady Gaga od lat otwarcie mówiła o marzeniu o macierzyństwie. Teraz pojawiły się doniesienia, że artystka i jej narzeczony Michael Polansky mieli powitać na świecie swoje pierwsze dziecko. Informacje wywołały ogromne poruszenie wśród fanów.

Lady Gaga i Michael Polansky wzbudzili ogromne zainteresowanie paparazzich. Para została przyłapana w towarzystwie noworodka, a fotografie opublikowane przez „Page Six” są szeroko komentowane w mediach. To pierwsze takie zdjęcia od czasu niespodziewanego ogłoszenia dotyczącego powiększenia rodziny.

Publikacja wywołała falę emocji wśród fanów artystki, którzy od dawna śledzą jej życie prywatne. Lady Gaga przez lata nie ukrywała, że marzy o macierzyństwie i stworzeniu rodziny. Teraz uwaga opinii publicznej skupia się przede wszystkim na tym, jak para odnajduje się w nowej rzeczywistości. Sami zainteresowani pozostają jednak dość oszczędni w komentowaniu prywatnych spraw.

POLECAMY:Lady Gaga i Margaret w jednym na konferencji “The Voice” – w tych butach da się chodzić?

Para długo chroniła prywatność


Zdjęcia Lady Gagi i Michaela Polansky’ego z noworodkiem szybko obiegły media społecznościowe. „Page Six” poinformował, że para została sfotografowana z dzieckiem po raz pierwszy od czasu zaskakującego ogłoszenia dotyczącego powiększenia rodziny. Na fotografiach wokalistka trzyma malucha w chuście, a jej partner towarzyszy jej podczas spokojnego spaceru. Oboje postawili na codzienne, wygodne ubrania i nie wyglądali na zainteresowanych obecnością paparazzich.
Uwagę zwraca przede wszystkim zachowanie artystki. Lady Gaga nie pozuje do zdjęć i nie próbuje kierować uwagi na siebie. Całą uwagę skupia na dziecku, które trzyma blisko ciała. Takie ujęcia wywołały wiele komentarzy, ponieważ gwiazda od lat bardzo ostrożnie dzieli się szczegółami dotyczącymi swojego życia prywatnego. Jej relacja z Michaelem Polanskym również pozostaje poza centrum medialnego zainteresowania, choć para regularnie pojawia się razem podczas ważnych wydarzeń. W ostatnich miesiącach Lady Gaga coraz częściej mówiła jednak o tym, że chciałaby stworzyć rodzinę. W rozmowie z „ELLE” opowiadała o swoich planach na przyszłość i podkreślała, że wyobraża sobie spokojne życie u boku partnera oraz dzieci.

Pełne życie w niezbyt odległej przyszłości będzie obejmowało mnie, Michaela i nasze dzieci – mówiła.

Jej słowa pokazywały, że macierzyństwo nie było dla niej chwilową zachcianką, lecz ważnym i długo wyczekiwanym marzeniem. Wokalistka zaznaczała również, że po latach intensywnej pracy zaczęła bardziej doceniać zwyczajne momenty i poczucie stabilizacji. Światowa sława przyniosła jej ogromne możliwości, ale jednocześnie sprawiła, że niemal każdy element jej życia był analizowany przez media. Lady Gaga przyznawała, że coraz bardziej zależy jej na zachowaniu równowagi oraz na budowaniu relacji, które nie muszą być nieustannie komentowane publicznie.

POLECAMY: Lekarze zdiagnozowali chorobę Moniki Miller – na bolesną i nieuleczalną przypadłość cierpi też Lady Gaga


Lady Gaga od dawna marzyła o macierzyństwie


Temat dzieci pojawiał się w wywiadach Lady Gagi na długo przed najnowszymi doniesieniami. Artystka mówiła, że choć muzyka i aktorstwo nadal są bardzo ważnymi częściami jej życia, nie chce, aby kariera całkowicie przesłoniła jej prywatne pragnienia. Zależało jej na tym, by w przyszłości znaleźć czas na rodzinę i stworzyć dla niej bezpieczną przestrzeń.

Podczas rozmowy w programie „The Late Show with Stephen Colbert” Gaga została zapytana o kolejne cele i role, które chciałaby odegrać w życiu. Wokalistka nie ukrywała, że jednym z jej największych marzeń jest właśnie macierzyństwo.

Naprawdę chcę być mamą. To moja kolejna główna rola, mam nadzieję – powiedziała.


Gwiazda opowiadała także o tym, jak chciałaby wychowywać swoje przyszłe dzieci. Nie zależało jej na narzucaniu im własnych ambicji ani na tym, aby od najmłodszych lat były definiowane przez jej popularność. Wokalistka podkreślała, że każde dziecko powinno mieć możliwość samodzielnego odkrywania swojej osobowości, zainteresowań i poglądów. W jednym z wywiadów mówiła, że najważniejsze będzie dla niej wspieranie dzieci w poznawaniu samych siebie.

Chcę po prostu pozwolić moim dzieciom dowiedzieć się, kim są– wyznała.

Artystka zaznaczała, że nie chciałaby decydować za nie, jak mają postrzegać świat ani jaką drogę powinny obrać. Jej zdaniem rolą rodzica jest przede wszystkim zapewnienie miłości, poczucia bezpieczeństwa i przestrzeni do rozwoju. Lady Gaga zwracała również uwagę na to, że dzieci znanych osób mogą odczuwać presję związaną z popularnością rodziców. Dlatego chciałaby chronić ich prywatność i pozwolić im dorastać z dala od nieustannego zainteresowania mediów.

Nigdy nie chciałabym kształtować tego, co moja sztuka będzie dla nich oznaczać, ani mówić im, jak mają mnie postrzegać – tłumaczyła.


Podobne doświadczenia opisywały wcześniej inne gwiazdy, które niedawno zostały mamami. O zmianie priorytetów, trudach łączenia pracy z wychowaniem dzieci i potrzebie ochrony życia rodzinnego mówiły między innymi Kourtney Kardashian, Rihanna oraz Hailey Bieber. Wymeinione historie pokazują, że nawet osoby przyzwyczajone do blasku fleszy po narodzinach dziecka często zaczynają znacznie bardziej cenić spokój i prywatność. W przypadku Lady Gagi fani z dużą uwagą obserwują więc, jak artystka odnajduje się w tej nowej, długo wyczekiwanej roli.

AUTORKA: Klaudia Smyk

POLECAMY: Lady Gaga promuje “Dom Gucci” w brylantowej sukni i nowej fryzurze [zdjęcia]

Screen z portalu X, profilu Page Six, fot. X
Screen z portalu X, profilu Page Six, fot. X
Lady Gaga, fot. Instagram
Lady Gaga, fot. Instagram
Lady Gaga z partnerem Michael Polański, fot. Instagram
Lady Gaga z partnerem Michael Polański, fot. Instagram
Lady Gaga z partnerem Michael Polański, fot. Instagram
Lady Gaga z partnerem Michael Polański, fot. Instagram

AUTORKA: Klaudia Smyk

news

Julia von Stein zdobyła się na wyznanie. Dwukrotnie chciała odebrać sobie życie

Opublikowano

w dniu

przez

Julia von Stein od lat pokazuje publicznie swoje życie, ale tym razem zdecydowała się odsłonić jego wyjątkowo bolesną stronę. W programie „Eksperyment: Odsiadka” opowiedziała o wydarzeniach z przeszłości, które do dziś pozostawiają w niej trudne emocje. Podczas szczerej rozmowy nie potrafiła ukryć łez. Dowiedz się więcej! 

Julia von Stein zdobyła popularność dzięki programom „Królowe życia” i „Diabelnie boskie”, w których dała się poznać jako osoba pewna siebie, ekscentryczna i przywiązująca dużą wagę do luksusu. Przez lata budowała swój medialny wizerunek, wzbudzając zainteresowanie zarówno swoim stylem życia, jak i kontrowersyjnymi wypowiedziami. Za telewizyjną osobowością kryje się jednak również historia, o której celebrytka zdecydowała się opowiedzieć dopiero teraz. Jej najnowsze wyznanie pokazuje zupełnie inną stronę jej życia.

Po zakończeniu telewizyjnej przygody Julia von Stein nie zniknęła z przestrzeni publicznej. Przeniosła swoją działalność do internetu, gdzie na YouTubie i Instagramie dzieli się codziennością, opowiada o prywatnych doświadczeniach i pokazuje kulisy swojego życia. Jej aktywność w mediach społecznościowych pozwala obserwatorom śledzić kolejne zmiany, zarówno zawodowe, jak i osobiste. Tym razem jednak celebrytka zdecydowała się na udział w projekcie, który postawił ją w zupełnie nowej sytuacji.

Chodzi o program „Eksperyment: Odsiadka”, emitowany na Canal+, w którym uczestnicy konfrontują się z realiami funkcjonowania zakładu karnego. W trakcie rozmowy z jednym z pracowników placówki Julia von Stein poruszyła temat niezwykle trudnych doświadczeń z przeszłości. Przyznała, że dwukrotnie próbowała odebrać sobie życie. Opowiadając o tych wydarzeniach, nie ukrywała emocji, a jej słowa były wyjątkowo osobistym wyznaniem.

„Pierwsza to próba przez wyskoczenie przez okno. (…) Rodzice zamknęli mnie w apartamentowcu, w którym nie otwierają się okna (…) Druga próba to tabletki, ale mnie odratowali i miałam płukanie żołądka” – wyznała Julia von Stein, nie kryjąc łez.

POLECAMY: Tarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]

Julia von Stein opowiedziała o próbach samobójczych

Podczas rozmowy Julia von Stein nie ograniczyła się wyłącznie do wspomnienia samych wydarzeń. Zdecydowała się również opowiedzieć o okolicznościach, które miały wpływ na jej samopoczucie. Wskazała między innymi na brak akceptacji ze strony otoczenia, poczucie odrzucenia oraz wysokie wymagania, którym nie potrafiła sprostać. Były to doświadczenia, które jak wynika z jej słów – pozostawiły w niej trudne emocje i wpłynęły na sposób, w jaki postrzegała samą siebie.

„Brak akceptacji ze strony środowiska, wytykanie palcami, brak miłości w domu, potężne wymagania w domu. Nie mogłam im sprostać i myślałam, że lepiej będzie beze mnie. Cały czas pracuję nad emocjami. Nie mam przepracowanych tematów samobójstw. Nie jestem do tej pory w stanie siebie zaakceptować” – dodała Julia von Stein.

Jeśli Ty lub ktoś z Twojego otoczenia potrzebuje wsparcia, można skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:

  • 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym.
  • 800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka.
  • 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży.
  • 112 – numer alarmowy w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.

Wyznanie Julii von Stein należy do tych, które pokazują mniej znaną, bardzo osobistą stronę osoby rozpoznawalnej z telewizji. Celebrytka przyznała, że nadal pracuje nad emocjami i nie potrafi w pełni zaakceptować samej siebie. Jej słowa przypominają, że za publicznym wizerunkiem może kryć się historia pełna bólu, a otwarta rozmowa o kryzysie psychicznym może pomóc przełamać milczenie wokół trudnych doświadczeń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Brakuje Wam ‘Królowych życia’ w TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Julia Von Stein (fot. screen YouTube Julia Von Stein)
Julia Von Stein (fot. zdjęcie prasowe Canal+ Polska)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Tarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]

Opublikowano

w dniu

przez

„Milionerzy” po przenosinach do Polsatu szybko przyciągnęli uwagę widzów, a teraz stacja szykuje kolejną niespodziankę. W specjalnym odcinku naprzeciwko Huberta Urbańskiego usiądą zwycięzcy „Tańca z Gwiazdami” – Magdalena Tarnowska i Mikołaj „Bagi” Bagiński. Stawka będzie wyjątkowa, bo cała wygrana trafi na szczytny cel. Czy gwiazdorski duet poradzi sobie z pytaniami? Dowiedz się więcej!

„Milionerzy” po przenosinach do Polsatu od razu przyciągnęli uwagę widzów. Odświeżona formuła sprawiła, że program nabrał nowego tempa i świeżości. Zrezygnowano z eliminacji „kto pierwszy, ten lepszy”, a uczestnicy mogą korzystać z dodatkowego koła ratunkowego – pytania do prowadzącego. Dzięki tym zmianom rozgrywka zyskała nowe możliwości, a każdy odcinek może przynieść niespodziewane zwroty akcji.

Teraz na widzów czeka specjalne wydanie teleturnieju z udziałem gwiazd. Już w czwartek, 29 października, w studiu „Milionerów” pojawią się Magdalena Tarnowska i Mikołaj „Bagi” Bagiński, którzy zdobyli Kryształową Kulę w 17. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Tym razem nie będą jednak walczyć o zwycięstwo na parkiecie, lecz zmierzą się z pytaniami sprawdzającymi ich wiedzę ogólną. Na szali znajdzie się nie tylko ich ambicja, ale również szansa na wsparcie ważnej inicjatywy.

Cała wygrana Magdaleny Tarnowskiej i Mikołaja Bagińskiego zostanie przekazana na konto Fundacji Polsat, która w tym roku obchodzi 30-lecie działalności. To właśnie charytatywny cel nadaje temu odcinkowi szczególny charakter. Zamiast zatrzymywać pieniądze dla siebie, uczestnicy będą mogli pomóc potrzebującym, a każda poprawna odpowiedź może przełożyć się na większe wsparcie dla fundacji.

POLECAMY: Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Bagi i Tarnowska w ogniu pytań „Milionerów”. Zobacz przedpremierowy fragment

Gwiazdorska para usiadła naprzeciwko Huberta Urbańskiego, który od lat prowadzi teleturniej i doskonale wie, jak podkręcić atmosferę w studiu. Jedno z pierwszych pytań dotyczyło tego, czy Magdalena i Mikołaj planują zdobyć główną nagrodę. Taki cel brzmi ambitnie, ale uczestnicy nie zamierzali z góry zakładać sukcesu. Magdalena Tarnowska przyznała, że do zadania trzeba podejść z pokorą, zwłaszcza gdy w grę wchodzi wiedza z wielu dziedzin.

Mikołaj „Bagi” Bagiński przypomniał z kolei, że podobnie było podczas ich przygody w „Tańcu z Gwiazdami”. Na początku nikt nie zakładał, że dotrą aż do finału, a jednak udało im się sięgnąć po Kryształową Kulę. To doświadczenie może być dla nich dodatkową motywacją również w teleturnieju. Nie oznacza jednak, że droga do miliona będzie łatwa – tutaj o wyniku decydują zupełnie inne umiejętności niż na parkiecie.

Jak poradzili sobie Magdalena Tarnowska i Mikołaj Bagiński? Wiadomo, że podczas gry wykorzystali wszystkie dostępne koła ratunkowe. Wśród nich znalazło się również pytanie do przyjaciela, a w tej roli wystąpił tata Magdaleny. To właśnie takie momenty potrafią wywołać największe emocje, ponieważ nawet osoby znane z telewizji mogą potrzebować wsparcia, gdy pojawia się pytanie, na które trudno znaleźć odpowiedź.

To nie pierwszy raz, kiedy Polsat zaprasza znane osoby do specjalnych wydań „Milionerów”. Wiosną widzowie mogli oglądać między innymi Olę Filipek i Olka Sikorę, a także Jurasa i Jerzego Mielewskiego. Takie odcinki łączą rozrywkę z pomaganiem, a udział rozpoznawalnych osobowości przyciąga uwagę fanów zarówno teleturnieju, jak i samych gości. Charytatywna formuła sprawia też, że stawka rozgrywki nabiera dodatkowego znaczenia.

Na tym jednak nie koniec. Polsat zaplanował jeszcze dwa specjalne odcinki „Milionerów”, które widzowie zobaczą przed końcem roku. Na razie stacja nie ujawniła wszystkich szczegółów dotyczących kolejnych wydań, ale można się spodziewać, że ponownie nie zabraknie znanych gości i gry o pieniądze przeznaczone na szczytny cel. N

ajbliższy odcinek z udziałem Magdaleny Tarnowskiej i Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego zostanie wyemitowany 29 października o godz. 19.55 w Polsacie. Regularne wydania „Milionerów” można oglądać od poniedziałku do czwartku, również o godz. 19.55.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę

A Wy lubicie oglądać specjalne odcinki “Milionerów” z gwiazdami? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi oraz Hubert Urbański (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Hubert Urbański (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Opublikowano

w dniu

przez

O Margarecie Jurczak i jej ukochanym z Tunezji mówi się coraz więcej. Ich historia podbija internet, a widzowie z zainteresowaniem śledzą kolejne odcinki „Kochaj albo wróć”. Czy za ogromnym zainteresowaniem w mediach społecznościowych idą również wyniki oglądalności? Najnowsze dane pokazują, że wydarzyło się coś, czego trudno nie zauważyć. Dowiedz się więcej!

„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, dzielącą ich odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich relacji. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek produkcji jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z pochodzącym z Tunezji Mohamedem. Ich historia szybko przyciągnęła uwagę widzów, a kolejne szczegóły dotyczące ich związku sprawiły, że para stała się jednym z najczęściej komentowanych duetów w programie.

Początek znajomości Margarety i Mohameda przypominał wakacyjny romans. Kobieta wyjechała do Tunezji, gdzie poznała pracującego w hotelu mężczyznę. Początkowo nie zakładała, że ta relacja przerodzi się w poważne uczucie. Po powrocie do Polski zakochani nie zerwali jednak kontaktu, a Margareta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. Z czasem ich znajomość nabrała zupełnie innego wymiaru, a różnica wieku okazała się jednym z tematów, który szczególnie zainteresował odbiorców.

O początkach tej relacji Margareta opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”. Jej wyznanie pokazało, że to, co miało być jedynie wakacyjną przygodą, niespodziewanie zmieniło się w coś znacznie poważniejszego.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała Margareta w śniadaniówce.

Różnica wieku nie jest jednak jedynym elementem ich związku, który wzbudza zainteresowanie. Okazuje się bowiem, że Mohamed nie zna ani języka polskiego, ani angielskiego. Mogłoby się wydawać, że taka bariera mocno utrudni budowanie relacji, zwłaszcza gdy zakochanych dzieli również odległość i różnice kulturowe. Para znalazła jednak własny sposób na porozumiewanie się, tworząc swoistą mieszankę słów i wyrażeń, które oboje rozumieją.

O tej nietypowej komunikacji Małgorzata „Margareta” Jurczak opowiedziała z rozbawieniem.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Małgorzata „Margareta” Jurczak.

Historia Margarety i Mohameda zaczęła żyć również własnym życiem w internecie. Fragmenty programu są komentowane na TikToku, a twórcy internetowi chętnie przyglądają się ich relacji. Para stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów nowego formatu, a zainteresowanie mediów sprawia, że o „Kochaj albo wróć” mówi się także poza anteną TTV. Popularność w sieci nie zawsze jednak przekłada się na sukces telewizyjny. W tym przypadku najnowsze dane oglądalności pokazują, że produkcja może mieć powody do zadowolenia.

POLECAMY: Piotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę

Wszyscy mówią o Margarecie i Mohamedzie. TTV może otwierać szampana? Oto wyniki

Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement uwzględniających widownię poza domem, przytoczonych przez serwis Wirtualne Media, pierwszych osiem odcinków „Kochaj albo wróć” oglądało średnio 306,2 tys. widzów. Przełożyło się to na 3,38 proc. udziału stacji w rynku w grupie ogólnej. Początek emisji nie zapowiadał jeszcze tak wyraźnego wzrostu. Premierowy odcinek zgromadził 235 tys. osób, a drugi zanotował spadek do 194 tys. widzów. Kolejne trzy emisje przyciągały od 224 tys. do 256 tys. odbiorców.

Później sytuacja zaczęła się jednak wyraźnie zmieniać. 9 października przed ekranami zasiadło 394 tys. widzów, a tydzień później liczba ta wzrosła do 414 tys. Prawdziwy skok nastąpił 23 października, kiedy najnowszy wówczas odcinek obejrzało już 476 tys. osób. TTV uzyskało wtedy 5,01 proc. udziału w rynku, co było najlepszym wynikiem programu od początku emisji. Oznacza to, że między najsłabszym drugim a ósmym odcinkiem widownia zwiększyła się o około 282 tys. osób, czyli o 146 proc.

Na uwagę zasługują również średnie miesięczne. We wrześniu „Kochaj albo wróć” gromadziło przeciętnie 235 tys. widzów i osiągało 2,59 proc. udziału w rynku. W październiku średnia wzrosła już do 377 tys. osób oraz 4,16 proc. udziału, co oznacza wzrost widowni o około 60 proc. miesiąc do miesiąca.

Według naszych ustaleń program od kilku tygodni znajduje się także w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych pozycji na Playerze. To sygnały, że zainteresowanie formatem nie ogranicza się wyłącznie do internetowych dyskusji, a historia Margarety i Mohameda może być jednym z czynników przyciągających uwagę odbiorców. Czy to wystarczy, by TTV zdecydowało się na kolejny sezon? Na razie nie ma potwierdzenia w sprawie kontynuacji, ale rosnące wyniki z pewnością dają produkcji powody do optymizmu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?

A Wam się spodobał nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margareta i Mohamed (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Margareta i Mohamed (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dowbor wbija szpilę Miszczakowi: „Chciał, by moja praca dobiegła końca”. Przykre?

Opublikowano

w dniu

przez

Katarzyna Dowbor nie ukrywa, że zwolnienie z Polsatu okazało się dla niej początkiem zupełnie nowego rozdziału. Dziś dziennikarka rozwija karierę w TVP, prowadzi „Pytanie na śniadanie” i szykuje kolejny program, a przy okazji wraca do głośnej decyzji Edwarda Miszczaka. Jej najnowsze słowa i pewien wyjątkowy bukiet kwiatów mogą wywołać niemałe poruszenie. Dowiedz się więcej!

Katarzyna Dowbor od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w Polsce. Przez blisko dekadę była gospodynią programu „Nasz nowy dom” w Polsacie, który zdobył sympatię widzów dzięki historiom rodzin potrzebujących pomocy i spektakularnym metamorfozom ich domów. Jej serdeczność, doświadczenie i naturalność sprawiły, że dla wielu osób stała się nieodłączną częścią tego formatu. Dlatego decyzja o zakończeniu współpracy z dziennikarką w 2023 roku wywołała ogromne emocje. Gdy nowy dyrektor programowy Polsatu, Edward Miszczak, zdecydował o zmianie prowadzącej, nie brakowało głosów zdziwienia i krytyki.

Wydawało się, że po tak głośnym rozstaniu Katarzyna Dowbor będzie musiała na nowo szukać dla siebie miejsca w telewizji. Tymczasem już kilka miesięcy później pojawiły się informacje o jej kolejnych zawodowych planach. Dziennikarka dołączyła do Canal+ Domo, gdzie została gospodynią autorskiego programu „Dowborowa od nowa”. Z czasem otworzyły się przed nią kolejne drzwi, a powrót do Telewizji Polskiej okazał się ważnym etapem jej kariery. Dziś nie tylko regularnie pojawia się na ekranie, ale także angażuje się w nowe projekty.

Od stycznia 2024 roku Katarzyna Dowbor prowadzi „Pytanie na śniadanie” u boku Filipa Antonowicza. Widzowie ponownie mogą oglądać ją w porannym paśmie na żywo, gdzie rozmawia z gośćmi o sprawach społecznych, kulturze i codziennych problemach. Dziennikarka nie ukrywa, że ta praca daje jej wiele satysfakcji, a spotkania z interesującymi ludźmi są jednym z powodów, dla których tak dobrze odnajduje się w nowej roli. Jak się okazuje, dziś patrzy na swoje zwolnienie z Polsatu z zupełnie innej perspektywy niż w chwili, gdy ogłoszono decyzję stacji.

W rozmowie z „Super Expressem” Katarzyna Dowbor przyznała, że z perspektywy czasu jest wdzięczna Edwardowi Miszczakowi za to, co się wydarzyło. Jej słowa mogą zaskakiwać, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, jak głośnym echem odbiło się zakończenie jej współpracy z Polsatem. Dziennikarka uważa jednak, że bez tamtej decyzji nie znalazłaby się dziś w miejscu, w którym jest, i nie miałaby okazji realizować projektów, które sprawiają jej tak dużą przyjemność.

„Tak, dzisiaj jestem mu jednak wdzięczna, bo gdyby nie to, że mi podziękował za współpracę, nie byłabym w tym miejscu, w którym teraz jestem i nie robiłabym tego, co robię, czyli nie prowadziłabym „Pytania na śniadanie” – porannego programu na żywo. Prowadzę ten program z fajnym młodym chłopakiem, którego też bym nie poznała, gdyby nie decyzja Edwarda Miszczaka. W tym programie spotykam ciekawych ludzi, z którymi rozmawiam na ważne i interesujące naszych widzów tematy. I bardzo to lubię” – wyznała Dowbor.

Na tym jednak nie koniec zawodowych planów dziennikarki. Już 7 listopada w TVP1 premierę będzie miał jej nowy program „Między pokoleniami”. Jak wskazuje sam tytuł, format ma skupiać się na relacjach między osobami w różnym wieku, ich doświadczeniach i wartościach, które mimo dzielących je lat mogą okazać się wspólne. Katarzyna Dowbor podkreśla, że to projekt społeczny, który ma nie tylko dostarczać emocji, ale także pokazywać, jak ważne jest porozumienie między pokoleniami. Dla dziennikarki to kolejna szansa na wykorzystanie doświadczenia w programie, który ma konkretną misję.

“Między pokoleniami” to program z misją, a ta misja jest bardzo ważna w telewizji publicznej. To misja łączenia ludzi i pokoleń! Nasi bohaterowie mierzą się z doświadczeniami przedstawicieli innego pokolenia i odkrywają, jak wiele może ich łączyć mimo różnicy wieku. W „Między pokoleniami” są emocje i prawdziwe historie ludzi, którym zaczynamy kibicować. I to jest siła tego programu. Uwielbiam robić ten misyjny i społeczny program. Jestem nim zachwycona. Oczywiście jest to ciężka praca, bo pracujemy z ekipą od rana do nocy, ale naprawdę warto. I my to kochamy! I tak sobie myślę, że choć Edward Miszczak chyba chciał, by moja praca w mediach dobiegła końca, to osiągnął zupełnie odwrotny efekt” – dodała w rozmowie z SE.pl.

POLECAMY: Kinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy

Mocne słowa Katarzyny Dowbor o Edwardzie Miszczaku! Tego mu nie zapomni?

We wtorek dziennikarka postanowiła pójść o krok dalej i opublikowała na Instagramie nagranie, do którego dołączyła wymowny opis. Katarzyna Dowbor pokazała bukiet przygotowany specjalnie dla Edwarda Miszczaka, nawiązując do wcześniejszej obietnicy, że będzie wysyłać mu kwiaty. Wpis miał lekki, żartobliwy ton, ale jednocześnie przypominał o okolicznościach jej odejścia z Polsatu. Dziennikarka ponownie podkreśliła, że dzięki zakończeniu współpracy z poprzednią stacją mogła wrócić do TVP i realizować program, który uważa za ważny społecznie.

„Kochani, to specjalny bukiet dla Dyrektora Edwarda Miszczaka. W jednym z wywiadów obiecałam, że będę mu wysyłała kwiaty i chyba muszę to robić! 😉 Bo dzięki temu, że zostałam wyrzucona z Telewizji Polsat wróciłam do Telewizji Polskiej i mogę w niej realizować misyjny program „Między pokoleniami”. To ważny społecznie program, który łączy ludzi i pokolenia. I myślę, że będzie się Wam podobał. Nasi bohaterowie odkrywają, jak wiele może ich łączyć mimo różnicy wieku. Są tu emocje i prawdziwe historie ludzi… Pierwszy odcinek zobaczycie 7 listopada o godz. 12:15 w TVP1. A te kwiaty, panie Dyrektorze są może trochę skromniejsze od tych, które od pana dostałam na zakończenie naszej współpracy. Ja mam dla Pana goździki i myślę, że te goździki bardziej do naszego pokolenia pasują! 😃” – czytamy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon straciła prawie 30 tys. złotych? Aż trudno uwierzyć, co ją spotkało [WIDEO]

Lubicie oglądać “Pytanie na śniadanie” z Katarzyną Dowbor? Dajcie znać w komentarzu!

Katarzyna Dowbor (fot. screen Instagram Katarzyna Dowbor)
Edward Miszczak (fot. screen YouTube PrzeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością