Śledź nas

showbiz

Leszek Miller szczerze o przyszłości swojej wnuczki. Co tak naprawdę myśli o partnerze Moniki Miller?

Opublikowano

w dniu

Relacja Moniki Miller z jej partnerem od dawna wzbudza ciekawość opinii publicznej – głównie dlatego, że na początku nie zdobyła ona uznania w oczach jej znanego dziadka, byłego premiera Leszka Millera. Teraz polityk zdecydował się powiedzieć wprost, jak naprawdę wygląda jego kontakt z Pavlo Moskalenko i co myśli o przyszłości wnuczki. Padły zaskakujące słowa, które zmieniają narrację wokół tej rodziny. Dowiedz się więcej!

Monika Miller od lat próbuje swoich sił w show-biznesie i konsekwentnie buduje własną markę. Widzowie znają ją z serialu „Gliniarze”, a także z udziału w „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie udowodniła, że potrafi odnaleźć się na scenie równie dobrze jak w mediach społecznościowych. Jej obecność na branżowych wydarzeniach i sesjach zdjęciowych tylko potwierdza, że wnuczka byłego premiera pewnym krokiem wchodzi w świat celebrytów.

Choć w życiu zawodowym rozwija się dynamicznie, prywatnie Monika Miller stara się zachować balans między medialnością a codziennym życiem u boku ukochanego. Jej relacja z Pavlo Moskalenko trwa już ponad dwa lata, a para rzadko dzieli się szczegółami w sieci. Wiadomo jednak, że ich związek od początku był uważnie obserwowany przez fanów oraz przez jej rodzinę.

Nie jest tajemnicą, że Leszek Miller nie od razu zapałał sympatią do partnera wnuczki. Sama Monika przyznała jakiś czas temu, że dziadek nie do końca akceptował jej wybór. Słowa te sprowokowały medialną burzę i liczne spekulacje, czy w domu Millerów rzeczywiście panuje napięta atmosfera. Teraz jednak były premier zdradził, że sytuacja uległa znaczącej zmianie.

W rozmowie z reporterką portalu Jastrząb Post, Leszek Miller wyznał, że jego relacja z Pavlo Moskalenko i wnuczką stała się znacznie cieplejsza:

Myślę, że dużo się zmieniło. Zaczęliśmy częściej rozmawiać, spotykać się i to spowodowało ocieplenie wzajemnych relacji. Ku oczywiście satysfakcji mojej wnuczki – powiedział były premier.

Polityk przyznał również, że najważniejsze jest dla niego szczęście Moniki. Z zaskakującą czułością opowiedział o tym, jak widzi jej przyszłość.

Chciałbym, żeby wybrała sobie drogę, która daje jej najwięcej satysfakcji – mówił.

Dodał też, że choć kiedyś spodziewał się szybkiego ślubu i dzieci, dziś patrzy na wnuczkę zupełnie inaczej.

Wiele lat temu myślałem, że to będzie szybkie małżeństwo i dziecko, ale wydaje mi się, że chyba nie – wyznał.

Jak zauważa Leszek Miller, Monika jest osobą wyjątkowo energiczną i kreatywną.

Monika jest tak twórcza, tak spragniona wielu doznań, że na pewno wybierze sobie coś, co będzie spełnieniem jej marzeń i o to właśnie chodzi – wyjaśnił.

POLECAMY: Robert Kozyra w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Przez lata milczał o tym, co spotkało go podczas „Mam Talent”

Tak wygląda prywatne życie Moniki Miller

Od lat media spekulują o ślubie Moniki Miller i jej ukochanego. Plotki tylko przybrały na sile, gdy influencerka pozowała w sukni ślubnej podczas jednej z sesji zdjęciowych. Wielu fanów było pewnych, że to zapowiedź zbliżających się zaślubin. Jednak sama Monika szybko wyjaśniła, że nie jest to temat, który zaprząta jej głowę.

Jakiś czas temu w rozmowie z Jastrząb Post, wnuczka byłego premiera podkreśliła, że zarówno ona, jak i Pavlo są na innym etapie życia niż to, czego oczekują od nich obserwatorzy.

Jesteśmy na trochę innym etapie życia. Jesteśmy też zajęci sami sobą. Nam się nie spieszy, bo jesteśmy ze sobą dopiero dwa lata i osiem miesięcy, więc jest jeszcze czas – powiedziała wówczas.

Związek Moniki i Pavlo dojrzewa więc naturalnie, bez presji i bez konieczności dopasowywania się do oczekiwań innych. Jej dziadek, mimo początkowych zastrzeżeń, zaakceptował ten stan rzeczy i najwyraźniej cieszy się, że między nimi panuje harmonia. Wypowiedź byłego premiera rozwiewa wszelkie wątpliwości dotyczące ich rodzinnych relacji.

Co jednak najważniejsze, słowa Leszka Millera pokazują, że Monika może liczyć na pełne wsparcie – zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. A to pozwala sądzić, że bez względu na to, czy zdecyduje się na ślub, karierę w show-biznesie, czy zupełnie inną drogę, będzie miała u boku ludzi, którzy kibicują jej na każdym kroku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szokujące doniesienia o Kaczorowskiej i Rogacewiczu przed finałem „TzG”. Nie chcą współpracować z reżyserem?

Śledzicie losy Moniki Miller i jej dziadka Leszka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Monika Miller (fot. screen Instagram Monika Miller)
Monika Miller (fot. screen Instagram Monika Miller)
Monika Miller (fot. screen Instagram Monika Miller)
Leszek Miller (fot. screen YouTube TVN24)
Leszek Miller (fot. screen YouTube Super Express)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Krzysztof Ibisz nie do poznania? Polsat opublikował archiwalne nagranie

Opublikowano

w dniu

przez

To jeden z najbardziej kultowych teleturniejów w historii polskiej telewizji, który od lat przyciąga przed ekrany kolejne pokolenia widzów. Program, który stał się prawdziwym fenomenem, właśnie świętuje wyjątkowy jubileusz. Nie zabrakło również imponującego rekordu, który pokazuje, jak wielką popularnością cieszy się format Polsatu. Dowiedz się więcej i zobacz fragment pierwszego odcinka!

Dokładnie 24 lata temu, 4 listopada 2002 roku, na antenie Polsatu zadebiutowała „Awantura o kasę”. Teleturniej niemal od razu zdobył sympatię widzów, a jego nietypowa formuła szybko wyróżniła go na tle innych produkcji rozrywkowych. Zamiast klasycznego odpowiadania na pytania uczestnicy musieli wykazać się nie tylko wiedzą, ale także sprytem, refleksem i umiejętnością podejmowania ryzyka. To właśnie połączenie emocjonującej rywalizacji z nieprzewidywalnymi decyzjami sprawiło, że program na stałe zapisał się w historii polskiej telewizji.

Od samego początku gospodarzem „Awantury o kasę” jest Krzysztof Ibisz, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego formatu. Jego charakterystyczny styl prowadzenia, energia i umiejętność budowania napięcia podczas licytacji sprawiły, że widzowie szybko przywiązali się do programu. Przez kolejne lata prezenter towarzyszył uczestnikom w walce o pieniądze i nagrody, a jego obecność stała się nieodłącznym elementem teleturnieju. Dziś może świętować nie tylko kolejne urodziny formatu, ale również wyjątkową historię, którą współtworzy od ponad dwóch dekad.

Pierwszy odcinek został wyemitowany w poniedziałek, 4 listopada 2002 roku, dokładnie o godzinie 19:15. Wówczas widzowie po raz pierwszy zobaczyli trzy drużyny, które rywalizowały ze sobą w zupełnie inny sposób niż w tradycyjnych teleturniejach. Uczestnicy musieli walczyć o pytania, podbijać stawki i podejmować decyzje, które mogły zarówno przynieść im ogromne wygrane, jak i pozbawić ich szans na zwycięstwo. Już wtedy było jasne, że „Awantura o kasę” ma szansę stać się czymś więcej niż kolejnym programem rozrywkowym.

POLECAMY: Piotr Gumulec ZREZYGNUJE z „Tańca z Gwiazdami”? Kryzys zmusił parę do decyzji

Polsat przypomniał początki Krzysztofa Ibisza w „Awanturze o kasę”! Widzowie nie dowierzają

Jednym z największych atutów teleturnieju od zawsze były jego charakterystyczne elementy, które widzowie doskonale znają i pamiętają. Emocjonujące licytacje, podbijanie stawek, okrzyki uczestników oraz tajemnicze skrzynki, w których mogły kryć się zarówno atrakcyjne nagrody, jak i niespodziewane pułapki, tworzyły wyjątkową atmosferę. To właśnie te momenty sprawiały, że przed telewizorami trudno było zachować spokój. Każda kolejna decyzja mogła całkowicie odmienić przebieg rywalizacji, a napięcie często rosło do ostatnich sekund.

Tegoroczny jubileusz ma jednak szczególne znaczenie, ponieważ zaledwie kilkanaście dni temu program osiągnął kolejny imponujący kamień milowy. 24 października Polsat wyemitował 300. odcinek „Awantury o kasę”. To wyjątkowy wynik, który pokazuje, jak długo teleturniej utrzymuje zainteresowanie widzów i jak mocno zakorzenił się w polskiej popkulturze. Przez lata w studiu pojawiły się tysiące uczestników, którzy walczyli o pieniądze, nagrody i przede wszystkim o zwycięstwo.

W historii programu nie brakowało spektakularnych wygranych, niespodziewanych zwrotów akcji i sytuacji, które na długo zapadały w pamięć. Niektóre drużyny podejmowały niezwykle odważne decyzje podczas licytacji, inne potrafiły zaskoczyć rywali wiedzą i sprytem. To właśnie nieprzewidywalność sprawiała, że każdy odcinek mógł przynieść zupełnie inny scenariusz. Widzowie nigdy nie mieli pewności, kto ostatecznie wyjdzie ze studia zwycięsko, a kto będzie musiał pogodzić się z porażką.

Co istotne, jubileusz nie oznacza końca emocji związanych z teleturniejem. „Awantura o kasę” wciąż pozostaje obecna w ramówce Polsatu, a kolejne odcinki piątego sezonu dostarczają widzom nowych powodów do śledzenia rywalizacji. Program nie zwalnia tempa i nadal stawia przed uczestnikami wymagające pytania, trudne decyzje oraz licytacje, w których niejednokrotnie trzeba zaryzykować naprawdę wiele. Wszystko wskazuje na to, że jego popularność nie jest jedynie sentymentalnym wspomnieniem dawnych lat.

Kolejne odcinki „Awantury o kasę” można oglądać w każdą sobotę i niedzielę o godzinie 16:30 na antenie Polsatu. Piąty sezon będzie towarzyszył widzom aż do grudnia, co oznacza, że przed uczestnikami i fanami programu jeszcze wiele emocjonujących pojedynków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czy „Ślub od pierwszego wejrzenia” WRÓCI? Pojawiły się nowe informacje

Lubicie oglądać „Awanturę o kasę”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Piotr Gumulec ZREZYGNUJE z „Tańca z Gwiazdami”? Kryzys zmusił parę do decyzji

Opublikowano

w dniu

przez

Udział w „Tańcu z gwiazdami” miał być dla niego niezwykłą przygodą, ale rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza, niż mógł przypuszczać. Piotr „Guma” Gumulec nie ukrywa, że kolejne treningi potrafią doprowadzić go na skraj wytrzymałości. Teraz wyszło na jaw, z czym musiał zmierzyć się tuż przed kolejnym występem. Dowiedz się więcej!

Piotr „Guma” Gumulec od początku nie ukrywał, że udział w „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” jest dla niego ogromnym wyzwaniem. Lider Kabaretu Chyba trafił na wymagającą partnerkę, Julię Suryś-Stromecką, z którą regularnie przygotowuje kolejne choreografie. Choć treningi bywają wyczerpujące, artysta przyznaje, że dzięki nim odkrywa w sobie zupełnie nowe umiejętności, a także emocje, których wcześniej nie znał. Na parkiecie nie chodzi jednak wyłącznie o naukę kroków. To również walka z własnymi słabościami, presją i momentami zwątpienia.

Nie jest tajemnicą, że kilka tygodni temu Piotr Gumulec znalazł się w poważnym kryzysie i rozważał nawet rezygnację z programu. Wszystko wydarzyło się podczas przygotowań do rumby, która okazała się dla niego wyjątkowo trudna. W pewnym momencie uczestnik nie widział już sensu dalszej walki i chciał po prostu odejść. W rozmowie z Party.pl opowiedział szczerze o tym, jak wyglądały tamte chwile i co ostatecznie sprawiło, że nie zrezygnował z udziału w show.

„Był kryzys przy rumbie i to taki poważny, że naprawdę myślałem, że nie wystąpię po prostu. Powiedziałem, że no nie. Julia mówi: “No dobra, to zadzwoń do Polsatu, powiedz, że ciebie nie ma w niedzielę i tyle”. Ale rzeczywiście tak było, że chciałem wziąć plecak, wyjść i iść jak Forrest Gump, tam przed siebie po prostu, no ale po dwóch dniach, po mega gigantycznym wsparciu Julii, chłopaków też, Jacka między innymi i tak dalej, i całej ekipy udało się rumbę zatańczyć i weszliśmy w ten odcinek rodzinny, gdzie już było turbo, turbo przyjemnie” – wyjaśnił w rozmowie z Party.pl.

Ostatecznie Guma zdołał pokonać kryzys, a wsparcie najbliższych okazało się kluczowe. Julia Suryś-Stromecka, pozostali uczestnicy oraz osoby związane z produkcją pomogli mu odzyskać motywację i wrócić do pracy. Występ w odcinku rodzinnym przyniósł zupełnie inne emocje niż wcześniejsze treningi. Artysta mógł wreszcie poczuć satysfakcję z tego, co udało mu się osiągnąć, mimo wcześniejszych wątpliwości.

POLECAMY: Zenon wyciągnął rękę do Daniela Martyniuka? Nie uwierzycie, jaki ma plan

Piotr Gumulec na skraju rezygnacji z „Tańca z Gwiazdami”! Julia ujawniła kulisy kryzysu

Wydawało się, że najtrudniejsze chwile są już za nim, jednak ostatnio Piotr Gumulec ponownie musiał zmierzyć się z poważnym wyzwaniem. Tym razem problemem okazało się przygotowanie aż dwóch tańców w bardzo krótkim czasie. Artysta miał zaledwie kilka dni na opanowanie choreografii, a dodatkowo jego obowiązki zawodowe nie pozwalały mu w pełni skoncentrować się na treningach. Presja rosła z każdą kolejną godziną.

Jak ujawniła Julia Suryś-Stromecka w rozmowie z „Super Expressem”, sytuacja była wyjątkowo wymagająca. Partnerzy taneczni musieli zmierzyć się z napiętym harmonogramem i ograniczonym czasem na przygotowania. Dodatkowym utrudnieniem była gala French Touch, którą Piotr Gumulec miał poprowadzić dla Polsatu. To oznaczało, że zamiast spokojnie szlifować choreografie, musiał pogodzić kilka ważnych zobowiązań zawodowych.

„Mieliśmy trzy dni na to, żeby przygotować dwa tańce. W środę pojawił się taki dość intensywny kryzys” – powiedziała „Super Expressowi” Julia.

W najtrudniejszym momencie do akcji wkroczył również Jacek Jeschke, który pomógł uczestnikowi odzyskać siły i motywację. Jak wynika z relacji tancerki, sytuacja była na tyle poważna, że trzeba było zastanowić się, czy dalsze przygotowania w ogóle mają sens. Nie był to więc zwykły moment zwątpienia, ale kolejna chwila, w której wszystko mogło się posypać. Na szczęście tym razem również udało się znaleźć rozwiązanie.

„Postawiliśmy go na nogi, ale było kryzysowo. (…) Musieliśmy podjąć decyzję, czy działamy dalej, czy nie. Na szczęście Piotr pięknie z tych kryzysów wychodzi, więc mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu ich nie będzie miał” – dodała Suryś.

Mimo kolejnych trudności Piotr „Guma” Gumulec nie zamierza się poddawać. Każdy kryzys staje się dla niego kolejną próbą charakteru, a wsparcie partnerki i całej ekipy pozwala mu wracać na parkiet.

Jak donosi Pudelek, w najbliższym odcinku Piotr Gumulec ma stworzyć taneczne trio z Agnieszką Litwin. Jeśli te informacje się potwierdzą, uczestnika czeka kolejne wymagające zadanie na parkiecie. Po serii kryzysów i intensywnych treningów może to być następny sprawdzian jego możliwości.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

A Wy polubiliście Piotra Gumulca? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Czy „Ślub od pierwszego wejrzenia” WRÓCI? Pojawiły się nowe informacje

Opublikowano

w dniu

przez

Widzowie „Ślubu od pierwszego wejrzenia” musieli uzbroić się w cierpliwość, ponieważ jesienią zabrakło nowej edycji uwielbianego reality show. Teraz pojawiają się jednak informacje, które mogą ucieszyć fanów programu. Wiadomo już, kiedy format wróci na antenę i kto dołączy do grona ekspertek. Dowiedz się więcej!

„Ślub od pierwszego wejrzenia” od lat należy do najbardziej emocjonujących formatów telewizyjnych. Program opiera się na nietypowym eksperymencie, w którym uczestnicy poznają swoich przyszłych małżonków dopiero podczas ceremonii ślubnej. Za dobór par odpowiadają eksperci, którzy analizują osobowości, wartości oraz oczekiwania kandydatów. To właśnie ich decyzje regularnie wywołują ogromne dyskusje wśród widzów.

Choć format nieustannie budzi kontrowersje, zainteresowanie nim nie słabnie. Widzowie śledzą kolejne historie, zastanawiając się, czy eksperyment rzeczywiście może doprowadzić do prawdziwej miłości. Niektóre pary pozostają razem po zakończeniu programu, inne decydują się na rozstanie. Ta nieprzewidywalność sprawia, że każda edycja przyciąga uwagę i staje się tematem licznych komentarzy.

Ubiegłoroczna, jedenasta edycja mogła pochwalić się naprawdę imponującymi wynikami oglądalności. We wrześniu program osiągnął średni udział na poziomie 14,31 proc. w grupie 20–54 oraz 15,06 proc. w grupie 16–49, dzięki czemu był liderem swojego pasma w kluczowych grupach komercyjnych. Jedenastą serię śledziło średnio przed telewizorami 1,11 mln widzów, co potwierdzało, że format wciąż ma ogromny potencjał.

Tym większe było zaskoczenie, gdy jesienią 2026 roku widzowie nie doczekali się kolejnej odsłony. Castingi do nowego sezonu już trwały, dlatego brak programu w ramówce wywołał pytania o przyszłość produkcji. W redakcji przeAmbitni.pl również postanowiliśmy sprawdzić, co się wydarzyło. Wystąpiliśmy do TVN z prośbą o komentarz i wyjaśnienie, dlaczego dwunasta edycja nie pojawiła się jesienią, choć wcześniej takie były plany. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

POLECAMY: Nowe wieści ws. „Dzień Dobry TVN”. Stacja wydała komunikat

Co z kolejną edycją „Ślubu od pierwszego wejrzenia”? Są nowe wieści

Teraz pojawiają się jednak nowe informacje, które mogą rozwiać część wątpliwości. Jak ustaliła Plejada.pl, „Ślub od pierwszego wejrzenia” ma powrócić na antenę TVN już wiosną 2027 roku. Oznaczałoby to, że widzowie nie będą musieli czekać aż do kolejnej jesieni, aby zobaczyć nowe historie uczestników. Na ten moment nie podano jednak dokładnego dnia premiery. Najbardziej prawdopodobnym terminem jest marzec, choć oficjalna data nie została jeszcze potwierdzona.

To nie koniec niespodzianek. Jak wynika z doniesień, w dwunastej edycji mają pojawić się również zmiany w gronie ekspertek. Jedną z nowych twarzy będzie Alina Adamowicz, psycholożka i specjalistka w zakresie psychotraumatologii, neuropsychologii oraz psychologii pozytywnej. Jej obecność może oznaczać nowe podejście do analizowania relacji i dopasowywania uczestników.

Alina Adamowicz zajmuje się wspieraniem ludzi w budowaniu dobrych relacji, wzmacnianiu poczucia własnej wartości oraz dbaniu o dobrostan psychiczny. W swojej pracy łączy wiedzę psychologiczną z doświadczeniem życiowym i biznesowym. Po 17 latach pracy w bankowości zdecydowała się na zmianę zawodowej drogi i poświęcenie się psychologii oraz edukacji w zakresie zdrowia psychicznego. Jest także autorką i współautorką bestsellerowych poradników oraz powieści.

Nowa ekspertka prowadzi również działalność w internecie. Wspólnie z córką realizuje międzypokoleniowy podcast „Obok Siebie”, a także psychologiczny kanał na YouTubie. Jej doświadczenie i zainteresowanie relacjami międzyludzkimi mogą okazać się szczególnie ważne w formacie, w którym uczestnicy powierzają ekspertom jedną z najbardziej osobistych decyzji w swoim życiu.

Powrót „Ślubu od pierwszego wejrzenia” i zapowiadane zmiany z pewnością rozbudzą zainteresowanie fanów programu. Po rekordowych wynikach poprzedniej edycji oczekiwania wobec dwunastego sezonu są wysokie, a nowa ekspertka może wnieść do formatu świeżą perspektywę. Czy wiosenna odsłona okaże się równie emocjonująca i przyciągnie przed telewizory ponad milion widzów? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krystyna Janda UDERZA w Nawrockiego: „Podziwiam premiera Tuska”. Zgadzacie się?

Lubicie oglądać “Ślub od pierwszego wejrzenia”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Ekspertki z jedenastej edycji (fot. Agnieszka Jurek-Opalinska/zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nowe wieści ws. „Dzień Dobry TVN”. Stacja wydała komunikat

Opublikowano

w dniu

przez

„Dzień Dobry TVN” ma powody do zadowolenia, a najnowsze dane oglądalności pokazują, kto rozdaje karty na rynku programów śniadaniowych. Jesienią stacja postawiła na nowe twarze, eksperymenty i odświeżoną formułę, a widzowie najwyraźniej to docenili. Teraz poznaliśmy liczby, które mówią same za siebie. Dowiedz się więcej!

„Dzień Dobry TVN” od lat pozostaje jednym z najważniejszych programów porannych w Polsce. W tym roku produkcja zdecydowała się na kilka istotnych zmian, a szczególnie głośno było o wakacyjnej emisji programu przez cały tydzień. Po zakończeniu letniego eksperymentu format wrócił do regularnej ramówki, ale nie oznaczało to końca niespodzianek.

Do grona prowadzących dołączył Marcin Sawicki, który zastąpił Macieja Dowbora u boku Sandry Hajduk-Popińskiej. Nowa para szybko zaczęła zbierać pozytywne komentarze widzów, którzy zwracali uwagę na energię i profesjonalizm prezentera. W sieci pojawiały się między innymi opinie: „Świetna para”; „Zupełnie inna energia, ale Pan Marcin jest równie profesjonalny co Dowbor; Fajnie się Was ogląda”.

Jesienią na antenie pojawił się również nowy duet: Izabela Krzan i Jan Pirowski. Stacja konsekwentnie stawia na różnorodność, a kolejne zmiany mają przyciągać zarówno stałych widzów, jak i nowych odbiorców. To jednak nie wszystko, co przygotowano na nowy sezon.

Jednym z najgłośniejszych eksperymentów okazały się „Genialne Duety”. Format zakłada spotkanie dwóch pokoleń, które na co dzień funkcjonują w zupełnie innych światach. Młodsi uczestnicy przybliżają starszym media społecznościowe i cyfrowe trendy, a przedstawiciele starszej generacji pokazują rzeczywistość opartą na doświadczeniu, bezpośrednich relacjach i uważności.

„Młodsze pokolenie pokaże świat mediów społecznościowych, cyfrowych trendów i życia w nieustannym biegu. Przedstawiciele starszej generacji zaproszą swoich partnerów do bardziej analogowej rzeczywistości, opartej na doświadczeniu, relacjach i uważności. Efekty tych spotkań często mogą zaskoczyć nie tylko samych uczestników, ale także widzów” – zapowiedział nadawca.

Wśród uczestników projektu znaleźli się Michał Żebrowski i Zoja Skubis, Joanna Senyszyn i Lesław Dzik, Krzysztof Janczak, znany jako Pan Yapa, oraz Yoshi, czyli Filip Panek. W programie pojawili się również Manuela Michalak i Gawronek, czyli Marcel Gawroński. Tak różnorodne zestawienia ma być jednym z elementów wyróżniających jesienną odsłonę programu.

POLECAMY: Krystyna Janda UDERZA w Nawrockiego: „Podziwiam premiera Tuska”. Zgadzacie się?

Ile widzów ogląda programy śniadaniowe? [WYNIKI]

Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy widzowie docenili te zmiany? Najnowsze dane oglądalności za październik 2026 roku pokazują, że „Dzień Dobry TVN” pozostaje numerem jeden wśród programów porannych. W dni robocze produkcję oglądało średnio 383 797 widzów. To wynik zdecydowanie wyższy od konkurencji.

Na drugim miejscu znalazło się „Pytanie na śniadanie”, które w dni robocze przyciągało 316 648 widzów. Oznacza to, że przewaga „Dzień Dobry TVN” wyniosła aż 67 149 osób. Trzecie miejsce przypadło „Halo tu Polsat”, które osiągnęło 169 601 widzów. Różnica między liderem a programem Polsatu była więc jeszcze bardziej widoczna.

(fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w weekendy. W soboty i niedziele „Dzień Dobry TVN” oglądało średnio 476 182 widzów, podczas gdy „Pytanie na śniadanie” zgromadziło 344 577 osób. „Halo tu Polsat” osiągnęło natomiast 192 473 widzów. Weekendowa przewaga TVN nad drugim miejscem wyniosła ponad 131 tysięcy widzów, co pokazuje, jak mocną pozycję ma program TVN w tej części tygodnia.

(fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Najnowsze wyniki to dla „Dzień Dobry TVN” bardzo dobry sygnał w trakcie jesiennego sezonu. Nowe twarze, eksperymenty i zmiany w formule nie przeszkodziły produkcji utrzymać pozycji lidera. Konkurencja ma przed sobą trudne zadanie, jeśli chce odrobić tak wyraźną stratę. Czy kolejne miesiące przyniosą równie mocne wyniki? Jedno jest pewne – poranny wyścig o widza wciąż trwa, ale na razie to TVN rozdaje karty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Wojewódzki wbił Sławomirowi Mentzenowi szpilę: „Jedyna gwiazda tej partii zniknie”

Który program śniadaniowy lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jan Pirowski i Iza Krzan (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)
Paulina Krupińska-Karpiel i Damian Michałowski (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością