Śledź nas

showbiz

Szokujące doniesienia o Kaczorowskiej i Rogacewiczu przed finałem „TzG”. Nie chcą współpracować z reżyserem?

Opublikowano

w dniu

Wokół Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza narasta coraz większa burza, a zza kulis „Tańca z Gwiazdami” zaczynają wypływać kolejne, jeszcze bardziej szokujące relacje. Atmosfera wokół pary, która już wcześniej wzbudzała skrajne emocje, stała się niemal elektryczna, a nowe informacje rzucają zupełnie inne światło na ich zachowanie po eliminacji. To, czego świadkami mieli być członkowie ekipy podczas prób przed finałem, wywołało osłupienie nawet wśród najbardziej doświadczonych pracowników produkcji. Dowiedz się więcej.

7 odcinek 30. edycji show zapisał się jako jeden z najbardziej wstrząsających momentów sezonu. Eliminacja Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza była dla wielu szokiem – para była typowana bowiem do ścisłego finału, a ich występ do „Una meravigliosa creatura” Gianny Nannini zebrał wyjątkowy entuzjazm. Chociaż Rafał Maserak chwalił ich za „autentyczność i odwagę”, a emocje buzowały w całym studio, to ostateczny werdykt okazał się dla widzów prawdziwym nokautem. Całą sytuację zaognił jeszcze komentarz Ewy Kasprzyk, która rzuciła: „Zastanawiam się, co by się stało, gdybyście się sczepili językami”.

Po ogłoszeniu o eliminacji zapadła cisza, a kamera uchwyciła wyraźnie wstrząśniętą Agnieszkę Kaczorowską, która miała wrażenie, że fala hejtu, jaka się na nich wylała, stała się nie do zniesienia. Jej słowa: „Możemy schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczaliśmy i cholernie bolał” momentalnie stały się viralem. Fani podzielili się na dwa obozy, a dyskusja o ich postawie zaczęła narastać z godziny na godzinę.

Później okazało się, że napięcie narastało w programie od dłuższego czasu. Jak twierdziła osoba z produkcji, Agnieszka Kaczorowska miała „bardzo silną wizję wszystkiego” i niechętnie przyjmowała jakiekolwiek uwagi, zwłaszcza te dotyczące „zbyt śmiałych elementów choreografii”. W kuluarach mówiono, że jej determinacja była ogromna, ale potrafiła przechodzić w upór, który dezorganizował próby. To już wtedy zaczęły się pierwsze tarcia.

Agnieszka od początku miała silną wizję tego, jak ma wyglądać jej występ i często nie chciała słuchać sugestii. Bywała nerwowa, szczególnie wtedy, gdy ktoś zwracał jej uwagę na zbyt śmiałe elementy choreografii – zdradziła nam wówczas osoba z produkcji programu.

Na dodatek po eliminacji para odmówiła udziału w tradycyjnym live’ie organizowanym przez Polsat. Widzowie zobaczyli jedynie lakoniczny komunikat: „Kochani, emocje są tak wielkie, że dziś nie odbędzie się live z Marcinem i Agą”. To tylko zwiększyło podejrzenia, że między parą a produkcją doszło do poważnego konfliktu. Plotki uderzyły z pełną siłą, zwłaszcza że para… nie pojawiła się także w zaplanowanym występie kabaretowym Polsatu.

Jak relacjonowały osoby obecne przy nagraniach, w studiu panowała nerwowa atmosfera, a wśród ekipy mówiło się o „spontanicznym bojkocie” i „niezrozumiałym zachowaniu” pary. W zastępstwie ich duet kabaretowy K2 przygotował błyskotliwą parodię ich tańców, która rozbawiła publiczność, ale tylko dolała oliwy do spekulacji, że między gwiazdami a stacją doszło do poważnego zgrzytu.

Ku zaskoczeniu wszystkich, kilka dni później duet pojawił się razem na Instagramie, promując swój wspólny spektakl „Siedem”. Fani przecierali oczy – jeszcze chwilę temu deklarowali „ciszę i spokój”, a teraz intensywnie wrócili do aktywności medialnej. Niespodzianką była także informacja o premierze perfum Agnieszki Kaczorowskiej, którą wielu uznało za próbę odbudowania wizerunku po trudnych dniach.

POLECAMY: Janja Lesar ujawnia prawdę o relacji z Katarzyną Zillmann. Tego nie pokazano w telewizji

Kaczorowska i Rogacewicz nie potrafią się zachować?

W tym momencie do akcji wkroczył serwis Pudelek.pl, publikując swoje najnowsze ustalenia dotyczące finałowych prób. Jak ustalili ich informatorzy, atmosfera w studiu od pierwszych minut była „gęsta jak nigdy”. Według relacji ekipy, Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz mieli zachowywać się na próbach wyjątkowo zdystansowanie i unikać kontaktu z innymi uczestnikami.

Najbardziej szokujące były jednak doniesienia, że para miała nie słuchać reżysera i pracować „we własnym świecie”. Źródło Pudelka opisało sytuację dokładnie:

Marcin i Aga nie pozują do wspólnych zdjęć, nie integrują się z grupą, nie chcą nagrywać wspólnych setek, nie słuchają uwag reżysera, są w swoim świecie – tylko we dwoje. Produkcja spodziewa się po nich wszystkiego podczas jutrzejszego odcinka na żywo, ale na wszystko jest przygotowana – informuje informator serwisu Pudelek.pl.

Jak dodają osoby z planu, sytuacja eskalowała jeszcze bardziej po publikacji wpisu Marcina Rogacewicza, w którym aktor oskarżył kolegów o hejt. Wtedy pękła ostatnia bariera – według relacji uczestników atmosfera zrobiła się wręcz lodowata, a zgrana dotąd grupa nagle podzieliła się na wyraźne obozy. Dla wielu był to moment, który zmienił dynamikę finału.

Kochani. Bardzo długo milczałem patrząc na to wszystko co się dzieje „od środka”. Obserwując i doświadczając ogromnego hejtu milczałem dalej i robiłem swoje, jak to ja. Jestem twardy. Ponieważ wiem, że prawda zawsze się obroni sama i prędzej czy później wyjdzie na jaw. Tak się właśnie stało. Jesteście świadkami nieprawdopodobnego – jawnego już hejtu z imienia i nazwiska przeciwko nam, hejtu wśród uczestników i tancerzy tej „wyjątkowej, jubileuszowej” edycji. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć co zobaczyłem i usłyszałem! Poza tym co zostało wypowiedziane, mowa ciała mówi już wszystko – napisał aktor na Instagramie.

Jak widać, zachowanie pary wywołuje skrajne emocje — zarówno wśród widzów, jak i w samej ekipie. Nikt z produkcji nie przypuszczał, że sytuacja może się aż tak zaognić tuż przed wielkim finałem. To moment szczególnie stresujący dla realizatorów, bo odcinek nadawany jest na żywo, bez możliwości cięć, poprawiania błędów czy reagowania na nieoczekiwane zachowania uczestników. Wszyscy czują, że coś wisi w powietrzu, nie wiedzą, czego mogą się spodziewać, a jednocześnie muszą utrzymać pełen profesjonalizm i przygotować show, które obejrzą miliony widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nocny dramat w domu Minge – ratownicy interweniowali w środku nocy. Co się stało?

Co uważacie o zachowaniu Kaczorowskiej i Rogacewicza? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska (fot. screen Instagram Agnieszka Kaczorowska)
Ibisz, Sykut-Jeżyna, Kaczorowska, Rogacewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 7)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz

1 komentarz

  1. Nshdn

    16 listopada 2025 at 13:05

    Jak zwykle aga wini cały świat a nie widzi, że to ona jest problemem.

    Pele też kochała.

    Jeszcze dzień przed romansem z dzwiekowcem mówiła o tym jak bardzo jest szczęśliwa..

    Potem zdrada bo ‘chcica ‘.

    Potem Pela nagle zły…

    Potem dźwiękowiec nie chciał.

    Potem byle jaki Rogacewicz.

    Potem uwodzenie Filipa by go tylko zdobyć ale ze się nie udało to ucieczka ze studia bo publicznie powiedział,że kocha żonę a ona miała nadzieję że jednak coś z tego bedzie.

    Potem powrót do ROGACEWICZA, uczenie go od marca tańca mimo, że wszyscy startowali w sierpniu żeby większą mieć szansę na wygraną….cel – 300tys na wykończenie domu.

    Oczywiście budowanie ‘bajki’ ze niby jest chemia jak z Gurlaczem, żeby ludzie nie widzieli różnicy między gościem męskim który wspaniale tańczy, a sztywnym Woodym…

    No ale się nie udało, bo gość nie tańczył…

    Odpadli.

    Więc aga teraz gra Wielką miłość żeby nie zostać bardziej ośmieszona…

    Ale już została bo nikt praktycznie nie nabrał się na tą sztuczną ‘milość’…
    Bo tam nic nie ma, ona po prostu nie chcę być sama teraz gdy uświadomiła sobie że ludzie widzą jej obłudę więc gra rolę do końca bo musi,że niby coś do niego czuje. Ale on ja obrzydza i z każdym kolejnym momentem pewnie coraz bardziej ma go dosyć, zaczeka aż się uspokoi i go rzuci :))

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

Żona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Gurłacz po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o kulisach plotek dotyczących jego relacji z Agnieszką Kaczorowską. Aktor przyznał, że medialne doniesienia nie pozostały bez wpływu na jego małżeństwo i wywołały trudne emocje w domu. Co dokładnie działo się za zamkniętymi drzwiami? Dowiedz się więcej!

Wiosną 2025 roku Filip Gurłacz i Agnieszka Kaczorowska dotarli aż do finału „Tańca z Gwiazdami”. Para ostatecznie zajęła drugie miejsce, jednak ich występy wzbudzały ogromne emocje. Widzowie zwracali uwagę nie tylko na poziom prezentowanych choreografii, ale również na wyjątkową chemię, którą było widać między aktorem a tancerką.

Wkrótce w sieci zaczęły pojawiać się plotki sugerujące, że relacja Gurłacza i Kaczorowskiej może wykraczać poza parkiet. Kolejne publikacje podsycały zainteresowanie ich znajomością, mimo że oboje wielokrotnie podkreślali, że łączy ich przede wszystkim relacja zawodowa. Temat jednak nie znikał, a medialne doniesienia zaczęły mieć konsekwencje również poza programem.

Filip Gurłacz w rozmowie na kanale „PRZEmiana” zdecydował się opowiedzieć o tym, jak cała sytuacja wpłynęła na jego życie prywatne. Aktor nie ukrywał, że plotki nie były dla niego obojętne, szczególnie że dotknęły również jego żony, Małgorzaty Patryn-Gurłacz.

“Media plotkarskie skutecznie zasiały w mojej żonie wątpliwość. Skutecznie to zrobiły i to powoduje ogień w człowieku. To powoduje, że człowiek zaczyna tracić grunt pod nogami. Wkradają się emocje” – wyznał aktor.

POLECAMY: Poruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie

Plotki o romansie Gurłacza i Kaczorowskiej odbiły się na jego małżeństwie. Padły mocne słowa

Aktor przyznał, że medialne doniesienia były dla obojga bardzo trudnym doświadczeniem. Gurłacz podkreślił, że sytuacja nie była czymś, obok czego można było po prostu przejść obojętnie. Wręcz przeciwnie – wymagała od małżonków wielu rozmów i zmierzenia się z emocjami, które pojawiły się w związku.

“My bardzo przeżywaliśmy tę sytuację z moją żoną. To po nas nie spływało” – przyznał Filip Gurłacz.

Prowadząca rozmowę postanowiła dopytać aktora o szczegóły. Zapytała wprost, kiedy plotki dotyczące Agnieszki Kaczorowskiej zaczęły realnie wpływać na jego małżeństwo. Filip Gurłacz potwierdził, że taki moment rzeczywiście nastąpił.

Aktor nie pamiętał dokładnie, kto pierwszy rozpoczął rozmowę na ten temat, ale zaznaczył, że temat pojawił się stosunkowo szybko i regularnie powracał w czasie trwania programu.

“Po prostu dosyć szybko się pojawił. Trwał do końca programu. Rozmawialiśmy regularnie, nie codziennie” – dodał.

Mimo ogromnej presji i zainteresowania mediów małżeństwo Filipa Gurłacza i Małgorzaty Patryn-Gurłacz przetrwało ten trudny okres. Wydaje się, że kluczowe znaczenie miała właśnie szczera rozmowa i wzajemne zaufanie. Aktor nie ukrywał przy tym, że jego żona była dla niego ogromnym wsparciem w całej przygodzie z tanecznym show.

Szczególnie wymowny był finał „Tańca z Gwiazdami”. Po zakończeniu występu Gurłacz podbiegł do siedzącej na widowni żony, uklęknął przed nią i wyznał jej miłość. Ten gest został odebrany jako bardzo osobiste podkreślenie tego, kto był dla niego najważniejszy w całym okresie rywalizacji.

Ostatecznie zarówno Filip Gurłacz, jak i Małgorzata Patryn-Gurłacz przetrwali medialną burzę, a aktor nie pozostawił wątpliwości, jak ważną rolę w jego życiu odegrała żona. Choć „Taniec z Gwiazdami” zakończył się dla niego drugim miejscem, emocje związane z programem długo nie ustępowały. Dziś Gurłacz po raz pierwszy tak szczegółowo opowiedział o ich kulisach, pokazując, że za medialnymi nagłówkami kryły się również prawdziwe emocje i trudne rozmowy w jego małżeństwie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt

Polubiliście Filipa Gurłacza? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip Gurłacz i Agnieszka Kaczorowska (fot. AKPA/zdjęcie prasowe Polsat)
Filip Gurłacz (fot. screen YouTube PRZEmiana)
Filip Gurłacz (fot. screen YouTube PRZEmiana)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Poruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie

Opublikowano

w dniu

przez

Agnieszka Hyży zabrała głos w sprawie nowych przepisów dotyczących ochrony wizerunku dzieci. Prezenterka Polsatu zwróciła uwagę na problem, który jej zdaniem wciąż pozostaje nierozwiązany, mimo zmian wprowadzonych przez państwo. Padły pytania, które mogą rozpocząć kolejną gorącą dyskusję. Dowiedz się więcej!

Agnieszka Hyży od lat bardzo konsekwentnie chroni prywatność swoich dzieci. Na jej profilach w mediach społecznościowych próżno szukać wyraźnych zdjęć przedstawiających twarze pociech. Prezenterka wielokrotnie pokazywała tym samym, że kwestia ochrony wizerunku najmłodszych jest dla niej wyjątkowo ważna.

Tym razem Hyży postanowiła odnieść się do szeroko komentowanych zmian dotyczących ochrony dzieci. W mediach społecznościowych podzieliła się swoimi przemyśleniami po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który podpisał ustawę dotyczącą zaostrzenia przepisów w zakresie ochrony wizerunku oraz danych osobowych dzieci w placówkach opiekuńczych.

Nowe regulacje zakładają bardziej rygorystyczne zasady dotyczące publikowania zdjęć i nagrań dzieci przez żłobki i przedszkola. Placówki nie mogą już robić tego w dowolny sposób, a publikacja materiałów wymaga spełnienia określonych wymogów oraz uzyskania odpowiednich zgód. Dla wielu osób to ważny krok w kierunku większej ochrony najmłodszych.

Agnieszka Hyży również doceniła fakt, że problem bezpieczeństwa wizerunku dzieci został zauważony. Prezenterka zwróciła jednak uwagę, że jej zdaniem sama zmiana przepisów dotyczących placówek nie rozwiązuje całego problemu. Jej refleksja poszła znacznie dalej – w stronę zachowania samych rodziców.

“Żłobek już nie może, a rodzic?” – zapytała Hyży.

W ten sposób Hyży zwróciła uwagę na zjawisko sharentingu, czyli masowego publikowania przez rodziców informacji, zdjęć i nagrań dotyczących własnych dzieci w internecie. W jej ocenie problem nie kończy się bowiem na tym, co mogą publikować przedszkola czy żłobki. Równie istotne jest to, co rodzice sami umieszczają w mediach społecznościowych.

POLECAMY: Natasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt

Agnieszka Hyży reaguje na decyzję Karola Nawrockiego. Padły MOCNE słowa

Dziennikarka zastanawia się również, gdzie właściwie powinna przebiegać granica między prawem rodzica do decydowania o dziecku a prawem samego dziecka do prywatności. Wątpliwości jest tym więcej, że cyfrowy ślad pozostawiony w internecie może pozostać dostępny przez wiele lat, kiedy dziecko jest już dorosłe i może mieć zupełnie inne zdanie na temat publikowanych materiałów.

Hyży postawiła także szereg konkretnych pytań dotyczących przyszłości ochrony dzieci w sieci. Jej zdaniem potrzebna jest szersza dyskusja, która obejmie nie tylko żłobki i przedszkola, ale również szkoły oraz codzienne decyzje podejmowane przez rodziców.

“Mam jednak nadzieję, że to dopiero początek większej rozmowy i kolejnych zmian w prawie. Bo co dalej? Co z przedszkolem i szkołą? Od jakiego wieku dziecko powinno samo decydować o swoim wizerunku? Czy rodzic zawsze może zdecydować za nie? Co, jeśli jeden rodzic zgadza się na publikację, a drugi nie? Szczególnie kiedy rodzice nie są razem? Internet i media społecznościowe stały się częścią życia dzieci szybciej, niż prawo zdążyło za nimi nadążyć. Zdjęcie opublikowane dziś może zostać zapisane, skopiowane, przerobione i wrócić za wiele lat” – rozpisała się Hyży.

Te pytania pokazują, że dla prezenterki nowe przepisy są dopiero początkiem znacznie większej dyskusji. Agnieszka Hyży zwraca uwagę na sytuacje, w których rodzice mają odmienne zdanie dotyczące publikowania zdjęć dziecka. W przypadku rozstania rodziców kwestia zgody na wykorzystanie wizerunku może stać się dodatkowo skomplikowana.

Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że sama Agnieszka Hyży od lat bardzo świadomie podchodzi do obecności swoich dzieci w internecie. Jej decyzja o niepokazywaniu ich twarzy jest wyraźnym przykładem tego, jak można ograniczać cyfrową ekspozycję najmłodszych. Tym bardziej stanowczo brzmią jej pytania o to, czy obecne przepisy wystarczająco chronią dzieci przed konsekwencjami decyzji dorosłych.

Na koniec Hyży zaapelowała do internautów o większą rozwagę. Jej zdaniem warto zastanowić się, zanim kolejne zdjęcie lub nagranie dziecka trafi do internetu. To, co dla rodzica jest niewinną pamiątką albo sposobem na podzielenie się ważnym momentem, dla dorastającego dziecka może w przyszłości stać się niechcianą częścią jego publicznego wizerunku.

“Potrzebujemy więc rozmowy. Spokojnej, mądrej, czasem niewygodnej, ale bardzo potrzebnej. Bo czy zgoda rodzica zawsze oznacza zgodę w imieniu dziecka?” – zakończyła wpis.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Wiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie

Co uważacie o publikowaniu zdjęć dzieci przez rodziców? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Karol Nawrocki)
Agnieszka Hyży (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – ramówka z 6 sierpnia 2026
Agnieszka Hyży (fot. Podlewski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 15 sierpnia 2026
Krzysztof Ibisz, Agnieszka Hyży (fot. Podlewski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 15 sierpnia 2026
Agnieszka Hyży (fot. Gałązka/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 16 sierpnia 2026
Krzysztof Ibisz, Agnieszka Hyży (fot. Gałązka/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 16 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Natasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt

Opublikowano

w dniu

przez

Wakacyjna akcja „Dzień dobry TVN” właśnie dobiegła końca, a jej finał należał do Nataszy Urbańskiej. Wokalistka i aktorka nie tylko zabrała widzów w sentymentalną podróż do miejsc związanych z jej dzieciństwem, ale również sprawdziła się w zupełnie nowej roli. Jak zareagowali widzowie na jej debiut? Dowiedz się więcej!

„Dzień dobry TVN” od 2005 roku jest jednym z najpopularniejszych programów śniadaniowych w Polsce. Choć przez lata w okresie wakacyjnym widzowie mogli oglądać przede wszystkim weekendowe wydania pod szyldem „Dzień dobry wakacje”, tym razem stacja zdecydowała się na dużą zmianę. Program po raz pierwszy można było śledzić codziennie przez całe lato, a redakcja przygotowała dla publiczności szereg specjalnych projektów.

Jednym z nich okazały się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. W ramach akcji znane osoby wracały do swoich rodzinnych miejscowości, odwiedzały miejsca związane z dzieciństwem i dzieliły się z widzami osobistymi wspomnieniami. Każda z tych podróży miała jednak jeszcze jeden wyjątkowy finał – bohater lub bohaterka otrzymywali możliwość wcielenia się w rolę współprowadzącego program.

Pierwszą osobą, która zabrała widzów w sentymentalną podróż, była Tatiana Okupnik. Wokalistka wróciła do miejsc związanych z dzieciństwem, a następnie zasiadła w studiu obok Ewy Drzyzgi i Krzysztofa Skórzyńskiego. Jej naturalność i swoboda przed kamerą spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem.

Następnie w projekcie pojawił się Norbi, który również powrócił do swoich rodzinnych stron. Finałem jego udziału było współprowadzenie „Dzień dobry wakacje” razem z Dorotą Wellman. Tym razem reakcje widzów były bardziej podzielone – część internautów doceniła energię muzyka, podczas gdy inni nie byli przekonani, czy powinien na stałe pojawić się w roli gospodarza programu.

Dużym sukcesem okazał się natomiast udział Ralpha Kaminskiego. Artysta przez całe wydanie współprowadził „Dzień dobry TVN” razem z Dorotą Wellman, a ich duet bardzo spodobał się publiczności. W komentarzach nie brakowało opinii, że wokalista powinien częściej pojawiać się w telewizji również w roli prowadzącego.

Sporo emocji dostarczyła także Barbara Kurdej-Szatan, która pod koniec lipca wróciła do miejsc związanych ze swoim dzieciństwem. Aktorka zwieńczyła swoją przygodę prowadzeniem wydania programu z Pol’and’Rock Festival u boku Krzysztofa Skórzyńskiego. Widzowie szybko zaczęli sugerować, że duet prezentował się na tyle dobrze, iż Kurdej-Szatan mogłaby zostać w programie na dłużej.

„Basia pasuje do Krzysztofa. Mam nadzieję, że na dłużej zostanie w ‘Dzień dobry TVN’”, „Miło Panią widzieć”, „Coś czuję, że Basia to jest odpowiednia osóbka na tym stanowisku”, „Basia zamiast Ewy to byłby sztos”, „Mam nadzieję, że zabawi tu na dłużej” – komentowali widzowie.

Szóstą bohaterką „Kolonii letnich Dzień dobry TVN” została Majka Jeżowska. Artystka dwa tygodnie temu poprowadziła program wspólnie z Sandrą Hajduk-Popińską i Marcinem Sawickim. Jej energia i charakterystyczna osobowość od razu wywołały dużą dyskusję wśród widzów.

„Majka Jeżowska wygląda obłędnie, stara się bardzo, żeby program był atrakcyjny. Brawo”, „Uwielbiam panią Majkę – wspomnienia z dzieciństwa i jest jak Ibisz, coraz młodsza”, „Pani Majka jest fenomenalna, dobrze by było gdyby dołączyła do teamu TVN”, „Pani Majka byłaby świetną prowadzącą, wniosła energię do studia. Bardziej pasuje niż niejedna prowadząca” – czytaliśmy w komentarzach.

Nie wszystkim jednak przypadła do gustu tak ekspresyjna Majka Jeżowska. Wśród komentarzy pojawiły się również głosy krytyczne, w których widzowie zarzucali artystce, że momentami mówiła zbyt dużo i dominowała rozmowy.

„Jeżowska niestety nie nadaje się do takich programów”, „Gaduła bez pohamowań”, „Nie da się tego oglądać”, „Pani Jeżowska wszystkim przerywa i ma najwięcej do powiedzenia na każdy temat”, „Pani Jeżowska ciągle przerywa i jest upierdliwa. Nie da się oglądać” – oceniali widzowie.

POLECAMY: Michał Wiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie

Natasza Urbańska w “DDTVN”. Jak ocenili ją widzowie?

Ostatnią bohaterką wakacyjnej akcji została Natasza Urbańska. Od poniedziałku przez cały tydzień widzowie mogli poznawać jej rodzinne strony, wspomnienia i miejsca, które odegrały ważną rolę w jej życiu. Artystka zabrała publiczność w osobistą podróż, która zakończyła się w najbardziej wyczekiwany sposób – jej debiutem w roli współprowadzącej „Dzień dobry TVN”.

W piątkowym wydaniu Natasza Urbańska pojawiła się u boku Krzysztofa Skórzyńskiego, który na co dzień prowadzi program wspólnie z Ewą Drzyzgą. Artystka przeprowadziła kilka rozmów, między innymi z Andrzejem Rybińskim i Jackiem Kawalcem, a także pojawiła się w kąciku show-biznesowym. Tym samym miała okazję sprawdzić się w różnych elementach porannego programu.

Od samego rana widzowie komentowali jej obecność w studiu. W sieci pojawiały się głównie pozytywne reakcje.

  • „Proszę zatrudnić Panią Natasze na stałe”;
  • „Zostawcie Nataszę na dłużej, jest genialna”;
  • „Pani Natasza zamiast Ewy i byłby świetny duet. Elegancka, spokojna, nie wtrąca się w zdanie”;
  • „Świetnie się Was ogląda, Pani Natasza genialna”;
  • „Super duet, fajne połączenie”;
  • „Cudowna para. Jak się patrzy na Nataszę z rana, to aż energia mnie rozpiera”;
  • „Pani Natasza extra jako prowadząca”;
  • „Pani Nataszo proszę pozostać z panem Krzysztofem w Dzień dobry TVN”.

Finał z udziałem Nataszy Urbańskiej był więc symbolicznym zakończeniem całej wakacyjnej akcji. Przez kolejne tygodnie widzowie poznawali prywatne historie znanych osób, oglądali ich rodzinne strony, wspomnienia z dzieciństwa, a następnie sprawdzali, jak radzą sobie w roli telewizyjnych gospodarzy.

I właśnie w ten sposób zakończyły się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. Akcja redakcji spotkała się z dużym zainteresowaniem, a kolejne gwiazdy pokazały, że znane nazwiska mogą wnieść do programu zupełnie nową energię. Czy TVN powtórzy ten pomysł za rok? Patrząc na reakcje widzów, wszystko wskazuje na to, że wakacyjny eksperyment okazał się strzałem w dziesiątkę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska NOWĄ prowadzącą „Halo tu Polsat”. Kogo WYGRYZŁA?

Wolicie oglądać “Dzień dobry TVN” czy “Halo tu Polsat”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Natasza Urbańska i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)
Natasza Urbańska i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN”) – 21 sierpnia 2026
Natasza Urbańska i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN”) – 21 sierpnia 2026
Natasza Urbańska i Krzysztof Skórzyński, Jacek Kawalec (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN”) – 21 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Wiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie

Opublikowano

w dniu

przez

Marta „Mandaryna” Wiśniewska już wkrótce ponownie pojawi się na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, a przygotowania do programu traktuje wyjątkowo poważnie. Wokalistka nie zamierza jednak ograniczać treningów wyłącznie do profesjonalnej sali. Tym razem do ćwiczeń zaangażowała nawet byłego męża. Dowiedz się więcej!

Udział Marty „Mandaryny” Wiśniewskiej w 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” od początku wzbudza ogromne zainteresowanie. Wokalistka jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych uczestniczek nadchodzącej odsłony show, ale jej udział budzi również sporo emocji. Wszystko za sprawą tanecznej przeszłości artystki, która jeszcze przed pojawieniem się w programie doskonale znała świat tańca.

Sama Mandaryna długo nie była jednak przekonana, czy powinna przyjąć propozycję Polsatu. Jak się okazuje, artystka miała świadomość, że jej doświadczenie może sprawić, iż widzowie będą mieli wobec niej znacznie większe oczekiwania. Zastanawiała się więc, jak publiczność zareaguje na jej udział w programie i czy nie pojawią się komentarze, że jako tancerka ma przewagę nad pozostałymi uczestnikami.

O kulisach tej decyzji opowiedział Xavier Wiśniewski, który pojawił się w programie „Party u Simony”. Syn wokalistki zdradził, że jego mama rzeczywiście długo rozważała wszystkie argumenty za i przeciw. Ostatecznie w podjęciu decyzji pomogli jej najbliżsi.

Największe znaczenie miały dzieci artystki. Zarówno Xavier Wiśniewski, jak i jego siostra Fabienne Wiśniewska, zachęcali mamę, aby nie przejmowała się opiniami innych i po prostu skorzystała z nadarzającej się okazji.

“Wiesz co, no ona się na pewno zastanawiała trochę nad tym, też ze względu na to, że nie wiedziała, jak ludzie na to zareagują, czy raczej będę in, czy raczej będą: ‘No kurczę…. Ale ona jest tancerką, nie?’. Więc się nad tym zastanawiała, ale my ją trochę z Fabką popchnęliśmy do tego: ‘Idź, szalej, baw się’. I myślę, że aktualnie jest bardzo zadowolona z tej decyzji” – wyznał Xavier Wiśniewski.

Partnerem Mandaryny w programie będzie profesjonalny tancerz Krystian Rzymkowski, dla którego udział w 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” będzie debiutem w show.

POLECAMY: Ida Nowakowska NOWĄ prowadzącą „Halo tu Polsat”. Kogo WYGRYZŁA?

Mandaryna nie odpuszcza przed „Tańcem z Gwiazdami”. Do treningów wciągnęła Michała Wiśniewskiego!

Wokalistka najwyraźniej nie zamierza jednak czekać wyłącznie na kolejne treningi z profesjonalnym partnerem. Późnym wieczorem 20 sierpnia 2026 roku pokazała na swoim InstaStories, jak ćwiczy również w domu. Jak widać, przygotowania do programu nie kończą się dla niej wraz z opuszczeniem sali tanecznej.

“Sala salą, ale w domu też trzeba trenować” – stwierdziła Mandaryna na InstaStories.

Po chwili wokalistka postanowiła poprosić o pomoc Michała Wiśniewskiego. Jej były mąż pojawił się w kadrze, aby pomóc jej w ćwiczeniu obrotów. Mandaryna szybko przeszła do rzeczy i poprosiła go o wspólne partnerowanie.

“Michał, choć na chwilę. Bo ja muszę tutaj obroty poćwiczyć!” – krzyknęła.

Po kilku sekundach wspólnych obrotów Mandaryna postanowiła przejąć inicjatywę. Zamiast dalszego ćwiczenia zdecydowała, że razem znacznie lepiej poradzą sobie z innym tańcem.

“My lambadę, lambadę” – żartowała Wiśniewska.

Nagranie pokazuje, że mimo upływu lat Michał Wiśniewski i Mandaryna potrafią wspólnie spędzać czas w bardzo swobodnej atmosferze. Byli małżonkowie nie tylko nie mają problemu ze wzajemnym wsparciem, ale najwyraźniej potrafią również dobrze się przy tym bawić. Dla Mandaryny takie domowe treningi mogą być kolejnym sposobem na oswojenie się z presją przed rozpoczęciem programu.

Tego samego dnia Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Michał Wiśniewski przekazali fanom jeszcze jedną ważną wiadomość. Okazuje się, że wspólnie wracają również do muzycznej współpracy. Artyści nagrali nowy singiel zatytułowany „Będzie było”.

“To już 3 września. Wiśnia&Mandaryna. Chcesz usłyszeć, jako jeden z pierwszych? Zapisz utwór i dodaj go już teraz do playlisty. 3.09. “Będzie było” – poinformowali w mediach społecznościowych.

Wygląda więc na to, że najbliższe tygodnie będą dla Mandaryny wyjątkowo intensywne. Z jednej strony przygotowuje się do rywalizacji na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, z drugiej wraca do wspólnego projektu muzycznego z Michałem Wiśniewskim. Jedno jest pewne – wokalistka nie zamierza zwalniać tempa, a jej powrót do tanecznego świata już teraz dostarcza widzom wielu emocji. Teraz pozostaje tylko sprawdzić, czy intensywne treningi przełożą się na sukces na parkiecie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Janja Lesar nie ukrywa poczucia winy. Wszystko przez związek z Katarzyną Zillmann?

Cieszycie się z udziału Mandaryny w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mandaryna i Michał Wiśniewski (fot. screen Instagram Stories Mandaryna) – 21 sierpnia 2026
Mandaryna i Michał Wiśniewski (fot. screen Instagram Stories Mandaryna) – 21 sierpnia 2026
Mandaryna i Michał Wiśniewski (fot. screen Instagram Stories Mandaryna) – 21 sierpnia 2026
Mandaryna i Michał Wiśniewski (fot. screen Instagram Stories Mandaryna) – 21 sierpnia 2026
Mandaryna (fot. screen Instagram Stories Mandaryna) – 21 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością