Śledź nas

showbiz

Janja Lesar ujawnia prawdę o relacji z Katarzyną Zillmann. Tego nie pokazano w telewizji

Opublikowano

w dniu

Półfinał jubileuszowej edycji „Tańca z Gwiazdami” przyniósł wielkie emocje i kontrowersje. Decyzja jurorów o odejściu Katarzyny Zillmann wywołała falę komentarzy w sieci i zaskoczyła wielu fanów. Dowiedz się więcej o wyjątkowej chemii i bliskiej relacji, jaką zbudowały Zillmann i jej partnerka taneczna, Janja Lesar!

Półfinał jubileuszowej edycji „Tańca z Gwiazdami” okazał się prawdziwym rollercoasterem emocji. Choć program przyzwyczaił widzów do spektakularnych choreografii i perfekcyjnie przygotowanych występów, tym razem emocje sięgnęły zenitu. W tym odcinku z programem pożegnali się Katarzyna Zillmann i Tomasz Karolak, decyzja, która wzbudziła spore kontrowersje i lawinę komentarzy w internecie.

Dla wielu fanów to właśnie Katarzyna Zillmann była prawdziwą gwiazdą tego sezonu. Wraz z Janją Lesar stworzyły duet, jakiego wcześniej w historii programu jeszcze nie było – pierwszy w historii damsko-damski zespół taneczny, który odważnie przełamał utarte schematy i wprowadził do show nową energię oraz powiew autentyczności.

Ich pełne emocji i ekspresji występy wielokrotnie zachwycały publiczność oraz jurorów, a w kilku odcinkach udało im się zdobyć komplet 40 punktów. Taki wynik tylko potwierdzał wyjątkową taneczną chemię i artystyczny poziom, który prezentowały na parkiecie.

Choć odpadły przed finałem, wiele osób uznało, że to właśnie one są prawdziwymi zwyciężczyniami sezonu. Fani podkreślali determinację, profesjonalizm i wyjątkową chemię między tancerkami. Sama Zillmann nie ukrywała, że decyzja o odejściu była dla niej trudnym doświadczeniem, pełnym emocji i refleksji.

Czy boli? Tak, boli jak cholera. Czy czuję się, jakbym przegrała igrzyska? Być może, ale całe szczęście medal jest dalej ze mną. Nic lepszego nie może mnie spotkać niż ludzie, którzy podchodzą i są szczęśliwi, gratulują i się cieszą. Wiecie, ja już wygrałam ten program bez względu na wynik. Czuję, że zrobiłam, co mogłam i dałam z siebie wszystko – podsumowała wzruszona Zillmann kilka dni temu na Instagramie.

POLECAMY: Mandaryna opowiedziała o walce z cukrzycą. Nagle głos zabrała ekspertka – padły ważne słowa

Janja Lesar szczerze o relacji z Kasią Zillmann

Już w niedzielę widzowie poznają zwycięzców, którzy zgarną Kryształową Kulę. W finale „Tańca z Gwiazdami” zobaczymy Maurycego Popiela i Sarę Janicką, Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego i Magdalenę Tarnowską oraz Wiktorię Gorodecką i Kamila Kuroczko.

Teraz, po prawie tygodniu od odpadnięcia, w rozmowie z Cezarym Wiśniewskim dla „Faktu” Janja Lesar ujawniła, że do końca obie liczyły na awans do finału. Podkreśliła, że zbudowały z Katarzyną bliską relację, a odejście z programu było dla niej bolesnym doświadczeniem.

Bardzo ją to boli. Ona czuje się wręcz upokorzona troszkę. Chodzi o to, że wydaje ci się nagle, że jesteś gorszy od innych. Coś takiego w tobie jest, szczególnie jak jesteś sportowcem. Ona nie przegrała olimpiady, a przegrała „Taniec z gwiazdami” […] Do końca wierzyłam, że uda się nam zatańczyć w finale, bo wydaje mi się, że byłby to wspaniały finał. Tak sobie patrzę na tę sytuację i myślę, że na pewno po coś to było, ale na razie nie jestem jeszcze w stanie tego zobaczyć  – powiedziała tancerka.

Tancerka zdradziła też, że jeszcze zanim poznała swojego partnera tanecznego, przeglądała media społecznościowe Zillmann. Już wtedy doceniła jej otwartość i autentyczność.

Chyba pierwszy raz miałam okazję obcować z kimś, kto jest totalnie sobą […] Ja uwielbiam Kasię taką, jaka jest i jeżeli musiałyśmy przez to odpaść, to trudno. Nie chciałabym, żeby się zmieniała, bo uwielbiam jej ekspresję i tę intensywność […] No ta relacja jest bliska. My się totalnie połączyłyśmy, totalnie się porozumiałyśmy – dodała Janja.

Publiczność nie kryła podziwu dla odwagi, jaką wykazały obie panie, tworząc pierwszy w historii programu damsko-damski duet. Ich występy nie tylko przyniosły nową dynamikę do „Tańca z Gwiazdami”, ale także stały się symbolem otwartości i różnorodności w polskiej telewizji rozrywkowej.

Choć finał rozstrzygnie, kto otrzyma Kryształową Kulę, wielu widzów uważa, że prawdziwymi zwyciężczyniami tego sezonu są Katarzyna Zillmann i Janja Lesar, które udowodniły, że taniec może przełamywać bariery i łączyć ludzi niezależnie od orientacji czy doświadczeń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dlaczego syn Cichopek nie pojawił się na ślubie? Prawda okazała się znacznie bardziej zaskakująca

Brakuje Wam Kasi i Janji w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Katarzyna Zillmann, Janja Lesar (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odc.9)
Katarzyna Zillmann, Janja Lesar (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odc.9)
Katarzyna Zillmann, Janja Lesar (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odc.9)
Katarzyna Zillmann, Janja Lesar (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odc.9)
Katarzyna Zillmann, Janja Lesar (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odc.4)
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odc 8)
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odc 8)
Janja Lesar, Katarzyna Zillmann, Barbara Bursztynowicz, Michał Kassin (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 8)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce

Opublikowano

w dniu

przez

Dziś, 1 listopada, w dniu Wszystkich Świętych, Polsat przypomni postać jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Jan Frycz odszedł zaledwie kilka miesięcy temu, ale jego dorobek artystyczny i niezwykłe kreacje wciąż pozostają żywe w pamięci widzów. Stacja przygotowała wyjątkowy materiał, w którym głos zabiorą osoby, które znały go przez lata. Dowiedz się więcej!

Jan Frycz był aktorem, którego trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Charyzmatyczny, nieprzewidywalny i zawsze prawdziwy – zarówno na scenie, jak i przed kamerą potrafił przyciągać uwagę publiczności. Choć od jego śmierci minęło zaledwie kilka miesięcy, role, które stworzył, nadal pozostają ważną częścią polskiej kultury. Właśnie dlatego Polsat postanowił przypomnieć jego postać w najnowszym odcinku programu „Być Gwiazdą”.

Specjalny reportaż będzie poruszającą opowieścią o artyście, który przez kilkadziesiąt lat zachwycał kolejne pokolenia widzów. Twórcy programu wrócą do najważniejszych momentów jego kariery, ale nie skupią się wyłącznie na zawodowych osiągnięciach. W materiale pojawią się również wspomnienia osób, które miały okazję poznać aktora prywatnie i współpracować z nim na przestrzeni lat.

Jedną z osób, które zabiorą głos, będzie Anna Dymna. Aktorkę i Jana Frycza łączyła wieloletnia znajomość sięgająca dzieciństwa. W reportażu wróci do ich pierwszych spotkań w krakowskim teatrze i opowie o wyjątkowej więzi, która pozostała z nimi na lata. Jej słowa pokazują, jak osobistą relacją była ta znajomość.

„Kocham go miłością 11-letniej dziewczynki. Poznaliśmy się w „Kocim Teatrze”, w teatrze improwizacji dziecięcej” – mówi aktorka.

O początkach artystycznej drogi Jana Frycza opowie również reżyser Mikołaj Grabowski. Poznali się jeszcze przed egzaminami do szkoły teatralnej, kiedy przyszły aktor dopiero przygotowywał się do realizacji swoich marzeń. Już wtedy miał wyróżniać się nie tylko talentem, ale również prezencją i doskonałym przygotowaniem.

„Bardzo młody, bardzo przystojny, z nienaganną dykcją” – wspomina przyszłego gwiazdora reżyser.

POLECAMY: Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce

Polsat uczci pamięć Jana Frycza już dzisiaj. Kiedy emisja?

Jan Frycz był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Przez niemal pięć dekad współtworzył historię polskiego teatru, występując na najważniejszych scenach w kraju. Jego droga zawodowa prowadziła od debiutu w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry, przez Teatr Narodowy, Teatr Polski, Stary Teatr w Krakowie i Teatr im. Juliusza Słowackiego, aż po kolejne wybitne kreacje na deskach Teatru Narodowego w Warszawie.

Widzowie zapamiętali go również z ról filmowych i telewizyjnych. Ogromne uznanie przyniosły mu występy w „Pornografii”, „Pręgach” czy „25 latach niewinności. Sprawie Tomka Komendy”. Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje także rola Daria w serialu „Ślepnąc od świateł”. Stworzył tam postać pełną tajemnic, niepokoju i wewnętrznej siły, po raz kolejny udowadniając, że potrafił przyciągnąć uwagę widza nawet najmniejszym gestem.

W reportażu nie zabraknie również wspomnień Jana Englerta. Aktor podkreśli, że Jan Frycz był artystą wymykającym się prostym kategoriom, a aktorstwo stanowiło dla niego coś znacznie więcej niż tylko wykonywany zawód.

„Frycz wymyka się wszystkim kategoriom. Był stuprocentowym aktorem. To była treść jego życia. Scena i kamera” – mówi Jan Englert.

Najnowszy odcinek „Być Gwiazdą” ma być nie tylko przypomnieniem najważniejszych ról Jana Frycza, ale przede wszystkim osobistym portretem człowieka, którego talent i pasja inspirowały innych artystów. Wspomnienia przyjaciół i współpracowników pozwolą spojrzeć na niego z różnych perspektyw – jako wybitnego aktora, wymagającego profesjonalistę i człowieka, który na trwałe zapisał się w ich życiu.

Polsat pokaże reportaż w szczególnym dniu. Dziś, 1 listopada, stacja uczci pamięć Jana Frycza, przypominając widzom jego dorobek i niezwykłą osobowość. Premiera odcinka programu „Być Gwiazdą” odbędzie się o godz. 19:30, tuż przed kolejnym wydaniem „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. To będzie okazja, by jeszcze raz przypomnieć sobie aktora, którego scenicznej obecności i ekranowych kreacji nie da się zapomnieć.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?

Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jan Frycz (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Anna Dymna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce

Opublikowano

w dniu

przez

Śmierć Tomasza Jakubiaka pozostawiła ogromną pustkę w życiu jego najbliższych i tysięcy fanów. Teraz, tuż przed dniem Wszystkich Świętych, jego żona Anastazja opublikowała wyjątkowo osobisty wpis, w którym wróciła wspomnieniami do ukochanego męża. Jej słowa dają do myślenia i pokazują, jak wygląda życie po tak bolesnej stracie. Dowiedz się więcej!

Śmierć Tomasza Jakubiaka, do której doszło 30 kwietnia ubiegłego roku po długiej i ciężkiej walce z chorobą, była ogromnym ciosem dla jego bliskich, przyjaciół oraz widzów. Przez lata kucharz i osobowość telewizyjna zdobywał sympatię publiczności swoją energią, poczuciem humoru i ogromną pasją do gotowania. Potrafił opowiadać o jedzeniu w taki sposób, że nawet najprostsze potrawy nabierały wyjątkowego znaczenia. Jego odejście pozostawiło pustkę, którą szczególnie mocno odczuwa jego rodzina.

Choć Tomasz Jakubiak nie ukrywał przed opinią publiczną, że zmaga się z poważną chorobą, i regularnie informował o kolejnych etapach leczenia, nie wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele kosztowała go ta walka. Nawet w najtrudniejszych momentach starał się zachować optymizm i dodawać otuchy innym. Do końca szukał kolejnych możliwości terapii i wierzył, że uda mu się wrócić do normalnego życia. Za uśmiechem, który tak dobrze pamiętali widzowie, kryły się jednak ogromne cierpienie, zmęczenie i niepewność.

Po śmierci kucharza jego żona zaczęła opowiadać o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami i z czym naprawdę mierzyła się ich rodzina. W jednej z rozmów z serwisem Viva.pl Anastazja wróciła do marca, kiedy przyszły wyniki badań, które miały ogromny wpływ na dalszy przebieg wydarzeń. Wspominała, że właśnie wtedy coś zmieniło się w zachowaniu jej męża. „Jakby coś w nim pękło” – powiedziała jakiś czas temu w rozmowie z Viva.pl.

Anastazja opowiadała również, że jej mąż, dotychczas będący niepoprawnym optymistą, zaczął zupełnie inaczej patrzeć na swoją sytuację. Kolejne operacje, długotrwała rekonwalescencja i perspektywa następnych lat leczenia stawały się dla niego coraz trudniejsze do zaakceptowania.

“Wszystko odbierał pesymistycznie, a przecież to było nie w Jego stylu. On był wiecznym optymistą. A potem… potem powiedział, że koniecznie musi wyjechać z domu. Może już wtedy czuł, że nadciąga koniec? […] Karmiłam się tymi chwilami, gdy było lepiej. Wciąż szukałam kolejnych metod leczenia, a on patrzył na to zupełnie inaczej. Mówił: „Ile jeszcze? Kolejna operacja? Dochodzenie do siebie. Kolejne dwa lata, zanim zacznę jeść, zanim się odbuduję”. A ja mówiłam: „Ale co znaczą dwa lata w perspektywie całego życia?”. Czułam jednak, że jest już po prostu zmęczony. I rozumiem to, bo gdybym ja znalazła się na jego miejscu, nie wytrzymałabym jednej trzeciej tego cierpienia, które spadło na niego. Wiesz, że on nie jadł od października, a cały czas gotował dla mnie i dla Bąbelka?” – opowiadała.

POLECAMY: Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?

Anastazja Jakubiak wprost o żałobie po stracie męża

Teraz, w sobotę 31 października, dzień przed Wszystkimi Świętymi, wdowa po kucharzu ponownie zabrała głos. Tym razem opublikowała refleksję dotyczącą żałoby, pierwszych świąt i ważnych dat przeżywanych już bez ukochanej osoby. Nie ukrywa, że takie momenty bywają szczególnie trudne, ponieważ przypominają o tym, jak bardzo zmieniło się życie po stracie. Jednocześnie przyznała, że z upływem czasu zaczęła odnajdywać w swoich wspomnieniach nie tylko smutek, ale również radość.

“Myślę, że po stracie bardzo trudne są te wszystkie pierwsze razy. Pierwsze święta, urodziny, ważne daty. Jeszcze nie wiesz, jak to będzie bez tej osoby. Czy dasz radę usiąść przy stole, pojechać w znajome miejsce, przeżyć dzień, który zawsze był Wasz. A potem powoli zaczyna być trochę łatwiej… Przynajmniej u mnie tak jest. Nadal tęsknię, mam trudne momenty, ale coraz częściej wspomnienie wywołuje też uśmiech” – napisała.

W dalszej części wpisu Anastazja podzieliła się przemyśleniami na temat miłości, która nie kończy się wraz ze śmiercią drugiej osoby. Jak przyznała, potrzebowała dużo czasu, aby oswoić się z nową rzeczywistością i nauczyć się funkcjonować bez męża. Dziś coraz częściej potrafi wracać do wspólnych chwil z wdzięcznością za to, co razem przeżyli. Nie oznacza to jednak, że przestała tęsknić.

“Teraz myślę o Tomku i o tym, co było między nami dobre. O tym, ile dostałam od niego tej miłości. Czego się przy nim nauczyłam, co razem przeżyliśmy. Coraz częściej potrafię się przy tych wspomnieniach zatrzymać, zamiast myśleć tylko o tym, czego już nie będzie. Powrót do życia nie przekreśla miłości. To, że się śmiejesz, że na coś czekasz, że znowu jest Ci dobrze, nie sprawia, że ta osoba staje się mniej ważna. Nie musisz udowadniać swojej miłości cierpieniem. Możesz pamiętać o tym, co Was łączyło, i korzystać z tego, co ta relacja Ci dała. Z bliskości, której doświadczyłaś. Z rzeczy, których się przy sobie nauczyliście. To wszystko może Ci towarzyszyć również wtedy, kiedy idziesz dalej” – czytamy.

Wdowa po Tomaszu Jakubiaku zwróciła również uwagę na to, że każdy człowiek przeżywa żałobę inaczej. Nie ma jednego właściwego sposobu na poradzenie sobie ze stratą ani określonego czasu, po którym ból powinien minąć. Anastazja podkreśliła, że nie warto narzucać sobie presji ani zmuszać się do powrotu do codzienności, zanim będzie się na to gotowym. Jednocześnie zaznaczyła, że pozwolenie sobie na szczęście nie oznacza zapomnienia o osobie, której już z nami nie ma.

“Powrót do życia to odwaga. Czasem zaczyna się od jednego małego planu. I jeśli czujesz, że masz na niego ochotę, możesz sobie na niego pozwolić. We własnym tempie, bez poczucia, że kogoś w ten sposób zostawiasz” – dodała.

Wpis Anastazji pojawił się w szczególnym momencie – tuż przed dniem Wszystkich Świętych, kiedy wiele osób wraca myślami do tych, których już z nimi nie ma.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?

Jak wspominacie śp. Tomasza Jakubiaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Anastazja Jakubiak i Tomasz oraz Tomuś Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?

Opublikowano

w dniu

przez

Piątkowe wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały ogromne emocje i błyskawicznie stały się jednym z najgorętszych tematów w kraju. Głos w sprawie zabrał również Sebastian Fabijański, który do tej pory raczej unikał publicznych komentarzy dotyczących polityki. Tym razem nie zamierzał jednak milczeć. Dowiedz się więcej!

Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.

Do sprawy postanowił odnieść się Sebastian Fabijański. Aktor opublikował w mediach społecznościowych zrzut ekranu z relacji na żywo Kanału Zero, a następnie podzielił się osobistą refleksją. Jego wpis szybko zwrócił uwagę internautów, szczególnie że artysta nie należy do osób, które regularnie komentują bieżące wydarzenia polityczne.

Sam Sebastian Fabijański przyznał zresztą, że dotychczas świadomie powstrzymywał się od publicznego zabierania głosu w takich sprawach. Nie chciał dokładać kolejnych emocji do i tak mocno podzielonej dyskusji. Tym razem jednak uznał, że nie potrafi przejść obojętnie obok tego, co dzieje się w kraju.

“Nigdy nie wypowiadałem się na tematy polityczne, bo moje zdanie nie ma żadnego znaczenia i jedyne, co może zdziałać, to podzielić, ale… Tym razem nie umiem się powstrzymać” – napisał na InstaStories.

POLECAMY: Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?

Sebastian Fabijański nie mógł dłużej milczeć

W dalszej części publikacji aktor nie ukrywał oburzenia eskalacją konfliktu politycznego. Zwrócił uwagę na atmosferę napięcia, która od dłuższego czasu towarzyszy polskiemu życiu publicznemu. W jego ocenie kolejne działania prowadzące do zaostrzenia sporu nie są tym, czego społeczeństwo potrzebuje w obecnej sytuacji.

“Komuś chyba się na Halloween w 🎃 poprzewracało. Mało nam napięć? Mało wojen? Mało nienawiści? Mało polaryzacji? Walka o władzę powinna mieć jakieś granice. Dziś prawie przestała mieć” – stwierdził.

Słowa Sebastiana Fabijańskiego były mocne, ale aktor nie ograniczył się wyłącznie do krytyki konkretnych wydarzeń. W swoim wpisie wyraźnie zaznaczył, że nie zamierza stawać po żadnej ze stron politycznego konfliktu. Jego komentarz dotyczył przede wszystkim samego mechanizmu pogłębiania społecznych podziałów i wykorzystywania napięć do walki o wpływy.

Artysta podkreślił, że w jego opinii w obecnych, niespokojnych czasach szczególnie niebezpieczne jest podejmowanie działań, które mogą jeszcze bardziej zaostrzać atmosferę w społeczeństwie. Nie wskazał przy tym jednej konkretnej formacji jako odpowiedzialnej za sytuację. Zamiast tego zwrócił uwagę na konsekwencje politycznych decyzji dla zwykłych obywateli.

“I nieważne, kto jest autorem tego, co się dzieje – jaka frakcja polityczna. Ważne, że takie ruchy, w tych bardzo niespokojnych czasach, to po prostu igranie z ogniem, którego nikt dziś nie potrzebuje. Po raz kolejny namacalnie się przekonujemy, czym są nasze potrzeby w zestawieniu z politycznymi interesami” – dodał.

Wpis Sebastiana Fabijańskiego pokazuje, że weekendowe wydarzenia wywołały reakcje nie tylko wśród polityków i komentatorów życia publicznego. Do dyskusji dołączył również aktor, który do tej pory unikał podobnych deklaracji. Tym razem zdecydował się jednak zabrać głos i jasno wyraził swoje zaniepokojenie rosnącymi napięciami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?

A Wy co uważacie o tej sytuacji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sebastian Fabijański (fot. screen Instagram Stories Sebastian Fabijański) – 31.10.2026
Sebastian Fabijański (fot. screen Instagram Stories Sebastian Fabijański) – 31.10.2026
Sebastian Fabijański (fot. screen YouTube TVN.pl)
Karol Nawrocki (fot. screen Maciej Berek) – 31.10.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

moda

Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?

Opublikowano

w dniu

przez

Halloween to dla gwiazd show-biznesu doskonała okazja, by zaskoczyć fanów i pokazać się z zupełnie innej strony. W tym roku nie zabrakło pomysłowych kostiumów, zaskakujących inspiracji i przebrań, obok których trudno przejść obojętnie. Niektóre wybory mogą naprawdę rozbawić! Zobacz kolekcję zdjęć poniżej.

Halloween, obchodzone 31 października, od lat jest dla celebrytów okazją do zaprezentowania swojej kreatywności. Gwiazdy chętnie wcielają się w postaci znane z filmów, seriali i świata muzyki, ale nie brakuje też inspiracji bieżącymi wydarzeniami oraz internetowymi żartami. W przygotowanie kostiumów często angażują profesjonalnych makijażystów, stylistów i charakteryzatorów, dzięki czemu niektóre metamorfozy robią naprawdę ogromne wrażenie. Na świecie niezmiennie wyróżnia się Heidi Klum, która słynie z widowiskowych przebrań i organizowania halloweenowych imprez. Swoimi pomysłami regularnie dzielą się również Kardashianki, Paris Hilton oraz rodzina Bieberów.

W Polsce także nie brakuje gwiazd, które z roku na rok coraz chętniej włączają się w halloweenową zabawę. Szczególne miejsce zajmuje Maffashion, często nazywana polską królową Halloween. Influencerka słynie z dopracowanych kostiumów i odważnych pomysłów, które błyskawicznie przyciągają uwagę internautów. Tym razem postawiła na wyjątkowo zaskakującą inspirację i wcieliła się w Edwarda Miszczaka. Jej wybór z pewnością należy do najbardziej nietypowych przebrań tegorocznej zabawy.

Nie mniej kreatywnie zaprezentował się Bagi, który postanowił upodobnić się do Skolima. Z kolei Ola Ciupa wybrała wizerunek kobiety-kota, a u jej boku pojawił się wysportowany ukochany.

Na zupełnie inną inspirację postawiła Maja Rutkowski, która wcieliła się w Cruellę. Jej kostium nawiązywał do jednej z najbardziej charakterystycznych postaci popkultury, znanej z filmu „101 dalmatyńczyków”.

Maja Rutkowski (fot. screen Instagram Maja Rutkowski)

W halloweenową zabawę zaangażowali się również Friz i Wersow, którzy zaprezentowali rodzinne przebrania razem z dziećmi. Cała rodzina postawiła na bohaterów filmu „Iniemamocni”. To jeden z tych pomysłów, które pokazują, że Halloween może być nie tylko okazją do indywidualnych metamorfoz, ale również do wspólnej zabawy. Tegoroczne przebrania polskich gwiazd udowodniły, że kreatywności im nie brakuje, a niektóre wybory z pewnością jeszcze długo będą komentowane przez fanów.

Friz i Wersow (fot. screen Instagram Friz)

POLECAMY: Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?

Zobacz więcej zdjęć gwiazd z tegorocznego Halloween

Julia Wieniawa (fot. screen Instagram Julia Wieniewa)
Oliwia Bieniuk (fot. screen Instagram Oliwia Bieniuk)
Maciej Dowbor (fot. screen Instagram Maciej Dowbor)
Anna Mucha (fot. screen Instagram Anna Mucha)
Anna Senkara (fot. screen Instagram Anna Senkara)
Maffashion jako Edward Miszczak (fot. screen Instagram Maffashion)

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja

Które przebranie podoba Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autor: Szymon Jedynak

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością