Śledź nas

news

Robert Kozyra w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Przez lata milczał o tym, co spotkało go podczas „Mam Talent”

Opublikowano

w dniu

Stalking to jedna z najbardziej bagatelizowanych, a jednocześnie najbardziej niebezpiecznych form przemocy. W studiu „Dzień Dobry TVN” Robert Kozyra oraz Katarzyna Dacyszyn przerwali milczenie i opowiedzieli o doświadczeniach, które zmieniły ich życie na zawsze. Ich relacje pokazują, jak dramatycznie nieskuteczny potrafi być system, któremu mają ufać ofiary. Dowiedz się więcej!

Stalking nie jest „niewinną natarczywością”, lecz realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia. W Polsce wciąż brakuje narzędzi prawnych, realnej ochrony ofiar i świadomości społecznej, jak poważne konsekwencje niesie za sobą uporczywe nękanie. W programie „Dzień Dobry TVN” głos zabrały dwie osoby, które przeszły przez piekło — Katarzyna Dacyszyn, projektantka brutalnie zaatakowana przez prześladowcę oraz Robert Kozyra, były juror „Mam Talent!” i dziennikarz, któremu grożono śmiercią.

Historia Katarzyny Dacyszyn należy do najbardziej wstrząsających przykładów stalkingu w Polsce. Przez kilka lat była nękana przez obcego mężczyznę, który konsekwentnie przekraczał kolejne granice. W pewnym momencie nękanie zamieniło się w horror. Stalker napadł ją w miejscu publicznym i oblał kwasem, powodując ciężkie poparzenia. Jak przyznała:

Przeżyłam atak stalkera, który na całe szczęście nie zakończył się moją śmiercią, chociaż otarłam się o nią. W ostatniej chwili uratowałam swoje życie, a potem w procesie wielomiesięcznego leczenia zajmowali się tym specjaliści – wspomniała w śniadaniówce.

Projektantka wróciła pamięcią do dnia, który zniszczył jej poczucie bezpieczeństwa i na długo zmienił jej życie. Do ataku doszło w miejscu, które powinno gwarantować ochronę – w budynku sądu.

To się zdarzyło w miejscu publicznym, teoretycznie chronionym – w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia – gdzie zostałam wezwana jako poszkodowana w sprawie, w której, człowiek zupełnie mi obcy, został oskarżony o stalking. Cały system bezpieczeństwa zawiódł. Ja wyjechałam ledwo przytomna w karetce i zostałam przewieziona śmigłowcem ratunkowym na Śląsk do Centrum Leczenia Oparzeń – opowiadała w “Dzień dobry TVN”.

To właśnie jej dramat stał się impulsem do publicznej debaty o stalkingu. Katarzyna Dacyszyn podkreśliła, że jej historia powinna uruchomić zmiany w prawie.

Miałam takie poczucie misji, że na kanwie tego wydarzenia możemy dokonać pewnych zmian w przepisach stalkingu, które wcześniej były przepisem martwym. Dopiero mój przykład pokazał publicznie, jak bardzo niebezpieczny był stalking – dodała.

W rozmowie wyznała również, jak dramatycznie atak wpłynął na jej psychikę. Utrata zaufania do instytucji i ludzi była na tyle głęboka, że na wiele lat zamknęła się w domu.

Moje zaufanie społeczne i do instytucji, i do prawa, i do przepisów w Polsce, do bezpieczeństwa, zostało mocno zachwiane. Przez wiele lat nie wychodziłam z domu – wspominała.

POLECAMY: Szokujące doniesienia o Kaczorowskiej i Rogacewiczu przed finałem „TzG”. Nie chcą współpracować z reżyserem?

Robert Kozyra padł ofiarą stalkingu – grożono mu śmiercią

Drugim gościem programu był Robert Kozyra, który również padł ofiarą stalkera. Jego historia pokazuje, jak łatwo osoby publiczne stają się celem niebezpiecznych ludzi. Jak wyznał, wszystko zaczęło się od telefonu podczas okresu, gdy był jurorem w „Mam Talent!”

Któregoś dnia zadzwonił do mnie, kiedy byłem jurorem “Mam talent!”, jakiś mężczyzna i powiedział, że chce mnie zabić – relacjonował dziennikarz.

Pierwsza reakcja policji była dla niego szokiem. Zamiast pomocy – usłyszał kpinę.

Najpierw myślałem, że to jest żart i jakiś wygłup, ale ponieważ on był bardzo agresywny i uporczywy w dzwonieniu i pisaniu SMS-ów, ja po drugim telefonie powiedziałem mu, że jeżeli jeszcze raz się ze mną skontaktuje, to pójdę na policję. I rzeczywiście to zrobiłem […] Policjant, który siedział w recepcji, zapytał mnie, co się stało. Ja powiedziałem: “Wie pan, jakiś facet chce mnie zabić”. Wtedy ten policjant powiedział: “No i co, boi się pan?” – opowiedział.

Na szczęście w przypadku dziennikarza pojawił się funkcjonariusz, który potraktował sprawę poważnie. Jak wspominał Robert Kozyra, drugi policjant rozpoznał go i natychmiast podjął działania.

Z tyłu przechodził drugi policjant, który był szefem tej komendy. Rozpoznał mnie z “Mam talent!” i zapytał: “Panie Robercie, co się stało? No nie, musimy się tym zająć. Moja żona pana uwielbia, zabiłaby mnie, gdyby pana ktoś zabił – powiedział w “Dzień dobry TVN”.

Służby wykazały się skutecznością dopiero po interwencji tego policjanta. W ciągu 24 godzin ustalono dane mężczyzny i sposób jego działania. Okazało się, że stalker specjalnie przyjeżdżał z Trójmiasta do Warszawy, by krążyć w okolicy siedziby stacji TVN.

W ciągu 24 godzin policja ustaliła, kto to jest, gdzie był, jak się poruszał. Okazało się, że w momencie, kiedy “Mam talent!” był wydawany na żywo, a ten facet jest z Trójmiasta, przyjeżdżał specjalnie do Warszawy i jeździł wokół Wiertniczej. Dla tych z Państwa, którzy nie wiedzą, jak wygląda kombinacja logistyczna TVN-u, powiem, że na Wiertniczej akurat są biura i jest TVN24, a program “Mam talent!” jest zawsze nadawany gdzieś z małej wsi pośrodku lasu ze studia. On nie wiedział tego i jeździł wokół Wiertniczej – opowiadał swoją historię.

Historia Kozyry to również dowód na to, że stalking nie zawsze wygląda spektakularnie. Często zaczyna się od SMS-ów czy telefonów, które eskalują dopiero później. W przypadku znanych osób ryzyko jest większe – dostępność ich danych i publiczna obecność sprawiają, że stają się celem ludzi obsesyjnych, zaburzonych lub agresywnych.

Obie relacje – Katarzyny Dacyszyn i Roberta Kozyry – obnażają ogromną lukę w systemie bezpieczeństwa. Mimo że stalking jest przestępstwem, w praktyce ofiary często spotykają się z bagatelizowaniem i muszą udowodnić, że są w realnym niebezpieczeństwie. Tymczasem stalkerzy potrafią działać w sposób obsesyjny, nieprzewidywalny i skrajnie niebezpieczny.

Ich wspólne wystąpienie w „Dzień Dobry TVN” może być jednym z ważniejszych kroków w nagłaśnianiu problemu stalkingu w Polsce. Pokazuje, że tragedie nie dzieją się jedynie w „ciemnych zaułkach”, ale często w miejscach publicznych, a ofiary to nie tylko anonimowe osoby, lecz także znani ludzie, którzy mimo rozpoznawalności muszą walczyć o swoje bezpieczeństwo.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Janja Lesar ujawnia prawdę o relacji z Katarzyną Zillmann. Tego nie pokazano w telewizji

Spotkaliście się kiedyś z podobnymi sytuacjami? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Robert Kozyra (fot. screen YouTube TVN Talent Show)
Robert Kozyra (fot. screen TVN) – fragment “Dzień dobry TVN” z 15 listopada 2025
Robert Kozyra (fot. screen TVN) – fragment “Dzień dobry TVN” z 15 listopada 2025
Robert Kozyra (fot. screen TVN) – fragment “Dzień dobry TVN” z 15 listopada 2025
Katarzyna Dacyszyn (fot. screen TVN) – fragment “Dzień dobry TVN” z 15 listopada 2025

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Maciej Dowbor zareagował na nowy duet „DDTVN”. Sawicki może się obawiać?

Opublikowano

w dniu

przez

W „Dzień dobry TVN” pojawił się nowy układ prowadzących, a widzowie szybko zaczęli przyglądać się temu, jak na ekranie radzą sobie Sandra Hajduk-Popińska i Marcin Sawicki. Ich debiut nie przeszedł niezauważony, ale szczególną uwagę zwróciła reakcja człowieka, który jeszcze niedawno zajmował miejsce u boku Sandry. Maciej Dowbor postanowił zabrać głos. Jego słowa mówią więcej, niż mogłoby się wydawać. Dowiedz się więcej!

Ostatnie miesiące przyniosły sporo zmian w porannym paśmie TVN. Jedną z najgłośniejszych było pożegnanie Macieja Dowbora, który po dwóch latach pracy przed kamerami zdecydował się zamknąć ten rozdział swojej kariery. Prezenter nie odszedł jednak dlatego, że zabrakło mu pomysłów na telewizję. Wręcz przeciwnie – jak sam tłumaczył, coraz więcej uwagi wymagały projekty rozwijane wspólnie z Joanną Koroniewską.

Decyzja oznaczała również zakończenie współpracy z Sandrą Hajduk-Popińską w dotychczasowej formule. Przez dwa lata prezenterzy pojawiali się razem na ekranie, dlatego ich rozstanie zawodowe było dla części widzów sporym zaskoczeniem. Tym bardziej że stworzyli charakterystyczną ekranową relację, do której odbiorcy zdążyli się przyzwyczaić.

Sam Maciej Dowbor przy pożegnaniu nie szczędził ciepłych słów swojej dotychczasowej partnerce. Podkreślał, że wspólna praca z Sandrą Hajduk-Popińską była dla niego wyjątkowym doświadczeniem, a ich relacja wykraczała poza zwykłą zawodową współpracę.

“Przez ostatnie 2 lata witałem Was słowami “Dzień Dobry TVN”. Dziś chcę powiedzieć “do zobaczenia…” . To był świetny i intensywny czas. Spełniłem swoje wielkie zawodowe marzenie, miałem możliwość pracowania w najlepszym morning show w Polsce, z topowymi fachowcami w branży. Mam nadzieję, że duet który stworzyliśmy z moją młodszą “siostrą”, Sandrą Hajduk, będziecie ciepło wspominać” – napisał wówczas.

Na tym jednak nie poprzestał. Maciej Dowbor zdecydował się wyróżnić Sandrę Hajduk-Popińską również w bardzo osobisty sposób. W jego wpisie znalazło się mocne podsumowanie ich współpracy, które jasno pokazywało, jak wysoko prezenter oceniał zawodową relację z koleżanką.

“Sandra Hajduk, jesteś najlepszą współprowadzącą jaką spotkałem na swojej 27 letniej zawodowej drodze (Maciej Rock, Piotr Gąsowski wybaczcie)” – kontynuował w pożegnalnym wpisie.

Prezenter nie zapomniał również o szefowej stacji. W swoim wpisie podziękował Lidii Kazen za zaufanie i możliwość realizowania zawodowych ambicji w jednej z najpopularniejszych śniadaniówek w Polsce.

“Lidka Kazen, dzięki za zaufanie i odważną decyzję. Od pierwszego dnia w “DDTVN” czułem się jak u siebie. To Wasza zasługa Drodzy Widzowie oraz wsparcie całego dziendobrowego zespołu, który przyjął mnie, jakbym pracował w nim od zawsze. Nigdy tego nie zapomnę” – dodał.

POLECAMY: Filip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali

Maciej Dowbor komentuje swojego następcę. Miło?

Po odejściu prezentera najważniejsze pytanie dotyczyło więc nie tylko jego dalszych planów, ale również przyszłości Sandry Hajduk-Popińskiej. TVN zdecydował się na rozwiązanie, które oznaczało kolejną zmianę na ekranie. Do dziennikarki dołączył Marcin Sawicki, od lat związany ze stacją i dobrze znany widzom TVN.

Nowy duet szybko dostał swoją szansę przed kamerami. Sandra Hajduk i Marcin Sawicki rozpoczęli wspólne prowadzenie programu w piątek, 18 września, a ich pojawienie się w śniadaniówce stało się okazją do pierwszych obserwacji i komentarzy widzów. Dla Sandry była to kontynuacja przygody z programem już w zupełnie nowym układzie, natomiast dla Marcina — wejście w nową rolę.

Co ciekawe, na debiut nowego duetu zareagował również Maciej Dowbor. Były prowadzący nie zdecydował się na poważny komentarz ani analizowanie decyzji stacji. Zamiast tego wykorzystał media społecznościowe, by w swoim stylu pogratulować obojgu prowadzącym i jednocześnie skierować kilka słów do swojego następcy.

“Sandra Hajduk, Marcin Sawicki – gratulacje! Żeby Wam się darzyło. Aaaa, i Sawicki, masz być miły i dobry dla mojej siostry Sandruni. Bo wiem, jak cię znaleźć” – zażartował na InstaStories.

Wypowiedź Macieja Dowbora szybko zwraca uwagę przede wszystkim przez jej żartobliwy charakter. Prezenter najwyraźniej nie zamierzał budować napięcia wokół swojej byłej posady. Przeciwnie – pogratulował nowemu duetowi, a Marcina Sawickiego potraktował z przymrużeniem oka, przypominając mu jednocześnie o szczególnej relacji, jaką łączy go z Sandrą Hajduk-Popińską.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję w sprawie programu

Brakuje Wam Macieja Dowbora w “Dzień dobry TVN” u boku Sandry Hajduk-Popińskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maciej Dowbor (fot. screen Instagram Stories Maciej Dowbor)
Sandra Hajduk-Popińska i Maciej Dowbor (fot. screen Instagram Maciej Dowbor)
Sandra Hajduk-Popińska i Marcin Sawicki (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)
Maciej Dowbor (fot. screen Instagram Maciej Dowbor)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Filip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i Bianka powiedzieli sobie „tak”, a chwilę później prezenter zdecydował się na ruch, którego jego obserwatorzy mogli się nie spodziewać. Zamiast opublikować zaplanowany odcinek podcastu, pokazał kadr z dnia ślubu i zasugerował, że nadchodząca publikacja będzie wyjątkowa. Co dokładnie przygotował dla swoich widzów? Dowiedz się więcej!

Historia związku Filipa Chajzera i 20-letniej Bianki od początku wzbudzała spore zainteresowanie. Para poznała się na początku 2026 roku podczas wspólnej pracy nad projektem podcastowym. Bianka pełniła w nim funkcję producentki, a prezenter szybko zwrócił uwagę na młodą kobietę i poprosił ją o numer telefonu. Ich relacja bardzo szybko nabrała tempa i już po kilku miesiącach zakochani byli zaręczeni.

Od początku sporo emocji budziła także różnica wieku między partnerami. Bianka ma 20 lat, natomiast Filip Chajzer w listopadzie skończy 42 lata. Para wielokrotnie podkreślała jednak, że dobrze się ze sobą dogaduje, a kolejne etapy związku przychodzą im naturalnie. Ślub miał być dla nich kolejnym krokiem w budowaniu wspólnej przyszłości.

Do ceremonii Filip Chajzer i Bianka przygotowywali się przez wiele miesięcy. Dziennikarz, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, mówił nawet, że pełnił funkcję własnej „wedding plannerki”. Narzeczeni mieli również za sobą nauki przedmałżeńskie oraz przygotowania do pierwszego tańca. W sobotę 19 września nadszedł wreszcie długo wyczekiwany dzień.

Uroczystość rozpoczęła się punktualnie o godzinie 13:00 w jednym z krakowskich kościołów. Wśród najbliższych pary znalazł się również ojciec pana młodego, Zygmunt Chajzer. Wszystko wskazuje na to, że dla młodych małżonków był to niezwykle ważny i rodzinny moment. Ceremonia stała się jednocześnie początkiem kolejnego etapu ich wspólnego życia.

POLECAMY: Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję w sprawie programu

Filip Chajzer uchylił rąbka tajemnicy. „Chciałbym, żebyście kogoś poznali…”

Niedługo po ślubie Filip Chajzer zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy na temat tego, co dzieje się wokół jego podcastu. Prezenter poinformował na Instagramie, że zaplanowany na ten dzień odcinek ostatecznie się nie pojawi. Początkowo mogło się wydawać, że chodzi jedynie o zmianę harmonogramu publikacji, jednak chwilę później pojawiła się znacznie bardziej wymowna relacja.

Na Instagramie Filip Chajzer opublikował zdjęcie z dnia ślubu z Bianką. Na fotografii ona ma na sobie suknię ślubną, on garnitur, a ich twarze zasłania welon. Do kadru prezenter dodał krótki, ale bardzo znaczący podpis:

“Będzie jutro. Chciałbym, żebyście kogoś poznali…” – wyznał tajemniczo.

Te słowa szybko wywołały zainteresowanie jego obserwatorów. Wszystko wskazywało bowiem na to, że kolejny odcinek podcastu może być czymś więcej niż standardową publikacją. Filip Chajzer zasugerował, że widzowie będą mieli okazję poznać osobę, która w ostatnich miesiącach stała się jedną z najważniejszych osób w jego życiu.

Niedługo później prezenter zdecydował się jeszcze bardziej wyjaśnić sytuację. Nagrał relację z samochodu, w której opowiedział o powodach przełożenia podcastu. Okazało się, że materiał był już wcześniej nagrany i gotowy do publikacji, jednak wydarzenia związane ze ślubem sprawiły, że Filip Chajzer zmienił swoje plany.

Dzisiaj podcast miał być normalny. Taki już nagrany, taki gotowy. Ale to wszystko, co się dzieje nagle dookoła. To tak sobie pomyślałem, że chciałbym was przedstawić sobie, bo to ważne, żeby mówić o tym, co najważniejsze, czyli o miłości. Zasubskrybuj już dziś, to dowiesz się, kiedy będzie podcast, bo nie wiem o której pani producent go zmontuje. Do zobaczenia” – powiedział.

W trakcie nagrania na moment pokazał również Biankę, siedzącą na fotelu pasażera. Ten krótki kadr może być zapowiedzią czegoś, na co obserwatorzy pary czekali od dawna. Wszystko wskazuje bowiem na to, że Filip Chajzer chce po raz pierwszy szerzej przedstawić swoją żonę publiczności właśnie za pośrednictwem swojego podcastu. Czy Bianka opowie o ich związku, kulisach poznania i przygotowaniach do ślubu? Tego na razie nie wiadomo, jednak zapowiedź prezentera pozostawia sporo miejsca na domysły.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami” z 3. odcinka. Zaskoczeni?

Kibicujecie związkowi Chajzera? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip Chajzer (fot. screen Instagram Filip Chajzer) – 21 września 2026
Filip Chajzer (fot. screen Instagram Filip Chajzer) – 21 września 2026
Filip Chajzer (fot. screen Instagram Filip Chajzer) – 21 września 2026
Filip Chajzer i Bianka (fot. screen Instagram Filip Chajzer) – 21 września 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dominika Serowska i Marcin Hakiel odliczają do narodzin. Mają Rutkowski zdradziła płeć ich dziecka

Opublikowano

w dniu

przez

W domu Dominiki Serowskiej i Marcina Hakiela trwa wielkie odliczanie do narodzin drugiego wspólnego dziecka. Para, która w czerwcu podzieliła się radosną wiadomością o ciąży, jest już coraz bliżej finału. Zanim jednak maluch pojawi się na świecie, przyszli rodzice postanowili świętować ten wyjątkowy moment w gronie bliskich i znajomych. Zorganizowali baby shower, na którym pojawiła się m.in. Maja Rutkowski. Celebrytka pokazała w mediach społecznościowych fragmenty przygotowań i dekoracje.

Dla Dominiki Serowskiej i Marcina Hakiela ostatnie miesiące są wyjątkowo intensywne. Para wychowuje już syna Romea, a w czerwcu oficjalnie potwierdziła, że ponownie zostanie rodzicami. Serowska przez dłuższy czas utrzymywała ciążę w tajemnicy. O tym, że spodziewa się kolejnego dziecka, poinformowała dopiero wtedy, gdy jej ciążowy brzuch był już wyraźnie widoczny. Od tamtej pory przyszła mama coraz częściej pokazuje fragmenty swojego życia w ciąży. Wiadomo, że drugie dziecko pary ma przyjść na świat w listopadzie 2026 roku. Dla Dominik Serowskiej będzie to drugie dziecko, natomiast Marcin Hakiel po raz czwarty zostanie ojcem.

Teraz przyszedł czas na jedno z wydarzeń, które na stałe wpisały się w oczekiwanie na narodziny dziecka. Baby shower było okazją do spotkania w kameralnym gronie i wspólnego świętowania z przyszłymi rodzicami.

POLECAMY: Dominika Serowska nie chce pojednania z Cichopek i Kurzajewskim? Wymowne słowa

Maja Rutkowski / IG

Maja Rutkowski pojawiła się na baby shower

Wśród gości zaproszonych na baby shower znalazła się Maja Rutkowski. Jej obecność nie jest szczególnym zaskoczeniem. To właśnie ona należała do grona osób, które wiedziały o ciąży Dominiki Serowskiej jeszcze zanim informacja została oficjalnie ogłoszona. Sama Dominika wspominała, że sekret znały m.in. koleżanki z programu „Królowa przetrwania”. Tym razem Maja Rutkowski mogła już otwarcie świętować razem z przyszłymi rodzicami. Celebrytka pokazała w mediach społecznościowych fragmenty przygotowań do przyjęcia. Na wydarzenie zabrała także efektowny bukiet przeznaczony dla przyszłej mamy.

Maja Rutkowski / IG

Samo przyjęcie zostało urządzone w eleganckim i bardzo stonowanym stylu. Zamiast intensywnych kolorów postawiono na delikatną paletę barw. Pojawiły się przede wszystkim odcienie beżu, bieli oraz przygaszonego różu. Całość nawiązywała do popularnej estetyki boho, która od kilku sezonów cieszy się dużym zainteresowaniem podczas rodzinnych uroczystości. Dekoracje stworzyły przytulną, spokojną atmosferę. Nie zabrakło oczywiście balonów, które stały się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów całej aranżacji. To właśnie one sprawiły, że internauci zaczęli zastanawiać się, czy gospodarze przyjęcia nie zdecydowali się w ten sposób przemycić informacji, której oficjalnie jeszcze nie przekazali.

Co ciekawe, sama Maja Rutkowski już wcześniej należała do grona osób wtajemniczonych w ciążę Serowskiej. Jej obecność na baby shower była więc naturalnym dopełnieniem tej historii.

POLECAMY: Marcin Hakiel PRZESADZIŁ? Szokujące słowa w „Pytaniu na śniadanie”

Różowe balony zdradziły płeć dziecka?

Najwięcej emocji wzbudziła kolorystyka dekoracji. Zgaszony róż pojawił się na balonach i innych elementach wystroju, co dla części obserwatorów stało się pretekstem do postawienia pytania o płeć dziecka. Czy Dominika Serowska i Marcin Hakiel rzeczywiście czekają na córeczkę? Na ten moment nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia takiej informacji. Para nie ujawniła publicznie, czy ich drugie wspólne dziecko będzie chłopcem, czy dziewczynką. Sam kolor dekoracji nie jest więc wystarczającym dowodem, by przesądzać tę kwestię.

Różowe akcenty mogą oczywiście kojarzyć się z dziewczynką, ale równie dobrze mogły zostać wybrane wyłącznie ze względów estetycznych. Tym bardziej że cała aranżacja została utrzymana w bardzo modnej, neutralnej stylistyce, w której róż stanowił tylko jeden z kilku kolorów. Fani pary mają jednak powody, by uważnie przyglądać się kolejnym publikacjom. Dominika Serowska i Marcin Hakiel do tej pory dość świadomie dzielili się szczegółami dotyczącymi swojego życia rodzinnego. Ciążę przez długi czas utrzymywali w tajemnicy, a gdy zdecydowali się ją ogłosić, nie zdradzili od razu wszystkich szczegółów.

Wiadomo natomiast, że rodzina już przygotowuje się do kolejnej wielkiej zmiany. Romeo, który urodził się w grudniu 2024 roku, wkrótce zostanie starszym bratem. Dla Dominiki Serowskiej będzie to kolejny etap macierzyństwa, a dla Marcina Hakiela powiększenie rodziny do czwórki dzieci.

W przypadku tancerza będzie to już czwarte dziecko. Z poprzedniego małżeństwa z Katarzyną Cichopek ma córkę Helenę i syna Adama, a z Dominiką Serowską wychowuje syna Romea. Drugie wspólne dziecko pary ma pojawić się na świecie w listopadzie. Na razie więc różowe balony pozostają jedynie elementem dekoracji i nie można na ich podstawie stwierdzić, że Serowska i Hakiel rzeczywiście powitają na świecie córeczkę. 

Maja Rutkowski / IG

POLECAMY: Marcin Hakiel już tak nie wygląda. Zaszalał u fryzjera? [FOTO]

Maja Rutkowski / IG
Kontynuuj czytanie

news

Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję w sprawie programu

Opublikowano

w dniu

przez

„Sanatorium miłości” od lat przyciąga widzów historiami uczestników, którzy po sześćdziesiątce postanawiają otworzyć się na nowe znajomości i uczucia. Teraz pojawiły się najnowsze informacje dotyczące przyszłości programu. Dowiedz się więcej!

„Sanatorium miłości” to format, który od lat pokazuje, że na miłość, przyjaźń i nowe życiowe doświadczenia nigdy nie jest za późno. Bohaterowie programu, czyli osoby po sześćdziesiątce, wyjeżdżają do sanatorium, gdzie poznają nowych ludzi, przeżywają wspólne przygody i mają szansę rozpocząć zupełnie nowy rozdział. Program łączy elementy randkowego reality show z osobistymi historiami uczestników, dzięki czemu widzowie mogą obserwować zarówno romantyczne uniesienia, jak i trudniejsze momenty.

Nieodłączną częścią programu są zadania i różnego rodzaju wyzwania, które pozwalają uczestnikom lepiej się poznać. W kolejnych odcinkach nie brakuje wspólnych randek, rozmów, aktywności fizycznych czy sytuacji wymagających od bohaterów odwagi i otwartości. To właśnie podczas takich momentów często wychodzą na jaw prawdziwe emocje, rodzą się sympatie, ale również pojawiają się pierwsze konflikty i zazdrość.

Od pierwszego sezonu program prowadzi Marta Manowska, która towarzyszy uczestnikom podczas ich pobytu i pomaga im otworzyć się na nowe relacje. Prezenterka jest również znana widzom z takich formatów TVP jak „Rolnik szuka żony” czy „The Voice Senior”. W „Sanatorium miłości” jej rolą jest nie tylko prowadzenie programu, ale również rozmowy z bohaterami i towarzyszenie im w najbardziej osobistych momentach.

POLECAMY: Rozżalony Matteo Brunetti zabrał głos po „TzG”. Słusznie odpadł?

Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję

Teraz pojawiły się najnowsze informacje dotyczące przyszłości formatu. TVP podjęła decyzję o kontynuacji programu, a oficjalnie ruszyły zdjęcia do dziewiątej edycji „Sanatorium miłości”. Produkcja ponownie zabierze widzów w podróż pełną nowych znajomości, emocji i historii uczestników, którzy zdecydowali się dać sobie kolejną szansę na szczęście.

Tym razem zdjęcia odbywają się w dolinie Wisły, u stóp Czantorii i Równicy, czyli w dobrze znanym fanom programu Ustroniu. To właśnie tutaj realizowano również pierwszą i drugą edycję „Sanatorium miłości”. Malownicze okolice Beskidu Śląskiego ponownie staną się więc tłem dla historii dwunastu kuracjuszy, którzy przed kamerami będą szukać przede wszystkim nowych wrażeń, przyjaźni i oczywiście miłości.

Dwunastu bohaterów spotkało się w malowniczym Uzdrowisku Ustroń, a ich historie są bardzo różnorodne. Wśród uczestników znaleźli się między innymi trener personalny z Lublina, podróżnik z Bielska-Białej, pasjonat wędkarstwa z Niepołomic, kucharz z Anglii, przedstawicielka handlowa z Rzeszowa, „Cekinowa królowa” z Warszawy, przedszkolanka z Łęcznej oraz tarocistka z Zawiercia. Każdy z nich przyjechał do programu z własną historią i innymi oczekiwaniami.

Dziewiąta edycja będzie miała również swój szczególny motyw przewodni. Tym razem uczestnicy będą musieli wykazać się odwagą. Produkcja postawi przed nimi pytania dotyczące śmiałości, pewności siebie i hartu ducha. Czy po sześćdziesiątce łatwiej jest podejmować ryzyko i walczyć o własne szczęście, czy może wręcz przeciwnie? Odpowiedzi na te pytania uczestnicy będą musieli znaleźć już podczas pobytu w Ustroniu.

Na premierę dziewiątej edycji trzeba będzie jednak jeszcze poczekać. Emisja nowych odcinków najprawdopodobniej rozpocznie się w niedzielnym paśmie od marca 2027 roku w TVP1. Na razie ekipa programu pracuje na planie w Ustroniu, a dwunastu nowych kuracjuszy rozpoczyna swoją przygodę u stóp Czantorii i Równicy. Czy wśród nich znajdzie się para, której relacja przetrwa także po zakończeniu programu? Tego widzowie dowiedzą się dopiero podczas emisji dziewiątej edycji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?

Lubicie oglądać „Sanatorium miłości”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
(fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
(fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
(fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
(fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)
Marta Manowska (fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/zdjęcie prasowe TVP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością