showbiz
Maja Hyży nie daje już rady – bolesna prawda wyszła na jaw: “Frustracja mnie łapie, taka niemoc”
Za scenicznym blaskiem i pewnością siebie kryje się codzienna walka, której nie widać na pierwszy rzut oka. Maja Hyży – wokalistka, którą Polacy poznali w „X Factorze” zdecydowała się ujawnić, z jakim bólem żyje od lat. Wczoraj pokazała swoją słabość i frustrację – ten moment nie pozostawia złudzeń. Dowiedz się więcej!
Maja Hyży od lat zmaga się z rzadką, ale wyjątkowo bolesną chorobą stawu biodrowego – tzw. zespołem Otto-Chrobaka, który powoli i nieubłaganie wyniszcza staw, powodując ogromne ograniczenia w poruszaniu się. Choć przez wielu kojarzona jest z kolorowym światem show-biznesu, jej codzienność to coś zupełnie innego – to codzienna walka z bólem, który nie pozwala o sobie zapomnieć ani na chwilę. I to właśnie ten dramatyczny kontrast – między sceną a rzeczywistością – Maja ostatnio ujawniła.
Przez ostatnie lata artystka przeszła aż dziewięć operacji, które miały pomóc jej w odzyskaniu sprawności. Każdy z zabiegów wiązał się z nadzieją, że może tym razem będzie lepiej, że może to koniec ciągłego bólu i dyskomfortu. Niestety, jak przyznała w emocjonalnym nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, nie tylko nie jest lepiej – pojawiły się nowe problemy, które odbierają jej resztki sił i cierpliwości.
W opublikowanym przez siebie nagraniu w niedzielny wieczór Hyży nie kryła łez i frustracji.
Kiepsko się czuję. Stopa mi strasznie dowala i kurczę, jestem troszeczkę załamana – mówiła z wyraźnym bólem w głosie.
Choroba Otto-Chrobaka to jedno z trudniejszych do zdiagnozowania i leczenia schorzeń ortopedycznych. Polega na deformacji i postępującej destrukcji panewki stawu biodrowego, co prowadzi do silnych dolegliwości bólowych i ograniczenia ruchu. Dla osoby aktywnej, jaką jest Maja Hyży, to niemal wyrok, bo każda próba poruszania się wiąże się z nieprzewidywalnym bólem, a codzienne funkcjonowanie staje się pasmem przeszkód.
POLECAMY: Śmiertelna awantura pod sklepem monopolowym – młody mężczyzna zginął po ataku nożem! Kim jest sprawca tragedii?
Maja Hyży ZAŁAMANA kolejnym bólem!
Co najbardziej dramatyczne, mimo pozytywnych prognoz po kolejnych operacjach, ciało wciąż nie współpracuje. Tym razem wokalistka wskazała na problem ze stopą, która zaczęła boleć i puchnąć.
Zamiast cieszyć się, że bioderko, wszystko fajnie się tam układa bez bólu i teoretycznie mogę chodzić już bez kul, to i tak chodzę o kulach, bo stopa mnie boli – kontynuowała.
To nie tylko fizyczny ból, ale też ogromne rozczarowanie – bo każdy krok ku wyzdrowieniu kończy się kolejnym zawodem. Niepokój budzi też fakt, że mimo dziewięciu zabiegów, nadal nie wiadomo, skąd bierze się aktualny ból w stopie.
To jest w ogóle jakiś absurd. I taka frustracja mnie łapie, taka niemoc – tłumaczyła wprost.
Hyży przyznała, że planuje konsultację z lekarzem, by dowiedzieć się, czy problem wynika z przeciążenia, czy być może doszło do kolejnego powikłania. W dalszej części swojego nagrania przyznała, że ból nie pozwala jej normalnie funkcjonować.
Jutro będę szukała jakiegoś lekarza, nie wiem, może po prostu jakoś źle obciążam tą stopę. Nie wiem, o co chodzi. Jutro też postaram się zadzwonić do mojego lekarza, zapytać się co to może być, bo puchnie mi ona i to jest taki ból, taki tępy, że po prostu najgorszy. Odechciewa się wszystkiego – wyznała.
Sytuacja Mai Hyży pokazuje, jak niewidzialne potrafią być cierpienia osób, które na zewnątrz wyglądają na silne, zadbane, obecne w mediach. Jej przypadek to dowód na to, że za medialnym wizerunkiem często kryje się codzienna walka – nie o sukces, ale o to, by po prostu wstać z łóżka, przejść kilka kroków, poradzić sobie z bólem bez łez.
Otwarte słowa Maji Hyży mają ogromne znaczenie. Pokazują, z jakim codziennym trudem mierzy się nie tylko ona, ale też wiele osób żyjących z przewlekłym bólem i rzadkimi schorzeniami. Dzięki jej szczerości można lepiej zrozumieć, że za pozornie normalnym funkcjonowaniem często kryje się niewidzialne cierpienie, które wpływa na każdą sferę życia – od fizycznej sprawności po zdrowie psychiczne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Brytyjski „Taniec z Gwiazdami” w centrum medialnej burzy. Biały proszek i szemrane kulisy – BBC milczy, a skandal rośnie






Autor: SJ
showbiz
Gamou Fall bliski rezygnacji z „Tańca z Gwiazdami”? Prawda wyszła na jaw
To miał być jeden z najbardziej przewidywalnych odcinków tej edycji, a zamienił się w prawdziwy rollercoaster emocji. Nikt nie był gotowy na to, co wydarzyło się tuż przed ogłoszeniem wyników. A to dopiero początek tego, co przyniósł ten wieczór. Sprawdź, co po odcinku wyznał sam Gamou Fall!
Półfinał 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” okazał się jednym z najbardziej dramatycznych odcinków w historii programu. Od pierwszych minut było jasne, że emocje sięgną zenitu, ale nikt nie spodziewał się aż takiego natężenia wydarzeń. Łzy, wzruszenia i napięcie towarzyszyły zarówno uczestnikom, jak i widzom przed telewizorami.
Największy szok przyszedł w momencie, gdy Piotr Kędzierski tuż przed ogłoszeniem wyników zdecydował się na niespodziewane wyznanie. Jego rezygnacja z dalszego udziału w programie wprawiła wszystkich w osłupienie i natychmiast stała się jednym z najgłośniejszych momentów tego sezonu.
Decyzja Piotra Kędzierskiego oznaczała koniec jego rywalizacji w duecie z Magdaleną Tarnowską. Dla wielu widzów był to cios, bo para przez tygodnie budowała swoją pozycję i zyskała sympatię publiczności. Nagle wszystko się zakończyło i to w najmniej oczekiwanym momencie.
“Szanowni państwo, mam oczy i widzę, jaki prezentuję poziom taneczny. Nie mógłbym sobie wyobrazić lepszej nauczycielki niż Magda Tarnowska. Pani Magda zmierzyła się z bardzo trudnym wyzwaniem. Dziękuję za pokazanie mi, że niemożliwe nie istnieje. Ten program służy rozrywce, dla mnie każdy odcinek był małym finałem. Myślę, że półfinał to dobry moment, by powiedzieć: dziękuję. Za moimi plecami stoją ludzie, którzy zasługują za finał. Bardzo dziękuję za każdy głos, każdego sms-a, żebyście się państwo na nas nie złościli. Zapytaj się Krzysiek szefów, czy możemy przekazać zyski z dzisiejszych sms-ów na szczytny cel? Róbmy dobre rzeczy, szanujmy się, bawmy się dobrze, do zobaczenia wkrótce” – powiedział Kędzierski.
Jednak to nie był koniec niespodzianek. Produkcja i jury postanowiły pójść o krok dalej i podjęły decyzję, która jeszcze bardziej podgrzała atmosferę. Po dogrywce wydarzyło się coś, czego wcześniej w programie nie było.
Decyzją jurorów do finału awansowały aż cztery pary. Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke oraz Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz dołączyli do Sebastiana Fabijańskiego i Julii Suryś oraz Gamou Falla i Hanny Żudziewicz. Taki obrót spraw zaskoczył absolutnie wszystkich.
“Tego jeszcze nie było; Nie za dużo tych par w finale; Beznadziejna decyzja jury; Miały odpaść dwie pary; I dobrze, niech wszyscy mają równe szanse; Nikt nie zasłużył na eliminację oprócz Piotra” – pisali internauci.
POLECAMY: Rafał Ura z „Farmy” przerwał milczenie. Ujawnił kulisy programu
Gamou Fall chciał zrezygnować z udziału w “TzG”?
Tuż po ogłoszeniu wyników głos zabrał Gamou Fall, który nie krył emocji po tym, co właśnie się wydarzyło. Jego reakcja była szczera i pełna niedowierzania, co tylko pokazuje, jak wielkim zaskoczeniem był dla niego awans do finału.
“Jeszcze chyba to do mnie nie dociera, ale cieszę się na maksa. Naprawdę. Powiem wam, że gdyby ktoś mi powiedział na początku tej edycji, że tu będę, to bym chyba nie uwierzył” – powiedział aktor w rozmowie z Party.pl.
Co ciekawe, artysta przyznał również, że jego droga w programie wcale nie była tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Za kulisami zmagał się z wątpliwościami, które mogły zakończyć jego udział znacznie wcześniej.
“Miałem taki moment, że mówię, nie, kurde, chyba wyjeżdżam. W sensie chyba muszę wyjechać” – dodał w tej samej rozmowie.
To wyznanie pokazało, jak ogromną presją jest udział w takim formacie. Nawet najbardziej zmotywowani uczestnicy przechodzą chwile zwątpienia, które mogą wpłynąć na ich dalsze decyzje.
Przed nami wielkie finałowe starcie, które zapowiada się równie emocjonująco. Już w najbliższą niedzielę wszystkie pary zaprezentują aż trzy choreografie, w tym wyczekiwany freestyle, który często decyduje o zwycięstwie. Jedno jest pewne – po takim półfinale finał musi przejść do historii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto jest w finale „Tańca z Gwiazdami”? Tego nikt nie przewidział
Czy Gamou Fall zasługuje na wygraną? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Rafał Ura z „Farmy” przerwał milczenie. Ujawnił kulisy programu
Program, który miał być tylko kolejnym reality show, znów rozpalił emocje widzów. Tym razem to nie uczestnicy na planie, a szczere wyznania po zakończeniu przygody wywołały poruszenie. Jedna rozmowa wystarczyła, by odkryć to, czego kamery nie pokazały. Dowiedz się więcej!
„Farma” od miesięcy utrzymuje się w czołówce najchętniej oglądanych programów, a jej fenomen nie jest przypadkowy. Widzowie cenią ją za brak filtrów i bezpośredniość, której coraz trudniej szukać w telewizji. To właśnie tam uczestnicy zostają wrzuceni w zupełnie inną rzeczywistość, gdzie liczy się nie tylko siła fizyczna, ale przede wszystkim odporność psychiczna.
W takich warunkach bardzo szybko wychodzą na jaw prawdziwe emocje i charaktery. Relacje budują się i rozpadają niemal z dnia na dzień, a każda decyzja może mieć daleko idące konsekwencje. Widzowie śledzą te zmiany z ogromnym zaangażowaniem, analizując każdy gest i każde słowo.
Właśnie w takim środowisku pojawił się Rafał Ura, który początkowo miał być jedynie gościem. Jego wizyta na farmie była związana z chęcią wsparcia żony, Karoliny, która brała udział w programie. Szybko jednak okazało się, że jego rola może się diametralnie zmienić.
Niespodziewanie otrzymał propozycję dołączenia do uczestników. Decyzja nie była oczywista, bo wiązała się z ogromnym wyzwaniem i nagłą zmianą codzienności. Mimo to zdecydował się zaryzykować i wejść do gry, co dla wielu widzów było dużym zaskoczeniem.
POLECAMY: Kto jest w finale „Tańca z Gwiazdami”? Tego nikt nie przewidział
Rafał Ura ujawnia kulisy hitu Polsatu
Po zakończeniu swojej przygody Rafał Ura pojawił się w programie „halo tu Polsat”, gdzie opowiedział o kulisach całej sytuacji. Jego relacja rzuciła nowe światło na to, co działo się poza kamerami i jak wyglądało to z jego perspektywy.
“Przyjechałem tam na odwiedziny do Karoliny, do żony, i dostałem propozycję, czy chcę dołączyć. W pierwszej chwili trochę mnie zamurowało, powiem szczerze. W tym miejscu też chciałbym podziękować mojej mamie Teresie, teściom – Marzenie i Jerzemu – bo to oni mogli zostać z dziećmi i wtedy ja mogłem sobie pozwolić na takie szaleństwo i dołączenie do Karoliny w tym programie” – wyznał Rafał.
To wyznanie pokazało, że za decyzją o wejściu do programu stały nie tylko emocje, ale także konkretne wsparcie ze strony najbliższych. Bez tego trudno byłoby podjąć tak odważny krok.
Nie zabrakło też bardziej osobistych momentów i nuty humoru. Rafał Ura zdradził, czego obawiał się najbardziej w chwili spotkania z żoną na planie programu.
“‘Gdzie są dzieci?’. Bałem się tego pytania, bo bałem się, że pomyśli, że coś im zrobiłem albo coś się stało” – dodał.
Szczególne zainteresowanie wzbudził jednak udział syna pary, Kajetana, który również pojawił się w studiu. Jego szczerość zaskoczyła wielu widzów i wprowadziła do rozmowy zupełnie nową perspektywę.
Chłopiec bez wahania przyznał, że decyzja ojca była dla niego sporym zaskoczeniem. Jego odpowiedzi były krótkie, ale bardzo wymowne i pokazały, jak dzieci postrzegają medialne decyzje swoich rodziców.
“Tak, strasznie. Tata w ogóle nie lubi być w telewizji” – stwierdził.
To zdanie szybko zaczęło krążyć w sieci, bo pokazało zupełnie inną stronę Rafała Ury – człowieka, który na co dzień unika kamer, a mimo to zdecydował się na udział w wymagającym programie.
Na koniec Kajetan odniósł się również do tego, czy jego tata zmienił się pod wpływem udziału w „Farmie”. Jego odpowiedź była jednoznaczna i dla wielu widzów – zaskakująco uspokajająca.
“Myślę, że jest taki sam” – dodał.
To właśnie te słowa najlepiej podsumowują całą historię. Mimo ekstremalnych warunków i ogromnych emocji „Farma” nie zmieniła tego, kim naprawdę jest Rafał Ura, a widzowie mogli zobaczyć jego autentyczność nie tylko na ekranie, ale i poza nim.
Program wchodzi w decydującą fazę. Widzowie codziennie o 20:30 śledzą premierowe odcinki, a napięcie rośnie z dnia na dzień. Wszystko rozstrzygnie się w czwartek, 7 maja – podczas finału na żywo poznamy zwycięzcę tej edycji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mama 5-letniego Gabriela z „Mam Talent” ujawnia kulisy show TVN. Zaskoczeni?
Kto według Was ma największe szanse na wygraną “Farmy 5”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Kto jest w finale „Tańca z Gwiazdami”? Tego nikt nie przewidział
To miał być kolejny emocjonujący odcinek, ale nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. W jednej chwili wszystko się zmieniło, a widzowie przecierali oczy ze zdumienia. Półfinał dostarczył więcej niż tylko tanecznych emocji. Sprawdź, kto powalczy o Kryształową Kulę w wielkim finale!
Wiosenna edycja „Tańca z Gwiazdami” zbliża się do wielkiego finału, a półfinałowy odcinek tylko potwierdził, że ten sezon zapisze się w historii programu. Na parkiecie pojawiło się pięć par, które przez tygodnie walczyły o uznanie widzów i jurorów. Stawka była ogromna – tylko trzy miejsca w finale, choć jak się później okazało, scenariusz napisał się zupełnie inaczej.
W półfinale zaprezentowali się Gamou Fall i Hanna Żudziewicz, Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, Sebastian Fabijański i Julia Suryś, Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz oraz Piotr Kędzierski i Magda Tarnowska. Każda z par miała świadomość, że to ostatnia prosta przed finałem i nie ma już miejsca na błędy.
Zgodnie z zasadami uczestnicy musieli przygotować aż dwa występy. Jeden do utworu i stylu wybranego przez produkcję, a drugi inspirowany największymi hitami musicalowymi. Emocje sięgały zenitu, a poziom był niezwykle wyrównany, co tylko zwiększało napięcie przed ogłoszeniem wyników.
Publiczność mogła oglądać spektakularne choreografie, pełne energii i zaangażowania. Każdy z uczestników dawał z siebie wszystko, próbując przekonać do siebie zarówno jurorów, jak i widzów głosujących SMS-owo. Jednak nikt nie spodziewał się, że najgłośniejszy moment wieczoru nie będzie związany z tańcem.
Tuż przed ogłoszeniem wyników głos zabrał Piotr Kędzierski, który zaskoczył wszystkich swoją decyzją. Jego słowa wywołały ogromne poruszenie zarówno w studio, jak i przed telewizorami.
“Szanowni państwo, mam oczy i widzę, jaki prezentuję poziom taneczny. Nie mógłbym sobie wyobrazić lepszej nauczycielki niż Magda Tarnowska. Pani Magda zmierzyła się z bardzo trudnym wyzwaniem. Dziękuję za pokazanie mi, że niemożliwe nie istnieje. Ten program służy rozrywce, dla mnie każdy odcinek był małym finałem. Myślę, że półfinał to dobry moment, by powiedzieć: dziękuję. Za moimi plecami stoją ludzie, którzy zasługują za finał. Bardzo dziękuję za każdy głos, każdego sms-a, żebyście się państwo na nas nie złościli. Zapytaj się Krzysiek szefów, czy możemy przekazać zyski z dzisiejszych sms-ów na szczytny cel? Róbmy dobre rzeczy, szanujmy się, bawmy się dobrze, do zobaczenia wkrótce” – powiedział Kędzierski.
Ta niespodziewana deklaracja wywołała ogromne emocje. Widzowie byli zaskoczeni, a w studiu na chwilę zapanowała cisza. Piotr Kędzierski postawił na szczerość i gest, który wielu odebrało jako niezwykle symboliczny.
POLECAMY: Magdalena Boczarska ujawniła to na antenie Polsatu. Widzowie w szoku
Oto, kto powalczy w wielkim finale “TzG”
Po tej sytuacji głos zabrał Krzysztof Ibisz, który ogłosił pierwsze oficjalne wyniki. Pewne miejsca w finale zdobyli Sebastian Fabijański i Julia Suryś oraz Gamou Fall i Hanna Żudziewicz. To jednak nie był koniec emocji tego wieczoru.
Ostatnie miejsce w finale rozstrzygnęło się w dogrywce. Na parkiecie ponownie pojawiły się Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke oraz Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz. Obie pary zatańczyły energetyczną cha-chę do utworu „Let’s Get Loud” Jennifer Lopez, dając z siebie absolutnie wszystko.
Decyzja jurorów była niezwykle trudna, bo poziom był bardzo wyrównany. Ostatecznie zapadł werdykt, który również zaskoczył widzów – do finału przeszły obie pary. Tym samym skład finałowy powiększył się, a rywalizacja zapowiada się jeszcze bardziej emocjonująco.
W wielkim finale zobaczymy Gamou Falla i Hannę Żudziewicz, Sebastiana Fabijańskiego i Julię Suryś, Magdalenę Boczarską i Jacka Jeschke oraz Paulinę Gałązkę i Michała Bartkiewicza. Jedno jest pewne – po takim półfinale widzowie mogą spodziewać się widowiska, które na długo zostanie w ich pamięci.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pilne doniesienia o Sebastianie Fabijańskim tuż przed półfinałem „Tańca z Gwiazdami”
Kto według Was ma największe szanse na wygraną? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!












Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Niezręczny moment w półfinale „TzG”. Ewa Kasprzyk nie wytrzymała
Półfinałowy odcinek miał być pokazem perfekcji, ale telewizja na żywo znów zaskoczyła wszystkich. Wystarczył jeden moment, by zrobiło się niezręcznie, a reakcja jednej z jurorek natychmiast przyciągnęła uwagę widzów. Tego nikt nie planował. Dowiedz się więcej!
Niedzielny półfinał 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” od początku dostarczał ogromnych emocji. Na parkiecie pojawiły się najmocniejsze pary tej edycji, a stawka była wyjątkowo wysoka – aż dwa duety muszą pożegnać się z programem tuż przed finałem. Widzowie z zapartym tchem śledzą każdy ruch uczestników, wiedząc, że każdy błąd może kosztować ich miejsce w wielkim finale.
Zanim jednak rozpoczęła się właściwa rywalizacja, na scenie pojawili się prowadzący – Krzysztof Ibisz oraz Paulina Sykut-Jeżyna. Jak zawsze wprowadzili widzów w zasady odcinka i zapowiedzieli to, co czeka uczestników tego wieczoru. Atmosfera była podniosła, a wszystko zapowiadało się zgodnie z planem.
Odcinek otworzył energetyczny występ Kaeyry, który rozgrzał publiczność i nadał ton całemu wieczorowi. Po nim przyszedł moment przedstawienia jurorów – wydawałoby się rutynowa część programu, która jednak tym razem przyniosła niespodziewany zwrot akcji.
POLECAMY: Magdalena Boczarska ujawniła to na antenie Polsatu. Widzowie w szoku
Wpadka w “Tańcu z Gwiazdami”. Ibisz namieszał?
Podczas zapowiedzi składu jury doszło do drobnego zamieszania. Krzysztof Ibisz zmienił kolejność przedstawiania jurorów, co natychmiast zauważyła Ewa Kasprzyk. Aktorka była wyraźnie zaskoczona, gdy po Iwonie Pavlović zapowiedziany został Tomasz Wygoda, a nie ona.
Zdezorientowana Ewa Kasprzyk wstała odrobinę za wcześnie, co wywołało rozbawienie na twarzy jednego z jurorów. Choć sytuacja trwała zaledwie chwilę, szybko stała się jednym z najbardziej komentowanych momentów wieczoru.
Aktorka nie zamierzała jednak przemilczeć tej sytuacji. W swoim stylu zdecydowała się na krótki, ale wymowny komentarz, który padł na żywo i natychmiast zwrócił uwagę widzów przed telewizorami.
“Wydawało mi się, że kobiety najpierw” – powiedziała Kasprzyk.
To jedno zdanie wystarczyło, by wprowadzić na chwilę lekkie napięcie, ale też rozładować sytuację nutą humoru. Widzowie docenili dystans i spontaniczność, które są nieodłącznym elementem programów na żywo.
Tego typu momenty przypominają, że nawet w dopracowanych produkcjach wszystko może się wydarzyć. Krzysztof Ibisz, jako doświadczony prowadzący, szybko opanował sytuację i kontynuował program bez większych zakłóceń.
Mimo tej drobnej wpadki, półfinał przebiega dalej zgodnie z planem. Na parkiecie rywalizują m.in. Gamou Fall i Hanna Żudziewicz, Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz, Piotr Kędzierski i Magdalena Tarnowska oraz Sebastian Fabijański i Julia Suryś.
Każda z par daje z siebie wszystko, walcząc o miejsce w finale i uznanie jurorów oraz widzów. Emocje rosną z każdą minutą, a presja staje się coraz większa.
Jedno jest pewne – półfinał „Tańca z Gwiazdami” zapisze się w pamięci nie tylko dzięki świetnym występom, ale także przez nieprzewidziane sytuacje, które tylko dodają mu autentyczności i sprawiają, że widzowie chcą oglądać go do samego końca.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pilne doniesienia o Sebastianie Fabijańskim tuż przed półfinałem „Tańca z Gwiazdami”
Czy Krzysztof Ibisz jest dobrym prowadzącym? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news2 dni temuPadły zarobki Łatwoganga ze streamu. Kwota wbija w fotel
-
news2 dni temuDoda wykonała hymn Polski w Krakowie. Fani wydali werdykt
-
showbiz4 dni temuSensacyjne doniesienia przed półfinałem „Tańca z Gwiazdami”. Zaskoczeni?
-
showbiz3 dni temuPaulina Gałązka wycofa się z „Tańca z Gwiazdami”? Poznaj niepokojące kulisy
-
news3 dni temuMałgorzata Rozenek ujawnia, jak zabezpieczyła przyszłość Henia. Zazdrościcie?
-
news4 dni temuMija rok od śmierci Tomasza Jakubiaka. Te słowa chwytają za serca
-
news3 dni temuTYLKO U NAS: Bagi z kolejną FUCHĄ w Polsacie? Znamy szczegóły
-
news16 godzin temuGamou Fall zdradza kulisy REZYGNACJI Piotra Kędzierskiego – to dlatego!?

Dodaj komentarz