news
Martyna Wojciechowska TEGO żałuje! Powinna?
Martyna Wojciechowska przyznaje, że na początku gubiła się szukając własnej tożsamości, dlatego żałuje niektórych swoich decyzji z młodości!
Martyna Wojciechowska uważa, że dopiero po wielu latach odnalazła swoją prawdziwą kobiecość, ponieważ w młodości popełniała wiele błędów. Na początku była typową chłopczycą, z krótkimi włosami i motorem. Z czasem zaczęła odkrywać swoją cielesność, wtedy wybierała bardzo obcisłe stroje i czerwone szminki.
HOT NEWS- Zamachowska zatrudniła bioenergoterapeutę, by uratować byłego męża na odległość! Udało się?
Gdy zaczęła pracować w telewizji, nadal w wypaczony sposób rozumiała swoją kobiecość i nie miała dobrych doradców. Jednak szybko zrozumiała, że nagość czy nadmierna cielesność, nie pokazuje prawdziwej siły kobiet, jedynie zaspokaja męskie fantazje. Współczuje sobie z tamtego okresu, bo uważa, że jedynie pokazała swoją próżność. Dzisiaj dałaby sobie zupełnie inną radę:
Uwierz, że możesz być, kim chcesz, i żyć tak, jak chcesz!
Podróżniczka żałuje sesji w Playboyu… Uważacie, że powinna?
POLECAMY- Natalia Siwiec z mężem spędzają erotyczny wieczór. Uwaga na gorące zdjęcia!

Fot. Materiały prasowe
BĄDŹ NA BIEŻĄCO – POLUB NAS NA FACEBOOKU!
news
Rodzice Soni Szklanowskiej przerwali milczenie. Dłużej nie mogli już milczeć
Jej historia poruszyła tysiące ludzi, a tragiczne odejście wstrząsnęło całą Polską. Teraz, kilka miesięcy po dramatycznych wydarzeniach, pojawił się nowy, bolesny wątek, o którym mówi się coraz głośniej. Sprawa pamięci po Sonii Szklanowskiej wywołała ogromne emocje i podzieliła internautów. Dowiedz się więcej, co przekazali jej rodzice!
Kiedy Sonia Szklanowska pojawiła się w drugiej edycji „Hotelu Paradise”, niemal natychmiast skradła sympatię widzów. W świecie telewizyjnych formatów opartych na rywalizacji i emocjonalnych konfliktach wyróżniała się czymś wyjątkowym – autentycznością. Nie kreowała się na kogoś innego, nie grała pod kamery. Jej szczerość, empatia i naturalny uśmiech sprawiały, że wiele osób widziało w niej kogoś bliskiego, niemal „swojego”. Dla fanów była dowodem na to, że w reality show wciąż jest miejsce na prawdziwe emocje, a nie tylko na strategię i skandal.
Po zakończeniu programu Sonia Szklanowska nie zniknęła z przestrzeni medialnej, jak bywa w przypadku wielu uczestników podobnych formatów. Wręcz przeciwnie – konsekwentnie budowała swoją markę i próbowała różnych dróg zawodowych. Najpierw postawiła na muzykę, nagrywając kilka singli, które spotkały się z ciepłym odbiorem internautów. Jeden z jej utworów stał się nawet oficjalną piosenką otwierającą kolejną edycję „Hotelu Paradise”, co miało dla niej ogromne znaczenie symboliczne. W oczach fanów była to historia dziewczyny, która wraca do programu już nie jako uczestniczka, lecz artystka.
Muzyka okazała się jednak tylko jednym z etapów jej rozwoju. Sonia Szklanowska dostała także szansę w telewizji, współprowadząc program podróżniczy „Jedziemy na wakacje” w stacji WP u boku Rafała Cieszyńskiego. Widzowie mogli zobaczyć ją w zupełnie nowej roli – jako prowadzącą, która z łatwością nawiązuje kontakt z rozmówcami i zaraża energią. Jej spontaniczność i ciekawość świata sprawiały, że program zyskiwał lekkość i naturalność. Wiele osób zaczęło postrzegać ją jako osobowość telewizyjną z dużym potencjałem.
Dlatego informacja, która pojawiła się 17 maja 2025 roku, była dla fanów ciosem nie do udźwignięcia. Media podały, że Sonia Szklanowska nie żyje. Miała zaledwie 25 lat. W sieci natychmiast pojawiła się fala niedowierzania, bólu i pytań bez odpowiedzi. Internauci przypominali jej uśmiech, nagrania sprzed kilku dni, plany i marzenia, które zdawały się dopiero nabierać realnych kształtów. Trudno było pogodzić się z myślą, że osoba tak pełna życia mogła odejść w tak dramatycznych okolicznościach.
Przez pierwsze dni po tragedii panowała cisza. Rodzina nie zabierała głosu, a media ograniczały się do krótkich komunikatów. Dopiero po pewnym czasie ujawniono ustalenia śledczych. Z przekazanych informacji wynikało, że „bezpośrednią przyczyną śmierci było uduszenie poprzez zadzierzgnięcie, czyli samobójcze powieszenie się”. Te słowa wstrząsnęły opinią publiczną i wywołały ogromną dyskusję o presji, samotności oraz pozorach szczęścia w świecie mediów społecznościowych. Wiele osób zaczęło zadawać pytania o to, jak niewidoczne bywają problemy osób publicznych.
POLECAMY: Urszula przekazała dramatyczne wieści. Pilnie odwołała koncert – co się stało?
Rodzina Sonii ma dość – nie mogli już milczeć
Po śmierci Soni Szklanowskiej w internecie powstał profil „Sonia w naszych sercach”, który miał być miejscem pamięci i hołdu dla jej życia. Konto szybko zgromadziło niemal 30 tysięcy obserwujących, a internauci dzielili się wspomnieniami, zdjęciami i słowami wsparcia. Z czasem jednak treści publikowane na profilu zaczęły budzić sprzeciw rodziny. Bliscy uznali, że granica została przekroczona, a forma upamiętnienia przestała być zgodna z ich wolą.
W tej sprawie publicznie głos zabrała mama Julia Szklanowska, która zaapelowała do internautów o pomoc w zablokowaniu konta.
Proszę Was o pomoc! Pani która założyła konto “Sonia w naszych sercach” nie pozostawiła mi wyboru, dla którego muszę tak postąpić. Wszystko co wstawia od 01.01.2026 nie ma naszej zgody! Dlatego Proszę Was o interwencję i przestanie obserwowanie tego konta i zgłoszenie zablokowania go – czytamy.
Do apelu dołączył również ojciec Soni Szklanowskiej, który wprost poprosił o uszanowanie żałoby i prywatności bliskich.
Nie wyrażam już zgody na prowadzenie ani publikowanie treści na koncie poświęconym mojej córce – to, co miało być spokojnym miejscem pamięci o Soni, poszło w inną stronę i jest dla nas zbyt bolesne. Proszę o uszanowanie naszej żałoby, ciszy i granic, które są nam teraz bardzo potrzebne. Wszystkie treści pojawiające się od tej chwili nie są tworzone ani akceptowane przez naszą rodzinę – czytamy.
Najnowsze informacje wskazują, że profil „Sonia w naszych sercach” został usunięty. Dla wielu fanów była to trudna, ale zrozumiała decyzja. Historia Soni Szklanowskiej stała się bolesnym przypomnieniem, że za medialnym wizerunkiem kryją się prawdziwi ludzie, ich rodziny i emocje, których nie da się zamknąć w internetowym poście. Ta sprawa pozostawia po sobie wiele pytań o granice pamięci, empatii i odpowiedzialności w sieci.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gwiazdor serialu „Rodzinka.pl” w „Tańcu z Gwiazdami”? To może być największe zaskoczenie sezonu





Autor: Szymon Jedynak
news
Urszula przekazała dramatyczne wieści. Pilnie odwołała koncert – co się stało?
Jeszcze niedawno porywała tłumy podczas wielkiego sylwestra Polsatu, dziś przekazuje wieści, które niepokoją jej fanów w całej Polsce. Niespodziewana decyzja zapadła na chwilę przed planowanym występem i wywołała lawinę komentarzy. Co naprawdę wydarzyło się za kulisami koncertu Urszuli? Dowiedz się więcej!
Urszula to jedna z tych artystek, których dorobek muzyczny na stałe zapisał się w historii polskiej sceny. Swoją karierę rozpoczynała na początku lat 80. jako wokalistka zespołu Budka Suflera, z którym nagrała dziś już kultowe utwory, takie jak „Luz blues, w niebie same dziury”, „Dmuchawce, latawce, wiatr” czy „Malinowy król”. Te piosenki do dziś wybrzmiewają na koncertach, festiwalach i w radiu, łącząc kolejne pokolenia słuchaczy.
Przez dekady Urszula wypracowała pozycję artystki kompletnej – charyzmatycznej, autentycznej i niezwykle konsekwentnej. Jej charakterystyczny głos oraz rockowa energia sprawiły, że nawet po latach obecności na scenie potrafi porwać publiczność tak samo, jak w czasach swojej największej popularności. Dla wielu fanów jest symbolem muzycznej młodości, ale także dowodem na to, że prawdziwa pasja nie zna wieku.
Potwierdzeniem tej formy był jej niedawny występ podczas „Sylwestrowej Mocy Przebojów” Polsatu w Toruniu. Urszula zaprezentowała tam swoje największe hity, rozgrzewając zgromadzoną publiczność i widzów przed telewizorami. Jej występ spotkał się z entuzjastycznym odbiorem i był jednym z tych momentów wieczoru, które długo komentowano w mediach społecznościowych.
Jedna z piosenek artystki stała się również wyjątkowym tłem dla tanecznej choreografii Mikołaja Bagińskiego i Magdaleny Tarnowskiej – zwycięzców jubileuszowej edycji programu „Taniec z Gwiazdami”. To symboliczne połączenie muzyki i tańca tylko podkreśliło, jak ponadczasowe są utwory Urszuli i jak silnie wciąż rezonują w popkulturze.
POLECAMY: Gwiazdor serialu „Rodzinka.pl” w „Tańcu z Gwiazdami”? To może być największe zaskoczenie sezonu
Urszula zmaga się z problemami zdrowotnymi
Kilka dni po hucznej sylwestrowej nocy nadeszły jednak wieści, które zaniepokoiły fanów wokalistki. W poniedziałek, 5 stycznia Urszula miała wystąpić podczas koncertu kolędowego organizowanego przez Wrzesiński Ośrodek Kultury. Wydarzenie zapowiadało się wyjątkowo, a próby – jak sama przyznała – przebiegały bardzo obiecująco.
Na dzień przed planowanym koncertem artystka przekazała jednak informację, że z powodu nagłych problemów zdrowotnych zmuszona jest odwołać swój udział w wydarzeniu. Decyzja zapadła w ostatniej chwili, co tylko spotęgowało emocje wśród fanów, którzy liczyli na spotkanie z ikoną polskiej muzyki na żywo.
“Pójdźmy razem…” tak pięknie graliśmy na próbie – dzień po sylwestrze, ale niestety, będzie to nasza ostatnia aktywność przez najbliższych kilka dni… Sylwek mnie powalił i z ogromnym żalem musimy odwołać kolędowy koncert we Wrześni, a miało być tak pięknie… Nie tracę jednak nadziei, a Wam “czem prędzej” dam znać, jeśli coś się zmieni, ok? – napisała Urszula na Facebooku.
Słowa artystki jasno pokazują, jak trudna była to decyzja i jak bardzo zależało jej na występie przed publicznością. Choć nie zdradziła szczegółów dotyczących stanu zdrowia, ton wpisu nie pozostawiał wątpliwości, że sytuacja była poważna i wymagała odpoczynku oraz regeneracji.
Niestety z przyczyn niezależnych od organizatora (choroba artystki), zaplanowany na 5 stycznia koncert Urszuli został odwołany! Przepraszamy – czytamy we wpisie.
Fani natychmiast ruszyli z wyrazami wsparcia, życząc Urszuli szybkiego powrotu do zdrowia i podkreślając, że najważniejsze jest jej samopoczucie. Choć odwołany koncert pozostawił niedosyt, słuchacze wierzą, że już wkrótce znów zobaczą ją na scenie – silną, uśmiechniętą i gotową do kolejnych muzycznych spotkań.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda uderza w Smolastego i nie gryzie się w język. Kulisy sylwestrowego skandalu wychodzą na jaw [WIDEO]
Jaką piosenkę Urszuli lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Gwiazdor serialu „Rodzinka.pl” w „Tańcu z Gwiazdami”? To może być największe zaskoczenie sezonu
Nowy sezon „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się jako jedna z najbardziej elektryzujących odsłon w historii programu. Zakulisowe rozmowy, głośne nazwiska i nieoczywiste decyzje produkcji sprawiają, że atmosfera wokół tanecznego hitu gęstnieje z tygodnia na tydzień. Choć oficjalna lista uczestników wciąż pozostaje tajemnicą, już teraz wiadomo, że widzów czeka prawdziwa niespodzianka. Przeczytaj całość!
Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami”, która wystartuje już 1 marca, od samego początku budzi ogromne emocje zarówno wśród fanów programu, jak i w branży medialnej. Format, który jeszcze kilka lat temu przez część widzów uznawany był za przewidywalny i wyeksploatowany, dziś znów znajduje się w ścisłej czołówce telewizyjnych hitów. Producenci wyraźnie postawili na odważne decyzje, emocjonalne historie i uczestników, którzy nie boją się odsłaniać swoich słabości przed kamerami.
Od dwóch lat „Taniec z Gwiazdami” przeżywa prawdziwy renesans. Odświeżone jury, zmieniona dynamika programu oraz nowy sposób opowiadania historii uczestników sprawiły, że parkiet znów stał się miejscem wielkich emocji. Program przestał być jedynie tanecznym show, a zaczął przypominać emocjonalny serial, który widzowie śledzą z odcinka na odcinek, analizując nie tylko kroki taneczne, ale także relacje, napięcia i osobiste przemiany gwiazd.
Poprzednia edycja zakończyła się zwycięstwem duetu Mikołaj Bagiński i Magdalena Tarnowska, którzy zapisali się w historii programu jako jedna z najbardziej zgranych par. Ich sukces był efektem nie tylko wysokiego poziomu tanecznego, ale także ogromnej determinacji, systematycznej pracy i autentycznej więzi, którą widzowie mogli obserwować na ekranie. To właśnie oni sprawili, że poprzeczka dla kolejnych uczestników została zawieszona wyjątkowo wysoko.
Nic więc dziwnego, że producenci od miesięcy prowadzą intensywne rozmowy z potencjalnymi gwiazdami, starannie dobierając nazwiska, które mogą zagwarantować sukces nowej edycji. W medialnych spekulacjach regularnie pojawiają się takie osoby jak Helena Englert, Beata Ścibakówna, Julia Szeremeta, Zenon Martyniuk, Sebastian Fabijański, Adam Małysz, Monika Goździalska, Piotr Głowacki, Agnieszka Głowacka czy Danuta Stenka. Tak szeroki wachlarz nazwisk pokazuje, że produkcja celuje w różnorodną publiczność i chce połączyć kilka pokoleń widzów.
Największe poruszenie wśród fanów i branżowych obserwatorów budzi jednak możliwy udział Mateusza Glena, znanego w internecie jako „Ta jedna cioteczka”. Influencer od lat osiąga milionowe zasięgi w mediach społecznościowych i cieszy się ogromną sympatią młodszej widowni. Jego obecność w programie mogłaby stać się symbolicznym pomostem między tradycyjną telewizją a światem internetu, który coraz mocniej dyktuje trendy.
Prowadzimy rozmowy i mogę powiedzieć, że nazwisko Mateusza pojawia się niezwykle często. Jest idealnym typem uczestnika: popularny, lubiany i świetnie wygląda przed kamerą. To już właściwie przesądzone. Jeśli dogramy szczegóły, zobaczycie go na parkiecie – zdradził naszemu portalowi, informator stacji.
POLECAMY: Doda uderza w Smolastego i nie gryzie się w język. Kulisy sylwestrowego skandalu wychodzą na jaw [WIDEO]
Mateusz Pawłowski z “Rodzinki.pl” nowym uczestnikiem?
Na tym jednak giełda nazwisk się nie kończy. Jak nieoficjalnie dowiedział się Pudelek, do grona potencjalnych uczestników dołączył również Mateusz Pawłowski, doskonale znany widzom z serialu „Rodzinka.pl”. Co ciekawe, na parkiecie „Tańca z Gwiazdami” pojawiła się już niemal cała plejada gwiazd tej produkcji – swoje taneczne umiejętności prezentowali m.in. Maciej Musiał, Adam Zdrójkowski, Wiktoria Gąsiewska, Olga Kalicka oraz Julia Wieniawa, które dotarły nawet do finału.
W ostatniej edycji talent taneczny pokazał także Tomasz Karolak, serialowy ojciec Kacperka, który mimo niskich ocen jury zajął wysokie miejsce dzięki ogromnej sympatii widzów. To właśnie jego sukces oraz wcześniejsze występy kolegów z planu miały zachęcić Mateusza Pawłowskiego do podjęcia wyzwania.
To nie były trudne rozmowy. Mateusz chciał wystąpić, zachęcony sukcesem Maćka Musiała, który odpadł tuż przed finałem, a także ciepłym przyjęciem przez publiczność jego serialowego ojca, granego przez Tomasza Karolaka. Ten, mimo niskich ocen jury, zajął wysokie miejsce. Mateusz liczy, że sympatia widzów zdobyta dzięki “Rodzince.pl” pozwoli mu zagrzać miejsce w programie na dłużej – informuje osoba z produkcji na łamach Pudelka.
Warto przypomnieć, że Mateusz Pawłowski zadebiutował w 2011 roku jako mały Kacperek, przez lata utożsamiany był wyłącznie z rolą dziecka. Gdy jednak serial powrócił po pięcioletniej przerwie, widzowie zobaczyli już zupełnie innego bohatera – dorosłego, 21-letniego mężczyznę z nowym głosem, lekkim zarostem i dużą pewnością siebie. Dla produkcji „Tańca z Gwiazdami” to idealny moment, by wykorzystać ten medialny przełom.
Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący sezon może okazać się jednym z najbardziej komentowanych w historii programu. Mieszanka młodych gwiazd, internetowych idoli i znanych nazwisk z dużym dorobkiem artystycznym zapowiada emocje, których dawno nie było na parkiecie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Kubicka wystąpi w znanym programie TVN. To, co dzieje się za kulisami, budzi emocje
Kogo chcielibyście zobaczyć w w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Doda uderza w Smolastego i nie gryzie się w język. Kulisy sylwestrowego skandalu wychodzą na jaw [WIDEO]
Miał być wielki muzyczny powrót jednego z największych hitów ostatnich lat, a skończyło się na medialnej burzy i ostrych słowach. Sylwestrowy występ, który miał jednoczyć publiczność, podzielił widzów i artystów. Co wydarzyło się za kulisami „Sylwestrowej Mocy Przebojów” i dlaczego Doda nie kryje rozczarowania? Dowiedz się więcej już teraz!
Podczas tegorocznej „Sylwestrowej Mocy Przebojów” Telewizji Polsat Smolasty był jednym z najbardziej wyczekiwanych artystów wieczoru. Wokalista zaprezentował swoje największe przeboje, a wśród nich znalazł się także utwór „Nim zajdzie słońce”, który jeszcze niedawno dominował na listach przebojów. Widzowie szybko jednak zauważyli, że na scenie brakuje jednej, kluczowej postaci – Dody, z którą piosenka była pierwotnie nagrana i która przez wielu fanów uznawana jest za jej nieodłączną część.
Zamiast królowej polskiego show-biznesu u boku Smolastego pojawiła się Klaudia Jóźwiak, znana szerzej jako Imi. Dla części publiczności była to kompletna niespodzianka, a dla innych wręcz szok. Artysta do tej pory nie wykonywał tego utworu z inną wokalistką, dlatego już pierwsze sekundy występu wzbudziły konsternację zarówno wśród widzów przed telewizorami, jak i tych zgromadzonych pod sceną.
Szybko okazało się, że obecność Imi na sylwestrowej scenie ma znacznie głębszy kontekst. Media plotkarskie przypomniały, że w przeszłości Smolastego i Klaudię Jóźwiak łączyło coś więcej niż tylko współpraca muzyczna. Ta informacja natychmiast rozpaliła wyobraźnię internautów i sprawiła, że występ był analizowany nie tylko pod względem wokalnym, ale także osobistym.
To prawda, w przeszłości byli parą, jednak na scenie zachowują się jak profesjonaliści. Po próbie z całą pewnością możemy stwierdzić, że Klaudia godnie zastąpiła Dodę. Na widzów czeka występ pełen emocji… i gorącej choreografii – wspominał jakiś czas temu informator Pudelka.
Wkrótce po sylwestrze Smolasty postanowił publicznie odnieść się do relacji z Dodą, próbując uspokoić narastające spekulacje. W rozmowie z mediami podkreślał, że ich kontakt od dawna miał wyłącznie zawodowy charakter, a po zakończeniu wspólnych projektów każde z nich poszło w swoją stronę. Artysta zaznaczył również, że między nimi nie ma złej krwi ani niewyjaśnionych konfliktów.
Wydaje mi się, że ona poszła w swoją stronę, ja w swoją. Mieliśmy duży kontakt przez czas, kiedy wydawaliśmy nasze dwa utwory wspólne – ode mnie ‘Niech zajdzie słońce’, później u niej ‘Nie żałuję’. Nasze drogi po prostu się rozeszły w momencie, kiedy muzyka przestała nas łączyć, bo zawsze nas łączyła muzyka i tylko muzyka. Oczywiście życzę jej bardzo dobrze, natomiast dzisiaj ludzie domagali się całego utworu, a ja nie będę śpiewał dwóch zwrotek męskich. Potrzebowałem wspaniałej wokalistki i mam – powiedział w wywiadzie z reporterką Pomponika.
Tłumaczenia artysty nie przekonały jednak wszystkich. Internet niemal natychmiast zalała fala krytycznych komentarzy. Wielu fanów otwarcie pisało, że „Nim zajdzie słońce” bez Dody traci swój charakter i emocjonalną siłę. W mediach społecznościowych zaczęły krążyć ostre opinie, które szybko stały się viralowe.
Tego się słuchać nie da; Jeśli już to tylko z Dodą; Kto to w ogóle jest?; Nikt nie zastąpi nam Dody – pisali widzowie Telewizji Polsat.
POLECAMY: Sandra Kubicka wystąpi w znanym programie TVN. To, co dzieje się za kulisami, budzi emocje
Doda komentuje występ Smolastego z Imi
W tym samym czasie Doda występowała na sylwestrze TVP w Katowicach, co uniemożliwiło jej pojawienie się na scenie Polsatu. Jak jednak później ujawniła, nikt nie poinformował jej, że utwór zostanie wykonany z inną wokalistką. Kilka dni po wydarzeniu artystka zdecydowała się na transmisję live na Instagramie, podczas której bez ogródek odniosła się do całej sytuacji.
Nikt mnie o to nie zapytał. Smolasty mnie o tym nie poinformował – podkreśliła rozczarowana.
W dalszej części relacji Doda nie ukrywała emocji. Zaznaczyła, że jej zwrotka powstała z myślą o osobistych doświadczeniach i była pisana „z serca”. Szczególnie dotknęły ją prześmiewcze komentarze pojawiające się w sieci, porównujące nową wykonawczynię do „Dody z Temu” czy „Dody z Sheina”.
Mnie to nie bawi. Ja ten utwór napisałam z serca o swoim życiu – dodała.
Artystka podkreśliła również, że zastąpienie oryginalnego wykonawcy inną osobą narusza niepisane zasady współpracy w branży muzycznej.
Jest to zachowanie wbrew wszystkim zasadom naszego kodeksu pracy, jeżeli chodzi o bycie artystą i współpracę między artystami – mówiła.
Na koniec padły słowa, które tylko zaogniły konflikt i wywołały kolejną falę komentarzy.
Czy wyobrażacie sobie, że ja wzięłabym innego rapera i kazała mu rapować zwrotkę Smolastego? Ja bym umarła ze wstydu […] Smoła jest pogubioną osobą i czasami podejmuje decyzje bardzo skrajnie nieodpowiedzialne – powiedziała.
Choć Doda przyznała, że wiele rzeczy wcześniej przemilczała, tym razem postanowiła powiedzieć wszystko wprost. Jak sama podsumowała, po tej historii pozostał niesmak, który na długo może rzucać cień na ich dawną współpracę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szokujące wyznanie Magdy Gessler. Alkohol niemal kosztował ją zdrowie
Myślicie, że Doda ma rację? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuCo naprawdę wydarzyło się po zejściu Viki Gabor ze sceny na “Sylwestrze z Dwójką? Tego nie pokazali w TV
-
news4 dni temuMandaryna po „Sylwestrze z Dwójką” zdobyła się na szczerość. Jej słowa odbiły się szerokim echem
-
showbiz3 dni temuTo już przesądzone? Znamy kolejną uczestniczkę „Tańca z gwiazdami” – widzowie będą zaskoczeni
-
news4 dni temuSmolasty zastąpił Dodę inną artystką. Fani nie mieli wątpliwości – internet zapłonął od komentarzy
-
news3 dni temuTyle miał zarobić Sting w jedną noc. Kulisy „Sylwestra z Dwójką” wychodzą na jaw
-
news3 dni temuRoxie Węgiel zabrała głos w sprawie ślubu Viki Gabor. To, co powiedziała, daje do myślenia?
-
news2 dni temuDramat Maryli Rodowicz za kulisami „Sylwestra z Dwójką”. Tego widzowie nie zobaczyli w telewizji
-
news3 dni temuDoda ujawniła, co naprawdę dzieje się za kulisami największych koncertów. Padły szokujące słowa o playbacku

Dodaj komentarz