Śledź nas

showbiz

Niezręczna sytuacja w „Halo tu Polsat”. Wiśniewski nie odpuścił prowadzącym

Opublikowano

w dniu

Zanim zdążyły ucichnąć emocje po jego osobistym wyznaniu, Michał Wiśniewski pojawił się w telewizji na żywo i ponownie znalazł się w centrum uwagi. Tym razem jednak nie chodziło wyłącznie o muzykę, lecz o sytuację, która na chwilę wprawiła wszystkich w zakłopotanie. Wystarczyło kilka słów, by atmosfera w studiu wyraźnie się zmieniła. Przeczytaj całość już teraz!

Michał Wiśniewski od lat funkcjonuje nie tylko jako muzyk, ale również jako jedna z najbardziej wyrazistych osobowości polskiego show-biznesu. Jego sceniczna energia, charakterystyczny wizerunek i działalność artystyczna sprawiły, że stał się ikoną dla wielu pokoleń słuchaczy. Jednocześnie jego życie prywatne niemal zawsze toczyło się równolegle do kariery, przyciągając uwagę mediów i budząc ogromne emocje. Trudno wskazać drugą taką postać, której relacje uczuciowe byłyby aż tak szeroko komentowane i analizowane.

Nie jest tajemnicą, że historia związków Michała Wiśniewskiego była pełna intensywnych momentów, które często przypominały scenariusz dramatycznego serialu. Artysta wielokrotnie decydował się na formalizowanie relacji, aż osiem razy stając na ślubnym kobiercu i pięciokrotnie przysięgając „aż po grób”. Każda z tych decyzji była szeroko relacjonowana, a kolejne rozstania wywoływały lawinę komentarzy i spekulacji, które tylko potęgowały zainteresowanie jego osobą.

Tym razem jednak to sam Wiśniewski zdecydował się przejąć kontrolę nad narracją i uprzedzić medialne doniesienia. W opublikowanym oświadczeniu jasno zaznaczył, że jego małżeństwo z Polą dobiega końca, a decyzja o rozstaniu zapadła wspólnie. W jego słowach nie było miejsca na sensację czy szukanie winnych – raczej na próbę zamknięcia pewnego etapu i ograniczenia niepotrzebnych spekulacji, które niemal zawsze pojawiają się w takich momentach.

“Oświadczenia są po to, by uciąć spekulacje na przyszłość. To nie jest żadne tłumaczenie. To jest stwierdzenie po prostu faktu. Nie udało mi się uratować mojego małżeństwa, więc zanim wszyscy napiszą o tym, mówię o tym sam” – powiedział lider Ich Troje.

W swoim wystąpieniu Wiśniewski nie zapomniał również o najważniejszym aspekcie całej sytuacji, czyli o swoich dzieciach. Podkreślił, że zarówno on, jak i jego jeszcze żona, oczekują od mediów oraz opinii publicznej powściągliwości i szacunku. To wyraźny sygnał, że mimo medialnego charakteru jego życia, są granice, których nie chce przekraczać – zwłaszcza gdy w grę wchodzi dobro najmłodszych.

“To jest jedyny komentarz. Zdaję sobie sprawę, że to jest państwa praca i z tego żyjecie, żeby to komentować, ale bardzo serdecznie, gorąco państwa proszę ze względu na dwójkę moich małoletnich dzieci o wstrzemięźliwość w opiniach do czasu zakończenia postępowania. Z całego serca dziękuję i co mogę powiedzieć? Trzymam za moją jeszcze żonę i za siebie kciuki, żebyśmy przez to przeszli jak najmniej poranieni. Dziękuję bardzo” – zakończył wypowiedź.

POLECAMY: Kulisy „Kuchennych rewolucji” ujawnione. Kto finansuje metamorfozy Gessler?

Niezręczna sytuacja z Wiśniewskim w „Halo tu Polsat”

Zaledwie kilka dni później Michał Wiśniewski pojawił się w programie „Halo tu Polsat”, gdzie rozmowa szybko zeszła na temat jego najnowszej piosenki „Byliśmy…”. Artysta został zaproszony do wykonania utworu na żywo, jednak zanim do tego doszło, odniósł się do pojawiających się w przestrzeni publicznej spekulacji dotyczących jego znaczenia.

“Wszyscy dywagują, dlaczego ta piosenka i dla kogo. Nic bardziej mylnego. Nie będziemy dzisiaj mówić o tym, co poeta chciał powiedzieć, ale bardzo zapraszam. To jest bardzo uczciwy i piękny utwór” – mówił.

W pewnym momencie rozmowa przybrała jednak nieco bardziej niezręczny obrót. Paulina Sykut-Jeżyna zasugerowała, że doskonale wie, do kogo skierowany jest utwór, a Tomasz Wolny poszedł o krok dalej, łącząc go bezpośrednio z niedawnym oświadczeniem artysty. Ta wymiana zdań sprawiła, że atmosfera w studiu na chwilę zgęstniała, a sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli.

Wiśniewski nie pozostawił tych słów bez reakcji, jednak jego odpowiedź była wyważona i jednocześnie wymowna.

“Ja chciałem tylko powiedzieć, a skąd ta pewność, że właśnie dla tej osoby. […] Paulinka, Tomciu, nie odpowiem wam na to pytanie, ale zaśpiewam” – powiedział.

Podczas wizyty w programie artysta poruszył również znacznie bardziej osobiste i trudne wątki, które rzucają nowe światło na jego życiowe wybory. Opowiedział o swoim dzieciństwie i doświadczeniach związanych z pobytem w domu dziecka, podkreślając, jak bardzo wpłynęły one na jego podejście do relacji rodzinnych i wybaczania.

“Zostałem zabrany do domu dziecka, jak miałem dwa i pół roku. Od 30 lat jeżdżąc na akcję “Wiśnia dzieciom” i rozmawiając z dzieciakami, powtarzam, że rodziców ma się tylko jednych i rodzice to są też czyjeś dzieci. […] Oni mają absolutnie prawo nie radzić sobie z życiem, jak każdy z nas. Popełniają po prostu błędy, tak jak my popełniamy ich całą masę” – stwierdził.

Na koniec Wiśniewski wrócił wspomnieniami do relacji z rodzicami, nie unikając trudnych tematów, ale jednocześnie podkreślając, że możliwe jest odbudowanie więzi nawet po najbardziej bolesnych doświadczeniach.

“Tata pił patologicznie i wciągnął mamę w ten alkoholizm. Miała 17 lat, jak się urodziłem. To było trudne dla dziewczyny, która była też z rodziny patologicznej. Dzisiaj mimo tego wszystkiego złego, co się wydarzyło, moja mama jest moim największym przyjacielem. Relacje można było zbudować od nowa” – wspomniał Wiśniewski w śniadaniówce Polsatu.

Historia Michała Wiśniewskiego ponownie pokazuje, jak cienka jest granica między życiem prywatnym a publicznym, zwłaszcza gdy emocje wchodzą na pierwszy plan. Jego ostatnie wystąpienie to nie tylko promocja muzyki, ale także próba postawienia granic i przypomnienie, że za medialnym wizerunkiem stoją realne doświadczenia, które nie zawsze powinny być przedmiotem publicznej oceny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ile naprawdę zarabia Doda? Inni mogą tylko pomarzyć

Lubicie oglądać „Halo tu Polsat”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Paulina Sykut-Jeżyna, Tomasz Wolny (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Paulina Sykut-Jeżyna, Tomasz Wolny (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Paulina Sykut-Jeżyna, Tomasz Wolny (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026
Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 21 marca 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Kuba Wojewódzki zakpił z Cichopek i Kurzajewskiego. Wspomniał o Jacku Kurskim

Opublikowano

w dniu

przez

Kuba Wojewódzki po raz kolejny nie gryzł się w język. Tym razem showman postanowił skomentować głośne odejście Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego z Polsatu, a przy okazji wrócił do ich zawodowej przeszłości. W swoim stylu wykorzystał kilka słów, by wyjątkowo dosadnie podsumować sytuację. Dowiedz się więcej!

Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski związali się z Polsatem wraz ze startem śniadaniówki „Halo tu Polsat”. Para pojawiła się na antenie 31 sierpnia 2024 roku, dzień po premierze programu. Dla obojga był to kolejny ważny etap zawodowy po latach spędzonych w Telewizji Polskiej.

Wcześniej Cichopek i Kurzajewski przez długi czas byli związani z „Pytaniem na śniadanie”. To właśnie tam ich zawodowa współpraca z czasem przerodziła się również w relację prywatną. Po przejściu do Polsatu para szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych par prowadzących weekendowe wydania programu.

Przez kolejne miesiące Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski wspólnie rozmawiali z zaproszonymi gośćmi, komentowali bieżące wydarzenia i współtworzyli śniadaniówkę, która miała konkurować z innymi tego typu formatami. Ich obecność na antenie od początku wzbudzała duże zainteresowanie widzów, a każde pojawienie się pary było szeroko komentowane.

Niespodziewanie okazało się jednak, że ich przygoda z Polsatem dobiegła końca. Dwa tygodnie temu Cichopek i Kurzajewski opublikowali wspólne oświadczenie, w którym poinformowali, że wraz z wygaśnięciem dotychczasowego kontraktu zdecydowali się zakończyć współpracę ze stacją.

“Pragniemy poinformować, że wraz z wygaśnięciem dotychczasowego kontraktu podjęliśmy decyzję o zakończeniu naszej współpracy z telewizją Polsat. Czas spędzony w stacji był dla nas niezwykle cennym doświadczeniem i ważnym przystankiem w dotychczasowej karierze zawodowej. Jesteśmy wdzięczni za zaufanie, wspólną pracę oraz możliwość współtworzenia projektów, które na stałe wpisały się w codzienność naszych Widzów” – napisali w oświadczeniu.

Po ogłoszeniu decyzji niemal natychmiast pojawiły się pytania o dalsze zawodowe plany pary. Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski nie zdradzili wówczas szczegółów dotyczących kolejnych projektów. Zamiast tego skupili się na odpoczynku i ostatnie tygodnie spędzili w Grecji, gdzie korzystali z wakacyjnej przerwy.

W tym samym czasie Polsat zaprezentował swoją jesienną ramówkę, już bez Cichopek i Kurzajewskiego. Para w mediach społecznościowych publikowała natomiast zdjęcia z wyjazdu. Choć ich pożegnanie ze stacją przebiegło w serdecznej atmosferze, a sami zainteresowani podkreślali chęć rozwijania autorskich projektów, ich decyzja szybko stała się przedmiotem licznych komentarzy.

POLECAMY: Obowiązkowe napiwki w restauracjach? Mateusz Gessler wywołał BURZĘ

Kuba Wojewódzki WBIJA SZPILĘ Kurzopkom

Do sytuacji postanowił odnieść się również Kuba Wojewódzki. Showman znany z bezkompromisowych komentarzy wykorzystał swój autorski felieton na łamach tygodnika „Polityka”, aby w charakterystyczny dla siebie sposób skomentować zawodowe losy małżeństwa.

Wojewódzki nawiązał przy tym do wypowiedzi dyrektora programowego Polsatu Edwarda Miszczaka. Szef stacji, komentując odejście Cichopek i Kurzajewskiego, miał stwierdzić: „Kiedyś źle wybrali i płacą za to cenę”. Te słowa stały się dla showmana punktem wyjścia do znacznie bardziej kąśliwej uwagi.

„Kiedyś źle wybrali i płacą za to cenę” — to Edward Miszczak o odejściu Cichopek i Kurzajewskiego z Polsatu. Trafna diagnoza. Miłość ma swoje konsekwencje. Zwłaszcza ta do Jacka Kurskiego” – napisał Wojewódzki.

W ten sposób Kuba Wojewódzki wprost nawiązał do okresu, gdy Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski pracowali w Telewizji Polskiej za czasów poprzednich władz. Jego komentarz szybko zwrócił uwagę, ponieważ zamiast skupić się wyłącznie na zakończeniu współpracy pary z Polsatem, showman przypomniał ich wcześniejszą karierę i decyzje zawodowe.

Słowa Wojewódzkiego są tym bardziej wymowne, że małżonkowie w swoim pożegnaniu z Polsatem nie wdawali się w żadne konflikty i nie ujawniali kulis rozstania. Ich komunikat był spokojny i pełen podziękowań. Tymczasem felietonista postanowił spojrzeć na całą sytuację z zupełnie innej perspektywy, wykorzystując ją do przypomnienia jednego z najbardziej komentowanych etapów ich kariery.

Na razie Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski nie odpowiedzieli publicznie na słowa Kuby Wojewódzkiego. Nie wiadomo również, gdzie para pojawi się w kolejnych miesiącach i czy ich zapowiadane autorskie projekty szybko ujrzą światło dzienne. Jedno jest pewne – ich odejście z Polsatu zakończyło jeden rozdział, ale jednocześnie otworzyło kolejny, który już teraz wzbudza ogromne zainteresowanie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę

Wolisz: Kubę Wojewódzkiego czy Kasię Cichopek? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Kasia Cichopek i Maciej Kurzajewski (fot. screen Facebook Katarzyna Cichopek)
Kuba Wojewódzki (fot. screen YouTube TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Obowiązkowe napiwki w restauracjach? Mateusz Gessler wywołał BURZĘ

Opublikowano

w dniu

przez

Mateusz Gessler nie zamierza owijać w bawełnę. Znany restaurator wprost powiedział, co sądzi o zostawianiu napiwków w restauracjach i zdradził, dlaczego sam zawsze dzieli się dodatkowymi pieniędzmi z obsługą. Jego słowa mogą wywołać gorącą dyskusję. Dowiedz się więcej!

Mateusz Gessler to jeden z najbardziej rozpoznawalnych restauratorów w Polsce. Szef kuchni, etatowy kucharz programu „Halo tu Polsat” i były juror „MasterChef Junior” od lat działa w branży gastronomicznej, a doświadczenie zdobywał nie tylko jako kucharz, ale również jako pracownik sali. To właśnie te doświadczenia sprawiły, że jego podejście do napiwków jest wyjątkowo stanowcze.

Branżę kulinarną Mateusz Gessler zna zresztą od podszewki. Jest synem restauratora Adama Gesslera, a jego najbliższą ciotką jest Magda Gessler, jedna z najbardziej znanych postaci polskiej gastronomii. Sam Mateusz od lat rozwija własny biznes i prowadzi kilka restauracji w różnych miejscach Polski.

Wśród lokali związanych z Gesslerem znajdują się między innymi Warszawa Wschodnia, Ćma, Warszawski Sen oraz Dock 19 w Warszawie, a także BERGO w Szklarskiej Porębie. Restaurator doskonale wie więc, jak wygląda codzienna praca osób zatrudnionych w gastronomii i z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się pracownicy.

Temat napiwków powraca w Polsce regularnie i od lat budzi sporo emocji. Dla jednych dodatkowa kwota pozostawiona kelnerowi jest naturalnym sposobem docenienia dobrej obsługi. Inni uważają natomiast, że napiwek powinien być wyłącznie dobrowolnym gestem, a nie obowiązkiem klienta.

POLECAMY: Anna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę

Obowiązkowe napiwki? Mateusz Gessler mówi wprost

W rozmowie z reporterką Pudelka Mateusz Gessler zdradził, jakie stanowisko zajmuje w tym sporze. Restaurator nie ukrywa, że sam zawsze zostawia napiwek, a jego decyzja ma bardzo osobiste podłoże.

„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.

Wspomnienia z czasów, gdy sam pracował na sali, sprawiają, że Gessler patrzy na napiwki zupełnie inaczej niż osoby, które nigdy nie miały do czynienia z pracą w gastronomii. Dla niego dodatkowe pieniądze nie są jedynie symbolicznym podziękowaniem za obsługę. Jak podkreśla, w przeszłości realnie wpływały na jego sytuację życiową.

Restaurator poszedł jednak o krok dalej i jasno powiedział, czego jego zdaniem powinni spodziewać się pracownicy restauracji. Mateusz Gessler uważa, że napiwek powinien być czymś więcej niż dobrowolnym dodatkiem pozostawianym według uznania klienta.

„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.

To właśnie ta deklaracja może wywołać największe emocje. Stwierdzenie, że napiwek „powinien być obowiązkiem”, stoi bowiem w kontrze do opinii osób, które uważają, że klient powinien sam decydować, czy i ile dodatkowo zapłaci za obsługę. Mateusz Gessler nie pozostawia jednak wątpliwości, że z perspektywy osoby znającej gastronomię od środka napiwki mają ogromne znaczenie.

Słowa restauratora z pewnością ponownie rozgrzeją dyskusję o kulturze napiwków w Polsce. Czy dodatkowe pieniądze rzeczywiście powinny być traktowane jako obowiązek każdego klienta, czy jednak pozostawać wyłącznie dobrowolnym gestem uznania? Jedno jest pewne – Mateusz Gessler w tej sprawie nie zamierza pozostawać neutralny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Opozda UDERZA w Donalda Trumpa. Padły bardzo mocne słowa

Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mateusz Gessler (fot. zdjęcie prasowe Polsat – “Para do gara. Ona mówi, on gotuje”)
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Anna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę

Opublikowano

w dniu

przez

Anna Kalczyńska już we wrześniu stanie przed kolejnym zawodowym wyzwaniem. Dziennikarka, która w ostatnich latach przeszła przez kilka dużych zmian w swojej karierze, właśnie otrzymała od Polsatu wyjątkowo ważne zadanie. To ruch, który może na dobre zmienić jej pozycję na telewizyjnym rynku. Dowiedz się więcej!

Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie poranki bez Anny Kalczyńskiej. Dziennikarka przez lata była jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy „Dzień dobry TVN”, a u boku Andrzeja Sołtysika stworzyła duet, który dla wielu widzów stał się stałym elementem codzienności. Jej sposób prowadzenia programu był daleki od przesadnej ekspresji – stawiała przede wszystkim na spokój, profesjonalizm i merytorykę.

Rozstanie z TVN było jednak dla Kalczyńskiej dużym zawodowym przełomem. Dziennikarka nie ukrywała, że znalazła się w momencie, w którym musiała na nowo zastanowić się nad swoją dalszą drogą. Zamiast jednak zniknąć z telewizji, zdecydowała się na krok, który dla części widzów mógł być zaskoczeniem.

Anna Kalczyńska trafiła bowiem do TVP World, gdzie jej kariera nabrała zupełnie innego charakteru. Prowadzenie programów takich jak „Face to Face” czy „World News Tonight” pozwoliło jej pokazać się z innej strony. Dziennikarka, wcześniej kojarzona przede wszystkim z formatem śniadaniowym, zaczęła pracować przy tematyce bardziej poważnej, informacyjnej i międzynarodowej.

Wydawało się, że właśnie tam znalazła swoje nowe miejsce. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Pod koniec 2025 roku Kalczyńska poinformowała, że zdecydowała się odejść z TVP World. Dla wielu osób obserwujących jej karierę była to niemała niespodzianka, ponieważ decyzja pojawiła się w momencie, gdy dziennikarka zdawała się być mocno związana z nowym zawodowym etapem.

“Tak – w grudniu podjęłam decyzję o odejściu ze stacji. Był to bardzo dobry okres w moim życiu, […] ale czas na nowe. Mimo że zostawiam za sobą dynamiczny zespół i dobre wspomnienia, tęsknię za polską publicznością. Dlatego w kwietniu spotkamy się już na nowej antenie – tym razem w języku polskim” – ogłosiła na nagraniu.

I rzeczywiście – kolejnym przystankiem okazał się Polsat. Początkowo Anna Kalczyńska dołączyła do redakcji Polsat News, gdzie miała okazję ponownie pracować w polskojęzycznym środowisku informacyjnym. Jak się jednak okazuje, był to dopiero początek znacznie większej zmiany.

POLECAMY: Joanna Opozda UDERZA w Donalda Trumpa. Padły bardzo mocne słowa

Anna Kalczyńska z AWANSAEM w Polsacie. Czym się zajmie?

Teraz wiadomo już, że Anna Kalczyńska otrzymała od stacji ogromne wyróżnienie. Od września dołączy do zespołu prowadzących główne wydanie „Wydarzeń” o godzinie 18:50. To właśnie ten serwis jest najważniejszym wydaniem informacyjnym Polsatu, dlatego powierzenie dziennikarce takiej roli trudno uznać za przypadkową decyzję.

Co ciekawe, jeszcze niedawno Kalczyńska prowadziła „Wydarzenia wieczorne” emitowane o godzinie 21:50. Jej praca i zaangażowanie najwyraźniej zostały dostrzeżone przez władze stacji. Awans do głównego wydania oznacza bowiem nie tylko większą ekspozycję, ale również wejście do grona najważniejszych twarzy informacyjnych Polsatu.

Na antenie o 18:50 Anna Kalczyńska nie będzie jednak sama. Wśród prowadzących główne „Wydarzenia” pozostaną Dorota Gawryluk, Katarzyna Zdanowicz, Igor Sokołowski oraz Marta Budzyńska. Tym samym skład serwisu zostanie poszerzony o dziennikarkę, która ma już za sobą doświadczenie zarówno w telewizji śniadaniowej, jak i w newsach.

Droga Anny Kalczyńskiej do tego miejsca pokazuje, jak mocno potrafiła zmienić kierunek swojej kariery. Od porannego studia „Dzień dobry TVN”, przez międzynarodowy TVP World, aż po redakcję Polsat News i wreszcie główne wydanie „Wydarzeń”. Jesienny awans może być dla niej jednym z najważniejszych momentów zawodowych ostatnich lat – i jednocześnie sygnałem, że Polsat ma wobec niej znacznie większe plany.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują

Brakuje Wam Anny Kalczyńskiej w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Sykut-Jeżyna, Edward Miszczak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Joanna Opozda UDERZA w Donalda Trumpa. Padły bardzo mocne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Joanna Opozda po raz kolejny wykorzystała swoje zasięgi w mediach społecznościowych, aby zwrócić uwagę na sprawę, która wywołuje emocje na całym świecie. Tym razem aktorka nie kryła oburzenia działaniami dotyczącymi Grenlandii i wprost wskazała osobę, którą obwinia za obecną sytuację. Jej słowa są wyjątkowo dosadne. Dowiedz się więcej!

Joanna Opozda od dawna pokazuje w swoich mediach społecznościowych, że interesują ją nie tylko sprawy związane z aktorstwem czy życiem prywatnym. Gwiazda chętnie wykorzystuje Instagram także do komentowania ważnych kwestii społecznych i ekologicznych. Tym razem postanowiła zabrać głos w sprawie Grenlandii i działań, które budzą międzynarodowe kontrowersje.

Aktorka udostępniła na swojej instagramowej relacji grafikę dotyczącą planów związanych z Grenlandią. Do wpisu dołączyła również link do petycji, zachęcając swoich obserwatorów do zapoznania się ze sprawą i wyrażenia sprzeciwu. Opozda nie ograniczyła się jednak wyłącznie do przekazania informacji. W komentarzu pod adresem Donalda Trumpa użyła bardzo mocnych słów.

Z udostępnionego przez aktorkę materiału wynikało, że na Grenlandię miała dotrzeć pierwsza partia potężnych maszyn wiertniczych. Według treści publikacji sprzęt ma być wykorzystany do rozpoczęcia wydobycia ropy naftowej na terenach wyspy. Sprawa wzbudziła szczególne emocje ze względu na kwestię zgody Grenlandii na prowadzenie takich działań.

To właśnie ten aspekt sprawy najwyraźniej szczególnie poruszył Joannę Opoz­dę. Aktorka zdecydowała się jednoznacznie wyrazić swoje stanowisko i nie próbowała łagodzić przekazu. Jej krótki komentarz dotyczący amerykańskiego prezydenta szybko zwrócił uwagę odbiorców.

“Ten koleś jest chory” – napisała Joanna Opozda.

Na tym jednak aktywność Joanny Opozdy się nie zakończyła. Gwiazda postanowiła również zachęcić obserwatorów do podpisania petycji dotyczącej sytuacji na Grenlandii. Tym samym wykorzystała swoją popularność do nagłośnienia sprawy, która wykracza daleko poza polski show-biznes.

POLECAMY: Daniel Martyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują

Joanna Opozda apeluje o podpisywanie petycji

W udostępnionym apelu podkreślano potencjalne zagrożenia dla środowiska naturalnego wyspy. Zwolennicy petycji sprzeciwiają się prowadzeniu odwiertów, które ich zdaniem mogą mieć negatywny wpływ na wyjątkowy ekosystem Grenlandii. W centrum dyskusji znalazły się również prawa lokalnej społeczności oraz kwestia respektowania jej decyzji.

Dla Joanny Opozdy nie jest to pierwszy raz, gdy wykorzystuje Instagram do zwrócenia uwagi na kwestie, które uważa za istotne. Aktorka regularnie porusza tematy społeczne i ekologiczne, pokazując, że media społecznościowe traktuje nie tylko jako miejsce do publikowania zdjęć z życia zawodowego. Tym razem jej wpis dotyczył jednak sprawy o zdecydowanie międzynarodowym charakterze.

Jej zdecydowany ton może oczywiście wywołać różne reakcje. Jedni obserwatorzy z pewnością docenią, że aktorka angażuje się w sprawy dotyczące ochrony środowiska i praw lokalnych społeczności. Inni mogą uznać, że gwiazdy powinny zachować większy dystans wobec międzynarodowej polityki. Jedno jest pewne – Joanna Opozda nie zamierzała przejść obok tej sprawy obojętnie.

Aktorka po raz kolejny pokazała więc, że jej Instagram może służyć nie tylko do prezentowania codzienności, ale także do nagłaśniania tematów, które uważa za ważne. Tym razem jej mocne słowa dotyczące Donalda Trumpa oraz apel o podpisanie petycji skierowały uwagę jej obserwatorów na sytuację Grenlandii. Czy jej zaangażowanie zachęci kolejne osoby do zainteresowania się sprawą? To dopiero się okaże.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kolejna REWOLCUJA w „Tańcu z Gwiazdami”. Polsat potwierdził zmiany

Zgadzacie się ze stwierdzeniem Opozdy ws. Trumpa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Opozda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Donald Trump (fot. screen YouTube TVN24)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością