news
Zobacz relację z gali Business Class. Czy kobiety w biznesie się wspierają? Anna Wendzikowska i Dorota Deląg mówią wprost
Setka przedsiębiorczych kobiet z całej Polski spotkała się podczas tegorocznej Gali Business Class w Warszawie. Wydarzenie zgromadziło właścicielki firm, ekspertki i twórczynie marek osobistych, które dzieliły się doświadczeniami, rozmawiały o wyzwaniach zawodowych i wzajemnym wsparciu. Uczestniczki otwarcie mówiły o tym, jak rozwijają swoje biznesy i jakie napotykają przeszkody. Dowiedz się więcej o kulisach wydarzenia!
Gala Business Class to jedno z wydarzeń, które pozostaje w pamięci na długo. 7 marca 2026 roku w eleganckich wnętrzach Hotelu Bellotto w Warszawie spotkało się sto przedsiębiorczyń z różnych branż. Wśród uczestniczek znalazły się właścicielki firm, ekspertki oraz twórczynie marek osobistych, które przyjechały z całego kraju, aby wziąć udział w spotkaniu łączącym elementy networkingu, inspiracji i rozmów o rozwoju biznesu.
Organizatorką wydarzenia była Angelika Kolinczat, znana mentorka biznesowa i twórczyni społeczności Business Class. Od lat zajmuje się wspieraniem kobiet w budowaniu własnych marek oraz rozwijaniu biznesów, szczególnie w przestrzeni online. Jak podkreśla, idea gali od początku miała wykraczać poza standardową konferencję biznesową. Gala miała być przestrzenią do spotkań, wymiany doświadczeń oraz budowania relacji między przedsiębiorczyniami.
POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami” znika z anteny? Produkcja zabrała głos
Uczestniczki wydarzenia reprezentowały różne sektory rynku – od branży beauty i edukacyjnej, przez marketing, usługi i finanse, aż po biznesy prowadzone w internecie. Dzięki temu podczas spotkania pojawiło się wiele różnych perspektyw dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej, budowania marki osobistej oraz radzenia sobie z wyzwaniami, które pojawiają się na drodze zawodowej.
Galę Business Class z dużą swobodą i elegancją poprowadziła dziennikarka Justyna Piąsta, która nadała wydarzeniu wyjątkowy rytm i atmosferę. Natomiast na scenie pojawili się także zaproszeni goście specjalni, którzy podzielili się własnymi doświadczeniami i refleksjami dotyczącymi kariery oraz rozwoju. Wśród nich znalazły się między innymi dziennikarka Anna Wendzikowska oraz aktorka Dorota Deląg, które w rozmowach i wystąpieniach poruszały tematy związane z autentycznością, budowaniem pewności siebie oraz szukaniem własnej drogi w życiu zawodowym.
Anna Wendzikowska, podkreśliła, jak ważne jest tworzenie przestrzeni, w której kobiety mogą się nawzajem wspierać i inspirować, zamiast ze sobą rywalizować.
“Jestem wielką fanką takich inicjatyw, które mają łączyć kobiety i też tak popychać je w kierunku tego, żeby sobie nawzajem dmuchały w skrzydła i żeby po prostu się nawzajem wspierały, bo sukces to nie jest coś, o co musimy rywalizować. On się może odbywać w formule takiej, że kibicujemy sobie nawzajem i że czyjś sukces nie ujmuje mojemu sukcesowi. Więc ja bardzo lubię takie inicjatywy, które nas tak gruntują w tej sile przeciwnej do tego, czego się nas uczy, że trzeba ze sobą rywalizować. Ja wcale nie uważam, że musimy ze sobą rywalizować” – wyznała nam Anna Wendzikowska.
Monika Bochyńska dodatkowo zaakcentowała wyjątkowość gali Business Class na tle innych wydarzeń tego typu.
“Bardzo mi się podoba gala, jest na naprawdę wysokim poziomie – już byłam na kilku tego typu wydarzeniach i tak naprawdę wydaje mi się, że w branży do tej pory nie było tak dopracowanego wydarzenia. Angelika stanęła na najwyższym poziomie i zrobiła to z super wyczuciem i wszystko pięknie wygląda, i na naprawdę wspaniale” – powiedziała Monika Bochyńska.
POLECAMY: Natsu unika treningów do „Tańca z Gwiazdami”? Wypłynęły szokujące wieści
W trakcie spotkania pojawił się także temat budowania autentycznej marki osobistej w przestrzeni publicznej. Dorota Deląg opowiadała o pracy z kobietami oraz o doświadczeniach związanych z prowadzeniem biznesu w internecie.
“Zostałam zaproszona jako jedna z prelegentek, która weźmie udział w dyskusji na temat tego, czym jest pewność siebie, autentyczność i to, czym zajmuje się od kilku lat, od wielu lat de facto zawodowo, ale od kilku lat biznesowo, czyli o budowaniu takiej autentycznej marki w przestrzeni publicznej, co nie jest oczywiste” – wspomniała.
Podczas gali wielokrotnie podkreślano również znaczenie inspiracji oraz wzajemnego wspierania się w trudnych momentach. Anna Wendzikowska zwróciła uwagę, że historie innych osób mogą być dla wielu kobiet ważnym impulsem do dalszego działania.
“Dla mnie to jest niezwykle ważne, żeby inspirować, motywować, żeby jakieś elementy mojej drogi, która w pewnych momentach była piękna i spektakularna, a w innych bardzo trudna i była dla mnie ogromnym wyzwaniem, ale przetrwałam. Wydaje mi się, że to jest niezwykle ważne, żeby podawać sobie rękę, podawać pałeczkę w tej sztafecie [muzyka] i i pokazywać komuś, kto być może jest dokładnie w środku takiej sytuacji, z której ja wyszłam, że da się, można” – dodała dziennikarka.
Wypowiedzi uczestniczek pokazywały także, jak duże znaczenie mają wydarzenia odbywające się w świecie offline. W dobie spotkań online i komunikacji w mediach społecznościowych możliwość osobistego spotkania, rozmów i wymiany doświadczeń była dla wielu z nich ważnym elementem całego wydarzenia.
“Ja przede wszystkim myślę, że w ogóle tego typu wydarzenia, czyli wydarzenia offline bardzo dużo nam dają, bo my tak naprawdę żyjemy w takim świecie, w czasach, gdzie wszyscy się spotykają online, siedzą w komputerach, siedzą w telefonach” – wspomniała Monika Bochyńska.
Podsumowując, Gala Business Class 2026 zgromadziła setki kobiet z różnych branż, oferując zarówno okazję do networkingu, jak i możliwość poznania doświadczeń osób odnoszących sukcesy w biznesie. Spotkanie w Hotelu Bellotto po raz kolejny pokazało, że tego typu inicjatywy mogą pełnić rolę platformy wymiany wiedzy i inspiracji, choć ich efekt zależy od aktywnego uczestnictwa i zaangażowania każdej z uczestniczek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sylwia Peretti opisuje śmierć syna. Jak wyglądało jej życie po tragedii?




fot. Business Class
Autor: SJ
news
Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość
Smutne wieści obiegły dziś media. Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych i najbardziej charakterystycznych polskich aktorów, zmarł w wieku 72 lat. Po południu poruszającą wiadomość przekazał Teatr Narodowy w Warszawie, z którym artysta był związany przez lata. Dowiedz się więcej!
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. W 1978 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie i w tym samym roku rozpoczął swoją profesjonalną karierę. Na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie zadebiutował jako Edmund w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego.
Z teatrem związał niemal całe swoje zawodowe życie. Jan Frycz występował między innymi w Teatrze Narodowym i Teatrze Polskim w Warszawie, a także w Teatrze im. Juliusza Słowackiego oraz Starym Teatrze w Krakowie. Z Teatrem Narodowym był związany w latach 1982–1983, a następnie ponownie od 2006 roku.
To właśnie ta instytucja przekazała dziś po południu informację o śmierci aktora. W mediach społecznościowych Teatr Narodowy w Warszawie opublikował poruszające pożegnanie.
„Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych” – napisał po południu Teatr Narodowy w Warszawie na Facebooku.
Wiadomość o śmierci Jana Frycza jest szczególnie poruszająca dla środowiska teatralnego. Aktor przez dekady należał bowiem do grona najbardziej cenionych polskich artystów scenicznych. Jego role wyróżniały się charakterystycznym stylem, mocną osobowością sceniczną i ogromnym doświadczeniem.
POLECAMY: Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów
Nie żyje Jan Frycz. Aktor miał 72 lata
Równolegle Jan Frycz rozwijał karierę filmową i telewizyjną. Widzowie doskonale pamiętają go z takich produkcji jak „Wielki Szu”, „Pożegnanie jesieni”, „Pornografia”, „Pręgi”, „Różyczka” czy „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”. Przez lata stworzył dziesiątki ról, które na stałe zapisały się w historii polskiego kina.
Jego talent był wielokrotnie doceniany przez środowisko filmowe. Jan Frycz aż trzykrotnie otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orzeł za najlepszą drugoplanową rolę męską. Statuetki przyniosły mu kreacje w „Pornografii”, „Pręgach” oraz „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”.
Co ważne, aktor pozostawał aktywny zawodowo również w ostatnim okresie życia. W 2026 roku został uhonorowany podczas 66. Kaliskich Spotkań Teatralnych za rolę w spektaklu Teatru Narodowego. Do końca pozostawał więc związany ze sceną, która przez niemal pięć dekad była jednym z najważniejszych elementów jego życia.
Jan Frycz pozostawił również rodzinę. Był trzykrotnie żonaty i miał sześcioro dzieci. Z pierwszego małżeństwa z Grażyną Laszczyk miał córkę Gabrielę, natomiast z drugiego małżeństwa z Agatą Frycz doczekał się Olgi, Marii, Antoniego, Michała i Wojciecha. W ślady ojca poszły także Gabriela i Olga, które również zostały aktorkami.
Odejście Jana Frycza to ogromna strata dla polskiej kultury. Artysta przez blisko pięć dekad zachwycał na scenie, w filmach i produkcjach telewizyjnych, tworząc role, których nie sposób pomylić z żadnymi innymi. Dziś żegnają go widzowie, środowisko teatralne i filmowe oraz Teatr Narodowy, z którym był związany przez znaczną część swojej kariery. Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów
Po kilku tygodniach względnego spokoju Daniel Martyniuk ponownie dał o sobie znać w mediach społecznościowych. Syn Zenona Martyniuka opublikował serię chaotycznych i pełnych emocji nagrań, w których poruszył temat pieniędzy, rodziców, żony, a nawet swojej przyszłości w telewizji. Padły wyjątkowo mocne słowa. Dowiedz się więcej!
Daniel Martyniuk przez ostatnie tygodnie pozostawał nieco mniej aktywny w mediach społecznościowych. Teraz jednak ponownie pojawił się na Instagramie i opublikował serię nagrań, w których zwracał się bezpośrednio do swoich rodziców. Z jego wypowiedzi wynikało, że oczekuje od nich przelewu w wysokości 100 tysięcy złotych. Sugerował również, że dopiero po otrzymaniu pieniędzy będzie można „coś ponagrywać”. Nie sprecyzował jednak, co dokładnie miał na myśli.
Nie wiadomo, czy słowa o nagrywaniu dotyczyły jego aktywności w mediach społecznościowych, czy może planów zawodowych. Od pewnego czasu wiadomo bowiem, że Daniel Martyniuk ma pojawić się w programie „Nasi w mundurach”, który 3 października ma zadebiutować na antenie TTV. Jednocześnie 36-latek zasugerował, że na razie nie zamierza wracać do Polski, a osoby zainteresowane szczegółami swojej sytuacji odesłał do rodziców.
Na tym jego aktywność się jednak nie zakończyła. W nocy Daniel Martyniuk opublikował kolejne nagrania, w których wspomniał między innymi o rodzicach, żonie oraz stacji TTV. Jego wypowiedzi były bardzo chaotyczne i pełne wulgaryzmów, dlatego część najbardziej dosadnych fragmentów została pominięta. Jednym z tematów, który szczególnie mocno poruszył, były jego karty bankowe.
Swój nocny wywód Daniel Martyniuk rozpoczął od zarzutów dotyczących zablokowania dwóch kart. Twierdził, że chodzi o jego prywatne konto i własne pieniądze, a całą sytuację określił jako niedopuszczalną.
“Jak tak w ogóle można gadać. “Rodzice poblokowali mu karty”. Moje karty. Na moim własnym, prywatnym koncie. To nie powinno mieć w ogóle nigdy w życiu miejsca. To wszystko jest nielegalne. Na to jest paragraf ludzie. Zrozumiane to jest, czy nie ku*wa? Jakim ku*wa cudem ku*wa to się stało dzisiaj, co? Nie wiadomo jakim, nie? Nic nie udowodnisz. Dwie karty nagle poblokowane. Zbieg okoliczności. Parszywcy z banku. Przecież to nie są podpięte karty pod konto mojego ojca chyba, nie? Tylko na moim koncie. To są moje pieniądze. I zostały tak naprawdę zablokowane. Dwie, dwie naraz. Tak nie może być” – mówił.
POLECAMY: Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
Daniel Martyniuk odpalił się nocą na Instagramie
W kolejnych nagraniach 36-latek poruszył także temat swojego małżeństwa. Wspomniał o rozmowie z Faustyną, a następnie zaczął opowiadać o napięciach, które – według jego relacji – mają istnieć między jego żoną a matką. W jego wypowiedzi pojawiły się również zarzuty dotyczące tego, jak obie kobiety próbują wpływać na jego decyzje.
“Teraz przed chwilą rozmawiałem z Faustyną, nie? Ale to też nie uwierzycie, nie, bo to to jest w ogóle to co to ona twierdzi, że teraz jedyne to co możesz zrobić to rozmawiaj z mamusią. A ja nawet ze swoją mamusią w ogóle nie gadam . Nie wiem o co chodzi. Ale zawsze to jest ich taki stały motyw, nie? “Rozmawiaj z mamusią swoją”. Bo wiedzą, że ja tego, że w ogóle no żaden chłop takich rzeczy nie lubi, nie? I oni próbują, no ona zawsze jakby mówi, musisz iść na leczenie musisz iść na leczenie, musisz już! I będą robić wszystko, wszystko co najgorsze. Będą ci ku*wa odcinać od dobrych rzeczy, od takiego czegoś. Będą ci przysparzać, tylko wszystko co najgorsze, żebyś miał wiele kortyzolu. To nie jest normalne. To nie jest ku*wa żona. Nie mam z nią szczęścia, nie mam nic… (…) Ja nie wiem w ogóle dlaczego ona w ogóle wyszła za mnie za mąż, bo to jest w ogóle troszeczkę bardzo, bardzo chamskie i chore to, co ona mówi. (…) Chodzi o to, że moja mama i Faustyna są pokłócone pokłócone między sobą, tak, nie? I na tym wszystkim cierpi Florian, nie? Naprawdę, bo to ona takie to coś reprezentuje, nie?” – mówił bardzo chaotycznie.
W dalszej części nagrania Daniel Martyniuk poszedł jeszcze dalej. Zasugerował, że zachowanie jego żony może zostać zgłoszone odpowiednim służbom.
“To, co się dzieje, to, co ona robi, chyba niedługo zostanie zgłoszone do jakiejś opieki społecznej, żeby zostało to skontrolowane i odebrane” – wyznał.
Nie przedstawił jednak w nagraniu szczegółów, które miałyby uzasadniać tak daleko idące zapowiedzi.
W swoich nagraniach 36-latek nie oszczędził również stacji TTV. To właśnie ta telewizja ma jesienią pokazać program „Nasi w mundurach” z jego udziałem. Wobec nadawcy Daniel Martyniuk miał kierować wyjątkowo dosadne słowa:
“TTV je*ać was, je*ać was” – słyszymy.
W związku z kontrowersyjnymi wypowiedziami Daniela Martyniuka Pudelek postanowił skontaktować się ze stacją TTV. Redakcja zwróciła się do stacji z prośbą o odniesienie się do słów 36-latka, szczególnie tych dotyczących programu „Nasi w mundurach”. Do chwili publikacji materiału telewizja nie udzieliła jednak odpowiedzi, dlatego nie wiadomo, czy zamierza komentować zachowanie swojego przyszłego uczestnika.
Najnowsze nagrania Daniela Martyniuka ponownie wywołały spore zainteresowanie wśród osób śledzących jego życie prywatne. W ciągu zaledwie kilku godzin poruszył bowiem wyjątkowo wiele tematów – od pieniędzy i problemów z kartami, przez relacje z rodzicami i żoną, aż po swoją przyszłość w telewizji. Na razie nie wiadomo, czy po publikacji emocjonalnych nagrań zdecyduje się jeszcze szerzej wyjaśnić swoje słowa. Pewne jest natomiast, że jego aktywność w mediach społecznościowych po raz kolejny wzbudziła ogromne emocje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ania Wyszkoni zaatakowana na scenie. Wszystko nagrały kamery [WIDEO]
Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
news
Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
W „The Voice Kids” szykuje się kolejna wielka rewolucja. Po zmianie całego składu trenerów produkcja ponownie zamierza mocno zaskoczyć widzów, a właśnie poznaliśmy nazwisko jednej z nowych gwiazd programu. Ma zaledwie 18 lat, a już zasiądzie w trenerskim fotelu. Dowiedz się więcej już teraz!
„The Voice Kids” od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych programów muzycznych dla dzieci w Polsce. To właśnie z tego formatu wywodzą się takie gwiazdy jak Viki Gabor, Sara James, Roksana Węgiel, Kuba Szmajkowski czy Marcin Maciejczak. Dla wielu młodych wokalistów udział w programie był pierwszym poważnym krokiem w stronę profesjonalnej kariery i szansą na rozpoczęcie muzycznej przygody na dużą skalę.
Przez osiem edycji jednym z najważniejszych elementów programu byli Tomson i Baron, którzy stworzyli jeden z najbardziej charakterystycznych duetów trenerskich w polskiej telewizji. W ostatnich sezonach dołączyła do nich również Natasza Urbańska. Wspólna energia całej trójki, poczucie humoru i świetny kontakt z młodymi uczestnikami sprawiły, że trenerzy szybko zdobyli sympatię publiczności.
Duża zmiana nastąpiła przed dziewiątą edycją. Produkcja zdecydowała się na całkowitą roszadę w składzie trenerów, żegnając po ośmiu sezonach Tomsona i Barona, a także Nataszę Urbańską. Decyzja wywołała sporo emocji wśród fanów, dla których odejście popularnego duetu oznaczało zakończenie ważnego etapu w historii programu. Jedyną trenerką, która zachowała swoje miejsce, była Cleo, związana z formatem od drugiej edycji.
Do Cleo w dziewiątej odsłonie dołączyli Blanka oraz Tribbs. Produkcja postawiła tym samym na młodsze pokolenie artystów, ich znajomość współczesnej sceny muzycznej oraz świeże spojrzenie na pracę z najmłodszymi uczestnikami. Nowy skład miał odświeżyć program i pokazać „The Voice Kids” z nieco innej strony.
POLECAMY: Ania Wyszkoni zaatakowana na scenie. Wszystko nagrały kamery [WIDEO]
Rewolucja w nowej edycji “The Voice Kids”
Wygląda jednak na to, że kolejna edycja ponownie przyniesie ogromne zmiany. Lada moment rozpoczną się nagrania nowej serii, którą widzowie będą mogli oglądać od marca 2027 roku na antenie TVP2. Nasz portal PrzeAmbitni.pl jako pierwszy informował, że w nadchodzącej edycji „The Voice Kids” mają pojawić się aż cztery fotele trenerskie. Tym samym polska wersja programu upodobni się do wielu zagranicznych odsłon formatu, w których o młode talenty rywalizuje czworo trenerów.
To jednak nie koniec niespodzianek. Według wstępnych doniesień w składzie trenerów ma dojść do kolejnej roszady, a po przerwie do programu mogą powrócić Tomson i Baron. Na razie nie wiadomo natomiast, jaka będzie przyszłość Cleo, Tribbsa i Blanki. Produkcja najwyraźniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a widzów czeka sporo zmian przed startem kolejnego sezonu.
Tymczasem właśnie poznaliśmy pierwszą nową trenerkę. Na antenie RMF FM w poniedziałkowy poranek ogłoszono, że w nowej edycji „The Voice Kids” w trenerskim fotelu zasiądzie Sara James. Dla młodej wokalistki będzie to wyjątkowy powrót do programu, tyle że tym razem znajdzie się po drugiej stronie – zamiast walczyć o uwagę trenerów, sama będzie decydowała, których uczestników chce zaprosić do swojej drużyny.
„To jest dla mnie ogromne wyróżnienie. Mam tyle w sobie emocji, z tego co czytałam, jestem najmłodszą trenerką na świecie. Dziękuję bardzo, jestem bardzo wdzięczna. Nie mogę się doczekać aż poznam tych utalentowanych ludzi. To, że są ode mnie niewiele młodsi może być na plus i spowodować, że nasza przelota będzie jeszcze mocniejsza. A to, że byłam uczestniczką tego programu, wiem jaki to jest stres, pamiętam te emocje, więc wydaje mi się, że będzie mi się nawet trochę łatwiej komunikować” – wyznała zwyciężczyni 4 edycji.
Wybór Sary James jest o tyle wyjątkowy, że wokalistka sama doskonale zna emocje towarzyszące uczestnikom „The Voice Kids”. W czwartej edycji programu stanęła po drugiej stronie trenerskich foteli jako młoda uczestniczka, a dziś wraca już jako jedna z osób podejmujących najważniejsze decyzje dotyczące młodych talentów. Sama podkreśla, że właśnie własne doświadczenia mogą pomóc jej lepiej zrozumieć stres, presję i emocje, z którymi mierzą się uczestnicy.
Sara James ma obecnie 18 lat, co – zgodnie z ogłoszeniem – czyni ją najmłodszą trenerką w historii światowej wersji formatu. Jej nominacja jest więc wydarzeniem bez precedensu, a jednocześnie symbolicznym pokazaniem, jak szybko można przejść drogę od uczestniczki programu do osoby siedzącej w trenerskim fotelu.
Już wkrótce przekonamy się, jak poradzi sobie w nowej roli i czy jej młody wiek okaże się atutem w pracy z uczestnikami. Jedno jest pewne – nowa edycja „The Voice Kids” zapowiada się wyjątkowo, a powrót Tomsona i Barona, cztery trenerskie fotele oraz Sara James wśród trenerów mogą całkowicie zmienić oblicze programu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim szuka pracownika. Taką stawkę oferuje za kilka godzin pracy
Cieszycie się z dołączenia Sary James do “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ania Wyszkoni zaatakowana na scenie. Wszystko nagrały kamery [WIDEO]
Ania Wyszkoni przeżyła podczas ostatniego koncertu moment, którego z pewnością nie planowała. Wokalistka występowała przed publicznością, gdy nagle na scenie pojawiła się nieproszona kobieta. Doszło do zaskakującej sytuacji, a nagranie zdarzenia trafiło już do sieci. Dowiedz się więcej!
Ania Wyszkoni ma tego lata wyjątkowo dużo powodów do świętowania. Wokalistka obchodzi 30-lecie działalności artystycznej i pozostaje bardzo aktywna koncertowo, spotykając się z fanami w kolejnych częściach Polski. Podczas jednego z ostatnich występów spokojny przebieg wieczoru został jednak niespodziewanie zakłócony.
15 sierpnia Anna Wyszkoni była jedną z gwiazd XXIV Festiwalu Gwiazd Sportu w Dziwnowie. Jej koncert zaplanowano na późny wieczór, po całym dniu wydarzeń, spotkań ze sportowcami oraz występów innych artystów. Wszystko przebiegało zgodnie z planem, aż w pewnym momencie uwaga publiczności skupiła się na czymś zupełnie innym niż muzyka.
Na scenie niespodziewanie pojawiła się kobieta z publiczności. Nieproszona uczestniczka przedostała się w kierunku Ani Wyszkoni, a jej zachowanie wymagało ostatecznie interwencji osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wydarzenia. Cała sytuacja rozegrała się bardzo szybko i z pewnością nie była elementem przygotowanego wcześniej koncertu.
POLECAMY: Skolim szuka pracownika. Taką stawkę oferuje za kilka godzin pracy
Z dostępnego nagrania wynika, że kobieta podeszła do wokalistki, po czym ją objęła. Na tym jednak nie poprzestała. Chwilę później niespodziewanie pocałowała Anię Wyszkoni w policzek. Wszystko odbyło się w obecności publiczności, która mogła obserwować całe zdarzenie zaledwie z kilku metrów.
Na nagraniu widać również reakcję samej artystki. Ania Wyszkoni początkowo odpowiedziała na uścisk kobiety, jednak po chwili zaczęła spokojnie się od niej odsuwać. Nie zdecydowała się na gwałtowną reakcję i pozwoliła, aby sytuacją zajęły się osoby odpowiedzialne za ochronę koncertu.
Dopiero wtedy na scenie pojawili się pracownicy zabezpieczający wydarzenie. Kobieta została oddzielona od Ani Wyszkoni, a następnie wyprowadzona ze sceny. Interwencja zakończyła nieplanowane spotkanie, a wokalistka mogła kontynuować swój występ. Zdarzenie nie doprowadziło do dalszych zakłóceń podczas koncertu.
Choć sytuacja trwała zaledwie chwilę, nagranie bardzo szybko zaczęło krążyć w internecie. Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na fakt, że kobiecie udało się przedostać na scenę i znaleźć bezpośrednio obok artystki. W komentarzach pojawiły się również pytania o skuteczność zabezpieczenia imprezy.
„Ochrona to jakiś żart; Ochrona do zwolnienia; Jak ochrona pilnuje?; To już jest przesada żeby wtargnąć artyście na scenę; Nie można czuć się bezpiecznym na tego typu koncertach widać, zatrudniają nieudaczników” – pisali internauci pod jednym z nagrań.
Sytuacje, w których publiczność próbuje przedostać się na scenę, zawsze budzą szczególne emocje, ponieważ artysta może w takiej chwili nie wiedzieć, jakie zamiary ma osoba znajdująca się obok niego. W przypadku Ani Wyszkoni wszystko zakończyło się bez poważniejszych konsekwencji, a sama wokalistka po interwencji ochrony wróciła do wykonywania swoich utworów.
Tegoroczne lato jest dla Ani Wyszkoni szczególne nie tylko ze względu na liczne koncerty, ale również obchodzone przez nią 30-lecie działalności artystycznej. Wokalistka pozostaje w świetnej formie koncertowej i regularnie spotyka się z publicznością. Tym razem jednak to nie sam występ, lecz niespodziewane wtargnięcie na scenę stało się jednym z najbardziej komentowanych momentów wieczoru. Nagranie nadal krąży po sieci, a internauci dyskutują przede wszystkim o tym, jak w przyszłości można skuteczniej zadbać o bezpieczeństwo artystów podczas koncertów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa u boku Andrei Bocellego. Ten występ przejdzie do historii?
Co uważacie o zachowaniu ochrony? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!
@grykaszoaus gruba akcja w dziwnowie, #news #aniawyszkoni #atak #psychofanka ♬ oryginalny dźwięk – barkihandlarki




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuMarcin Prokop ma NOWĄ miłość? Tabloid ujawnia zaskakujące szczegóły
-
news2 dni temuKrupińska i Michałowski ujawnili nazwisko NOWEJ prowadzącej „Dzień dobry TVN”
-
news4 dni temuTak Maria Prokop trafiła do Polsatu. Edward Miszczak rozwiał wszelkie wątpliwości
-
news3 dni temuTVN ujawnił SEKRET nowej edycji „Azja Express”. Kiedy premiera?
-
news5 dni temuMaffashion nie wróci do długich włosów? Nagle wspomniała o ZWIĄZKU
-
news2 dni temuAgnieszka Kaczorowska pokazała zdjęcia z Włoch. Nie zabrakło ujęć w BIKINI
-
news2 dni temuSkolim odwołał występ na festiwalu Polsatu. Co się stało?
-
news2 dni temuAndrzej Piaseczny szykuje się do ŚLUBU? Nagle przemówił ze sceny

Dodaj komentarz