news
Rodowicz, Doda i Cleo razem na scenie! Co to był za występ!
To było show! Maryla Rodowicz, Doda i Cleo!
Wczoraj w Opolu – Maryla Rodowicz świętowała swój jubileusz! Na scenie nie zabrakło plejady artystów!
ZOBACZ TEŻ – Co sądzi Gessler o Makłowiczu?! Padło wulgarne słowo!
50-lecie kariery muzycznej, to bardzo ważne święto, w związku z tym nie mogło odbyć się to po cichu! Maryla zaprosiła do występu zespół Pectus, Feel, Blue Cafe, czy Kasię Popowską. Widzowie zgromadzeni w amfiteatrze, jak i przed telewizorami mogli usłyszeć przeboje królowej, tj. Małgośka, Remedium, Sing Sing, czy Niech żyje bal, który wykonała Dorota Rabczewska, w pięknej czarnej kreacji w białe grochy od Patrycji Kujawy.
Największą sensację wzbudził jednak występ trzech Pań: jubilatki, Dody oraz Cleo, które wykonały razem “Damą Być“! To był zdecydowanie najlepszy występ wieczoru! Wokalistki świetnie czuły się obok siebie na scenie, występ był wesoły, z nutką komizmu, ale przede wszytskim bardzo dobry wokalnie!
Młodsze piosenkarki odsłoniły swoje nogi, choć Dorota troszkę je schowała za długimi srebrnymi kozakami, natomiast Cleo niczym prawdziwa Słowianka, założyła krótkie szorty i botki! Maryla jak to Maryla, postawiła dziwną, komiczną i kolorową kreację do jakich zdążyła nas już przyzwyczaić.
Musicie koniecznie zobaczyć ten występ!
POLECAMY – Już jutro imieniny Górniak! Gwiazda szykuje niespodziankę dla fanów – wiemy jaką!
https://festiwalopole.tvp.pl/34009203/maryla-cleo-doda-dama-byc
news
Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „ŚOPW”. Jest nowe oświadczenie rodziny
To miała być walka o lepsze jutro, jednak los po raz kolejny wystawił ich na najtrudniejszą próbę. Anita i Adrian Szymaniakowie przekazali nowe informacje dotyczące stanu zdrowia uczestnika „Ślubu od pierwszego wejrzenia”, a ich słowa poruszają do głębi. Dowiedz się więcej już teraz!
Anita Szymaniak i Adrian Szymaniak poznali się dzięki programowi „Ślub od pierwszego wejrzenia” i szybko stali się jedną z najbardziej lubianych par w historii formatu. Widzowie kibicowali ich relacji od pierwszych chwil, a po zakończeniu programu małżonkowie udowodnili, że telewizyjny eksperyment może zakończyć się prawdziwą miłością. Dziś wspólnie wychowują dzieci i od miesięcy toczą najważniejszą walkę w swoim życiu.
W lipcu 2025 roku życie rodziny całkowicie się zmieniło. Adrian Szymaniak usłyszał diagnozę – glejak IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Od tamtej chwili rozpoczęła się długa i niezwykle trudna walka o zdrowie, która wymagała wielu operacji, radioterapii, chemioterapii oraz specjalistycznego leczenia.
Przez wiele miesięcy małżonkowie robili wszystko, aby zatrzymać rozwój choroby. Korzystali z kolejnych metod leczenia, konsultowali się ze specjalistami i nie tracili nadziei. Niestety w ostatnim czasie okazało się, że nowotwór ponownie dał o sobie znać, a dotychczasowe leczenie przestało przynosić oczekiwane efekty.
Kilka dni temu Adrian Szymaniak zdecydował się przerwać milczenie i poinformował swoich obserwatorów, że przeszedł kolejną operację. Ujawnił również, że doszło do wznowy choroby, a nowotwór uodpornił się na stosowane dotąd leczenie. Informacja poruszyła tysiące osób śledzących historię małżonków.
Po publikacji głos zabrała także Anita Szymaniak. Przyznała, że początkowo nie planowali mówić publicznie o kolejnych dramatycznych wydarzeniach. Jak wyznała, najważniejsze było dla nich zdrowie oraz możliwość spędzenia czasu z rodziną.
“Nie spodziewałam się tego, że Adrian postanowi podzielić się ostatnimi ciężkimi przejściami. Przeżywaliśmy to wszystko w ciszy i bez rozgłosu. Najważniejsze jest zdrowie i czas z rodziną. (…) Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia i za wyrozumiałość. Przepraszam wszystkich. Chciałabym dawać siłę wszystkim, ale teraz sama jej potrzebuję. Walczymy dalej i nie poddajemy się” – poinformowała.
POLECAMY: Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?
Nowe informacje o stanie zdrowia Adriana ze „ŚOPW”. Rodzina nie traci nadziei
Jeszcze bardziej poruszające informacje pojawiły się w opisie internetowej zbiórki na leczenie Adriana Szymaniaka. Małżonkowie opisali, jak wyglądały ostatnie tygodnie i z czym musieli się zmierzyć po raz kolejny.
“Jak opisać moment, w którym po raz drugi słyszysz wyrok? Jak znaleźć słowa, kiedy po miesiącach walki, nadziei i wiary, że najgorsze już minęło, cały świat rozpada się w jednej sekundzie? Jedno słowo. Wznowa. To słowo odebrało nam oddech” – czytamy na stronie zbiórki.
W dalszej części wpisu Anita i Adrian Szymaniakowie przypomnieli, jak wiele zrobili, by zatrzymać chorobę. Opisali kolejne etapy leczenia oraz ogromną determinację, z jaką walczyli o każdą szansę na poprawę zdrowia.
“Naprawdę wierzyliśmy, że udało nam się zatrzymać chorobę. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe. Poruszyliśmy niebo i ziemię. Adrian przeszedł skomplikowane operacje, radioterapię, chemioterapię, komercyjne leczenie TTFields, stosował specjalistyczną dietę i suplementację. Szukaliśmy pomocy wszędzie tam, gdzie tliła się choć najmniejsza iskra nadziei. Wierzyliśmy, że miłość, determinacja i wiara potrafią przenosić góry. A Adrian… nawet będąc ciężko chory, myślał nie tylko o sobie. Doradzał innym pacjentom, wspierał ich, dodawał otuchy. Chciał, aby inni mieli więcej możliwości niż on sam” – informują.
Niestety później nadeszły kolejne dramatyczne wiadomości. Okazało się, że choroba znów zaatakowała, a Adrian Szymaniak musiał przejść następną skomplikowaną operację usunięcia guza. Dodatkowo lekarze wykryli nowe ognisko choroby, które wymagało radioterapii stereotaktycznej.
“Niestety przyszła wiadomość, której baliśmy się najbardziej. Choroba wróciła. Adrian walczy z całych sił. Dla swojej rodziny. Dla swoich ukochanych dzieci. Dla każdej wspólnej chwili, której jeszcze nie zdążyliśmy przeżyć…Niestety przeciwnik okazał się wyjątkowo agresywny. Ostatnie tygodnie były kolejnym dramatycznym rozdziałem tej walki. Adrian przeszedł następną skomplikowaną operację usunięcia guza. Pojawiło się również nowe ognisko choroby, które wymagało radioterapii stereotaktycznej” – tłumaczą.
To jednak nie koniec leczenia. Przed Adrianem Szymaniakiem kolejne cykle chemioterapii, następne konsultacje i liczne badania. Ze względu na jego stan zdrowia cała rodzina zdecydowała się przeprowadzić w okolice Bydgoszczy, zaledwie 28 kilometrów od Kliniki Onkologii, aby w razie nagłego pogorszenia móc jak najszybciej dotrzeć do lekarzy.
“Przed nami kolejne etapy leczenia. Kolejna chemioterapia – w dwóch postaciach. Następne badania. Następne konsultacje. Następne godziny spędzone na oddziałach szpitalnych. Nasza codzienność przestała przypominać normalne życie” – czytamy.
Najbardziej poruszające są jednak słowa dotyczące największego lęku Adriana Szymaniaka. Jak podkreślają jego bliscy, nie boi się kolejnych operacji ani bólu. Najbardziej przeraża go myśl, że może nie zobaczyć, jak dorastają jego dzieci.
“Adrian nie boi się kolejnych operacji. Nie boi się chemioterapii. Nie boi się bólu. Najbardziej boi się, że nie będzie mógł patrzeć, jak dorastają jego dzieci. Że nie zobaczy ich pierwszych sukcesów. Nie przytuli ich wtedy, kiedy będą go najbardziej potrzebować, a zawsze był niesamowitym tatą. To właśnie one każdego dnia dają mu siłę, by walczyć dalej” – informują.
Na zakończenie Anita i Adrian Szymaniakowie podziękowali wszystkim osobom, które od miesięcy wspierają ich w tej niezwykle trudnej walce. Zapowiedzieli również, że na jakiś czas ograniczą swoją aktywność w mediach społecznościowych, by skupić się przede wszystkim na leczeniu i rodzinie. Mimo kolejnych dramatycznych wiadomości podkreślają jednak jedno – nie zamierzają się poddać i nadal będą walczyć o każdą kolejną szansę.
“Dziękujemy każdemu z Was, kto jest z nami. Każda wiadomość, każde udostępnienie, każda modlitwa i każda forma wsparcia sprawiają, że w tej nierównej walce nie czujemy się sami. Dzięki Wam możemy być tam, gdzie Adrian najbardziej nas potrzebuje – blisko lekarzy, blisko leczenia i blisko nadziei. Nie wiemy, co przyniosą kolejne dni. Wiemy tylko jedno – dopóki Adrian walczy, my również będziemy walczyć razem z nim. Ten czas jest dla naszej rodziny wyjątkowo trudny. Chcemy poświęcić go przede wszystkim sobie nawzajem, dlatego na jakiś czas ograniczymy naszą aktywność w mediach społecznościowych. Prosimy o zrozumienie i dziękujemy, że jesteście z nami. Wasze wsparcie daje nam siłę wtedy, gdy sami czasem już jej nie mamy” – przekazali na stronie Pomagam.pl.
KLIKNIJ W TEN LINK, BY WESPRZEĆ ADRIANA: Oto oficjalna strona zrzutki


Autor: Szymon Jedynak
news
Gdzie mieszka Wiśniewski z Mandaryną? Są nowe ustalenia
Powrót Michała Wiśniewskiego i Mandaryny stał się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni. Choć oboje potwierdzili, że ich relacja nie jest medialnym wymysłem, wygląda na to, że na razie nie zdecydowali się na jeden z najważniejszych kroków. Ich obecna sytuacja może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
Michał Wiśniewski od kilku dni ponownie znajduje się w centrum zainteresowania mediów. Lider Ich Troje jest obecnie w trakcie rozwodu ze swoją piątą żoną, Polą Wiśniewską, a jednocześnie jego życie uczuciowe wywołuje ogromne emocje. Wszystko za sprawą doniesień dotyczących Mandaryny, czyli jego drugiej żony i matki dwojga jego dzieci.
W niedzielę Michał Wiśniewski opublikował w mediach społecznościowych obszerne oświadczenie, w którym odniósł się do narastających spekulacji. Wokalista potwierdził, że jest z Mandaryną, kończąc tym samym falę domysłów, która od pewnego czasu narastała wokół byłych małżonków. Informacja błyskawicznie obiegła media i wywołała ogromne poruszenie wśród fanów.
“To jest kwestia tego, że jestem z Mandaryną i zdradziłem z nią Polę. (…) Zaczynaliśmy się spotykać pod koniec czerwca. Trochę zostaliśmy wepchnięci w swoje ramiona przez całą tą sytuację i bardzo się z tego powodu cieszę” – stwierdził.
Na zakończenie Michał Wiśniewski odniósł się do historii swojej relacji z Mandaryną i zasugerował, że wieloletnia przerwa mogła pozwolić im spojrzeć na wspólną przyszłość z zupełnie innej perspektywy.
“Być może te pięć lat razem i 21 lat osobno pozwoli nam pewne rzeczy zrozumieć, przeanalizować i zrobić inaczej? Nieważne, czy dacie nam szansę, czy nie, bo my to po prostu zrobimy. W życiu chodzi o to, by być szczęśliwym, czego Poli również życzę” – mówił w niedzielę.
POLECAMY: Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?
Co ze wspólnym mieszkaniem Wiśniewskiego i Mandaryny? Są nowe wieści
Głos w sprawie zabrała również Mandaryna, czyli Marta Mandrykiewicz. W rozmowie z Pomponikiem dała jasno do zrozumienia, że doniesienia dotyczące jej relacji z byłym mężem nie są wymysłem ani medialną sensacją stworzoną na potrzeby nagłówków. Po ponad dwóch dekadach od ich rozstania byli małżonkowie ponownie znaleźli się więc w centrum zainteresowania.
Historia Michała Wiśniewskiego i Mandaryny od lat fascynuje opinię publiczną. Przed laty tworzyli jedno z najgłośniejszych małżeństw w polskim show-biznesie, a ich ślub w lodowej scenerii przeszedł do historii rodzimego świata gwiazd. Doczekali się dwojga dzieci – Xaviera Wiśniewskiego i Fabienne Wiśniewskiej – jednak ich małżeństwo ostatecznie zakończyło się rozwodem.
Teraz, 21 lat później, ich relacja ponownie stała się tematem numer jeden w kolorowej prasie. Jak donosi „Super Express”, Michał Wiśniewski i Mandaryna nadal próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Mimo medialnego szumu i zainteresowania każdym ich krokiem para miała jeszcze nie zdecydować się na ponowne zamieszkanie pod jednym dachem.
Według informacji tabloidu oboje nadal mieszkają osobno. Co ciekawe, sam Michał Wiśniewski niedawno zdradził w rozmowie z „Faktem”, że zarówno on, jak i Mandaryna, mieszkają obecnie ze swoimi matkami. Wokalista przyznał przy tym, że w codziennym życiu mogą liczyć na ich pomoc.
“Rozmawiałam ostatnio z Martą. Ona też mieszka ze swoją mamą, więc my jesteśmy skazani na pomoc, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu”- mówił ostatnio Wiśniewski.
Michał Wiśniewski w tej samej rozmowie przyznał jednak, że obecna sytuacja mieszkaniowa może mieć również swoje minusy. Wokalista stwierdził, że taki stan rzeczy „nie robi dobrze związkowi”. Jego słowa mogą sugerować, że kwestia wspólnego zamieszkania prędzej czy później stanie się jednym z tematów, z którymi oboje będą musieli się zmierzyć.
Ciekawym elementem całej historii jest również relacja Mandaryny z matką Michała Wiśniewskiego, Grażyną Wiśniewską. Mimo rozwodu z wokalistą artystka przez lata wypowiadała się o byłej teściowej z dużą sympatią. Jak sama podkreślała, nie przypomina sobie, aby między nimi dochodziło do poważniejszych konfliktów.
“Ja Grażynkę bardzo lubię. (…) Nie pamiętam, żeby między nami były jakieś spięcia. Ludzie powinni mniej siebie oceniać, a więcej dawać przyzwolenia sobie, że się potykamy i ważne jest, żebyśmy potrafili wstać – mówiła kilkanaście miesięcy temu w rozmowie dla serwisu dziendobry.tvn.pl.
Wygląda więc na to, że Michał Wiśniewski i Mandaryna na razie nie zamierzają przyspieszać kolejnych decyzji. Po 21 latach ich sytuacja jest zupełnie inna niż podczas pierwszego związku – oboje mają za sobą wiele życiowych doświadczeń, a wokół nich znajduje się duża, patchworkowa rodzina. Wspólne zamieszkanie byłoby więc poważnym krokiem i wymagałoby pogodzenia wielu codziennych spraw.
Na razie Michał Wiśniewski i Mandaryna mają odnajdywać się w nowej rzeczywistości bez wspólnego adresu. Czy z czasem zdecydują się ponownie zamieszkać pod jednym dachem? Tego jeszcze nie wiadomo. Pewne jest natomiast, że każdy kolejny szczegół dotyczący ich relacji wywołuje ogromne zainteresowanie, a historia, która po ponad dwóch dekadach ponownie znalazła się na pierwszych stronach portali, jeszcze długo może dostarczać nowych zwrotów akcji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sylwia Peretti uczciła pamięć syna. Jej słowa chwytają za serce
Jesteście zaskoczeni tą wiadomością? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?
Doda ruszyła z własnym projektem, który ma być odpowiedzią na popularne obozy organizowane przez gwiazdy świata fitnessu. Wokalistka nie ukrywa, że przed startem sprawdziła konkurencję, a teraz przytoczyła krytyczne opinie uczestniczek innych campów. Jej słowa mogą wywołać niemałe poruszenie. Dowiedz się więcej!
Doda od lat udowadnia, że nie zamierza ograniczać swojej działalności wyłącznie do muzyki. Wokalistka regularnie angażuje się w nowe projekty, a tym razem postanowiła wykorzystać swoje wieloletnie doświadczenie związane ze sportem, dbaniem o sylwetkę i zdrowym stylem życia. Tak narodził się autorski projekt „Doda Mega Camp”, który ma być czymś znacznie więcej niż klasycznym obozem fitness.
Pierwsza edycja wydarzenia rozpoczęła się 12 lipca i została skierowana do kobiet, które chcą zadbać nie tylko o wygląd swojego ciała, ale również o samopoczucie i wewnętrzną równowagę. Program obejmuje intensywne treningi, zajęcia rozwojowe oraz czas przeznaczony na regenerację. Wszystko odbywa się w luksusowych warunkach, które mają sprzyjać zarówno pracy nad sobą, jak i odpoczynkowi.
Na miejsce pierwszej edycji „Doda Mega Camp” wybrano pięciogwiazdkowy hotel w Gródku nad Dunajcem. Jak się okazało, zainteresowanie wydarzeniem było ogromne. Liczba chętnych przekroczyła liczbę dostępnych miejsc, dlatego organizatorzy stworzyli nawet listę rezerwową. Doda od początku podkreślała, że zależy jej jednak na zachowaniu stosunkowo kameralnej formuły.
Wokalistka chce, aby uczestniczki mogły liczyć na indywidualne podejście i rzeczywiste wsparcie osób zaangażowanych w projekt. Z tego powodu liczba miejsc została ograniczona do 60. Zdaniem Dody większa grupa mogłaby utrudnić trenerkom oraz ekspertkom odpowiednie skupienie się na każdej z kobiet i jej indywidualnych potrzebach.
POLECAMY: Sylwia Peretti uczciła pamięć syna. Jej słowa chwytają za serce
Doda MOCNO o campach Lewandowskiej i Chodakowskiej. „Harmider i bałagan”
Nie da się jednak uniknąć porównań do podobnych przedsięwzięć organizowanych od lat przez Annę Lewandowską i Ewę Chodakowską. Obie trenerki zbudowały wokół aktywnego stylu życia ogromne społeczności i regularnie organizują własne wyjazdy. W rozmowie z Plotkiem Doda została więc zapytana, czy przed stworzeniem własnego campu przyglądała się ofertom swoich znanych poprzedniczek.
“Orientowałam się, jakie są ceny rynkowe. Wiem też, co mają w swojej ofercie i zdaję sobie sprawę, że mam dwa razy więcej. Albo trzy” – wyznała.
Doda ujawniła również, ile kosztuje udział w jej autorskim przedsięwzięciu. W zależności od wybranego wariantu uczestniczki muszą zapłacić od 7,5 do 10 tysięcy złotych. Choć kwota może robić wrażenie, artystka przekonuje, że za ceną ma stać bardzo rozbudowana oferta oraz ograniczona liczba uczestniczek.
Najwięcej emocji mogą jednak wzbudzić kolejne słowa Dody. Wokalistka opowiedziała bowiem o uczestniczkach swojego campu, które wcześniej miały brać udział również w wydarzeniach organizowanych przez Annę Lewandowską i Ewę Chodakowską. Jak wynika z jej relacji, nie wszystkie miały być w pełni zadowolone z wcześniejszych doświadczeń.
“Od samego początku mamy 60 uczestniczek. Więcej nie dałybyśmy rady ze względu na to, że chcemy z trenerkami i osobami, które są odpowiedzialne za ich progres mentalno-merytoryczny w różnych kwestiach, po prostu skupić się na każdej z nich. (…) Niektóre osoby, które przyjeżdżają do nas, były również na campach osób, o których wspomniałeś. [Anny Lewandowskiej i Ewy Chodakowskiej przyp. red.] I głównym problemem tych campów było to, że było tam za dużo osób. Był za duży chaos, nie czuły się odpowiednio zaopiekowane, za duży harmider i bałagan w treningach nie pozwolił im się skupić na tym, co najważniejsze” – stwierdziła.
Choć Doda przekazywała relacje uczestniczek, jej wypowiedź z pewnością może zostać odebrana jako mocne porównanie własnego projektu z campami dwóch najbardziej znanych trenerek w Polsce. Artystka wyraźnie podkreśla, że w jej przypadku najważniejsza ma być ograniczona liczba osób oraz możliwość skupienia się na każdej uczestniczce z osobna.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dietetyk PRZEŚWIETLIŁ parówki Skolima. Jego ocena może zaskoczyć
Ile maksymalnie zapłacilibyście za obóz z Dodą? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Sylwia Peretti uczciła pamięć syna. Jej słowa chwytają za serce
Minęły trzy lata od tragicznej nocy, która na zawsze zmieniła życie Sylwii Peretti. W rocznicę śmierci ukochanego syna celebrytka opublikowała niezwykle osobisty wpis, w którym opowiedziała o bólu, z jakim żyje każdego dnia. Jej słowa trudno czytać bez emocji. Przeczytaj całość już teraz!
Sylwia Peretti trzy lata temu przeżyła największą tragedię swojego życia. W nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku zginął jej 24-letni syn, Patryk Peretti. Od tamtej chwili życie celebrytki całkowicie się zmieniło, a ona sama wielokrotnie dawała do zrozumienia, że strata jedynego dziecka pozostawiła w niej ranę, której nie sposób zagoić.
Do tragicznego wypadku doszło w Krakowie. Patryk Peretti podróżował samochodem wraz z trzema kolegami. Żółte, sportowe renault megane, którym kierował 24-latek, z dużą prędkością zjechało z mostu Dębnickiego, dachowało, a następnie uderzyło w mur. W wypadku zginęły wszystkie cztery osoby znajdujące się w pojeździe – Patryk, Marcin, Olek i Michał.
Okoliczności tragedii przez wiele miesięcy były szeroko komentowane w mediach. Późniejsze badania wykazały, że Patryk Peretti miał w chwili wypadku ponad 2,3 promila alkoholu we krwi. Dla rodzin wszystkich czterech młodych mężczyzn najważniejszy pozostał jednak fakt, że tamtej nocy stracili swoich najbliższych, a ich życia już nigdy nie wróciły do dawnego porządku.
Sylwia Peretti po śmierci syna wycofała się z życia publicznego i przez długi czas przeżywała żałobę z dala od blasku fleszy. W mediach społecznościowych od czasu do czasu dzieli się jednak wspomnieniami związanymi z Patrykiem i pokazuje, że mimo upływu kolejnych miesięcy pamięć o nim pozostaje nieodłączną częścią jej codzienności.
POLECAMY: Dietetyk PRZEŚWIETLIŁ parówki Skolima. Jego ocena może zaskoczyć
Sylwia Peretti została sama w żałobie
Łukasz P., przebywa obecnie w areszcie po zatrzymaniu przez CBA na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Jest podejrzany w sprawie dotyczącej wyłudzenia dofinansowania ze środków Unii Europejskiej, pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
W trzecią rocznicę śmierci syna Sylwia Peretti opublikowała w mediach społecznościowych niezwykle osobisty materiał. Pokazała nagranie ze swojego klimatycznego ogrodu, który nocą został oświetlony licznymi lampkami. Spokojne kadry stanowiły tło dla poruszających słów skierowanych do zmarłego syna.
Celebrytka opisała, jak zmieniło się jej postrzeganie strachu od chwili, gdy straciła Patryka. W swoim wpisie przyznała, że po doświadczeniu śmierci własnego dziecka inne lęki straciły dla niej znaczenie. Jak podkreśliła, największy strach, jaki może przeżyć matka, w jej przypadku już się spełnił.
“Północ na cmentarzu nie przeraża. Przeraża tylko świat, w którym od trzech lat nie mogę cię przytulić. Dziś nie boję się już niczego. Bo matka, która przeżyła śmierć własnego dziecka, zna ból większy niż wszystkie ludzkie lęki. Od dnia, w którym odszedłeś, przestałam bać się o siebie. Bo największy strach już się spełnił. Tak bardzo cię kocham dzieciaku” – napisała na InstaStories.
Słowa Sylwii Peretti pokazują, że mimo upływu trzech lat ból po stracie syna nadal pozostaje ogromną częścią jej życia. Celebrytka nie próbuje ukrywać emocji ani udawać, że czas całkowicie zabliźnił ranę. Kolejne rocznice są dla niej momentem szczególnie trudnym, ale także okazją do publicznego pielęgnowania pamięci o Patryku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Iwona Pavlović komentuje odejście Ewy Kasprzyk z „TzG”. Te słowa mogą zaskoczyć




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuPola Wiśniewska przerwała milczenie. Tak reaguje na związek Michała z Mandaryną
-
news3 dni temuWiśniewski i Mandaryna przyłapani na POCAŁUNKU. Nowe zdjęcie obiegło media
-
news5 dni temuRoksana Węgiel i Kevin Mglej uciekli do raju. Kto im towarzyszy?
-
news3 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
-
news4 dni temuMichał Wiśniewski POTWIERDZIŁ związek z Mandaryną. Wydał specjalne oświadczenie
-
news4 dni temuBURZA po występie Skolima w TVP. Fani nie kryli rozczarowania
-
news2 dni temuPolska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
-
showbiz4 dni temuKolejny POWRÓT do „Tańca z Gwiazdami”. Ma szansę na Kryształową Kulę?

Dodaj komentarz