Śledź nas

showbiz

Niepokojące słowa Stanisława Soyki przed śmiercią. Ewa Bem ujawnia kulisy ich ostatniego spotkania

Opublikowano

w dniu

Publiczność tegorocznego Top of the Top Sopot Festival przeżyła szok, którego nikt nie mógł się spodziewać. W wieku 66 lat zmarł Stanisław Soyka, jeden z najwybitniejszych polskich wokalistów, który miał być jedną z gwiazd finałowego dnia festiwalu. To właśnie jego obecność w programie przyciągnęła do Opery Leśnej wielu fanów, którzy specjalnie przyjechali z różnych stron Polski, by usłyszeć jego wyjątkowy głos na żywo. Zamiast tego musieli zmierzyć się z dramatyczną wiadomością. Teraz Ewa Bem, wieloletnia znajoma Soyki, ujawnia kulisy ich ostatniego spotkania, które dziś nabiera porażającego znaczenia. Dowiedz się więcej i poznaj dramatyczne szczegóły!

Śmierć Stanisława Soyki była całkowitym zaskoczeniem zarówno dla publiczności, jak i środowiska artystycznego. Jeszcze kilka godzin wcześniej był obecny na próbach do festiwalu, a nawet rozmawiał z innymi muzykami. Nic nie wskazywało na to, że jego życie dobiega końca. Informacja o nagłym odejściu artysty dotarła do opinii publicznej wieczorem, kiedy TVN przerwał transmisję i w specjalnym komunikacie poinformował widzów o tragedii. Wstrząs, jaki wywołała ta wiadomość, był tym większy, że tego dnia Soyka miał wystąpić w koncercie „Orkiestra Mistrzom”, jednym z najważniejszych punktów całego festiwalu.

Dziś podczas koncertu „Orkiestra Mistrzom” dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci Stanisława Soyki, który miał także wystąpić podczas dzisiejszego wieczoru. Poruszeni tragedią i ze względu na ogromny szacunek dla Artysty i rodziny przerwaliśmy transmisję telewizyjną z festiwalu. W imieniu wszystkich artystów i twórców festiwalu składamy najbliższym najszczersze wyrazy współczucia – brzmiało oświadczenie stacji.

Podczas tego samego wydarzenia obecna była również Ewa Bem, która jak się okazało spotkała Soykę po raz ostatni. W rozmowie z serwisem Plotek przyznała, że choć od lat ich kontakt był okazjonalny, każde spotkanie przebiegało w atmosferze ogromnej serdeczności. To, co wydarzyło się tuż przed jego śmiercią, pozostawiło ją jednak w głębokim szoku:

 Nie wiem, czy nie byłam jedną z jego ostatnich rozmówczyń. Wychodziłam z próby, a Stasio siedział obok backstage’u, na murku z przyjacielem. Podeszliśmy do siebie, przytuliliśmy się – wspomniała wokalistka.

To właśnie wtedy Stanisław Soyka niespodziewanie zaczął mówić o śmierci. Temat pojawił się zupełnie nagle i jak podkreśla Bem – bez żadnego wyraźnego powodu.

Stasio w bardzo nieoczekiwanym momencie, ni stąd, ni zowąd, zaczął mówić o śmierci, że ludzie odchodzą… Że gdy umierają rodzice, to wydaje się to dosyć naturalne, ale jak odchodzą młodzi ludzie, to nie – relacjonowała.

Dla niej samej ta rozmowa była wówczas zaskoczeniem, ale dopiero po tragedii uświadomiła sobie, jak symboliczną miała wymowę. Rozmowa między artystami dotyczyła także osobistych doświadczeń i wspomnień. Soyka nawiązał do zmarłego niedawno znajomego, a także poruszył temat, który od lat był bolesny dla samej Ewy Bem – śmierci jej męża.

Zaczął też wspominać pewnego zmarłego niedawno 48-latka, a rozmawialiśmy o moim zmarłym mężu. Później, gdy myślałam o naszej ostatniej rozmowie, to zdumiało mnie to, że zeszła właśnie na taki tor – ujawniła Ewa Bem serwisowi Plotek.

POLECAMY: Katarzyna Dowbor nie kryje łez po śmierci Stanisława Soyki. Jej słowa chwytają za serce

Stanisław Soyka zmagał się z problemami zdrowotnymi

Wokalistka zdradziła również, że wiedziała o problemach zdrowotnych swojego kolegi.

Wiedziałam od jakiegoś czasu, a on wiedział też o mnie, że pewne dolegliwości związane z naszą nadwagą dosyć nam dokuczają. Nie wiem, czy to była cukrzyca, ale coś w tym stylu. Wiem, że miał okres bardzo intensywnego odchudzania się, walki o zdrowie i kondycję – nie chcę powiedzieć, że bezcelowej, ale bezowocnej – dodała Bem.

Mimo kłopotów zdrowotnych, Stanisław Soyka nie sprawiał wrażenia osoby, której życie miało się wkrótce zakończyć.

Stasio to nie był taki facet, który chodził i ciągle jęczał, że coś mu dolega. A są tacy, po których człowiek by się spodziewał, że lada chwila i odejdą – zakończyła.

Śmierć Soyki to nie tylko cios dla najbliższych i przyjaciół, ale także dla tysięcy fanów i całej polskiej sceny muzycznej. Wielu z nich przyjechało specjalnie do Sopotu, by uczestniczyć w jego występie i usłyszeć na żywo takie utwory jak „Cud niepamięci” czy „Tolerancja”, które na trwałe zapisały się w historii polskiej muzyki. Niestety, zamiast tego musieli zmierzyć się z ciszą i niedowierzaniem, kiedy na scenie zabrakło artysty, którego tak bardzo wyczekiwali.

Tragedia z Sopotu pokazuje, jak kruche potrafi być życie i jak nieprzewidywalny bywa los. Odejście Stanisława Soyki to strata nie do opisania – zarówno dla kultury, jak i dla ludzi, którzy przez lata czerpali siłę i inspirację z jego twórczości. Wspomnienia takich osób jak Ewa Bem sprawiają, że dziś widzimy w nim nie tylko wielkiego artystę, ale też człowieka, który do końca pozostawał sobą – pełnym refleksji, skromności i ciepła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kayah zdruzgotana po śmierci Stanisława Soyki. Jeszcze kilka godzin wcześniej z nim rozmawiała

Jaki utwór Soyki wspinacie najlepiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Stanisław Soyka (fot. screen YouTube TVN.pl)
Ewa Bem (fot. screen YouTube Festival Group)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Barbara Kurdej-Szatan poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt

Opublikowano

w dniu

przez

Barbara Kurdej-Szatan po raz pierwszy poprowadziła wakacyjne wydanie „Dzień dobry TVN” i od razu wywołała lawinę komentarzy. Internauci są zachwyceni jej występem i już zaczęli apelować do stacji o jedną zmianę. Dowiedz się więcej, co piszą!

„Dzień dobry TVN” od 2005 roku pozostaje jednym z najchętniej oglądanych programów śniadaniowych w Polsce. Przez lata w wakacje emitowane były jedynie weekendowe wydania pod szyldem „Dzień dobry wakacje”, jednak w tym sezonie stacja zdecydowała się na dużą zmianę. Program można oglądać codziennie przez całe lato, a redakcja przygotowała wiele nowych formatów oraz specjalnych projektów z udziałem znanych gwiazd.

Jednym z największych hitów wakacyjnej ramówki okazały się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. W ramach tego cyklu znane osoby wracają do swoich rodzinnych miejscowości, odwiedzają miejsca związane z dzieciństwem i dzielą się wspomnieniami, które miały wpływ na ich dalsze życie.

Jako pierwsza w sentymentalną podróż zabrała widzów Tatiana Okupnik. Artystka opowiedziała o swoim dzieciństwie, a zwieńczeniem jej udziału w projekcie było poprowadzenie jednego z wydań programu u boku Ewy Drzyzgi i Krzysztofa Skórzyńskiego. Jej występ został bardzo ciepło przyjęty przez widzów.

Kolejnym bohaterem projektu został Norbi, który również wrócił do rodzinnych stron i podzielił się historiami ze swojej młodości. Na zakończenie swojej przygody z projektem zadebiutował jako prowadzący „Dzień dobry wakacje” w duecie z Dorotą Wellman. Jego występ mocno podzielił internautów – jedni chwalili jego swobodę przed kamerą, inni uważali, że nie odnalazł się w roli gospodarza śniadaniówki.

W kolejnych tygodniach w projekcie pojawił się także były reprezentant Polski Michał Pazdan, który zabrał widzów do rodzinnych stron. Piłkarz pokazał miejsca ważne dla swojej historii, a później odwiedził studio programu razem z synem. Wspólnie gotowali, pokazując widzom swoje rodzinne oblicze.

Ogromne zainteresowanie wzbudził również występ Ralpha Kaminskiego, który nie pojawił się w programie jedynie jako gość, ale współprowadził całe wydanie u boku Doroty Wellman. Ich duet od początku został bardzo dobrze oceniony przez widzów, którzy docenili naturalność, humor oraz swobodę artysty.

W mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki pozytywnych komentarzy. Internauci pisali między innymi: „Świetny duet z Dorotą Wellman, oglądało się z przyjemnością”, „Kocham luz Ralpha”, „Mega mi się podoba”, „Człowiek orkiestra”, „Jesteście wspaniali”, „Dla Ralpha mogę oglądać”, „Super dobrana para”, „Ciekawy, interesujący i bardzo zdolny człowiek”, „Chcemy więcej Ralpha”, „Radzi sobie bardzo dobrze”, „Uwielbiam Ralpha”, „Duet wyśmienity”.

POLECAMY: Magda Gessler otworzyła NOWĄ restaurację. Tak wyglądało wielkie otwarcie

Basia Kurdej-Szatan zadebiutowała w „Dzień dobry TVN”. Fani wydali jednoznaczny werdykt

Teraz przyszedł czas na kolejną gwiazdę wakacyjnego projektu. W tym tygodniu do swoich rodzinnych wspomnień wróciła Barbara Kurdej-Szatan, która zabrała widzów w sentymentalną podróż do miejsc związanych ze swoim dzieciństwem. Finałem jej udziału było sobotnie wydanie „Dzień dobry TVN”, realizowane z wyjątkowego miejsca – Pol’and’Rock Festival. Aktorka poprowadziła program u boku Krzysztofa Skórzyńskiego, z którym na co dzień duet tworzy Ewa Drzyzga.

Już od samego rana media społecznościowe programu zalała fala komentarzy. Widzowie nie kryli zachwytu występem Barbary Kurdej-Szatan i wielu z nich otwarcie przyznało, że chętnie widziałoby ją w roli stałej prowadzącej śniadaniówki. Oto niektóre z komentarzy:

  • „Basia pasuje do Krzysztofa. Mam nadzieję, że na dłużej zostanie w ‘Dzień dobry TVN’”,
  • „Miło Panią widzieć”,
  • „Coś czuję, że Basia to jest odpowiednia osóbka na tym stanowisku”,
  • „Basia zamiast Ewy to byłby sztos. Tylko trochę mniej śmiania się co zdanie i będzie genialna w roli prowadzącej”,
  • „Genialny pomysł by realizować DDTVN z Pol’and’Rock, gołym okiem widać, że uroku programowi dodaje Basia Kurdej-Szatan”, „Noooo, a z Marcinem Sawickim – gotowa kolejna para prowadzących mogłaby być”,
  • „Basia super babka. Mam nadzieję, że zabawi tu na dłużej. Powodzenia”.

Wszystko wskazuje na to, że wakacyjny projekt „Kolonie letnie Dzień dobry TVN” okazał się prawdziwym sukcesem. Każdy kolejny gość wnosi do programu nową energię, a występ Barbary Kurdej-Szatan tylko potwierdził, że widzowie chętnie oglądają znane twarze w roli prowadzących. Czy TVN zdecyduje się wykorzystać ten entuzjazm i zaprosi aktorkę do kolejnych wydań programu? O tym przekonamy się już w najbliższych miesiącach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fanka Skolima przekroczyła wszelkie granice? Straszne sceny przed koncertem

Chcielibyście oglądać częściej Barbarę Kurdej-Szatan w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Barbara Kurdej-Szatan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN” – 1 sierpnia 2026
Barbara Kurdej-Szatan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN” – 1 sierpnia 2026
Barbara Kurdej-Szatan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN” – 1 sierpnia 2026
Barbara Kurdej-Szatan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN” – 1 sierpnia 2026
Barbara Kurdej-Szatan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Stories “Dzień dobry TVN” – 1 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Magda Gessler otworzyła NOWĄ restaurację. Tak wyglądało wielkie otwarcie

Opublikowano

w dniu

przez

Magda Gessler po raz kolejny zaskoczyła swoich fanów i otworzyła nowy lokal gastronomiczny. Na oficjalnym otwarciu pojawiło się wielu zaproszonych gości, a sama restauratorka nie ukrywała radości i porwała uczestników do wspólnej zabawy. Dowiedz się więcej!

Magda Gessler od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej gastronomii. Restauratorka nie tylko prowadzi własne lokale, ale również nieustannie rozwija kolejne projekty kulinarne. Tym razem postanowiła podbić południe Polski i otworzyć nową restaurację NATURA w malowniczych Kluszkowcach, położonych nad Jeziorem Czorsztyńskim.

Nowy lokal powstał przy ulicy Pięknej 3 i jest kolejnym miejscem sygnowanym nazwiskiem gwiazdy TVN. Oficjalne otwarcie restauracji odbyło się w piątek, 31 lipca 2026 roku, o godzinie 15:00. Na miejscu nie mogło oczywiście zabraknąć samej Magdy Gessler, która osobiście przywitała pierwszych gości i zaprezentowała swój autorski koncept kulinarny.

Wydarzenie przyciągnęło wielu miłośników dobrej kuchni oraz sympatyków restauratorki. Goście mieli okazję spróbować przygotowanych potraw, porozmawiać z Magdą Gessler oraz zobaczyć z bliska miejsce, które ma stać się nową kulinarną wizytówką regionu.

Na otwarciu nie zabrakło również wyjątkowej atmosfery. Magda Gessler chętnie pozowała do zdjęć z uczestnikami wydarzenia, rozmawiała z zaproszonymi gośćmi, a w pewnym momencie dała się także porwać muzyce. Restauratorka zatańczyła między innymi z projektantem Rafałem Michalakiem, czym wywołała uśmiechy i brawa zgromadzonych.

To jednak dopiero początek atrakcji przygotowanych dla odwiedzających. Już 1 sierpnia odbędzie się oficjalne otwarcie całego resortu, podczas którego również nie zabraknie znanych nazwisk. Na scenie wystąpi zespół Brathanki, a wśród zaproszonych gości pojawią się między innymi Rafał Sonik oraz Robert Korzeniowski.

POLECAMY: Fanka Skolima przekroczyła wszelkie granice? Straszne sceny przed koncertem

Magda Gessler nie zwalnia tempa. Kolejna restauracja już otwarta

Nowa restauracja Magdy Gessler stawia na kuchnię, która czerpie z lokalnych tradycji, jednocześnie nadając im bardziej współczesny charakter. Wśród propozycji przygotowanych dla gości znalazły się dania inspirowane Podhalem i Pieninami. W karcie można znaleźć między innymi podhalańskie szpecle (59 zł), studzieninę wieprzową (46 zł) oraz aromatyczny krupnik gotowany na cielęcinie, którego cena wynosi 49 zł.

Jednocześnie restauratorka nie ograniczyła się wyłącznie do regionalnych receptur. W menu pojawiły się także potrawy inspirowane kuchnią międzynarodową i nowoczesną gastronomią. Goście mogą zamówić między innymi mus z bobu za 45 zł, klasycznego strogonowa z wołowiny za 99 zł, szaszłyk z jagnięciny podawany z sosem tzatziki za 119 zł, czy tradycyjną francuską tartę tatin za 41 zł. Tak skomponowana karta ma łączyć góralskie smaki z kulinarnymi inspiracjami z różnych stron świata.

Wszystko wskazuje na to, że nowe miejsce ma szansę stać się jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Połączenie wyjątkowej lokalizacji nad Jeziorem Czorsztyńskim, autorskiej kuchni Magdy Gessler oraz licznych wydarzeń sprawia, że już od pierwszych dni restauracja wzbudza ogromne zainteresowanie.

Dla Magdy Gessler to kolejny ważny krok w zawodowej karierze. Restauratorka od lat z powodzeniem rozwija swoje kulinarne przedsięwzięcia, a jej warszawska restauracja U Fukiera niezmiennie cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród Polaków, jak i zagranicznych turystów. Nic więc dziwnego, że gwiazda TVN decyduje się na kolejne inwestycje.

Najbliższe miesiące również zapowiadają się dla restauratorki niezwykle intensywnie. Już jesienią widzowie ponownie zobaczą Magdę Gessler na antenie TVN w nowych sezonach „MasterChefa” oraz „Kuchennych rewolucji”. Wygląda więc na to, że mimo kolejnych biznesowych wyzwań restauratorka nie zamierza zwalniać tempa i nadal będzie łączyć rozwój swoich lokali z pracą przed kamerami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oskar Cyms doznał KONTUZJI podczas koncertu. Wszystko nagrały kamery

Planujecie wybrać się do nowej restauracji Magdy Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Gessler (fot. screen Instagram Stories Restauracja Natura) – 31 lipca 2026
Magda Gessler (fot. screen Instagram Stories Magda Gessler) – 31 lipca 2026
Magda Gessler (fot. screen Instagram Stories Magda Gessler) – 31 lipca 2026
Magda Gessler (fot. screen Instagram Stories Rafał Michalak) – 31 lipca 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Fanka Skolima przekroczyła wszelkie granice? Straszne sceny przed koncertem

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim przyzwyczaił już fanów do tego, że wokół jego osoby nie brakuje zaskakujących historii. Tym razem artysta opowiedział o sytuacji, która wydarzyła się podczas jednego z jego koncertów i mogła zakończyć się naprawdę niebezpiecznie. Dowiedz się więcej!

Skolim od dawna udowadnia, że doskonale odnajduje się nie tylko na scenie, ale również w świecie biznesu. Jego kalendarz koncertowy jest wypełniony niemal po brzegi, a artysta potrafi zagrać kilka występów w krótkim czasie. Na niektóre koncerty dociera nawet helikopterem, jednak mimo niezwykle intensywnego trybu życia znajduje czas na rozwijanie kolejnych przedsięwzięć.

Muzyk konsekwentnie buduje własną markę i coraz odważniej wchodzi na nowe rynki. Skolim prowadzi już stację benzynową i otwarcie mówi o kolejnych inwestycjach. W ostatnim czasie nawiązał również współpracę z producentem wędlin i parówek, dzięki czemu do sprzedaży trafiła sygnowana jego nazwiskiem kiełbasa.

Nietypowe pomysły biznesowe artysty regularnie odbijają się szerokim echem w mediach. Na tym jednak nie koniec. W oficjalnym sklepie Skolima, obok perfum, koszulek i innych gadżetów, pojawiła się również bielizna z jego logo. Fanki mogą kupić stringi w cenie około 70 złotych, natomiast męskie bokserki kosztują około 80 złotych.

POLECAMY: Oskar Cyms doznał KONTUZJI podczas koncertu. Wszystko nagrały kamery

Fanka zrobiła TO, żeby dostać się do Skolima. Artysta ujawnił kulisy [WIDEO]

Okazuje się jednak, że nie tylko biznesowe pomysły Skolima potrafią zaskakiwać. Niedawno wokalista gościł w studiu RMF FM, gdzie udzielił krótkiej rozmowy przygotowanej z myślą o mediach społecznościowych stacji. W pewnym momencie został poproszony o opowiedzenie historii związanej z najbardziej szaloną rzeczą, jaką zrobiła jedna z jego fanek podczas koncertu.

Wtedy Skolim przypomniał sobie sytuację, która brzmi jak scena z filmu. Jedna z fanek miała próbować dostać się do niego w wyjątkowo niebezpieczny sposób. Zamiast szukać zwyczajnej drogi do artysty, postanowiła wspiąć się po piorunochronie na wysokość kilku pięter.

“Raz miałem sytuację. Klub był na wysokości drugiego czy trzeciego piętra i dziewczyna wspinała się po piorunochronie. I ja się przebierałem i zaczęła walić w szybę. “Chodź na chwilę”. Ja mówię: “Co ty, nie możesz tu być, schodź tam”. Potem mówię Patryk, przepędź tą dziewczynę” – zaczął Skolim.

Historia na tym się jednak nie zakończyła. Jak wynika z opowieści Skolima, fanka po reakcji wokalisty postanowiła zwrócić swoją uwagę na Patryka, którego artysta poprosił o interwencję. Wtedy sytuacja przybrała jeszcze bardziej zaskakujący obrót.

Patryk podszedł do niej, a ona mówi tak “Słuchaj, to chodź Ty ze mną”. Patryk mówi: “Ja nie mogę, ja się muszę przebierać”. “A jest z wami jeszcze jakiś kierowca chociaż?” Tak się skończyła historia” – opowiedział Skolim.

Opowieść Skolima pokazuje, że ogromna popularność potrafi prowadzić do naprawdę nieprzewidywalnych sytuacji. Choć historia została przez artystę przedstawiona w humorystyczny sposób, wspinanie się po piorunochronie na wysokość drugiego lub trzeciego piętra mogło przecież zakończyć się bardzo niebezpiecznie.

Podczas tej samej rozmowy Skolim zdradził również, że mimo intensywnego życia, ogromnej liczby koncertów i całego zamieszania towarzyszącego jego występom ma swój stały rytuał przed wejściem na scenę. Zapytany o to, co zawsze robi przed koncertem, odpowiedział krótko:

“Robię znak krzyża i napijam się wody” – wtrącił w rozmowie z RMF FM.

Skolim pozostaje dziś jednym z najbardziej zapracowanych wykonawców na polskiej scenie. Łączy intensywne koncertowanie z rozwijaniem kolejnych biznesów, a jego rosnąca popularność sprawia, że wokół niego nieustannie dzieje się coś zaskakującego. Historia fanki wspinającej się po piorunochronie jest jednak dowodem na to, że uwielbienie publiczności czasami może przekraczać granice zdrowego rozsądku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ślub Romanowskiej i Maseraka w Polsacie? Widzowie zobaczą wyjątkowe sceny

Lubicie Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim (fot. screen Instagram RMF FM)
Skolim (fot. screen Instagram Skolim)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Oskar Cyms doznał KONTUZJI podczas koncertu. Wszystko nagrały kamery

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno opowiadał o bolesnym incydencie z mikrofonem, który zakończył się uszkodzeniem zęba. Teraz młody wokalista znów musiał tłumaczyć się fanom ze swojego stanu zdrowia podczas koncertu. Tym razem wszystko wydarzyło się zaledwie dzień wcześniej. Dowiedz się więcej!

Droga Oskara Cymsa do popularności wyglądała zupełnie inaczej niż kariera wielu młodych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Nie zaczynał od telewizyjnych talent show ani spektakularnych programów rozrywkowych. Jego początki związane były przede wszystkim z internetem, gitarą i występami na słynnym sopockim Monciaku, gdzie uczył się kontaktu z publicznością oraz budował sceniczną pewność siebie.

To właśnie uliczne granie okazało się dla niego bezcenną szkołą muzycznego życia. Oskar Cyms wielokrotnie podkreślał, że to dzięki tym doświadczeniom nauczył się autentyczności i reagowania na emocje publiczności. W jednym z wywiadów wspominał:

„Zacząłem od nagrywania filmów do sieci. Wrzucałem covery znanych numerów, a potem jeszcze kilkukrotnie spróbowałem swoich sił na żywo na Monciaku sopockim” – mówił niegdyś dla RMF FM.

Przełomowym momentem w jego karierze okazał się występ podczas Top of the Top Sopot Festival 2024. To właśnie wtedy zdobył prestiżowego Bursztynowego Słowika Publiczności i na dobre zwrócił uwagę szerszej publiczności. Dla wielu młodych wykonawców byłby to szczyt marzeń, ale dla niego był dopiero początkiem dynamicznego rozwoju kariery.

Po sukcesie w Sopocie popularność wokalisty zaczęła rosnąć w błyskawicznym tempie. Kolejne utwory, takie jak „Zabierz mnie”, „Na niebie”, „Daj mi znać”, „No co Ty” czy „Co noc”, zdobywały miliony odsłon i regularnie pojawiały się na listach przebojów. Fani pokochali również jego muzyczne duety z Wersow, Wiktorią Kida czy Carlą Fernandez.

Choć zawodowo wszystko układa się znakomicie, ostatnie tygodnie nie należą do najłatwiejszych dla młodego artysty. Pod koniec maja media obiegła informacja o nietypowym wypadku podczas jednego z koncertów. W trakcie energicznego występu Oskar Cyms niefortunnie uderzył się mikrofonem w okolice jamy ustnej, uszkadzając ząb.

Na szczęście problem udało się szybko rozwiązać dzięki pomocy specjalistów. Sam wokalista zachował do całej sytuacji dystans, jednak wielu fanów zaczęło żartować, że pech wyjątkowo upodobał sobie ich idola. Jak się okazuje, był to dopiero początek problemów zdrowotnych artysty podczas tegorocznej trasy koncertowej.

POLECAMY: Ślub Romanowskiej i Maseraka w Polsacie? Widzowie zobaczą wyjątkowe sceny

Oskar Cyms miał WYPADEK podczas koncertu

Podczas jednego z ostatnich koncertów uwagę publiczności zwróciło zachowanie wokalisty. Fani zauważyli, że Oskar Cyms jest znacznie mniej ruchliwy niż zwykle, a część utworów wykonywał siedząc na wysokim krześle. Wielu zastanawiało się, czy za kulisami wydarzyło się coś niepokojącego.

Artysta postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości i sam wyjaśnił sytuację ze sceny. Jak się okazało, dzień wcześniej doznał kontuzji podczas koncertu.

„Hej, w końcu mogę chwilę do was pogadać i wytłumaczyć się, dlaczego jestem dzisiaj trochę bardziej statyczny. To nie dlatego, że mi się nie chce — mi się zawsze chce. Po prostu wczoraj, na ostatnim numerze, kiedy zbiegłem do was robić zdjęcia, wywaliłem się w tunelu i skręciłem prawą kostkę. Dlatego dzisiaj muszę trochę się oszczędzać. Serio, ja zawsze coś sobie zrobię. Byłem już u fizjoterapeuty […] więc jest git, ale muszę uważać na nogę” – tłumaczył.

Mimo kontuzji wokalista nie zamierzał odwoływać występu. Wręcz przeciwnie – zapewnił fanów, że zrobi wszystko, by koncert przebiegł zgodnie z planem. Jedynie spokojniejsze utwory postanowił wykonać na siedząco, by nie pogłębiać urazu.

„Mam nadzieję, że nie będziecie mieć mi za złe, że te spokojniejsze utwory będę grał na siedząco. Ale zaraz wrócimy do grania na stojąco. Staram się po prostu oszczędzać nogę […] Po tym numerze jest ‘Na niebie’ i kardio. Wy nie macie zwolnienia!” – żartował ze sceny.

Nagrania z koncertu szybko trafiły do sieci, a pod filmikami pojawiło się mnóstwo komentarzy od zaniepokojonych fanów. Internauci życzyli artyście szybkiego powrotu do pełnej sprawności i zwracali uwagę, że ostatnie miesiące nie są dla niego najłaskawsze.

„Biedny Oski”, „Ten sezon jest dla niego wyjątkowo niebezpieczny”, „Zdrówka!”, „Najważniejsze, że mimo wszystko wyszedłeś na scenę”, „Uważaj na siebie, bo jeszcze przed tobą wiele koncertów” — pisali internauci.

Wygląda jednak na to, że mimo kolejnych przeciwności losu Oskar Cyms nie zamierza zwalniać tempa. Wokalista konsekwentnie realizuje kolejne koncertowe plany, a jego fani mają nadzieję, że pech wreszcie da mu spokój. Jedno jest pewne – determinacji i zaangażowania młodemu artyście zdecydowanie nie brakuje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Po rozstaniu Bomby i Collinsa głos zabrał jego brat. Padł apel do mediów

Lubicie piosenki Oskara Cymsa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

@agata_capala Ten to zawsze musi coś sobie zrobić. #koncert #oskarcyms #kontuzja #dc #viral @OSKAR CYMS ♬ oryginalny dźwięk – Agataa
Oskar Cyms (fot. screen TikTok @agata_capala)
Oskar Cyms (fot. archiwum prywatne serwisu przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością