showbiz
Wielkie zmiany w „Halo tu Polsat”: koniec Sykut i Ibisza! Wachowicz nową gospodynią – to dopiero początek
Polsat odważył się na krok, który wielu ekspertów telewizyjnych uznałoby za ryzykowny – przerwał emisję swojego weekendowego programu porannego na całe wakacje. Teraz jednak „Halo tu Polsat” wraca w nowej odsłonie, a widzowie muszą przygotować się na spore zaskoczenia. Zawodowy rozwód jednego z najpopularniejszych duetów prowadzących to dopiero początek. Dowiedz się więcej!
„Halo tu Polsat” wystartował w sierpniu 2024 roku, z miejsca wypełniając lukę w porannym paśmie jednej z największych stacji w Polsce. Dotychczas Polsat nie oferował autorskiego formatu na poranek, podczas gdy konkurencja jak TVN czy TVP nieustannie przyciągała widzów swoimi show. Weekendowe wydania, nadawane od piątku do niedzieli o 8:00 rano, szybko zyskały wierną publiczność. Program okazał się odważną odpowiedzią na popularne formaty konkurencji, oferując mieszankę newsów, kultury i rozrywki w lekkiej, przystępnej formie.
Na czele programu stanęły trzy wyraziste duety prowadzących, znanych widzom z różnych telewizyjnych produkcji. Pierwszy duet to Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna, kojarzeni przede wszystkim z „Tańca z Gwiazdami”, których chemia na ekranie przyciągała rzesze fanów. Drugi duet tworzyli Maciej Rock i Agnieszka Hyży, znani z „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, którzy wprowadzali do programu lekkość i humor. Trzeci zespół to Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski, którzy jeszcze do niedawna pracowali w TVP przy „Pytaniu na śniadanie”, a ich transfer do Polsatu był szeroko komentowany w mediach. Ta mieszanka doświadczenia, popularności i różnorodności osobowości okazała się receptą na sukces programu.
1 czerwca 2025 roku widzowie zobaczyli ostatnie przedwakacyjne wydanie „Halo tu Polsat”. Stacja ogłosiła, że program wraca dopiero pod koniec sierpnia, co w porannej telewizji jest praktycznie niespotykane. Podczas gdy TVN i TVP emitują swoje poranne formaty prawie bez przerwy, Polsat postanowił zrobić ponad dwumiesięczną wakacyjną pauzę. Decyzja ta wywołała falę pytań o przyszłość pasma i jego widownię. Eksperci wskazywali, że brak regularnej emisji może wpłynąć na oglądalność, ale stacja najwyraźniej postawiła na strategię odświeżenia programu i wprowadzenia zmian, które przyciągną nowych widzów.
POLECAMY: Niepokojące słowa Stanisława Soyki przed śmiercią. Ewa Bem ujawnia kulisy ich ostatniego spotkania
„Zawodowy rozwód” na ekranie! To koniec Ibisza i Sykut
Największe emocje wzbudziła jednak zmiana w gronie prowadzących. Para Krzysztof Ibisz – Paulina Sykut-Jeżyna przeszła tzw. „zawodowy rozwód”. Choć oboje pozostają w programie, teraz każdy z nich pojawi się z nowym partnerem. Oficjalnie nową partnerką Ibisza została Ewa Wachowicz, dotychczas obecna głównie w kulinarnej części programu, a znana z własnego show „Ewa gotuje” oraz tytułu Miss Polonia 1992. Zmiana ta ma wnieść świeżość i zupełnie nową dynamikę do programu.
Po wakacjach do ekipy prowadzących dołączą także nowe osoby, a zmiany w duetachjuż budzą spore emocje. Według nieoficjalnych informacji, Paulina Sykut-Jeżyna ma teraz tworzyć duet z Tomaszem Wolnym, co wzbudza ogromne zainteresowanie wśród widzów i mediów.
Dotychczas program koncentrował się głównie na kulturze, showbiznesie i lekkich wywiadach, ale teraz Polsat planuje wprowadzić także więcej tematów społecznych, ludzkich historii i praktycznych porad. Stacja chce, aby „Halo tu Polsat” było bliżej swoich widzów niż kiedykolwiek wcześniej – program nie tylko ma informować i bawić, ale również inspirować i angażować społecznie. To zdecydowany krok w stronę formatu bardziej zróżnicowanego, odpowiadającego realnym oczekiwaniom współczesnej publiczności i jednocześnie generującego dodatkowe emocje dzięki nowym, nieoczywistym duetom prowadzących.
Zmiany nie ominą również scenografii programu. Studio zyska bardziej przytulny, ciepły wystrój, który ma sprzyjać szczerym rozmowom i poważnym wywiadom, a jednocześnie nie tracić energii, która cechowała wcześniejsze wydania. Znaczące elementy dekoracyjne, nowe strefy do wywiadów i wyeksponowane miejsce do rozmów z gośćmi mają zwiększyć komfort prowadzących i widzów, wprowadzając atmosferę intymności i zaangażowania.
Od 29 sierpnia „Halo tu Polsat” będzie nadawany w każdy piątek, sobotę i niedzielę od 8:00 rano. Program ma zachować sprawdzone elementy, które pokochali widzowie, jak rozmowy ze znanymi osobami na słynnej żółtej kanapie czy poranne przeglądy wydarzeń kulturalnych. Jednak nowe wydania mają przynieść także świeżą dawkę emocji, ciekawych tematów i nowych prowadzących, którzy wniosą do show więcej różnorodności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Dowbor nie kryje łez po śmierci Stanisława Soyki. Jej słowa chwytają za serce
Którą telewizję śniadaniową oglądacie najczęściej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: SJ
news
Niespodzianka w „DDTVN”: Chwalińska kompletnie się tego nie spodziewała
Maja Chwalińska ma za sobą wyjątkowo intensywne tygodnie. Po sukcesie na kortach Rolanda Garrosa tenisistka pojawiła się w jednym z najpopularniejszych programów śniadaniowych w Polsce, gdzie przeżyła całkowicie niespodziewany moment. To, co wydarzyło się na wizji, wyraźnie ją zaskoczyło. Dowiedz się więcej!
Maja Chwalińska wróciła już do Polski po bardzo udanym występie podczas tegorocznego Roland Garros. Choć nie udało jej się sięgnąć po końcowy triumf, turniej okazał się dla niej ogromnym sukcesem. Świetna postawa na paryskich kortach sprawiła, że tenisistka zanotowała imponujący awans w światowym rankingu i znalazła się w centrum zainteresowania mediów.
Ostatnie dni dla młodej sportsmenki upływają pod znakiem licznych wywiadów i spotkań z dziennikarzami. Sama przyznaje jednak, że po wymagających tygodniach spędzonych na treningach i meczach marzy przede wszystkim o odpoczynku. Jak podkreśla, intensywny okres dał jej się we znaki i nie może doczekać się upragnionych wakacji.
Zanim jednak uda się na zasłużony urlop, Maja Chwalińska chętnie dzieli się wspomnieniami z Francji. We wtorkowy poranek tenisistka pojawiła się w studiu programu „Dzień dobry TVN”, gdzie opowiadała o swoich sportowych osiągnięciach, emocjach związanych z turniejem oraz wsparciu najbliższych.
W trakcie rozmowy z Marcinem Prokopem i Dorotą Wellman zawodniczka została zapytana o to, co daje jej największą radość poza sukcesami na korcie. Bez chwili wahania przyznała, że ogromne znaczenie ma dla niej obecność rodziny i bliskich osób, które wspierają ją niezależnie od wyników.
Tenisistka wspominała również wzruszającą niespodziankę, jaką przygotowali jej najbliżsi podczas pobytu w Paryżu. Jak zdradziła, pojawili się na trybunach niespodziewanie, by dopingować ją podczas najważniejszych meczów turnieju. To właśnie ten gest miał dla niej szczególne znaczenie.
POLECAMY: Marzena Rogalska zdradziła SEKRET Łukasza Nowickiego. Poszło o PIENIĄDZE [TYLKO U NAS]
Wielka niespodzianka dla Mai Chwalińskiej
Nagle rozmowa przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Za plecami Mai Chwalińskiej pojawił się kucharz i cukiernik programu, Szymon Czerwiński, trzymając przygotowaną specjalnie dla niej potrawę. Cała sytuacja była elementem niespodzianki przygotowanej przez ekipę śniadaniówki.
“Zapraszamy, panie Szymonie! Maja, wiemy, że bardzo lubisz pewien rodzaj makaronu, więc Szymon dzisiaj zrobił go dla ciebie. Dużo trufli. Proszę bardzo” – powiedział Marcin Prokop, czym wywołał wyraźne zaskoczenie u tenisistki.
Reakcja sportsmenki była natychmiastowa. Widać było, że kompletnie nie spodziewała się takiego gestu ze strony produkcji programu.
“Wow! Nie spodziewałam się! Czy ja mogę to spróbować poza kamerami? Nie lubię, jak ktoś na mnie patrzy, jak jem” – dodała lekko speszona tenisistka.
Słowa Mai Chwalińskiej wywołały uśmiechy w studiu. Szybko wykorzystał to Marcin Prokop, który postanowił pociągnąć temat i zażartować z nietypowego wyznania swojej rozmówczyni.
“Czyli w restauracjach wychodzisz?” – dopytywał prowadzący.
Maja Chwalińska nie straciła jednak poczucia humoru i błyskawicznie znalazła odpowiedź na zaczepkę dziennikarza.
“Raczej wybieram jedzenie w hotelu” – odparła Maja, obracając całą sytuację w żart.
Występ tenisistki w „Dzień dobry TVN” spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem widzów. Wielu internautów zwróciło uwagę na jej naturalność, skromność i poczucie humoru, które coraz częściej można obserwować również poza kortem.
Nie da się ukryć, że wokół Mai Chwalińskiej robi się coraz głośniej. Jej sukcesy sportowe sprawiają, że zainteresowanie kibiców stale rośnie, a w mediach społecznościowych coraz częściej można spotkać określenie „Majomania”. Jeśli tenisistka utrzyma obecną formę, wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek jeszcze większej popularności młodej Polki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natalia Kukulska nie mogła spać przez Dodę? Pojawiły się wyjaśnienia
Polubiliście Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
prze.tv
Marzena Rogalska zdradziła SEKRET Nowickiego. Poszło o PIENIĄDZE!
Podczas konferencji programu “Pytanie na Śniadanie” Marzena Rogalska zdradziła sekret swojego programowego partnera. Jak prezenterka dogaduje się z Łukaszem Nowickim?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?
news
Kukulska nie mogła spać przez Dodę? Pojawiły się wyjaśnienia
Niewinne nagranie z hotelu w Opolu zamieniło się w viral, który rozbawił fanów i rozpętał lawinę komentarzy w sieci. Wszystko przez niecodzienną sytuację między dwiema znanymi wokalistkami, które niespodziewanie stały się sąsiadkami za ścianą. Teraz głos zabrała jedna z nich, ujawniając kulisy całego zamieszania. Poznaj tę zabawną historię!
Wszystko zaczęło się od krótkiego nagrania opublikowanego przez Natalia Kukulska, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Wideo przedstawiało hotelową rzeczywistość w Opolu, gdzie artystka próbowała odpocząć przed kolejnymi obowiązkami. Spokój zakłóciły jednak dźwięki dochodzące zza ściany, które szybko stały się tematem internetowej dyskusji.
Na nagraniu słychać było, że w sąsiednim pokoju przebywa Doda, która przygotowywała się do swojego występu. Sytuacja, choć początkowo mogła wydawać się uciążliwa, została przez Natalia Kukulska opisana z dużym dystansem i humorem. Wokalistka podkreśliła, że rozumie zawodowe obowiązki koleżanki po fachu, nawet jeśli wiążą się one z nietypowymi warunkami akustycznymi.
“Gdy próbujesz sobie zrobić drzemkę po próbie, a obok mieszka Doda. Ja to szanuję, rozumiem, pozdrawiam. Każdy musi się rozśpiewać, to nieważne, że inni chcą pospać. Jak skowronek” — pokazała na InstaStory Natalia Kukulska.
Nagranie szybko stało się viralem, a internauci zaczęli żartować z niecodziennej „hotelowej współpracy” dwóch artystek. Wiele osób doceniło dystans obu wokalistek, które zamiast konfliktu pokazały poczucie humoru i wzajemny szacunek.
POLECAMY: Andrzej Grabowski wyrzucony z „TzG”? Opowiedział, jak to wyglądało
Doda tłumaczy się z zaistniałej sytuacji
Do całej sytuacji odniosła się sama Doda, która w swoim stylu postanowiła szczegółowo wyjaśnić, jak wyglądały kulisy hotelowego zamieszania. Jak się okazało, artystka ma bardzo konkretne podejście do warunków odpoczynku podczas tras koncertowych.
Na wstępie Doda podkreśliła, że sen jest dla niej absolutnym priorytetem i stara się zawsze zadbać o komfort w hotelu. Jak zdradziła, często wybiera pokoje w taki sposób, aby uniknąć hałasu i nieprzyjemnych niespodzianek.
“Muszę spać te dziewięć, dziesięć godzin i jak przyjeżdżam do hotelu, to otaczam się pokojami moich znajomych, tak żebym wiedziała na pewno, że nikt nie będzie mieszkał obok mnie, ściana w ścianę, jakiś wariat, co będzie imprezował. Przyjechałam do Opola i prawie mi się udało, ale pokój obok już mieszkał ktoś inny. Chciałam go wyeksmitować, ale się nie udało” – zaczęła.
Jak się później okazało, „niechcianą sąsiadką” była właśnie Natalia Kukulska. Ta informacja całkowicie zmieniła perspektywę Doda, która szybko uznała, że sytuacja nie jest żadnym problemem, a wręcz przeciwnie — może zakończyć się zabawną historią.
“Tym kimś była Natalia Kukulska. – Pani mówi, że ta osoba już mieszka od paru dni, a ja mówię: – No ale kto? – No pani Natalka. – Kukulska? – No tak, pani Kukulska, a ja mówię: nie, no to spoko, ona na pewno nie będzie imprezować. Myślę sobie: będzie spokój, cisza, na bank, prześpię to jakoś, dam radę, po czym o*******m jej taką operę stulecia w biały dzień. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że to było po obiedzie i trwało dziesięć minut. Musiałam się rozśpiewać. Ja sama powiedziałam Natalce: ty musisz to wrzucić, nikt się nie potrafi tak drzeć, jak stare prześcieradło” – żartowała.
Cała sytuacja, choć początkowo mogła wyglądać na hotelową niedogodność, szybko przerodziła się w internetowy hit. Internauci docenili dystans obu artystek i ich poczucie humoru, które sprawiło, że potencjalny konflikt zamienił się w viralową anegdotę.
W efekcie nagranie Natalia Kukulska oraz komentarz Doda tylko podgrzały zainteresowanie fanów, którzy masowo udostępniali fragmenty w sieci. W komentarzach pojawiły się setki reakcji, a cała sytuacja została uznana za jeden z najbardziej zabawnych momentów tegorocznego festiwalu.
Historia z Opola pokazuje, że nawet w świecie show-biznesu pełnym napięć i rywalizacji, czasem wystarczy odrobina humoru, by zamienić potencjalny problem w viralowy sukces. W tym przypadku wygrał dystans, autoironia i wzajemne zrozumienie, a internet tylko to podchwycił.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?
Za co najbardziej lubicie Oskara Cymsa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Andrzej Grabowski wyrzucony z „TzG”? Opowiedział, jak to wyglądało
Przez dekadę był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy jury „Tańca z gwiazdami”. Teraz Andrzej Grabowski postanowił opowiedzieć o kulisach swojej obecności w programie i zdradził, jak naprawdę wyglądało jego rozstanie z popularnym show. Jego słowa mogą zaskoczyć wielu widzów. Dowiedz się więcej!
Przez dziesięć lat Andrzej Grabowski był jednym z filarów jury programu „Taniec z Gwiazdami”. Chociaż wielu widzów przyzwyczaiło się do jego charakterystycznego stylu oceniania i nieoczywistych komentarzy, mało kto wiedział, jak wyglądały kulisy jego obecności w programie. Aktor postanowił opowiedzieć o tym w podcaście „WojewódzkiKędzierski”, gdzie wrócił wspomnieniami do swojej telewizyjnej przygody.
Początkowo rozmowa toczyła się w żartobliwym tonie. Prowadzący nawiązali do programu „Taniec z Gwiazdami”, próbując wyciągnąć od aktora kilka informacji na temat tańca i jego wieloletniej pracy w jury. W pewnym momencie padło pytanie o różnice między poszczególnymi stylami tanecznymi, na które Andrzej Grabowski odpowiedział z charakterystycznym dla siebie dystansem.
“Po co ci ta wiedza? – zastanawiał się Grabowski.
Na tym jednak temat się nie zakończył. Kiedy prowadzący wspomnieli o udziale Piotra Kędzierskiego w tanecznym show, aktor nie ukrywał, że nie śledził jego występów.
“On wie, zapytaj się” – stwierdził aktor, przyznając jednocześnie, że o występach dziennikarza jedynie słyszał.
W pewnym momencie Kuba Wojewódzki poruszył temat, który od lat budził ciekawość widzów. Zapytał aktora, czy przez lata pracy w jury otrzymywał wskazówki dotyczące ocen i komentarzy oraz czy jego obecność w programie była częścią większego planu twórców.
Wtedy aktor zdecydował się ujawnić kulisy swojej współpracy z programem. Jak przyznał, od samego początku wiedział, że nie będzie ekspertem od techniki tanecznej. Taką rolę mieli pełnić inni jurorzy, a jego zadanie było zupełnie inne.
“To był pomysł Niny, rzeczywiście. Ona dzwoni: Andrzej, może byś był jurorem w “Tańcu z gwiazdami”?. Mówię: “Nina, nie znam się na tańcu”. “Ale to nie o to chodzi. Na tańcu tam się będzie znał Malitowski i Pavlović, a ty i Tyszkiewicz macie być tymi, którzy [powiedzą]: mnie się to podoba, mimo że tobie się nie podoba. (…) Mnie się to podobało akurat i daję 10” – wyjawił.
POLECAMY: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?
Andrzej Grabowski o kulisach zwolnienia przez Miszczaka
Przez lata Andrzej Grabowski zasiadał przy jurorskim stole obok takich postaci jak Beata Tyszkiewicz, Michał Malitowski czy Iwona Pavlović. Mimo ogromnej popularności programu sam aktor nie uważał jednak, że był idealnym kandydatem do tej roli.
“Uważasz, że byłeś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu?” – dopytywał dziennikarz.
“Nie, nie uważam. Wiesz, dlaczego się zdecydowałem? Dlatego, że ja sobie pomyślałem: to jest olbrzymia oglądalność tego “Tańca z Gwiazdami”. Dla tych ludzi, którzy myślą, że ja jestem Ferdynandem Kiepskim… ciągle są tacy” – stwierdził aktor.
Jak wyjaśnił, udział w programie był dla niego szansą na pokazanie widzom innego oblicza niż to, które przez lata kojarzono z kultową rolą Ferdynanda Kiepskiego. Popularny serial sprawił, że wielu odbiorców utożsamiało go wyłącznie z jedną postacią, a jurorska funkcja pozwalała mu budować zupełnie nowy wizerunek.
W trakcie rozmowy nie zabrakło również pytania o pieniądze. Kuba Wojewódzki w swoim stylu zasugerował, że aktor mógł kierować się głównie finansami. Grabowski stanowczo jednak odrzucił taką sugestię, dając do zrozumienia, że jego motywacje były zupełnie inne niż chęć szybkiego zarobku.
Największe zaskoczenie przyszło jednak pod koniec rozmowy. Aktor ujawnił bowiem, że po dziesięciu latach nie odszedł z programu z własnej woli. Jak przyznał, decyzję o zakończeniu współpracy podjęli producenci, którzy postanowili zmienić skład jury.
“Zwolnili [mnie]. [Powiedzieli], że potrzebują młodszych i że zmieniają formułę. Nina przestała być dyrektorem programowym, został Edek Miszczak. Edek do mnie zadzwonił. Mówił: “Andrzej, wiesz, bo my tutaj zmieniamy trochę formułę, młodszych potrzebujemy”- ujawnił.
Na koniec rozmowy pojawił się jeszcze temat wynagrodzenia za udział w show. Choć przez lata spekulowano o wysokich zarobkach jurorów, odpowiedź Grabowskiego była wyjątkowo krótka i wymowna.
“Dobrze ci płacili?” – dodał Wojewódzki.
“Tak sobie” – zakończył Grabowski.
Wyznanie Andrzeja Grabowskiego rzuciło nowe światło na kulisy jednego z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Po latach aktor otwarcie opowiedział zarówno o powodach przyjęcia propozycji, jak i okolicznościach swojego odejścia. Jego szczerość sprawiła, że temat błyskawicznie wywołał zainteresowanie widzów i ponownie przypomniał o zmianach, jakie zaszły w „Tańcu z Gwiazdami”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni
Brakuje Wam Andrzeja Grabowskiego w jury “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
moda5 dni temuOpole 2026: Doda skradła show? Widzowie zwrócili uwagę na jedno
-
news5 dni temuBarbara Bursztynowicz pogrążona w żałobie. Właśnie przekazała smutną wiadomość
-
showbiz1 dzień temuMietek Szcześniak zabrał głos po słowach Skolima. Ma rację?
-
news4 dni temuDawid Kwiatkowski znów w Opolu. Po występie ruszyła lawina komentarzy
-
news5 dni temuMaryla Rodowicz wbija szpilę gwiazdom? „Dla mnie to jest słabe”
-
news4 dni temuDaria Syta i Igor Grobelny WZIĘLI ŚLUB. Wypłynęły zdjęcia
-
showbiz3 dni temuSebastian Fabijański stanął po stronie Skolima? Padły wymowne słowa
-
news3 dni temuKonflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach

Dodaj komentarz