showbiz
TikToker „Buniek” oblany na maturze! Szokujące wyniki gwiazdy internetu – eksperci alarmują do maturzystów
Dziś tysiące maturzystów odebrało wyniki egzaminów, które trzymały ich w napięciu przez cały maj i czerwiec. Nie wszyscy jednak mieli powody do radości – w sieci głośno o młodym influencerze, który niestety nie zdał. Dowiedz się więcej!
Dziś rano tysiące maturzystów w całej Polsce z niecierpliwością sprawdzało wyniki jednego z najważniejszych egzaminów w ich życiu – matury. Egzaminy pisemne, które odbyły się w maju, obejmowały trzy obowiązkowe przedmioty na poziomie podstawowym: język polski, matematykę oraz język obcy nowożytny. Do tego dochodziły egzaminy ustne z polskiego i języka obcego, a także dodatkowy przedmiot rozszerzony, jak geografia, historia czy biologia. Wyniki były dostępne online już od godziny 8:30, co spowodowało prawdziwy wysyp emocjonujących wpisów, filmów i reakcji w mediach społecznościowych.
Jednym z najgłośniejszych dziś tematów stał się wynik matury popularnego TikTokera znanego jako Buniek. Mimo że zdobył całkiem dobre oceny z kilku przedmiotów, nie udało mu się zaliczyć egzaminu z języka angielskiego na poziomie podstawowym – zdobył tam tylko 20%, co oznacza automatyczną dyskwalifikację całej matury. Dodatkowo matematykę napisał na zaledwie 24%, co tylko pogłębia problem. Ta sytuacja zszokowała nie tylko jego fanów, ale i użytkowników internetu, którzy śledzą losy młodych ludzi na platformach społecznościowych.
Na swoim profilu Buniek podzielił się szczerym podsumowaniem swoich wyników:
Angielski mam 20%, ale angielski ustny mam 60%. Polski pisemny 35%, a ustny 40% i matematyka 24%, ale geografia rozszerzona 37%. Szkoda, że to ona nie jest obowiązkowa zamiast angielskiego – relacjonował.
Jego wypowiedź pokazuje, że mimo problemów z jednym obowiązkowym przedmiotem, radził sobie nieźle z innymi egzaminami, co jednak nie wystarczyło do zdania matury. Nie ukrywał też, że do egzaminów podszedł bez większego przygotowania.
Ja do tej matury w ogóle się nie uczyłem, bo miałem jej nie pisać, ale zapisałem się, bo stwierdziłem, co mi szkoda spróbować i najwyżej się poprawi. Za rok poprawię sobie jeszcze raz – powiedział.
Ta szczerość odbiła się szerokim echem w mediach, pokazując inną stronę egzaminacyjnego stresu i podejścia młodych ludzi do matury. Choć dla wielu ten dzień był pełen radości i dumy z osiągniętych wyników, historia TikTokera przypomina, że nie wszystkim udało się spełnić oczekiwania. Wielu maturzystów mierzyło się z rozczarowaniem i poczuciem porażki, które w mediach społecznościowych nabrały niespotykanego rozgłosu.
POLECAMY: Malwina Wędzikowska obnaża prawdę o udziale w popularnym programie i relacji z mamą: „Wygrała moja głupota”
Matura to nie koniec świata! Eksperci alarmują
Warto jednak przypomnieć, że matura, choć ważna, nie jest wyrocznią. Wyniki egzaminu nie definiują wartości człowieka ani jego przyszłych sukcesów. Wiele znanych osób, które odniosły w życiu spektakularne sukcesy, nie miało idealnych wyników maturalnych. To dopiero początek drogi, a nie jej kres.
Eksperci zwracają też uwagę na to, jak duży stres i presja wiążą się z tym egzaminem. Matura potrafi zburzyć pewność siebie, zwłaszcza gdy nie idzie zgodnie z oczekiwaniami. Dlatego ważne jest, aby młodzi ludzie wiedzieli, że błędy i niepowodzenia nie przekreślają całej przyszłości, a zawsze jest szansa na poprawę i zmianę.
Tegoroczna matura pokazała również, jak bardzo świat młodzieży przeniknięty jest mediami społecznościowymi. Platformy takie jak TikTok, Instagram czy Facebook stały się miejscem wymiany emocji, wsparcia, ale i krytyki. Publiczne dzielenie się wynikami stało się częścią nowej rzeczywistości edukacyjnej i społecznej młodych ludzi.
W sytuacjach takich jak ta, gdy ktoś z dużym gronem fanów – jak Buniek – pokazuje swoje niepowodzenie, otwiera się przestrzeń do rozmów o prawdziwych emocjach i wyzwaniach stojących przed maturzystami. To ważne, by nie bagatelizować tych doświadczeń, ale także pokazywać, że to tylko jeden z etapów życiowej drogi.
Podsumowując, dzisiejsze wyniki matur to prawdziwa mieszanka radości i rozczarowania, zwycięstw i porażek. Każdy maturzysta mierzy się z nimi na swój sposób, a historia Buniaka jest tego najlepszym dowodem. Nie zapominajmy jednak, że matura to nie koniec świata, a jedynie kolejny krok, dla niektórych trudny, dla innych zwyczajny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat szaleje i odsłania kolejną gwiazdę “Tańca z Gwiazdami”! Katarzyna Zillmann zmienia świat sportu na taniec
Jak wspominacie swoje egzaminy maturalne? Dzielcie się śmiało swoimi wspomnieniami!




Autor: SJ
news
Padły zarobki Łatwoganga ze streamu. Kwota wbija w fotel
To miała być akcja charytatywna, która poruszy internet – i tak właśnie się stało. Teraz jednak pojawiają się pytania, o których wcześniej mało kto mówił. Czy za sukcesem stoi coś więcej niż tylko bezinteresowna pomoc? Dowiedz się więcej!
Dziewięciodniowy stream Łatwoganga przejdzie do historii polskiego internetu jako jedno z największych wydarzeń charytatywnych. Początkowo wszystko wyglądało skromnie – młody twórca zapowiedział, że przez dziewięć dni będzie słuchał utworu Bedoesa „Diss na raka”, jednocześnie zbierając środki dla dzieci walczących z chorobami nowotworowymi.
Start był niepozorny, bo cel wynosił zaledwie 500 tysięcy złotych. Jednak z każdym kolejnym dniem skala przedsięwzięcia rosła w tempie, którego nikt się nie spodziewał. W krótkim czasie transmisja zaczęła przyciągać setki tysięcy widzów, a licznik wpłat rósł niemal w czasie rzeczywistym.
Ogromną rolę w rozwoju akcji odegrały znane nazwiska. W mieszkaniu Łatwoganga pojawiali się kolejni goście – od influencerów po gwiazdy show-biznesu. Wśród nich znaleźli się m.in. Friz, Wersow, Agata Kulesza, Kasia Nosowska, Maciej Musiał, Małgorzata Kożuchowska, Tomasz Karolak, Grzegorz Hyży, Oskar Cyms, Dawid Kwiatkowski, Sanah czy Natalia Szroeder oraz Krzysztof Stanowski, którzy wspólnie zachęcali widzów do wsparcia zbiórki.
Dla wielu internautów transmisja szybko stała się czymś więcej niż tylko akcją charytatywną. W sieci pojawiały się komentarze, że to „najlepszy polski serial”, a momentami stream oglądało jednocześnie ponad milion osób. Emocje rosły z każdą godziną, a zainteresowanie nie słabło ani na chwilę.
Po zakończeniu dziewięciodniowego maratonu liczby mówiły same za siebie. Na koncie zbiórki widniała kwota 251 885 518 złotych, która już wtedy robiła ogromne wrażenie. Organizatorzy podkreślali jednak, że to nie koniec, bo wpłaty nadal napływały.
Kilka dni później padł kolejny rekord. Według danych z 27 kwietnia udało się zebrać aż 282 741 778.76 złotych. Tym samym akcja przebiła nawet wyniki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zapisując się na stałe w historii największych zbiórek w Polsce.
POLECAMY: „Must Be The Music”: To działo się za kulisami pierwszego półfinału [FOTO]
Ile Łatwogang zarobił podczas transmisji? Padły kwoty
Wraz z opadaniem emocji zaczęły pojawiać się jednak nowe pytania. Media i internauci zaczęli dokładniej przyglądać się samemu Łatwogangowi oraz mechanizmom działania transmisji. Analizie poddano nie tylko skalę zbiórki, ale także potencjalne zyski samego twórcy.
Temat podjął m.in. Dominik Bos, twórca kanału Awizo TV, który zwrócił uwagę na fakt, że stream był monetyzowany. Oznacza to, że oprócz wpłat od widzów, pojawiały się również przychody z reklam wyświetlanych w trakcie transmisji.
“To jest najpopularniejszy polski film na YouTubie, nie licząc teledysków. 97 milionów wyświetleń. […] To znaczy, że te sto milionów wyświetleń to są wyświetlenia nabite na zmonetyzowanym materiale. Sto milionów wyświetleń to jest, kurde, ja nie wiem, wydaje mi się, że to jest kasa idąca w miliony już z AdSense” – wyznał.
Na podstawie własnych doświadczeń Dominik Bos pokusił się nawet o konkretne wyliczenia, które dodatkowo rozgrzały dyskusję w sieci.
“Na podstawie stawki, jaką ja z YouTube kojarzę z długich form streamowych, wychodzi mi, że ten stream powinien zarobić równy milion z AdSense” – stwierdził.
Sam Łatwogang od początku podkreśla, że wszystkie środki zebrane w ramach zbiórki trafiają do fundacji Cancer Fighters. Organizacja zapowiedziała również uruchomienie specjalnej platformy, na której będą publikowane szczegółowe informacje dotyczące wydatkowania pieniędzy.
Jedno jest pewne – akcja Łatwoganga stała się symbolem solidarności i dowodem na to, że wspólnymi siłami można osiągnąć coś naprawdę wielkiego. To historia, która pokazuje, że nawet z pozoru prosta inicjatywa może przerodzić się w wydarzenie o ogromnym znaczeniu społecznym.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Bagi z kolejną FUCHĄ w Polsacie? Znamy szczegóły
Podobała Wam się akcja Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
„Must Be The Music”: To działo się za kulisami pierwszego półfinału [FOTO]
Pierwszy półfinał „Must Be The Music” przyniósł nie tylko muzyczne emocje, ale też sporo zamieszania wokół tego, co działo się poza sceną. W centrum uwagi znaleźli się nie tylko uczestnicy, ale również jurorzy, którzy tym razem postawili na odważne stylizacje i wyraziste wejścia na antenę. Sprawdź, co działo się za kulisami i zobacz galerię zdjęć!
Najlepsi z najlepszych stanęli dziś do walki o upragniony finał „Must Be The Music”. Punktualnie o 21:00 na antenie Polsatu wystartował pierwszy półfinał na żywo, który dostarczył widzom ogromnych emocji i muzycznych wrażeń. To właśnie ten etap programu często okazuje się najbardziej wymagający – tutaj nie ma już miejsca na przypadek, liczy się charyzma, talent i umiejętność porwania publiczności.
Na scenie zaprezentowało się ośmiu wyjątkowych artystów, którzy wcześniej zachwycili zarówno jury, jak i widzów. Każdy z nich miał jeden cel – zdobyć miejsce w wielkim finale i zrobić kolejny krok w stronę głównej nagrody. Występy pełne pasji, różnorodnych stylów i emocji sprawiły, że rywalizacja była niezwykle zacięta, a decyzja o tym, kto przejdzie dalej, wcale nie należała do łatwych.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Bagi z kolejną FUCHĄ w Polsacie? Znamy szczegóły
Tak zaprezentowały się gwiazdy na ściance [FOTO]
Dziś Dawid Kwiatkowski postawił na elegancję z nutą retro. Artysta zaprezentował się w stylowym, dwurzędowym garniturze w odcieniu przygaszonego błękitu, ozdobionym subtelnymi prążkami. Klasyczny krój został przełamany nowoczesnym podejściem do stylizacji – marynarka o lekko oversize’owym fasonie nadała całości swobodnego, ale wciąż bardzo szykownego charakteru.
Do garnituru dobrał białą koszulę oraz wzorzysty krawat w ciepłych, brązowych tonach, który dodał stylizacji wyrazistości. Całość uzupełnił starannie ułożoną fryzurą i delikatnym zarostem, co podkreśliło jego dojrzały, sceniczny wizerunek.


POLECAMY: Rafał Maserak powiedział to wprost. Tego tematu długo unikał
Edyta Górniak była dziś gościnią muzyczną i na scenie zaprezentowała się w energetycznej, młodzieżowej stylizacji z nutą scenicznego pazura. Artystka postawiła na krótką, plisowaną spódnicę w jasnym odcieniu oraz dopasowany top w kolorze różu z wyraźnym, sportowym nadrukiem „96”, który nadał całości nowoczesnego, nieco streetwearowego charakteru.
Całość uzupełniła jasna, jeansowa kurtka oraz szeroki, czerwony pasek z ozdobnymi detalami, który podkreślił talię i dodał stylizacji wyrazistości. Najmocniejszym akcentem były jednak błyszczące, srebrne botki na obcasie, które idealnie wpisały się w sceniczny klimat i przyciągały wzrok przy każdym ruchu.


Natalia Szroeder na pierwszy półfinał wybrała nowoczesną, mocno sceniczną stylizację łączącą prostotę z błyskiem i wyrazistym przekazem. Artystka miała na sobie dopasowany, biały top bez rękawów z czarnym napisem „ROCK ROYALTY” ułożonym w dekoracyjny, niemal biżuteryjny sposób. Góra stylizacji była minimalistyczna w kroju, ale przyciągała uwagę detalem i scenicznym charakterem.
Całość przełamywała srebrna, mocno połyskująca oversize’owa marynarka oraz szerokie, luźne spodnie w tym samym materiale. Tkanina odbijała światła sceniczne, nadając stylizacji futurystyczny, koncertowy efekt.


ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulina Gałązka wycofa się z „Tańca z Gwiazdami”? Poznaj niepokojące kulisy
Lubicie oglądać “Must Be The Music”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
TYLKO U NAS: Bagi z kolejną FUCHĄ w Polsacie? Znamy szczegóły
Jeszcze niedawno był „tym z internetu”, dziś coraz mocniej zaznacza swoją obecność w największych projektach telewizyjnych. Za kulisami mówi się o konkretnych rozmowach i pierwszych ustaleniach, które mogą wynieść go na zupełnie inny poziom. Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek większego ruchu. Dowiedz się więcej!
Zwycięstwo Mikołaja Bagińskiego w poprzedniej edycji „Tańca z Gwiazdami” dla wielu było ogromnym zaskoczeniem, ale jednocześnie stało się momentem przełomowym w jego karierze. Influencer, który wcześniej funkcjonował głównie w przestrzeni internetowej, błyskawicznie zaczął przebijać się do świata telewizji, udowadniając, że jego ambicje sięgają znacznie dalej.
Od tamtego momentu Mikołaj Bagiński konsekwentnie buduje swoją pozycję w branży rozrywkowej. Jego obecność przestała być jednorazowym epizodem, a zaczęła przybierać formę przemyślanej strategii. Coraz częściej pojawia się w produkcjach telewizyjnych, a jego nazwisko zaczyna funkcjonować w zupełnie nowym kontekście.
Dwa tygodnie temu widzowie mogli zobaczyć Mikołaja Bagińskiego ponownie na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, jednak tym razem w roli, która dla wielu była sporym zaskoczeniem. Zamiast walczyć o kolejne punkty, stanął obok prowadzących jako współgospodarz odcinka, co było dla niego prawdziwym sprawdzianem.
Presja była ogromna, bo oczekiwania wobec zwycięzcy programu automatycznie rosną. Tym bardziej że na planie towarzyszyli mu doświadczeni profesjonaliści, tacy jak Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna, którzy od lat są twarzami największych formatów Polsatu. W takiej konfiguracji każdy błąd był natychmiast widoczny.
Reakcje widzów nie pozostawiły wątpliwości – było gorąco. Część internautów doceniła naturalność i świeżość, jaką wniósł do programu Mikołaj Bagiński, inni jednak bez skrupułów wytykali brak doświadczenia i telewizyjnej ogłady. W sieci szybko rozpętała się burza, która tylko zwiększyła zainteresowanie jego osobą.
POLECAMY: Rafał Maserak powiedział to wprost. Tego tematu długo unikał
Mikołaj Bagiński z kolejnym projektem w Polsacie?
I właśnie w momencie, gdy emocje po jego występie jeszcze nie opadły, pojawiły się kolejne doniesienia. Mikołaj Bagiński został zauważony na planie programu „Must Be The Music”, który wchodzi właśnie w kluczową fazę półfinałów na żywo. To wyraźny sygnał, że jego obecność w Polsacie nie jest przypadkowa.
Na ściance pojawił się nie sam, a w towarzystwie swojej siostry Matyldy, którą widzowie mieli już okazję poznać wcześniej. To właśnie z nią Mikołaj Bagiński zatańczył w jednej z odsłon „Tańca z Gwiazdami”, co zostało bardzo ciepło przyjęte przez publiczność.
Dodatkowo sam zainteresowany podgrzał atmosferę wokół swojej osoby. Na swoim kanale nadawczym na Instagramie opublikował głosówkę, w której zasugerował, że już w sobotę 2 maja pojawi się ważna informacja dotycząca jego dalszych działań w telewizji. To tylko dolało oliwy do ognia.
Według ustaleń naszej redakcji przeAmbitni.pl wszystko wskazuje na to, że Mikołaj Bagiński może zostać zaangażowany do współprowadzenia jednego z największych wydarzeń muzycznych w Polsce, czyli „Polsat Hit Festifal”. Impreza, która odbędzie się w dniach 22–24 maja, co roku przyciąga miliony widzów.
Jeśli te informacje się potwierdzą, będzie to dla Mikołaja Bagińskiego kolejny ogromny krok w karierze i jednocześnie dowód na to, że stacja widzi w nim potencjał na nową twarz swoich największych produkcji. To także sygnał, że jego droga z internetu do telewizji dopiero się rozpędza.
Jedno jest pewne – wokół nazwiska Mikołaja Bagińskiego robi się coraz głośniej, a każdy jego ruch wywołuje lawinę komentarzy. Czy faktycznie stanie się jednym z głównych filarów Polsatu, czy to tylko chwilowy medialny szum? Odpowiedź poznamy już w najbliższych tygodniach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulina Gałązka wycofa się z „Tańca z Gwiazdami”? Poznaj niepokojące kulisy
Chcielibyście zobaczyć Bagiego w nowym programie Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Rafał Maserak powiedział to wprost. Tego tematu długo unikał
Na parkiecie twardy i wymagający, prywatnie – zupełnie inny człowiek. Tym razem Rafał Maserak odsłonił kulisy swojego życia, o których mówi niezwykle rzadko. Jego słowa pokazują, jak bardzo wszystko się zmieniło. Dowiedz się więcej już teraz!
Na co dzień Rafał Maserak funkcjonuje w świadomości widzów jako bezkompromisowy juror „Tańca z Gwiazdami”, który potrafi być surowy i konkretny w ocenach. Jednak za kulisami jego życie wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Sam przyznaje, że wszystko przewartościowało się w momencie, gdy został ojcem.
Narodziny syna Leonarda w 2020 roku okazały się dla Rafała Maseraka momentem granicznym. To wtedy – jak sam sugeruje – zmienił nie tylko codzienne nawyki, ale też sposób myślenia o przyszłości. Dziś priorytety są zupełnie inne, a życie zawodowe musi ustępować miejsca rodzinie.
W programie „Halo tu Polsat” tancerz otwarcie przyznał, że ojcostwo wymusiło na nim reorganizację całego życia.
“Wydaje mi się, że całkowicie inaczej to życie sobie teraz układam i też całkowicie inaczej do niego podchodzę. Staram się zmieniać plany i dostosowywać je do syna. Na pewno nie robię takich rzeczy, które wpływałyby na to, że relacja z nim by się zaburzyła” – wyznał.
To, co kiedyś było dla niego naturalne – intensywna praca, szybkie tempo i brak czasu na odpoczynek – dziś zeszło na dalszy plan. Rafał Maserak podkreśla, że dopiero teraz odnalazł coś, czego wcześniej brakowało mu najbardziej – wewnętrzną równowagę.
“Na pewno w moim życiu nastała większa równowaga albo inaczej, bardzo teraz popularne słowo “dobrostan”, o którym gdzieś tam zapominałem. Czuję teraz po prostu niesamowitą energię, całkiem inną, niż zanim pojawił się Leonard” – wyjasnił.
POLECAMY: Paulina Gałązka wycofa się z „Tańca z Gwiazdami”? Poznaj niepokojące kulisy
Jakim ojcem jest Rafał Maserak?
Jeszcze kilka lat temu jego styl życia był zupełnie inny. Sam nie ukrywa, że potrzebował czasu, by „się wyszaleć” i dojść do momentu, w którym będzie gotowy na tak odpowiedzialną decyzję. Dziś patrzy na to z zupełnie innej perspektywy.
W rozmowie z Krzysztofem Ibiszem i Ewą Wachowicz zaznaczył, że ojcostwo nie było przypadkiem ani presją otoczenia.
“Potomstwo to nie jest plan do odhaczenia. To jest decyzja świadoma, decyzja z miłości. Musiałem chyba do tego dojrzeć i przeżyć już w swoim życiu jakieś chwile, które doprowadziły do tego momentu, że się zdecydowałem” – wytłumaczył.
Choć wielu mogłoby przypuszczać, że jako ojciec będzie rozpieszczał syna, Rafał Maserak ma zupełnie inne podejście. Stawia na zasady i konsekwencję, co – jak sam podkreśla – jest dla niego bardzo ważne.
“Ja jestem dosyć zasadniczy. Może by się wydawało, że rozpieszczam, ale raczej mam swoje zasady. Nie chciałbym być też takim tatą, jak był mój tata dla mnie” – przyznał o poranku.
W jego słowach wybrzmiewa również osobista historia związana z relacją z własnym ojcem. Długie godziny pracy sprawiły, że nie było go często w domu, co odcisnęło ślad na dzieciństwie tancerza. Dziś Rafał Maserak świadomie chce iść inną drogą.
Mimo że dziś ich relacje są uporządkowane, a przeszłość została zamknięta, doświadczenia z młodości wpłynęły na jego obecne decyzje. Tancerz podkreśla, że obecność w życiu dziecka jest dla niego absolutnym priorytetem.
Najbardziej poruszające są jednak jego codzienne wybory, które pokazują, jak bardzo angażuje się w rolę ojca.
“Każde nawet pięć minut, nawet to, że w nocy wracam z drugiej strony naszego kraju do domu po to, żeby przespać się dwie, trzy godziny i rano odprowadzić mojego syna. I te pięć minut to jest dla mnie czasem jak 24 godz. Każda minuta dla mnie jest bardzo ważna, bo chcę mu ją poświęcić” – dodał na antenie.
Historia Rafała Maseraka to dowód na to, że nawet najbardziej uporządkowane życie może zostać całkowicie przewartościowane przez jedno wydarzenie. Ojcostwo zmieniło go nie tylko jako człowieka, ale także jako mężczyznę, który dziś stawia na obecność, relacje i świadome decyzje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Rozenek-Majdan ujawnia, jak zabezpieczyła przyszłość Henia. Zazdrościcie?
Lubicie Rafała Maseraka jako jurora w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!














Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuTYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?
-
showbiz5 dni temuJak naprawdę głosowali widzowie? Oto wyniki 8. odcinka „Tańca z Gwiazdami”
-
news3 dni temuDoda kontra firma po akcji Łatwoganga. Jest oficjalna odpowiedź
-
news4 dni temuTen kadr podbił sieć i stał się symbolem akcji Łatwoganga. Kim jest jego autor?
-
moda5 dni temuDamian Michałowski zgolił włosy. Wszystko uchwyciły kamery
-
news5 dni temuNie ma jeszcze 18 lat, a gra na największych stadionach w Polsce. WonerS rozbujał publiczność Galacticos Show Polska
-
news4 dni temuTomasz Wygoda DOSADNIE o 25 tyś. od DODY za info o śmierci Łukasza LITEWKI!
-
PRZEłowca3 dni temuWpłaciłeś na akcję Łatwoganga i Cancer Fighters dla dzieci? Urząd Skarbowy odda Ci część pieniędzy

Dodaj komentarz