Śledź nas

news

Widzowie podzieleni po powrocie „Kocham Cię Polsko”. W sieci aż wrze

Opublikowano

w dniu

Po latach przerwy jeden z najbardziej rozpoznawalnych teleturniejów w polskiej telewizji znów pojawił się na antenie. Powrót programu „Kocham Cię Polsko!” wywołał ogromne emocje – jedni byli zachwyceni, inni nie kryli rozczarowania i ostrej krytyki. Szczególnie dużo komentarzy dotyczyło jednego z kapitanów. Przeczytaj całość już teraz!

Wczoraj po latach przerwy na antenę TVP2 powrócił kultowy teleturniej „Kocham Cię Polsko!”. Program, który przez długi czas bawił miliony widzów i był jednym z najbardziej rozpoznawalnych formatów rozrywkowych w telewizji publicznej, wrócił w zupełnie nowej odsłonie. Po kilku latach przerwy produkcja znów pojawiła się na ekranach, a widzowie od pierwszych minut mogli przekonać się, jak bardzo zmieniła się jego formuła.

Pierwsze informacje o możliwym powrocie programu pojawiły się już na początku roku. Początkowo były to jedynie medialne spekulacje i nieoficjalne doniesienia, które jednak szybko zaczęły nabierać realnych kształtów. Wkrótce potwierdzono, że produkcja rzeczywiście wraca na antenę, a do tego nagrano już odcinki przygotowane na wiosenną serię. Ta wiadomość wywołała ogromne poruszenie wśród fanów programu, którzy od lat czekali na jego powrót.

Nowa odsłona programu zachowała dobrze znaną formułę, ale pojawiło się także kilka zmian personalnych. Program poprowadzi Marzena Rogalska, która ponownie stanęła na czele teleturnieju i przywitała widzów z charakterystyczną energią oraz poczuciem humoru. Po jej stronie stanęli także kapitanowie dwóch rywalizujących drużyn – Filip Gurłacz oraz Michał Koterski, którzy wspólnie z zaproszonymi gośćmi walczą o zwycięstwo w kolejnych konkurencjach.

Rywalizacja w programie opiera się na zadaniach sprawdzających wiedzę o Polsce. Uczestnicy mierzą się z pytaniami dotyczącymi historii, kultury, języka czy obyczajów, a wszystko odbywa się w atmosferze zabawy i lekkiej rywalizacji. Nie brakuje także humorystycznych konkurencji, spontanicznych reakcji oraz momentów, które potrafią zaskoczyć zarówno uczestników, jak i widzów przed telewizorami.

W premierowym odcinku pojawiło się wiele znanych twarzy ze świata filmu, muzyki i rozrywki. W drużynie Filipa Gurłacza wystąpiły: Katarzyna Bujakiewicz, Anna Dereszowska oraz Daria Widawska. Z kolei po drugiej stronie sceny, w drużynie Michała Koterskiego, zobaczyć można było Tadeusza Drozdę, Roberta Rozmusa oraz Michała Milowicza. Każda konkurencja była okazją do pokazania wiedzy, ale także do wielu zabawnych sytuacji i spontanicznych reakcji.

POLECAMY: Nagła zmiana w „Dzień dobry TVN”. Widzowie zauważyli ją o poranku

Widzowie podzieleni nową wersją „Kocham Cię Polsko”

Powrót programu wywołał natychmiastową reakcję widzów w internecie. Postanowiliśmy zapytać naszych obserwatorów na Facebooku, jak oceniają nową odsłonę teleturnieju. Komentarzy pojawiło się bardzo dużo i co ciekawe – były one niezwykle różnorodne. Część widzów nie kryła rozczarowania niektórymi elementami programu, zwłaszcza zachowaniem jednego z kapitanów drużyn.

Wśród krytycznych opinii pojawiały się bardzo mocne komentarze. Niektórzy internauci pisali wprost: „Byłoby fanie gdyby nie Michał Koterski, przeszkadzał a jego zachowanie żałosne”, „Koterski tragedia zagłuszał wszystkich”, „Krzyk, wrzask i to wszystko”, „Za dużo hałasu, jak w szkole na przerwie”, „Misiek za bardzo wariował”. Takie wpisy pokazały, że część widzów bardzo emocjonalnie zareagowała na styl prowadzenia gry przez Michała Koterskiego.

Nie brakowało jednak również zupełnie innych opinii. Wielu widzów podkreślało, że powrót programu był dla nich miłym zaskoczeniem i świetną okazją do powrotu do rozrywki sprzed lat. W komentarzach pojawiały się między innymi takie wpisy jak: „Dla mnie super”, „Wspaniale oglądać ponownie ten program”, „Fajny program. Cieszę się, że wrócił na antenę”, „fajnie prowadzi Pani Rogalska”, „Było wesoło i fajnie rozrabiali – jak dla mnie extra”, „Kocham ten program i cieszę się że znowu go puścili”.

Dużo pozytywnych słów pojawiło się także pod adresem prowadzącej. Widzowie zwracali uwagę na energię i naturalność, z jaką Marzena Rogalska prowadzi program. Dla wielu fanów to właśnie jej obecność sprawiła, że powrót teleturnieju nabrał wyjątkowego charakteru i przypomniał atmosferę dawnych edycji, które przez lata cieszyły się ogromną popularnością.

Dla osób, które nie zdążą obejrzeć programu w piątkowy wieczór, przygotowano także powtórki. Odcinki można zobaczyć ponownie dwa dni później – w niedzielę o godzinie 18:55 na antenie TVP2. W kolejnych epizodach pojawi się jeszcze więcej znanych nazwisk. Wśród zaproszonych gości zobaczymy między innymi Katarzynę Pakosińską, Grażynę Wolszczak, Andrzeja Krzywego, Kasię Moś, Błażeja Stencela, Paulinę Chylewską, Beatę Tadlę, Roberta Janowskiego, Rafała Szatana, Mateusza Janickiego czy Julię Kamińską.

To jednak dopiero początek, ponieważ przed widzami jeszcze wiele emocji. Wiosną zaplanowano aż jedenaście premierowych odcinków programu, a lista zaproszonych gwiazd jest znacznie dłuższa. Wszystko wskazuje na to, że powrót „Kocham Cię Polsko!” ponownie rozgrzeje telewizyjną widownię – zarówno tych, którzy pamiętają jego największą popularność, jak i nowych widzów odkrywających program po raz pierwszy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co Zdrójkowski sądzi o Pawłowskim w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła szczera opinia

Jak Wam podoba się nowa wersja „Kocham Cię Polsko”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Tadeusz Drozda, Michał Milowicz, Michał Koterski (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Filip Gurłacz, Katarzyna Bujakiewicz (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Katarzyna Bujakiewicz i Misiek Koterski (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Michał Koterski, Marzena Rogalska i Filip Gurłacz (fot. zdjęcie prasowe TVP)
Katarzyna Bujakiewicz, Filip Gurłacz Anna Dereszowska, Daria Widawska (fot. zdjęcie prasowe TVP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

„Magda M” wraca na ekrany. Nie uwierzycie, co właśnie ogłoszono

Opublikowano

w dniu

przez

Fani kultowego serialu „Magda M.” mają powody do radości. Produkcja, która przed laty przyciągała przed telewizory tysiące widzów, ponownie pojawi się w ofercie popularnej platformy, a to dopiero początek niespodzianek przygotowanych dla miłośników polskich hitów. TVN i Netflix szykują współpracę, która może sporo zmienić. Dowiedz się więcej!

„Magda M.” powraca w nowym miejscu, a wraz z nią pojawi się szansa na przypomnienie sobie innych polskich produkcji, które na stałe zapisały się w historii rodzimej telewizji. Netflix udostępni swoim użytkownikom niemal 450 godzin programów TVN, obejmujących zarówno seriale obyczajowe, jak i popularne filmy. Oferta zacznie się pojawiać w serwisie 28 października, a wśród zapowiedzianych tytułów znalazły się również „Prawo Agaty”, „Lekarze”, „Diagnoza”, „Pułapka” i „Przepis na życie”. To propozycja skierowana zarówno do widzów, którzy doskonale pamiętają te produkcje, jak i do osób, które dotąd nie miały okazji ich obejrzeć.

Największą uwagę może przyciągnąć właśnie „Magda M.”, czyli serial, który przed laty zdobył sympatię publiczności i stał się jednym z charakterystycznych tytułów polskiej telewizji. Produkcja opowiadająca o życiu zawodowym i prywatnym prawniczki Magdy Miłowicz pozostawiła po sobie wierne grono fanów. Jej powrót do oferty streamingowej to okazja, by ponownie zanurzyć się w historię bohaterki i przypomnieć sobie klimat serialu. Nie oznacza to jednak zapowiedzi nowego sezonu ani kontynuacji fabuły. Chodzi o udostępnienie znanej produkcji w ramach współpracy TVN z Netflixem.

Na tym nowości się nie kończą. Wśród tytułów, które trafią na platformę, znajdą się również „Prawo Agaty”, „Lekarze” i „Diagnoza”. Każdy z tych seriali przyciągał przed telewizory widzów zainteresowanych inną odsłoną polskiej rzeczywistości. Jedni będą mogli wrócić do opowieści o zawodowych i osobistych zmaganiach bohaterów, inni odkryją te historie po raz pierwszy. Netflix poszerzy w ten sposób bibliotekę rodzimych produkcji, a użytkownicy otrzymają możliwość oglądania ich w dogodnym dla siebie czasie, bez konieczności dopasowywania się do ramówki telewizyjnej.

W ofercie nie zabraknie również mocniejszych historii. Do serwisu trafią między innymi „Pułapka” i „Pod powierzchnią”, czyli produkcje, które stawiają na tajemnice, napięcie i skomplikowane relacje między bohaterami. Widzowie będą mogli sięgnąć także po „Przepis na życie” oraz wszystkie części popularnej serii filmowej „Listy do M.”. Na liście znalazła się ponadto „Usterka”. Tak szeroki wybór oznacza, że współpraca nie ograniczy się do jednego gatunku czy konkretnej grupy odbiorców. Oferta ma połączyć różne pokolenia widzów i przypomnieć, jak wiele rozpoznawalnych tytułów powstało w polskiej telewizji.

POLECAMY: Nie żyje uczestnik “The Voice Senior”. Bliscy przekazali smutne wieści

TVN i Netflix łączą siły. Widzowie będą zachwyceni

Szczególnie interesująco zapowiada się jednak rozwiązanie dotyczące serialu „Młode gliny”. W tym przypadku nie chodzi wyłącznie o udostępnienie starszych odcinków. Nowe epizody drugiego sezonu mają pojawiać się na Netflixie zaledwie godzinę po emisji w telewizji, a taki model dystrybucji wystartował już 13 października. To ważna zmiana dla osób, które wolą oglądać seriale w internecie, ale nie chcą długo czekać na kolejne części. Jednocześnie produkcja pozostanie dostępna w dotychczasowym obiegu, czyli w TVN od poniedziałku do piątku o 15:45.

Współpraca TVN z Netflixem nie oznacza przy tym, że popularne produkcje znikną z innych miejsc. Wybrane tytuły nadal będą dostępne w ofercie TVN, Playera i HBO Max, a nadawca zachowa dotychczasowe prawa do ich eksploatacji. To istotna informacja dla osób, które korzystają już z innych platform i zastanawiają się, czy będą musiały zmieniać swoje przyzwyczajenia. Nowy układ ma przede wszystkim zwiększyć dostępność polskich treści, a nie ograniczyć możliwości ich oglądania. Dzięki temu te same historie będą mogły docierać do szerszego grona odbiorców.

Przedstawiciele Netflixa podkreślają, że polskie produkcje mają ważne miejsce w strategii platformy. W rozmowie opublikowanej przez serwis Press Łukasz Kłuskiewicz, dyrektor programowy Netflixa w Europie Środkowo-Wschodniej, wyjaśnił, dlaczego współpraca z TVN jest istotna dla rozwoju oferty. Jego zdaniem połączenie sił przez duże podmioty medialne może przynieść korzyści zarówno widzom, jak i całej branży. Wypowiedź wskazuje również na znaczenie lokalnych historii, które mimo upływu lat nadal mogą interesować publiczność.

“Chcemy, żeby w Netflixie było jak najwięcej polskich historii, także tych, które widzowie kochają od lat. Dla naszych widzów to większy wybór i możliwość powrotu do ulubionych programów lub odkrycia ich po raz pierwszy. Cieszymy się na współpracę z TVN i wierzymy, że przyszłość rynku należy do modeli opartych na współpracy, w których wiodące serwisy streamingowe i grupy medialne wspólnie zwiększają dostępność świetnych treści” – komentuje na łamach Press Łukasz Kłuskiewicz, dyrektor programowy Netflixa w Europie Środkowo-Wschodniej.

Licencjonowane produkcje TVN uzupełnią także inne polskie propozycje przygotowane przez Netflixa na jesień. Wśród zapowiedzianych tytułów znalazły się film „Mniej Obcy”, miniserial „Prawo Bestii” oraz drugi sezon „Matek Pingwinów”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Tęsknicie za “Magdą M” lub “Prawem Agaty”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Agnieszka Dygant (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Tomasz Karolak (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
“Młode gliny” (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Roma Gąsiorowska i Tomasz Karolak (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Tomasz Karolak, Kasia Bujakiewicz, Maciej Stuhr (fot. zdjęcie prasowe Netflix)
Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński (fot. zdjęcie prasowe Netflix)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nie żyje uczestnik “The Voice Senior”. Bliscy przekazali smutne wieści

Opublikowano

w dniu

przez

Smutne wieści dotarły do fanów „The Voice Senior”. Krzysztof Piotrowski, który zachwycał widzów swoim głosem w szóstej edycji programu TVP, zmarł w wieku 63 lat. Po jego odejściu głos zabrali ci, którzy znali go nie tylko ze sceny, ale również z wieloletniej wspólnej działalności. Ich słowa chwytają za serce. Dowiedz się więcej!

Krzysztof Piotrowski nie żyje. Wokalista związany z Bielskiem Podlaskim zmarł 12 października w wieku 63 lat. Informacja o jego śmierci pojawiła się w nekrologu opublikowanym na portalu wspolczesna.pl, a serwis bielsk.eu przekazał, że artysta od dłuższego czasu zmagał się z poważną chorobą. Wiadomość o odejściu muzyka poruszyła osoby, które śledziły jego występy, a także lokalną społeczność, w której przez lata był aktywny. Dla wielu widzów pozostanie przede wszystkim uczestnikiem popularnego programu muzycznego, ale jego życie i działalność nie ograniczały się wyłącznie do telewizji.

Szersza publiczność poznała Krzysztofa Piotrowskiego dzięki szóstej edycji „The Voice Senior”, emitowanej na antenie TVP2. Program dał mu możliwość zaprezentowania talentu przed widzami z całej Polski i przypomnienia, że muzyczna pasja nie zna granic wieku. Jego występy były okazją do spotkania z repertuarem znanym kolejnym pokoleniom słuchaczy. Udział w telewizyjnym show stał się ważnym rozdziałem jego drogi artystycznej, a nazwisko wokalisty zaczęło być rozpoznawalne również poza jego rodzinnym regionem.

Podczas przesłuchań w ciemno do „The Voice Senior” Krzysztof Piotrowski wykonał utwór „Can You Feel the Love Tonight” Eltona Johna, znany z filmu „Król Lew”. W ten sposób zaprezentował swój głos przed trenerami i widzami programu.

POLECAMY: Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Tak pożegnano Krzysztofa Piotrowskiego. Kiedy odbędzie się uroczystość pogrzebowa?

Po śmierci wokalisty pożegnalny wpis opublikował Chór Polskiej Pieśni Narodowej, z którym Krzysztof Piotrowski był związany przez wiele lat. Współpracownicy podkreślili, że jego odejście jest dla nich trudne do zaakceptowania, ponieważ był częścią ich muzycznej rodziny. Wspólne próby, występy, rozmowy i przeżyte razem chwile pozostawiły wspomnienia, które — jak zaznaczyli – na długo z nimi pozostaną. W opublikowanym komunikacie nie zabrakło osobistych słów skierowanych do zmarłego kolegi oraz wyrazów wsparcia dla jego najbliższych.

“Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszego kolegi Krzysztofa Piotrowskiego, wieloletniego członka Chóru Polskiej Pieśni Narodowej Trudno pogodzić się z odejściem kogoś, kto przez lata był częścią naszej chóralnej rodziny. Pozostaną z nami wspomnienia wspólnych prób, występów, rozmów i chwil, które razem przeżyliśmy. Jego obecność na zawsze pozostanie w naszej pamięci” – czytamy.

W dalszej części pożegnania chórzyści zwrócili się bezpośrednio do Krzysztofa Piotrowskiego, dziękując mu za wspólnie spędzone lata i wszystko, co wniósł do zespołu. Nie zapomnieli również o rodzinie artysty, w tym o jego żonie Halince, dzieciach i pozostałych bliskich.

“Dziś żegnamy Cię drogi Krzysztofie z wdzięcznością za wspólnie spędzone lata, za Twoją obecność i za cząstkę siebie, którą pozostawiłeś w naszym chórze. Halince, dzieciom oraz bliskim zmarłego składamy najszczersze wyrazy współczucia. Łączymy się z Wami w bólu i modlitwie, prosząc aby Bóg obdarzył Was siłą i pokojem w tych trudnych chwilach. Spoczywaj w pokoju drogi Krzysztofie” – dodano.

Krzysztof Piotrowski był znany w Bielsku Podlaskim nie tylko jako wokalista, ale również jako osoba zaangażowana w życie kulturalne miasta. Poza działalnością w Chórze Polskiej Pieśni Narodowej współpracował z Sekcją Do Studia Piosenki Fart. Jego aktywność pokazuje, że muzyka była dla niego czymś więcej niż sposobem na występowanie przed publicznością. Stanowiła ważną część życia, którą dzielił z innymi i rozwijał w ramach lokalnych inicjatyw.

Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Piotrowskiego zaplanowano na 14 października o godzinie 13 w Brańsku. Ostatnie pożegnanie rozpocznie się w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a po nabożeństwie zmarły zostanie odprowadzony na miejscowy cmentarz. Rodzina przekazała również prośbę do osób, które chciałyby oddać hołd artyście. Zamiast kwiatów bliscy zachęcają do złożenia ofiary na mszę świętą w intencji zmarłego. Szczegóły dotyczące ceremonii zostały zamieszczone w nekrologu, o którym poinformował portal bielsk.eu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa zaliczyła WPADKĘ. Nie uwierzycie, co zrobiła po odcinku

Lubicie oglądać “The Voice Senior”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Nekrolog (źródło: bielsk.eu)
Krzysztof Piotrowski (fot. screen YouTube The Voice of Poland)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim nie ukrywa, że na polskiej scenie muzycznej czuje się jak ryba w wodzie. Gwiazdor disco polo, który chętnie mówi o swoich sukcesach i zarobkach, tym razem został zapytany o głośne plany Dody. Jej widowisko na PGE Narodowym ma kosztować fortunę, a reakcja wokalisty może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!

Skolim, a właściwie Konrad Skolimowski, od kilku lat konsekwentnie umacnia swoją pozycję w polskim show-biznesie. Jego przebój „Wyglądasz idealnie” stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów muzyki tanecznej, a kolejne piosenki tylko zwiększyły zainteresowanie jego twórczością. „Temperatura”, „Kiss me Baby”, „Nie dzwoń do mnie mała”, „Palermo” i „Daj mi jedno słowo” regularnie towarzyszą fanom podczas imprez i koncertów. Artysta doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę publiczności, a jego popularność przekłada się na kolejne zawodowe przedsięwzięcia.

Na muzyce jednak nie kończy się działalność Skolima. Wokalista intensywnie koncertuje, pojawia się na dużych wydarzeniach i rozwija również swoje biznesowe zainteresowania. Nie stroni przy tym od rozmów o pieniądzach, a temat zarobków i stawek za występy regularnie powraca w wywiadach z jego udziałem. Konrad Skolimowski chętnie podkreśla skalę swojego sukcesu i nie sprawia wrażenia artysty, który zamierza umniejszać własne osiągnięcia. Nic więc dziwnego, że jego zdanie na temat wielkich koncertowych produkcji może zainteresować fanów.

O Skolimie ponownie zrobiło się głośno przy okazji jego 30. urodzin, które świętował w Siemiatyczach. Niedługo później artysta pojawił się również na scenie PGE Narodowego podczas wydarzenia „Roztańczony PGE Narodowy”. Jak przystało na wykonawcę, który lubi widowiskowe rozwiązania, zadbał o efektowne wejście. Zanim zabrzmiał hit „Wyglądasz idealnie”, wokalista wjechał na scenę swoim charakterystycznym różowym samochodem. Trudno było przejść obok takiego rozpoczęcia występu obojętnie.

POLECAMY: Julia Wieniawa zaliczyła WPADKĘ. Nie uwierzycie, co zrobiła po odcinku

Doda szykuje wielkie widowisko, a Skolim komentuje. Oto co powiedział

Teraz Skolim został zapytany o inną gwiazdę polskiej sceny, czyli Dodę. Dorota Rabczewska zapowiedziała koncert na PGE Narodowym, który ma odbyć się 7 sierpnia 2027 roku. Według przytoczonych informacji koszt widowiska ma wynieść blisko 12 milionów złotych. To kwota, która robi wrażenie nawet w branży rozrywkowej, gdzie największe produkcje wymagają ogromnych nakładów finansowych. Czy Skolim uznał taki wydatek za przesadę? Reporter Pomponika postanowił zapytać go o zdanie.

Odpowiedź wokalisty była daleka od ostrej oceny planów Dody. Skolim nie próbował udawać eksperta od budżetów największych koncertowych widowisk i przyznał wprost, że nie zna się na tego rodzaju kwotach. Zamiast porównywać koszty czy zastanawiać się nad opłacalnością przedsięwzięcia, skupił się na życzeniach dla swojej koleżanki z branży. Jego wypowiedź była krótka, ale jasno pokazała, że nie zamierza krytykować jej planów.

“”Ja się nie znam na takich kwotach, jeśli chodzi o tak duże koncerty. Nie mam pojęcia, natomiast życzę jej, żeby był super, najfajniejszy koncert, jaki może sobie wymarzyć” – powiedział w rozmowie z reporterem Pomponika.

Choć tym razem Skolim nie chciał wdawać się w dyskusję o wielomilionowym budżecie, w przeszłości znacznie śmielej wypowiadał się na temat własnej pozycji w branży. Wokalista nie ukrywa, że uważa się za jednego z najważniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. W rozmowie z „Super Expressem” zwracał uwagę przede wszystkim na liczbę koncertów, skalę zainteresowania publiczności oraz stawki, jakie otrzymuje za występy. Jego deklaracje pokazują, że nie ma oporów przed otwartym mówieniem o zawodowych sukcesach.

“Moja stawka za koncert jest najwyższa w Polsce. Spójrzmy prawdzie w oczy. 503 koncerty, stadiony, hale, małe miasteczka, 25 tys. ludzi” – mówił na łamach “Super Expressu”.

Konrad Skolimowski podkreślał również, że kluczem do jego popularności jest muzyka, która trafia do odbiorców w różnych sytuacjach. Jego zdaniem piosenki nie muszą być zarezerwowane wyłącznie dla klubów czy wielkich imprez. Mogą towarzyszyć słuchaczom podczas codziennych obowiązków, poprawiać humor w samochodzie, a nawet stać się oprawą romantycznych chwil. To właśnie tę uniwersalność artysta wskazuje jako jeden z powodów, dla których jego utwory trafiają do tak szerokiej publiczności.

“Przyciągam ludzi, bawię ludzi. Czasem dla kogoś (…) w samochodzie na lepszy humor, a czasem po prostu na randkę, na pierwszy taniec” – dodał.

Czy koncert Dody rzeczywiście stanie się jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń muzycznych 2027 roku? Tego dowiemy się dopiero po jego realizacji. Na razie wiadomo, że przygotowania do tak dużego widowiska budzą zainteresowanie nie tylko fanów wokalistki, ale również przedstawicieli branży. A Skolim? Zamiast wdawać się w dyskusję o milionach, postawił na dyplomatyczną odpowiedź i dobre życzenia. Wygląda na to, że tym razem nie zamierza rywalizować z Dodą na wielkość koncertowego budżetu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta POKŁÓCIŁA SIĘ z Mohamedem. Ślubu jednak nie będzie?

Wolicie Dodę czy Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ida Nowakowska, Piotr Kędzierski, Doda (fot. Mirosław Sosnowski) – zdjęcie prasowe Polsat
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Radosław Liszewski przestrzega SKOLIMA! Kasa może się SKOŃCZYĆ?

Opublikowano

w dniu

przez

Radosław Liszewski przestrzega SKOLIMA! Kasa może się SKOŃCZYĆ?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michel Moran wspomina Tomasza Jakubiaka. Tak wyglądało ich ostatnie spotkanie

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością