Śledź nas

showbiz

Nagłe zmiany w „Dzień Dobry TVN”! Zaskoczenie na krótko przed debiutem Małgorzaty Tomaszewskiej

Opublikowano

w dniu

Jeszcze tydzień temu informowaliśmy, że Małgorzata Tomaszewska miała poprowadzić środowe wydanie „Dzień Dobry TVN” w duecie z Janem Pirowskim. Teraz wszystko się zmienia! Na kilka godzin przed historycznym debiutem stacja wprowadziła nieoczekiwaną korektę – u boku dziennikarki nie zobaczymy Pirowskiego, lecz zupełnie inną gwiazdę redakcji. Dowiedz się więcej!

Pierwsze doniesienia o tym, że Małgorzata Tomaszewska ma stanąć za stołem prowadzących „Dzień Dobry TVN”, zelektryzowały widzów i portale plotkarskie. W tym roku dziennikarka dołączyła do zespołu śniadaniówki w roli reporterki terenowej, gdzie od razu dała się poznać jako profesjonalna, otwarta i pełna energii osobowość. Jej relacje z wydarzeń, wywiady z gwiazdami i codzienny kontakt z publicznością sprawiły, że szybko zyskała sympatię widzów, którzy zaczęli otwarcie pisać w komentarzach, że chcieliby widzieć ją nie tylko w roli reporterki, ale jako pełnoprawną gospodynię programu. To właśnie ogromne poparcie fanów sprawiło, że spekulacje o jej debiucie w głównej parze prowadzących zaczęły nabierać coraz większego tempa.

Jeszcze tydzień temu w kuluarach mówiło się jednoznacznie: Małgorzata Tomaszewska zadebiutuje 20 sierpnia w duecie z Janem Pirowskim. Ta informacja wydawała się niemal pewna, bo dziennikarz miał już za sobą epizod w porannym formacie – raz poprowadził wakacyjne wydanie „Dzień Dobry Wakacje” w parze z Izabelą Krzan. To krótkie doświadczenie wystarczyło jednak, by wielu uznało go za naturalnego kandydata do większej roli. Sam Pirowski zdążył przyzwyczaić widzów do swojego charakterystycznego stylu – energicznego, ale też nieco luzackiego.

Teraz jednak stacja zaskoczyła wszystkich. Jak udało nam się ustalić, duet Tomaszewska – Pirowski nie pojawi się w środowym wydaniu programu. Zamiast tego u boku dziennikarki stanie Mateusz Hładki – dobrze znany widzom reporter show-biznesowy, od lat związany z redakcją „Dzień Dobry TVN”.

Mateusz Hładki to postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Od wielu lat przeprowadza wywiady z gwiazdami, prowadzi relacje z wydarzeń i festiwali, a jesienią ubiegłego roku zadebiutował w swoim autorskim programie „Mówię Wam” w TVN7. W 2023 roku był także jednym z gospodarzy wakacyjnej odsłony „Dzień Dobry Wakacje”, gdzie występował u boku Gabi Drzewieckiej. Jego doświadczenie i rozpoznawalność sprawiają, że zmiana w parze prowadzących nie musi być dla stacji ryzykowna, a wręcz może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Nie można zapominać, że środa 20 sierpnia to nie będzie zwykły dzień dla TVN. Tego samego wieczoru stacja pokaże kolejne koncerty w ramach „Top of the Top Sopot Festival”, a wcześniej odbędzie się prestiżowa konferencja ramówkowa z udziałem wszystkich gwiazd i prowadzących. To oznacza, że oczy całej branży będą skierowane na Małgorzatę i Mateusza, a ich występ stanie się jednym z najważniejszych medialnych wydarzeń tygodnia.

Czy Małgorzata Tomaszewska na stałe dołączy do grona prowadzących „Dzień Dobry TVN”? Czy duet z Mateuszem Hładkim okaże się tylko jednorazowym eksperymentem, czy może początkiem nowej ery w śniadaniówce TVN? Jedno jest pewne – stacja uwielbia zaskakiwać i testować swoich prowadzących na oczach milionów widzów. Już jutro przekonamy się, jak ten odważny eksperyment wypadnie na żywo.

POLECAMY: Widzowie ocenili debiut prowadzącej podczas „Top Of The Top Sopot Festival”! Widzowie nie mają litości

20-lecie DDTVN! Jakie niespodzianki szykuje stacja?

Jesień 2025 w TVN zapowiada się naprawdę wyjątkowo. Kultowy program śniadaniowy „Dzień Dobry TVN” obchodzi swoje 20. urodziny, a z tej okazji stacja przygotowała dla widzów specjalne, jubileuszowe wydania porannego pasma. Będą one pełne niespodzianek, archiwalnych materiałów i wspomnień, które przypomną początki śniadaniówki oraz jej drogę na przestrzeni lat. To wydarzenie zapowiada się na prawdziwe święto fanów programu.

Na ekranie ponownie zobaczymy twarze, które na trwałe zapisały się w historii „DDTVN”. Do studia powrócą m.in. Kinga Rusin i Bartosz Węglarczyk, czyli jeden z najbardziej charakterystycznych duetów w dziejach programu. Pojawi się także Wojciech Jagielski, a spekulacje mówią, że może mu towarzyszyć Jolanta Pieńkowska. Swój powrót zaliczy również Olivier Janiak, który lata temu współtworzył format z Magdą Mołek. W jubileuszowych odcinkach nie zabraknie też Anny Kalczyńskiej, Małgorzaty Rozenek-Majdan oraz długo wyczekiwanego Marcina Mellera, który osobiście potwierdził, że pojawi się na antenie 6 września.

Stacja nie zapomina także o obecnych prowadzących, dlatego na antenie zobaczymy zarówno legendarny duet Doroty Wellman i Marcina Prokopa, jak i młodsze pokolenie gospodarzy – Paulinę Krupińską-Karpiel i Damiana Michałowskiego, Krzysztofa Skórzyńskiego i Ewę Drzyzgę czy Sandrę Hajduk-Popińską i Macieja Dowbora. Co więcej, TVN zapowiedział, że podczas obchodów jubileuszu ogłosi jeszcze jedną niespodziankę – nową, piątą parę prowadzących, która na stałe dołączy do zespołu śniadaniówki. Jubileuszowe wydania mają być więc nie tylko wspomnieniem przeszłości, ale także początkiem nowego rozdziału w historii programu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Damian Michałowski chce być nowym Michałem Wiśniewskim? Szokująca przemiana gospodarza “Dzień dobry TVN”

Cieszycie się z debiutu Małgorzaty Tomaszewskiej w“Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Małgorzata Tomaszewska (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)
Mateusz Hładki (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)
Jan Pirowski i Agnieszka Woźniak-Starak (fot. zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

„Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć

Opublikowano

w dniu

przez

Za nami drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami”, ale produkcja już szykuje dla widzów kolejne niespodzianki. Tym razem szczególną uwagę zwracają nie tylko uczestnicy, lecz także sami prowadzący, którzy pojawili się w wyjątkowym miejscu. Czy czeka nas odcinek bez Pauliny Sykut-Jeżyny i Krzysztofa Ibisza? Dowiedz się więcej!

Drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł sporo emocji. Uczestnicy ponownie stanęli do rywalizacji o uznanie jurorów oraz głosy widzów, jednak tym razem dla jednej z par przygoda z programem dobiegła końca. Z tanecznym show pożegnali się Monika Borzym i Michał Kassin, którzy nie pojawią się już w kolejnej odsłonie programu.

Decyzja wywołała reakcje wśród widzów, którzy w mediach społecznościowych komentowali rezultat drugiego odcinka. Nie wszyscy byli zaskoczeni takim rozstrzygnięciem.

“Zero zaskoczenia; W ogóle to było słabe nazwisko; Dzisiaj poradziła sobie najsłabiej; Szkoda Michała w tym wszystkim; Sprawiedliwy werdykt” – pisali widzowie po drugim odcinku.

Kiedy Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna ogłosili wyniki, mogło się wydawać, że największe emocje tego wieczoru są już za nami. Prowadząca miała jednak dla widzów jeszcze jedną niespodziankę. Pod koniec programu zdradziła, że kolejny odcinek zostanie w całości poświęcony twórczości jednej z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej.

Mowa oczywiście o Maryli Rodowicz. Pary zatańczą do największych przebojów artystki, co oznacza, że widzów czeka wyjątkowy wieczór pełen znanych utworów i tanecznych interpretacji. Co więcej, sama Maryla Rodowicz pojawi się w studiu i otrzyma specjalne zadanie podczas programu.

Nie będzie bowiem jedynie obserwować zmagań uczestników. Paulina Sykut-Jeżyna podczas programu ogłosiła, że artystka zasiądzie w jury. “Zasiądzie ona w jury” – ogłosiła przed kamerami Paulina Sykut-Jeżyna. To właśnie obecność Maryli Rodowicz sprawi, że nadchodzący odcinek będzie różnił się od standardowych wydań programu.

POLECAMY: Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?

Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz wylecieli z Polski. Zabraknie ich w “Tańcu z Gwiazdami”?

Okazuje się jednak, że to prawdopodobnie niejedyna niespodzianka, jaką przygotowała produkcja tej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Tym razem twórcy programu postanowili zrobić coś specjalnego również z udziałem prowadzących. Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna zostali wysłani aż do Paryża, gdzie spędzili cały dzień w Disneylandzie.

Paulina Sykut-Jeżyna podzieliła się z fanami kadrami z wyjątkowego wyjazdu.

“Magiczne miejsce” — napisała prowadząca.

Z kolei Krzysztof Ibisz również nie krył zadowolenia z nietypowej pracy.

“Taka praca to czysta przyjemność” – napisał, jednocześnie oznaczając profil “Tańca z Gwiazdami” na Instagramie.

Na tę chwilę nie wiadomo, kiedy dokładnie widzowie zobaczą efekty wtorkowych nagrań. Wszystko wskazuje jednak na to, że produkcja przygotowuje kolejny specjalny odcinek „Tańca z Gwiazdami”, tym razem utrzymany w bajkowym, disneyowskim klimacie. Piosenki z produkcji Disneya już wcześniej pojawiały się w programie, dlatego niewykluczone, że również w tej edycji pary zatańczą do kultowych utworów znanych z animacji i filmów.

Tymczasem rywalizacja o Kryształową Kulę trwa w najlepsze. Pożegnanie Moniki Borzym i Michała Kassina oznacza, że na parkiecie pozostali między innymi Helena Englert i Roman Osadchiy, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś, Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka, Matteo Brunetti i Izabela Skierska, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, Dominik Rupiński i Estelle Francois, Karolina „Kaeyra” Baran i Kacper Rutka, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta oraz Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska. Przed nimi kolejne tygodnie rywalizacji, a produkcja najwyraźniej nie zamierza ograniczać się wyłącznie do standardowych odcinków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę

Komu kibicujecie w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – odcinek 1

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?

Opublikowano

w dniu

przez

Julia Suryś ma za sobą wyjątkowo trudne dni. Tancerka niemal nie wystąpiła w ostatnim odcinku „Tańca z gwiazdami”, a po programie musiała skonsultować swój stan zdrowia z lekarzem. Teraz zdradziła, co dokładnie się wydarzyło. Dowiedz się więcej!

Julia Suryś jest doskonale znana widzom „Tańca z gwiazdami”. Wiosną tego roku tancerka partnerowała Sebastianowi Fabijańskiemu, z którym dotarła aż do finału popularnego programu. Jesienią ponownie pojawiła się na parkiecie, tym razem u boku Piotra „Gumy” Gumulca. Początek tej edycji okazał się jednak dla niej znacznie trudniejszy, niż mogło się wydawać.

Po emisji drugiego odcinka programu Julia Suryś zdecydowała się opowiedzieć fanom o problemach zdrowotnych, z którymi zmagała się tuż przed występem. Okazało się, że sytuacja była na tyle poważna, iż jej udział w odcinku stanął pod znakiem zapytania. Tancerka musiała liczyć się z tym, że nie będzie w stanie wyjść na parkiet.

Podczas prób generalnych Piotr „Guma” Gumulec trenował z Darią Sytą, która na co dzień jest partnerką Jaspera Sołtysiewicza. To właśnie ona miała być gotowa do zastąpienia Julii Suryś, gdyby ta nie mogła wystąpić. Co więcej, przygotowywano się nawet do sytuacji, w której Daria Syta musiałaby zatańczyć tego dnia dwa tańce.

POLECAMY: Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę

Udział Julii Suryś w “TzG” stanął pod znakiem zapytania?

Julia Suryś ostatecznie znalazła w sobie siłę, by pojawić się na parkiecie. Wystąpiła w programie, jednak jej problemy nie zakończyły się wraz z ostatnimi taktami muzyki. Po emisji odcinka tancerka zdecydowała się na wizytę u lekarza, ponieważ dolegliwości nie ustępowały, a wręcz zaczęły się nasilać.

„Czułam ból w okolicy klatki piersiowej, miałam problemy z oddychaniem. Myślałam, że po sobocie, po nocy, to się uspokoi, ale w niedzielę było gorzej. Próby tańczył Piotr z Darią. Przygotowywali się do tego, że Daria za mnie wskoczy i zatańczy tego dnia aż dwa tańce — za co jej turbo dziękuję” — opowiedziała Julia Suryś na łamach Plejady.

Słowa tancerki mogły zaniepokoić jej obserwatorów, szczególnie ze względu na ból w okolicy klatki piersiowej oraz problemy z oddychaniem. Julia Suryś postanowiła jednak sprawdzić sytuację u specjalisty i wykluczyć najpoważniejsze przyczyny swoich dolegliwości. Po badaniach mogła przekazać fanom nieco bardziej uspokajające informacje.

„Na szczęście udało nam się wykluczyć te wszystkie najczarniejsze scenariusze” — dodała Julia Suryś w rozmowie z reporterką Plejady.

Tancerka zdradziła również, że lekarze nie stwierdzili problemów z sercem. To właśnie ta informacja była dla niej szczególnie istotna, ponieważ wcześniej pojawiły się objawy, których nie chciała bagatelizować.

„Z sercem jest wszystko w porządku, prawdopodobnie jest to uraz mięśniowy, okołożebrowy, dodatkowo stan zapalny, który mnie ograniczał i sprawiał ból przy oddychaniu” — dodała Julia Suryś.

Tancerka zna już więc prawdopodobną przyczynę swoich problemów, ale przed nią kolejne działania mające pomóc jej wrócić do pełnej sprawności.

Mimo trudności Julia Suryś nie zamierza na tym etapie rezygnować z udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Tancerka rozpoczęła działania związane z rehabilitacją i chce zrobić wszystko, aby odpowiednio przygotować organizm do kolejnego występu. Jednocześnie musi uważać, by dalsze treningi nie pogorszyły jej stanu zdrowia.

„Zaczynam rehabilitację, żeby czuć się jak najlepiej i żeby zatańczyć w niedzielnym odcinku” – powiedziała Julia Suryś w tej samej rozmowie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja

Kibicujecie Julii i Piotrowi? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Filip Chajzer po latach wrócił do tragedii. „Nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam”

Opublikowano

w dniu

przez

Śmierć 9-letniego Maksa w 2015 roku na zawsze zmieniła życie Filipa Chajzera. Dziennikarz przez lata unikał szczegółowego opowiadania o tragedii, jednak w podcaście Cypriana Majchera wrócił do bolesnych wspomnień. Opowiedział o żałobie, emocjach, które wciąż mu towarzyszą, oraz relacji z byłym teściem, który prowadził samochód w chwili wypadku.

Filip Chajzer przez lata bardzo oszczędnie mówił o śmierci swojego 9-letniego syna Maksa. Chłopiec zginął w 2015 roku w tragicznym wypadku samochodowym, do którego doszło podczas podróży z dziadkiem, byłym teściem dziennikarza. Ta tragedia na zawsze odcisnęła piętno na życiu prezentera, który wielokrotnie podkreślał, że po takiej stracie nic już nie może wyglądać jak wcześniej.

W rozmowie z Cyprianem Majcherem, Filip Chajzer zdecydował się wrócić do tamtych wydarzeń i opowiedzieć o bólu, z którym mierzy się do dziś. Szczególnie poruszająco zabrzmiały jego słowa dotyczące żałoby oraz relacji z byłym teściem. Dziennikarz przyznał, że nigdy nie usłyszał od niego przeprosin ani nawet próby rozmowy o wypadku.

POLECAMY: Filip Chajzer BRONI prezydenta NAWROCKIEGO! Co sądzi o słowach Wojewódzkiego?

Tragedia, po której nic nie było już takie samo

Śmierć 9-letniego Maksa w lipcu 2015 roku była dla Filipa Chajzera tragedią, która na zawsze zmieniła jego życie. Chłopiec zginął w wypadku samochodowym, gdy podróżował z dziadkiem, ojcem swojej mamy. Samochód zjechał z drogi i uderzył w naczepę ciężarówki stojącej na poboczu. Dziecko zginęło na miejscu, a dziennikarz, który w tym czasie przebywał w Stanach Zjednoczonych, natychmiast wrócił do Polski. Filip Chajzer przez długi czas nie potrafił mówić o śmierci syna. Wspomnienia związane z Maksem były zbyt bolesne, a żałoba całkowicie rozbiła jego dotychczasowe życie. Dziennikarz przyznawał, że po tej tragedii zmagał się z depresją i przez wiele lat próbował znaleźć sposób na poradzenie sobie z cierpieniem.

Życie po takiej stracie nigdy nie będzie już normalne – mówił Filip Chajzer, podkreślając, że śmierci dziecka nie da się racjonalnie wyjaśnić ani przepracować w taki sposób, aby ból po prostu zniknął.


W innym wywiadzie opowiadał, że Maks śnił mu się niemal każdej nocy. Po przebudzeniu zapisywał rozmowy ze swoim synem, aby zachować choć namiastkę kontaktu z nim.

Maks śnił mi się niemal każdej nocy. Budziłem się i zapisywałem nasze rozmowy – wspominał. Jak tłumaczył, początkowo wstydził się prosić o pomoc psychologa.

Uważał, że powinien sam poradzić sobie z emocjami, choć jego stan psychiczny był bardzo trudny.

Byłem w fatalnym stanie, ale wtedy jeszcze nie chciałem pomocy psychologa. Wstydziłem się, że jestem taki słaby. Próbowałem poszukiwać odpowiedzi na własną rękę. Śmierci dziecka nie da się racjonalnie wytłumaczyć. W ogóle nie da się wytłumaczyć… – mówił w rozmowie cytowanej przez media.

Z czasem Filip Chajzer zdecydował się na terapię. Przyznawał, że korzystał z pomocy wielu specjalistów, jednak nawet intensywna praca nad sobą nie sprawiła, że wspomnienia o synu przestały boleć. W jego przypadku żałoba nie była zamkniętym rozdziałem, lecz doświadczeniem, które powracało w najmniej oczekiwanych momentach.

POLECAMY: Filip Chajzer żali się u Wojewódzkiego: „Tęsknię za tym”. Przykre?

Teść zawinił?

W najnowszych wspomnieniach dziennikarz wrócił także do relacji z byłym teściem, który prowadził samochód w chwili tragicznego wypadku. Filip Chajzer przyznał, że między nimi nie doszło do rozmowy, która mogłaby pomóc mu zrozumieć wydarzenia z 2015 roku lub choć częściowo zamknąć ten bolesny temat.

Nigdy nikt nie podjął ze mną próby rozmowy. Nigdy nie usłyszałem jednego słowa, nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam – wyznał.

W rozmowach o tragedii podkreślał, że każdy człowiek przeżywa żałobę inaczej. Jedni potrzebują mówić o zmarłej osobie, inni zamykają się w sobie i próbują funkcjonować mimo ogromnego bólu. Dziennikarz opowiadał również o fali hejtu, która spadła na niego po śmierci Maksa. W internecie pojawiały się brutalne komentarze, a nieznane osoby przesyłały mu zdjęcia miejsc związanych z wypadkiem. Dziennikarz wspominał, że takie zachowanie doprowadziło go do skrajnego załamania.

Ja wtedy w środku umarłem. To była taka śmierć za życia moja – mówił, opisując emocje, które towarzyszyły mu po atakach w sieci.



Mimo upływu lat Filip Chajzer nie ukrywa, że strata syna wciąż jest obecna w jego życiu. Wspominanie Maksa stało się dla niego także sposobem na zachowanie pamięci o chłopcu. Jak podkreślał, zależało mu na tym, aby historia jego dziecka nie została zapomniana, a jego imię nadal było obecne w świadomości ludzi.

POLECAMY: TYLKO U NAS: 20-letnia narzeczona Chajzera w „Królowej Przetrwania”? Padły zaskakujące słowa

Fot. Paweł Wrzecion/AKPA

Kontynuuj czytanie

news

Nie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła

Opublikowano

w dniu

przez

Wokół Michała Wójcika narasta kolejny konflikt. Rodzice jego zmarłej partnerki chcą wymeldować kabareciarza z należącej do nich nieruchomości w Katowicach. Budynek planują wyburzyć, jednak procedura od miesięcy nie może się zakończyć. Problemem jest między innymi ustalenie aktualnego miejsca pobytu artysty.

Wokół Michała Wójcika narasta konflikt, który może mieć swój finał w sądzie. Rodzice jego zmarłej partnerki chcą wymeldować kabareciarza z domu w Katowicach, należącego do nich od lat. Jak twierdzą, budynek jest w złym stanie technicznym i planują go wyburzyć, jednak formalności związane z wymeldowaniem artysty ciągną się już od kilku miesięcy.
Dodatkowym problemem jest ustalenie, gdzie obecnie przebywa Michał Wójcik. Właściciele nieruchomości nie kryją frustracji, a urzędnicy wyjaśniają, że przed wydaniem decyzji muszą dokładnie sprawdzić, czy kabareciarz rzeczywiście i na stałe opuścił lokal.

POLECAMY: Muzycznie Zakręceni – nowy projekt łączący koncert, kabaret i spotkanie z artystami. Wielka premiera w Lędzinach

Kim jest Michał Wójcik?

Michał Wójcik to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów kabaretowych. Od 2000 roku występuje w popularnym kabarecie Ani Mru-Mru, który współtworzy między innymi z Marcinem Wójcikiem i Waldemarem Wilkołkiem. Choć panowie noszą to samo nazwisko, nie są spokrewnieni. Artysta urodził się 22 listopada 1971 roku w Lublinie, a poza działalnością kabaretową pojawiał się również w produkcjach telewizyjnych, między innymi w improwizowanym serialu „Spadkobiercy”.

Prywatnie Michał Wójcik jest ojcem czworga dzieci. Ma córkę Julię oraz synów: Jakuba, Charliego i Michała Juniora. Pociechy pochodzą z różnych związków artysty. W 2022 roku artysta kabaretowy pojawił się z najstarszą córką w programie „Dzień Dobry TVN”, gdzie opowiadał o ich relacji, wspólnych zainteresowaniach i kontaktach w patchworkowej rodzinie.

Michał Wójcik od około trzech lat jest zameldowany w domu przy ulicy Średniej w Katowicach. Nieruchomość należy do Barbary i Janusza W., czyli rodziców jego zmarłej partnerki, Janiny W. Kobieta zmarła 6 marca 2023 roku po chorobie nowotworowej. Para doczekała się syna, który obecnie pozostaje pod opieką ojca i jego nowej partnerki. Jak twierdzą właściciele budynku, Michał Wójcik został zameldowany w ich nieruchomości około dwóch tygodni po śmierci Janiny. Według ich relacji chcieli w ten sposób pomóc mu w uporządkowaniu spraw finansowych i urzędowych.

Rodzice Janiny przekonują, że w tamtym czasie artysta miał problemy finansowe i potrzebował zameldowania w Katowicach, aby móc ustalić sposób spłaty zadłużenia wobec urzędu skarbowego. Początkowo ich relacje miały być dobre, jednak z czasem doszło między nimi do pogorszenia stosunków. Właściciele nieruchomości chcą obecnie zakończyć sprawę i odzyskać pełną swobodę w dysponowaniu budynkiem. Podkreślają, że dom jest w złym stanie technicznym i może stanowić zagrożenie dla osób przechodzących w jego pobliżu.

POLECAMY: Polsat uderza w Kaczorowską i Rogacewicza? Kabaret K2 bez litości wyśmiał parę – internet eksplodował

Nie wiadomo, gdzie obecnie mieszka kabareciarz

Barbara i Janusz W. planują wyburzenie budynku, a następnie inne zagospodarowanie należącej do nich działki. Twierdzą jednak, że obecność Michała Wójcika w ewidencji mieszkańców utrudnia realizację tych planów. Dodatkowo pod wskazanym adresem mają pojawiać się osoby podające się za wierzycieli artysty. Właściciele rozpoczęli procedurę wymeldowania, która w katowickim urzędzie trwa od lutego. Postępowanie przeciąga się, ponieważ urzędnicy mają trudności z ustaleniem, gdzie faktycznie przebywa Michał Wójcik.

Sprawdzane miały być między innymi adresy w Lublinie, gdzie kabareciarz był wcześniej zameldowany. Według relacji rodziców jego zmarłej partnerki artysty miał również wynajmować mieszkanie w Mysłowicach. Tamtejszy urząd miał wezwać go na spotkanie, jednak artysta nie pojawił się w wyznaczonym terminie.

W związku z tym katowicki urząd może zwrócić się do sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej. Taki przedstawiciel mógłby reprezentować Michała Wójcika w postępowaniu administracyjnym.

Sprawa znowu się przeciąga o kolejne miesiące – komentują Barbara i Janusz W.

Urzędnicy podkreślają, że samo złożenie wniosku nie oznacza automatycznego wymeldowania. Przed wydaniem decyzji trzeba ustalić, czy dana osoba rzeczywiście i trwale opuściła lokal. W tym celu urząd może analizować zeznania świadków, oświadczenia, wyjaśnienia oraz wyniki oględzin nieruchomości. Na razie decyzja o wymeldowaniu Michała Wójcika nie została wydana. „Fakt” zwrócił się do artysty o komentarz za pośrednictwem jego menedżera Zbigniewa Remleina. Prośba miała zostać przekazana kabareciarzowi, jednak do czasu publikacji materiału nie otrzymano odpowiedzi.

POLECAMY: Kultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos

Michał Wójcik, fot. Instagram
Michał Wójcik, fot. Instagram
Michał Wójcik, fot. Instagram
Michał Wójcik, fot. Instagram
Michał Wójcik, fot. Instagram
Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością