Śledź nas

showbiz

Widzowie ocenili debiut prowadzącej podczas „Top Of The Top Sopot Festival”! Widzowie nie mają litości

Opublikowano

w dniu

Pierwszy dzień „Top Of The Top Sopot Festival” przyniósł widzom mnóstwo wrażeń – zarówno muzycznych, jak i medialnych. Oprócz legend polskiej sceny, które zaprezentowały swoje największe przeboje, uwagę publiczności przykuła również niespodzianka przygotowana przez TVN. W roli prowadzącej zadebiutowała bowiem dziennikarka, którą widzowie znali dotąd jedynie z reportaży. Dowiedz się więcej, jak wypadła!

Wczorajszy pierwszy dzień festiwalu „Top Of The Top Sopot Festival” zaskoczył wszystkich różnorodnością repertuaru i mocą emocji. Na scenie Opery Leśnej wystąpiły prawdziwe ikony polskiej muzyki, takie jak Agnieszka Chylińska, Iza Trojanowska, Andrzej Piaseczny, Reni Jusis czy Małgorzata Ostrowska. Każda z gwiazd przyniosła na scenę swój unikalny styl i energię, sprawiając, że sopocka publiczność mogła poczuć się, jakby uczestniczyła w wielkim przekroju historii polskiej muzyki rozrywkowej. Artyści nie zawiedli – było i nostalgicznie i żywiołowo, a jednocześnie niezwykle autentycznie.

Jednakże to nie tylko muzyka budziła emocje. Ogromnym zainteresowaniem cieszyli się również prowadzący, a dokładniej duet doskonale znany z „Dzień Dobry TVN”. Marcin Prokop i Dorota Wellman od lat tworzą niezwykle zgrany tandem, którego naturalna chemia, błyskotliwe riposty i poczucie humoru są niemal gwarancją sukcesu każdej scenicznej prezentacji. Publiczność przyjęła ich gorącymi brawami, co tylko potwierdziło, że widzowie darzą ich niegasnącą sympatią i uznaniem.

W tym roku jednak TVN postanowił nieco zaskoczyć publiczność. Do uwielbianej dwójki prowadzących dołączyła bowiem Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz, która na co dzień pełni rolę reporterki show-biznesowej w „Dzień Dobry TVN”. Dla widzów jej pojawienie się na scenie w Sopocie było zupełnym novum, gdyż dotąd kojarzyli ją głównie z błyskotliwymi materiałami zza kulis i wywiadami z gwiazdami. Teraz jednak przyszło jej zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem, jakim jest poprowadzenie wielkiego festiwalu przed tysiącami widzów zgromadzonych w Operze Leśnej oraz milionami przed telewizorami.

Debiut Aleksandry Rogowskiej-Lichnerowicz miał charakter symboliczny. Z jednej strony był to sprawdzian umiejętności scenicznych, z drugiej – ogromne wyróżnienie od stacji, która od lat chętnie stawia na nowe twarze i talenty. Trudno wyobrazić sobie lepszą okazję do takiego debiutu niż właśnie „Top Of The Top Sopot Festival”, który od dekad pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych w Polsce. Każdy krok, każde słowo i każdy gest młodej dziennikarki był bacznie obserwowany przez publiczność i komentowany w mediach społecznościowych.

POLECAMY: Damian Michałowski chce być nowym Michałem Wiśniewskim? Szokująca przemiana gospodarza “Dzień dobry TVN”

Rogowska-Lichnerowicz dziękuję za wsparcie!

Sama zainteresowana nie kryła emocji, jakie towarzyszyły jej podczas tego wieczoru. Już po koncercie podzieliła się swoimi wrażeniami w mediach społecznościowych, publikując wzruszający wpis ze zdjęciem w towarzystwie swoich scenicznych mentorów.

To zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów ! Radość, wzajemny szacunek i wsparcie. Tak! Niesamowite wsparcie, jednych z najbardziej lubianych i szanowanych dziennikarzy, którzy są symbolami polskiej telewizji ! To był zaszczyt móc stanąć z nimi na jednej scenie i chłonąc ich energię ! Na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas, ale to zdjęcie zasługuje, żeby być wrzucone jako pierwsze. Dziękuję za wczoraj i za Waszą energię również – podziękowała prezenterka.

Reakcje fanów i kolegów po fachu były natychmiastowe i wyjątkowo pozytywne. Pod jej wpisem pojawiła się lawina komentarzy, w których internauci wyrażali zachwyt i gratulacje.

Brawo Olcia – napisała Krupińska-Karpiel.

Byłaś cudowna – wspomniała Edyta Zając.

Gratulacje; Pięknie Olu; Wyglądałaś ślicznie; Wspaniale było Cię zobaczyć na tej scenie – pisali internauci.

Nie da się ukryć, że wejście Aleksandry Rogowskiej-Lichnerowicz do grona prowadzących było odważnym posunięciem ze strony stacji. Debiut na tak dużej scenie wymaga ogromnej odwagi, pewności siebie, a także umiejętności panowania nad stresem. Jej występ pokazał, że posiada wszystkie te cechy, a dodatkowo potrafi odnaleźć się w towarzystwie tak charyzmatycznych prowadzących jak Dorota Wellman i Marcin Prokop. To zestawienie trójki prowadzących stworzyło ciekawą mieszankę doświadczenia i świeżości, która przypadła do gustu publiczności.

Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to pierwszy raz, kiedy TVN zdecydował się wystawić jedną ze swoich młodszych twarzy na próbę. Stacja od lat testuje w Sopocie dziennikarzy i prezenterów, którzy mają szansę na rozwinięcie kariery. To właśnie tutaj często zapadają decyzje o dalszym kształtowaniu medialnej ścieżki nowych prowadzących.

Podobną szansę w ubiegłym roku otrzymali Sandra Hajduk-Popińska oraz Jan Pirowski, którzy także zostali wyznaczeni do poprowadzenia jednego z koncertów. Wówczas również pojawiły się głosy niepewności, ale finalnie młodzi prowadzący poradzili sobie znakomicie, zdobywając uznanie widzów i pokazując, że TVN trafnie stawia na nowe pokolenie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Friz i Wersow wzięli ślub w tajemnicy! Dlaczego tak długo to ukrywali?

Oglądaliście pierwszy dzień festiwalu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz (fot. screen Instagram Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz)
Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz (fot. screen Instagram Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Majka Jeżowska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Nie wszyscy byli zachwyceni

Opublikowano

w dniu

przez

Wakacyjne eksperymenty w „Dzień dobry TVN” nie zwalniają tempa. Tym razem w roli współprowadzącej programu zadebiutowała Majka Jeżowska, która od samego rana wzbudzała ogromne emocje wśród widzów. Opinie? Tym razem są wyjątkowo podzielone. Dowiedz się więcej!

„Dzień dobry TVN” od 2005 roku pozostaje jednym z najchętniej oglądanych programów śniadaniowych w Polsce. Tegoroczne wakacje są jednak wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy w historii śniadaniówka emitowana jest codziennie. Produkcja wykorzystała tę okazję do wprowadzenia nowych cykli oraz odważniejszych eksperymentów z prowadzącymi.

Jednym z największych hitów letniej ramówki okazały się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. W ramach projektu znane osoby wracają do swoich rodzinnych miejscowości, odwiedzają miejsca związane z dzieciństwem i dzielą się wspomnieniami. Zwieńczeniem każdego turnusu jest występ gwiazdy w roli współprowadzącego porannego programu.

Jako pierwsza do rodzinnych stron zabrała widzów Tatiana Okupnik, która po zakończeniu swojego reportażu poprowadziła jedno z wydań programu u boku Ewy Drzyzgi i Krzysztofa Skórzyńskiego. Jej debiut został bardzo dobrze oceniony przez internautów.

Później w projekcie pojawili się między innymi Norbi, Michał Pazdan, Ralph Kaminski oraz Barbara Kurdej-Szatan. Szczególnie duet Ralpha Kaminskiego z Dorotą Wellman zebrał mnóstwo pozytywnych opinii, podobnie jak występ Barbary Kurdej-Szatan, po którym wielu widzów zaczęło sugerować, że aktorka świetnie odnalazłaby się w gronie stałych prowadzących programu.

„Basia pasuje do Krzysztofa. Mam nadzieję, że na dłużej zostanie w ‘Dzień dobry TVN’”, „Miło Panią widzieć”, „Coś czuję, że Basia to jest odpowiednia osóbka na tym stanowisku”, „Basia zamiast Ewy to byłby sztos”, „Mam nadzieję, że zabawi tu na dłużej” – pisali w mediach społecznościowych widzowie po jej występie.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Grzegorz Collins pierwszy raz o rozstaniu z Sylwią Bombą. Ujawnił kulisy [WYWIAD]

Debiut Majki Jeżowskiej w „Dzień dobry TVN” wywołał prawdziwą burzę wśród widzów

Teraz przyszedł czas na kolejną gwiazdę. Szóstą uczestniczką „Kolonii letnich Dzień dobry TVN” została Majka Jeżowska. Artystka wróciła wspomnieniami nad polskie morze, gdzie jako nastolatka spędzała wakacje. Opowiadała o najpiękniejszych chwilach z młodości, a zwieńczeniem jej udziału było współprowadzenie piątkowego programu u boku Sandry Hajduk-Popińskiej oraz Marcina Sawickiego.

Od samego rana Majka Jeżowska aktywnie uczestniczyła w niemal każdym elemencie programu. Pojawiała się w kuchni, rozmawiała z aktorami serialu „Na Wspólnej” oraz Błażejem Królem, brała udział w rozmowach w kąciku show-biznesowym, a także dyskutowała z gościnią o podróżach na Azory. Jej energia i spontaniczność szybko zostały zauważone przez widzów.

Od samego rana pod transmisją programu w mediach społecznościowych pojawiały się dziesiątki komentarzy widzów. Wielu internautów podkreślało, że Majka Jeżowska świetnie odnalazła się w roli współprowadzącej i chętnie oglądałoby ją częściej w „Dzień dobry TVN”.

„Majka Jeżowska wygląda obłędnie, stara się bardzo, żeby program był atrakcyjny. Brawo”, „Uwielbiam panią Majkę – wspomnienia z dzieciństwa i jest jak Ibisz, coraz młodsza”, „Pani Majka jest fenomenalna, dobrze by było gdyby dołączyła do teamu TVN”, „Pani Majka byłaby świetną prowadzącą, wniosła energię do studia. Bardziej pasuje niż niejedna prowadząca” – czytamy w komentarzach.

Nie zabrakło jednak również głosów krytycznych. Część widzów uznała, że temperament Majki Jeżowskiej momentami zdominował program, a jej sposób prowadzenia nie wszystkim przypadł do gustu.

„Jeżowska niestety nie nadaje się do takich programów”, „Gaduła bez pohamowań”, „Nie da się tego oglądać”, „Pani Jeżowska wszystkim przerywa i ma najwięcej do powiedzenia na każdy temat”, „Pani Jeżowska ciągle przerywa i jest upierdliwa. Nie da się oglądać” – oceniali internauci.

Jak widać, występ Majki Jeżowskiej wywołał znacznie więcej emocji niż poprzednie wakacyjne debiuty. Jedni są zachwyceni jej naturalnością i ogromną energią, inni uważają, że w roli współprowadzącej była zbyt ekspresyjna. Jedno jest jednak pewne – o jej występie mówi dziś wielu widzów programu.

Przed fanami „Dzień dobry TVN” kolejne tygodnie pełne niespodzianek. Produkcja potwierdziła już, że następnymi bohaterami „Kolonii letnich Dzień dobry TVN” będą bracia Golec, którzy zabiorą widzów do miejsc związanych ze swoim dzieciństwem, a na zakończenie turnusu spróbują swoich sił jako współprowadzący śniadaniówkę. Wszystko wskazuje na to, że wakacyjne eksperymenty TVN jeszcze nieraz zaskoczą widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Antoni Królikowski nie odpuszcza? Zapowiada walkę po wyroku sądu

Majka Jeżowska pasowałaby do “Dzień dobry TVN” na stałe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska, Majka Jeżowska, Marcin Sawicki (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN)
Sandra Hajduk-Popińska, Majka Jeżowska, Marcin Sawicki, Bartek Boratyn (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

prze.tv

TYLKO U NAS: Grzegorz Collins pierwszy raz o rozstaniu z Sylwią Bombą. Ujawnił kulisy [WYWIAD]

Opublikowano

w dniu

przez

Rozstanie Sylwii Bomby i Grzegorza Collinsa zaskoczyło fanów, którzy jeszcze niedawno kibicowali ich związkowi. Teraz głos po raz pierwszy zabrał sam biznesmen, ujawniając kulisy zakończenia relacji i komentując medialne doniesienia. Dowiedz się więcej!

Sylwia Bomba i Grzegorz Collins przez wiele miesięcy uchodzili za jedną z najbardziej zgodnych par polskiego show-biznesu. Wspólne podróże, rodzinne zdjęcia oraz udział w telewizyjnych projektach sprawiały, że internauci chętnie śledzili rozwój ich relacji. Nic więc dziwnego, że informacje o rozstaniu wywołały ogromne poruszenie.

Choć oficjalnie para zaczęła pokazywać się razem jesienią 2023 roku, sami przyznawali, że poznali się znacznie wcześniej. Przez długi czas chronili swoją prywatność, a dopiero później zdecydowali się opowiedzieć publicznie o łączącym ich uczuciu. Z czasem Grzegorz Collins stał się także bardzo ważną osobą w życiu córki Sylwii Bomby.

Ich związek rozwijał się również na oczach widzów. Grzegorz Collins pojawiał się u boku partnerki w programie „Gogglebox. Przed telewizorem”, razem wystąpili także w „Orzeł czy reszka?” oraz specjalnym odcinku serialu Stopklatki „Zajazd. Będzie się działo”. Wszystko wskazywało na to, że przed nimi jeszcze wiele wspólnych planów.

Kilka dni temu media obiegła jednak wiadomość o rozstaniu pary. Niedługo później Sylwia Bomba opublikowała obszerne oświadczenie, w którym zapewniła, że decyzja została podjęta w zgodzie, a między nią a byłym partnerem nie ma konfliktu.

“Kochani! Rodzina dla mnie zawsze była najważniejsza. Kto mnie obserwuje, ten bardzo dobrze wie. Wiele pytań i trochę czasu upłynęło zanim byliśmy gotowi aby Wam powiedzieć: niestety ktoś nas uprzedził. Tak, to prawda. Nie jesteśmy już w tercecie, tylko w duecie. Od jakiegoś czasu. Nie doszukujcie się dram, bo ich nie ma. Czasem drogi ludzi się po prostu rozchodzą. Moje małe życie które stworzyłam jest bezpieczne i zaopiekowane. Tosia ma wspaniały kontakt z Grzegorzem i wszystko u nas dobrze. Uwierzcie, można się rozstać w spokoju, z klasą i bez prania brudów. Na Grzesia nie pozwolę powiedzieć złego słowa. Przeżyliśmy wspaniałe lata razem. Dziękuję za każdy moment i każdą lekcję. Dziękuję za morze wsparcia. Za każdy telefon wczoraj i wszystkie wiadomości. Tymczasem w duecie: ŚCISKAMY” – czytamy.

POLECAMY: Antoni Królikowski nie odpuszcza? Zapowiada walkę po wyroku sądu

TYLKO U NAS: Grzegorz Collins ujawnia, jak dziś wygląda jego relacja z Sylwią Bombą

Teraz po raz pierwszy po rozstaniu głos publicznie zabrał również Grzegorz Collins. Nasza reporterka serwisu PrzeAmbitni.pl spotkała go podczas premiery nowych perfum OVERDOSE marki ARMAF Club de Nuit Intense. W rozmowie biznesmen został zapytany o kulisy zakończenia związku z Sylwią Bombą i przyznał, że przez dłuższy czas oboje starali się utrzymać rozstanie w tajemnicy, licząc na to, że uda im się zachować prywatność.

“Długo [czyt. ukrywaliśmy]. To nie było kilka dni i chcieliśmy to zrobić po prostu jak najnormalniej się da, jak najmniej rozgłosu, ale to się nam kompletnie nie udało. Absolutnie żadne z nas nie lobowało do tego, żeby ten, żeby to było rozpisywane wszędzie. Nie podoba mi się bardzo przepisywanie niektórych portali, które po prostu przepisują rzeczy, które absolutnie nie mają nic związanego z rzeczywistością” – wyznał Grzegorz Collins.

Grzegorz Collins nie ukrywał również, że cała sytuacja jest dla niego bardzo trudna. Podkreślił jednak, że mimo zakończenia związku nie wyobraża sobie złych relacji z Sylwią Bombą, o której wypowiada się wyłącznie z ogromnym szacunkiem.

“Nie wyobrażam sobie mieć złych stosunków z Sylwią. Zawdzięczam jej bardzo dużo. Poświęciła mi bardzo dużo swojego życia. Otworzyła przede mną swój dom. Dała mi Tosię do wychowania, więc mogę mówić o niej tylko w samych superlatywach” – wyjaśnił.

Biznesmen zdradził również, że mimo rozstania nadal utrzymuje bliską relację z córką influencerki. Jak sam przyznał, dziewczynka traktuje go jak tatę i zamierza być obecny w jej życiu tak długo, jak tylko będzie to możliwe.

“Tosia nazywa mnie swoim tatusiem. Innego nie ma. Jestem najbliżej niej, więc tak długo jak to będzie możliwe to będę na zawsze z nią. To tak jakby traktuję jak swoje dziecko. Wychowywałem ją trzy lata” – powiedział w rozmowie z naszą reporterką.

W rozmowie nie zabrakło także mocnych słów pod adresem osób, które próbują doszukiwać się sensacji wokół rozstania. Grzegorz Collins stanowczo zdementował plotki o rzekomym nowym partnerze Sylwii Bomby i przyznał, że publikowanie niepotwierdzonych informacji może wyrządzić ogromną krzywdę.

“To jest bzdura i to kompletna. I tak jakby dlaczego ktoś, kto pisze taką kompletną bzdurę nie rozumie, że może wyrządzić krzywdę drugiej osobie i postawić ją w bardzo złym świetle […] Dlaczego ktoś tego nie rozumie? To są trudne momenty dla dwóch stron. Coś bardzo fajnego, co planowaliśmy, nie wyszło. Potrzebujemy się wyciszyć, potrzebujemy żeby emocje opadły. Ja mam emocje, ona ma emocje i ktoś wypisuje taką bzdurę na na pół Polski. No przecież to jest dramat. Ja bym się tak w życiu nie zachował, ale to jest czyjeś sumienie i nie moje. I ja już na ten temat nic więcej nie powiem. Więc absolutnie ktokolwiek to zrobił, nie wiem. Powinien się wstydzić” – powiedział dyplomatycznie.

Na koniec biznesmen został zapytany, czy jest już gotowy na nowy związek. Odpowiedź była jednoznaczna i nie pozostawiła żadnych wątpliwości.

„Myślę, że absolutnie nie” – przyznał krótko.

Słowa Grzegorza Collinsa pokazują, że mimo zakończenia związku z Sylwią Bombą oboje starają się zachować wzajemny szacunek i przede wszystkim zadbać o dobro najbliższych. Wszystko wskazuje na to, że zamiast publicznych sporów i wzajemnych oskarżeń postawili na spokój, klasę i budowanie dobrych relacji mimo rozstania.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: CASTING: Jak wziąć udział w programie „Nasz Nowy Dom”?

Jesteście zaskoczeni tak miłym rozstaniem? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Grzegorz Collins (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Grzegorz Collins (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Sylwia Bomba (fot. zdjęcie prasowe Stopklatka)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Antoni Królikowski nie odpuszcza? Zapowiada walkę po wyroku sądu

Opublikowano

w dniu

przez

Historia Joanny Opozdy i Antka Królikowskiego od lat budzi ogromne emocje. Gdy wydawało się, że po rozwodzie obie strony zamkną ten rozdział, aktor po raz pierwszy tak otwarcie odniósł się do wyroku sądu. Nie ukrywa, że nie zamierza się poddać. Dowiedz się więcej!

Historia miłości Joanny Opozdy i Antka Królikowskiego od początku była szeroko komentowana przez media. Para związała się w 2020 roku i bardzo szybko stała się jedną z najgłośniejszych par polskiego show-biznesu. Choć ich relacja przechodziła wzloty i upadki, zakochani postanowili dać sobie kolejną szansę, a kilka miesięcy później stanęli na ślubnym kobiercu.

W sierpniu 2021 roku Joanna Opozda i Antek Królikowski powiedzieli sobie sakramentalne „tak”. Ich małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu. Już kilka miesięcy później media zaczęły informować o poważnym kryzysie, który z czasem przerodził się w jeden z najgłośniejszych sporów polskiego show-biznesu.

W lutym 2022 roku na świat przyszedł syn pary – Vincent. W tym czasie relacje między małżonkami były już bardzo napięte. Przez kolejne lata trwały rozprawy sądowe, a ich konflikt regularnie wracał na pierwsze strony portali plotkarskich.

Na początku lipca Joanna Opozda poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych, że po czterech latach zapadł wyrok w sprawie rozwodowej. Aktorka przekazała, że sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy Antka Królikowskiego oraz pozbawił go władzy rodzicielskiej nad ich synem.

“Po czterech latach nieustannej walki, szarpaniny, ogromnego bólu oraz kosztów emocjonalnych i finansowych w końcu nadszedł ten dzień. Przez te lata przyszło mi mierzyć się nie tylko z batalią sądową, ale również z publicznym ocenianiem, zarzutami, że to ja ponoszę winę za rozpad małżeństwa, oraz z czytaniem wielu krzywdzących publikacji i komentarzy na swój temat. To był niezwykle trudny czas, który odcisnął piętno na mnie i moich najbliższych. Nie potrafię opisać ulgi, jaką dziś czuję. Płaczę ze szczęścia, bo ten niezwykle trudny rozdział mojego życia dobiegł końca. Chcę już zostawić go za sobą i iść przez życie w spokoju, nie wracając do tego, co było” – napisała Joanna kilka tygodni temu.

POLECAMY: Julia Wieniawa poza jury „Tańca z Gwiazdami”? Kulisy wyszły na jaw

Antoni Królikowski przerywa milczenie ws. wyroku

Teraz głos postanowił zabrać również Antek Królikowski. Aktor pojawił się podczas prezentacji jesiennej ramówki Polsatu, gdzie udzielił wywiadu reporterce Pudelka. Po raz pierwszy odniósł się do wyroku, który zapadł w lipcu, i przyznał, że nie zamierza pogodzić się z decyzją sądu.

Zapytany, czy po zakończeniu procesu może w końcu powiedzieć, że jest szczęśliwy, Antek Królikowski nie ukrywał swoich emocji. Jak podkreślił, przed nim wciąż bardzo trudny okres i dalsza walka o zmianę zapadłego orzeczenia.

“Pod pewnymi względami do tego szczęścia mi brakuje trochę. Nie będę skakał z radości z każdego powodu (…) Mam przed sobą sporo pracy w związku z tym wszystkim. Ten wyrok jest skrajnie niesprawiedliwy. Na pewno tego tak nie zostawię. Przede mną niestety walka. Będzie dużo pracy nad tym wszystkim” – powiedział.

Aktor wyjaśnił również, dlaczego przez tak długi czas nie komentował publicznie medialnych doniesień dotyczących rozwodu i decyzji sądu. Jak zaznaczył, celowo wstrzymywał się z wypowiedziami do momentu poznania pełnego uzasadnienia wyroku.

“Nie chcę tak rzucać słów na wiatr. Nie powiem, że jestem szczęśliwy, czy jestem nieszczęśliwy. Jestem w procesie ustalenia pewnych zasad, granic i na pewno tak tego nie zostawię. Nie odzywałem się długo, bo nie było od tego wyroku [przyp.red] uzasadnienia” – dodał aktor.

Wszystko wskazuje więc na to, że sprawa rozwodu Joanny Opozdy i Antka Królikowskiego wciąż nie dobiegła końca. Aktor zapowiada złożenie odwołania i nie kryje, że zamierza walczyć o zmianę wyroku. Tym samym jeden z najgłośniejszych konfliktów polskiego show-biznesu może w najbliższych miesiącach doczekać się kolejnego rozdziału.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Program Marcina Prokopa PRZENOSI SIĘ do Polsatu. Wielki transfer?

Joanna Opozda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Joanna Opozda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Antoni Królikowsk i Martyna Kowalik (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Antoni Królikowsk i Martyna Kowalik (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Joanna Opozda z synem (fot. screen Instagram Joanna Opozda)
Antoni Królikowski (fot. screen Instagram Antoni Królikowski)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

casting

CASTING: Jak wziąć udział w programie „Nasz Nowy Dom”?

Opublikowano

w dniu

przez

Program powrócił minionej wiosny z kolejnym sezonem i znów otworzył drzwi dla rodzin, które potrzebowały realnej pomocy. Właśnie trwają castingi do nowych odcinków – to szansa, by ktoś w trudnej sytuacji mógł odmienić swoje życie i w końcu zamieszkać w bezpiecznym, wyremontowanym domu. Chcesz wiedzieć, jak zgłosić swoją rodzinę lub swoich bliskich? Dowiedz się więcej już teraz!

„Nasz Nowy Dom” od lat przyciąga przed telewizory miliony widzów Telewizji Polsat, którzy śledzą nie tylko spektakularne metamorfozy domów, ale przede wszystkim historie ludzi stojących za tymi zmianami. Program pokazuje, że remont to często dopiero początek czegoś znacznie większego – nowego etapu życia, który dla wielu rodzin oznacza realną szansę na normalność i spokój.

Wiosną emitowany był już 26. sezon formatu, co tylko potwierdza jego ogromną popularność i zaufanie widzów. Od początku istnienia programu wyremontowano ponad 360 domów, a każda z tych realizacji to osobna historia pełna emocji, wyzwań i wzruszeń, które na długo pozostają w pamięci odbiorców.

Twórcy programu nie ukrywają, że ich celem nigdy nie było jedynie odświeżanie ścian czy wymiana instalacji. Każdy odcinek to przede wszystkim próba realnej zmiany życia bohaterów, którzy często zmagają się z trudnymi warunkami i codziennymi problemami, o jakich wielu widzów nie ma pojęcia.

To właśnie dlatego program wciąż się rozwija i nie zwalnia tempa. Równolegle z emisją kolejnych odcinków trwają castingi, które otwierają drzwi dla nowych rodzin potrzebujących wsparcia. To moment, w którym każdy może zrobić pierwszy krok i zawalczyć o lepsze jutro dla siebie i swoich bliskich.

POLECAMY: Julia Wieniawa poza jury „Tańca z Gwiazdami”? Kulisy wyszły na jaw

Jak wziąć udział w programie? [CASTING]

Produkcja nieustannie podkreśla, że poszukiwane są historie wymagające natychmiastowej pomocy i zaangażowania. Chodzi o ludzi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej i nie mają możliwości samodzielnie jej zmienić, a jednocześnie nie tracą nadziei na poprawę swojego losu.

Hasło programu „Wspólnie robimy dobro” nie jest przypadkowe. To idea, która od lat napędza działania całej ekipy i pokazuje, że telewizja może mieć realny wpływ na życie ludzi. Dzięki zaangażowaniu wielu osób możliwe jest tworzenie przestrzeni, w których rodziny mogą w końcu poczuć się bezpiecznie.

Produkcja zachęca do zgłoszeń nie tylko osoby bezpośrednio dotknięte problemami, ale również tych, którzy znają kogoś potrzebującego pomocy. Często to właśnie bliscy lub znajomi robią pierwszy krok, który później prowadzi do ogromnej zmiany i odmiany losu całej rodziny.

„Jeśli mieszkasz w trudnych warunkach i potrzebujesz realnej pomocy – nie zwlekaj. A może znasz kogoś, kto każdego dnia zmaga się z brakiem podstawowych warunków do życia? Nasz nowy dom to szansa na zmianę, konkretne wsparcie i nowy start. Czasem jeden krok wystarczy, by odmienić naprawdę wiele” – apelują producenci programu.

Każde zgłoszenie to potencjalna historia, która może poruszyć całą Polskę i stać się początkiem czegoś zupełnie nowego. To także dowód na to, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach istnieje szansa na wsparcie i pomoc, jeśli tylko ktoś zdecyduje się o nią poprosić.

Zgłoszenia do programu przyjmowane są drogą mailową pod adresem: nnd@nnd.com.pl. To właśnie tam trafiają historie, które później mogą zmienić się w jedne z najbardziej wzruszających momentów telewizyjnych i dać rodzinom coś bezcennego – nowy start i nadzieję na przyszłość.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Program Marcina Prokopa PRZENOSI SIĘ do Polsatu. Wielki transfer?

Lubicie oglądać premierowe odcinki “Nasz Nowy Dom”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. Kala Kiełbasińska/zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. Kala Kiełbasińska/zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. Kala Kiełbasińska/zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. Kala Kiełbasińska/zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. Kala Kiełbasińska/zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. Kala Kiełbasińska/zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. Kala Kiełbasińska/zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością