PRZEłowca
Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Miało być sportowe święto i walka o medale, a wybuchł konflikt, który wstrząsnął reprezentacją. Jedna z zawodniczek nie wytrzymała i publicznie uderzyła w związek. Odpowiedź prezesa była natychmiastowa i wyjątkowo ostra. Poznaj kulisy sprawy już teraz!
Zimowe igrzyska olimpijskie tradycyjnie przyciągają przed telewizory nie tylko zagorzałych fanów sportu, ale również tych, którzy na co dzień nie śledzą rywalizacji na najwyższym poziomie. To właśnie w czasie olimpijskiej gorączki wiele osób po raz pierwszy zaczyna interesować się łyżwiarstwem figurowym, saneczkarstwem, biegami narciarskimi czy skokami. Atmosfera wielkiego święta sportu sprawia, że nazwiska zawodników w ciągu kilku dni stają się powszechnie rozpoznawalne, a emocje udzielają się nawet najbardziej obojętnym widzom.
Tegoroczne zmagania odbywają się we Włoszech – w Mediolanie, Cortinie d’Ampezzo oraz Predazzo. Każdy dzień przynosi nowe historie: triumfy, dramaty i nieoczekiwane zwroty akcji. Właśnie takie momenty budują legendę igrzysk i zapisują się w pamięci kibiców na długie lata.
Polscy fani mają powody do dumy. Medale zdobyli Kacper Tomasiak oraz Władimir Semirunnij, dostarczając biało-czerwonym ogromnych emocji i radości. Ich sukcesy stały się jednym z najczęściej komentowanych tematów w mediach społecznościowych i programach sportowych. Jednak igrzyska to nie tylko chwile triumfu – to także bolesne rozczarowania.
POLECAMY: Steczkowska chwyciła za telefon. Tak wyglądała jej ostra rozmowa z Wojewódzkim
Andżelika Wójcik uderza w Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego. Co się stało?
Start Andżelika Wójcik w biegu na 500 metrów miał być jednym z ważniejszych punktów dla polskiej kadry łyżwiarstwa szybkiego. Ostatecznie zawodniczka zajęła 11. miejsce. Po przekroczeniu linii mety nie kryła łez. Szybko okazało się jednak, że jej emocje nie wynikają wyłącznie z miejsca w tabeli, ale z głębszego poczucia zawodu i frustracji.
W rozmowie z Eurosportem Andżelika Wójcik zdecydowała się na szczere wyznanie, które wywołało prawdziwą burzę. Zasugerowała, że w kluczowym momencie przygotowań do igrzysk została bez odpowiedniego wsparcia.
Po tak ciężkim czteroleciu i tak ciężkim okresie sportowo już to powiem, bo i tak pojawi się to w mediach. W tym sezonie przygotowywałam się sama, byłam bez trenera. Jest to przykre, po prostu. Na rok olimpijski zostałam sama, bez opieki i przygotowań – powiedziała.
Jej słowa błyskawicznie obiegły media. Kibice zaczęli zadawać pytania o kulisy pracy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. Czy rzeczywiście jedna z czołowych zawodniczek została pozostawiona sama sobie w najważniejszym sezonie czterolecia?
Na odpowiedź prezesa Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego fani olimpiady nie musieli długo czekać. Rafał Tataruch w rozmowie z Eurosportem stanowczo zaprzeczył wersji przedstawionej przez zawodniczkę. Jego wypowiedź była równie mocna jak wcześniejsze słowa łyżwiarki.
To są kłamstwa albo wymyślone rzeczy. My bardziej się staraliśmy o tę opiekę niż ona jej chciała. To nie jest łatwa osoba, pokłóciła się ze wszystkimi możliwymi trenerami. […] Do Salt Lake City, czyli do końca października, miała opiekę. Tam poprosiła, by odejść z grupy. Ona po prostu w niej nie funkcjonuje. Kłóci się ze wszystkimi, nie realizuje planów treningowych – wyjaśnił.
Prezes zaznaczył, że łyżwiarka nie była pozostawiona bez wsparcia szkoleniowego, a nad przebiegiem jej przygotowań czuwała Agata Jabłońska, pełniąca funkcję team leaderki kadry i wspierająca ją m.in. podczas rozgrzewek oraz kontroli czasów. W jego ocenie narracja o „samotności” nie oddaje rzeczywistego stanu rzeczy i jest raczej konsekwencją rozczarowania po nieudanym występie niż odzwierciedleniem faktów.
Dla kibiców to jednak trudna sytuacja. Z jednej strony chcą wspierać zawodniczkę, która otwarcie mówi o swoich odczuciach. Z drugiej – słyszą stanowcze zaprzeczenia ze strony władz związku. Prawda, jak to zwykle bywa, może leżeć gdzieś pośrodku.
Jedno jest pewne: zimowe igrzyska to nie tylko walka o medale, ale także kulisy, które rzadko wychodzą na światło dzienne. Konflikt wokół Andżeliki Wójcik jeszcze długo będzie komentowany w środowisku sportowym. Tymczasem olimpijskie zmagania trwają dalej, a ceremonia zamknięcia odbędzie się w niedzielę 22 lutego 2026 roku, symbolicznie kończąc jedno z najbardziej emocjonujących wydarzeń sportowych tej zimy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Burza w sieci po wyznaniu Andziaks. Tak nazwała swojego syna
Która dyscyplinę sportową oglądacie najchętniej podczas olimpiady? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
PRZEłowca
Tyle pieniędzy zgarnął Kacper Tomasiak za brązowy medal olimpijski
Jedni przecierali oczy ze zdumienia, inni nie kryli łez wzruszenia. Młody skoczek w kilka dni stał się bohaterem całej Polski i powtórzył wyczyn, o którym marzyło pokolenie kibiców. To historia, która wydarzyła się naprawdę. Dowiedz się, ile zarobi Kacper Tomasiak za kolejny medal olimpijski!
Zimowe igrzyska olimpijskie tradycyjnie elektryzują nie tylko wiernych fanów sportu, ale również tych, którzy na co dzień nie śledzą rywalizacji na najwyższym poziomie. Co cztery lata biały puch i olimpijskie areny przyciągają przed telewizory miliony widzów, a nazwiska sportowców w kilka chwil stają się tematem numer jeden w mediach społecznościowych. Włoskie areny w Mediolanie, Cortinie d’Ampezzo i Predazzo znów stały się sceną wielkich emocji i jeszcze większych historii.
W tym roku oczy polskich kibiców zwrócone były szczególnie w stronę skoczni narciarskich. Wśród bohaterów znalazł się 19-letni Kacper Tomasiak, który już na początku igrzysk pokazał, że nie przyjechał do Włoch wyłącznie po doświadczenie. Najpierw srebro na skoczni normalnej, a kilka dni później brąz na dużym obiekcie – taki scenariusz jeszcze niedawno wydawał się marzeniem.
Po zdobyciu pierwszego medalu Kacper Tomasiak nie krył emocji.
To mój najszczęśliwszy dzień w sportowym życiu, chociaż mam nadzieję, że w całym życiu nie będzie najlepszy, że zdarzą się lepsze chwile – mówił Kacper Tomasiak w rozmowie z Eurosportem w poniedziałek.
Te słowa szybko obiegły media, a kibice zaczęli przeczuwać, że to dopiero początek jego olimpijskiej przygody.
Rywalizacja na dużej skoczni w Predazzo tylko podkręciła napięcie. Po pierwszej serii młody Polak zajmował czwarte miejsce i wciąż pozostawał w grze o podium. W drugiej serii poszybował na 138 metrów, czym zapewnił sobie trzecie miejsce i drugi medal igrzysk. Tym samym dołożył do srebra upragniony brąz, zapisując się złotymi zgłoskami w historii polskich skoków.
Sieć zalała fala entuzjazmu. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się setki komentarzy:
Ten chłopak jest niesamowity; Brawo Kacper; To nasza duma narodowa; Jesteś mistrzem; Nowy Małysz; Ależ generujesz nam emocje Kacper; Oby tak dalej – pisali internauci.
Porównania do Adama Małysza nie są przypadkowe. Dwa medale podczas jednych igrzysk to wyczyn, który w polskich realiach urasta do rangi legendy. Dla 19-latka to nie tylko sportowy triumf, ale też symboliczny moment zmiany pokoleniowej. Kibice już dziś widzą w nim następcę wielkich mistrzów.
POLECAMY: Kim jest Jeremi Sikorski? Tak powstały „Cienie przeszłości” na Eurowizję 2026
Tyle Kacper Tomasiak zarobi za brązowy medal
Sukces sportowy to jednak nie wszystko. Medale oznaczają również konkretne nagrody finansowe. Za brązowy krążek Polski Komitet Olimpijski przyznaje 300 tysięcy złotych oraz 150 tysięcy złotych w tokenach. Wcześniej, za srebro, Kacper Tomasiak miał już zagwarantowane 400 tysięcy zł i 200 tysięcy złotych w tokenach. Łącznie to kwoty, które dla nastolatka oznaczają prawdziwy przełom.
Do tego dochodzą kolejne bonusy – nagrody rzeczowe, obraz, voucher na wakacje, biżuteria oraz dwuletnie stypendium olimpijskie. Co miesiąc młody skoczek będzie otrzymywał 29 316,60 zł (15 427,26 zł za srebro + 13 889,34 zł za brąz). To jednak nie koniec – czeka go jeszcze premia z Ministerstwa Sportu i Turystyki w wysokości 78 241,68 zł za srebro oraz 61 516,80 zł za brąz.
Dla Kacper Tomasiak to nie tylko finansowy zastrzyk, lecz także potwierdzenie, że droga, którą wybrał, miała sens. Jeszcze niedawno debiutował w Pucharze Świata, dziś jest podwójnym medalistą olimpijskim. Taki start kariery otwiera drzwi do wielkich kontraktów, sponsorów i jeszcze większych sportowych wyzwań.
Zimowe igrzyska wciąż trwają, a kolejne emocje dopiero przed nami. Jedno jest jednak pewne – nazwisko Kacpra Tomasiaka już teraz zapisało się w historii polskiego sportu. A jeśli sam mówi, że to nie był najlepszy dzień jego życia, kibice mogą tylko zastanawiać się, co jeszcze ma w zanadrzu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto wygrał „The Voice Senior 7”? To nazwisko przejdzie do historii programu
Którą dyscyplinę z Zimowych Igrzysk Olimpijskich lubicie oglądać najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Marta Nawrocka szczerze o aborcji i in vitro. Jej reakcja wywołała burzę w sieci
Tematy aborcji i in vitro od lat wzbudzają w Polsce ogromne emocje i pozostają przedmiotem gorących debat społecznych oraz politycznych. Kobiety wciąż walczą o swoje prawa, a decyzje dotyczące własnego ciała bywają odkładane w czasie. W tej dyskusji głos zabrała Marta Nawrocka, która w rozmowie z TVN24 opowiedziała o osobistych doświadczeniach i jednoznacznie przedstawiła swoje stanowisko. Dowiedz się więcej!
W sobotni poranek Marta Nawrocka udzieliła wywiadu stacji TVN24. Pierwsza dama w rozmowie z dziennikarką Joanną Kryńską postanowiła zabrać głos w sprawach, które od lat wywołują w Polsce gorące dyskusje – aborcji oraz in vitro. Podczas rozmowy nie unikała osobistych wątków i opowiedziała o własnych doświadczeniach, pokazując, jak jej życie wpłynęło na poglądy. Marta Nawrocka przyznała, że sama zaszła w ciążę w bardzo młodym wieku.
Stałam przed wyborem; różne rzeczy w głowie miałam, ale też ze względu na swoją wiarę, ze względu na wsparcie rodziny, które miałam, urodziłam. Teraz mam wspaniałego 23-letniego syna i nie żałuję ani przez minutę tej decyzji, więc […] jestem za życiem, a przeciwko aborcji – wyznała Nawrocka.
POLECAMY: Michał Kassin ogłosił radosną nowinę. Bursztynowicz nie mogła milczeć
Temat aborcji w Polsce pozostaje niezwykle aktualny. Decyzje kobiet są często utrudniane przez przepisy, a dostęp do świadczeń medycznych wciąż budzi kontrowersje. W tym kontekście stanowisko Marty Nawrockiej wywołało burzę komentarzy w mediach społecznościowych – jedni chwalili jej szczerość i podkreślenie roli rodziny, inni krytykowali brak przestrzeni dla indywidualnego wyboru kobiet.
Nie zabrakło pytań o in vitro, które od lat wywołuje w Polsce emocje równie gorące jak temat aborcji. Choć Marta Nawrocka sama nie musiała korzystać z tej metody leczenia niepłodności, zadeklarowała pełne zrozumienie dla osób starających się o dziecko tą drogą.
Ja nie ograniczałabym, jeżeli ktoś nie może mieć dziecka. Ja nie jestem w takiej sytuacji, jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci. Zaszłam naturalnie w ciążę, urodziłam zdrowe dzieci i nie mierzyłam się z tym problemem i nie ograniczałabym drugiemu człowiekowi tego prawa – wyznała pierwsza dama.
Opinie na temat wywiadu pierwszej damy były mieszane. Część internautów doceniła szczerość Marty Nawrockiej, jej podkreślenie znaczenia wartości rodzinnych i roli wsparcia bliskich w trudnych decyzjach, inni zwracali uwagę, że jednoznaczne stanowisko w sprawie aborcji może ograniczać prawa kobiet i zbagatelizować indywidualne dramaty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Chatys nie kryła łez wspominając Bożenę Dykiel. Te słowa łamią serca
Co uważacie o słowach Marty Nawrockiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kim jest Władimir Semirunnij? To on wywalczył olimpijskie srebro dla Polski
W piątek 13. wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Drugi medal dla Polski stał się faktem, a jego autorem jest zawodnik z niezwykłą, poruszającą przeszłością. Ta historia wykracza daleko poza sport. Dowiedz się więcej!
Zimowe igrzyska olimpijskie jak co cztery lata elektryzują kibiców na całym świecie. Nawet ci, którzy na co dzień nie śledzą zmagań sportowców, wciągają się w rywalizację na lodzie i śniegu. Łyżwiarstwo szybkie, skoki czy biegi narciarskie nagle stają się głównym tematem rozmów – w domach, pracy i mediach społecznościowych.
Tym razem centrum wydarzeń stanowią włoskie areny w Mediolanie, Cortinie d’Ampezzo i Predazzo. To właśnie tam rozgrywają się najważniejsze momenty zimy. Każdy dzień przynosi nowe emocje, dramaty i bohaterów, którzy zapisują się w historii.
Wśród nich znalazł się Władimir Semirunnij. 23-letni panczenista wywalczył srebrny medal w biegu na 10 000 metrów, dokładając drugi krążek do dorobku Biało-Czerwonych. Choć dla kibiców to dziś powód do dumy, jego droga na podium była wyjątkowo wyboista.
Jeszcze kilka lat temu startował pod rosyjską flagą. W wieku dziewiętnastu lat przeżył moment, który całkowicie odmienił jego życie. Po inwazji Rosji na Ukrainę zrozumiał, że jego sportowa przyszłość w dotychczasowych barwach narodowych stanęła pod znakiem zapytania.
Zdecydował się na radykalny krok – wyjazd do Polski i budowanie kariery od nowa. Co więcej, publicznie potępił działania swojego kraju. W grudniu 2023 roku mówił w rozmowie z eurosport.pl:
Rodzice muszą wyjaśniać każdemu dziecku, że agresja jest zła, w jakiejkolwiek formie. Mnie rodzice wyjaśnili to szybko. Oczywiście, że nie popieram tej wojny. Wojny, którą rozpoczęła Rosja – wyjaśniał.
Po przyjeździe do Polski podpisał odpowiedni dokument, formalnie potwierdzając swoje stanowisko. Zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim i dołączył do klubu Pilica. Szybko udowodnił, że nie jest tylko symbolem zmian, ale przede wszystkim sportowcem najwyższej klasy.
Sezon 2025 przyniósł mu medale mistrzostw świata w norweskim Hamar – srebro na 10 000 metrów i brąz na 5000. W styczniu triumfował w mistrzostwach Europy, a jego rekord Polski – 12.28,05 s – stał się trzecim wynikiem w historii. Do Włoch jechał jako realny kandydat do podium.
POLECAMY: Nieznane szczegóły życia córek Bożeny Dykiel. Jak dziś wyglądają ich kariery?
Tak Semirunnij wywalczył medal olimpijski!
Bieg na 10 000 metrów to jeden z najbardziej wyczerpujących dystansów w łyżwiarstwie szybkim. 25 okrążeń lodowego toru wymaga nie tylko doskonałej formy fizycznej, ale i żelaznej psychiki. Władimir Semirunnij od startu narzucił mocne tempo, jadąc równo i agresywnie.
Na finiszu opadł z sił, lecz w decydujących momentach potrafił jeszcze przyspieszyć. Czas 12:39.09 dawał nadzieję, ale o wszystkim mieli zdecydować rywale. Ostatnie minuty były prawdziwą próbą nerwów – Polak mógł tylko patrzeć i czekać.
Ostatecznie przynajmniej jeden z konkurentów musiał pojechać wolniej. Tak się stało. Srebro stało się faktem. Mistrzem olimpijskim został Czech Metodej Jilek, a podium uzupełnił Holender Jorrit Bergsma. Dla Polski był to drugi medal tych igrzysk – wcześniej srebro na skoczni normalnej zdobył Kacper Tomasiak.
Historia Władimira Semirunnija pokazuje, że sport potrafi łączyć to, co polityka dzieli. Jego sukces to nie tylko wynik ciężkiej pracy, lecz także dowód odwagi i konsekwencji w podejmowaniu trudnych decyzji. W piątek 13. napisał własny rozdział olimpijskiej historii i dał Polsce powód do ogromnej dumy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Albert Kosiński zdradza, jak czuje się Olga Frycz po porodzie. Wzruszające?
Oglądaliście Władimira Semirunnija walczącego o medal olimpijski? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Tyle pieniędzy zarobił Kacper Tomasiak za srebrny medal olimpijski
Zimowe igrzyska olimpijskie po raz kolejny dostarczają emocji, które rozpalają kibiców na całym świecie. Tym razem Polska ma nowego bohatera, który zapisał się na kartach historii i… znacząco poprawił stan swojego konta. Co dokładnie się wydarzyło? Dowiedz się więcej!
Zimowe igrzyska olimpijskie trwają w najlepsze i przyciągają uwagę nie tylko zapalonych fanów sportu, ale także osób, które na co dzień nie interesują się rywalizacją na najwyższym poziomie. To właśnie podczas igrzysk wielu widzów po raz pierwszy odkrywa dyscypliny, o których wcześniej niewiele wiedziało – łyżwiarstwo figurowe, saneczkarstwo, biegi narciarskie czy skoki stają się nagle tematem rozmów w domach i mediach społecznościowych. Atmosfera olimpijska sprawia, że emocje udzielają się nawet tym, którzy wcześniej nie potrafili wymienić nazwisk sportowców.
Tym razem oczy polskich kibiców skierowane są na Włochy, gdzie w Mediolanie, Cortinie d’Ampezzo oraz Predazzo rozgrywają się najważniejsze wydarzenia tej zimy. Każdy dzień przynosi nowe historie, niespodzianki i momenty, które zapisują się w pamięci fanów na długo. W poniedziałek jeden z konkursów przyniósł Polsce szczególne powody do dumy – młody skoczek narciarski sięgnął po medal, który już teraz określany jest jako historyczny.
Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal na normalnej skoczni w Predazzo, czym wprawił w zachwyt zarówno kibiców, jak i ekspertów. Tym samym został najmłodszym polskim skoczkiem narciarskim, który stanął na podium zawodów tej rangi. Zaledwie 19-letni zawodnik z Bielska-Białej udowodnił, że wiek w sporcie nie musi być żadną barierą, jeśli idzie w parze z talentem, ciężką pracą i ogromną determinacją.
W finale wyprzedził go jedynie reprezentant Niemiec — Philipp Raimund, co pokazuje, jak wysoki był poziom rywalizacji. Mimo to srebro Polaka zostało przyjęte jak złoto, a wielu komentatorów podkreślało, że to jeden z najbardziej imponujących występów młodego zawodnika w historii polskich skoków. Media natychmiast okrzyknęły go nową nadzieją tej dyscypliny, a kibice zalali internet gratulacjami.
Sam Kacper Tomasiak nie krył emocji po swoim sukcesie. W rozmowie z Eurosportem powiedział:
Nie wiem do końca, jak to zrobiłem. Dobrze skakałem. Może nie idealnie, ale na pewno bardzo dobrze. […] To mój najszczęśliwszy dzień w sportowym życiu, chociaż mam nadzieję, że w całym życiu nie będzie najlepszy, że zdarzą się lepsze chwile – mówił w poniedziałkowy wieczór.
Ten wynik ma ogromne znaczenie także w kontekście historii polskich skoków narciarskich. Kacper Tomasiak jest piątym Polakiem, który indywidualnie zdobył medal olimpijski w tej dyscyplinie. Co więcej, dokonał tego zaledwie trzy tygodnie po swoich 19. urodzinach, co czyni jego osiągnięcie jeszcze bardziej spektakularnym i wyjątkowym na tle wcześniejszych sukcesów.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Znamy gwiazdy nowej edycji „Azji Express”. Te nazwiska mogą namieszać
Ile Kacper Tomasiak zarobi za drugie miejsce?
Sportowy triumf to jedno, ale igrzyska olimpijskie to również konkretne pieniądze, które mogą realnie wpłynąć na dalszą karierę zawodnika. Wiemy już, ile nasz rodak zarobił za srebrny medal zdobyty na włoskiej ziemi, a kwoty robią ogromne wrażenie nie tylko na kibicach, ale także na środowisku sportowym.
Za srebrny medal Tomasiak otrzyma z Polskiego Komitetu Olimpijskiego 400 tys. zł w gotówce, 200 tys. zł w tokenach („kryptowaluta”), obraz, voucher na wakacje oraz biżuterię o wartości do 2 tys. zł. To jednak nie koniec listy nagród, ponieważ do tej puli dojdzie również premia przyznana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Łączna premia z Ministerstwa Sportu i Turystyki, również częściowo rozłożona na 24 raty po 15 427,26 zł, wyniesie 448 495,92 zł (z jednorazową wypłatą 78 241,68 zł). Po zsumowaniu wszystkich składników nagrody okazuje się, że łączna kwota przekracza grubo milion złotych, co dla 19-letniego sportowca oznacza nie tylko nagrodę za sukces, ale też realne zabezpieczenie przyszłości.
Dla młodego skoczka to także potwierdzenie, że decyzja o poświęceniu życia sportowi była słuszna. Debiut w Pucharze Świata w tym sezonie, a teraz medal olimpijski i finansowy przełom – to scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się marzeniem, a dziś jest faktem. Taki start kariery otwiera przed nim zupełnie nowe możliwości.
Zimowe igrzyska olimpijskie wciąż trwają i przynoszą kolejne emocje, ale już teraz jedno jest pewne: nazwisko Kacpra Tomasiaka zapisało się na stałe w historii polskiego sportu. Jego historia pokazuje, że nawet najmłodsi mogą sięgać po największe sukcesy – wystarczy talent, odwaga i wiara w siebie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Norbi żałuje pracy w TVP za czasów Jacka Kurskiego? Ten komentarz zaskakuje
Którą dyscyplinę z Zimowych Igrzysk Olimpijskich lubicie oglądać najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz5 dni temuBurza przed premierą „TzG”. Potocka nie dogaduje się Masłowskim? Znamy kulisy
-
news3 dni temuDoda korzysta z BOTOKSU? Tak wygląda jej sekret młodości
-
showbiz4 dni temuIza Miko straciła zęby. Co teraz z udziałem aktorki w „Tańcu z Gwiazdami”?
-
news4 dni temuNieznane szczegóły życia córek Bożeny Dykiel. Jak dziś wyglądają ich kariery?
-
moda5 dni temuTak celebryci świętują tłusty czwartek. Dieta poszła w odstawkę?
-
news3 dni temuMichał Kassin ogłosił radosną nowinę. Bursztynowicz nie mogła milczeć
-
news3 dni temuMarta Nawrocka szczerze o aborcji i in vitro. Jej reakcja wywołała burzę w sieci
-
news5 dni temuDoda zaskakuje wyznaniem: „Jakoś zgłupiałam z czasem”. Co miała na myśli?

Dodaj komentarz