showbiz
Burza przed premierą „TzG”. Potocka nie dogaduje się Masłowskim? Znamy kulisy
Jej udział w „Tańcu z Gwiazdami” miał być jedną z największych atrakcji sezonu, ale zamiast tanecznej euforii pojawiły się napięcia i sensacyjne doniesienia zza kulis. W grę wchodzą emocje, ambicje i rzekomy konflikt z młodszym partnerem. Co naprawdę wydarzyło się na parkiecie i poza nim? Dowiedz się więcej!
Małgorzata Potocka od lat uchodzi za jedną z najbardziej charakterystycznych i bezkompromisowych postaci polskiego show-biznesu. Jej nazwisko niezmiennie budzi emocje, bo aktorka nigdy nie należała do grona osób, które idą na kompromisy lub podporządkowują się cudzym oczekiwaniom. Odwaga, temperament i gotowość do mówienia wprost sprawiają, że każda jej medialna obecność automatycznie staje się wydarzeniem. Nic więc dziwnego, że jej udział w „Tańcu z Gwiazdami” od samego początku wzbudził ogromne zainteresowanie i zapowiedź sezonu pełnego napięć.
Dorobek artystyczny Małgorzaty Potockiej obejmuje imponujące role filmowe, teatralne i serialowe, które przez dekady budowały jej silną pozycję w polskiej kulturze. Widzowie pamiętają ją z wielu wyrazistych kreacji kobiet silnych, niejednoznacznych i wymykających się schematom. Szczególne miejsce w jej karierze zajmują „Barwy szczęścia”, gdzie od 2009 roku gra jedną z najbardziej charakterystycznych postaci w historii serialu. Jej role nigdy nie były jedynie tłem – zawsze stanowiły oś emocjonalną wielu wątków.
Nie można też pominąć jej udziału w kultowym serialu „Matki, żony i kochanki”, który przyniósł jej ogromną popularność i ugruntował pozycję aktorki potrafiącej unieść role wymagające emocjonalnej głębi. W ostatnim czasie Małgorzata Potocka dotarła także do młodszej publiczności za sprawą serialu Netflixa „Gang zielonej rękawiczki”. Produkcja ta otworzyła ją na zupełnie nowe grono odbiorców, którzy szybko docenili jej charyzmę, bezpośredniość i wyrazisty sposób bycia. Dzięki temu aktorka ponownie znalazła się w gronie najczęściej komentowanych postaci polskiego show-biznesu. Teraz cała ta energia miała przenieść się na parkiet „Tańca z Gwiazdami”.
Wydawało się, że udział Małgorzaty Potockiej w tanecznym show będzie jednym z najmocniejszych punktów sezonu. Dojrzała, doświadczona artystka konfrontująca się z młodszymi gwiazdami mogła stać się symbolem tego, że w telewizji wciąż jest miejsce dla silnych osobowości niezależnie od wieku. Tym bardziej zaskakujące okazały się informacje, że jeszcze przed oficjalnym startem programu pojawiły się poważne zakulisowe napięcia, które mogą wpłynąć na dalszy przebieg show.
POLECAMY: Karolina Gilon komentuje casting do „Mam Talent”. Ma żal do Lidii Kazen?
Potocka ma konflikt z tancerzem? Jest już komentarz
„Taniec z Gwiazdami” od lat przyzwyczaja widzów do tego, że za kulisami często dzieje się więcej niż na parkiecie. Treningi, przypisania partnerów i pierwsze próby bywają źródłem stresu, frustracji i konfliktów. Wszystkich uczestników połączono już w pary, a produkcja przypisała im trenerów, którzy poprowadzą ich przez program. 72-letniej Małgorzacie Potockiej przypadł 28-letni Mieszko Masłowski, co od razu wzbudziło zainteresowanie ze względu na ogromną różnicę wieku. Przypomnijmy, że tancerz partnerował m.in. Beacie Oldze Kowalskiej czy Blance Stajkow.
Choć aktorka początkowo nie była sceptyczna wobec takiego rozwiązania, pierwsze wspólne treningi szybko wszystko zweryfikowały. Jak donosiły kilka tygodni temu media, między partnerami nie zaiskrzyło i to w sposób, który trudno zignorować. Według informatora „Super Expressu” sytuacja stała się na tyle poważna, że Małgorzata Potocka zaczęła otwarcie wyrażać swoje niezadowolenie i obawy dotyczące dalszej współpracy.
Między nimi nie ma chemii. Owszem, Małgosia uważa, że Mieszko to miły chłopak, prywatnie nie ma nic do niego, ale zupełnie nie czuje się dobrze w tańcu w jego towarzystwie i nie wyobraża sobie, by najbliższe tygodnie spędzać po wiele godzin z kimś, z kimś nie wierzy się w żaden sukces. On według niej dobrze jej nie poprowadzi. A chciałaby być długo w programie, przynajmniej tyle co Barbara Bursztynowicz, która odpadła w ćwierćfinale – zdradził wówczas informator tabloidu.
Według tych samych doniesień Małgorzata Potocka nie pozostawiła tej sprawy bez reakcji i natychmiast zwróciła się do produkcji. Aktorka miała poprosić o zmianę partnera, argumentując swoją prośbę zarówno komfortem pracy, jak i dobrem programu.
Poprosiła stanowczo o zmianę partnera na ciut starszego i bardziej charyzmatycznego. Niestety usłyszała, że inne gwiazdy nie zgłaszają uwag, więc nikt nie jest wolny, a Mieszko jest już niby zakontraktowany. No i klops. Wszyscy nie wiedzą, jak rozwiązać tę sytuację, bo Małgorzata jest bardzo niezadowolona i to trochę od początku psuje pracę w tym duecie i w ogóle przy całym programie. Wyglądała na bardziej wyluzowaną, ale ona ciągle wszystko argumentuje, że walczy o swoje, co też będzie lepsze dla programu – dodał jakiś czas temu informator Super Expressu.
Przełom w tej historii nastąpił dopiero wtedy, gdy do medialnych doniesień odniósł się sam Mieszko Masłowski. W rozmowie z reporterką Jastrząb Post został wprost zapytany o rzekome napięcia z Małgorzatą Potocką. Jego reakcja nie pozostawiała wątpliwości – stanowczo zaprzeczył, jakoby między nimi miało dochodzić do jakichkolwiek zgrzytów.
Tancerz przyznał, że informacje o konflikcie były dla niego kompletnym zaskoczeniem, zwłaszcza że pojawiły się w momencie, gdy para nie miała jeszcze za sobą nawet pełnoprawnych treningów. Podkreślił, że od pierwszego spotkania złapali dobry kontakt, a współpraca przebiega w przyjaznej atmosferze.
Jestem ciekawy, kto to wypuścił, bo jak zobaczyliśmy te artykuły w internecie, to sami się zdziwiliśmy. Nie mieliśmy jeszcze ani jednego treningu, zobaczyliśmy się tylko raz, kręcąc spot i od razu się polubiliśmy, mieliśmy super kontakt. Nagle ktoś mi mówi o tym artykule, wysyłam jej [czyt. Małgorzacie Potockiej] i ona też nie wie o co chodzi. Dopiero zaczęliśmy treningi, jesteśmy po pierwszym tygodniu i jest super. Dlatego jestem ciekawy, skąd takie info bo to nieprawda. […] Też sami zobaczycie, program to zweryfikuje – stwierdził Mieszko Masłowski.
Jak widać, sytuacja wokół Małgorzaty Potockiej i jej tanecznego partnera stała się jednym z najgłośniejszych tematów jeszcze przed emisją pierwszego odcinka. Czy były to jedynie medialne wymysły, czy może rzeczywiście doszło do napięć, które udało się zażegnać? Jedno jest pewne – emocje już teraz sięgają zenitu, a widzowie z niecierpliwością czekają, aż parkiet „Tańca z Gwiazdami” zweryfikuje wszystkie relacje par.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda odpaliła bombę o północy. Wybuchła lawina komentarzy [WIDEO]
Komu będziecie najbardziej kibicować w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
showbiz
Po miesiącach ciszy Ewelina Lisowska powiedziała TO wprost. Zaskoczeni?
Ewelina Lisowska znów znalazła się w centrum uwagi po występie na scenie Polsat Hit Festiwal w Sopocie. Tym razem emocje wzbudził jednak nie tylko jej koncert, ale również wyjątkowo szczere wyznania dotyczące życia prywatnego i relacji z partnerem. Artystka otworzyła się także na temat nowych zawodowych planów, które mogą mocno zaskoczyć fanów. Dowiedz się więcej!
Ewelina Lisowska od ponad dekady utrzymuje mocną pozycję na polskiej scenie muzycznej. Choć wielu widzów pamięta ją jeszcze z czasów programu „X Factor”, wokalistka bardzo szybko udowodniła, że nie jest jedynie kolejną uczestniczką talent show. Mimo że nie wygrała programu, jej kariera nabrała ogromnego rozpędu, a kolejne single regularnie podbijały listy przebojów i zdobywały miliony odsłon w sieci.
Podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwal artystka ponownie przypomniała o sobie szerokiej publiczności. W sobotni wieczór pojawiła się na scenie Opery Leśnej w Sopocie i wykonała jeden ze swoich największych hitów – „W stronę słońca”. Już od pierwszych sekund publiczność reagowała bardzo żywiołowo, śpiewając razem z wokalistką i nagrywając jej występ telefonami. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze zachwyconych fanów, którzy podkreślali, że wokalistka od lat utrzymuje świetną formę sceniczną.
W rozmowie z reporterką Pomponika Ewelina Lisowska nie ukrywała wdzięczności za możliwość występu na sopockiej scenie. Dla wielu artystów Polsat Hit Festiwal jest jednym z najważniejszych muzycznych wydarzeń roku, a występ w Operze Leśnej wciąż pozostaje ogromnym wyróżnieniem. Sama wokalistka przyznała, że takie koncerty zawsze wiążą się z wielkimi emocjami i sentymentem do początków kariery.
Artystka wróciła również wspomnieniami do swojego udziału w programie „Taniec z gwiazdami”, gdzie kilka lat temu zdobyła Kryształową Kulę. Jak przyznała, do dziś z ogromnym sentymentem śledzi kolejne edycje show i doskonale pamięta emocje towarzyszące jej podczas treningów oraz występów na żywo.
“To była niesamowicie piękna przygoda i taki program, który zostaje już chyba tak na zawsze w człowieku” – wyznała.
To jednak nie jedyny telewizyjny format, który odegrał ważną rolę w jej życiu zawodowym. Ewelina Lisowska brała udział także w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, gdzie wielokrotnie zachwycała widzów swoimi metamorfozami i umiejętnościami wokalnymi. Jak sama podkreśla, właśnie ten program pozwolił jej rozwinąć się artystycznie i odkryć zupełnie nowe możliwości swojego głosu.
“Bo kiedy wychodzimy z naszych butów i musimy udawać kogoś innego, wtedy uczymy się najwięcej. Ten program dał mi taki fajny progres wokalny, dużo się podszkoliłam i ja w ogóle jestem taką osobą, która uwielbia się rozwijać” – dodała.
Fani artystki mogą mieć też powody do ekscytacji, bo Ewelina Lisowska zdradziła, że pracuje obecnie nad zupełnie nowym muzycznym projektem. Jak się okazuje, będzie to duet z popularnym raperem. Choć wokalistka nie chciała jeszcze zdradzać szczegółów dotyczących współpracy, zapewniła, że utwór jest już praktycznie gotowy i może być sporym zaskoczeniem dla słuchaczy.
“Piosenka jest skończona. Myślę, że będzie ciekawym zaskoczeniem i mam nadzieję, że zostanie dość szybko wydana, bo już jesteśmy na etapie końcowym. Jeszcze chwila cierpliwości” – powiedziała w rozmowie z Pomponikiem.
POLECAMY: Roxie Węgiel zdobyła się na wyznanie. Chodzi o Boga i wiarę
Kim jest partner Eweliny Lisowskiej?
Jeszcze większe emocje wzbudziły jednak jej szczere wyznania dotyczące życia prywatnego. Od blisko sześciu lat wokalistka związana jest z Andim Mancinim, kierowcą rajdowym o polsko-włoskich korzeniach. Między partnerami jest 15 lat różnicy wieku, jednak jak podkreśla sama artystka – nigdy nie miało to dla nich większego znaczenia. Obecnie spędzają sporo czasu we Włoszech, co sprawiło, że gwiazda zaczęła intensywnie uczyć się języka włoskiego.
Jak się jednak okazuje, ukochany nie należy do osób, które łatwo rozdają komplementy. Ewelina Lisowska zdradziła, że mimo dużych postępów w nauce języka nie może liczyć na szczególne pochwały ze strony partnera.
“On mnie nigdy nie chwali, bo jemu się wydaje, że powinnam mówić tak jak on praktycznie. Mówię: “No ale mylisz się, bo ty miałeś włoski od najmłodszych lat, więc to jest zupełnie inaczej, dla ciebie to jest naturalne, dla mnie nie, więc ja muszę być czujna i się wszystkiego nauczyć” – powiedziała w rozmowie z Pudelkiem.
Największe poruszenie wywołały jednak jej słowa o charakterze i relacji w związku. Wokalistka bez ogródek przyznała, że to właśnie ona najczęściej przejmuje kontrolę i lubi mieć ostatnie słowo. Jak podkreśliła, od zawsze była kobietą o bardzo silnym charakterze i nie wyobraża sobie całkowitego podporządkowania drugiej osobie.
“Jestem rzeczywiście taką kobietą z charakterem, ja nie dam sobie w kaszę dmuchać. Tak, no taka już jestem, ja jestem taką trochę szefową, kierowniczką, ja muszę zarządzać, musi być po mojemu” – wspomniała Lisowska w tej samej rozmowie.
Na pytanie o reakcję partnera odpowiedziała z rozbrajającą szczerością i humorem.
“Myślę, że już nie ma wyboru, po prostu mi się poddaje” – dodała z uśmiechem.
Choć Ewelina Lisowska od lat obecna jest w show-biznesie, wciąż potrafi zaskakiwać fanów zarówno sceniczną energią, jak i szczerością w wywiadach. Jej występ na Polsat Hit Festiwal ponownie przypomniał widzom, dlaczego od tylu lat utrzymuje się w czołówce polskich wokalistek. A wszystko wskazuje na to, że nowe muzyczne projekty i kolejne odważne wyznania sprawią, że o artystce jeszcze długo będzie głośno.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Łatwogang zebrał 12 MILIONÓW dla 8-letniego Maksia. Tak wyglądały kulisy
Lubicie piosenki Eweliny Lisowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!












Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Roxie Węgiel zdobyła się na wyznanie. Chodzi o Boga i wiarę
Roksana Węgiel po raz kolejny udowodniła, że nie zamierza dostosowywać się do zasad show-biznesu. Podczas swojego występu na Polsat Hit Festiwal artystka niespodziewanie zwróciła się do publiczności i otwarcie opowiedziała o wierze oraz o tym, komu tak naprawdę dedykowała jeden ze swoich największych utworów. Jej słowa natychmiast wywołały poruszenie w sieci. Dowiedz się więcej!
Roksana Węgiel od dawna pokazuje, że nie boi się mówić publicznie o sprawach, które dla wielu gwiazd pozostają tematem tabu. Młoda wokalistka wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że ogromną rolę w jej życiu odgrywa wiara i duchowość. Choć podobne deklaracje często spotykają się z krytyką lub kontrowersjami, artystka konsekwentnie pozostaje wierna swoim przekonaniom i otwarcie mówi o wartościach, którymi kieruje się na co dzień.
Podczas piątkowego koncertu Polsat Hit Festiwal emocji zdecydowanie nie brakowało. Na scenie pojawiły się największe gwiazdy polskiej muzyki, jednak to właśnie występ Roksany Węgiel wywołał ogromne poruszenie wśród widzów i internautów. Wszystko za sprawą piosenki „Błękit”, którą wokalistka wykonała w wyjątkowo osobisty sposób.
Jeszcze przed rozpoczęciem utworu artystka zwróciła się bezpośrednio do publiczności. Jej słowa natychmiast przyciągnęły uwagę widzów zgromadzonych w Operze Leśnej oraz osób oglądających koncert przed telewizorami. Roksana Węgiel zdecydowała się wyjaśnić prawdziwe znaczenie utworu „Błękit”, które dla wielu fanów mogło okazać się zaskoczeniem.
“(…) Opowiada ona o sile wyższej, o Bogu. Wiem, że wiele osób interpretuje ją jako piosenkę o miłości, tak że cieszę się, że ona trafiła do waszych serc. Życzę wam udanego odbioru i mam nadzieję, że będziecie wszyscy razem śpiewać ze mną “Błękit” – wyznała Roxie Węgiel.
POLECAMY: Łatwogang zebrał 12 MILIONÓW dla 8-letniego Maksia. Tak wyglądały kulisy
Roxie Węgiel wprost o wierze w Boga
Wyznanie artystki szybko odbiło się szerokim echem w mediach społecznościowych. Widzowie zaczęli komentować nie tylko sam występ, ale także odwagę wokalistki, która zdecydowała się tak otwarcie mówić o wierze podczas jednego z największych muzycznych wydarzeń w Polsce. Dla części internautów było to niezwykle autentyczne i poruszające, inni przyznawali, że nie spodziewali się tak osobistego wyznania.
Sama Roksana Węgiel już wcześniej tłumaczyła w rozmowach z mediami, że utwór „Błękit” od początku miał dla niej wyjątkowe znaczenie. Jak podkreśliła w rozmowie z Plejadą, piosenka powstała właśnie z myślą o Bogu i była dla niej bardzo osobistym projektem, związanym z jej duchowością i życiowymi wartościami.
“Jest to zawsze bardzo miłe, bo to są moje wartości i nigdy tego nie ukrywałam. “Błękit” naprawdę powstał z taką myślą, że chcę napisać tę piosenkę dla Boga, o Bogu. Dostałam bardzo dużo feedbacku takiego, że ludzie sobie to dopisywali do różnych historii, ale faktycznie też wysyłają mi fani świadectwa wiary” – powiedziała.
Artystka przyznała również, że ogromnie poruszają ją wiadomości otrzymywane od fanów. Jak zdradziła, wiele osób dzieli się z nią własnymi historiami i doświadczeniami związanymi z wiarą. To właśnie takie reakcje mają utwierdzać ją w przekonaniu, że warto mówić głośno o swoich wartościach, nawet jeśli nie wszystkim się to spodoba.
“Ludzie piszą do mnie od siebie takie świadectwo i to też mnie umacnia w tym wszystkim, że są jeszcze młodzi ludzie, którzy naprawdę szczerze wierzą. Żyję tymi wartościami, chcę o tym mówić głośno” – stwierdziła.
Występ Roksany Węgiel podczas Polsat Hit Festiwal pokazał, że młoda gwiazda nie zamierza ograniczać się wyłącznie do muzyki i scenicznego wizerunku. Coraz częściej wykorzystuje swoją popularność także do mówienia o sprawach, które uważa za ważne i bliskie swojemu sercu. Dla jednych to odważne i inspirujące, dla innych kontrowersyjne – jednak trudno przejść obok jej słów obojętnie.
W sieci szybko pojawiły się setki komentarzy. Wielu fanów pisało, że ceni wokalistkę za autentyczność i brak obawy przed oceną innych. Internauci zwracali uwagę, że w świecie show-biznesu coraz rzadziej można spotkać artystów, którzy tak otwarcie mówią o wierze i duchowości, szczególnie wśród młodego pokolenia gwiazd.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]
Dobrze, że Roxie Węgiel mówi publicznie o duchowości? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!















Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Łatwogang zebrał 12 MILIONÓW dla 8-letniego Maksia. Tak wyglądały kulisy
To miała być kolejna internetowa akcja charytatywna, ale bardzo szybko zamieniła się w wydarzenie, którym żyły tysiące ludzi w całym kraju. Łatwogang ponownie udowodnił, jak ogromną siłę mają media społecznościowe i internetowa społeczność. Tym razem influencer postawił sobie cel, który wielu wydawał się wręcz nierealny. Dowiedz się więcej o efektach końcowych!
Łatwogang jeszcze kilka tygodni temu zapowiadał, że zamierza zniknąć z internetu i zrobić sobie dłuższą przerwę od mediów społecznościowych. Po gigantycznym sukcesie poprzedniej zbiórki wielu fanów wierzyło, że rzeczywiście na chwilę odetnie się od sieci i odpocznie po ogromnym emocjonalnym wysiłku. Stało się jednak zupełnie inaczej.
23-letni influencer bardzo szybko wrócił z nowym pomysłem, który od pierwszych godzin przyciągnął gigantyczne zainteresowanie internautów. Tym razem Piotr Hancke, bo tak naprawdę nazywa się Łatwogang, postanowił wsiąść na rower i przejechać niemal całą Polskę, by pomóc choremu chłopcu. Akcja błyskawicznie zaczęła rozchodzić się po internecie.
Celem zbiórki była pomoc dla 8-letniego Maksia Tockiego, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. To niezwykle ciężka choroba genetyczna prowadząca do stopniowego zaniku mięśni i pogarszania się stanu zdrowia dziecka. Szansą dla chłopca jest bardzo kosztowna terapia genowa w Stanach Zjednoczonych, której koszt wynosi aż 12 milionów złotych.
Właśnie tę astronomiczną kwotę postanowił zebrać Łatwogang. Influencer wystartował z Zakopanego i ruszył rowerem w stronę Gdańska. Cała trasa liczyła około 700 kilometrów i od początku była ogromnym wyzwaniem fizycznym oraz psychicznym. Internauci niemal bez przerwy śledzili transmisję na żywo, dopingując influencera w mediach społecznościowych.
„W dużym skrócie postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę na raz rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. Ale to nie koniec, ponieważ podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa. Maks jest to 8-letni chłopak, którego dotknęła choroba, która powoduje zanik mięśni w jego organizmie. Na leczenie Maksa jest potrzebne aż 12 mln zł” – zapowiadał kilka dni temu.
Z każdą kolejną godziną akcja robiła się coraz większa. Na trasie zaczęły pojawiać się tłumy kibiców, którzy wspierali influencera okrzykami, transparentami i wspólną jazdą na rowerach. W wielu miejscowościach ludzie wychodzili z domów tylko po to, by choć przez chwilę zobaczyć przejeżdżającego Łatwoganga i okazać wsparcie całej akcji.
W sieci pojawiały się dziesiątki nagrań pokazujących skalę zainteresowania zbiórką. Internauci publikowali filmy, zdjęcia i relacje z przejazdu influencera przez kolejne miasta. Wiele osób pisało, że dawno żadna akcja internetowa nie zjednoczyła ludzi w tak ogromnym stopniu. Dla wielu widzów był to kolejny dowód na to, że internet może mieć ogromną siłę także w pomaganiu.
Nie brakowało jednak bardzo trudnych momentów. Podczas nocnej jazdy stan zdrowia influencera zaczął budzić niepokój zarówno ekipy, jak i widzów oglądających transmisję. Łatwogang zaczął skarżyć się na problemy z oddychaniem, ogromne zmęczenie i złe samopoczucie. W pewnym momencie musiał nawet zejść z roweru.
“Chwile po 2:30 w nocy Łatwogangowi zrobiło się lekko niedobrze na rowerze. Jak mówi, ciężko brało mu się oddech, więc zsiadł z roweru i przez dłuższą chwilę go prowadził. W trakcie pieszej wędrówki zmierzył sobie tętno, które wyszło bardzo dobrze. Po godzinie 3:00 Łatwogang powiedział, że jest już w porządku, ale ludzie zarówno towarzyszący mu, jak i oglądający transmisję zaczęli się o niego martwić” – przekazał na Facebooku Jakub Charchalis.
POLECAMY: Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]
Łatwogang zabrał 12 milionów dla 8-letniego Maksia!
Jeszcze wcześniej influencer zapowiadał, że jeśli przed dotarciem do celu uda się zebrać pełne 12 milionów złotych, podejmie się dodatkowego wyzwania i ruszy dalej w trasę. Ostatecznie jednak przyznał, że jego organizm jest już skrajnie wyczerpany i nie będzie w stanie kontynuować jazdy po zakończeniu podstawowej trasy.
Mimo ogromnego zmęczenia finał akcji zakończył się wielkim sukcesem. O godzinie 8:44 licznik zbiórki pokazał upragnione 12 milionów złotych. W sieci natychmiast wybuchła fala komentarzy, gratulacji i wzruszenia. Wielu internautów pisało, że to jedna z najbardziej poruszających internetowych akcji charytatywnych ostatnich lat.
Sam Łatwogang nie krył emocji po zakończeniu zbiórki. Influencer podziękował wszystkim osobom, które wsparły akcję i zaangażowały się w pomoc dla chorego chłopca. Jego słowa szybko zaczęły krążyć po mediach społecznościowych.
“Piękna rzecz, że udało się tyle uzbierać” – mówił influencer.
Po czym dodał:
“Piękne macie serducha. Maks na pewno to ogląda albo obejrzy. Masa miłości dla ciebie, jesteś niesamowitym chłopakiem. To piękny dzień. Jestem dumny z nas. Brawa dla wszystkich. Pamiętajcie, zrobiliśmy to wszyscy razem. Zjednoczyliśmy się” – wyznał Łatwogang.
Cała akcja ponownie pokazała, że internetowe społeczności potrafią jednoczyć się w ważnych sprawach i realnie zmieniać ludzkie życie. Historia Łatwoganga i Maksia Tockiego już teraz nazywana jest jedną z najbardziej niezwykłych charytatywnych inicjatyw ostatnich miesięcy w Polsce.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?
Podobała Wam się nowa akcja Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]
Koncert „Zostawili nam piosenki” od początku zapowiadał się jako jeden z najbardziej emocjonalnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. W Operze Leśnej wybrzmiały największe przeboje legend polskiej muzyki, a publiczność od pierwszych minut reagowała niezwykle żywiołowo. Największe poruszenie wywołał jednak występ Anny Karwan, która po wykonaniu utworu Violetty Villas nie była w stanie ukryć wzruszenia. Dowiedz się więcej!
Koncert „Zostawili nam piosenki” był wyjątkowym muzycznym hołdem dla największych ikon polskiej sceny. Organizatorzy postawili na ponadczasowe przeboje artystów, których od lat nie ma już z nami, ale których twórczość nadal pozostaje niezwykle ważna dla kolejnych pokoleń słuchaczy. W Operze Leśnej ponownie zabrzmiały utwory takich legend jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka.
Publiczność od początku koncertu reagowała bardzo emocjonalnie. Widzowie śpiewali razem z artystami, nagrywali występy telefonami i komentowali w mediach społecznościowych, że właśnie takie chwile tworzą prawdziwy klimat sopockiego festiwalu. Wielu internautów podkreślało, że połączenie klasycznych przebojów z nowoczesnymi aranżacjami potrafi wywołać ogromne wzruszenie.
Tegoroczna odsłona koncertu była również próbą połączenia różnych pokoleń artystów. Na scenie pojawili się młodzi wykonawcy, którzy zmierzyli się z repertuarem największych legend polskiej muzyki. Wśród nich znaleźli się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra, Andrzej Lampert oraz Ania Karwan.
Jednym z pierwszych występów wieczoru był utwór „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, który wykonał Wiktor Waligóra, oddając hołd Jackowi Zielińskiemu i zespołowi Skaldowie. Chwilę później na scenie pojawił się Piotr Rogucki, który zmierzył się z utworem „Szare miraże” z repertuaru Kory. Publiczność bardzo ciepło przyjęła nowe interpretacje znanych przebojów.
Duże zainteresowanie wzbudził również występ Julii Wieniawy, która zaśpiewała „Gdzie ci mężczyźni” z repertuaru Danuty Rinn. W dalszej części koncertu artystka wykonała także legendarny utwór Kaliny Jędrusik „Bo we mnie jest seks”. Internauci szybko zaczęli komentować jej sceniczną charyzmę oraz elegancką stylizację inspirowaną klimatem starego Hollywood.
POLECAMY: Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?
Ania Karwan zalała się łzami na scenie [FOTO]
Najbardziej poruszającym momentem wieczoru okazał się jednak występ Ani Karwan. Artystka wykonała legendarny utwór Violetty Villas „Do ciebie, mamo”. Już od pierwszych dźwięków było widać, że emocje są ogromne. Wokalistka śpiewała niezwykle przejmująco, a publiczność w Operze Leśnej momentalnie zamilkła.


Po zakończeniu występu emocje całkowicie przejęły kontrolę nad artystką. Anna Karwan nie była w stanie powstrzymać łez i zalała się płaczem na oczach publiczności. Widzowie natychmiast zaczęli reagować owacjami, a w sieci pojawiły się setki komentarzy pełnych wsparcia i wzruszenia.
Internauci pisali między innymi: „Najpiękniejszy występ wieczoru”, „To było prawdziwe i szczere”, „Ciarki przez cały utwór”, „Ania zaśpiewała to sercem” czy „Takie momenty pokazują, czym jest muzyka”. Wielu widzów podkreślało, że właśnie występ Ani Karwan był najbardziej emocjonalnym punktem całego koncertu.
W dalszej części koncertu publiczność mogła usłyszeć również „Kawiarenki” w wykonaniu Wiktora Waligóry, „Wehikuł czasu”, który zaśpiewał EMO, a także dwa wyjątkowe wykonania Andrzeja Lamperta – „Ta ostatnia niedziela” oraz „Dni, których jeszcze nie znamy”. Każdy z występów wywoływał ogromne emocje i przypominał, jak wielkie znaczenie dla polskiej muzyki mają ponadczasowe przeboje dawnych legend.
Koncert „Zostawili nam piosenki” udowodnił, że muzyka potrafi łączyć pokolenia i wywoływać emocje, których nie da się podrobić. A wzruszenie Ani Karwan na scenie Opery Leśnej bez wątpienia zostanie jednym z najbardziej pamiętnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?
Który występ podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwalu podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!













Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
moda3 dni temu“Polsat Hit Festiwal”: Roxie w błękicie, Hyży z ręcznikiem na głowie, elegancki Cyms [RELACJA]
-
news2 dni temuWidzowie ZMIAŻDZYLI występ Skolima i Steczkowskiej. Słusznie?
-
news4 dni temuTVN podjął decyzję ws. „Mam Talent”. Widzowie długo na to czekali
-
news4 dni temuInternet znów oszaleje? Łatwogang rusza z nową zbiórką [SZCZEGÓŁY]
-
news5 dni temuIlona Felicjańska WYGRAŁA “Królową Przetrwania”? DRAMY, SPINY, i Dominika Rybak
-
moda4 dni temuMaja Sablewska, Patrycja Markowska, Agnieszka Hyży i tłum gwiazd na premierze arabskich perfum Lattafa Khamrah Waha – kto się pojawił? [ZDJĘCIA]
-
news2 dni temuEdyta Górniak zrobiła furorę na Polsat Hit Festiwal? Sieć zalała fala komentarzy
-
news4 dni temuDominika Tajner OSTRO o Karolinie Pajączkowskiej i sojuszu WIARY z Iloną Felicjańską: TO jej największy WRÓG!

Dodaj komentarz