Śledź nas

PRZEłowca

Tyle pieniędzy zgarnął Kacper Tomasiak za brązowy medal olimpijski

Opublikowano

w dniu

Jedni przecierali oczy ze zdumienia, inni nie kryli łez wzruszenia. Młody skoczek w kilka dni stał się bohaterem całej Polski i powtórzył wyczyn, o którym marzyło pokolenie kibiców. To historia, która wydarzyła się naprawdę. Dowiedz się, ile zarobi Kacper Tomasiak za kolejny medal olimpijski!

Zimowe igrzyska olimpijskie tradycyjnie elektryzują nie tylko wiernych fanów sportu, ale również tych, którzy na co dzień nie śledzą rywalizacji na najwyższym poziomie. Co cztery lata biały puch i olimpijskie areny przyciągają przed telewizory miliony widzów, a nazwiska sportowców w kilka chwil stają się tematem numer jeden w mediach społecznościowych. Włoskie areny w Mediolanie, Cortinie d’Ampezzo i Predazzo znów stały się sceną wielkich emocji i jeszcze większych historii.

W tym roku oczy polskich kibiców zwrócone były szczególnie w stronę skoczni narciarskich. Wśród bohaterów znalazł się 19-letni Kacper Tomasiak, który już na początku igrzysk pokazał, że nie przyjechał do Włoch wyłącznie po doświadczenie. Najpierw srebro na skoczni normalnej, a kilka dni później brąz na dużym obiekcie – taki scenariusz jeszcze niedawno wydawał się marzeniem.

Po zdobyciu pierwszego medalu Kacper Tomasiak nie krył emocji.

To mój najszczęśliwszy dzień w sportowym życiu, chociaż mam nadzieję, że w całym życiu nie będzie najlepszy, że zdarzą się lepsze chwile – mówił Kacper Tomasiak w rozmowie z Eurosportem w poniedziałek.

Te słowa szybko obiegły media, a kibice zaczęli przeczuwać, że to dopiero początek jego olimpijskiej przygody.

Rywalizacja na dużej skoczni w Predazzo tylko podkręciła napięcie. Po pierwszej serii młody Polak zajmował czwarte miejsce i wciąż pozostawał w grze o podium. W drugiej serii poszybował na 138 metrów, czym zapewnił sobie trzecie miejsce i drugi medal igrzysk. Tym samym dołożył do srebra upragniony brąz, zapisując się złotymi zgłoskami w historii polskich skoków.

Sieć zalała fala entuzjazmu. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się setki komentarzy:

Ten chłopak jest niesamowity; Brawo Kacper; To nasza duma narodowa; Jesteś mistrzem; Nowy Małysz; Ależ generujesz nam emocje Kacper; Oby tak dalej – pisali internauci.

Porównania do Adama Małysza nie są przypadkowe. Dwa medale podczas jednych igrzysk to wyczyn, który w polskich realiach urasta do rangi legendy. Dla 19-latka to nie tylko sportowy triumf, ale też symboliczny moment zmiany pokoleniowej. Kibice już dziś widzą w nim następcę wielkich mistrzów.

POLECAMY: Kim jest Jeremi Sikorski? Tak powstały „Cienie przeszłości” na Eurowizję 2026

Tyle Kacper Tomasiak zarobi za brązowy medal

Sukces sportowy to jednak nie wszystko. Medale oznaczają również konkretne nagrody finansowe. Za brązowy krążek Polski Komitet Olimpijski przyznaje 300 tysięcy złotych oraz 150 tysięcy złotych w tokenach. Wcześniej, za srebro, Kacper Tomasiak miał już zagwarantowane 400 tysięcy zł i 200 tysięcy złotych w tokenach. Łącznie to kwoty, które dla nastolatka oznaczają prawdziwy przełom.

Do tego dochodzą kolejne bonusy – nagrody rzeczowe, obraz, voucher na wakacje, biżuteria oraz dwuletnie stypendium olimpijskie. Co miesiąc młody skoczek będzie otrzymywał 29 316,60 zł (15 427,26 zł za srebro + 13 889,34 zł za brąz). To jednak nie koniec – czeka go jeszcze premia z Ministerstwa Sportu i Turystyki w wysokości 78 241,68 zł za srebro oraz 61 516,80 zł za brąz.

Dla Kacper Tomasiak to nie tylko finansowy zastrzyk, lecz także potwierdzenie, że droga, którą wybrał, miała sens. Jeszcze niedawno debiutował w Pucharze Świata, dziś jest podwójnym medalistą olimpijskim. Taki start kariery otwiera drzwi do wielkich kontraktów, sponsorów i jeszcze większych sportowych wyzwań.

Zimowe igrzyska wciąż trwają, a kolejne emocje dopiero przed nami. Jedno jest jednak pewne – nazwisko Kacpra Tomasiaka już teraz zapisało się w historii polskiego sportu. A jeśli sam mówi, że to nie był najlepszy dzień jego życia, kibice mogą tylko zastanawiać się, co jeszcze ma w zanadrzu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto wygrał „The Voice Senior 7”? To nazwisko przejdzie do historii programu

Którą dyscyplinę z Zimowych Igrzysk Olimpijskich lubicie oglądać najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Kacper Tomasiak (fot. screen YouTube Eurosport Polska)
Kacper Tomasiak (fot. screen YouTube Eurosport Polska)
Kacper Tomasiak (fot. screen YouTube Eurosport Polska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze kilka dni temu internet żył kolejną szaloną akcją Łatwoganga, który postanowił przejechać rowerem całą Polskę, by zebrać miliony na leczenie chorego chłopca. Wszystko szło zgodnie z planem aż do momentu, gdy influencer niespodziewanie nadał dramatyczny komunikat do swoich widzów. Fani są podzieleni, a w sieci rozpętała się gorąca dyskusja. Dowiedz się więcej!

Łatwogang w ciągu ostatnich tygodni wyrósł na jedną z najgłośniejszych postaci polskiego internetu. Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się, że młody twórca internetowy będzie w stanie porwać miliony ludzi do wspólnego działania charytatywnego. Tymczasem jego poprzednia akcja okazała się absolutnym fenomenem, o którym mówiły nawet zagraniczne media. Wydarzenia z niewielkiej kawalerki influencera śledziła cała Polska, a internet praktycznie żył tylko jednym tematem.

Po gigantycznym sukcesie poprzedniej zbiórki wielu zastanawiało się, czy Łatwogang będzie w stanie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć swoich odbiorców. Okazało się, że influencer bardzo szybko wrócił z nowym pomysłem. Tym razem postanowił połączyć ekstremalne wyzwanie fizyczne z pomocą dla chorego dziecka. 23-latek wsiadł na rower i zapowiedział trasę przez całą Polskę, aby nagłośnić zbiórkę dla 8-letniego Maksia Tockiego.

Nowa akcja od samego początku budziła ogromne emocje. Internauci śledzili każdy kilometr trasy, regularnie wpłacając pieniądze i motywując influencera do dalszej jazdy. Widzowie szybko zauważyli jednak, że wyzwanie jest znacznie trudniejsze, niż mogło się wydawać na początku. Wielogodzinne transmisje pokazywały zmęczenie, brak snu oraz coraz większe problemy organizmu influencera.

Mimo trudności zbiórka rozwijała się w błyskawicznym tempie. Kwota rosła praktycznie z godziny na godzinę, a tysiące osób ponownie zaangażowały się w akcję charytatywną. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy wspierających Łatwoganga, a wielu internautów pisało wprost, że podziwia jego determinację i poświęcenie. Wszystko wskazywało na to, że influencer dopnie swego i zrealizuje ambitny plan do samego końca.

Wcześniej twórca zapowiedział, że jeśli przed dotarciem do Warszawy uda się zebrać 12 milionów złotych, pojedzie nie tylko do Gdańska, ale wróci także z nad morza aż do Zakopanego. Dla widzów była to kolejna motywacja do wpłat, a sam challenge zaczął przypominać internetowy maraton emocji, który z każdą godziną przyciągał nowych odbiorców.

„W dużym skrócie postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę na raz rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. Ale to nie koniec, ponieważ podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa. Maks jest to 8-letni chłopak, którego dotknęła choroba, która powoduje zanik mięśni w jego organizmie. Na leczenie Maksa jest potrzebne aż 12 mln zł” – zapowiadał kilka dni temu.

POLECAMY: Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]

Łatwogang przerywa nową akcję. Co się stało?

Sytuacja niespodziewanie zmieniła się jednak w sobotnie popołudnie. Około godziny 15:00 Łatwogang połączył się z fanami na streamie i przekazał wiadomość, której wielu kompletnie się nie spodziewało. Już po pierwszych słowach było widać, że influencer jest wyraźnie wyczerpany i ma problem z kontynuowaniem wyzwania.

“Taki troszeczkę cięższy temat. (…) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów, to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie” – ogłosił podczas transmisji.

Influencer postanowił od razu szczerze wyjaśnić fanom, z czego wynika jego decyzja. Jak przyznał, organizm zaczął odmawiać mu posłuszeństwa. Długie godziny jazdy, brak odpowiedniej regeneracji i ogromne zmęczenie sprawiły, że dalsza część trasy mogłaby okazać się zwyczajnie zbyt niebezpieczna dla jego zdrowia.

“Chcę Wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to jest jakkolwiek dla Was okej? (…) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie” – tłumaczył swoim widzom.

Po tych słowach internet momentalnie podzielił się na dwa obozy. Część internautów podkreślała, że zdrowie jest najważniejsze i nikt nie powinien oczekiwać od influencera przekraczania granic własnego organizmu. Inni zwracali jednak uwagę, że wcześniejsze deklaracje dotyczące przejazdu przez całą Polskę były bardzo konkretne i teraz czują się rozczarowani zmianą planów.

Nie zmienia to jednak faktu, że akcja Łatwoganga ponownie zgromadziła wokół siebie gigantyczną społeczność i pomogła nagłośnić zbiórkę dla chorego dziecka. Sam influencer wielokrotnie podkreślał, że najważniejszym celem całego przedsięwzięcia jest pomoc Maksiowi Tockiemu, a nie bicie rekordów czy udowadnianie czegokolwiek za wszelką cenę.

Choć dziś nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie zakończy się cała wyprawa, jedno jest pewne – Łatwogang po raz kolejny udowodnił, że potrafi poruszyć internet i zmobilizować tysiące ludzi do działania. A emocje wokół jego rowerowego wyzwania prawdopodobnie jeszcze długo nie opadną.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Burza po występie Michała Wiśniewskiego. Widzowie nie gryzą się w język

Podobają Wam się akcje charytatywne Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)
Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)
Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

PRZEłowca

Wpłaciłeś na akcję Łatwoganga i Cancer Fighters dla dzieci? Urząd Skarbowy odda Ci część pieniędzy

Opublikowano

w dniu

przez

Najpierw były emocje, rekordy i miliony wpłat, które poruszyły całą Polskę. Teraz pojawia się temat, o którym mówi się zdecydowanie ciszej, choć dla wielu może okazać się kluczowy. Chodzi o pieniądze, które już zostały przekazane i o to, co można z nimi zrobić dalej. Dowiedz się więcej!

Akcja zorganizowana przez Łatwoganga od pierwszych godzin przyciągała ogromne zainteresowanie i szybko przerodziła się w jedno z największych wydarzeń charytatywnych w polskim internecie. Dziewięciodniowa transmisja na żywo nie była jedynie formą rozrywki, ale przede wszystkim realnym narzędziem pomocy dla dzieci zmagających się z chorobami nowotworowymi. Skala zaangażowania widzów rosła z każdą godziną, a licznik wpłat bił kolejne rekordy.

Stream rozpoczął się 17 kwietnia o godzinie 20:00 i trwał nieprzerwanie aż do wieczora 26 kwietnia. Przez ten czas do niewielkiej kawalerki influencera przewinęły się dziesiątki gości – od twórców internetowych po znane nazwiska ze świata muzyki i telewizji m.in. Cezary i Edyta Pazura, Agata Kulesza, Tomasz Karolak, Andziaks i Luka, Roxie Węgiel, Kevin Mglej, Dawid Kwiatkowski, Małgorzata Kożuchowska, Tede, Oskar Cyms, Doda, Weronika Książkiewicz. Każdy z nich dokładał swoją cegiełkę, zachęcając widzów do wsparcia zbiórki i nagłaśniając jej cel.

Nie bez znaczenia była również inspiracja całym przedsięwzięciem. Punktem wyjścia stał się utwór autorstwa Bedoesa oraz chorej na białaczkę Mai Metan. Piosenka „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” stała się symbolem walki, determinacji i nadziei, a jednocześnie nadała całej akcji wyjątkowo emocjonalny wymiar, który mocno oddziaływał na odbiorców.

Zainteresowanie transmisją osiągnęło niespotykany poziom. W kulminacyjnym momencie stream oglądało nawet 1,5 miliona widzów jednocześnie, co pokazuje, jak ogromną siłę ma dziś internet w mobilizowaniu ludzi wokół ważnych spraw społecznych. Widzowie nie tylko oglądali, ale przede wszystkim aktywnie uczestniczyli, dokonując wpłat i udostępniając transmisję dalej.

Efekty tej mobilizacji przeszły najśmielsze oczekiwania. W trakcie dziewięciu dni udało się zebrać ponad 251 milionów złotych na rzecz Fundacji Cancer Fighters. Co istotne, zakończenie transmisji nie oznaczało końca zbiórki – licznik nadal rośnie, a łączna kwota przekroczyła już 282 miliony złotych, co czyni tę inicjatywę absolutnie wyjątkową.

Dla wielu osób udział w akcji był przede wszystkim odruchem serca. Decyzje o wpłatach podejmowane były spontanicznie, często pod wpływem emocji i historii prezentowanych podczas transmisji. W tym wszystkim łatwo było przeoczyć kwestie formalne, które dopiero teraz zaczynają wychodzić na pierwszy plan.

POLECAMY: Ten kadr podbił sieć i stał się symbolem akcji Łatwoganga. Kim jest jego autor?

Oddałeś pieniądze na zbiórkę Łatwoganga? Możesz odzyskać część wpłaty! [SZCZEGÓŁY]

Mało kto zdaje sobie bowiem sprawę, że przekazując darowiznę na rzecz organizacji takiej jak Fundacja Cancer Fighters, można skorzystać z ulgi podatkowej. To rozwiązanie przewidziane w przepisach ma na celu zachęcanie obywateli do wspierania organizacji pożytku publicznego, a jednocześnie daje realne korzyści finansowe darczyńcom.

Fundacja, która była beneficjentem zbiórki, posiada status Organizacji Pożytku Publicznego. Oznacza to, że przekazane środki mogą zostać odliczone od dochodu w rocznym rozliczeniu PIT, co w praktyce pozwala zmniejszyć podstawę opodatkowania i finalnie zapłacić niższy podatek.

Warto jednak pamiętać o obowiązujących limitach. Odliczeniu podlegają darowizny do wysokości 6% rocznego dochodu podatnika. Choć dla części osób może to być niewielka kwota, dla innych – szczególnie tych, którzy przekazali większe sumy – może to oznaczać zauważalną ulgę finansową.

Kluczową kwestią pozostaje odpowiednia dokumentacja. Aby skorzystać z odliczenia, konieczne jest posiadanie potwierdzenia przelewu bankowego, które jasno wskazuje odbiorcę darowizny oraz jej wysokość. Bez tego rozliczenie ulgi może okazać się niemożliwe.

Nie bez znaczenia jest również moment dokonania wpłaty. W przypadku darowizn przekazanych w kwietniu trzeba liczyć się z tym, że część z nich zostanie zaksięgowana z opóźnieniem. W praktyce oznacza to, że nie wszystkie wpłaty będzie można uwzględnić w najbliższym rozliczeniu podatkowym.

W wielu przypadkach ulga za darowiznę będzie mogła zostać rozliczona dopiero w kolejnym roku podatkowym, czyli w PIT składanym w 2027 roku. To istotna informacja dla wszystkich, którzy chcą podejść do tematu świadomie i nie być zaskoczonymi podczas składania deklaracji.

Akcja Łatwoganga pokazuje więc nie tylko siłę wspólnego działania i ogromne pokłady empatii w społeczeństwie, ale także to, jak ważna jest wiedza na temat przysługujących praw. Pomaganie innym może iść w parze z rozsądnym zarządzaniem własnymi finansami – trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?

A czy Wy wpłaciliście swoją cegiełkę na akcję Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku

Łatwogang (fot. Instagram)
Łatwogang (fot. screen YouTube Kanał Zero)
Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

PRZEłowca

Nawroccy złożyli świąteczne życzenia. Jeden szczegół nie umknął Polakom

Opublikowano

w dniu

przez

Wielkanoc to czas refleksji i symbolicznych gestów, ale w tym roku wystąpienie pary prezydenckiej przyciągnęło szczególną uwagę. Marta i Karol Nawroccy postanowili zwrócić się do Polaków w wyjątkowy sposób, który nie przeszedł bez echa. Nie zabrakło mocnych słów i odniesień do tradycji. Dowiedz się więcej!

Marta Nawrocka i Karol Nawrocki od dłuższego czasu pozostają aktywni w mediach społecznościowych, gdzie chętnie dzielą się zarówno oficjalnymi momentami, jak i bardziej prywatnymi fragmentami życia. Ich obecność w sieci przyciąga uwagę obserwatorów, którzy śledzą nie tylko ich działalność publiczną, ale także codzienność poza oficjalnymi obowiązkami.

W tegoroczną Wielkanoc para prezydencka zdecydowała się opublikować specjalne nagranie z życzeniami dla Polaków. Materiał szybko zwrócił uwagę internautów, a jego przekaz okazał się bardziej symboliczny, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Jako pierwszy głos zabrał Karol Nawrocki, który rozpoczął wystąpienie słowami: „Drodzy Rodacy, Szanowni Państwo, Chrystus zmartwychwstał i żyje”. Już ten początek nadał całemu nagraniu podniosły i refleksyjny ton, podkreślający znaczenie świąt wielkanocnych.

Chwilę później do widzów zwróciła się Marta Nawrocka, dodając: „Niech ta radosna nowina napełni optymizmem i nadzieją wszystkie polskie domy w naszym kraju i poza jego granicami”. Jej słowa miały na celu podkreślenie wspólnoty i znaczenia tych dni dla wszystkich Polaków, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują.

POLECAMY: Gwiazdy Polsatu wystąpią w „Milionerach”. Wywalczą milion złotych?

Nawroccy przekazali świąteczne życzenia

Wystąpienie nabrało jeszcze bardziej symbolicznego charakteru, gdy Karol Nawrocki zdecydował się przytoczyć fragment tradycyjnej pieśni religijnej:

“Zwycięzca śmierci, piekła i szatana wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana. Naród niewierny trwoży się, przestrasza, Na cud Jonasza. Alleluja. Słowami tej tradycyjnej pieśni od pokoleń opisujemy najgłębszą tajemnicę chrześcijaństwa, którą rozważamy w tych świątecznych dniach. – powiedział prezydent.

Ten fragment wystąpienia wyraźnie podkreślił przywiązanie do tradycji i religijnego wymiaru świąt, co dla wielu odbiorców mogło być szczególnie istotne. Takie odniesienia rzadko pojawiają się w oficjalnych komunikatach, co dodatkowo zwróciło uwagę widzów.

W dalszej części nagrania Marta Nawrocka złożyła życzenia: “Z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy Państwu wszelkiej pomyślności, radosnych spotkań w gronie najbliższych oraz wielu chwil wypełnionych spokojem i życzliwością”.

Na zakończenie głos ponownie zabrał Karol Nawrocki, który dodał: „Przepięknych pisanek, smacznych mazurków i mokrego, ale też rozważnego dyngusa”. Ten fragment wprowadził lżejszy akcent, przełamując bardziej podniosły charakter wcześniejszej części wystąpienia.

Na uwagę zwróciły również stylizacje pary prezydenckiej. Marta Nawrocka podczas składania życzeń wielkanocnych wybrała elegancki, jasnozielony kostium o nowoczesnym kroju, który podkreślał wiosenny charakter świąt i dodawał jej stylizacji świeżości oraz klasy. Z kolei Karol Nawrocki tradycyjnie postawił na klasyczny, ciemny garnitur z krawatem, zachowując formalny i elegancki charakter wystąpienia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Takich wieści ws. Justyny Steczkowskiej dawno nie było

Jak spędzacie tegoroczne święta? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Marta Nawrocka i Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Prezydent RP)
Marta Nawrocka (fot. screen YouTube Prezydent RP)
Marta Nawrocka i Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Prezydent RP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Przełom w Polsce? NSA decyduje w sprawie małżeństw jednopłciowych

Opublikowano

w dniu

przez

Decyzja, która zapadła w piątek, może na długo zmienić sposób, w jaki w Polsce traktowane są związki jednopłciowe zawarte za granicą. Sprawa dwóch Polaków, którzy pobrali się w Berlinie, przeszła przez wiele instytucji i wzbudzała ogromne emocje. Teraz zapadł wyrok, który dla wielu może być początkiem nowego rozdziału. Dowiedz się więcej!

Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie, które już teraz określane jest jako jedno z najważniejszych w ostatnich latach w kontekście praw par jednopłciowych w Polsce. Sąd zdecydował, że urząd stanu cywilnego nie może dłużej odmawiać wpisania do rejestru aktu małżeństwa dwóch mężczyzn, którzy zawarli związek w Berlinie.

Historia tej sprawy zaczęła się od pozornie prostej formalności. Para, która legalnie pobrała się w Niemczech, po powrocie do Polski chciała, aby ich małżeństwo zostało odnotowane w krajowych dokumentach. Dla nich była to kwestia nie tylko symboliczna, ale także praktyczna – związana z codziennym funkcjonowaniem.

Jednak urzędnicy w Warszawie nie mieli wątpliwości i odmówili dokonania transkrypcji. W uzasadnieniu wskazano, że polskie prawo nie przewiduje uznawania małżeństw osób tej samej płci, co automatycznie blokuje możliwość wpisania takiego aktu do rejestru.

To jednak nie zakończyło sprawy. Małżonkowie postanowili walczyć dalej i skierowali sprawę do wojewody mazowieckiego. Tam również spotkali się z odmową, co tylko utwierdziło ich w przekonaniu, że konieczne będzie skierowanie sprawy na wyższy szczebel.

Ostatecznie sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zdecydował się na krok o ogromnym znaczeniu. W 2023 roku sąd zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, prosząc o interpretację przepisów w kontekście prawa unijnego.

POLECAMY: Doda otwiera się na temat SEKSU: “Jestem bardzo konserwatywna”

Pytanie było kluczowe – czy państwo członkowskie może odmówić uznania małżeństwa zawartego legalnie w innym kraju Unii tylko dlatego, że jego własne przepisy nie przewidują takiej formy związku. Odpowiedź TSUE okazała się jednoznaczna i nie pozostawiła dużego pola do interpretacji.

Trybunał wskazał, że kraje Unii Europejskiej mają obowiązek respektować takie małżeństwa, jeśli zostały zawarte zgodnie z prawem innego państwa członkowskiego. Oznacza to, że brak możliwości ich uznania w Polsce stoi w sprzeczności z zasadami wspólnoty europejskiej.

W oparciu o to stanowisko Naczelny Sąd Administracyjny podjął decyzję o uchyleniu wcześniejszych rozstrzygnięć. Unieważniono zarówno wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, jak i decyzję urzędu stanu cywilnego, która blokowała wpisanie aktu małżeństwa.

Sąd nie poprzestał jednak na samym uchyleniu decyzji. Zobowiązał również kierownika urzędu do dokonania transkrypcji aktu małżeństwa w określonym terminie. Oznacza to, że sprawa nie może być już dalej przeciągana, a decyzja musi zostać wykonana.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kayah doprowadziła tancerkę „TzG” do łez. Nagranie trafiło do sieci

Co uważacie o tej decyzji? Dajcie znać w komentarzu poniżej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością