news
Anna Popek doradza idealny karnawałowy makijaż! [konkurs]
Anna Popek dziennikarka i prezenterka telewizyjna znana między innymi z “Pytania na śniadanie” TVP2 doradza na swoim blogu jak zrobić idealny makijaż karnawałowy. Okazją do porady był sylwestrowy makijaż wykonany na Niej kosmetykami zakupionymi w jednej z internetowych drogerii – Mistic . Warto w tym szczególnym dniu posłuchać kogoś doświadczonego, aby wieczorem myśleć już jedynie o szampańskiej zabawie a nie poprawkach makijażu!
“Makijaż idealny to taki, którego nie widać. To jedna z definicji, ale myślę, że na codzienny użytek – jak najwłaściwsza. W czasach, gdy chodziłam do ogólniaka, makijaż był absolutnie zabroniony. Pomalowane nawet bezbarwnym lakierem paznokcie albo tuszem rzęsy budziły wściekłość naszej rusycystki i gwarantowały dość surowe odpytywanie. Próbowałyśmy więc malować się tylko w weekendy używając skromnej wówczas gamy kosmetyków polskich producentów.
Trzeba jednak przyznać, że owe produkty upiększające były dobrej jakości, a nasze próby- jak teraz oceniam- dość zabawne. Nie wiedziałyśmy zbyt wiele o makijażu i nie bardzo było skąd czerpać wiedzę. Po latach rozmaitych prób, po tysiącach makijaży telewizyjnych, sesyjnych i prywatnych i po tym jak poznałam już własną twarz „na wylot” wiem, jak i kiedy się malować.
Po pierwsze trzeba mieć dobry podkład przy czym od razu mówię, że dobry nie znaczy drogi. Jeden z lepszych moich podkładów, którego używałam latem – kosztował 12 złotych. Po drugie trzeba tego podkładu używać! Nałożenie go zajmuje 2 minuty, a zmienia nasze oblicze zupełnie
. Proszę, róbcie tak, bo szkoda życia na to, by prezentować się światu byle jak!
Po trzecie oprócz podkładu trzeba mieć rozświetlacz pod oczy, tusz do rzęs, róż (który nasze telewizyjne makijażystki nazywają „zdrówkiem” ) i szminkę. Szminka nie musi być zbyt jaskrawa, lepiej, by była w miarę naturalna, ale by jednak dawała jakiś kolor naszej twarzy. Cały makijaż zajmuje mi około 7 minut, taki na wieczorne wyjście zajmuje mi około kwadransa. Na pewno szybciej, niż układanie włosów.
Jedna z teorii sukcesu – nie pamiętam już czyjego autorstwa – mówi: „Ubieraj się tak, jak ubierałaby się osoba na wymarzonym przez ciebie stanowisku. To samo dotyczy makijażu”. Ludzie widząc Cię taką, będą traktować Cię w oczekiwany przez Ciebie sposób. Chyba, że trafią się zazdrośnicy, ale i przed nimi należy bronić się odwagą i godnością osobistą
.
Wracając do kosmetyków przyzwyczajam się do moich kolorów, pędzli i cieni tak, że mogę malować się nawet w półmroku. Jednak podczas makijażu wykonanego przez Kasię odkryłam kilka nowych, fajnych pomysłów – baby stick, który daje brzoskwiniowy odcień naszej skórze, szminki których prawie nie widać, a podkreślają pełnię ust oraz róże, które po jednym muśnięciu dają cudowny blask i kolor naszym policzkom. To tyle moje drogie Panie, a, i pamiętajcie o tym aby się wysypiać, bo najpiękniejszy nawet makijaż nie trzyma się na niewsypanym obliczu. Dobrych snów i bądźcie piękne!
ETAP 1 – oczy
1. Jako bazy pod cienie użyliśmy kremowego cienia Maybelline COLOR TATTOO w kolorze miętowym (Icy Mint). Maybelline COLOR TATTOO to cienie kremowe, jednak o bardzo nietypowej, lekko pudrowej konsystencji. W dotyku i rozprowadzaniu kojarzą nam się bardziej z bazą pod cienie niż z kosmetykiem kolorowym. Dostępne są w bardzo wielu ciekawych wariantach kolorystycznych. Przy ich użyciu stworzyć możemy bardzo ciekawą bazę wyjściową pod klasyczne jak i bardzo szalone makijaże.
2. Kontur oka zaznaczyliśmy doskonałą kredką z gąbeczką do smoky eye –REVLON Luxurious Colour w kolorze czarnym, następnie za pomocą gąbeczki znajdującej się na odwrocie kredki roztarliśmy delikatnie kontury.
3. Przystąpiliśmy do szaleństwa z kolorami. Ponieważ pragnęliśmy stworzyć niepowtarzalny makijaż, ciężko było nam pozostać wiernym jednemu zestawowi. Jako wyjściowej bazy kolorystycznej użyliśmy więc palety SLEEK Makeup w najnowszym kolorze ARABIAN NIGHT dostępnym już u nas w sprzedaży. Aby złagodzić trochę intensywną pigmentację cieni Sleek, a jednocześnie zaznaczyć kontur oka nakreślony już kredką Luxurious – nieodzowny był nasz zdecydowanie najbardziej ulubiony zestaw cieni Maybelline EYESTUDIO w kolorze Taupe Tease (130). Królowała tu głęboka, mieniąca się subtelną taftą ciemna oberżyna, cieliste beże i ecru. Sylwestrowe wykończenie oka byłoby niczym bez cieni L’Oreal Infallible mieniącego się miliardem szlachetnych drobinek. Podstawę stanowił tu kolor 408 Gleaming Bronze w kolorze starego złota, a wykończenie kolor 607 Blinged&Brillant, który nadał oku młodzieńczego blasku.
4. Czym byłby makijaż sylwestrowy gdyby nie sztuczne rzęsy? My użyliśmy zestawu doskonałych jakościowo rzęs ARDELL. Ceniąc sobie naturalność wybrałam połówki rzęs ACCENT LASHES, które umocowaliśmy za pomocą dostępnego w zestawie kleju ARDELL. Dlaczego połówki? Wyglądają naturalniej (mniej teatralnie) niż całe paski, a jednocześnie są zdecydowanie łatwiejsze do samodzielnego klejenia niż kępki, które trzeba wprawną ręką przyklejać w jednym rządku
5. Przedostatni akcent to pomalowanie rzęs – pozostaliśmy tu wierni doskonałej maskarze niemieckiej marki ARTDECO All In One, która zgodnie z nazwą własną… robi wszystko co powinna, za jednym pociągnięciem szczoteczki. Na potrzeby makijażu sylwestrowego – zdecydowanie polecamy więcej niż jedno pociągnięcie
6. Ostateczne otwarcie oka zapewniliśmy sobie dzięki konturówce L’Oreal Color Riche w kolorze intensywnej bieli z nieodzowną gąbeczką, której użyliśmy w wewnętrznym kąciku oka po wewnętrznej stronie powieki, jednocześnie rozcierając nieznacznie jej kontur na samej powiece.
ETAP 2 – twarz
1. Podstawą dobrego makijażu twarzy jest baza, którą zawsze jest dobry jakościowo krem. Użyliśmy tu niezawodnego kremu ZIAJA z serii różanej w wariancie krem nawilżający na dzień. Dlaczego? Krem daje dobry efekt głębokiego nawilżenia, jednocześnie NIGDY nie wałkuje/gumkuje się na twarzy niezależnie od tego na jakim rodzaju cery został zastosowany (obroni się nawet w przypadku cery BARDZO wysuszonej). Krem pozostawia delikatny film na skórze, dzięki czemu baza i/lub podkład trzymają się na niej doskonale.
2. Dobra baza to podstawa. Zaufaliśmy tu doskonałej, niealergizującej bazie REVLON z serii Photoready. Lubimy pomagać sobie troszkę, dlatego użyliśmy bazy o numerze #002 zawierającej również korektor.
3. Wierni tradycji i swoim przekonaniom kontynuowaliśmy makeup podkładami REVLON z serii Photoready. Dlaczego właśnie Photoready? Bo dzięki niemu uzyskasz perfekcyjnie gładką cerę pełną blasku i świeżości. Podkłady Photoready stworzone zostały w oparciu o innowacyjną technologię HD rozpraszającą światło, dzięki której każda z nas uzyskać może efekt makijażu gwiazd telewizji, wybiegów i gazet. Jakiego innego podkładu mogliśmy, więc użyć do wymalowania, jeśli nie zawierającego fotochromatyczne pigmenty podkładu Photoready? Wybór był prosty i nie wahaliśmy się ani przez sekundę. Ja, podobno mam piękną, gładką cerę o subtelnej kolorystyce, dlatego pozwoliliśmy sobie na zmieszanie 2 kolorów: 003 Shell i 004 Nude. Efekt – oceńcie sami!
4. Nawet gwiazdy posiadają czasem drobne niedoskonałości cery. My – do zatuszowania nie tylko tych drobnych, polecamy gorąco użyte w naszym makijażu sylwestrowym kamuflaże z niemieckiej firmy ARTDECO. Te zamknięte w drobnych, niepozornie wyglądających kosteczkach preparaty działają najprawdziwsze cuda! Przekona się o tym każda Pani z dużym problemem do zamaskowania, z drażniącymi naczynkami i kilkoma innymi czynnikami, o których nie chcemy mówić, a co dopiero pisać! Ja, potraktowana zostałam kamuflażami nie z konieczności, a z naszej czystej próżności – postanowiliśmy bowiem postawić na cieniowanie/konturowanie buzi, aby uzyskać najmodniejszy obecnie efekt makijażu PRO. Użyliśmy kamuflaża ARTDECO w kolorze neutralnym #006 i ciemniejszego #009.
5. Ponieważ jednak kamuflaż nie nadaje się na delikatną skórę pod oczami – użyliśmy tu korektora w pisaku Perfect Teint ARTDECO. Po co zmieniać coś co działa doskonale?
6. Całość, która dawała nam już mnóstwo satysfakcji (na pięknej kobiecie wszystko wygląda doskonale) utrwaliliśmy lekkim jak mgiełka, puszystym pudrem sypkim ALMAY w kolorze 001, który nadał cerze świeżości i blasku.
7. Pozostało ostateczne cieniowanie buzi, innymi słowy – tu rozświetlić (użyliśmy w tym celu wypiekanego rozświetlacza MAKEUP REVOLUTION), tam przyciemnić (rewelacyjny kremowy bronzer MAYBELLINE Dream Bouncy) i koniecznie…
8. …podkreślić kości policzkowe. Tu niezwykłe jakościowo i wyglądające luksusowo i szlachetnie róże z Pupy, mieniące się jak meteoryty – nie mają sobie równych! Ponieważ trudno nam się było zdecydować na jeden – zrobiliśmy mieszankę aż z dwóch Subtelny róż i teatralna fuksja – dały efekt, który zaskoczył nawet nas.
ETAP 3 – usta
1. Wykończenie makijażu twarzy fuksjowym różem z Pupy musiało mieć swą kontynuację, ponieważ w makijażu niezwykle ważna jest konsekwencja. Dlatego do pomalowania ust użyliśmy błyszczyka REVLON Colorburst stworzonego przez Gucci Westman na potrzeby kobiet, które kochają kolor i blask. Revlon w błyszczykach tych zastosował technologię Elasticolor, dzięki której usta są wypełnione głębokim kolorem (jak pomadką), a jednocześnie wyglądają lekko, jak to zwykle przy użyciu błyszczyka. Efekt oceńcie sami. Do wykończenia makijażu użyliśmy koloru 060 ADORNED.
Po szczegółowej lekturze i zaopatrzeniu się w niezbędne kosmetyki na stronie Mistic, możecie wraz z Kasią trenować wykonanie tego niezwykłego dzieła
. Zapraszam na instruktażowy filmik.
Jeśli chcesz zdobyć produkty do swojego makijażu szukaj informacji o specjalnym konkursie na naszym fanpagu – www.facebook.com/przeAmbitni


źródło / fot. – blogstar.pl / materiały prasowe
news
Burza po półfinale „Mam Talent”. Występ psa podzielił widzów
To miał być wieczór pełen zachwytów i wielkich emocji, jednak po ogłoszeniu wyników w sieci rozpętała się prawdziwa dyskusja. Widzowie nie tylko ocenili decyzje jury, ale też zaczęli zadawać niewygodne pytania o granice programu. Jedno jest pewne – ten półfinał wywołał znacznie więcej niż tylko chwilowe emocje. Przeczytaj całośc już teraz!
Półfinały „Mam Talent!” od lat stanowią najbardziej wymagający etap całego show, w którym nie ma już miejsca na przypadek. Uczestnicy wychodzą na scenę z dopracowanymi występami, często będącymi efektem wielu miesięcy pracy, a każda sekunda ich prezentacji może przesądzić o dalszym losie w programie. To właśnie tutaj napięcie osiąga najwyższy poziom.
Wraz z kolejnymi występami na żywo rośnie również zaangażowanie widzów, którzy coraz uważniej przyglądają się nie tylko talentom uczestników, ale także decyzjom podejmowanym przez jury. W tym sezonie nie jest inaczej – każda werdykt wzbudza ogromne emocje i natychmiast trafia pod ocenę internautów.
W ostatnim półfinale do finału awansowały duet Liza i Dina oraz Milena Tesarska, co dla części publiczności było zaskakującym rozstrzygnięciem. Szczególnie dużo uwagi skupił występ z udziałem psa, który stał się jednym z najgłośniej komentowanych momentów wieczoru.
W rywalizacji o miejsce w finale udział brali także Maciej Pałatyński, prezentujący swoje umiejętności z jojo oraz Milena Tesarska, specjalizująca się w akrobatyce powietrznej. Ostateczna decyzja należała do jury w składzie: Julia Wieniawa, Agustin Egurrola, Marcin Prokop oraz Agnieszka Chylińska, którzy po naradzie wskazali, kto powinien przejść dalej.
Wybór Mileny Tesarskiej został przyjęty stosunkowo spokojnie, jednak to nie on stał się głównym tematem dyskusji. Najwięcej emocji wzbudził drugi finałowy występ, który błyskawicznie podzielił widzów na dwa obozy.
POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
Widzowie podzieleni występem psa w “Mam Talent”
Część internautów otwarcie skrytykowała udział zwierząt w programie, podnosząc argumenty dotyczące ich komfortu i etyczności takich występów. W komentarzach nie brakowało ostrych opinii, które szybko zaczęły dominować w sieci.
“Serio ludzie? Już nie było na kogo głosować? Myślałam, że to program dla ludzi, a nie dla skaczącego pieska. Rozumiem gdyby jeszcze wykonał coś niesamowitego, ale takie rzeczy były od dawna w tym programie. Nigdy nie zrozumiem dlaczego oceniacie słodkie zwierzęta i to że właścicielka go kocha i trenuje zamiast skupić się na prawdziwych talentach i umiejętnościach” – napisała jedna z internautek.
“Żaden talent tylko tresura; Porażka. Kto tu ma talent. Pies czy człowiek?; Beznadziejne i coś przekombinowane; Nie zasługiwali na finał” – pisali inni widzowie.
Z drugiej strony pojawiło się również bardzo dużo głosów broniących występu. Widzowie zwracali uwagę, że pokaz był dopracowany, a relacja między właścicielką a psem opierała się na zaufaniu i dobrej komunikacji, co było widoczne na scenie.
“To było cudowne; Oby dziewczyny wygrały; Cudowna relacja jest między nimi; Ten piesek jest przeszczęśliwy; Nie rozumiem hejtu na zwierzęta; Ten występ był lepszy niż te wszystkie dzieciaki; Popłakałam się; Też bym chciała tak nauczyć mojego psiaka; Cudowny pies i niezwykła jego Pani; Obyście wygrały” – czytamy na Facebooku.
Cały półfinał „Mam Talent!” stał się jednym z najgłośniej komentowanych odcinków tej edycji, pokazując, jak bardzo program potrafi dzielić opinię publiczną. Granica między rozrywką a kontrowersją znów okazała się niezwykle cienka. Przed widzami kolejne emocjonujące odcinki, ponieważ półfinały emitowane są w każdą sobotę o 19:45 w TVN. Wielki finał zbliża się wielkimi krokami i wszystko wskazuje na to, że emocje będą tylko rosły.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
A Wam jak się podobał występ Lizy i Diny? Zasługiwały na finał? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!










Autor: Szymon Jedynak
news
Monika Jarosińska OSTRO o historii FANA DODY u Szalonego Reportera: TRUPÓW w SZAFIE jest WIĘCEJ!?
Monika Jarosińska OSTRO o historii FANA DODY pod Szalonego Reportera: TRUPÓW w SZAFIE jest WIĘCEJ!?
POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”
news
Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?
Nagranie, które pojawiło się w sieci, natychmiast wywołało ogromne poruszenie i lawinę komentarzy. Widzowie byli przekonani, że wydarzyło się coś poważnego, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Sama zainteresowana postanowiła wszystko wyjaśnić. O co chodzi? Przeczytaj, aby poznać szczegóły!
Julia Wieniawa od kilku lat znajduje się na szczycie popularności i nie zwalnia tempa nawet na moment. Jej kariera rozwija się w imponującym kierunku, a ona sama udowadnia, że można z powodzeniem łączyć wiele ról jednocześnie – od aktorki, przez wokalistkę, aż po osobowość telewizyjną. Taka intensywność pracy sprawia jednak, że emocje często kumulują się w najmniej spodziewanych momentach.
Nie jest tajemnicą, że Julia Wieniawa należy do grona najbardziej zapracowanych artystek młodego pokolenia. Jej grafik wypełniony jest po brzegi, a każdy dzień przynosi nowe wyzwania i zobowiązania. Mimo to gwiazda stara się zachować autentyczność i bliskość z fanami, regularnie dzieląc się z nimi fragmentami swojego życia.
W ostatnich dniach to właśnie media społecznościowe stały się miejscem, gdzie Julia Wieniawa pokazała swoją bardziej emocjonalną stronę. W sobotę opublikowała relację, na której widać, jak płacze, co natychmiast zaniepokoiło jej obserwatorów i wywołało falę spekulacji.
Widok zapłakanej Julii Wieniawy był dla wielu zaskoczeniem, szczególnie że na co dzień prezentuje się jako osoba pełna energii i pozytywnego nastawienia.Sama zainteresowana szybko rozwiała wszelkie wątpliwości. Julia Wieniawa wyjaśniła, że jej łzy nie mają nic wspólnego ze smutkiem, a wręcz przeciwnie – są efektem ogromnej radości i wzruszenia, które przyszły niespodziewanie.
“To są łzy szczęścia, jak coś. Yoga uwolniła moje wszystkie emocje i właśnie je do siebie przytulam, dopiero dochodzi do mnie, jak wspaniale było na ostatnich koncertach i jak się cieszę, że mam dla kogo tworzyć “- napisała.
Jak się okazuje, ogromny wpływ na jej stan emocjonalny miała praktyka jogi. To właśnie ona pozwoliła Julii Wieniawie na chwilę zatrzymania i głębsze przeżycie wszystkiego, co wydarzyło się w ostatnim czasie. Dopiero wtedy dotarło do niej, jak ważne są dla niej reakcje fanów i atmosfera koncertów.
POLECAMY: “Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
Julia Wieniawa podbija serca fanów
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ostatnie miesiące były dla Julii Wieniawy wyjątkowo intensywne. Artystka jest w trakcie trasy koncertowej „Światłocienie ReLove Tour”, która spotyka się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności. Każdy występ to dla niej ogromny ładunek emocji, który – jak widać – nie zawsze daje się łatwo opanować.
Równolegle Julia Wieniawa nie znika z telewizji, regularnie pojawiając się na żywo w programie „Mam Talent!”. Półfinały emitowane na żywo wymagają od niej pełnego zaangażowania i skupienia, co dodatkowo potęguje presję i zmęczenie.
Warto również przypomnieć, że drugi album studyjny Julii Wieniawy odniósł duży sukces, trafiając na szczyt zestawienia OLiS i zdobywając status złotej płyty. To tylko potwierdza, że jej muzyczna droga rozwija się równie dynamicznie, co pozostałe aspekty kariery.
Mimo ogromu obowiązków Julia Wieniawa znajduje czas, by dzielić się kulisami swojej pracy z fanami. Publikuje nagrania z przygotowań do koncertów, fragmenty występów oraz materiały od słuchaczy, co dodatkowo wzmacnia więź z jej odbiorcami.
Nagranie ze łzami pokazało jednak coś jeszcze – że nawet osoby przyzwyczajone do życia na świeczniku potrzebują momentu zatrzymania i przestrzeni na emocje. W przypadku Julii Wieniawy była to chwila szczerości, która tylko utwierdziła fanów w przekonaniu, że mają do czynienia z autentyczną artystką.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Podobają Wam się piosenki Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
“Farma”: Janosik zabrał głos po odpadnięciu. Nie gryzł się w język
To miał być jeden z pewniaków do finału, a jednak wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Decyzja uczestników wywołała burzę wśród widzów, którzy nie kryją rozczarowania i złości. Sam zainteresowany nie milczy i odsłania kulisy tego, co naprawdę wydarzyło się na planie. Sprawdź, co wyznał Janosik z “Farmy”.
Reality-show „Farma” od dłuższego czasu utrzymuje stabilną i wysoką oglądalność, przyciągając przed ekrany widzów spragnionych autentycznych emocji i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Formuła programu oparta na odcięciu uczestników od świata i przeniesieniu ich do wymagających warunków sprawia, że każda decyzja nabiera szczególnego znaczenia, a napięcia szybko eskalują.
Właśnie ta surowa rzeczywistość powoduje, że relacje między uczestnikami zmieniają się dynamicznie. Sojusze, które jednego dnia wydają się trwałe, następnego potrafią się rozsypać, a decyzje podejmowane pod presją mają realny wpływ na dalszy przebieg gry. Widzowie z kolei z ogromnym zaangażowaniem analizują każdy ruch uczestników.
Na tle pozostałych wyróżniał się Łukasz „Janosik” Januszczak, który od początku budował swój wizerunek jako osoba spokojna, konkretna i lojalna wobec innych. W świecie pełnym napięć i konfliktów jego postawa była czymś wyjątkowym, co szybko przełożyło się na sympatię widzów.
To właśnie dlatego jego eliminacja okazała się dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Łukasz „Janosik” Januszczak był typowany jako jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa, a jego silna pozycja była dostrzegana nie tylko przez widzów, ale również przez innych uczestników programu.
W momencie, gdy przegrał pojedynek, sytuacja diametralnie się zmieniła. Pozostali farmerzy wykorzystali okazję, by wyeliminować potencjalne zagrożenie, co tylko potwierdziło, jak bardzo strategiczna potrafi być gra w tym formacie.
Po emisji odcinka Łukasz „Janosik” Januszczak zdecydował się zabrać głos i podczas transmisji na Instagramie podzielił się swoimi emocjami z widzami. Nie ukrywał, że powrót do tych wydarzeń po czasie był dla niego trudnym doświadczeniem.
“Uczucia wróciły po tym czasie. Po tym odcinku czuję te emocje, to wszystko wraca na nowo. Co Paulina czuje, no jest tak… Wcześniej tego nie widziałam, więc mocniej mnie uderzyło na nowo. Jeszcze bardziej mi smutno teraz” – wyznała.
Nie pominął również wątku swojej porażki w pojedynku, który przesądził o jego dalszym losie w programie. Jak podkreślił, choć sytuacja była trudna, stara się ją zaakceptować.
“Niby tylko minuta albo aż minuta, ale trzeba to wziąć na klatę. Stało się, jak stało” – dodał.
POLECAMY: Kinga Zawodnik wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła deklaracja
Janosik ujawnia kulisy “Farmy”. Tego nikt nie wiedział
Duże emocje wzbudził także temat sojuszy, które – jak się okazało – nie przetrwały próby czasu. Łukasz „Janosik” Januszczak odniósł się do tego wprost, wskazując, że decyzje uczestników były podyktowane strategią.
“Jak widać w ostatnich odcinkach, sojusz się unieważnił i jednak jest nieaktualny. Jednak wszyscy postawili na mnie, żeby mnie wyeliminować. Taka gra. […] Z tego, co widziałam, jednak byłem większym zagrożeniem niż pozostali do nominacji. Była okazja, żeby się mnie pozbyć to się pozbyli”- wyznał.
Szczególne kontrowersje wywołała relacja z Agnieszką, która po emisji odcinka znalazła się w centrum krytyki. Widzowie zarzucali jej złamanie wcześniejszych ustaleń, co tylko podgrzało atmosferę wokół całej sytuacji.
“Z Agnieszką nie wszystko było widać, ale mieliśmy naprawdę dobre relacje, trzymaliśmy się ze sobą, dlatego też tak poniekąd ”zdrada” mnie zabolała, bo cały czas czułem, że Agnieszka jest ze mną i z Akselem tutaj. Ale jak mówię… ja w pewnym czasie zapomniałem, że jesteśmy w programie, czułem się jak na jakimś obozie harcerskim, a tutaj każdy myśli o taktyce, więc stało się jak się stało” – stwierdził.
Mimo wszystko uczestnik podkreśla, że nie żywi urazy do pozostałych i zdaje sobie sprawę z realiów programu. Dla niego granica między relacjami a grą okazała się jednak trudniejsza do utrzymania, niż początkowo zakładał.
“Nie mam do nikogo urazy, ja się trochę zatraciłem w tym wszystkim. […] Wyszło jak wyszło. Program to program, a relacje to relacje i tyle w temacie” – dodał.
Dodatkowo Łukasz „Janosik” Januszczak pojawił się dziś w porannym programie „Halo tu Polsat”, gdzie miał okazję szerzej opowiedzieć o swoich doświadczeniach z udziału w show. W rozmowie wrócił do najtrudniejszych momentów na „Farmie”, zdradzając, jak z jego perspektywy wyglądały relacje z innymi uczestnikami oraz emocje towarzyszące eliminacji.
“Kocham klimat „Farmy”, taki kolonialny, więc naprawdę zaangażowałem się emocjonalnie. Będę kibicował młodym wilkom i mojej Paulince” – wspomniał o poranku.
Przyznał również, że dopiero po czasie w pełni uświadomił sobie, jak intensywnym przeżyciem był udział w programie i jak bardzo wpłynął on na jego podejście do ludzi i samego siebie.
“Pozostaną piękne wspomnienia, fajne chwile i super ludzie. Połączyła nas natura. Tylko ci, którzy byli w środku potrafią to poczuć” – dodał w “Halo tu Polsat”.
Nie ulega wątpliwości, że jego odejście jeszcze długo będzie tematem dyskusji wśród fanów „Farmy”. Program wciąż można oglądać od poniedziałku do czwartku o 20:30 oraz w piątki o 19:55, a wielki finał zaplanowano już na 7 maja, co oznacza, że emocje wchodzą w decydującą fazę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
Przykro Wam, że Janosik odpadł z programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuJan Pirowski zabrał głos ws. 10-latka. Co działo się po półfinale „Mam Talent”?
-
news4 dni temuDawid Kwiatkowski stracił cierpliwość na planie „Must Be The Music”
-
showbiz3 dni temuPolsat wydał komunikat ws. „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie podzieleni
-
showbiz4 dni temuPiotr Mróz wypalił o Janachowskiej. Tak skomentował jej rolę w „TzG”
-
news4 dni temuMichał Piróg dołącza do gwiazd Polsatu? Właśnie dostał nową fuchę
-
news3 dni temuPola Wiśniewska opublikowała wymowny wpis. To aluzja do Michała?
-
news2 dni temuMarcelina Zawadzka przerwała milczenie po „Farmie”. Wystosowała apel do widzów
-
news3 dni temuPiotr Rubik na wózku inwalidzkim. Co się stało? [FOTO]

Dodaj komentarz