news
Anna Popek doradza idealny karnawałowy makijaż! [konkurs]
Anna Popek dziennikarka i prezenterka telewizyjna znana między innymi z “Pytania na śniadanie” TVP2 doradza na swoim blogu jak zrobić idealny makijaż karnawałowy. Okazją do porady był sylwestrowy makijaż wykonany na Niej kosmetykami zakupionymi w jednej z internetowych drogerii – Mistic . Warto w tym szczególnym dniu posłuchać kogoś doświadczonego, aby wieczorem myśleć już jedynie o szampańskiej zabawie a nie poprawkach makijażu!
“Makijaż idealny to taki, którego nie widać. To jedna z definicji, ale myślę, że na codzienny użytek – jak najwłaściwsza. W czasach, gdy chodziłam do ogólniaka, makijaż był absolutnie zabroniony. Pomalowane nawet bezbarwnym lakierem paznokcie albo tuszem rzęsy budziły wściekłość naszej rusycystki i gwarantowały dość surowe odpytywanie. Próbowałyśmy więc malować się tylko w weekendy używając skromnej wówczas gamy kosmetyków polskich producentów.
Trzeba jednak przyznać, że owe produkty upiększające były dobrej jakości, a nasze próby- jak teraz oceniam- dość zabawne. Nie wiedziałyśmy zbyt wiele o makijażu i nie bardzo było skąd czerpać wiedzę. Po latach rozmaitych prób, po tysiącach makijaży telewizyjnych, sesyjnych i prywatnych i po tym jak poznałam już własną twarz „na wylot” wiem, jak i kiedy się malować.
Po pierwsze trzeba mieć dobry podkład przy czym od razu mówię, że dobry nie znaczy drogi. Jeden z lepszych moich podkładów, którego używałam latem – kosztował 12 złotych. Po drugie trzeba tego podkładu używać! Nałożenie go zajmuje 2 minuty, a zmienia nasze oblicze zupełnie
. Proszę, róbcie tak, bo szkoda życia na to, by prezentować się światu byle jak!
Po trzecie oprócz podkładu trzeba mieć rozświetlacz pod oczy, tusz do rzęs, róż (który nasze telewizyjne makijażystki nazywają „zdrówkiem” ) i szminkę. Szminka nie musi być zbyt jaskrawa, lepiej, by była w miarę naturalna, ale by jednak dawała jakiś kolor naszej twarzy. Cały makijaż zajmuje mi około 7 minut, taki na wieczorne wyjście zajmuje mi około kwadransa. Na pewno szybciej, niż układanie włosów.
Jedna z teorii sukcesu – nie pamiętam już czyjego autorstwa – mówi: „Ubieraj się tak, jak ubierałaby się osoba na wymarzonym przez ciebie stanowisku. To samo dotyczy makijażu”. Ludzie widząc Cię taką, będą traktować Cię w oczekiwany przez Ciebie sposób. Chyba, że trafią się zazdrośnicy, ale i przed nimi należy bronić się odwagą i godnością osobistą
.
Wracając do kosmetyków przyzwyczajam się do moich kolorów, pędzli i cieni tak, że mogę malować się nawet w półmroku. Jednak podczas makijażu wykonanego przez Kasię odkryłam kilka nowych, fajnych pomysłów – baby stick, który daje brzoskwiniowy odcień naszej skórze, szminki których prawie nie widać, a podkreślają pełnię ust oraz róże, które po jednym muśnięciu dają cudowny blask i kolor naszym policzkom. To tyle moje drogie Panie, a, i pamiętajcie o tym aby się wysypiać, bo najpiękniejszy nawet makijaż nie trzyma się na niewsypanym obliczu. Dobrych snów i bądźcie piękne!
ETAP 1 – oczy
1. Jako bazy pod cienie użyliśmy kremowego cienia Maybelline COLOR TATTOO w kolorze miętowym (Icy Mint). Maybelline COLOR TATTOO to cienie kremowe, jednak o bardzo nietypowej, lekko pudrowej konsystencji. W dotyku i rozprowadzaniu kojarzą nam się bardziej z bazą pod cienie niż z kosmetykiem kolorowym. Dostępne są w bardzo wielu ciekawych wariantach kolorystycznych. Przy ich użyciu stworzyć możemy bardzo ciekawą bazę wyjściową pod klasyczne jak i bardzo szalone makijaże.
2. Kontur oka zaznaczyliśmy doskonałą kredką z gąbeczką do smoky eye –REVLON Luxurious Colour w kolorze czarnym, następnie za pomocą gąbeczki znajdującej się na odwrocie kredki roztarliśmy delikatnie kontury.
3. Przystąpiliśmy do szaleństwa z kolorami. Ponieważ pragnęliśmy stworzyć niepowtarzalny makijaż, ciężko było nam pozostać wiernym jednemu zestawowi. Jako wyjściowej bazy kolorystycznej użyliśmy więc palety SLEEK Makeup w najnowszym kolorze ARABIAN NIGHT dostępnym już u nas w sprzedaży. Aby złagodzić trochę intensywną pigmentację cieni Sleek, a jednocześnie zaznaczyć kontur oka nakreślony już kredką Luxurious – nieodzowny był nasz zdecydowanie najbardziej ulubiony zestaw cieni Maybelline EYESTUDIO w kolorze Taupe Tease (130). Królowała tu głęboka, mieniąca się subtelną taftą ciemna oberżyna, cieliste beże i ecru. Sylwestrowe wykończenie oka byłoby niczym bez cieni L’Oreal Infallible mieniącego się miliardem szlachetnych drobinek. Podstawę stanowił tu kolor 408 Gleaming Bronze w kolorze starego złota, a wykończenie kolor 607 Blinged&Brillant, który nadał oku młodzieńczego blasku.
4. Czym byłby makijaż sylwestrowy gdyby nie sztuczne rzęsy? My użyliśmy zestawu doskonałych jakościowo rzęs ARDELL. Ceniąc sobie naturalność wybrałam połówki rzęs ACCENT LASHES, które umocowaliśmy za pomocą dostępnego w zestawie kleju ARDELL. Dlaczego połówki? Wyglądają naturalniej (mniej teatralnie) niż całe paski, a jednocześnie są zdecydowanie łatwiejsze do samodzielnego klejenia niż kępki, które trzeba wprawną ręką przyklejać w jednym rządku
5. Przedostatni akcent to pomalowanie rzęs – pozostaliśmy tu wierni doskonałej maskarze niemieckiej marki ARTDECO All In One, która zgodnie z nazwą własną… robi wszystko co powinna, za jednym pociągnięciem szczoteczki. Na potrzeby makijażu sylwestrowego – zdecydowanie polecamy więcej niż jedno pociągnięcie
6. Ostateczne otwarcie oka zapewniliśmy sobie dzięki konturówce L’Oreal Color Riche w kolorze intensywnej bieli z nieodzowną gąbeczką, której użyliśmy w wewnętrznym kąciku oka po wewnętrznej stronie powieki, jednocześnie rozcierając nieznacznie jej kontur na samej powiece.
ETAP 2 – twarz
1. Podstawą dobrego makijażu twarzy jest baza, którą zawsze jest dobry jakościowo krem. Użyliśmy tu niezawodnego kremu ZIAJA z serii różanej w wariancie krem nawilżający na dzień. Dlaczego? Krem daje dobry efekt głębokiego nawilżenia, jednocześnie NIGDY nie wałkuje/gumkuje się na twarzy niezależnie od tego na jakim rodzaju cery został zastosowany (obroni się nawet w przypadku cery BARDZO wysuszonej). Krem pozostawia delikatny film na skórze, dzięki czemu baza i/lub podkład trzymają się na niej doskonale.
2. Dobra baza to podstawa. Zaufaliśmy tu doskonałej, niealergizującej bazie REVLON z serii Photoready. Lubimy pomagać sobie troszkę, dlatego użyliśmy bazy o numerze #002 zawierającej również korektor.
3. Wierni tradycji i swoim przekonaniom kontynuowaliśmy makeup podkładami REVLON z serii Photoready. Dlaczego właśnie Photoready? Bo dzięki niemu uzyskasz perfekcyjnie gładką cerę pełną blasku i świeżości. Podkłady Photoready stworzone zostały w oparciu o innowacyjną technologię HD rozpraszającą światło, dzięki której każda z nas uzyskać może efekt makijażu gwiazd telewizji, wybiegów i gazet. Jakiego innego podkładu mogliśmy, więc użyć do wymalowania, jeśli nie zawierającego fotochromatyczne pigmenty podkładu Photoready? Wybór był prosty i nie wahaliśmy się ani przez sekundę. Ja, podobno mam piękną, gładką cerę o subtelnej kolorystyce, dlatego pozwoliliśmy sobie na zmieszanie 2 kolorów: 003 Shell i 004 Nude. Efekt – oceńcie sami!
4. Nawet gwiazdy posiadają czasem drobne niedoskonałości cery. My – do zatuszowania nie tylko tych drobnych, polecamy gorąco użyte w naszym makijażu sylwestrowym kamuflaże z niemieckiej firmy ARTDECO. Te zamknięte w drobnych, niepozornie wyglądających kosteczkach preparaty działają najprawdziwsze cuda! Przekona się o tym każda Pani z dużym problemem do zamaskowania, z drażniącymi naczynkami i kilkoma innymi czynnikami, o których nie chcemy mówić, a co dopiero pisać! Ja, potraktowana zostałam kamuflażami nie z konieczności, a z naszej czystej próżności – postanowiliśmy bowiem postawić na cieniowanie/konturowanie buzi, aby uzyskać najmodniejszy obecnie efekt makijażu PRO. Użyliśmy kamuflaża ARTDECO w kolorze neutralnym #006 i ciemniejszego #009.
5. Ponieważ jednak kamuflaż nie nadaje się na delikatną skórę pod oczami – użyliśmy tu korektora w pisaku Perfect Teint ARTDECO. Po co zmieniać coś co działa doskonale?
6. Całość, która dawała nam już mnóstwo satysfakcji (na pięknej kobiecie wszystko wygląda doskonale) utrwaliliśmy lekkim jak mgiełka, puszystym pudrem sypkim ALMAY w kolorze 001, który nadał cerze świeżości i blasku.
7. Pozostało ostateczne cieniowanie buzi, innymi słowy – tu rozświetlić (użyliśmy w tym celu wypiekanego rozświetlacza MAKEUP REVOLUTION), tam przyciemnić (rewelacyjny kremowy bronzer MAYBELLINE Dream Bouncy) i koniecznie…
8. …podkreślić kości policzkowe. Tu niezwykłe jakościowo i wyglądające luksusowo i szlachetnie róże z Pupy, mieniące się jak meteoryty – nie mają sobie równych! Ponieważ trudno nam się było zdecydować na jeden – zrobiliśmy mieszankę aż z dwóch Subtelny róż i teatralna fuksja – dały efekt, który zaskoczył nawet nas.
ETAP 3 – usta
1. Wykończenie makijażu twarzy fuksjowym różem z Pupy musiało mieć swą kontynuację, ponieważ w makijażu niezwykle ważna jest konsekwencja. Dlatego do pomalowania ust użyliśmy błyszczyka REVLON Colorburst stworzonego przez Gucci Westman na potrzeby kobiet, które kochają kolor i blask. Revlon w błyszczykach tych zastosował technologię Elasticolor, dzięki której usta są wypełnione głębokim kolorem (jak pomadką), a jednocześnie wyglądają lekko, jak to zwykle przy użyciu błyszczyka. Efekt oceńcie sami. Do wykończenia makijażu użyliśmy koloru 060 ADORNED.
Po szczegółowej lekturze i zaopatrzeniu się w niezbędne kosmetyki na stronie Mistic, możecie wraz z Kasią trenować wykonanie tego niezwykłego dzieła
. Zapraszam na instruktażowy filmik.
Jeśli chcesz zdobyć produkty do swojego makijażu szukaj informacji o specjalnym konkursie na naszym fanpagu – www.facebook.com/przeAmbitni


źródło / fot. – blogstar.pl / materiały prasowe
news
Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja
To miała być walka zakończona szczęśliwym finałem, jednak los napisał najtragiczniejszy scenariusz. Doda przekazała swoim obserwatorom wiadomość, której nikt nie chciał usłyszeć. Wokalistka do samego końca 1, że uda się uratować jej ukochanego pupila …
Ostatnie dni były dla Dody wyjątkowo trudne. Artystka od lat angażuje się w pomoc zwierzętom i wielokrotnie udowadniała, jak ważny jest dla niej ich los. Jej psy, Foxy i Wolfie, są pełnoprawnymi członkami rodziny, dlatego nagłe pogorszenie stanu zdrowia jednego z nich wywołało u wokalistki ogromny strach. Niestety, w sobotę gwiazda przekazała swoim fanom najgorszą możliwą wiadomość.
Jeszcze na początku tygodnia Doda relacjonowała na Instagramie dramatyczne chwile spędzone w warszawskiej klinice weterynaryjnej. Zapłakana artystka prosiła internautów o przesyłanie dobrej energii i modlitwę za zdrowie Foxy’ego. Piesek nagle poczuł się gorzej, a jego stan wymagał natychmiastowej pomocy specjalistów. Każda kolejna godzina była walką o jego życie.
U zwierzaka zdiagnozowano ostre zapalenie płuc. Foxy trafił do inkubatora, a jego organizm musiał zmierzyć się z poważnymi problemami oddechowymi. Sytuacja była na tyle poważna, że w pewnym momencie lekarze nie dawali wokalistce powodów do optymizmu. Doda jednak nie zamierzała się poddawać i szukała kolejnych możliwości pomocy dla swojego ukochanego pupila.
Artystka konsultowała stan zdrowia pieska w kolejnych placówkach weterynaryjnych, licząc na to, że uda się znaleźć sposób na uratowanie jego życia. Do samego końca wierzyła w cud. Choć pojawiły się chwile, które dawały nadzieję, a parametry oddechowe zwierzaka zaczęły się poprawiać, jego organizm był już bardzo osłabiony.
POLECAMY: Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Doda straciła ukochanego pupila. Łączyła ich niezwykła relacja
Niestety, nadzieja na szczęśliwe zakończenie nie wystarczyła. W sobotnie przedpołudnie Doda poinformowała, że Foxy nie żyje. Szczególnie przejmujący jest fakt, że piesek odszedł zaledwie dzień po swoich trzecich urodzinach. Wokalistka opublikowała w sieci osobisty wpis, w którym trudno nie dostrzec ogromnego bólu po stracie ukochanego przyjaciela.
“Mój ukochany pies przyjaciel dzień po swoich trzecich urodzinach zmarł. Serce nie wytrzymało, mimo że już poprawiał się oddech. Zabrakło kilku dni… Dziś umarliśmy razem, a tylko tobie przestało bić serce” – napisała na Instagramie.
Na tym jednak Doda nie poprzestała. Po przekazaniu tragicznej wiadomości wróciła do publikowania zdjęć z kliniki weterynaryjnej, na których uwieczniony został Foxy. Pokazała również nagrania, na których widać jej drugiego psa, Wolfiego. Widać, że również on znalazł się w trudnej sytuacji po stracie swojego czworonożnego towarzysza.
Dla wokalistki to szczególnie bolesny moment, ponieważ przez ostatnie dni robiła wszystko, by uratować Foxy’ego. Nie ukrywała łez, dzieliła się z fanami kolejnymi informacjami i prosiła o wsparcie. Kiedy pojawiały się sygnały poprawy, mogła mieć nadzieję, że najgorsze jest już za nimi. Niestety, ostatecznie nie udało się wygrać tej walki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN podjął decyzję ws. Rozenek-Majdan. Klamka zapadła
Przeżyliście kiedyś podobną stratę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






news
Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Halloween od lat wywołuje w Polsce gorące dyskusje. Jedni widzą w nim okazję do zabawy i przebierania się w kostiumy, inni nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Ida Nowakowska postanowiła opowiedzieć, jak sama podchodzi do tej tradycji i dlaczego nie stawia jej na równi z polskim świętem. Dowiedz się więcej!
Halloween od lat budzi emocje i dzieli opinię publiczną. Z każdym rokiem coraz więcej znanych osób zabiera głos w sprawie obchodzenia tego dnia, a ich wypowiedzi często stają się pretekstem do kolejnych dyskusji. Tym razem o swoim podejściu opowiedziała Ida Nowakowska, która w rozmowie z Plejadą nie ukrywała, że jej spojrzenie na Halloween jest związane z doświadczeniami z życia w Stanach Zjednoczonych.
Prezenterka podkreśliła, że nie zamierza porównywać Halloween ze Świętem Wszystkich Świętych. Dla niej są to zupełnie różne okazje, którym przypisuje się odmienne znaczenie.
“Dla mnie Halloween nie jest świętem, więc jakby zupełnie tego nie mogę porównywać. Dla mnie to nie miałoby sensu. Mieszkając przez połowę życia w Stanach, Halloween jest pretekstem do spotkania, do imprezy, do przyjęcia, więc ja też się przebierałam w kostiumy. Uważam, że one powinny być fajne, takie naśmiesznie bardziej, nie lubię tych strasznych, przerażających” – wyznała.
Ida Nowakowska zaznaczyła jednocześnie, że szczególne miejsce w jej życiu zajmuje polska tradycja związana z początkiem listopada. Nie ukrywa, że Święto Wszystkich Świętych ma dla niej bardzo osobisty wymiar.
“Mogę powiedzieć z własnej perspektywy, jak ja to przeżywam, bo zawsze celebruję zwycięstwo życia nad śmiercią i dla mnie życie jest czymś niesamowitym” – dodała.
POLECAMY: TVN podjął decyzję ws. Rozenek-Majdan. Klamka zapadła
Ida Nowakowska wprost o Halloween: “Odkąd mam synka nie lubię …”
Prezenterka zwróciła uwagę, że polskie zwyczaje związane z odwiedzaniem grobów robią ogromne wrażenie również na osobach z zagranicy. Sama chętnie zaprasza swoich znajomych ze Stanów do Polski właśnie w tym okresie.
“Święto Wszystkich Świętych to są niezwykłe dni w Polsce. Naprawdę wszystkich znajomych, których mam z zagranicy, ze Stanów zapraszam w tym okresie właśnie. Mówię: “Przyjdźcie tutaj, pójdźcie z nami na groby, bo to jest coś tak wyjątkowego”. Chyba każdy to w ten sposób przeżywa niezależnie od tego, co myśli o różnych sprawach. Jest w tym głębia, przeżywamy przeszłość, ale w taki sposób, który jest naprawdę żywy” – wyjaśniła reporterce Plejady.
W rozmowie pojawił się również bardzo osobisty wątek. Ida Nowakowska wspomniała o swoim ojcu, znanym pisarzu Marku Nowakowskim, który spoczywa na warszawskich Powązkach. Jak przyznała, odwiedzanie jego grobu wiąże się dla niej z ogromnymi emocjami, a rodzinne wspomnienia wracają szczególnie mocno właśnie w tych dniach.
“Zawsze się wzruszam. Spędzamy czas na Starych Powązkach, też na Powązkach Wojskowych, bo tam mój tata jest pochowany w Alei Zasłużonych. Reszta mojej rodziny właśnie na Starych Powązkach. Tam jest tak pięknie. Z moim synkiem chodzę i przypominam sobie, jak chodziłam z moim tatą” – wspominała.
Prezenterka podkreśliła, że tradycja odwiedzania cmentarzy jest dla niej także okazją do rozmowy z synkiem o przemijaniu, pamięci i znaczeniu życia. Sama pamięta, jak jako dziecko chodziła na groby razem z rodzicami. Dziś wraca do tych chwil, przekazując kolejnemu pokoleniu rodzinne historie i wartości, które są dla niej ważne.
“Chodziliśmy razem z rodzicami na groby i w tym czasie było coś nieludzkiego — myślisz o egzystencji tutaj i myślisz, że to wszystko jest tak naprawdę na chwilę i że to, co robimy tutaj, żyje tylko, jeśli jest w sercach innych ludzi, bo ci, którzy są właśnie tam na cmentarzach, na które my chodzimy, w moim sercu są żywi, dlatego że czynili tutaj piękne rzeczy, czynili dobro, wspominamy ich, mówimy o nich, więc jest coś niezwykłego po prostu w tym święcie” – dodała w tej samej rozmowie.
Na koniec prezenterka wyjaśniła, że jej podejście do Halloween zmieniło się również po narodzinach synka. Nie przepada za tłumaczeniem dziecku niektórych elementów tej tradycji i podkreśla, że z jej perspektywy jest to przede wszystkim okazja do wspólnej zabawy.
“Odkąd mam synka nie lubię, bo trudno mu to wszystko wytłumaczyć. Halloween to jest costume party [impreza kostiumowa], każdy ma się po prostu dobrze bawić i przebrać. Moja perspektywa jest trochę inna z tej polsko-amerykańskiej strony” – zakończyła Ida.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23 ”: Kto wystąpi w finale? Poznaj wyniki
A Wy obchodzicie Halloween? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
„Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23 ”: Kto wystąpi w finale? Poznaj wyniki
Wczoraj widzowie zobaczyli półfinałowy odcinek „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, a na scenie nie brakowało spektakularnych metamorfoz, wzruszeń i zaskakujących ocen jurorów. Uczestnicy walczyli o miejsce w wielkim finale, a stawka była naprawdę wysoka. Po dziewięciu odcinkach poznaliśmy czwórkę szczęśliwców, którzy powalczą o zwycięstwo. Nie obyło się jednak bez niespodzianek. Dowiedz się więcej!
Wielkie półfinałowe widowisko rozpoczęła „Dziewczyna Szamana”. Na scenie pojawiła się osobiście Justyna Steczkowska, która wykonała swój wielki przebój, a następnie szybko wróciła na miejsce przy stole jurorskim. Już od pierwszych chwil emocje sięgały zenitu, a uczestnicy musieli udowodnić, że zasługują na miejsce w decydującym starciu. Każda kolejna metamorfoza mogła bowiem przesądzić o ich dalszym losie w programie.
Jako pierwsza oceniona została Ida Nowakowska, która musiała zmierzyć się z wyjątkowo trudnym zadaniem. Wylosowała utwór „Winna” Agnieszki Chylińskiej, a sama perspektywa wcielenia się w tak charakterystyczną artystkę mocno ją stresowała. Sceniczny wizerunek, barwa głosu i wymagające wokalne rejestry stanowiły niemałe wyzwanie. Mimo obaw uczestniczka stanęła na wysokości zadania, a jej występ docenił Piotr Gąsowski.
„To było tak kompletne, ja miałem takie ciary od początku do końca. Zrobiłeś to tak jak ona.” – powiedział pewnie juror.
Prawdziwą muzyczną niespodziankę przygotowała Maria Sadowska, która wcieliła się w Sam Brown i wykonała jej przebój „You Better Stop”. Przygotowania do występu przyniosły jej nieoczekiwane odkrycie. Okazało się, że potrafi wydobyć z siebie charakterystyczny dźwięk, który wcześniej wydawał jej się nieosiągalny. Dzięki temu zyskała większą pewność siebie, choć tuż przed wyjściem na scenę pojawił się dodatkowy stres. Agnieszka Hyży zasugerowała bowiem, że właśnie ta metamorfoza może zapewnić jej miejsce w finale. Występ zrobił ogromne wrażenie na Małgorzacie Walewskiej.
„Marysiu, ja w ogóle nie będę tego oceniać, bo to jest uważa, poza jakąkolwiek oceną. Ja ci tylko powiem, że od pierwszej frazy miałam dreszcze. Dziękuję bardzo.” – oceniła wzruszona jurorka.
Niełatwe zadanie czekało również Rafała Brzozowskiego. W poprzednim odcinku stracił wylosowany utwór na rzecz Gabrysia, który zwyczajnie mu go ukradł. W rezultacie musiał zmierzyć się z repertuarem Bonnie Tyler, a konkretnie z jej wielkim przebojem „Holding Out for a Hero”. Artysta znał wokalistkę osobiście i bardzo ją lubi, ale sympatia nie ułatwiła mu zadania. Wykonanie wymagało ogromnego wysiłku wokalnego i dosłownie zdarcia sobie głosu. Ostatecznie Justyna Steczkowska doceniła jego pracę.
„Powiem ci, że cały czas byłeś Bonnie. Minimalnie w męskiej wersji, ale jeśli chodzi o zachowanie barwy, głos i jej sposób śpiewania, to wszystko było super” – podsumowała.
Z kolei Gabriel Fleszar wcielił się w Lewisa Capaldiego i wykonał utwór „Bruises”. Okazało się, że repertuar szkockiego wokalisty jest mu wyjątkowo bliski, dlatego same przygotowania były dla niego prawdziwą przyjemnością. Największym wyzwaniem była charakterystyczna chrypka artysty, którą musiał odtworzyć na scenie. Jego interpretacja spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem Stefano Terrazzino.
“To co mnie najbardziej ujęło, to to, że to było takie kruche, ale z ogromną siłą pod spodem. Te dwie przeciwne emocje powodowały, że to było takie pełne, kompletne. Czekałem na taki hit od Gabriela Fleszara” – skomplementował juror.
Dużym zaskoczeniem okazała się również metamorfoza Bryski, która początkowo nie była przekonana do wylosowanego utworu. Tym razem musiała wcielić się w Piotra Sołoduchę, lidera zespołu Enej i wykonać „Skrzydlate ręce”. Efekt zachwycił Małgorzatę Walewską, która wstała z miejsca.
“Co za pewność siebie! Jaka w ogóle radość bycia na scenie! Bryska, no po prostu jestem zachwycona tym występem, super!” – ogłosiła jurorka.
POLECAMY: Michał Szpak ROZCZAROWANY występem w „Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]
Poznaj finalistów tegorocznej edycji programu [WYNIKI]
W zupełnie innym klimacie zaprezentowała się Ula Milewska, która wcieliła się w Lisę Minnelli. Wykonanie kultowego utworu „Cabaret” wymagało nie tylko umiejętności wokalnych, ale przede wszystkim odpowiedniego oddania emocji i scenicznej klasy. Jej występ szczególnie poruszył Justynę Steczkowską.
„Ona w tym kabarecie była tak doskonała, tak wzruszająca, tak świetnie śpiewająca, tak rozbrajająca, tam było po prostu wszystko. To jest bardzo smutna opowieść o życiu artystów tamtych czasów. I ty Ula wspaniale to zrobiłaś, naprawdę. Gratulacje” – oceniła jurorka.
Marcin Maciejczak zabrał widzów prosto do nieba, wcielając się w Bryana Adamsa i wykonując jego wielki przebój „Heaven”. Po spektakularnej metamorfozie w Justynę Steczkowską musiał tym razem pokazać zupełnie inne oblicze i odnaleźć w sobie rockową męskość. Choć jego występ został doceniony, Piotr Gąsowski miał pewne zastrzeżenia.
“Otóż tak – bardzo mi się podobało, ale nie zachwyciło. Wszystko zrobiłeś znowu wspaniale, ele poszedłeś w melodię, a nei w treść. Zatem nie był to Bryan Adams, co nie zmiania tego, że jestem pełen podziwu dla twojej pracowitości i talentu, bo jesteś bardzo utalentowany – stwierdził juror.
Ostatnią z opisanych metamorfoz zaprezentował Marcin Miller, który przeistoczył się w Gene’a Simmonsa, charyzmatycznego frontmana legendarnej grupy Kiss. Wykonał kultowy utwór „Rock and Roll All Night”, pokazując publiczności zupełnie nowe, rockowe oblicze. Występ szczególnie zaskoczył Justynę Steczkowską.
„Marcinku, ty mnie tak zaskakujesz, a przecież ja cię znam też prywatnie. A tu mnie tak zaskoczyłeś, bo patrzę na tego mojego kolegę i mówię – nie wierzę. Nie wierzę, bo nie wyobraziłabym sobie nigdy ciebie w tej muzyce, a poszło ci fantastycznie, naprawdę. Kawał głosu, chrypa taka jak w Kiss, jest energia i jest też dobra zabawa. Wszystkich nas rozbawiłeś, publiczność bawiła się wspaniale, więc o to chodziło w tym wykonaniu. Naprawdę brawo” – mówiła.
Po wszystkich występach przyszedł czas na rozstrzygnięcia. Zwyciężczynią półfinałowego odcinka została Maria Sadowska, która otrzymała nagrodę w wysokości 15 tysięcy złotych i postanowiła przekazać ją Fundacji One Day, wspierającej dzieci opuszczające domy dziecka. Drugie miejsce po raz kolejny zajął Gabriel Fleszar, który otrzymał 5 tysięcy złotych i ponownie przeznaczył je na Fundację Puchaczówka.
Po dziewięciu odcinkach poznaliśmy także finałową czwórkę. Do decydującego starcia awansowali Maria Sadowska z dorobkiem 249 punktów, Rafał Brzozowski z 241 punktami, Marcin Maciejczak z 237 punktami oraz Ula Milewska, która zgromadziła 230 punktów.
Tuż za nimi znaleźli się Ida Nowakowska (220 punktów), Gabriel Fleszar (218 punktów), Marcin Miller (210 punktów) i Bryska (179 punktów). To właśnie ta czwórka powalczy o zwycięstwo w wielkim finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” już w najbliższy piątek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki
Będziecie oglądać wielki finał “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



































Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Michał Szpak ROZCZAROWANY występem w „Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]
Po tygodniowej przerwie „The Voice of Poland” wraca z kolejnymi emocjonującymi „Bitwami”. Tym razem na scenie doszło do sytuacji, która wyraźnie poruszyła jednego z trenerów. Michał Szpak nie ukrywał, że występ jego podopiecznych nie spełnił oczekiwań, a później zdobył się na zaskakujące wyznanie. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowe nagranie!
Już w sobotni wieczór widzowie TVP2 ponownie zobaczą zmagania uczestników 17. edycji „The Voice of Poland”. Program wraca po tygodniowej przerwie związanej z Eurowizją Junior i od razu zaserwuje kolejną dawkę muzycznych emocji. W nadchodzących „Bitwach” nie zabraknie trudnych decyzji, wymagających pojedynków i ocen, które mogą zaważyć na dalszym losie uczestników. Jedna z takich sytuacji szczególnie mocno dotknęła Michała Szpaka.
Na scenie stanęły Julia Matczak i Wiktoria Zjawiony, reprezentujące drużynę popularnego wokalisty. Zgodnie z decyzją swojego trenera uczestniczki zmierzyły się z utworem „II Most Wanted”, znanym z repertuaru Beyoncé i Miley Cyrus. To wymagająca kompozycja, która potrzebuje nie tylko odpowiednich umiejętności wokalnych, ale również wyczucia i dobrej współpracy między wykonawczyniami. Niestety, wspólny występ nie okazał się takim sukcesem, na jaki liczył ich szkoleniowiec.
Jako pierwsi swoje opinie przedstawili pozostali trenerzy, czyli Kuba Badach, Baron i Tomson. Ich komentarze nie pozostawiały złudzeń, że występ nie był pozbawiony problemów. Zwrócili uwagę na nierówny poziom prezentacji, co z pewnością nie ułatwiło sytuacji dziewczynom. W końcu przyszedł jednak moment, na który czekali wszyscy – głos zabrał Michał Szpak, który musiał odnieść się do występu swoich podopiecznych.
Trener nie ukrywał, że cała sytuacja jest dla niego wyjątkowo trudna. Przyznał, że miał wobec dziewczyn bardzo duże oczekiwania i liczył na znacznie więcej.
“Trudne to jest bardzo dlatego, że właśnie przez tę całą sytuację (…) moje oczekiwania względem tego, co ma się wydarzyć dzisiaj były naprawdę największe ze wszystkich” – wyjaśnił.
POLECAMY: Tak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki
Michał Szpak ROZCZAROWANY występem swoich podopiecznych? [ZOBACZ PRZED PREMIERĄ]
Największe zaskoczenie przyszło jednak chwilę później. Michał Szpak nie próbował zrzucać odpowiedzialności na uczestniczki ani tłumaczyć wszystkiego stresem czy trudnością wybranego utworu. Zamiast tego zaczął zastanawiać się nad własnymi decyzjami jako trenera.
“Mnie to trochę personalnie uderza, bo może to była zła decyzja, że sparowałem Was. Może to była zła decyzja, że ten utwór, że po prostu było to trudne do zinterpretowania” – kontynuował.
Wokalista otwarcie przyznał więc, że być może to właśnie jego wybory przyczyniły się do takiego rezultatu. Dobór uczestniczek do jednej bitwy i decyzja dotycząca piosenki to przecież odpowiedzialność trenera, który powinien odpowiednio dopasować repertuar do możliwości swoich podopiecznych. Tym razem Michał Szpak zaczął mieć wątpliwości, czy dobrze poradził sobie z tym zadaniem. Nie ukrywał przy tym emocji, a jego wypowiedź wyraźnie odbiegała od typowych komentarzy po muzycznych pojedynkach.
Najbardziej poruszające okazały się jednak słowa, w których trener wprost przyznał się do własnych błędów.
“Ja się biję w pierś po prostu, jako trener, że może tym razem – w ciągu tych siedmiu edycji – po prostu najzwyczajniej w świecie ja też sobie nie poradziłem z tą sytuacją” – dodał ze smutkiem.
Pozostaje jednak najważniejsze pytanie: co stanie się z Julią Matczak i Wiktorią Zjawiony? Ostateczna decyzja dotycząca ich dalszego udziału w programie należy do trenera, dlatego widzowie będą musieli poczekać na sobotni wieczór, by poznać rozstrzygnięcie. Kolejne „Bitwy” 17. edycji „The Voice of Poland” zostaną wyemitowane w sobotę o godz. 20:30 w TVP2, tuż po premierowym odcinku „Rodzinki.pl”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jolanta Kwaśniewska NOWĄ jurorką w „Tańcu z Gwiazdami”. Tak mówi o roli u boku Santor
Będziecie oglądać nowy odcinek w TVP? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz3 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz3 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
showbiz5 dni temuPrzyszłość Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami” przesądzona? Polsat podjął decyzję
-
showbiz4 dni temuZnana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
-
news2 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
showbiz3 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
news1 dzień temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
news3 dni temuMargareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Dodaj komentarz