news
Beathris – nowa królowa śląskiej sceny muzycznej, nie zwalnia tempa i zdradza swoje plany na 2026 rok
Śląska scena muzyczna od lat ma swoje ikony, ale co jakiś czas pojawia się artystka, która wnosi do niej świeżą energię, nowoczesność i charyzmę. Swoje miejsce w tym nurcie coraz mocniej zaznacza Beata Jastrzębska, czyli Beathris. Artystka wylansowała, m.in. utwory: „Szczęście”, „Bieszczadzkie sny”, „Zabierz mnie kochany”, „Symfonia serc”, „Całe życie to miłość”, „Wybranek serca”, „Chłopca poznałam”, „Ciebie chcę” czy najnowszy hit „Wpadłeś mi w oko”. Obdarzona silnym głosem i niezwykłą charyzmą piosenkarka miała bardzo intensywny 2025 rok, który obfitował w koncerty, nagrania i wywiady. A w sylwestrową noc rozgrzeje scenę telewizji TVS.
Beathris to obecna od siedmiu lat na rynku muzycznym wokalistka, znana ze śląskich szlagierów, które także łączy z innymi brzmieniami. Nazywana jest przez fanów i branżę muzyczną następczynią Teresy Werner, konsekwentnie buduje swoją pozycję, zdobywa nagrody, podbija serca publiczności i nie zwalnia tempa ani na chwilę. Teraz artystka szykuje się na spektakularny Sylwester z TVS, gdzie zobaczymy ją w czerwonej kreacji projektu Żannet i zapowiada, że rok 2026 będzie dla niej czasem autorskiej płyty, wielkich koncertów i jeszcze odważniejszych muzycznych planów. – Jestem bardzo zadowolona z zawodowych wydarzeń mijającego roku. Był dla mnie przełomowy na wielu szczeblach, także w kwestii kariery. Czuję, że osiągnęłam już swego rodzaju sceniczna dojrzałość. Na koncertach czuję się pewnie, czuję pozytywną energię publiczności i sama też czerpię radość z występów. Szczególnie cieszę się z sylwestrowego występu dla TVS. To dla mnie duży prestiż i wyróżnienie. Dzięki głosom fanów zdobyłam cztery gwiazdki na Szlagierowej Liście TVS, dzięki czemu zostałam zaproszona do sylwestrowego występu. Mam nadzieję, że w kolejnym roku poprawię ten wynik i będę miała przyjemność zaśpiewać jeszcze więcej piosenek w gronie największych gwiazd śląskiej sceny. Szykuję dla swoich odbiorców kilka muzycznych niespodzianek. Nie odchodzę od śląskich szlagierów, ale chciałabym wydać również piosenkę w stylu pop – zdradza Beathris w rozmowie z portalem Przeambitni.pl. Jak udało nam się dowiedzieć zaśpiewa, m.in. piosenkę „Zakochana cała”, która przyniosła jej rozgłos i szczęście w kończącym się już roku.
Kariera Beathris rozwija się w imponującym tempie. Wokalistka, która czaruje publiczność charakterystycznym głosem, sceniczną swobodą i ogromną sympatią do śląskiej tradycji muzycznej niedawno wydała kolejny teledysk, tym razem do utworu „Wpadłeś mi w oko”. Jej nazwisko oraz pseudonim artystyczny coraz częściej pojawia się na plakatach dużych koncertów, a sale wypełniają się po brzegi. Gwiazda ma ogromne serce. Choć odnosi coraz większe sukcesy, nigdy nie zapomina o potrzebujących. Gra wiele koncertów charytatywnych, a także odwiedza fanów, którzy z różnych powodów nie są w stanie spotkać się z nią na koncertach. Jej występy to połączenie klasycznych śląskich szlagierów z nowoczesnym brzmieniem i dopracowaną oprawą sceniczną. Publiczność docenia autentyczność Beathris, jej kontakt z fanami oraz fakt, że z dumą promuje regionalną kulturę, nadając jej jednocześnie nowy, świeży wymiar. Jej sercu bliskie są również Bieszczady, z których pochodzi. – Uwielbiam nie tylko śląskie, ale i bieszczadzkie klimaty, co również widać w mojej twórczości. Z Bieszczad pochodzę, a Śląsk ujął mnie wiele lat temu i stał się moim domem – wyjaśnia artystka.
Nagrody i wyróżnienia
Sukcesy Beathris nie umykają uwadze branży muzycznej. W ostatnich latach artystka coraz pewniej pnie się w górę na listach przebojów, co skutkuje większą liczbą koncertów. Beata Jastrzębska trzy lata z rzędu zdobyła również prestiżową statuetkę Osobowość Roku. Doceniono zarówno jej osiągnięcia artystyczne, jak i dynamiczny rozwój kariery oraz bezinteresowną pomoc charytatywną. Wyróżnienia te tylko potwierdzają, że Beathris jest dziś jedną z najbardziej obiecujących postaci na śląskiej scenie rozrywkowej.
Ogromną rolę w popularności wokalistki odgrywają również jej teledyski. Starannie zrealizowane klipy, często kręcone w malowniczych plenerach, zdobywają tysiące wyświetleń w internecie. Beathris stawia na profesjonalną produkcję, ciekawą narrację i estetykę, która przyciąga zarówno starszych miłośników szlagierów, jak i młodsze pokolenie słuchaczy.
Gwiazda TVS i sylwestrowy blask
Beathris jest doskonale znana widzom TVS – stacji telewizyjnej, która od lat promuje śląską kulturę i muzykę. Regularne występy w programach telewizyjnych sprawiły, że artystka zyskała ogólnopolską rozpoznawalność. Prawdziwym ukoronowaniem jej telewizyjnych sukcesów będzie jednak Sylwester z TVS, podczas którego Beathris wystąpi jako jedna z gwiazd wieczoru obok weteranów śląskich szlagierów. Jak udało nam się dowiedzieć, na scenie pojawi się w zjawiskowej czerwonej kreacji projektu Żannet. Kreacja podkreśli temperament, kobiecość i sceniczny magnetyzm. Ten występ ma być nie tylko muzycznym, ale i wizualnym wydarzeniem, o którym długo będzie się mówić.
Wielkie plany na 2026 rok
Choć Beathris ma za sobą pasmo sukcesów, wszystko wskazuje na to, że najlepsze dopiero przed nią. Jej grafik koncertowy zapełnia się błyskawicznie, a fani z różnych regionów Polski dopytują o kolejne terminy występów. Artystka nie ukrywa, że rok 2026 będzie dla niej przełomowy. Jednym z najważniejszych planów jest wydanie płyty z autorskimi piosenkami. Beathris zapowiada, że na krążku nie zabraknie śląskich akcentów, emocji i melodii, które na długo zapadają w pamięć. – Mimo że wiele osób dziś wydaje piosenki w formie cyfrowej, to płyta wciąż jest marzeniem każdego artysty. Mam nadzieję, że w 2026 roku uda mi się je spełnić – ujawnia gwiazda. W zakresie stylizacji na pewno będzie kontynuowała współpracę z Żanną Moryson, czyli Żannet, a nad jej koncertami czuwa Patrycja Kula. – W moim życiu zawodowym pojawiły się życzliwe i kompetentne osoby, które pomagają mi rozwijać skrzydła na scenie. To bez wątpienia Patrycja Kula i Żanna. Nie ukrywam, że prywatnie także mogę liczyć na wsparcie bliskich mi ludzi, szczególnie córki, mamy i jeszcze jednej wyjątkowej osoby, która we mnie wierzy, o której opowiem w odpowiednim czasie – mówi tajemniczo Beathris.
Godna następczyni legendy
Porównania do Teresy Werner nie są przypadkowe. Podobnie jak legenda śląskiej sceny, Beathris łączy klasę, elegancję i ogromną sympatię publiczności. Jednak wokalistka udowadnia, że nie chce być jedynie „czyjąś następczynią” – buduje własną markę, własny styl i własną historię. W wywiadach podkreśla, że ceni twórczość Teresy Werner, jednak w żaden sposób nie próbuje jej naśladować. To media już kilka lat temu okrzyknęły ją mianem „konkurentki” i „następczyni” najbardziej rozpoznawalnej gwiazdy śląskich szlagierów ostatnich lat. Beathris z tym nie walczy, jednak konsekwentnie idzie własna drogą, prezentując swój oryginalny i niepowtarzalny styl. Świeci własnym blaskiem, jest ambitna i pełna pasji.












Fot. archiwum prywatne Beathris
Tekst: SM
news
Daniel Martyniuk zniknął z planu „Nasi w mundurach”? TTV ma poważny problem
Program jeszcze nie wrócił na antenę, a już wokół jego nowej edycji zrobiło się wyjątkowo głośno. Daniel Martyniuk miał być jednym z najbardziej kontrowersyjnych uczestników „Nasi w mundurach”, jednak teraz pojawiły się niepokojące informacje dotyczące jego udziału w zdjęciach. Co wydarzyło się za kulisami? Dowiedz się więcej!
Po dwuletniej przerwie na antenę TTV powraca program „Nasi w mundurach”, w którym znane osoby sprawdzają się w warunkach wymagających dyscypliny, odporności i podporządkowania wojskowym zasadom. Czwarta edycja nie miała jeszcze swojej premiery, a już wzbudziła ogromne zainteresowanie. Wszystko za sprawą jednego z uczestników.
W nowym sezonie pojawić się miał bowiem Daniel Martyniuk, syn Zenka i Danusi Martyniuków. Jego udział od początku wzbudzał emocje, ponieważ widzowie doskonale znają jego burzliwe życie prywatne i liczne medialne kontrowersje. Tym razem miał jednak stanąć przed zupełnie nowym wyzwaniem – założyć mundur i sprawdzić się w wojskowych zadaniach.
Premiera programu zaplanowana jest na 3 października, ale zdjęcia do wszystkich odcinków jeszcze się nie zakończyły. Jak udało się ustalić Pudelkowi, od poniedziałku uczestnicy ponownie pojawili się na planie, gdzie realizowana jest kolejna część materiału. Tym razem zabrakło jednak Daniela Martyniuka.
“Daniel nie dotarł w poniedziałek na zdjęcia, próbowaliśmy go ściągnąć. Nie wiadomo też, czy pojawi się dziś. Spodziewamy się niespodziewanego. Jego nieobecność nie przeszkadza jednak w realizacji programu” – mówi osoba z produkcji na łamach Pudelka.
POLECAMY: Doda spotkała Kędzierskiego po słynnej aferze. Tak wyglądało ich spotkanie
Daniel Martyniuk NIE STAWIŁ SIĘ na nagraniach. Tak zareagowała produkcja TTV
Informacja jest o tyle znacząca, że w ostatnich dniach Daniel Martyniuk ponownie bardzo aktywnie działał w mediach społecznościowych. Na Instagramie publikował nagrania, w których ostro wypowiadał się na temat swojej rodziny, pieniędzy, a także stacji TTV, która realizuje „Nasi w mundurach”.
W jednym z nagrań Daniel Martyniuk sugerował, że nie zamierza wracać do Polski i stawiać się na kolejne nagrania bez spełnienia jego oczekiwań finansowych. Wspominał między innymi o kwocie 100 tys. zł oraz prywatnym samolocie.
“Teraz to wam powiem, że takiego ch*ja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, ku*wa, nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (…) TTV je*ać was, je*ać was” – krzyczał ostatnio na InstaStories.
Wygląda więc na to, że oczekiwania Daniela Martyniuka nie zostały spełnione. Co ciekawe, jego nieobecność – przynajmniej według informatora Pudelka – nie wywołała wśród pozostałych uczestników negatywnych emocji. Wręcz przeciwnie. Źródło związane z produkcją twierdzi, że atmosfera na planie miała dzięki temu być znacznie spokojniejsza.
“Podczas pierwszych dni zdjęciowych Daniel był trzeźwy, bardzo grzeczny i nie sprawiał żadnych problemów. Wszystko zmieniło się jednak podczas przerwy. W sumie dobrze, że nie dotarł na plan, bo jego zachowanie źle wpływa na wizerunek programu i pozostałych uczestników” – dodaje osoba z produkcji na łamach Pudelka.
Teraz największym pytaniem pozostaje to, czy Daniel Martyniuk jeszcze pojawi się na planie „Nasi w mundurach”. Produkcja na razie nie zdradza, jak zamierza rozwiązać sytuację, a jego poniedziałkowa nieobecność nie zatrzymała realizacji kolejnych materiałów. Jeżeli jednak podobne sytuacje będą się powtarzać, udział kontrowersyjnego uczestnika może stać się dla stacji poważnym problemem.
Czy TTV strzeliło sobie w kolano, decydując się na udział Daniela Martyniuka w programie? Z jednej strony jego nazwisko z pewnością przyciąga uwagę i może zapewnić produkcji ogromne zainteresowanie. Z drugiej – kolejne kontrowersje jeszcze przed premierą stawiają pod znakiem zapytania, czy był to ruch, który rzeczywiście opłaci się stacji. Odpowiedź widzowie poznają już jesienią, gdy „Nasi w mundurach” wrócą na antenę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wieniawa zwróciła się do Andrei Bocellego. Krótki komentarz przyciągnął uwagę fanów
Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



news
Doda spotkała Kędzierskiego po słynnej aferze. Tak wyglądało ich spotkanie
Po latach Piotr Kędzierski i Doda ponownie znaleźli się w jednym studiu. Tym razem spotkali się na planie nowego teleturnieju Polsatu, jednak ich wcześniejsza historia sprawiała, że trudno było nie zastanawiać się, jak będzie wyglądało to spotkanie. Dziennikarz zdradził, co wydarzyło się za kulisami. Dowiedz się więcej!
Piotr Kędzierski i Doda spotkali się tym razem przy okazji nowego muzycznego show Polsatu „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. Dziennikarz jesienią 2026 roku poprowadzi program wspólnie z Idą Nowakowską, a zdjęcia do produkcji rozpoczęły się już na początku lipca. Wśród gwiazd, które pojawiły się na planie, znalazła się właśnie Doda.
Ich spotkanie wzbudziło zainteresowanie przede wszystkim ze względu na wydarzenia sprzed kilku lat. Relacji tej dwójki nie zawsze było bowiem po drodze. W październiku 2022 roku Doda pojawiła się w podcaście „WojewódzkiKędzierski”, jednak rozmowa nie przebiegła po myśli wokalistki. Artystka opuściła wówczas studio już na początku nagrania, niezadowolona z zadawanych jej pytań.
Później piosenkarka w dosadny sposób skomentowała rolę Piotra Kędzierskiego w podcaście. Nazwała go „broszką na welurowej marynarce”, sugerując, że w programie zdecydowanie większą rolę odgrywa Kuba Wojewódzki, a jego współprowadzący pozostaje raczej w tle. Słowa te zapadły w pamięć i sprawiły, że kolejne spotkanie obojga mogło budzić sporo emocji.
Tym razem okoliczności były jednak zupełnie inne. Piotr Kędzierski jest jedną z twarzy nowego programu Polsatu, a Doda pojawiła się na planie jako jedna z muzycznych gwiazd. W „Hitsterze” dwuosobowe drużyny celebrytów będą rywalizować, próbując rozpoznać, z którego roku pochodzą poszczególne muzyczne hity.
POLECAMY: Julia Wieniawa zwróciła się do Andrei Bocellego. Krótki komentarz przyciągnął uwagę fanów
Piotr Kędzierski WPROST o spotkaniu z Dodą
Czy po dawnych wydarzeniach między Dodą a Piotrem Kędzierskim wciąż jest napięcie? Dziennikarz w rozmowie z „Faktem” postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości. Z jego relacji wynika, że tym razem oboje po prostu skupili się na swoich zawodowych obowiązkach.
“Byłem w robocie, Doda też była w robocie. Wiesz, jak ja mogę się ustosunkować… Doda wystąpiła, zaśpiewała, więc się ukłoniłem. Zamieniliśmy dwa słowa i tyle. Ja byłem broszką na welurowej marynarce, a mogłem być mchem na kamieniu albo czymś innym wilgotnym w głupim miejscu” – wyjaśnił w podcaście „Wersja osobista”.
Wypowiedź Piotra Kędzierskiego pokazuje, że dziennikarz najwyraźniej nie zamierza wracać do dawnego konfliktu. Co więcej, sam postanowił obrócić słynne określenie Dody w żart. Zamiast komentować jej wcześniejsze zachowanie, z dystansem nawiązał do słynnej „broszki na welurowej marynarce”.
Na planie „Hitstera” nie doszło więc do żadnej spektakularnej konfrontacji. Doda wykonała swój występ, a Piotr Kędzierski zachował się profesjonalnie. Ich kontakt ograniczył się do krótkiej wymiany zdań, co może sugerować, że oboje nie zamierzają przenosić dawnych wydarzeń na grunt obecnej współpracy zawodowej.
Dla Piotra Kędzierskiego „Hitster” będzie kolejnym ważnym etapem współpracy z Polsatem. Po udziale w wiosennej edycji „Tańca z Gwiazdami” otrzymał własny teleturniej, który poprowadzi razem z Idą Nowakowską. Program ma pojawić się na antenie już 3 października 2026 roku i będzie oparty na popularnej muzycznej grze, w której liczy się przede wszystkim znajomość przebojów i umiejętność umiejscowienia ich w czasie.
Choć spotkanie Dody i Piotra Kędzierskiego nie przyniosło wielkiego pojednania ani telewizyjnego starcia, z pewnością będzie jednym z ciekawszych zakulisowych wątków nowej produkcji Polsatu. Dawne słowa o „broszce na welurowej marynarce” najwyraźniej nie zrobiły już na dziennikarzu większego wrażenia. Teraz pozostaje sprawdzić, jak oboje wypadną przed kamerami, gdy „Hitster. Muzyczna gra przebojów” trafi jesienią na antenę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tribbs i Blanka zostają w „The Voice Kids”? Wszystko jest już jasne
Lubicie Dodę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Arkadiusz Janiczek w niecodziennym wydaniu. Fotografka Danuty Martyniuk namówiła go na odważne zdjęcia!
Kiedy rok temu Danuta Martyniuk wrzuciła do sieci fotki ze swojej pierwszej w życiu, profesjonalnej sesji zdjęciowej, polskie portale show-biznesowe rozgrzały się do czerwoności. Zdjęcia kopiowano tysiące razy, niemal każdy portal o gwiazdach zrobił z nich rolkę i artykuł, a jeden z dzienników zagrzmiał na okładce, że za te fotki należy się Danucie „mandacik za przekroczenie piękności”! Tym razem przed obiektyw utalentowanej fotografki Izabelli Binkowskiej trafił Arkadiusz Janiczek. Efekty sesji są zdumiewające!
Autorką tych wyjątkowych zdjęć jest Izabella Binkowska, fotografka gwiazd z… tytułem doktora nauk przyrodniczych Akademii Rolniczej w Poznaniu! Sama wygląda tak, jakby dostała już cały plik mandatów za przekroczenie piękności i zamiast badać właściwości grzybów leczniczych, o których pisała doktorat z impetem wkroczyła do show-biznesu.
Janiczek jak Danuta Martyniuk
Okazuje się, że kilka dni temu Izabella zaprosiła na plan zdjęciowy Arkadiusza Janiczka i zaczęła od… rozebrania aktora! Przywiozła ze sobą mnóstwo ubrań i osobiście czuwała nad tym, co na siebie zakładał. Potulny jak baranek Janiczek poddał się poleceniom fotografki i nie pożałował. Fotkami, które mu zrobiła już chwali się w sieci. – To bardzo miłe dla autora zdjęć, kiedy znany i szanowany model chwali się efektami sesji. Lubię to i cieszę się, że Arek jest zadowolony. Wiem, że przechodzi trudny czas w życiu i chciałam, żeby moja sesja wydobyła cały jego czar i pokazała go z najlepszej strony – powiedziała nam Izabella.
Aktor pozował na pomoście urokliwej tawerny Kapitańskiej w Oławie i zjadł z fotografką obiad. Wyraźnie zrelaksowany opuścił potem to miejsce i wrócił do Chrząstowic pod Opolem, gdzie mieszka jego mama. Izabella Binkowska tak napisała o sesji w swoich mediach społecznościowych:
„Oto końcowy efekt mojej pracy na planie zdjęciowym z Arkiem Janiczkiem – aktorem Teatru Narodowego w Warszawie. W tym roku mija 30 lat odkąd zagrał swoja pierwszą rolę w filmie „Autoportret z kochanką”, więc można powiedzieć, że to taka sesja jubileuszowa. Ten Janiczek to wyjątkowy rozmówca a o kulisach swojej pracy opowiada tak, że ma się wrażenie, że to prywatny spektakl w najlepszym wydaniu. Podczas pozowania do zdjęć, które widzicie recytował mi fragmenty „Hamleta”!!! Najbardziej utkwiła mi w pamięci jego główna rola w „Placu Zbawiciela”, dobrze zagrał też w „Stuleciu Winnych”. Jeden z portretów Arkadiusza trafi do kolekcji moich zdjęć znanych ludzi, które stworzą wyjątkową wystawę. Już dziś szukamy partnerów do tego wydarzenia, które będzie miało swoją premierę w przyszłym roku w Warszawie. Czekajcie na następne „twarze Binkowskiej”… :)”
Rutkowski na zdjęciach z pistoletem
Binkowska fotografowała też Krzysztofa Gojdzia tuż po słynnym liftingu twarzy, Krzysztof Rutkowski mierzył do niej z broni na planie zdjęciowym, a reżyser Mariusz Pujszo powierzył jej zrobienie fotosów z planu powstającej właśnie nowej wersji filmu „Szatan z siódmej klasy”. Fotografka ma na swoim koncie także setki zdjęć ludzi biznesu oraz tytuł „Osobowości roku 2023”.
















Foto: Izabella Binkowska
Tekst: SM
news
Wieniawa zwróciła się do Andrei Bocellego. Krótki komentarz przyciągnął uwagę fanów
To był dla niej jeden z najważniejszych momentów w dotychczasowej karierze muzycznej. Julia Wieniawa miała okazję dwukrotnie stanąć na scenie u boku światowej sławy tenora, a teraz po raz kolejny zwróciła się do niego publicznie. Jej krótki komentarz pod wpisem artysty mówi więcej, niż mogłoby się wydawać. Dowiedz się więcej!
Julia Wieniawa od początku nie ukrywała, że możliwość wystąpienia u boku Andrei Bocellego jest dla niej ogromnym wyróżnieniem. Polska wokalistka aktywnie relacjonowała przygotowania do wyjątkowych koncertów, które odbyły się 14 sierpnia w Gdańsku oraz dwa dni później w Warszawie. Dla artystki było to nie tylko kolejne muzyczne wydarzenie, ale również spełnienie jednego z jej zawodowych marzeń.
Podczas obu koncertów Julia Wieniawa i Andrea Bocelli wykonali „Canto della Terra” – jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów w repertuarze włoskiego tenora. Ich wspólne występy spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności. Widzowie docenili zarówno sam wybór repertuaru, jak i możliwość zobaczenia na jednej scenie młodej polskiej artystki oraz jednej z największych gwiazd światowej muzyki.
Szczególnie emocjonalnie Julia Wieniawa wspominała pierwszy koncert w Gdańsku. Niedługo po występie podzieliła się z fanami osobistą refleksją dotyczącą spotkania z legendarnym tenorem. Nie ukrywała, że atmosfera podczas koncertu zrobiła na niej ogromne wrażenie, a zachowanie samego Andrei Bocellego zapamięta na długo.
“Nadal nie wiem, czy to nie był sen. Zaśpiewać u boku Andrei Bocellego to jedno, ale ciepło, z jakim mnie przyjął, wzruszyło mnie chyba jeszcze bardziej. Dawno nie czułam się tak zaopiekowana na scenie. Są chwile, które zostają w sercu na zawsze. Ta na pewno będzie jedną z nich” — napisała po pierwszym koncercie.
POLECAMY: Tribbs i Blanka zostają w „The Voice Kids”? Wszystko jest już jasne
Julia Wieniawa zaśpiewała u boku Andrei Bocellego
Na tym jednak muzyczna historia Julii Wieniawy i Andrei Bocellego się nie zakończyła. Dwa dni później artyści ponownie spotkali się na scenie, tym razem na PGE Narodowym w Warszawie. Również tam wykonali „Canto della Terra”, a polska publiczność ponownie mogła zobaczyć ich wspólny występ.
Po zakończeniu obu koncertów przyszedł czas na podziękowania. Dzień po warszawskim wydarzeniu Andrea Bocelli opublikował w mediach społecznościowych wpis skierowany do polskiej publiczności. Tenor podsumował swoje występy w naszym kraju i podkreślił, że jeden z wieczorów na długo pozostanie w jego pamięci.
“Ten wieczór na długo pozostanie w mojej pamięci” – czytamy we wpisie Andrei Bocellego. Pod publikacją niemal natychmiast pojawiła się lawina komentarzy od fanów, którzy wspominali wyjątkowe koncerty i dzielili się swoimi emocjami po spotkaniu z włoskim artystą.
Wśród komentarzy znalazła się również krótka wiadomość od Julii Wieniawy. Wokalistka postanowiła jeszcze raz podziękować tenorowi za wspólne występy. Choć jej komentarz składał się zaledwie z kilku słów, trudno o bardziej wymowne podsumowanie całej muzycznej przygody.
“Thank you, Maestro” – napisała Wieniawa.
Jej słowa szybko zwróciły uwagę, szczególnie w kontekście tego, jak wielkim przeżyciem były dla niej oba koncerty. Wokalistka niejednokrotnie podkreślała, że możliwość zaśpiewania u boku Andrei Bocellego traktuje jako ogromne wyróżnienie i ważny moment w swojej karierze.
Nie ma wątpliwości, że występy z Andreą Bocellim były dla Julii Wieniawy nie lada gratką i jednym z najbardziej prestiżowych momentów jej dotychczasowej działalności muzycznej. Polska artystka udowodniła przy okazji, że potrafi odnaleźć się na scenie obok światowej klasy wykonawcy i sprostać ogromnym emocjom, jakie towarzyszą takim wydarzeniom. Dwa koncerty, tysiące widzów i wspólne wykonanie wielkiego przeboju z pewnością pozostaną w jej pamięci na długo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość
Cenicie twórczość Andrei Bocellego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuKrupińska i Michałowski ujawnili nazwisko NOWEJ prowadzącej „Dzień dobry TVN”
-
news4 dni temuAgnieszka Kaczorowska pokazała zdjęcia z Włoch. Nie zabrakło ujęć w BIKINI
-
news2 dni temuSkolim szuka pracownika. Taką stawkę oferuje za kilka godzin pracy
-
news3 dni temuKrzysztof Ibisz traci posadę w Polsacie? Po 11 latach zapadła decyzja
-
news3 dni temuSkolim odwołał występ na festiwalu Polsatu. Co się stało?
-
news4 dni temuTVN ujawnił SEKRET nowej edycji „Azja Express”. Kiedy premiera?
-
news4 dni temuAndrzej Piaseczny szykuje się do ŚLUBU? Nagle przemówił ze sceny
-
news4 dni temuTak wyglądał pierwszy dzień Festiwalu Weselnych Przebojów. Oglądaliście?

Dodaj komentarz