Śledź nas

news

Celebrujmy legendę Prince’a z TIDAL

Opublikowano

w dniu

Prince, wybitny muzyk, innowator i kompozytor, zmarł w wieku 57 lat. Artysta pozostawił nam jednak po sobie swoją doskonałą muzykę. Jego największe przeboje, przede wszystkim “Purple Rain” ale także “Kiss”, “I Wanna Be Your Lover”, “This Could Be Us”, “Raspberry Beret”, “Little Red Corvette” czy “Let’s Go Crazy” to oczywiście jedynie mała część jego twórczości. Prince nagrał aż 39 albumów studyjnych! Wszystkie można przesłuchać w serwisie streamingowym – TIDAL.

Prince bez wątpienia jest geniuszem muzyki i wybitnym artystą. Wielokrotnie zdobył nagrodę Grammy a w 2004 roku dołączył do Rock and Roll Hall of Fame. W swojej muzyce łączył funk, soul, jazz i disco. Wydał aż 39 albumów na których znalazło się wiele hitów. Ostatnie płyty artysty to „Hit N Run” i „Hit N Run: Phase Two”. Te dwa albumy, jak i pozostałe dzieła Prince’a umieszczone są jedynie w jednym serwisie streamingowym – TIDAL. Skąd taki wybór artysty?

Muzyk podchodził bardzo krytycznie do problemu piractwa oraz praw do własnej twórczości. Dlatego też już w latach 90. Prince wdał się w konflikt z wytwórnią Warner. Krytyczny dla warunków współpracy, zaczął podpisywać się jako Artysta Dawniej Znany Jako Prince. Do swojego imienia wrócił w 2001 roku, nagrywając album we własnej wytwórni. Kolejny jego krok, związany z walką z piractwem oraz o prawa do swojej twórczości, wynikał ze zmianami na rynku muzycznym w XXI wieku – czyli cyfrowymi źródłami muzyki. TIDAL był dla Prince’a serwisem dającym mu największą kontrolę nad jego twórczością oraz miejscem, które w sposób jasny i odpowiedni wynagradza muzyków za udostępnianie ich twórczości w internecie. Dlatego też w 2015 roku artysta usunął swoją muzykę ze wszystkich serwisów oprócz jednego, tworzonego obecnie przez Jay-Z i którego udziałowcami są sami muzycy. Wszystkie 39 albumów dostępnych jest w TIDAL, który dla abonentów PLAY jest dostępny za darmo.

news

Woźniak-Starak ujawniła, co wydarzyło się z Dodą w Opolu

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata ich relacja była jednym z najgłośniejszych konfliktów w polskim show-biznesie. Teraz los ponownie skrzyżował ich drogi podczas Festiwalu w Opolu. Czy między Agnieszką Woźniak-Starak a Dodą doszło do przełomu? Kulisy ich spotkania mogą zaskoczyć wielu fanów. Dowiedz się więcej!

Tegoroczny Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu przyniósł nie tylko muzyczne emocje, ale również moment, na który wielu czekało od lat. Wszystko za sprawą spotkania Agnieszki Woźniak-Starak i Dody, których konflikt przez ponad dekadę regularnie wracał na łamy mediów. Obie gwiazdy pojawiły się na tej samej scenie, a internauci od razu zaczęli zastanawiać się, czy dojdzie między nimi do choćby krótkiej interakcji.

Przypomnijmy, że pierwszego dnia festiwalu Doda otworzyła wydarzenie wyjątkowym wykonaniem utworu „Czas nas uczy pogody”. Chwilę później na scenie pojawiła się Agnieszka Woźniak-Starak, która wspólnie z pozostałymi prowadzącymi przywitała widzów. Już wtedy uwagę wielu zwrócił fakt, że prezenterka niespodziewanie postanowiła skomplementować występ swojej dawnej rywalki.

„To było piękne wykonanie” – powiedziała ze sceny Agnieszka Woźniak-Starak, czym wywołała spore poruszenie zarówno wśród publiczności, jak i internautów śledzących wydarzenie przed telewizorami. Dla wielu był to sygnał, że dawne napięcia mogą należeć już do przeszłości.

Kilka godzin później prezenterka udzieliła wywiadu dla „Faktu”, w którym została zapytana o relacje z wokalistką. Woźniak-Starak nie ukrywała, że patrzy dziś na całą sytuację zupełnie inaczej niż przed laty i nie żywi już negatywnych emocji związanych z dawnym konfliktem.

„Już chyba te emocje minęły dawno. Zawsze powtarzam, że dla mnie to, co się wydarzyło, było jakieś dwa życia temu, więc czas nas uczy pogody, jak śpiewała Doda” – stwierdziła. Chwilę później dodała również: „I te złe emocje rzeczywiście z czasem mijają”.

POLECAMY: Opole 2026: Fabijański i Darya skradli show? Internauci nie kryją rozczarowania

Doda i Woźniak-Starak zakopały topór wojenny?

Na tym jednak temat się nie zakończył. W piątek Agnieszka Woźniak-Starak pojawiła się przed kamerą Pudelka i po raz kolejny została zapytana o spotkanie z Dodą. W ostatnich godzinach w mediach społecznościowych pojawiały się bowiem spekulacje, jakoby organizatorzy mieli celowo unikać sytuacji, w której obie gwiazdy znalazłyby się obok siebie.

Prezenterka postanowiła rozwiać wszelkie wątpliwości. Jak przyznała, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, niż sugerowały niektóre internetowe komentarze. Okazuje się bowiem, że obie panie znalazły się bardzo blisko siebie jeszcze przed wejściem na scenę.

„Stałyśmy razem przed wejściem, za sceną, w tunelu, przez który wychodziła najpierw Dorota, później my. Więc nie było takiej sytuacji. Później my wychodziliśmy przez środek, Dorota musiała wyjść bokiem, żeby zrobić nam miejsce, ale to w ogóle nie chodziło o to, żebyśmy się nie spotkały i nie minęły” – wyjaśniła.

Największe zainteresowanie wzbudził jednak moment, gdy reporterka dopytała, czy między gwiazdami doszło do rozmowy. Odpowiedź Agnieszki Woźniak-Starak była krótka, ale wystarczyła, by natychmiast obiec internet.

„Dwa” – odpowiedziała tajemniczo, pytana o liczbę słów, które wymieniła z Dodą. Prezenterka nie chciała jednak zdradzić, czego dokładnie dotyczyła ta krótka rozmowa. Zapewniła jedynie, że „było naprawdę okej”.

Słowa gospodyni Opola szybko wywołały lawinę komentarzy. Wielu internautów przyznało, że jeszcze kilka lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić sytuację, w której Doda i Agnieszka Woźniak-Starak spokojnie stoją obok siebie za kulisami jednego z największych wydarzeń muzycznych w Polsce.

Dla samej Agnieszki Woźniak-Starak tegoroczny festiwal ma również wyjątkowe znaczenie. To jej pierwsze tak duże wyzwanie po powrocie do Telewizji Polskiej. Po latach spędzonych w TVN prezenterka ponownie pojawiła się na antenie TVP, gdzie dziś współprowadzi „Pytanie na śniadanie”. Opole stało się natomiast okazją do sprawdzenia się w zupełnie nowej roli gospodyni wielkiego festiwalu muzycznego.

Jedno jest pewne – niezależnie od tego, jakie dokładnie słowa padły między Dodą a Agnieszką Woźniak-Starak, ich spotkanie stało się jednym z najgłośniej komentowanych momentów tegorocznego festiwalu. A fani obu gwiazd już zastanawiają się, czy był to jedynie kurtuazyjny gest, czy może początek całkowitego zakończenia jednego z najbardziej medialnych konfliktów polskiego show-biznesu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Konflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach

Lubicie obie Panie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Doda (fot. AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Doda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Opole 2026: Fabijański i Darya skradli show? Internauci nie kryją rozczarowania

Opublikowano

w dniu

przez

To miał być jeden z wielu występów konkursowych, a zamienił się w prawdziwe wydarzenie wieczoru. Widzowie natychmiast ruszyli do komentarzy, zasypując artystów komplementami i nie szczędząc zachwytów. Mimo ogromnego wsparcia publiczności finał tej historii okazał się zupełnie inny, niż wielu się spodziewało. Dowiedz się więcej o kulisach drugiego dnia festiwalu!

63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu od pierwszego dnia dostarcza ogromnych emocji. Po czwartkowych „Debiutach” przyszedł czas na piątkowy koncert „Premier”, podczas którego artyści zaprezentowali zupełnie nowe utwory i walczyli o uznanie jury oraz publiczności. Wśród wykonawców, którzy pojawili się na scenie drugiego dnia festiwalu, znaleźli się między innymi Poparzeni Kawą Trzy, Jasie Piwowarczyk, Patrycja Markowska, Krzysztof Iwaneczko, Kamil Bednarek, Kuba Szmajkowski, Michał Wiśniewski, a także Sebastian Fabijański.

Szczególnie dużo mówiło się właśnie o występie Sebastiana Fabijańskiego, który od kilku lat konsekwentnie rozwija swoją muzyczną działalność. Aktor i raper pojawił się na opolskiej scenie w duecie z Daryą, prezentując utwór „Nieidealna”. Już od pierwszych sekund było jasne, że ich występ wzbudzi spore emocje wśród publiczności zgromadzonej w amfiteatrze.

Duet postawił na emocjonalny przekaz, nowoczesną aranżację i wyraźną chemię sceniczną. Widzowie szybko zwrócili uwagę nie tylko na sam utwór, ale również na energię, jaką oboje artyści przekazywali ze sceny. W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się setki komentarzy oceniających ich występ.

Nagranie opublikowane przez TVP błyskawicznie zaczęło zdobywać popularność. Internauci nie kryli zachwytu i zgodnie podkreślali, że właśnie ten duet należał do najmocniejszych punktów piątkowego koncertu. Pod filmem zaroiło się od pozytywnych opinii i gratulacji.

“Sebastian nie przestajesz zaskakiwać oczywiście w pozytywnym sensie; Brawo, świetny występ i piosenka, którą chce się przytulić do serca; Najbardziej chwytliwa melodia tego koncertu; Ciary na ciele; Brawo za świetny występ; Rozwaliliście system” – pisali fani w mediach społecznościowych TVP.

Dla Sebastiana Fabijańskiego był to kolejny ważny moment w muzycznej karierze. Choć przez lata kojarzony był głównie z aktorstwem i głośnym życiem prywatnym, coraz częściej pokazuje się publiczności jako pełnoprawny artysta muzyczny. Występ w Opolu był doskonałą okazją, by dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców.

Równie dużo ciepłych słów spłynęło pod adresem Daryi, która od kilku sezonów konsekwentnie buduje swoją pozycję na polskim rynku muzycznym. Wspólny występ z Fabijańskim został przez wielu uznany za jeden z najbardziej autentycznych i emocjonalnych momentów całego koncertu „Premier”.

POLECAMY: Konflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach

Sebastian Fabijański bez nagrody. Przykro?

Im więcej pojawiało się komentarzy, tym częściej internauci zaczęli spekulować, że duet może liczyć na jedną z nagród wieczoru. W mediach społecznościowych nie brakowało opinii, że ich występ wyróżniał się na tle konkurencji i zasługiwał na szczególne docenienie.

“Zasługujecie na wygraną; Na bank wygracie; Nie było lepsze propozycji; Jesteście najlepsi; Trzymam kciuki za wygraną” – komentowali internauci.

Ostatecznie rzeczywistość okazała się jednak mniej łaskawa. Mimo ogromnego wsparcia widzów i bardzo pozytywnych reakcji w sieci, Sebastian Fabijański i Darya nie znaleźli się w gronie laureatów tegorocznego konkursu „Premier”. Decyzja ta wywołała spore zaskoczenie wśród części fanów.

Choć artyści wrócili do domu bez statuetki, trudno mówić o porażce. Liczba pozytywnych komentarzy i reakcja publiczności pokazują, że ich występ zapadł widzom w pamięć. Niejednokrotnie to właśnie takie koncerty, a nie zdobyte nagrody, okazują się najważniejszym krokiem w dalszej karierze. Jedno jest pewne – o duecie Sebastian Fabijański i Darya po tegorocznym Opolu mówi się wyjątkowo dużo.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany

A Wam jak się podobał ten występ? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Sebastian Fabijański i Darya (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Konflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach

Opublikowano

w dniu

przez

Po latach od głośnego rozstania temat relacji Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela wciąż budzi ogromne emocje. Tancerz niespodziewanie wrócił do bolesnych wspomnień i zdradził szczegóły, o których dotąd mówił bardzo rzadko. Padły mocne słowa o rozwodzie, prawnikach i wydarzeniach, które miały na zawsze zmienić jego życie. Dowiedz się więcej!

Rozstanie Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela było jednym z najgłośniejszych wydarzeń polskiego show-biznesu ostatnich lat. Para przez wiele lat uchodziła za wzór zgodnego małżeństwa, dlatego informacja o zakończeniu związku wywołała ogromne poruszenie wśród fanów. Choć od tamtych wydarzeń minęło już sporo czasu, temat wciąż regularnie wraca do mediów.

Dziś oboje układają sobie życie na nowo. Katarzyna Cichopek jest związana z Maciejem Kurzajewskim, któremu niedawno powiedziała „tak”, natomiast Marcin Hakiel odnalazł szczęście u boku Dominiki Serowskiej. Para doczekała się także syna Romea. Mimo to okazuje się, że nie wszystkie sprawy związane z dawnym małżeństwem zostały definitywnie zamknięte.

W najnowszym wywiadzie udzielonym Julii Izmalkowej w podcaście „Matcha Talks” Marcin Hakiel wrócił wspomnieniami do jednej z ostatnich rozmów z byłą żoną. Jak sam przyznał, nie należała ona do najłatwiejszych i pozostawiła po sobie sporo emocji.

“Nawrzucała mi, że byłem taki, sraki i owaki. Przeanalizowałem sobie to u psychologa i wyciągnąłem z tego jakieś wnioski. […] Nie do końca czułem prawdę, bardziej czułem emocje i chęć takiego dokręcenia mi śruby” – wyznał.

Tancerz nie ukrywał również, że sam rozwód wiązał się dla niego z ogromnymi kosztami. W rozmowie przyznał, że wydatki związane z prawnikami, formalnościami i innymi działaniami sięgnęły bardzo wysokich kwot. Jak podkreślił, był to dla niego wyjątkowo trudny okres nie tylko emocjonalnie, ale także finansowo.

Największe poruszenie wywołały jednak jego słowa dotyczące obecnej sytuacji. Marcin Hakiel twierdzi, że do dziś otrzymuje kolejne pisma związane z wypowiedziami na temat byłej żony. Według jego relacji sprawa wciąż nie została całkowicie zamknięta.

“Początek to około “stówy” się zakręciło to wszystko, jak dodasz detektywów, kancelarię, notariuszy. […] Teraz to tylko dostaję co chwilę jakieś pisma, że coś tam powiedziałem nie tak. Że a tu mam zapłacić byłej 200 tysięcy złotych, 250… Do końca nawet tego nie czytam, wysyłam to do swojej prawniczki i ona odpisuje” – wyznał.

W trakcie rozmowy tancerz zwrócił również uwagę na rolę swojej obecnej partnerki. Jak podkreślił, szczególnie nie spodobała mu się sytuacja, w której korespondencja miała trafić nie tylko do niego, ale również do Dominiki Serowskiej.

“Nie bardzo [się tym przejmuję]. Raz mnie trochę zabolało, jak pismo poszło do mnie i do Dominiki, bo uważam, że Dominika jest bardzo w porządku względem tej całej sytuacji i właściwie nigdy nie powiedziała nic takiego, co byłoby przesadą. Wtedy zadzwoniłem do prawniczki i poprosiłem, by napisała: “Dominiki w to nie mieszajmy”” – dodał Hakiel.

POLECAMY: Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany

Marcin Hakiel wspomina trudny czas

W dalszej części wywiadu Marcin Hakiel wrócił także do kulis rozpadu małżeństwa. Przyznał, że choć rozwód zakończył się za porozumieniem stron, początkowo rozważał zupełnie inne rozwiązanie. Ostatecznie jednak zdecydował się zaufać rekomendacjom prawników.

Jeszcze bardziej osobiste były jego wspomnienia związane z momentem, w którym miał otrzymać informacje dotyczące kryzysu w małżeństwie. Tancerz opowiedział, że początkowo nie chciał wierzyć w to, co usłyszał, dlatego oczekiwał konkretnych dowodów.

“Dostałem wpierw telefon, jakieś tam potwierdzenie, ale powiedziałem, że telefon to za mało. Dostałem na maila różne inne materiały i już nie było o czym rozmawiać” – powiedział.

Najbardziej przejmujące słowa padły jednak chwilę później. Marcin Hakiel przyznał, że moment poznania prawdy był dla niego jednym z najtrudniejszych doświadczeń w życiu i odcisnął na nim ogromne piętno.

“Pamiętam, że byłem wtedy na spacerze nad morzem […], chyba z córką. Pamiętam ukłucie wewnątrz. Gniew to jest delikatne słowo. Myślę, że jakaś część mnie wtedy umarła, ale… narodziła się nowa. […] Mogę powiedzieć tyle, że nie polecam tego większości swoich wrogów, bo myślę, że jak się dowiadujesz, że ktoś, z kim naście lat prowadziłeś życie, coś kombinuje, to jest hardcore. Moją pierwszą myślą było: “To niemożliwe”” – wspomniał.

Choć od rozstania minęły już lata, najnowszy wywiad pokazuje, że emocje związane z zakończeniem małżeństwa wciąż nie wygasły całkowicie. Wiele wskazuje na to, że temat relacji Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela jeszcze długo będzie budził zainteresowanie opinii publicznej, a każde kolejne wyznanie jednej ze stron natychmiast wywoła lawinę komentarzy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Opole 2026: Agnieszka Woźniak-Starak zachwyciła widzów. Wszyscy mówią o jednym

Kogo częściej śledzicie – Kasię Cichopek czy Marcina Hakiela? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marcin Hakiel (fot. screen YouTube Julia Izmalkowa)
Marcin Hakiel (fot. screen YouTube Julia Izmalkowa)
Katarzyna Cichopek (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 16 maja 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Z „Farmy” do nowego show Polsatu? Ewa Suarez zdradza swoje plany

Opublikowano

w dniu

przez

Emocje po finale „Farmy” nie gasną, a jedna z najbardziej wyrazistych uczestniczek ponownie znalazła się w centrum dyskusji. W szczerym wywiadzie opowiedziała o tym, co działo się po emisji programu, jak zniosła internetową krytykę i jakie ma plany na przyszłość. Jej słowa mogą zaskoczyć wielu widzów. Dowiedz się więcej!

Reality show „Farma” od lat wzbudza ogromne emocje i regularnie rozpala internetowe dyskusje. Widzowie śledzą nie tylko rywalizację uczestników, ale też ich relacje, konflikty i strategie, które często okazują się ważniejsze niż sama gra. Każdy sezon kończy się falą komentarzy, które długo nie pozwalają zapomnieć o uczestnikach.

Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci ostatniej edycji była Ewa Suarez, która od początku wzbudzała silne emocje. Jedni zarzucali jej zbyt konfrontacyjne podejście, inni twierdzili, że właśnie dzięki niej program zyskał tempo i wyrazistość. Niezależnie od opinii, trudno było przejść obok jej udziału obojętnie.

Po zakończeniu show Ewa Suarez udzieliła rozmowy Julicie Buczek z „Super Expressu”, w której opowiedziała o tym, jak wyglądała jej rzeczywistość po emisji programu. Jak przyznała, spotkała się z ogromną liczbą komentarzy, z których wiele miało bardzo krytyczny wydźwięk.

Z czasem jak podkreśla – przestała jednak śledzić internetowe opinie, bo zaczęły one mieć negatywny wpływ na jej samopoczucie. W jej ocenie hejt w programach tego typu jest czymś niemal naturalnym i nierozerwalnie związanym z popularnością. Zamiast się tym przejmować, postanowiła skupić się na dalszych krokach.

“Spotkałam się z negatywnymi komentarzami, oczywiście tak. Myślę nawet, że z tysiącami, tylko, że o ile na początku interesowałam się tymi komentarzami, o tyle na dalszym etap już przestałam, bo to nie prowadziło w sumie do niczego, więc negatywnych komentarzy, każdy z nas zgarnął tysiące, naprawdę, dziesiątki tysięcy podejrzewam i to było naturalne i w pewnym momencie to był proces, którego się nie dało zahamować” – mówiła podczas finału Ewa Suarez.

Jak zaznacza Ewa Suarez, nie pozwoliła, by krytyka ją zatrzymała. Wprost mówi, że popularność w reality show zawsze wiąże się z ogromną ekspozycją, a ta z kolei generuje zarówno wsparcie, jak i falę negatywnych opinii. Jej zdaniem kluczowe jest, by umieć się od tego odciąć.

“Oczywiście niczego, nic tak nie napędza tej popularności i tej rozpoznawalności i trzeba w taki sposób do tego podejść, ja w taki sposób do tego podeszłam, więc na pewno nie siedziałam i nie płakałam, bo to jest najgorsza możliwa droga, jaką można obrać” – dodała w tej samej rozmowie.

POLECAMY: Opole 2026: Agnieszka Woźniak-Starak zachwyciła widzów. Wszyscy mówią o jednym

Ewa Suarez poprowadzi nowy program w Polsacie?

W rozmowie uczestniczka wróciła także do finału programu i osób z produkcji, które zrobiły na niej wrażenie. Szczególne znaczenie miała dla niej obecność Edwarda Miszczaka, którego – jak przyznaje – od dawna obserwuje i ceni za jego telewizyjne projekty.

“Bardzo miło mnie zaskoczyła obecność pana Edwarda Mieszczaka, którego jestem prywatnie fanką, słuchałam jego ostatniego podcastu u Żurnalisty” – zdradziła.

Co ciekawe, Ewa Suarez nie ukrywa, że „Farma” była dla niej również ważnym krokiem zawodowym. Jak zdradziła, przed udziałem w programie otrzymała inną propozycję telewizyjną, z której świadomie zrezygnowała, wybierając udział w reality show.

“Przyznaję, żeby pójść na “Farmę” zrezygnowałam z programu telewizyjnego, który miałam prowadzić” – ujawniła.

Dziś patrzy na tę decyzję jako na element większej drogi, którą chce kontynuować. Jej ambicje sięgają dalej niż tylko udział w programach rozrywkowych – marzy o własnym formacie telewizyjnym i pracy po drugiej stronie kamery.

“Nie ukrywam, że takim moim kolejnym planem, moim kolejnym marzeniem jest to, żeby prowadzić swój program telewizyjny. Obecność pana Edwarda Miszczaka, mam nadzieję, że jest jakimś takim omenem pozytywnym i na pewno już zrobiłam kroki w tym kierunku” – powiedziała Ewa.

Nie wiadomo jeszcze, czy Ewa Suarez faktycznie pojawi się w nowej roli w telewizji. Jedno jest pewne – po „Farmie” zrobiło się o niej głośno, a jej dalsze kroki będą uważnie obserwowane przez widzów i media.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim znów na językach. Karolina Pajączkowska ujawnia kontrowersyjną historię

Chcielibyście zobaczyć Ewę w jakimś innym formacie telewizyjnym? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Edward Miszczak (fot. screen YouTube Polsat)
Ewa Suarez (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Ewa Suarez (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Ewa Suarez (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością