Śledź nas

showbiz

Co łączy Annę Kobylarz, Adriena Brody’ego i Whoopi Goldberg? Nie uwierzysz, gdzie się spotkali – poznaj bliżej słynną Polkę

Opublikowano

w dniu

Choć na gali pojawiły się największe gwiazdy Hollywood, to właśnie pewna Polka skradła całe show. Uhonorowana za działalność na rzecz Ukrainy, Anna Kobylarz stanęła na jednej scenie z laureatami Oscara i królową Szwecji. Kim jest ta kobieta i dlaczego zasłużyła na prestiżowe wyróżnienie w USA? Dowiedz się więcej!

W miniony weekend oczy całego show-biznesu zwrócone były na Nowy Jork, gdzie odbyła się doroczna gala organizowana przez Ellis Island Honors Society. Wśród zaproszonych znalazły się światowe sławy, takie jak Adrien Brody, zdobywca Oscara za „Pianistę”, oraz niezrównana Whoopi Goldberg. Na czerwonym dywanie nie brakowało blichtru i kamer, ale jednym z najbardziej wzruszających momentów był pojawienie się Anny Kobylarz, filantropki o polskich korzeniach, która została zaproszona już po raz trzeci.

Organizacja Ellis Island Honors Society od lat honoruje osoby, które wyróżniają się społecznym zaangażowaniem, troską o dziedzictwo kulturowe i działaniami na rzecz dobra wspólnego. Medal, który otrzymała Anna Kobylarz, trafia wyłącznie do osób, które swoją postawą i działaniem inspirują innych. W przeszłości odznaczono nim m.in. Muhammada Alego, Donalda Trumpa, a w zeszłym roku także Whoopi Goldberg. W tym roku do grona wyróżnionych dołączyła również królowa Sylwia ze Szwecji.

Kim jednak jest kobieta, o której zaczęły pisać amerykańskie portale? Anna Kobylarz od lat angażuje się w działalność charytatywną, a po wybuchu wojny w Ukrainie natychmiast podjęła konkretne działania. Zaledwie kilka dni po rosyjskiej inwazji przybyła z USA do Polski z torbami pełnymi leków. Szybko udało się jej zorganizować pomoc dla ukraińskich szpitali, a potem osobiście towarzyszyła dzieciom ewakuowanym do Polski.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Szykuje się niespodziewana rewolucja w emisji serialu TVN “Na Wspólnej” – widzowie przecierają oczy

Poznaj bliżej Annę Kobylarz!

Jednym z najważniejszych momentów jej misji była wizyta w Mieście Dobroci – ośrodku położonym na południowym zachodzie Ukrainy, który zapewnia schronienie kobietom, dzieciom i sierotom uciekającym przed wojną. Wspiera to miejsce do dziś – nie tylko finansowo, ale również fizycznie pomagając na miejscu. Od paczek z pomocą po zbiórki na generatory prądu, a nawet zakup wozu strażackiego – jej wsparcie ma realny wpływ na życie wielu ludzi.

Za funkcjonowanie Miasta Dobroci odpowiada od lat aktywistka Marta Levczenko, ale to właśnie dzięki wsparciu Kobylarz możliwe było otwarcie hospicjum dziecięcego oraz zapewnienie stałego utrzymania tego miejsca. W kwietniu tego roku Anna Kobylarz poszła o krok dalej i zarejestrowała własną fundację – Anna Kobylarz Hope Foundation, której celem jest pomoc najbardziej potrzebującym dzieciom, nie tylko w Ukrainie, ale wszędzie tam, gdzie życie postawiło je w trudnej sytuacji.

Nowa siedziba fundacji została oficjalnie otwarta 3 maja 2025 roku. Od teraz to właśnie z tego miejsca koordynowana będzie pomoc, a fundacja aktywnie poszukuje partnerów i darczyńców, którzy chcą dołożyć swoją cegiełkę do lepszego świata. Sama Kobylarz podkreśla, że nie zamierza spoczywać na laurach – jej misją jest dotarcie do jak największej liczby dzieci, które potrzebują wsparcia, miłości i bezpieczeństwa.

Spotkanie z Adrienem Brodym i Whoopi Goldberg podczas tegorocznej gali w Nowym Jorku nie było jedynie kurtuazyjne. Rozmowy z gwiazdami, gratulacje i wymiana doświadczeń – wszystko to świadczy o tym, że Anna Kobylarz staje się postacią rozpoznawalną nie tylko w środowisku polonijnym, ale także wśród światowej elity filantropii. Trzeba przyznać, że swoją postawą pokazuje, jak ogromną siłę może mieć jedno serce – jeśli tylko zdecyduje się działać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Eurowizja 2025: Justyna Steczkowska i „Gaja” – występ, który poruszył całą Europę! Mamy pierwsze komentarze

Adrien Brody i Anna Kobylarz (fot. screen Facebook Anna Kobylarz)
Whoopi Goldberg i Anna Kobylarz (fot. screen Facebook Anna Kobylarz)

SJ

news

Fani podzieleni po ogłoszeniu Mandaryny w „TzG”. Wiśniewski nie gryzł się w język

Opublikowano

w dniu

przez

Ogłoszenie udziału jednej z pierwszych uczestniczek nowej edycji „Tańca z Gwiazdami” wywołało prawdziwą lawinę komentarzy. W sieci natychmiast pojawiły się głosy zachwytu, ale też krytyki. Teraz do całej sytuacji odniósł się ktoś, kto zna ją lepiej niż większość komentujących. Dowiedz się więcej!

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” jeszcze nie wystartowała, a już budzi ogromne emocje. Produkcja stopniowo odkrywa kolejne karty, ujawniając nazwiska gwiazd, które zawalczą o Kryształową Kulę. Wśród pierwszych oficjalnie ogłoszonych uczestniczek znalazły się Helena Englert oraz Marta „Mandaryna” Wiśniewska, której udział od razu stał się jednym z najgorętszych tematów w mediach społecznościowych.

Po ogłoszeniu nazwiska Mandaryny internet błyskawicznie zalały komentarze internautów. Wielu widzów zwracało uwagę na jej wieloletnie doświadczenie związane z tańcem, sugerując, że może mieć znaczącą przewagę nad pozostałymi uczestnikami programu. Dyskusja szybko nabrała tempa i podzieliła fanów tanecznego show.

Głos w sprawie postanowił zabrać Michał Wiśniewski, który w rozmowie z Plejadą otwarcie skomentował udział swojej byłej żony w programie. Lider zespołu Ich Troje nie ukrywał, że jego zdaniem produkcja powinna była zaprosić ją do programu znacznie wcześniej.

“20 lat za późno, ale zawsze lepiej późno, niż wcale. To powinno się wydarzyć z 20 lat temu, dlatego że Marta jest bardzo charyzmatycznym człowiekiem. W tym wyzwaniu fajne jest to, że Marta wywodzi się z zupełnie innego tańca. Więc porównywanie hip-hopu do tańca towarzyskiego jest co najmniej nie na miejscu” – wyznał na łamach Plejady.

Muzyk odniósł się również do zarzutów dotyczących rzekomej przewagi Mandaryny nad innymi uczestnikami. Jego zdaniem wiele osób niesłusznie wrzuca wszystkie style taneczne do jednego worka, nie dostrzegając ogromnych różnic pomiędzy nimi.

“Zawsze powtarzałem, że nie jestem wokalistą, tylko bardem. Jestem kimś, kto śpiewa własne teksty. W związku z tym myślę, że Marta jest głównie performerem” – wyjaśnił.

Chwilę później Michał Wiśniewski jeszcze mocniej podkreślił, że doświadczenie sceniczne jego byłej żony nie oznacza automatycznie łatwiejszej drogi do sukcesu w programie. Wręcz przeciwnie — uważa, że będzie musiała zmierzyć się z zupełnie nowym wyzwaniem.

“Robienie z niej tancerki i to jeszcze w kontekście tańca towarzyskiego jest co najmniej nadużyciem. To na pewno jest dla niej wyzwanie. Fajnie, że przeżyje taką przygodę” – dodał lider Ich Troje.

POLECAMY: Izabela Trojanowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Taką kwotę miałaby zarobić

Michał Wiśniewski będzie kibicować byłej żonie w “TzG”?

Lider Ich Troje nie ukrywa również, że zamierza trzymać kciuki za Mandarynę podczas jej telewizyjnej przygody. Choć ich małżeństwo zakończyło się wiele lat temu, dziś łączą ich dobre relacje i wzajemny szacunek.

“Będę za nią trzymał kciuki, tak, jak za Dominikę [Tajner]. Nie wiem, czy pojawię się w studio. Jak mnie zaprosi, to się pewnie pojawię, ale na pewno będę jej kibicował. To jest ktoś bardzo mi bliski, więc dlaczego miałbym jej nie kibicować?” – powiedział.

W rozmowie pojawił się również temat pozycji Mandaryny w polskim show-biznesie. Zapytany o to, czy jego zdaniem artystka jest niedoceniana, Michał Wiśniewski odpowiedział w swoim charakterystycznym stylu.

“Marty nie trzeba doceniać, bo należy do tych ludzi, którzy doceniają się sami. Ona nie ma oczekiwań, więc nie może się zawieść. Najbardziej cenię ją za to, że w każdej sytuacji życiowej Marta robi dokładnie to samo, co ja. Wstaje, otrzepuje się i idzie dalej” – stwierdził.

Przy okazji wywiadu muzyk został również zapytany o własny udział w „Tańcu z Gwiazdami”. Choć przez lata wielokrotnie pojawiały się spekulacje na ten temat, tym razem rozwiał wszelkie wątpliwości i jasno określił swoje stanowisko.

“Nigdy bym się nie zgodził na “Taniec z gwiazdami”. Nie czerpię przyjemności z tańca. Mnie to zupełnie nie interesuje. Gdyby było wspólne latanie samolotami, to jak najbardziej. Akurat na tym się dobrze znam” – powiedział.

Tymczasem emocje wokół nowej edycji programu dopiero się rozkręcają. Oprócz Mandaryny i Heleny Englert w mediach pojawiają się kolejne nazwiska potencjalnych uczestników, a widzowie już teraz próbują przewidzieć, kto okaże się największym odkryciem sezonu. Jedno jest pewne — udział Mandaryny od samego początku budzi ogromne zainteresowanie, a jej występy będą należały do najbaczniej obserwowanych momentów nadchodzącej edycji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon ODRZUCIŁA dwie propozycje TVN? Wyjaśniamy, dlaczego

Będziecie kibicować Mandarynie w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Mandaryna (fot. Gałązka/AKPA)
Mandaryna (fot. Gałązka/AKPA)
Mandaryna (fot. Gałązka/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Trojanowska w „Tańcu z Gwiazdami”? Taką kwotę miałaby zarobić

Opublikowano

w dniu

przez

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się wyjątkowo głośno, a produkcja stopniowo odsłania kolejne nazwiska uczestników. Wśród gwiazd, o których od dawna mówiło się w kontekście programu, była także Izabela Trojanowska. Teraz artystka przerwała milczenie i szczerze wyjaśniła, dlaczego regularnie odrzuca propozycje udziału w telewizyjnym hicie. Dowiedz się więcej już teraz!

Nowa odsłona „Tańca z Gwiazdami” zadebiutuje jesienią na antenie Polsatu, a widzowie już teraz żyją kolejnymi ogłoszeniami dotyczącymi składu uczestników. Wiadomo, że o Kryształową Kulę powalczą między innymi Helena Englert oraz Mandaryna, której udział wywołał szczególne emocje ze względu na jej profesjonalne taneczne doświadczenie.

Od pewnego czasu w kuluarach mówiło się również o możliwym udziale Izabeli Trojanowskiej. Piosenkarka i aktorka od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd polskiej estrady, a widzowie doskonale kojarzą ją także z serialu „Klan”. Wielu fanów było przekonanych, że prędzej czy później pojawi się na parkiecie programu.

Jak donosił Pudelek jakiś czas temu Jak donosi Pudelek, aktorce zaproponowano wynagrodzenie sięgające 18 tysięcy złotych za każdy odcinek programu.

„Izabela Trojanowska jako gwiazda ze sporym stażem miała usłyszeć stawkę 18 tys. zł za odcinek. Jest jednak sceptyczna, bo nie chce się ośmieszać i słuchać komentarzy, że “nie ma szans”. Bardzo zależy jej na wizerunku, więc rozmowy z nią są trudne. Obserwowała, co działo się z poprzedniczkami z jej grupy wiekowej i to ją martwi najbardziej” – przekazało źródło Pudelka.

POLECAMY: Karolina Gilon ODRZUCIŁA dwie propozycje TVN? Wyjaśniamy, dlaczego

Izabela Trojanowska w “Tańcu z Gwiazdami”?

Okazuje się jednak, że sama zainteresowana nie podchodzi do tego pomysłu z entuzjazmem. W rozmowie z serwisem Eska.pl, przeprowadzonej podczas wydarzenia „Lato z Radiem i Telewizją Polską”, artystka wprost wyjaśniła, dlaczego nie chce brać udziału w show.

“Czy obawiam się? Nie. Lubię brać udział w czymś, co mogę wygrać. Wydaje mi się, że poziom jest tak wysoki, że nie wygrałabym. To po co brać udział? Można się czegoś nauczyć, rzeczywiście. Ja sama chodzę na różne fitnessy, zajęcia ruchowe, jak tylko mogę i mam okazję. Teraz jest czas koncertów, trochę nie mam czasu” – wyjaśniła w rozmowie z redaktorem serwisu ESKA.pl.

Słowa Izabeli Trojanowskiej pokazują, że nie chodzi o strach przed oceną czy wysiłkiem fizycznym. Gwiazda otwarcie przyznała, że po prostu nie widzi sensu w angażowaniu się w konkurs, w którym – jej zdaniem – nie miałaby realnych szans na zwycięstwo.

To podejście może zaskakiwać, bo wielu uczestników traktuje program przede wszystkim jako przygodę, możliwość nauki i okazję do pokazania się widzom z zupełnie innej strony. Trojanowska patrzy jednak na sprawę inaczej. Dla niej udział w rywalizacji ma sens tylko wtedy, gdy istnieje perspektywa walki o najwyższe miejsce na podium.

Artystka zdradziła także, że kiedyś była bardziej otwarta na taki projekt. W tamtym okresie nie otrzymała jednak zaproszenia od producentów, a dziś jej priorytety są już zupełnie inne.

“Nie mam parcia, żeby tam pójść. Kiedyś miałam ochotę, ale jakoś wtedy nie trafili na mnie. Nie wpadli na to, że mogłabym zatańczyć, a w tej chwili chyba nie za bardzo jest to mogą ambicją. Jak oglądam koleżanki, które ciężko pracują i podobają się publiczności, to wiem, że dałabym radę, ale nie o to chodzi. Jak się bierze udział w jakimś konkursie, to z nadzieją wygranej. W tej chwili chyba nie mam szans” – dodała.

Ta wypowiedź rzuca nowe światło na medialne spekulacje dotyczące jej udziału w programie. Choć produkcja miała być zainteresowana pozyskaniem gwiazdy, wszystko wskazuje na to, że to właśnie Izabela Trojanowska konsekwentnie mówiła „nie”.

Warto zwrócić uwagę, że artystka wcale nie podważa własnych możliwości tanecznych. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że regularnie dba o formę, uczestniczy w zajęciach ruchowych i wierzy, że poradziłaby sobie na parkiecie. Problemem nie jest więc brak wiary w umiejętności, lecz brak wiary w końcowy triumf.

Tak szczera deklaracja wyróżnia się na tle wielu gwiazd, które zazwyczaj mówią o „braku czasu” lub „innych zobowiązaniach”. Trojanowska postawiła sprawę jasno: nie chce brać udziału w konkursie tylko po to, by w nim wystąpić. Dla niej liczy się realna walka o zwycięstwo.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda przerwała milczenie ws. wypadku Łukasza Litewki. Zaskoczeni?

Chcielibyście zobaczyć Izabelę Trojanowską w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jurorzy (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 6/wiosna 2025)
Iza Trojanowska (fot. AKPA)
Iza Trojanowska (fot. AKPA)
Iza Trojanowska i Filip Lato (fot. AKPA)
Iza Trojanowska (fot. AKPA)
Iza Trojanowska (fot. AKPA)
Iza Trojanowska (fot. AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Karolina Gilon ODRZUCIŁA dwie propozycje TVN? Wyjaśniamy, dlaczego

Opublikowano

w dniu

przez

W ostatnich dniach wokół nazwiska Karoliny Gilon znów zrobiło się wyjątkowo głośno. Wszystko przez plotki dotyczące jej udziału w jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych. Prezenterka postanowiła jednak sama zabrać głos i rozwiać wszelkie wątpliwości. Dowiedz się więcej!

Jeszcze niedawno internet obiegły doniesienia sugerujące, że Karolina Gilon może dołączyć do uczestniczek kolejnej edycji programu „Królowa przetrwania”. Informacja szybko podchwycona została przez portale plotkarskie i media społecznościowe, wywołując ogromne zainteresowanie wśród fanów prezenterki.

Tym bardziej że produkcja nowego sezonu programu nie ujawniła jeszcze pełnej listy uczestniczek. W efekcie w sieci zaczęły pojawiać się liczne spekulacje, a nazwisko Karoliny Gilon regularnie przewijało się wśród potencjalnych gwiazd, które miałyby pojawić się w dżungli.

Sama zainteresowana postanowiła jednak szybko zareagować. Na swoim Instagramie opublikowała relację, w której odniosła się do pojawiających się plotek i jasno wyjaśniła, jak wygląda sytuacja.

“Moi drodzy, muszę to zdementować, bo widzę, że w Internecie jest dużo plotek o tym, że ja i ‘Królowe przetrwania’. Nie: absolutnie nie. Nawet takiego pomysłu nie było” – powiedziała wprost Karolina Gilon.

Jej stanowisko nie pozostawia miejsca na domysły. Jak podkreśliła, udział w programie nie był nawet rozważany, a wszystkie medialne doniesienia okazały się jedynie internetowymi spekulacjami.

Prezenterka zdradziła również, co stoi za taką decyzją. Jak się okazuje, obecnie najważniejszą rolę w jej życiu odgrywa macierzyństwo. Gwiazda nie ukrywa, że chce poświęcać synowi maksimum uwagi i nie wyobraża sobie wielotygodniowej rozłąki.

“Dlatego że nie ma takiej opcji, żebym ja do drugiego roku życia Franka – w takim najważniejszym jego momencie rozwojowym, gdzie ja: jako mama muszę być przy nim – go zostawiła i poleciała sobie na koniec świata: do dżungli” – dodała.

Co ciekawe, Karolina Gilon przyznała jednocześnie, że sama jest fanką programu „Królowa przetrwania”. Regularnie śledzi kolejne sezony i z zainteresowaniem obserwuje zmagania uczestniczek.

“Lubię oglądać ‘Królowe przetrwania’ z perspektywy kanapy (…). Widziałam wszystkie sezony i na tym pozostanę. Czekam na kolejny sezon, ale jako widz” – dodała.

POLECAMY: Doda przerwała milczenie ws. wypadku Łukasza Litewki. Zaskoczeni?

Karolina Gilon w “Azji Express”?

Jej wypowiedź szybko rozwiała wszelkie wątpliwości dotyczące ewentualnego udziału w programie. Wygląda więc na to, że przynajmniej na razie widzowie nie zobaczą prezenterki walczącej o przetrwanie w egzotycznych warunkach.

To jednak nie pierwszy raz, gdy Karolina Gilon rezygnuje z dużego telewizyjnego projektu ze względu na rodzinę. Już kilka miesięcy temu pojawiały się informacje, że stacja TVN widziała ją również w jednej z kolejnych edycji programu „Azja Express”.

W lutym Pudelek informował, że produkcja była bardzo zainteresowana udziałem prezenterki. Ostatecznie jednak także ten projekt nie doszedł do skutku. Powód miał być dokładnie ten sam – troska o syna i niechęć do wielotygodniowej rozłąki.

Jak informowano wówczas w mediach:

“Karolina nie mogłaby sobie wybaczyć, gdyby dla kariery zostawiła rocznego Franka i wyjechała bez niego za granicę, bo tego właśnie wymaga format. Wie, że ten wiek jest kluczowy dla rozwoju zdrowej emocjonalności dziecka. Wybór – choć trudny, bo Karolina jest gotowa do powrotu do pracy, zwłaszcza przy programie, który jest świetną przygodą – był oczywisty. Dobro dziecka jest najważniejsze” – mówił informator tabloidu.

Choć wielu fanów z pewnością chciałoby jak najszybciej zobaczyć Karolinę Gilon ponownie na ekranie, wszystko wskazuje na to, że prezenterka nie zamierza podejmować pochopnych decyzji. Na razie najważniejszy pozostaje dla niej syn i rodzinne życie. Nie oznacza to jednak definitywnego końca telewizyjnych planów. Wręcz przeciwnie – sama przyznaje, że jest gotowa wrócić do pracy, ale dopiero wtedy, gdy uzna, że nadszedł na to odpowiedni moment.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maryla Rodowicz pomyliła znaną tenisistkę. Nagranie krąży po sieci

Chcielibyście zobaczyć Karolinę Gilon w nowej roli na antenie TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karolina Gilon (fot. screen Player.pl) – “Dzień dobry TVN” z 28 listopada 2025
Lidia Kazen (fot. screen YouTube TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda przerwała milczenie ws. wypadku Łukasza Litewki. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Choć przez ostatnie tygodnie starała się trzymać z dala od medialnego zamieszania wokół wypadku Łukasza Litewki, teraz ponownie zabrała głos. W najnowszym wywiadzie Doda zdradziła, że od dawna posiada informacje, które dopiero teraz zaczynają wychodzić na jaw. Jej słowa mogą wywołać kolejną burzę. Dowiedz się więcej!

Sprawa tragicznego wypadku z udziałem Łukasza Litewki od wielu tygodni budzi ogromne emocje. Do zdarzenia doszło 23 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej, a śledczy wciąż analizują wszystkie okoliczności tej tragedii. W międzyczasie temat wielokrotnie wracał do mediów, a zainteresowanie opinii publicznej nie słabnie.

Jedną z osób, które od samego początku mocno zaangażowały się w sprawę, była Doda. Artystka nie ukrywała, że poruszyła ją cała sytuacja i postanowiła wykorzystać swoje zasięgi, aby pomóc w dotarciu do nowych informacji mogących mieć znaczenie dla śledztwa.

W rozmowie z portalem Kozaczek wokalistka została zapytana o najnowsze działania prokuratury oraz badanie przeszłości podejrzanego kierowcy. Jak się okazuje, informacje ujawniane obecnie przez media nie były dla niej żadnym zaskoczeniem.

“Tak, teraz została podana tożsamość tego człowieka, jego zawód, o którym ja wiedziałam już dużo, dużo wcześniej. Wtedy, kiedy prosiłam o interwencję ludzi i nawet dałam wyznaczoną nagrodę za jakiekolwiek informacje, to prosiłam wtedy o informacje dotyczące wypadku, a nie tego człowieka, bo ja już tego człowieka informacje wszystkie znałam” – powiedziała Rabczewska.

Słowa gwiazdy mogą zaskakiwać, ponieważ sugerują, że już od dłuższego czasu posiadała wiedzę dotyczącą osoby podejrzanej o spowodowanie wypadku. Jednocześnie podkreśliła, że jej działania koncentrowały się przede wszystkim na wyjaśnieniu przebiegu samego zdarzenia.

POLECAMY: Maryla Rodowicz pomyliła znaną tenisistkę. Nagranie krąży po sieci

Doda zabrała głos ws. wypadku Łukasza Litewki

Artystka ujawniła również kulisy współpracy mediów przy przygotowywaniu materiałów dotyczących sprawy. Jak zdradziła, jej otoczenie było proszone o pomoc nawet przez dziennikarzy przygotowujących reportaż dla programu „Uwaga! TVN”.

“Do mnie nawet, do mojego menadżera nawet dzwonili z TVN Uwaga, żeby poznać jakiekolwiek dane, by móc w ogóle się z nim skontaktować i zrobić ten program. Więc ja naprawdę już wszystko wiem od miesiąca” – wyznała.

To właśnie ten fragment rozmowy wywołał największe poruszenie wśród internautów. Wielu z nich zaczęło zastanawiać się, jak wiele informacji rzeczywiście udało się zdobyć wokalistce jeszcze przed oficjalnymi komunikatami śledczych.

Jeszcze większe emocje wzbudziły jednak jej słowa dotyczące możliwych konsekwencji prawnych dla podejrzanego kierowcy. Doda nie ukrywała, że przebieg całej sprawy budzi w niej ogromne zdziwienie.

“Natomiast ja nadal jestem w szoku. Nadal jestem w szoku, jak można po prostu jechać ulicą, wjechać w kogoś, (…) nie ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji, tylko po prostu mieć z tytułu głowy nieumyślne i prawdopodobnie wyrok w zawieszeniu” – wyznała.

Wokalistka została również zapytana o grożący podejrzanemu wyrok. Jak przekazała prokuratura, Sławomirowi K. grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Mimo wyraźnych emocji artystka podkreśliła jednak, że nie zamierza ingerować w przebieg postępowania.

“Obiecałam sobie, że oczywiście uszanuję decyzję wszystkich, którzy mi jasno dali do zrozumienia, łącznie z otoczeniem Łukasza, że nie będę się w to wtrącać, ale ja naprawdę mam swoje zdanie na ten temat” – stwierdziła Doda.

Warto przypomnieć, że tuż po wypadku Doda była jedną z najbardziej aktywnych osób nagłaśniających sprawę. Gwiazda nie tylko publikowała apele w mediach społecznościowych, ale również zaoferowała nagrodę pieniężną dla osób, które mogłyby przekazać śledczym cenne informacje.

Z czasem jednak postanowiła wycofać się z publicznego komentowania wydarzeń. Jak tłumaczyła, nie chciała działać wbrew oczekiwaniom rodziny Łukasza Litewki, która wyraźnie sygnalizowała, że chciałaby prowadzić sprawę bez dodatkowego medialnego rozgłosu.

“Ja tylko się wycofuję, jeżeli czuję, że się wpraszam. A tam miałam wrażenie, że po prostu nie chciałam robić czegoś wbrew woli rodziny Łukasza, więc ja swoje wiem. Mam swoje informacje, swoje źródła, a każdy sobie żyje jak chce. Mam nadzieję, że kiedyś dowiemy się prawdy” – mówiła jakiś czas temu Rabczewska na łamach Kozaczka

Choć wokalistka deklaruje dziś większy dystans do całej sprawy, jej najnowsze słowa pokazują, że temat wciąż budzi w niej ogromne emocje. Jedno jest pewne — śledztwo dotyczące wypadku Łukasza Litewki nadal pozostaje pod baczną obserwacją opinii publicznej, a kolejne ustalenia mogą jeszcze wielokrotnie wracać na pierwsze strony mediów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oto NOWI prowadzący „Dzień Dobry TVN”. Koledzy już komentują

Doda powinna się angażować w tę sprawę? Dajcie znać na naszym Facebooku i Instagramie!

Doda (fot. AKPA)
Łukasz Litewka (fot. screen Instagram Łukasz Litewka)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością