Śledź nas

showbiz

Czy Klaudia El Dursi wróci do „Hotelu Paradise”? Jaka jest Edyta Zając? Pan Lektor ujawnia, co naprawdę się dzieje za kulisami

Opublikowano

w dniu

„Hotel Paradise” to jedno z najgorętszych reality show ostatnich lat, które nie tylko gromadzi przed telewizorami miliony widzów, ale również wywołuje burzę emocji poza kamerami. Po tym, jak Klaudia El Dursi musiała zrobić przerwę z powodu ciąży, na prowadzącą została wybrana Edyta Zając. Jak wygląda zakulisowa rywalizacja i współpraca obu pań według głosu programu, czyli Pana Lektora? Dowiedz się więcej!

„Hotel Paradise” to program, który od lat elektryzuje polskich widzów. To nie tylko kolejny reality show, ale miejsce, gdzie łączą się emocje, dramaty, romanse i nieprzewidywalne zwroty akcji, które sprawiają, że kolejne sezony biją rekordy oglądalności. Program emitowany na antenie TVN7 już jesienią powróci z 11. sezonem, a jego popularność nie słabnie. Uczestnicy rywalizują o atrakcyjną nagrodę, a wszystko to rozgrywa się w luksusowym, rajskim hotelu, który staje się areną ich uczuć i konfliktów. Kluczowym elementem produkcji jest głos komentatora – Pan Lektor, który swoimi ciętymi ripostami i dowcipnymi komentarzami nadaje programowi unikalny charakter.

Za narracją „Hotelu Paradise” stoi Bartosz Łabęcki, znany szerzej jako Pan Lektor. To właśnie on jest autorem ciętych komentarzy, które idealnie podkreślają najważniejsze momenty programu, rozładowują napięcie i wprowadzają humor. Jego głos stał się nieodłącznym elementem show, a dla wielu widzów – ulubioną częścią każdego odcinka. To dzięki niemu „Hotel Paradise” wyróżnia się na tle innych reality show, nadając produkcji specyficzny, czasem sarkastyczny, ale zawsze trafny ton.

Przez pierwsze dziewięć sezonów twarzą i sercem „Hotelu Paradise” była Klaudia El Dursi – prowadząca, która zdobyła serca fanów i stała się niemalże ikoną tego show. W związku z ciążą musiała zrobić przerwę i ustąpić miejsca Edycie Zając, która prowadziła ostatni sezon i jesienią ponownie pojawi się w roli prowadzącej. To dla Edyty ogromne wyzwanie i jednocześnie szansa na pokazanie się na bardzo ważnym polu medialnym. Fani programu szybko docenili jej ciepło i profesjonalizm, co pokazuje, że potrafi się świetnie odnaleźć w trudnej roli następczyni tak popularnej koleżanki.

W wywiadzie dla portalu Party, Pan Lektor nie ukrywał, że jego relacja z Klaudią jest pełna niuansów. Porównał ją do „młodszej, wkurzającej siostry”, co doskonale oddaje emocje, które czasem pojawiają się między nimi. Mimo tych słów, które mogą wydawać się krytyczne, widać, że Pan Lektor bardzo ceni Klaudię i szanuje jej zaangażowanie i charakter.

Klaudia jest jak taka młodsza, wkurzająca siostra. To znaczy kochasz ją, w ogień za nią skoczysz, ale te wszystkie jej jakieś mądrości i teorie po prostu czasem do szału doprowadzają – powiedział.

Pan Lektor zdradził też mniej znany aspekt pracy z Klaudią:

Jak jestem na planie i mam ochotę zjeść kotleta schabowego to idę do Klaudii, bo wiadomo ona ma całą kuchnię przygotowaną i ona tam piecze, smaży, gotuje itd. Prawda jest taka, że ona jest naprawdę bardzo fajną przyjaciółką i nigdy się na niej nie zawiodłem – zdradził.

POLECAMY: Doda “uciekła” przed Izą Kisio-Skorupą? Niezręczna scena na oczach wszystkich – mamy nagranie!

Pan Lektor o Edycie Zając – ciepła i wspierająca

Z kolei relacja Pana Lektora z Edyta Zając opiera się na zupełnie innych fundamentach niż ta z Klaudią El Dursi. Bartosz Łabęcki podkreśla, że ich kontakt jest niezwykle ciepły i pełen wzajemnego wsparcia, co wyraźnie odróżnia się od bardziej burzliwych interakcji z Klaudią.

Z Edytą też mamy taką bratersko-siostrzaną zażyłość, bo znamy się jeszcze z programu „True Love”, ale z kolei Edytą mamy taki kontakt bardzo ciepły, taki na zasadzie „daj przytulaska”, „będzie dobrze Edyta”, „super wyglądasz”. Tutaj się nie przekomarzamy – wyjawił.

Zapytany o to, którą z prowadzących bardziej ceni, Pan Lektor nie potrafił wybrać:

To tak jakbyś mnie zapytała, którą córkę bardziej kocham. Mam dwie, no i wiadomo, że odpowiedź nie istnieje. Każda jest inna, z każda mamy bardzo fajne, ale nieco inne flow – odpowiedział.

POLECAMY: Andziaks i Luka ogłosili radosną nowinę – ich rodzina wkrótce się powiększy! Influencerzy podzielili się wzruszającym zdjęciem

Czy Klaudia El Dursi wróci do „Hotelu Paradise”?

Temat powrotu Klaudia El Dursi do „Hotelu Paradise” wciąż budzi ogromne zainteresowanie i emocje wśród fanów programu. Wielu z nich zastanawia się, czy i kiedy ikoniczna prowadząca, obecna w produkcji od samego początku, zdecyduje się na powrót na plan. Pan Lektor, czyli Bartosz Łabęcki, nie pozostawił w tej kwestii żadnych wątpliwości i wypowiedział się w sposób jasny i precyzyjny.

Na pewno „Hotel Paradise” jest programem Klaudii, bo ona jest z nami od początku, ona z nami ten program tworzyła od początku, ona jest wizytówką tego programu. Z kolei dwie ostatnie edycje należą do Edyty, ale nie wyobrażam sobie gdyby Klaudia chciała wrócić do „Hotelu Paradise” żeby ktokolwiek z tym dyskutował. Z drugiej strony pytanie, kiedy by chciała wrócić, bo przecież opieka nad dzieckiem nie kończy się na poradzie, więc to pewnie jeszcze chwilę potrwa – ujawnił.

Choć 11. sezon „Hotelu Paradise” jest już nagrany i czeka na emisję, w kuluarach mówi się o tym, że produkcja planuje kolejne dwie edycje – 12. i 13. Pan Lektor zaznaczył, że nie wiadomo jeszcze, kto poprowadzi te sezony, ale zarówno Klaudia El Dursi, jak i Edyta Zając nadawałyby się do tego idealnie. Jednocześnie przypomniał, że kwestie rodzinne Klaudii mogą wpłynąć na jej dostępność.

Fani mogą zacierać ręce – 11. sezon „Hotelu Paradise” wraca jesienią na antenę TVN7. To gwarancja kolejnej dawki emocji, romansów i nieoczekiwanych zwrotów akcji, które już od lat przyciągają rzesze widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler wściekła na media! Po latach milczenia broni Anny Starmach i mówi wprost: “Nie ma mojej zgody”

A Wy lubicie oglądać “Hotel Paradise”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Pan Lektor (fot. screen YouTube Przeambitni.pl)
Klaudia El Dursi (fot. biuro prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)
Edyta Zając (fot. biuro prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Magda Narożna zdradza prawdę o Zenonie Martyniuku. Nagle wspomniała o „Tańcu z Gwiazdami”

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno mówiło się o jego wielkim debiucie w tanecznym hicie Polsatu i rekordowej gaży. Teraz głos zabrała Magda Narożna, ujawniając, co naprawdę działo się za kulisami decyzji Zenona Martyniuka. Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami? Dowiedz się więcej już teraz!

Zenon Martyniuk to postać, której w Polsce nie trzeba nikomu przedstawiać. Od ponad trzech dekad pozostaje niekwestionowanym symbolem disco polo i jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rodzimej sceny muzycznej. Jego przeboje – od „Przekornego losu” po „Przez twe oczy zielone” – stały się kultowe i na stałe wpisały się w krajobraz polskich wesel, festynów i imprez plenerowych. Artysta przez lata budował swoją pozycję z dala od medialnych skandali, koncentrując się na koncertach, publiczności i muzyce, która łączy pokolenia.

Choć przez długi czas unikał udziału w telewizyjnych show, ostatnio wszystko wskazywało na to, że szykuje się jego wielki telewizyjny debiut w zupełnie nowej roli. Nie jako juror, nie jako gość specjalny, ale jako pełnoprawny uczestnik tanecznego hitu Polsatu. Dla wielu fanów byłoby to wydarzenie bez precedensu – zobaczyć króla disco polo na parkiecie, z dala od mikrofonu, w zupełnie innym świetle, walczącego o sympatię jury i widzów.

Kilka miesięcy temu „Super Express” donosił, że Zenon Martyniuk miał już podpisać kontrakt z Polsatem na udział w wiosennej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Informacja ta wywołała ogromne poruszenie zarówno wśród fanów artysty, jak i w środowisku telewizyjnym. Od lat mówiło się, że stacja marzy o pozyskaniu lidera zespołu Akcent, jednak jego napięty grafik koncertowy skutecznie uniemożliwiał jakiekolwiek zobowiązania. Tym razem jednak wszystko miało wyglądać inaczej.

Według tych samych doniesień stawka, jaką miał otrzymać Zenon Martyniuk, była wręcz rekordowa. Mówiono o kilkudziesięciu tysiącach złotych za odcinek, co czyniłoby go najlepiej opłacanym uczestnikiem w historii polskiej edycji programu. Dla porównania – większość gwiazd otrzymuje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych za występ. Nic więc dziwnego, że informacja ta wywołała falę komentarzy, spekulacji i ogromne zainteresowanie mediów.

Wszystko jednak niespodziewanie legło w gruzach. Jak ustalił serwis Plotek.pl, Zenon Martyniuk ostatecznie nie wystąpi w nadchodzącej edycji programu. Osoba z produkcji, cytowana przez tabloid, przekazała krótki, ale jednoznaczny komunikat, który rozwiał wszelkie wątpliwości co do jego udziału.

Zenek Martyniuk ostatecznie zrezygnował z udziału w programie. – Pewnie Daniel jest powodem, ale na razie wiemy tyle, że Zenka nie będzie w najnowszej edycji show – czytamy na stronie Plotek.pl.

Choć szczegóły nie zostały ujawnione, wiadomo, że chodzi o kwestie rodzinne oraz medialne zamieszanie w życiu jego syna. To właśnie te sprawy miały przeważyć szalę i sprawić, że artysta postanowił wycofać się z projektu, mimo wcześniejszych ustaleń i ogromnego zainteresowania ze strony stacji oraz widzów.

POLECAMY: Blanka ujawnia mroczne kulisy „Tańca z Gwiazdami”. O tym widzowie nie mieli pojęcia

Magda Narożna namawia Martyniuka na “TzG”

W tym samym czasie do studia „Faktu” zawitała Magda Narożna, która w rozmowie z Cezarym Wiśniewskim zdradziła, że Zenon Martyniuk sam dopytywał ją o program. Przypomnijmy, że Narożna rok temu tańczyła w parze z Piotrem Musiałkowskim, a oboje znają się doskonale z planu programu „Disco Star”. Jej słowa rzuciły zupełnie nowe światło na kulisy rozmów wokół jego potencjalnego udziału.

Ja go cały czas namawiam! Nawet rozmawialiśmy o tym, bo Zenio troszkę podpytywał właśnie co i jak. Ja mu powiedziałam, że nie będzie żałował – wyznała artystka.

Artystka nie kryła, że udział w „Tańcu z Gwiazdami” był dla niej wyjątkowym doświadczeniem, mimo trudności, z jakimi musiała się mierzyć. Jej słowa były pełne emocji i osobistych refleksji na temat programu.

To trzeba po prostu przeżyć. Ja wiem, że to wygląda strasznie, ja też miałam różne momenty w “Tańcu z gwiazdami”, bo u mnie rzeczywiście kontuzyjnie było poważnie, ale to była piękna historia. Tego nikt mi nie zabierze. Nikt mi nie zabierze ludzi, których poznałam – dodała.

W dalszej części rozmowy Magda Narożna podkreśliła, że nie każdy musi być perfekcyjny, by odnaleźć się w tym formacie, a kluczowa jest osobowość i autentyczność uczestnika.

Najwyżej odpadnie się po dwóch odcinkach. Kurczę, nie każdy jest geniuszem. Nie każdy musi robić wszystko, wiesz, w stu procentach tak perfekcyjnie. Ja też w tym perfekcyjna nie byłam – stwierdziła.

Na koniec artystka dodała słowa, które wielu fanów uznało za wyjątkowo poruszające i trafne w kontekście Zenona Martyniuka.

Ale Zenio ma osobowość. Zenio ma w sobie coś takiego, że ludzie go kochają i tak łatwo nie dadzą odpaść, jeżeli oczywiście zdecyduje się na udział. Ja będę go nakłaniała i mam nadzieję, że w końcu się zgodzi – powiedziała Narożna.

Choć król disco polo tym razem nie pojawi się na parkiecie, jego nazwisko wciąż elektryzuje media i fanów. Temat jego udziału w „Tańcu z Gwiazdami” zapewne jeszcze powróci, bo zainteresowanie jego osobą nie słabnie, a widzowie wciąż liczą, że kiedyś zobaczą go w tej roli. Czy to tylko chwilowa rezygnacja, czy definitywne pożegnanie z tanecznym show? O tym dowiemy się w swoim czasie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]

Chcielibyście zobaczyć Zenona Martyniuka w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Zenon Martyniuk (fot. screen YouTube Polsat)
(fot. screen program “Halo tu Polsat” (odcinek z 22.12.2024))
Magda Narożna i Piotr Musiałkowski (fot. AKPA/zdjęcie prasowe Polsat) – odcinek 3 (wiosna 2025)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Blanka ujawnia mroczne kulisy „Tańca z Gwiazdami”. O tym widzowie nie mieli pojęcia

Opublikowano

w dniu

przez

Za scenicznym uśmiechem i milionami odsłon kryje się rzeczywistość, która nie ma nic wspólnego z bajką o szybkim sukcesie. Blanka Stajkow w ostatnich miesiącach przeszła więcej, niż wielu artystów przez całą karierę. Co naprawdę kosztuje ją popularność i kolejne zawodowe decyzje? Dowiedz się więcej, jak wspomina udział w „Tańcu z Gwiazdami”?

Po udziale w Eurowizji Blanka Stajkow niemal z dnia na dzień stała się jedną z najgłośniejszych postaci młodego pokolenia w polskim show-biznesie. Jej kariera przyspieszyła w tempie, które dla wielu mogłoby okazać się przytłaczające. Dziś jej profil na Instagramie śledzi ponad 340 tysiące osób, a każda publikacja wywołuje lawinę komentarzy, reakcji i emocji. To nie tylko liczby – to realny wpływ, który sprawia, że Blanka znajduje się pod nieustanną obserwacją fanów i krytyków.

Ostatnie miesiące były dla artystki wyjątkowo intensywne i wymagające. Wiosną zeszłego roku widzowie mogli oglądać ją w programie „Taniec z Gwiazdami”, gdzie zaprezentowała się z zupełnie innej strony niż dotychczas. Choć nie sięgnęła po Kryształową Kulę, piąte miejsce, które zajęła razem ze swoim partnerem tanecznym Mieszkiem Masłowskim, okazało się ogromnym sukcesem wizerunkowym. Publiczność doceniła jej determinację, ciężką pracę i gotowość do wychodzenia poza strefę komfortu.

Udział w tanecznym show był dla Blanki nie tylko przygodą, ale też prawdziwą próbą charakteru. Wielu fanów dopiero wtedy zobaczyło, ile wysiłku kosztuje ją każda kolejna decyzja zawodowa. Intensywne treningi, presja czasu i oczekiwań sprawiły, że artystka musiała zmierzyć się z własnymi słabościami. To właśnie ten etap kariery przekonał wielu sceptyków, że Blanka Stajkow nie jest jedynie eurowizyjnym „produktem”, lecz ambitną i pracowitą artystką.

Kolejnym, zaskakującym krokiem w jej karierze została rola trenerki w programie „The Voice Kids”. Dla młodej wokalistki to ogromne wyróżnienie, ale też odpowiedzialność, jakiej wcześniej nie musiała dźwigać. Ocena dziecięcych talentów, praca z młodymi uczestnikami i dzielenie się własnym doświadczeniem scenicznym wymagają nie tylko wiedzy, ale też empatii i cierpliwości. To zupełnie nowy rozdział, który może na długo zmienić sposób postrzegania Blanki w branży.

Choć efekty jej pracy w „The Voice Kids” widzowie zobaczą dopiero w lutym 2026 roku, już teraz wiadomo, że artystka konsekwentnie buduje swoją pozycję poza samą sceną muzyczną. Blanka udowadnia, że potrafi odnaleźć się w różnych formatach telewizyjnych i nie boi się odpowiedzialnych ról. Dla wielu obserwatorów to jasny sygnał, że jej kariera nie jest dziełem przypadku, lecz przemyślanej strategii.

POLECAMY: Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]

Blanka wspomina udział w “Tańcu z Gwiazdami”

Na tym jednak lista jej aktywności się nie kończy. Ostatnio Blanka wystąpiła podczas „Sylwestra z Dwójką”, gdzie zaprezentowała swoje największe przeboje, w tym eurowizyjne „Solo”. Dużym zaskoczeniem okazał się także jej sceniczny duet z Malikiem Montaną, który wywołał spore poruszenie wśród widzów. Artystka udowodniła, że potrafi odnaleźć się zarówno w popowym repertuarze, jak i we współpracy z artystami reprezentującymi zupełnie inne muzyczne światy.

Kilka dni później Blanka pojawiła się w programie „Pytanie na śniadanie”, gdzie po raz pierwszy zaprezentowała swój najnowszy singiel „Memories”. Tytuł utworu, który po polsku oznacza „wspomnienia”, nie jest przypadkowy. Piosenka stała się pretekstem do refleksji nad ostatnim, niezwykle intensywnym rokiem w jej życiu. To właśnie wtedy artystka zaczęła coraz częściej mówić o kulisach swojej pracy i emocjach, które jej towarzyszą.

W związku z premierą singla Blanka nagrała także TikToka na profil RMF FM, w którym wróciła pamięcią do wydarzeń z „Tańca z Gwiazdami”. Nie ukrywała, że za telewizyjnym blaskiem kryły się momenty skrajnego wyczerpania i bólu:

Na pewno muszę wspomnieć o programie pod tytułem “Taniec z Gwiazdami”. Tam było dużo śmiesznych momentów i było też dużo strasznych momentów, kiedy na przykład byłam pod kroplówką, bo ledwo co żyłam i musiałam zaraz wychodzić na scenę i nie pamiętam choreografii, albo kiedy skręciłam sobie i obiłam kostkę. Sporo tego było, więc wspomnienia są i wspaniałe i ciekawe, czasem mocne, ale wszystkie są to wspomnienia i po to żyjemy, żeby robić niesamowite wspomnienia – mówiła na nagraniu.

Te słowa pokazują zupełnie inne oblicze medialnego sukcesu. Blanka otwarcie przyznała, że jej droga nie była usłana różami, a cena, jaką płaci za popularność, bywa bardzo wysoka. Kroplówki, kontuzje i stres to elementy, których widzowie zazwyczaj nie widzą, oglądając kolorowe występy w telewizji. Artystka zdecydowała się jednak mówić o tym głośno, przełamując tabu idealnego życia gwiazd.

Jak widać, od czasu Eurowizji Blanka przeszła długą i wymagającą drogę. Zgromadziła wokół siebie setki tysięcy fanów i słuchaczy, ale zamiast spocząć na laurach, konsekwentnie idzie dalej. Nowa muzyka, kolejne projekty telewizyjne i szczerość wobec odbiorców sprawiają, że jej historia wciąż się rozwija. Singiel „Memories” jest nie tylko podsumowaniem przeszłości, ale też zapowiedzią tego, że Blanka Stajkow jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?

Będziecie oglądać “The Voice Kids” z Blanką? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

@radio_rmffm A Dziś na naszej antenie po raz pierwszy wybrzmiała piosenka „Memories” ⬇️ Kto już słyszał? Dajcie znać w komentarzach! 🎧💛 #rmffm #premiera #blanka ♬ dźwięk oryginalny – RMF FM
Blanka (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Blanka i Malik Montana (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Blanka (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Blanka i Malik Montana (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Blanka i Malik Montana (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Blanka (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat, “Taniec z Gwiazdami” wiosna 2025 (odcinek 6)
Blanka (fot. zdjęcie prasowe TVP) – plan programu “The Voice of Poland)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]

Opublikowano

w dniu

przez

W sobotnim odcinku „The Voice Senior” padną słowa, które poruszą nie tylko uczestników, ale i widzów przed telewizorami. Jedna z trenerek otworzy się jak nigdy dotąd, wracając wspomnieniami do dzieciństwa i ukochanego ojca. Co dokładnie wydarzy się na scenie i dlaczego ta historia tak poruszy publiczność? Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!

„The Voice Senior” od momentu swojej premiery w 2019 roku konsekwentnie buduje pozycję jednego z najbardziej autentycznych programów muzycznych w polskiej telewizji. To format, który nie stawia na młodość i chwilową popularność, lecz na doświadczenie, emocjonalną głębię i życiowe historie. Seniorzy pojawiający się na scenie niejednokrotnie udowadniają, że pasja do muzyki może być silniejsza niż trema, a determinacja większa niż u artystów rozpoczynających dopiero swoją drogę.

Kilka tygodni temu wystartowała siódma odsłona programu, w której trenerami są Alicja Majewska, Andrzej Piaseczny, Robert Janowski oraz debiutująca w tej roli Majka Jeżowska. Już od pierwszych odcinków było jasne, że nowa trenerka wnosi do formatu ogromne pokłady emocji, empatii i osobistych historii. To właśnie ona postanowiła podzielić się niezwykle intymnym wspomnieniem ze swojego dzieciństwa.

Przed widzami talent show właśnie ostatnie „Przesłuchania w ciemno”. W dzisiejszym odcinku poznamy ostateczny skład drużyn Alicji Majewskiej, Andrzeja Piasecznego, Majki Jeżowskiej i Roberta Janowskiego. Wśród uczestników walczących o przejście do kolejnego etapu pojawi się Zbigniew Guzowski, którego imię stało się dla Majki impulsem do osobistych zwierzeń.

Chciałam powiedzieć tylko, że mój tato miał na imię Zbyszek. Bardzo lubię to imię. I też bardzo ładnie śpiewał, chociaż był lekarzem stomatologiem – wyznała Jeżowska.

Artystka z uśmiechem wspominała czasy, kiedy potężny głos ojca nieco ją onieśmielał, zwłaszcza w miejscach publicznych. Te drobne, rodzinne sytuacje z czasów dzieciństwa do dziś wywołują w niej emocje, które trudno ukryć nawet przed kamerami.

Jak się urodziłam, nie wiedziałam, że tato ładnie śpiewał, bo był lekarzem. Ale zawsze, jak chodziliśmy do kościoła w niedzielę, to śpiewał bardzo głośno. Ja się wtedy wstydziłam i go trącałam, mówiłam: „Tato, nie śpiewaj tak głośno, ludzie się patrzą”. Wstydziłam się tego – opowiadała na planie programu.

POLECAMY: Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?

Majka Jeżowska wzruszająco o swoim ojcu

Okazuje się, że wokalny talent ojca gwiazdy objawiał się już w najmłodszych latach w niezwykle spektakularny sposób. Jego głos miał taką moc, że robił wrażenie nie tylko na domownikach, ale i na sąsiadach.

W dzieciństwie miał piękny, bardzo mocny głos. Mieszkał w Stanisławowie koło Lwowa, wychodził na balkon i jako mały chłopiec śpiewał arie Kiepury. I podobno sąsiadom dzwoniły szklanki w kredensach! – wspominała.

Słowa Majki Jeżowskiej wywołały uśmiech i wzruszenie nie tylko wśród publiczności, ale także w gronie trenerów. Szczególnie zareagowała Alicja Majewska, która nie omieszkała podsumować tej rodzinnej historii z humorem i ciepłem.

A potem zaczęłaś sama bardzo głośno śpiewać! – skwitowała Majewska.

W najbliższym odcinku, który zostanie wyemitowany w sobotę o godzinie 20:00 w TVP2 i TVP VOD, widzowie usłyszą jeszcze wiele anegdot z życia trenerów i uczestników. Program po raz kolejny pokaże, że za każdym głosem kryje się historia, często bardziej poruszająca niż sam występ.

„The Voice Senior” konsekwentnie udowadnia, że scena nie jest zarezerwowana wyłącznie dla młodych artystów. Uczestnicy programu to często osoby, które przez dekady śpiewały wyłącznie dla rodziny, znajomych lub samego siebie. Dla wielu z nich udział w show jest pierwszym momentem, gdy mogą publicznie powiedzieć: „to też jest moje marzenie”.

Ogromną siłą programu są historie uczestników, które niejednokrotnie poruszają bardziej niż same występy wokalne. Miłość, strata, choroba, trudne decyzje życiowe czy odwaga, by po sześćdziesiątce lub siedemdziesiątce wyjść na scenę – to właśnie te elementy sprawiają, że widzowie tak chętnie wracają przed telewizory. A wzruszające wyznanie Majki Jeżowskiej to kolejny dowód na to, że „The Voice Senior” to znacznie więcej niż tylko muzyczny talent show.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa para prowadzących w telewizji śniadaniowej. Kulisy ich angażu są zaskakujące – wiemy, kiedy debiut

Oglądacie “The Voice Senior”? Jeśli tak, to którego trenera lub trenerkę lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

wideo: materiał promocyjny tvp
Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?

Opublikowano

w dniu

przez

Miał być hit, a wyszła medialna bomba. Widzowie zobaczyli coś, czego absolutnie się nie spodziewali, a reakcje gwiazd tylko dolały oliwy do ognia. Co wydarzyło się naprawdę i dlaczego ta decyzja wciąż dzieli fanów? Dowiedz się więcej, co powiedział Smolasty o występie z Imi!

Podczas tegorocznej „Sylwestrowej Mocy Przebojów” Telewizji Polsat Smolasty był jednym z najbardziej wyczekiwanych artystów wieczoru. Wokalista zaprezentował swoje największe przeboje, a wśród nich znalazł się także utwór „Nim zajdzie słońce”, który jeszcze niedawno dominował na listach przebojów. Widzowie szybko jednak zauważyli, że na scenie brakuje jednej, kluczowej postaci – Dody, z którą piosenka była pierwotnie nagrana i która przez wielu fanów uznawana jest za jej nieodłączną część.

Zamiast królowej polskiego show-biznesu u boku Smolastego pojawiła się Klaudia Jóźwiak, znana szerzej jako Imi. Dla części publiczności była to kompletna niespodzianka, a dla innych wręcz szok. Artysta do tej pory nie wykonywał tego utworu z inną wokalistką, dlatego już pierwsze sekundy występu wzbudziły konsternację zarówno wśród widzów przed telewizorami, jak i tych zgromadzonych pod sceną.

Doda nie raz komentowała sprawę i nie ukrywała, że uznaje zachowanie Smolastego za zniewagę.

Nikt mnie o to nie zapytał. Smolasty mnie o tym nie poinformował […] Jest to zachowanie wbrew wszystkim zasadom naszego kodeksu pracy, jeżeli chodzi o bycie artystą i współpracę między artystami – mówiła jakiś czas temu Doda.

Przez długi czas Smolasty nie komentował sytuacji, aż w końcu zabrał głos w rozmowie z Olą Filipek na antenie RMF FM, gdzie pojawił się razem z Imi. Wtedy też po raz pierwszy szerzej wyjaśniono, jak wyglądała ta decyzja od kuchni. Klaudia przyznała, że propozycja wspólnego występu była dla niej ogromnym zaskoczeniem i nie przyszła jej łatwo.

Na pewno byłam w szoku. Nie spodziewałam się tego. Byłam uradowana, a z drugiej strony lekko przerażona, bo była to dosyć nietypowa sytuacja, umówmy się. Chwilkę mi zajęło, troszkę się zastanawiałam nad tym. Jestem dosyć emocjonalną osobą i staram się nikomu nie uprzykrzać życia. Praktycznie jestem niekonfliktowa raczej. […] To była wspaniała propozycja, ale byłam wystraszona, więc chwilkę to po prostu zajęło. Więc to nie było, że od razu mówiłam “Jezu, tak”. Troszkę się musiałam po prostu namyśleć z tym – tłumaczyła.

Smolasty zwrócił uwagę na reakcje, jakie spadły na Imi po występie i na to, jak próbował ją przed nimi chronić.

Wytłumaczyłem jej wszystkie schematy, wszystkie zachowania ludzi, którzy po prostu lubią czasem wylać emocje z życia na osobę, która jest eksponowana aktualnie w mediach i to nie ma nic wspólnego z tobą, tylko po prostu ktoś ma zły dzień i wylewa na ciebie swój gorszy dzień – mówił raper.

Imi nie ukrywała, że cała sytuacja była dla niej trudna emocjonalnie, choć skala negatywnych reakcji okazała się mniejsza, niż się spodziewała.

Na pewno było to ciężkie doświadczenie, bo tak jak powiedziałam, raczej jestem osobą niekonfliktową, więc dla mnie to było coś nowego. Było bardzo mało takich komentarzy, to było zaskakujące, że mimo całej aury, całej afery, która wyszła, po prostu było niewiele komentarzy takich bardzo negatywnych – dodała Imi.

Smolasty podkreślił też, że od początku czuł się odpowiedzialny za sytuację i wsparcie swojej scenicznej partnerki.

Byliśmy po jednej stronie, my gramy do jednej bramki. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji, niż nie wspierać ani nie pocieszać Imi – stwierdził “Smoła”.

POLECAMY: Nowa para prowadzących w telewizji śniadaniowej. Kulisy ich angażu są zaskakujące – wiemy, kiedy debiut

Smolasty odpowiada na słowa Dody

W dalszej części rozmowy raper odniósł się bezpośrednio do zarzutów i kontrowersji wokół wykonania „Nim zajdzie słońce” bez Dody. W jego ocenie decyzja była uzasadniona i wynikała z realiów medialnych.

Pomysł z Sylwestrem wpadł z tego powodu, że stacje się poróżniły. Graliśmy w innych stacjach i już o tym wspominałem i nie chcę się powtarzać. A że Imi ma świetny wokal, to chciałem mieć damski głos w utworze, który jest na mojej płycie, która wyjdzie. Mówimy o utworze “Nim zajdzie słońce”. To jest utwór z mojego albumu i oryginalnie graliśmy go wspólnie. Natomiast w sytuacji, kiedy gramy w innych stacjach, nie będę śpiewał dwóch męskich zwrotek. Też nie będę grał połowy utworu. Ludzie w Toruniu bardzo oczekiwali i w telewizji całego kawałka, więc nie było po prostu wyjścia i uważam, że postąpiłem w porządku – stwierdził Smolasty.

Mimo tych wyjaśnień spór wśród fanów nie słabnie. Jedni rozumieją argumentację Smolastego, inni pozostają wierni Dodzie i uważają, że jej miejsce w tym utworze było niezastąpione. Emocje wciąż są żywe, a temat regularnie powraca w mediach.

Jedno jest pewne – ten sylwestrowy występ przeszedł do historii nie tylko jako muzyczne wydarzenie, ale także jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych momentów ostatnich miesięcy w polskim show-biznesie. A odpowiedź na pytanie, czy ta sprawa kiedykolwiek zostanie definitywnie zamknięta, wciąż pozostaje otwarta.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Socha zdradziła kulisy końca „Przyjaciółek”. Tak aktorki dowiedziały się o decyzji Polsatu

Co uważacie o tej medialnej dramie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Smolasty, Klaudia Jóźwiak (fot. AKPA) – “Sylwestrowa Moc Przebojów”
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Sylwester z Dwójką”

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością