news
Doda komentuje spotkanie z Nawrockim. Oto, co udało się załatwić
Zaczęło się od wizyt w schroniskach i dramatycznych relacji w mediach społecznościowych, a skończyło na rozmowie na najwyższym szczeblu władzy. Zaangażowanie Dody przestało być tylko społeczną inicjatywą, stało się politycznym problemem. Co wydarzyło się w Pałacu Prezydenckim? Dowiedz się więcej!
Kiedy Doda zdecydowała się otwarcie mówić o dramatycznych warunkach panujących w niektórych schroniskach, nikt nie przypuszczał, że jej działania doprowadzą aż do Pałacu Prezydenckiego. Artystka nie ograniczyła się do medialnych apeli czy emocjonalnych wpisów – ruszyła w Polskę, odwiedzała placówki, dokumentowała nieprawidłowości i nagłaśniała historie zwierząt, które zamiast opieki doświadczały cierpienia. Jej zaangażowanie szybko przybrało skalę, która przestała być ignorowana nie tylko przez opinię publiczną, ale także przez polityków.
Wszystko zaczęło się zimą, gdy kraj zmagał się z mrozami, a tysiące bezdomnych zwierząt walczyły o przetrwanie. Doda nie czekała na działania instytucji – z własnych środków finansowała budy, organizowała ich docieplanie i apelowała o adopcje. Jednocześnie zaczęła ujawniać kulisy funkcjonowania niektórych schronisk, które zamiast ratować zwierzęta, stawały się dla nich miejscem cierpienia, chorób i śmierci. Jej relacje wstrząsnęły internautami i uruchomiły falę społecznego sprzeciwu wobec patologii w systemie opieki nad zwierzętami.
Z czasem okazało się, że doraźna pomoc to za mało. Nawet największe zaangażowanie jednostki nie było w stanie naprawić systemu, który od lat funkcjonował wadliwie. Doda zaczęła więc domagać się zmian systemowych – kontroli, nowych przepisów i realnej odpowiedzialności osób zarządzających schroniskami. Jej działania przestały mieć charakter wyłącznie interwencyjny, stały się otwartą walką z mechanizmami, które przez lata pozwalały na funkcjonowanie patologii pod przykrywką legalności.
Pierwszym głośnym przypadkiem było schronisko w Bytomiu, gdzie Doda publicznie mówiła o nieprawidłowościach i domagała się zmian. Niedługo później nagłośniła sytuację w ośrodku „Happy Dog” w Sobolewie, którego właściciel Marian D. usłyszał zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Choć sprawa do dziś nie została prawomocnie rozstrzygnięta, placówkę zamknięto, a dla wielu był to dowód, że medialna presja i zaangażowanie artystki mogą realnie zmieniać rzeczywistość.
Do południa pojawiły się informacje, że Doda ma się spotkać z prezydentem Karolem Nawrockim. Początkowo wielu odbierało te doniesienia jako medialną sensację lub spekulację, jednak napięcie rosło z każdą godziną. Jej wcześniejsze działania, wystąpienia w komisjach sejmowych i nacisk społeczny sprawiły, że temat praw zwierząt trafił na najwyższy szczebel władzy. Wkrótce okazało się, że to nie plotka – spotkanie rzeczywiście doszło do skutku.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Poznaj pierwszego uczestnika „Farmy”. Zdradzamy, kim jest
Doda już po spotkaniu z prezydentem Nawrockim
Stało się jasne, że spotkanie z parą prezydencką doszło do skutku. Jakie wnioski z niego płyną? Doda nie kryła entuzjazmu wobec rozmowy z prezydentem, choć wskazała na jeden zaskakujący fakt – pewne informacje nie były wcześniej znane samemu Karolowi Nawrockiemu. Już na początku podkreśliła, że opuszcza Pałac Prezydencki z bardzo dobrymi odczuciami po rozmowie zarówno z Karolem Nawrockim, jak i z pierwszą damą Martą Nawrocką. Para prezydencka zrobiła na niej wyraźnie pozytywne wrażenie.
Wracam ze spotkania z parą prezydencką. Jestem bardzo zadowolona z tego spotkania. Porozmawialiśmy absolutnie o wszystkim tym, co było najważniejsze i też widzę po drugiej stronie ogromną chęć pomocy. Wierzę, że to nie będą słowa bez pokrycia – powiedziała na Instagramie.
Te słowa jasno pokazują, że rozmowa nie była kurtuazyjnym gestem, lecz poważną dyskusją o realnych zmianach w prawie i funkcjonowaniu systemu ochrony zwierząt w Polsce.
Artystka podkreśliła, że brak wiedzy na temat realiów panujących w części schronisk nie dotyczył wyłącznie społeczeństwa. Jak zaznaczyła, skala patologii nie była w pełni znana nawet na najwyższych szczeblach władzy, a sam prezydent nie miał świadomości, z jakimi mechanizmami mierzy się system opieki nad zwierzętami.
Nie tylko my nie mieliśmy świadomości jak funkcjonują patoschroniska i ile sadystów zgodnie z prawem może obejmować nad nimi władzę. Prezydent również nie miał tej świadomości. Jestem pewna, że dokona wszelkich starań żeby to zmienić – stwierdziła.
Spotkanie w Pałacu Prezydenckim stało się symbolicznym momentem przełomu. Doda nie tylko przekazała swoje doświadczenia z pierwszej linii frontu walki o prawa zwierząt, ale również jasno wskazała, jakie mechanizmy wymagają natychmiastowej zmiany. Jej słowa, poparte faktami, relacjami z terenu i społecznym wsparciem, nadały całej rozmowie ciężar, którego nie można zlekceważyć. To już nie był głos celebrytki – to był głos obywatelki domagającej się reform.
Nie bez znaczenia pozostaje reakcja internautów, którzy od miesięcy wspierali artystkę w jej działaniach. Dla wielu z nich fakt, że Doda zasiadła przy jednym stole z Karolem Nawrockim, stał się dowodem, że presja społeczna działa. To moment, w którym głos ludzi, zwierząt i aktywistów dotarł na najwyższy szczebel władzy, przekraczając granice świata show-biznesu i mediów.
Teraz pozostaje kluczowe pytanie: czy to spotkanie przyniesie realne zmiany, czy pozostanie jedynie symbolicznym gestem? Doda wyraźnie wierzy w to pierwsze, podkreślając determinację pary prezydenckiej i ich gotowość do działania. Jeśli zapowiedzi przełożą się na konkretne decyzje legislacyjne, może to być początek największej reformy systemu ochrony zwierząt w Polsce od lat – reformy, która narodziła się nie w gabinetach urzędników, lecz w schroniskach, gdzie zaczęła się walka jednej artystki o tych, którzy nie mają głosu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Honorata Skarbek trafiła do szpitala i wystosowała dramatyczny apel
Jesteście zaskoczeni spotkaniem Dody z prezydentem Nawrockim? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
-
Głęboko wierzę że to będzie dobra droga żeby raz na zawsze, dać dobre i godne życie pasą , A tych którzy im to zrobili, i dopuścili się czynów haniebnych dla własnych korzyści, dostali to na co zasłużyli , mordujac najlepszego przyjaciela człowieka, jakim jest pies,
news
Roxie Węgiel już tak nie wygląda. Nowy kolor włosów to dopiero początek
Roksana Węgiel po raz kolejny zaskoczyła swoich fanów. Wokalistka pokazała na Instagramie nową odsłonę swojego wizerunku, a uwagę natychmiast przyciągnęły jej długie, błękitne włosy oraz bardzo odważna stylizacja. Fani nie kryli zachwytu. Dowiedz się więcej!
Roksana Węgiel od dłuższego czasu konsekwentnie umacnia swoją pozycję na polskiej scenie muzycznej. Wokalistka niedawno wydała nowy album „Błękit”, który spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy. Artystka nie zwalnia jednak tempa i intensywnie koncertuje w całej Polsce, promując premierowy materiał oraz spotykając się podczas występów z tysiącami swoich fanów.
Ostatnie miesiące są dla Roksany Węgiel wyjątkowo intensywne. Wokalistka regularnie pojawia się na największych muzycznych wydarzeniach i festiwalach, a jej nowe utwory coraz częściej wybrzmiewają ze scen przed ogromną publicznością. Podczas koncertów fani chętnie śpiewają razem z nią, pokazując, że nowa era w karierze artystki spotkała się z dużym zainteresowaniem.
Tym razem jednak Roksana Węgiel postanowiła przyciągnąć uwagę nie tylko muzyką. Na Instagramie opublikowała serię zmysłowych kadrów, na których zaprezentowała się w zupełnie nowej odsłonie. Największą niespodzianką okazała się fryzura – wokalistka ma na zdjęciach długie, proste i intensywnie błękitne włosy.
POLECAMY: Małgorzata Kożuchowska bez makijażu. Tak wygląda na wakacjach. Zaskoczeni?
Roxie Węgiel przeszła zaskakującą metamorfozę
Wszystko wskazuje na to, że błękitna fryzura jest jedynie peruką, jednak efekt okazał się na tyle wyrazisty, że natychmiast zwrócił uwagę obserwatorów. Roksana Węgiel najwyraźniej doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak mocno można wykorzystać wygląd do budowania muzycznej ery. Tym razem kolor włosów idealnie współgra bowiem z tytułem jej najnowszego albumu.
Pod postem bardzo szybko pojawiła się lawina pozytywnych komentarzy. Fani zachwycali się zarówno samą fryzurą, jak i całym wizerunkiem artystki. Wiele osób zwracało uwagę na to, że błękitne włosy wyjątkowo dobrze komponują się z jej urodą i charakterem nowej muzycznej odsłony.
“Ślicznie wyglądasz; Roxie czad!; Możesz w tej peruce występować zawsze; Jesteś jak syrenka; Tobie to we wszystkim ładnie” – pisali fani w social mediach.
Na fryzurze jednak się nie skończyło. Roksana Węgiel zadbała o to, by cała stylizacja była spójna i mocno nawiązywała do jej obecnego wizerunku. Wokalistka postawiła na czarną, dopasowaną skórzaną kurtkę z wyraźnymi suwakami i gorsetowym sznurowaniem. Całość uzupełniła legginsami ozdobionymi srebrnymi, metalowymi nitami oraz ciemnymi botkami.
Tak mocny zestaw doskonale współgra z błękitnymi włosami i tworzy zdecydowanie bardziej drapieżny wizerunek artystki. Roksana Węgiel po raz kolejny pokazuje, że nie boi się eksperymentować ze swoim wyglądem i dostosowywać go do kolejnych etapów swojej kariery. Tym razem postawiła na połączenie kobiecości, rockowego charakteru i mocnych kolorystycznych akcentów.
Nie jest również przypadkiem, że właśnie błękit znalazł się w centrum tej stylizacji. Roksana Węgiel od pewnego czasu intensywnie promuje swój najnowszy album „Błękit”, dlatego kolor stał się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jej obecnej ery. Wokalistka zdaje się konsekwentnie budować wokół płyty cały świat wizualny, w którym muzyka, moda i wizerunek tworzą jedną spójną całość.
Wygląda więc na to, że Roksana Węgiel nie zamierza jeszcze kończyć swojej „błękitnej ery”. Nowa fryzura, odważna stylizacja i kolejne koncerty są częścią promocji albumu, który zajmuje obecnie ważne miejsce w jej karierze. Fani najwyraźniej są zachwyceni kierunkiem, w którym podąża artystka, a jej najnowsze zdjęcia tylko potwierdzają, że era „Błękitu” dopiero się rozkręca.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obowiązkowe napiwki? Bosacka NIE WYTRZYMAŁA po słowach Mateusza Gesslera
Jak Wam się podoba nowa Roxie Węgiel? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Małgorzata Kożuchowska bez makijażu. Tak wygląda na wakacjach. Zaskoczeni?
Małgorzata Kożuchowska od lat zachwyca elegancją i perfekcyjnym wizerunkiem, ale tym razem postanowiła pokazać fanom znacznie bardziej naturalną stronę. Aktorka wybrała się do Portugalii i opublikowała serię wakacyjnych zdjęć, na których wygląda zupełnie inaczej niż podczas branżowych wydarzeń. Dowiedz się więcej!
Małgorzata Kożuchowska od lat uchodzi za jedną z najlepiej ubranych i najbardziej stylowych polskich aktorek. Jej publiczny wizerunek kojarzy się z klasą, elegancją i ogromną dbałością o szczegóły. Na czerwonych dywanach aktorka niemal zawsze pojawia się w dopracowanych stylizacjach, perfekcyjnej fryzurze i charakterystycznym makijażu. Nic więc dziwnego, że jej kolejne kreacje często są szeroko komentowane przez fanów i media.
Aktorka od dekad pozostaje również jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd polskiej sceny. Przez lata stworzyła wiele popularnych ról, dzięki którym zyskała ogromne grono wiernych widzów. W ostatnim czasie ponownie znalazła się w centrum zainteresowania za sprawą występu w serialu „Aniela” Netfliksa oraz powrotu do jednej ze swoich najbardziej kultowych postaci, czyli Natalii Boskiej w „Rodzince.pl”.
Na swoim koncie Małgorzata Kożuchowska ma również role w takich produkcjach jak „M jak miłość”, „Druga szansa”, „Motyw” czy „Listy do M”. Przez lata konsekwentnie budowała swoją pozycję, stając się jedną z najbardziej wszechstronnych i cenionych polskich aktorek. Tym razem jednak uwagę fanów przyciągnęło nie jej aktorstwo, a zupełnie inna kwestia.
POLECAMY: Obowiązkowe napiwki? Katarzyna Bosacka NIE WYTRZYMAŁA po słowach Mateusza Gesslera
Kożuchowska pokazała kadry z wakacji
W ostatnich dniach sierpnia Małgorzata Kożuchowska wybrała się do Portugalii. Aktorka odwiedziła między innymi Obidos, Nazare i Lizbonę, a także spędziła czas nad Oceanem Atlantyckim. Jak przyznała w mediach społecznościowych, kraj zrobił na niej ogromne wrażenie i nie wyklucza, że będzie tam wracać.
“Odkryłam miejsce, do którego będę wracać! Portugalia mnie ponownie oczarowała! Serdecznością ludzi, klimatem, widokami, jedzeniem! Było tak, jak lubię: pysznie, pięknie i na luzie! Obidos, Nazare, Lizbona, Ocean Atlantycki i te fale…” – napisała.
Aktorka podzieliła się z obserwatorami sielskimi kadrami z wyjazdu. Nie zabrakło pięknych widoków, portugalskich uliczek i nadmorskiego klimatu. Jednak tym razem to nie tylko miejsce, które odwiedziła Kożuchowska, wzbudziło zainteresowanie internautów. Fani zwrócili uwagę również na samą aktorkę.
Małgorzata Kożuchowska zdecydowała się bowiem pokazać w znacznie bardziej codziennej odsłonie. Gwiazda, którą zwykle oglądamy w perfekcyjnie przygotowanych stylizacjach, podczas oficjalnych wydarzeń czy na czerwonych dywanach, tym razem postawiła na wakacyjny luz. Naturalniejszy wygląd doskonale pasował do atmosfery portugalskiego urlopu i beztroskich chwil nad oceanem.
Taka odsłona aktorki może być dla części fanów zaskoczeniem, ponieważ Kożuchowska przez lata przyzwyczaiła odbiorców do bardzo charakterystycznego, eleganckiego stylu. Jej wizerunek jest niezwykle konsekwentny, dlatego każde zdjęcie pokazujące ją w bardziej prywatnej i swobodnej wersji szybko przyciąga uwagę. Tym razem aktorka pokazała, że również podczas wakacji potrafi całkowicie odciąć się od zawodowego blasku fleszy.
Wakacyjny odpoczynek nie potrwa jednak wiecznie. Już niebawem Małgorzata Kożuchowska ponownie pojawi się na ekranach, a jej fani z pewnością czekają na kolejne spotkanie z Natalią Boską. Nowa seria „Rodzinki.pl” z udziałem aktorki zadebiutuje 12 września o godz. 20:00 na antenie TVP2. Wszystko wskazuje więc na to, że po portugalskim urlopie Kożuchowska wróci do pracy i ponownie dostarczy widzom emocji przed telewizorami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim BRONI Martyniuka? Wokalista ostro reaguje na aferę z Jackiem Kawalcem
Cenicie Małgorzatę Kożuchowską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Obowiązkowe napiwki? Bosacka NIE WYTRZYMAŁA po słowach Gesslera
Temat napiwków ponownie wywołał gorącą dyskusję. Tym razem wszystko za sprawą mocnych słów Mateusza Gesslera, który uważa, że dodatkowe wynagrodzenie dla obsługi powinno być obowiązkiem każdego gościa restauracji. Na jego stanowisko zdecydowała się odpowiedzieć Katarzyna Bosacka, a jej słowa mogą zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
Kwestia napiwków od lat dzieli Polaków. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostawienie dodatkowego wynagrodzenia dla kelnera jest mocno zakorzenione w kulturze, w Polsce napiwek wciąż traktowany jest przede wszystkim jako dobrowolny wyraz uznania za dobrą obsługę. Jedni uważają, że należy go zostawiać niemal zawsze, inni są zdania, że klient powinien sam decydować, czy i ile pieniędzy chce dodatkowo przekazać pracownikom lokalu.
Głos w tej dyskusji zabrał ostatnio Mateusz Gessler w rozmowie z Pudelkiem. Restaurator, który od lat związany jest z branżą gastronomiczną, podczas ramówki Polsatu opowiedział o własnych doświadczeniach z pracy w restauracji. Podkreślił, że sam doskonale zna realia pracy zarówno na kuchni, jak i na sali, dlatego napiwki mają dla niego szczególne znaczenie.
„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.
Na tym jednak Mateusz Gessler nie poprzestał. Restaurator zdecydował się na znacznie bardziej stanowczą opinię dotyczącą tego, jak jego zdaniem powinni zachowywać się klienci restauracji. W jego ocenie napiwek nie powinien być wyłącznie kwestią indywidualnej decyzji gościa, ale stałym elementem wizyty w lokalu gastronomicznym.
„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.
POLECAMY: Skolim BRONI Martyniuka? Wokalista ostro reaguje na aferę z Jackiem Kawalcem
Katarzyna Bosacka odpowiada na pomysł Gesslera
Wypowiedź Mateusza Gesslera szybko zwróciła uwagę Katarzyny Bosackiej. Ekspertka zajmująca się tematyką konsumencką przyznała, że doskonale rozumie trudną sytuację osób pracujących w gastronomii. Ma również wśród znajomych restauratorów i od lat obserwuje pracę osób zatrudnionych w restauracjach. Mimo to nie zgodziła się z twierdzeniem, że napiwek powinien być obowiązkowy.
Katarzyna Bosacka podkreśliła, że sama zostawia dodatkowe pieniądze wtedy, kiedy rzeczywiście jest zadowolona z poziomu obsługi. Jej zdaniem napiwek powinien pozostać formą dobrowolnego podziękowania, a nie obowiązkową opłatą, której klient nie może uniknąć. Szczególnie mocno zwróciła uwagę na sytuacje, w których dodatkowa opłata za obsługę jest już doliczona do rachunku.
„Choć zdanie Mateusza szanuję, to jednak się z nim nie zgadzam. Napiwki zostawiam zawsze w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani” – czytamy na Instagramie.
To właśnie kwestia tak zwanego ukrytego serwisu wydaje się najbardziej irytować Katarzynę Bosacką. Jej zdaniem klient powinien mieć jasną informację o wszystkich dodatkowych kosztach jeszcze przed dokonaniem zamówienia. Jeśli opłata za obsługę zostaje doliczona do rachunku bez wyraźnego komunikatu, gość może nieświadomie zostawić kolejny napiwek, sądząc, że wcześniejsza kwota obejmowała wyłącznie koszt zamówionych dań i napojów.
W swoim wpisie Bosacka zwróciła również uwagę na presję, jaką restauracje mogą wywierać na klientów. Jej zdaniem napiwek powinien wynikać z satysfakcji z obsługi, a nie z poczucia obowiązku czy zakłopotania przy płaceniu rachunku. Jeśli klient ma wrażenie, że jest zmuszany do dodatkowej opłaty, może to przynieść restauracji skutek zupełnie odwrotny od zamierzonego.
„U mnie presja wywierana w ten sposob na kliencie działa odwrotnie proporcjonalnie do apetytu na tę konkretną restaurację” – zakończyła.
Wypowiedzi Mateusza Gesslera i Katarzyny Bosackiej pokazują, że kwestia napiwków wciąż nie ma jednej oczywistej odpowiedzi. Z jednej strony pracownicy gastronomii często liczą na dodatkowe wynagrodzenie, które może stanowić istotną część ich zarobków. Z drugiej strony klienci chcą mieć pewność, że sami decydują o tym, czy nagrodzą obsługę za dobrze wykonaną pracę. Jedno pozostaje pewne – słowa restauratora i odpowiedź Bosackiej ponownie rozpaliły dyskusję o tym, gdzie kończy się dobry zwyczaj, a zaczyna obowiązek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza
Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Skolim BRONI Martyniuka? Wokalista ostro reaguje na aferę z Jackiem Kawalcem
Afera wokół Zenona Martyniuka i Jacka Kawalca wciąż nie cichnie. Do trwającego konfliktu dołączyła kolejna znana postać, która zdecydowała się jasno opowiedzieć po jednej ze stron. Skolim nie miał wątpliwości, kogo należy wesprzeć. Dowiedz się więcej!
Wszystko zaczęło się od kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Jacka Kawalca, który sparodiował Zenona Martyniuka, jednocześnie sugerując, że gwiazdor disco polo korzysta podczas występów z playbacku. Sprawa szybko nabrała rozgłosu i wywołała reakcje kolejnych przedstawicieli branży muzycznej. Głos w dyskusji zabrali artyści, którzy nie pozostali obojętni wobec sposobu, w jaki potraktowano jednego z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów disco polo.
Iwona Węgrowska skomentowała sprawę pisząc:
“Jacek, przesadziłeś. Jak możesz?! On jedyny od wielu lat jest na rynku i zrobił karierę w stylu disco. Dopiero po nim wielu innych artystów. Z całym szacunkiem do ciebie, bo też cię bardzo lubię i szanuję jak każdego, ale powinieneś go przeprosić […]”To było tak słabe, że mi się płakać chce. Przepraszam za tak zazdrosnych ludzi w tym kraju. Jacku wybacz! Słabe na maksa” – napisała Iwona Węgrowska
POLECAMY: Anna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza
Teraz do grona osób komentujących aferę dołączył Skolim. Muzyk zna Zenona Martyniuka nie tylko z medialnych doniesień, ale również z pracy przy programie „Disco Star”, gdzie obaj zasiadają przy jednym stole jurorskim. Wokalista postanowił wykorzystać serię pytań i odpowiedzi na Instagramie, aby powiedzieć, co naprawdę sądzi o starszym koledze z branży.
Wypowiedź Skolima nie pozostawiła większych wątpliwości. Artysta mówił o Zenonie Martyniuku wyłącznie w pozytywnych słowach i podkreślił, że darzy go ogromnym szacunkiem. Co więcej, muzyk zdecydowanie sprzeciwił się żartom i krytyce, które pojawiły się w ostatnim czasie pod adresem króla disco polo.
“”I teraz wam powiem bardzo ważną rzecz. (…) To jest cudowny człowiek. On w każdym wywiadzie mówi: »Skolim robi z*******e piosenki. Każda piosenka to hit. Lubię Skolimka«. Ja też za niego trzymam kciuki. Zenek to jest cudowny człowiek. Człowiek kocha muzykę, robi to, co uwielbia i daje z siebie wszystko. On jest jak Skolim” – porównał do siebie starszego kolegę po fachu.
Słowa Skolima pokazują, że jego relacja z Martyniukiem wykracza poza zwykłą zawodową znajomość. Młodszy artysta nie tylko docenia dorobek starszego kolegi, ale również podkreśla jego podejście do muzyki. Zdaniem Skolima Zenon Martyniuk robi dokładnie to, co kocha, i przez lata konsekwentnie daje publiczności to, co potrafi najlepiej.
Nie zabrakło również bezpośredniego odniesienia do samej afery. Skolim przyznał, że nie rozumie, dlaczego Zenon Martyniuk stał się obiektem tego rodzaju żartów. Jego zdaniem wieloletni dorobek artysty i jego pozycja na polskiej scenie muzycznej powinny być wystarczającym powodem, by odnosić się do niego z szacunkiem.
“Nie rozumiem tego naśmiewania się. Nie rozumiem tego umniejszania. (…) Zawsze murem stanę za nim. Całym sercem jestem za nim” – dodał Skolim.
To zdecydowana deklaracja lojalności wobec Zenona Martyniuka. Skolim nie próbował tonować swoich słów ani szukać kompromisu. Wprost zaznaczył, że w sytuacji, gdy jego starszy kolega jest atakowany lub wyśmiewany, zamierza stanąć po jego stronie. Tym samym dołączył do grona artystów, którzy publicznie okazali wsparcie gwiazdorowi disco polo.
Nie wiadomo, czy słowa Skolima zakończą medialną burzę wokół Jacka Kawalca i Zenona Martyniuka. Jedno jest jednak pewne – młodszy gwiazdor jasno określił swoje stanowisko. W obliczu krytyki nie zamierza odwracać się od kolegi, z którym współpracuje przy „Disco Star”, a jego publiczna deklaracja wsparcia może jeszcze bardziej podgrzać atmosferę wokół całej sprawy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skandal na koncercie Skolima? Majka Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”
Miło ze strony Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuKolejny TRANSFER z Polsatu do TVN? Właśnie dostał nową fuchę
-
showbiz5 dni temuKolejna REWOLCUJA w „Tańcu z Gwiazdami”. Polsat potwierdził zmiany
-
news4 dni temuMartyniuk pod lupą uczestników „Nasi w mundurach”. Pela i Rzeźniczak komentują
-
news5 dni temuDaniel Martyniuk zniknął z planu „Nasi w mundurach”? TTV ma poważny problem
-
news5 dni temuDoda spotkała Kędzierskiego po słynnej aferze. Tak wyglądało ich spotkanie
-
showbiz2 dni temuŻona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa
-
news4 dni temuAnna Kalczyńska z NOWĄ FUCHĄ. Polsat powierzył jej ważną rolę
-
news3 dni temuJanja Lesar nie ukrywa poczucia winy. Wszystko przez związek z Zillmann?

Dodaj komentarz