Śledź nas

news

Dorota Wellman na okładce “Sensu”: Nie jestem kurwą, żeby się podobać wszystkim!

Opublikowano

w dniu

Dorota Wellman niewątpliwie jest jedną z bardziej lubianych (jak nie najbardziej) dziennikarek w Polsce. Jej duet z Marcinem Prokopem, który od lat tworzą w “Dzień Dobry TVN” – odnalazł imponującą rzeszę fanów. Wellman, mimo wieloletniej pracy w mediach min. w telewizji, nie zatraciła swojego “ja”, jest autentyczna, szczera i za to kochają ją  miliony widzów.

Na łamach nowego numeru miesięcznika “Sens” opowiedziała o ogromnej sile jaką w sobie ma i mocy jaką mają w sobie inne kobiety. Dziennikarka nigdy nie kryła swojego zadziornego języka, nie bała się sięgać po ostre riposty w rozmowach z gośćmi i nie dała się włożyć w brokatowe ramy, które teraz (podobno) są wymagane. Za to ją uwielbiamy!

Zobacz również: [TYLKO u NAS] Dorota Wellman: Każda kobieta jest fajna. Uważam, że w kobietach siła!

Najczęściej nie lubią mnie z telewizji, bo wydaję się im za ostra, za bezczelna, zbyt grubiańska. Może się nie podobam z urody, bo tę mam trochę wątpliwą. Tak bywa, i wiele osób to wyraża w niewybrednych komentarzach. Na ulicy jakoś nie spotykam się z takimi zaczepkami. Raczej odwrotnie – dostaję same pozytywne emocje, co mnie strasznie cieszy i daje wielkiego kopa. Przecież moim pracodawcą i przełożonym jest widz (…) . Nikt mnie nie opluł, nie sponiewierał. Może dlatego, że jestem dosyć silną osobą, umiałabym stawić czoło – czytamy w Sensie

Nie ma możliwości aby podobać się wszystkim. Dorota Wellman otwarcie przyznaje, że jej celem (nigdy) nie było przypasować gustom każdego człowieka. Konsekwentnie przybywa jej fanów, ale i osób, które nie dażą jej sympatią.

Uwielbiam ludzi, którzy mnie lubią, ale szanuję też innych za to, że im się nie podobam. Mają do tego absolutne prawo. Nie jestem kurwą, żeby się podobać wszystkim – dodaje Dorota

Zachęcamy do zapoznania się z całą rozmową w nowym “Sensie” z Wellman. Warto!

wellman

Zdj – Screen z facebook

news

Danuta Holecka OSTRO do Tuska. Te słowa padły na antenie Republiki

Opublikowano

w dniu

przez

Danuta Holecka ponownie zabrała głos w sprawie głośnej interwencji policji wobec jej męża. Tym razem dziennikarka zwróciła się bezpośrednio do Donalda Tuska, a jej słowa wywołały kolejne emocje wokół wydarzeń na warszawskim cmentarzu. Poszło o wypowiedź premiera, której prezenterka nie zamierza pozostawić bez odpowiedzi. Dowiedz się więcej!

Sprawa, która odbiła się szerokim echem w mediach, rozpoczęła się 1 listopada, w dniu Wszystkich Świętych. Danuta Holecka wraz z rodziną przyjechała na warszawski Służew, aby odwiedzić grób swojego syna Juliana, który zmarł w 2023 roku. Wizyta na cmentarzu ma dla najbliższych dziennikarki szczególne znaczenie, ponieważ od śmierci chłopca regularnie odwiedzają miejsce jego pochówku. To właśnie wtedy doszło do interwencji policji wobec jej męża, Krzysztofa Dunina-Holeckiego.

Według relacji rodziny sytuacja przy cmentarzu szybko przybrała dramatyczny obrót. Krzysztof Dunin-Holecki został zakuty w kajdanki przez funkcjonariuszy, a nagrania z przebiegu zdarzenia trafiły do mediów. Na opublikowanych materiałach widać policjantów podejmujących czynności wobec mężczyzny. Bliscy dziennikarki przekazywali również, że został on przewrócony na ziemię, a podczas interwencji źle się poczuł. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego.

Od początku sprawa budziła ogromne emocje, przede wszystkim ze względu na różnice w relacjach dotyczących przebiegu interwencji. Rodzina Danuty Holeckiej przedstawiała wydarzenia w sposób odmienny od argumentacji służb. W centrum sporu znalazła się kwestia tego, czy samochód rzeczywiście wjechał na teren cmentarza. To właśnie ten szczegół stał się później jednym z najważniejszych punktów politycznej dyskusji.

POLECAMY: Widzowie WŚCIEKLI po finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23”. Mają rację?

Danuta Holecka OSTRO uderza w Donalda Tuska

Tym razem Danuta Holecka postanowiła odnieść się do sprawy w wyjątkowo stanowczy sposób. Dziennikarka Telewizji Republika skierowała swoje słowa bezpośrednio do premiera Donalda Tuska, zarzucając mu wykorzystanie sytuacji jej rodziny podczas wystąpienia w Sejmie. Prezenterka nie kryła emocji i zdecydowanie zaprzeczyła wersji, według której jej mąż miał wjechać samochodem na cmentarz.

“I wycierał pan sobie twarz moją rodziną z mównicy sejmowej, kłamiąc bezczelnie, że mój mąż wjechał na cmentarz. Otóż nikt z nas, nigdy, nie wjechał na cmentarz! Zaparkowaliśmy na parkingu, na wyznaczonych do tego miejscach. Jak każdego dnia przez dwa lata i prawie pięć miesięcy” – powiedziała Danuta Holecka na antenie Telewizji Republiki.

Słowa dziennikarki były bezpośrednią reakcją na wydarzenia z 6 listopada. Podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego premier Donald Tusk odniósł się do interwencji policji wobec męża prezenterki. Szef rządu bronił działań funkcjonariuszy, wskazując, że rozpoznawalność żony nie powinna oznaczać szczególnego traktowania.

“Ktoś uważa, że jak ma żonę w TV Republika, to może wjechać samochodem na cmentarz i dziwi się, że policja interweniuje” – wyznał Donald Tusk.

Wypowiedź premiera stała się dla Danuty Holeckiej kolejnym powodem do publicznego zabrania głosu. Dziennikarka nie zgodziła się z przedstawionym opisem wydarzeń i stanowczo podkreśliła, że jej rodzina korzystała z wyznaczonych miejsc parkingowych. W jej ocenie słowa Donalda Tuska niesłusznie przedstawiały bliskich w negatywnym świetle. Sprawa przestała być więc wyłącznie dyskusją o interwencji policji, a nabrała również wyraźnego wymiaru politycznego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Viki Gabor skrytykowała parodie Mateusza Waltera. Teraz kulisy wyszły na jaw

Co uważacie o Danucie Holeckiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Donald Tusk (fot. screen YouTube Kancelaria Premiera)
Danuta Holecka (fot. screen YouTube Telewizja Republika)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Widzowie WŚCIEKLI po finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23”. Mają rację?

Opublikowano

w dniu

przez

W piątkowy wieczór poznaliśmy zwyciężczynię kolejnej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Decyzja jurorów wywołała jednak prawdziwą burzę, a internauci nie kryją rozczarowania tym, co wydarzyło się na finałowej scenie. Szczególnie jedno nazwisko przewija się w komentarzach wyjątkowo często. Dowiedz się więcej!

W piątkowy wieczór widzowie Polsatu poznali triumfatorkę kolejnego sezonu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Główną nagrodę, czyli Złotą Twarz oraz 150 tysięcy złotych na cel charytatywny, zdobyła Maria Sadowska. O zwycięstwie zdecydowali wyłącznie jurorzy: Justyna Steczkowska, Stefano Terrazzino, Małgorzata Walewska i Piotr Gąsowski. Choć finał miał być wielkim świętem muzycznych metamorfoz, jego rozstrzygnięcie błyskawicznie stało się przedmiotem gorącej dyskusji w sieci.

Największe emocje wzbudziła pozycja Marcina Maciejczaka, który od wielu tygodni cieszył się ogromnym uznaniem internautów. W finałowym odcinku artysta zdecydował się na niezwykle wymagającą kreację. Wcielił się w Annę German i wykonał legendarny utwór „Tańczące Eurydyki”. Jego występ zrobił ogromne wrażenie na widzach, a w komentarzach nie brakowało opinii, że właśnie taki finałowy popis powinien przesądzić o zwycięstwie.

Tymczasem werdykt jury okazał się dla wielu kompletnym zaskoczeniem. Marcin Maciejczak zakończył rywalizację dopiero na czwartej pozycji, ustępując Marii Sadowskiej, Rafałowi Brzozowskiemu oraz Uli Milewskiej. To właśnie kolejność finalistów stała się głównym powodem internetowej burzy. Widzowie nie mogli zrozumieć, jak artysta, którego występ wywołał tak ogromne emocje, znalazł się poza podium.

W komentarzach publikowanych pod oficjalnymi profilami programu szybko pojawiły się głosy pełne rozczarowania. Internauci nie ukrywali, że spodziewali się zupełnie innego rozstrzygnięcia. Szczególnie mocno komentowano fakt, że Rafał Brzozowski znalazł się przed Marcinem Maciejczakiem. Wiele osób podkreślało, że finałowa interpretacja „Tańczących Eurydyk” była jednym z najmocniejszych momentów całej edycji.

„Nie wierzę w to, co właśnie zobaczyłam. Marcin powinien być na pierwszym miejscu!”; „Po takim występie czwarte miejsce? Naprawdę trudno to zrozumieć”; „Wielkie rozczarowanie finałem. Liczyłam na zupełnie inny werdykt”; „To Marcin skradł całe show”, „Nie oglądam już kolejnej edycji, ta była dramatyczna” – czytamy w social mediach stacji.

Takie opinie pojawiały się w sieci niemal natychmiast po ogłoszeniu wyników. Część widzów zwracała uwagę, że Marcin Maciejczak od początku sezonu prezentował wyjątkowo wysoki poziom, a jego występy regularnie wywoływały zachwyt. Dla nich finał miał być naturalnym zwieńczeniem tej drogi. Tym większe było rozczarowanie, gdy okazało się, że jurorzy postawili na zupełnie inne nazwiska.

POLECAMY: Viki Gabor skrytykowała parodie Mateusza Waltera. Teraz kulisy wyszły na jaw

Internauci nie odpuszczają po finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Padły mocne słowa

Nie zabrakło również komentarzy dotyczących samej formuły programu. Widzowie coraz głośniej zastanawiali się, czy o końcowym sukcesie rzeczywiście powinno decydować wyłącznie jury. W ich opinii głosowanie SMS-owe mogłoby całkowicie zmienić układ sił i sprawić, że wyniki bardziej odpowiadałyby oczekiwaniom publiczności. Niektórzy przekonywali wręcz, że przy takim rozwiązaniu Marcin Maciejczak miałby zdecydowanie większe szanse na triumf.

„Gdyby głosowali widzowie, Marcin nie miałby sobie równych”; „Najlepszy artysta tej edycji i takie zakończenie. Szkoda”; „Widzowie powinni mieć większy wpływ na finał” – pisali fani show.

W internetowej dyskusji oberwało się także Marii Sadowskiej. Część komentujących nie zgadzała się z jej zwycięstwem, a niektórzy kwestionowali nawet sam udział artystki w finale. Pojawiły się głosy, że jej triumf nie był tym, na co liczyli sympatycy programu. Warto jednak podkreślić, że są to opinie internautów, a nie potwierdzone zarzuty dotyczące przebiegu rywalizacji.

„Sadowska wygrała, ale dla mnie to Maciejczak był największą gwiazdą tej edycji”; „Poziom Marcina był niesamowity. Nie rozumiem tego czwartego miejsca”, “Sadowska siłą wciśnięta do finału i siłą wygrała” – czytamy.

Niektórzy widzowie poszli jeszcze dalej i zaczęli podważać wiarygodność całego rozstrzygnięcia. W komentarzach pojawiały się sugestie dotyczące faworyzowania uczestników oraz zarzuty, że wyniki nie odzwierciedlały tego, co publiczność oglądała na scenie. Nie przedstawiono jednak dowodów na ustawienie finału, a emocjonalne reakcje internautów pozostają przede wszystkim wyrazem ich niezadowolenia z werdyktu.

„Najlepsze wykonanie wieczoru i czwarte miejsce. To mówi samo za siebie”; “Cyrk, ustawki, masakra”, “Najgorsza edycja ze wszystkich” – piszą widzowie.

Jedno jest pewne: finał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wywołał emocje, których trudno było się spodziewać po muzycznym widowisku. Maria Sadowska może cieszyć się ze zwycięstwa i zdobycia Złotej Twarzy, ale w mediach społecznościowych to Marcin Maciejczak stał się jednym z najgoręcej komentowanych bohaterów wieczoru. Internauci nie zamierzają szybko zapomnieć o jego interpretacji Anny German, a dyskusja o tym, czy wynik finału był sprawiedliwy, dopiero nabiera rozpędu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa prowadząca „Fakty” w TVN. Kim jest i kiedy zadebiutuje?

A Wy co uważacie o wygranej Sadowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maria Sadowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Maciejczak (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Viki Gabor skrytykowała parodie Mateusza Waltera. Teraz kulisy wyszły na jaw

Opublikowano

w dniu

przez

Parodie Viki Gabor wywołały swego czasu spore emocje, a sama wokalistka nie ukrywała, że ma do nich poważne zastrzeżenia. Teraz Mateusz Walter wrócił do tamtej sytuacji i opowiedział, jak wyglądała ona z jego perspektywy. W rozmowie z Szymonem Jedynakiem padły słowa, które rzucają nowe światło na internetowy konflikt. Dowiedz się więcej!

Temat parodii Viki Gabor od dłuższego czasu budził zainteresowanie internautów. Mateusz Walter, znany z humorystycznego naśladowania znanych osób, publikował materiały inspirowane zachowaniem i sposobem wypowiadania się młodej wokalistki. Nie wszystkim jednak przypadły one do gustu. Sama artystka przyznała, że choć ma dystans do parodiowania swojej osoby, w przypadku twórczości Waltera odczuwała pewien niesmak. Szczególnie zwracała uwagę na różnicę wieku między nią a twórcą oraz na fakt, że jego internetowy content w dużej mierze koncentrował się właśnie na niej.

W rozmowie z Pomponikiem Viki Gabor nie ukrywała swoich zastrzeżeń. Jej wypowiedź odbiła się szerokim echem w sieci i wywołała dyskusję na temat granic internetowego humoru. Wokalistka zwracała uwagę nie tylko na samą formę parodii, ale również na reakcje odbiorców, którzy pod publikacjami potrafili zamieszczać nieprzyjemne komentarze. W ten sposób niewinne, przynajmniej w założeniu, naśladowanie mogło przerodzić się w przestrzeń pełną nieprzychylnych opinii.

„Ja oczywiście na parodie swoje mam dystans. Też od czasu do czasu parodiuję sama, ale to jest trochę dziwne, że dorosły facet parodiuje nastolatkę i mam trochę taki niesmak […] On ma prawie cały content o mnie, więc się wspina na górę, hejtując mnie i to jest trochę dziwne” – skomentowała artystka w rozmowie z Pomponikiem jakiś czas temu.

Do sprawy wrócił teraz Mateusz Walter, który w podcaście „Na osobności” prowadzonym przez Szymona Jedynaka opowiedział o swoich odczuciach związanych z tamtą sytuacją. Twórca podkreślił, że nie otrzymał bezpośredniej wiadomości od wokalistki ani jej managementu z prośbą o zaprzestanie publikowania parodii. O całym problemie dowiedział się z internetu, obserwując reakcje na słowa artystki. Jak przyznał, nie spodziewał się takiego odbioru swojej działalności.

„Nie zareagowałem jakoś drastycznie. Bardziej mnie przeraziło, że tego dystansu u Viki nie widziałem. Wtedy ja nawet pod jej parodiami wyłączyłem komentarze, bo ludzie ją tam mocno jechali. I to było niefajne, bo ludzie naprawdę potrafią przesadzić. Ale nie uważam, że zrobiłem coś złego. Poza tym ja jestem też bardzo ugodowym człowiekiem i gdyby na przykład ona czy jej management mi napisał: „Sorry stary, to nie jest w ogóle fajne. Czy chciałbyś po prostu gdzieś tam przejść na jakąś ścieżkę, żeby to zakończyć?. No to nie miałbym problemu z tym, żeby przesta […] Tylko tutaj nawet nigdzie nie było takiej rozmowy, interwencji” – wyznał w „Na osobności”.

POLECAMY: Kosiniak-Kamysz pokazał się z Mentzenem. Donald Tusk przerwał milczenie

Viki Gabor miała zastrzeżenia do Mateusza Waltera. Influencer wyjaśnił, co wydarzyło się za kulisami

Podczas rozmowy Szymon Jedynak dopytał swojego gościa, czy jego zdaniem publikowane materiały można było uznać za hejt, czy raczej za humorystyczne odtworzenie zachowań artystki. Mateusz Walter stanowczo odrzucił pierwszą interpretację, zaznaczając, że jego intencją nie było obrażanie wokalistki. Jednocześnie przyznał, że granice humoru bywają bardzo indywidualne i to, co dla jednej osoby jest żartem, dla innej może okazać się nieprzyjemne.

„Na pewno nie, bo to nie był hejt. No przynajmniej ja tak uważam. Ale każdy jednak gdzieś ma tę swoją granicę. Dla innych to może być hejt, dla kogoś to może nie być hejt. Ja uważam, że to nie był hejt” – stwierdził.

Twórca wyjaśnił również, w jakim momencie zdecydował się na wyłączenie komentarzy pod nagraniami naśladującymi Viki Gabor. Jak zaznaczył, nie była to reakcja na bezpośrednią interwencję artystki czy jej przedstawicieli, lecz jego własna decyzja. Zauważył bowiem, że internauci coraz częściej przekraczali granice, zamieszczając pod filmami wyjątkowo obraźliwe wpisy. Właśnie wtedy uznał, że dalsze pozostawianie otwartej sekcji komentarzy nie ma sensu.

„Gdy po prostu ludzie już tak zaczynali hejtować, ale to już takimi wulgaryzmami, takimi naprawdę, że sam bym gdzieś tam nie chciał dostawać takich obelg. Dlatego w sumie tylko przez ludzi. To nie było gdzieś tam, że jakaś wiadomość prywatna czy coś takiego od kogoś. Nie, to była moja decyzja stuprocentowa ze względu na to, że ludzie nie potrafią się czasami zachować w komentarzach, bo to miało być takie z humorem, a ludzie czasami tak w to szli aż za mocno” – dodał Mateusz Walter w „Na osobności” Szymona Jedynaka.

Co ciekawe, mimo całej sytuacji Mateusz Walter nie kryje podziwu dla talentu i osiągnięć Viki Gabor. W rozmowie podkreślił, że od początku kibicował jej karierze, zarówno podczas udziału w „The Voice”, jak i występu na Eurowizji. Jego zdaniem wokalistka należy do grona najbardziej utalentowanych artystek młodego pokolenia w Polsce, a jej możliwości wokalne robią ogromne wrażenie.

„Ja w ogóle bardzo jej ścieżkę w „The Voice” na przykład wspierałem czy na Eurowizji. Dla mnie jest to ta wokalistka z tego młodego pokolenia, z najlepszym chyba głosem, łącznie z Sarą James. Uważam, że to są dwie wokalistki, a nawet już przyrównując do dorosłych chyba z najlepszym wokalem u nas w Polsce” – powiedział.

Historia parodii Viki Gabor pokazuje, jak cienka potrafi być granica między internetowym żartem a treścią, która wywołuje negatywne emocje. Mateusz Walter podkreśla, że nie miał złych intencji, a jego decyzja o wyłączeniu komentarzy wynikała przede wszystkim z zachowania internautów. Jednocześnie przyznaje, że rozmowa z artystką lub jej managementem mogłaby pozwolić na spokojne rozwiązanie sprawy. W podcaście „Na osobności” twórca odsłonił kulisy sytuacji, która przez długi czas wzbudzała zainteresowanie fanów obu stron.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”’

A Was bawią takie parodie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mateusz Walter (fot. screen YouTube “Na osobności”)
Viki Gabor (fot. screen YouTube TVN.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kto wygrał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23”? Widzowie w szoku

Opublikowano

w dniu

przez

Za nami wielki finał najmocniejszej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Czterech finalistów stanęło do ostatniej walki, a emocje nie opuszczały ani uczestników, ani jurorów. Nie zabrakło wzruszeń, zaskakujących decyzji i wyjątkowych gestów, które sprawiły, że ten wieczór na długo pozostanie w pamięci. Poznaj wyniki już teraz!

Wielki finał 15. edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” rozpoczął się od wspólnego występu finalistów. Maria Sadowska, Ula Milewska, Rafał Brzozowski i Marcin Maciejczak zaśpiewali przebój Elvisa Presleya, oficjalnie otwierając najważniejszy wieczór sezonu. Cała czwórka wywalczyła miejsce w decydującym starciu dzięki punktom zdobywanym przez wszystkie odcinki. W finale nie było już jednak kalkulacji – o ostatecznym wyniku decydował jeden występ, a repertuar każdy z uczestników wybierał samodzielnie.

Na scenie pojawili się również pozostali uczestnicy edycji. Marcin Miller wystąpił z Gabrielem Fleszarem, a Ida Nowakowska połączyła siły z Bryską. Ich występy nie podlegały ocenie jurorów, dzięki czemu artyści mogli skupić się na muzyce i wspólnej zabawie. To właśnie takie momenty pokazały, że program to nie tylko rywalizacja o nagrody, ale także relacje i emocje, które pozostają po zakończeniu zmagań.

Jako pierwszy z finalistów zaprezentował się Marcin Maciejczak, który zdecydował się na wyjątkowo emocjonalną interpretację „Tańczących Eurydyk”. Wcielił się w Annę German, a jego występ poruszył jurorów do głębi. Szczególnie mocno zareagował Piotr Gąsowski, który nie krył wzruszenia.

“To była ukochana piosenka mojej mamusi, dlatego jest mi bardzo przyjemnie, że mogłem usłyszeć tak genialne wykonanie. To jest przepiękne, że marzenie się spełnilo. I na koniec: aktorsko pięknie, coś niebywałego. Taki dymek tu był. Byłeś wspaniały. I wzruszyłem się. Dziękuję” – powiedział.

Rafał Brzozowski postawił na „When a Man Loves a Woman” Michaela Boltona, utwór pełen emocji i wokalnych wyzwań. Artysta mógł w nim zaprezentować zarówno siłę głosu, jak i wrażliwość. Występ zrobił ogromne wrażenie na Justynie Steczkowskiej, która nie kryła zachwytu.

“Rafał, wspaniale. Jakbym była na koncercie Boltona i powiem ci, że to są w ogóle piosenki dla ciebie. Sam wiesz, że jesteś facetem, który ma męską energię i to ciągnie. Myślę, że wszystkie tu kobiety były zadowolone” – wykrzyczała oszołomiona Justyna Steczkowska.

Sporo radości przyniósł także występ Marcina Millera i Gabriela Fleszara, którzy wcielili się w Angela i Angelo z włoskiego duetu Ricchi e Poveri. Panowie sięgnęli po przebój „Acapulco”, a ich interpretacja była pełna energii, humoru i wakacyjnego klimatu. Choć nie walczyli o główną nagrodę, udowodnili, że finał może być także okazją do beztroskiej zabawy. Marcin Miller otrzymał dodatkowo specjalną nagrodę od Małgorzaty Walewskiej, która nie szczędziła mu komplementów.

“Kochany, bardzo się cieszę, że mogłam cię poznać z bliska, jesteś super człowiekiem o wielkim dystansie do siebie. Nie zostanę fanem disco polo, ale i tak cię lubię” – zakończyła humorystycznie jurorka z nieskrywaną sympatią.

Nie zabrakło również wyjątkowego gestu wobec Gabriela Fleszara. Justyna Steczkowska przygotowała dla niego prezent, który miał symboliczne znaczenie.

“Malujesz nie tylko kroplą deszczu, ale pięknym głosem, wspaniałą barwą, którą jak zawsze, a tu tyle nas tu razy wzruszyłeś i zaskoczyłeś swoimi wykonaniami, że jesteśmy ci bardzo wdzięczni. A to jest w prezencie taka kuloodporna kamizelka, żebyś w show biznesie odbierał te wszystkie kule i szedł własną drogą” – mówiła Justyna, życząc dalszych sukcesów.

POLECAMY: Nowa prowadząca „Fakty” w TVN. Kim jest i kiedy zadebiutuje?

Tak przebiegł finał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”

Ula Milewska postawiła na odważny wybór, który wyróżnił ją na tle pozostałych finalistów. Wcieliła się w Rosalíę i wykonała utwór „La Perla” po hiszpańsku, przygotowując do niego wyjątkową teatralną inscenizację. Jej występ był czymś więcej niż muzyczną metamorfozą – stał się pełnoprawnym scenicznym spektaklem. Piotr Gąsowski docenił zarówno atmosferę, jak i artystyczną koncepcję.

“Zbudowałaś cudowna atmosferę, zbudowałaś przepiękny spektakl wraz z zespołem. I zrobiłaś coś, co wydaje mi się, da ci więcej. Bo co się okazuje? Jesteś świetna i w tym i w tym. Brawo Ula”– ocenił Piotr Gąsowski.

Wielkie emocje towarzyszyły również występowi Marii Sadowskiej, która w finale zaprezentowała „Somewhere” Barbary Streisand. Jej droga do tego momentu nie była pozbawiona zwątpienia, jednak kolejne metamorfozy udowadniały, że artystka potrafi odnaleźć się w różnych muzycznych światach. Przełomem był półfinał, w którym jako Sam Brown zdobyła pierwsze miejsce. W finale ponownie zachwyciła jurorów, a Małgorzata Walewska nie kryła uznania.

“To jest nieprawdopodobne, jak ta postać jest uszyta na twoją miarę. Barbara Streisand też jest reżyserką, też jest aktorką i tez jest piosenkarką. To jakbyś w lustro patrzyła. Super, gratuluję ci Marycha” – pochwaliła Małgorzata Walewska.

Na scenie pojawiły się także Ida Nowakowska i Bryska, które wykonały „Bang, Bang” Jessie J i Ariany Grande. Bryska otrzymała prezent od Piotra Gąsowskiego, który nie krył dumy z jej występów.

“Proszę Państwa, kibicowałem ci od samego początku. Zrobiłaś tu taką robotę. Mało, że nikogo tu nie zawiodłaś, to wbiłaś nas wszystkich w dumę. Jesteś wspaniałą dziewczyną, mega utalentowaną, bardzo wrażliwą i jak tylko ktoś ci będzie chciał krzywdę zrobić, to wujek Gąs po ryju obije “– zażartował Gąsowym.

Ida Nowakowska otrzymała natomiast od Stefano Terrazzino oprawiony plakat z rodzinnym występem.

“W tym programie właśnie chodzi o takie magiczne momenty, które się kolekcjonuje i mi się wydaje, że w tym programie masz ich sporo. Dla mnie jesteś kompletną artystką, naprawdę. Aż się wzruszyłam. Jesteś wspaniała” – skomentował krótko.

POLECAMY: Kosiniak-Kamysz pokazał się z Mentzenem. Donald Tusk przerwał milczenie

Kto wygrał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? [WYNIKI]

Czwarte miejsce w wielkim finale przypadło Marcinowi Maciejczakowi, który otrzymał Żelazną Złotą Twarz. Choć nie znalazł się na podium, jego finałowy występ jako Anna German z pewnością na długo pozostanie w pamięci widzów.

Na trzeciej pozycji uplasowała się Ula Milewska, zdobywając Brązową Twarz. Jej udział w jubileuszowej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” zakończył się ogromnym sukcesem i uznaniem za wyjątkowe metamorfozy.

Drugie miejsce zajął Rafał Brzozowski, który otrzymał Srebrną Twarz oraz 20 tysięcy złotych. Artysta postanowił przekazać całą kwotę na pomoc zwierzętom, wspierając Fundację „Załoga Bulldoga”. Tym samym finał stał się okazją do wykonania kolejnego pięknego gestu.

Największą triumfatorką wieczoru została Maria Sadowska, która sięgnęła po Złotą Twarz i główną nagrodę w wysokości 150 tysięcy złotych. Zwyciężczyni zdecydowała, że pieniądze trafią do Fundacji Polsat, obchodzącej w tym roku 30-lecie działalności. Czek odebrała prezes fundacji, Agnieszka Grzegorczyk.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”

Podobała Wam się ta edycja “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Ula Milewska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Maria Sadowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Ida Nowakowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Miller i Gabriel Fleszar (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Maciejczak (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością