Śledź nas

news

Po Prostu Damian odsłania kulisy swojej przeszłości. Nowy teledysk „Jesteś tu” to coś więcej niż muzyka!

Opublikowano

w dniu

Nieidealne życie, trudne doświadczenia i walka z demonami przeszłości. Damian Krysztofik, znany jako Po Prostu Damian, postanowił pokazać publiczności znacznie bardziej osobistą stronę swojej twórczości. Jego najnowszy teledysk do utworu „Jesteś tu”, to nie tylko muzyczna premiera, ale przede wszystkim opowieść o iluzjach, uzależnieniach i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Artysta, który jako pierwszy w Polsce prezentuje gatunek cyber pop, nie ukrywa, że inspiracją do projektu są również jego własne doświadczenia.

Po Prostu Damian nie zamierza wpisywać się w schemat artysty, którego życie zawsze wygląda perfekcyjnie. Damian Krysztofik coraz wyraźniej pokazuje, że za muzyką i obecnością w świecie show-biznesu kryje się człowiek z własną historią, emocjami i trudnymi doświadczeniami. Premiera teledysku do cyberpopowej piosenki „Jesteś tu” jest kolejnym krokiem w budowaniu osobistej marki, opartej na autentyczności. Tym razem wokalista zdecydował się poruszyć tematy, o których w branży rozrywkowej nie mówi się zbyt często. – Nie będę udawał, że moje życie jest idealne, że każdego dnia budzę się z uśmiechem i że wszystko zawsze układa się po mojej myśli. Nadal mierzę się z demonami przeszłości i koszmarami, które zostawiły we mnie pewne doświadczenia. Bardzo długo walczyłem z odejściem od uzależnień, w tym od leków. To była trudna droga, o której nie wszyscy wiedzieli. Nie każdy śledził moje życie, dlatego dla wielu osób to, o czym teraz mówię, może być pewną nowością – mówi Po Prostu Damian.

Po Prostu Damian stawia na autentyczność. Koniec z kreowaniem idealnego wizerunku?

Artysta, który z powodzeniem bryluje na warszawskich salonach, zauważa, że właśnie szczerość ma być fundamentem całego projektu Po Prostu Damian. Nie interesuje go tworzenie kolejnej wyidealizowanej postaci, która na potrzeby mediów społecznościowych i show-biznesu pokazuje wyłącznie sukcesy, radość i piękne chwile. Chce mówić również o tym, co trudne, niewygodne i nie zawsze pasuje do świata reflektorów. – Właśnie dlatego mój projekt „Po prostu Damian” ma być prawdziwy. Nie chcę pokazywać zakłamanego, wyidealizowanego życia, jakie często oglądamy w świecie show-biznesu. Nie chcę udawać, że artysta ma zawsze wszystko poukładane, że pieniądze, popularność i światła reflektorów rozwiązują wszystkie problemy. Chcę pokazywać życie takim, jakie jest. Raz piękne, raz trudne, czasami bolesne. Nie zawsze kolorowe – opowiada Damian. Takie podejście znalazło odzwierciedlenie również w najnowszej produkcji. Teledysk „Jesteś tu” wyróżnia się nie tylko poruszaną tematyką, ale także sposobem realizacji. Damian postawił na wykorzystanie sztucznej inteligencji, dzięki której mógł przenieść na ekran swoją wizję bez konieczności angażowania ogromnego budżetu. – Mój najnowszy teledysk jest tego odzwierciedleniem. Oczywiście został w dużej mierze zmodyfikowany przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Dzięki temu mogłem zrealizować wizję, która w tradycyjnej produkcji kosztowałaby mnie nawet ćwierć miliona złotych. Nie chciałem wydawać takich pieniędzy, żeby opowiedzieć tę historię, bo najważniejszy jest dla mnie jej przekaz – podkreśla artysta.

POLECAMY: „Po prostu Damian” stworzył nowy gatunek: CYBER-POP? Prosto z premiery „100 dni: Misja Zeus”

Niepokojąca symbolika w teledysku „Jesteś tu”. Damian zwraca uwagę na ważny problem

W nowym klipie widzowie zobaczą dziewczynę oraz znajomych wokalisty. Szczególną uwagę warto zwrócić na ich twarze, które w pewnym momencie zaczynają się zmieniać. Ten efekt nie jest wyłącznie zabiegiem wizualnym. Ma symbolizować iluzję, w jakiej mogą żyć osoby sięgające po używki i różnego rodzaju substancje. – W teledysku zobaczycie dziewczynę i moich znajomych. Zwróćcie uwagę na ich twarze, które w pewnym momencie zaczynają się zmieniać. To nie jest przypadkowy efekt wizualny. To symbol. Życie w świecie używek i różnych substancji potrafi być jedną wielką iluzją. Przez chwilę wydaje nam się, że wszystko jest piękne, że jesteśmy szczęśliwi, że niczego nam nie brakuje. Ale to tylko chwilowe złudzenie, które może prowadzić donikąd. A kiedy iluzja znika, zostajemy sami z rzeczywistością i konsekwencjami własnych wyborów – wyjaśnia wokalista.

Damian nie ukrywa, że tak bezpośrednie podejście do trudnych tematów może być również wyzwaniem z punktu widzenia promocji muzyki. Artysta ma świadomość, że nie każda rozgłośnia radiowa będzie zainteresowana utworem poruszającym tak osobiste kwestie. Mimo to nie zamierza rezygnować z obranej drogi tylko po to, by przypodobać się wszystkim odbiorcom. – Mam świadomość, że ten projekt może nie być łatwy dla rozgłośni radiowych. Być może część stacji odmówi grania mojej muzyki, bo nie każdy chce słuchać o tak trudnych tematach. Ale ja nie chcę już kalkulować, co wypada powiedzieć, a czego lepiej nie mówić, żeby nikogo nie urazić i wszystkim się spodobać – tłumaczy.

CZYTAJ TEŻ: Po prostu Damian zrobił utwór z Tabbem: „Nie czułem się gorszy niż Sylwia Grzeszczak czy Grzegorz Hyży”!

Po Prostu Damian nie zamierza już niczego udawać

Wokalista zaznacza, że jego prywatna droga do odzyskania pełnej równowagi nadal trwa. Nie przedstawia się jako człowiek, który ma już za sobą wszystkie trudności i zamknął każdy rozdział swojej przeszłości. Wręcz przeciwnie, otwarcie przyznaje, że wciąż nad sobą pracuje i walczy z różnymi „demonami”. Pragnie, aby jego muzyka była zgodna z tym, kim naprawdę jest. – Chcę być w stu procentach prawdziwy. Nie twierdzę, że jestem idealny ani, że mam za sobą wszystkie trudne doświadczenia. Nadal nad sobą pracuję. Ale jeśli mam budować swoją markę jako artysta, chcę robić to na własnych zasadach – podkreśla.

Nowy teledysk „Jesteś tu” pokazuje, że Po Prostu Damian chce wyjść poza schemat typowej muzycznej promocji. Zamiast skupiać się wyłącznie na chwytliwym wizerunku i łatwym przekazie, stawia na osobistą historię, która może skłonić odbiorców do refleksji. To również wyraźna deklaracja, w jakim kierunku zamierza rozwijać swoją artystyczną tożsamość. – „Po prostu Damian” to nie ma być kolejna wykreowana postać. To mam być ja. Z moją historią, błędami, słabościami, emocjami i muzyką. Bo życie nie zawsze jest kolorowe. I nie zamierzam już udawać, że jest inaczej – podsumowuje Damian.

Fot. archiwum prywatne Po Prostu Damian
Tekst: SM

news

Byli tuż obok miejsca strzelaniny. Kim są lekarze, którzy ruszyli na ratunek rannym policjantom?

Opublikowano

w dniu

przez

Strzelanina na Rynku Głównym w Krakowie wstrząsnęła całą Polską. Wśród dramatycznych doniesień pojawiła się jednak historia, która pokazuje niezwykłą odwagę i poświęcenie. Dwóch policjantów, którzy stanęli naprzeciw uzbrojonemu napastnikowi oraz lekarze, którzy natychmiast ruszyli im na pomoc, zostali bohaterami niezwykłych wydarzeń. Dowiedz się więcej, kim są!

W sobotę 7 listopada w centrum Krakowa doszło do dramatycznych wydarzeń, które wywołały ogromne poruszenie. Krótko po godzinie 15:00 uzbrojony mężczyzna miał wjechać samochodem na Rynek Główny i zacząć strzelać do przypadkowych przechodniów. W jednej chwili spokojne centrum miasta zamieniło się w miejsce pełne chaosu i przerażenia. Mieszkańcy oraz turyści w popłochu szukali schronienia w pobliskich restauracjach, kawiarniach i bramach kamienic.

Podczas interwencji policji doszło do wymiany ognia. Funkcjonariusze stanęli naprzeciw uzbrojonemu sprawcy, próbując powstrzymać go przed dalszym atakiem. Według dotychczasowych doniesień w tragedii zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych. Dwóch policjantów odniosło bardzo poważne obrażenia, a podejrzany został obezwładniony i przewieziony do szpitala. Śledczy nadal ustalają dokładne okoliczności zdarzenia oraz motywy działania napastnika.

W centrum uwagi znaleźli się st. post. Jakub Kulik i st. post. Artur Morański. To właśnie ci funkcjonariusze mieli ryzykować własne życie, aby uniemożliwić sprawcy strzelanie do kolejnych osób. Ich interwencja, jak wynika z relacji opublikowanych przez „Fakt”, była niezwykle dramatyczna. Jeden z rannych policjantów, mimo odniesionych obrażeń, miał ostatkiem sił obezwładnić napastnika, a następnie klęcząc pilnować go, dopóki sam nie padł na ziemię.

Informacje o stanie funkcjonariuszy przekazała również podinsp. Katarzyna Cisło z małopolskiej policji. Jak poinformowała „Fakt”, obaj policjanci zostali bardzo poważnie ranni. Jeden z nich trafił do szpitala w stanie bezpośrednio zagrażającym życiu. Doniesienia te wywołały ogromne poruszenie, a w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się liczne wyrazy wsparcia dla funkcjonariuszy, którzy podczas interwencji narażali własne bezpieczeństwo.

POLECAMY: Marzena Rogalska zabrała głos po tragedii w Krakowie. Chodzi o jej bliskich

Bohaterowie, o których nie wszyscy wiedzą! Byli blisko miejsca tragedii i ratowali rannych funkcjonariuszy

Na tym jednak nie kończy się niezwykła historia z Krakowa. Jak ustalił „Fakt”, od samego początku ranni policjanci mieli zapewnioną najlepszą możliwą opiekę medyczną. W chwili, gdy funkcjonariusze potrzebowali pilnej pomocy, do akcji wkroczyli również lekarze, którzy znajdowali się w pobliżu miejsca tragedii. Ich reakcja mogła mieć ogromne znaczenie dla dalszego przebiegu dramatycznych wydarzeń.

Z pobliskiej restauracji wybiegło do rannych policjantów dwóch uznanych krakowskich chirurgów. Nie czekali na spokojne warunki ani na możliwość dotarcia do szpitala. Natychmiast ruszyli na pomoc funkcjonariuszom, którzy zostali poważnie ranni podczas walki z napastnikiem. To właśnie ich błyskawiczna reakcja stała się jednym z najbardziej poruszających wątków całej tragedii.

Kilka godzin po strzelaninie w sieci zaczęły pojawiać się informacje dotyczące lekarzy, którzy pomagali rannym policjantom. Internauci przekazywali sobie te doniesienia i próbowali ustalić, kto dokładnie uczestniczył w akcji ratunkowej. „Fakt” miał uzyskać potwierdzenie z wiarygodnego źródła, że chirurdzy nie tylko udzielali pomocy na ulicy, ale również uczestniczyli w dalszym leczeniu poszkodowanych funkcjonariuszy.

Jednym z lekarzy, którzy zaangażowali się w pomoc, jest prof. Michał Pędziwiatr. To uznany specjalista związany z Uniwersytetem Jagiellońskim i Szpitalem Uniwersyteckim w Krakowie. Pełni funkcję kierownika II Katedry Chirurgii UJ oraz kierownika Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Stanów Nagłych. Jak ustalił „Fakt”, profesor miał później operować w szpitalu jednego z rannych policjantów.

Zawodowe osiągnięcia prof. Michała Pędziwiatra również robią wrażenie. Portal Znany Lekarz podaje, że otrzymał Nagrodę Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie za najlepiej zdany egzamin specjalizacyjny. Uzyskał także najlepszy wynik w kraju w zakresie chirurgii onkologicznej oraz zdał europejski egzamin specjalizacyjny z chirurgii. Drugim lekarzem, który miał ratować policjantów na ulicy, jest prawdopodobnie dr Mateusz Wierdak, również uznany krakowski chirurg.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie emocje w „MasterChef”. Kto powalczy o półfinał? [PRZED PREMIERĄ]

Jak zareagowaliście na te dramatyczne wiadomości z Krakowa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

prof. dr hab. med. Michał Pędziwiatr (fot. screen YouTube Szpital Uniwersytecki)
(fot. screen X)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Marzena Rogalska zabrała głos po tragedii w Krakowie. Chodzi o jej bliskich

Opublikowano

w dniu

przez

Tragedia na Rynku Głównym w Krakowie poruszyła Marzenę Rogalską, która przez lata była związana z tym miastem. Dziennikarka opublikowała przejmujący wpis, w którym wyznała, co szczególnie mocno ją dotknęło. Okazało się, że dramatyczne wydarzenia miały dla niej również bardzo osobisty wymiar. Dowiedz się więcej!

W sobotę 7 listopada Kraków stał się miejscem dramatycznych wydarzeń, które wstrząsnęły mieszkańcami i całą Polską. Krótko po godzinie 15 na Rynku Głównym doszło do strzelaniny. Według przekazanych informacji uzbrojony mężczyzna wjechał samochodem na centralny plac miasta i zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów. W jednej chwili spokojna atmosfera historycznego centrum zamieniła się w chaos, a ludzie desperacko szukali schronienia.

W centrum miasta wybuchła panika. Przechodnie uciekali do restauracji, kawiarni oraz bram kamienic, próbując znaleźć bezpieczne miejsce. Podczas późniejszej interwencji policji doszło do wymiany ognia, w wyniku której rannych zostało dwóch funkcjonariuszy. Podejrzany został obezwładniony i przewieziony do szpitala. Według dotychczasowych doniesień w ataku zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych. Śledczy wciąż wyjaśniają okoliczności tragedii oraz motyw działania napastnika.

Dramatyczne doniesienia szczególnie mocno poruszyły Marzenę Rogalską. Dziennikarka przez lata była związana z Krakowem, dlatego miasto zajmuje szczególne miejsce w jej sercu. Jak sama przyznała, kojarzyło jej się przede wszystkim z bezpieczeństwem, spokojem i poczuciem bycia u siebie. Wiadomości o strzelaninie sprawiły, że dotychczasowe wspomnienia zderzyły się z niezwykle bolesną rzeczywistością.

O wydarzeniach na Rynku Głównym Marzena Rogalska dowiedziała się z opóźnieniem. Przez cały dzień była pochłonięta obowiązkami zawodowymi, dlatego nie śledziła na bieżąco dramatycznych doniesień. Dopiero później dotarły do niej informacje o tym, co wydarzyło się w ukochanym mieście. Kiedy poznała szczegóły tragedii, postanowiła podzielić się swoimi emocjami z obserwatorami na Instagramie.

POLECAMY: Wielkie emocje w „MasterChef”. Kto powalczy o półfinał? [PRZED PREMIERĄ]

Przejmujące wyznanie Marzeny Rogalskiej po strzelaninie. „Nie potrafię nawet opisać”

W swoim wpisie dziennikarka zwróciła się bezpośrednio do Krakowa, opisując wyjątkową więź, jaka ją z nim łączy. Jej słowa były pełne emocji i wyraźnie pokazywały, jak trudno pogodzić się z tym, co wydarzyło się w miejscu dotychczas kojarzonym z bezpieczeństwem. Nie ukrywała, że tragedia wywołała w niej ogromny smutek.

„Krakowie, mój kochany… który dawałeś mi tyle poczucia bezpieczeństwa, ile nie dawało mi żadne inne miasto. Ty, w którym zawsze czułam się dobrze, spokojnie, niemal jak w domu” – napisała Marzena Rogalska.

W kolejnych słowach Marzena Rogalska przyznała, że trudno jej zrozumieć, jak mogło dojść do tak strasznych wydarzeń właśnie w Krakowie. Dziennikarka nie kryła, że obraz miasta, które tak dobrze znała i kochała, został w jej oczach naznaczony dramatycznymi wydarzeniami. Krótkie wyznanie doskonale oddawało jej bezradność wobec tragedii.

„Dzisiaj trudno mi pojąć, że wydarzyło się tam coś tak strasznego” – dodała.

Najbardziej poruszający fragment wpisu dotyczył jednak bliskich dziennikarki. Marzena Rogalska ujawniła, że jej przyjaciele znajdowali się na Rynku Głównym zaledwie pół godziny przed tragedią. Ta informacja sprawiła, że dramatyczne wydarzenia nabrały dla niej jeszcze bardziej osobistego wymiaru. Okazało się również, że w czasie strzelaniny w centrum miasta przebywał syn jednej z jej przyjaciółek.

Młody mężczyzna, który jest studentem, znalazł się na Rynku Głównym właśnie wtedy, gdy rozgrywał się dramat. Dziennikarka przyznała, że wiadomość o jego obecności w miejscu strzelaniny wywołała w niej emocje, których nie potrafiła opisać. Świadomość, że tragedia mogła dotknąć osoby z jej najbliższego otoczenia, była dla niej szczególnie trudna.

„Pół godziny przed tragedią byli tam moi przyjaciele. W czasie, kiedy rozgrywał się ten dramat, na Rynku był syn mojej przyjaciółki. Młody chłopak, student. Nie potrafię nawet opisać, co poczułam, kiedy się o tym dowiedziałam” – wyznała dziennikarka.

W swoim wpisie Marzena Rogalska nie ograniczyła się wyłącznie do osobistych przeżyć. Zwróciła się również do rodzin osób, które straciły życie, rannych oraz wszystkich, których dotknęła sobotnia tragedia. Jej słowa były wyrazem solidarności i wsparcia dla tych, którzy w jednej chwili znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. Dziennikarka podkreśliła, że myślami jest z osobami najbardziej dotkniętymi dramatycznymi wydarzeniami.

„Myślę o wszystkich, których dotknęła ta tragedia. O ofiarach, poszkodowanych, ich bliskich, o rodzinach, dla których ten dzień na zawsze będzie miał inny wymiar. Całym sercem jestem z Wami” – napisała.

Przejmujące wyznanie Marzeny Rogalskiej pokazuje, jak dramatyczne wydarzenia w Krakowie dotknęły również osoby, które nie były bezpośrednimi uczestnikami strzelaniny. Szczególnie mocno wybrzmiewa w nim historia bliskich dziennikarki, którzy znaleźli się w centrum miasta tuż przed tragedią lub w jej trakcie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Startuje NOWY program Polsatu. Czy zagrozi Dorocie Szelągowskiej?

Jak zareagowaliście na te dramatyczne wiadomości z Krakowa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marzena Rogalska (fot. zdjęcie prasowe TVP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Wielkie emocje w „MasterChef”. Kto powalczy o półfinał? [PRZED PREMIERĄ]

Opublikowano

w dniu

przez

Jubileuszowa edycja „MasterChefa” wkracza w decydującą fazę, a uczestnicy są coraz bliżej spełnienia swoich kulinarnych marzeń. Nadchodzący odcinek przyniesie wyjątkowo trudne wyzwanie, w którym nie wszyscy będą mogli liczyć na szczęśliwe zakończenie. Tym razem walka toczy się nie tylko o dalszy udział w programie, ale również o coś znacznie większego. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!

Nowy sezon „MasterChefa” od początku przyciąga uwagę widzów. Jubileuszowa odsłona popularnego formatu przyniosła nie tylko nowych uczestników, ale również istotną zmianę w składzie jury. Do dobrze znanej trójki, czyli Magdy Gessler, Michela Morana i Przemysława Klimy, dołączył Pascal Brodnicki, który po raz pierwszy zasiadł w gronie oceniających jako czwarty juror.

Od premiery minęło już niemal dwa miesiące, a rywalizacja wkroczyła w moment, w którym nie ma miejsca na przypadkowe decyzje. Uczestnicy, którzy przetrwali kolejne eliminacje, muszą udowodnić, że zasługują na miejsce wśród najlepszych. Każdy następny etap oznacza coraz większe wymagania, a presja związana z walką o zwycięstwo staje się coraz bardziej odczuwalna.

W najbliższą niedzielę widzowie zobaczą dziesiąty odcinek programu, który będzie miał szczególne znaczenie dla dalszych losów rywalizacji. To właśnie wtedy rozstrzygnie się, kto wywalczy miejsce w wielkim półfinale. W kuchni pozostaje już tylko garstka zawodników, a stawka jest wyjątkowo wysoka. Dla niektórych będzie to kolejny krok w stronę marzeń, dla innych – bolesne pożegnanie.

Na uczestników czeka również wyjątkowe spotkanie. W programie pojawi się Martin Gimenez Castro, który przywiezie ze sobą upragnione przepustki do kolejnego etapu. Jego obecność zapowiada niezwykle wymagającą próbę, podczas której kucharze będą musieli pokazać pełnię swoich umiejętności. To sprawdzian, który może zdecydować o ich przyszłości w programie.

POLECAMY: Startuje NOWY program Polsatu. Czy zagrozi Dorocie Szelągowskiej?

Widzowie zawalczą o wyjazd do Argentyny [PRZED PREMIERĄ]

Tym razem nie chodzi wyłącznie o przygotowanie smacznego dania. Uczestnicy będą musieli wykazać się precyzją, kreatywnością i opanowaniem, a także udowodnić, że potrafią pracować pod ogromną presją. W takich momentach nawet drobny błąd może mieć poważne konsekwencje. Jurorzy nie będą mogli przymknąć oka na niedociągnięcia, ponieważ do półfinału mogą trafić wyłącznie najlepsi.

Nagroda za zwycięstwo w tej konkurencji jest wyjątkowo kusząca. Uczestnik, który zachwyci jury, otrzyma bezpośrednią przepustkę do podróży po Ameryce Południowej. Kierunkiem wyprawy będzie słoneczna Argentyna, a dla kucharzy to szansa na zdobycie kolejnych doświadczeń i przeżycie przygody, o której wielu z nich marzyło od początku udziału w programie.

Kto okaże się najlepszy i zdobędzie upragnioną przepustkę do Argentyny? Czy wszyscy uczestnicy poradzą sobie z wymaganiami jurorów, czy też ktoś będzie musiał pożegnać się z programem tuż przed półfinałem? Nadchodzący odcinek zapowiada się wyjątkowo emocjonująco, a walka o dalszy udział w jubileuszowej edycji nabiera rozpędu.

Dziesiąty odcinek 15. sezonu „MasterChefa” zostanie wyemitowany już w niedzielę, 8 listopada, o godzinie 19:45 na antenie TVN. Program będzie dostępny również na platformach HBO Max i Player.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wołodymyr Zełenski zabrał głos po tragedii w Krakowie. Jedno zdanie przykuwa uwagę

Oglądacie tegoroczną edycję “MasterChefa”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Pascal Brodnicki (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Przemysław Klima i Pascal Brodnicki (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Startuje NOWY program Polsatu. Czy zagrozi Dorocie Szelągowskiej?

Opublikowano

w dniu

przez

Polsat szykuje nowość dla miłośników remontów, spektakularnych metamorfoz i nieruchomości. Już w listopadzie na antenie Super Polsat pojawi się format, w którym rodzinne emocje zderzą się z finansami, a decyzja o przyszłości własnego domu może okazać się trudniejsza, niż ktokolwiek przypuszcza. Jedną z prowadzących będzie projektantka, która ma już doświadczenie zdobyte przy produkcjach TVN. Dowiedz się więcej!

Marika Jóźwiak to architektka wnętrz, która doskonale wie, że udana metamorfoza wymaga czegoś więcej niż efektownych dodatków i modnych kolorów. W przeszłości współpracowała przy programach TVN z Dorotą Szelągowską, dzięki czemu zdobywała doświadczenie w telewizyjnych realizacjach związanych z aranżacją przestrzeni. Teraz przed nią kolejne zawodowe wyzwanie. Już 8 listopada na antenie Super Polsat zadebiutuje pierwsza polska edycja światowego hitu „Pokochaj lub sprzedaj”, w którym projektantka pomoże uczestnikom odkryć potencjał ich własnych czterech ścian. Tym razem nie chodzi jednak wyłącznie o odświeżenie wnętrza, ale o decyzję, która może całkowicie zmienić życie całej rodziny.

W nowym formacie Marika Jóźwiak połączy siły z agentem nieruchomości Jackiem Mędralą. Ich zadanie będzie polegało na przekonaniu uczestników do dwóch zupełnie różnych rozwiązań. Projektantka spróbuje odmienić obecne mieszkanie lub dom, dostosowując przestrzeń do potrzeb i możliwości finansowych domowników. Z kolei agent nieruchomości zaprezentuje alternatywne lokale, które mogą skłonić rodzinę do przeprowadzki. Widzowie zobaczą więc nie tylko spektakularne przemiany wnętrz, ale również poszukiwania nowego miejsca do życia i dylematy związane z opuszczeniem dotychczasowego domu.

„Pokochaj lub sprzedaj” nie będzie zwykłym programem o remontach. W centrum każdej historii znajdą się ludzie, ich emocje, przyzwyczajenia i odmienne wyobrażenia o idealnym miejscu do życia. Dla jednych najważniejsza okaże się możliwość pozostania w dobrze znanej okolicy, dla innych — większa przestrzeń, funkcjonalność lub szansa na nowy początek. Do tego dochodzą kwestie finansowe, które mogą skutecznie skomplikować nawet pozornie prostą decyzję. Marika Jóźwiak i Jacek Mędrala będą musieli pokazać uczestnikom, że każda z opcji ma swoje zalety, ale również konsekwencje, z którymi trzeba się liczyć.

POLECAMY: Wołodymyr Zełenski zabrał głos po tragedii w Krakowie. Jedno zdanie przykuwa uwagę

„Pokochaj lub sprzedaj” – kiedy i gdzie oglądać?

Premiera programu odbędzie się w niedzielę 8 listopada o godz. 17:40 na antenie Super Polsat. W pierwszym odcinku poznamy rodzinę z warszawskiego Ursynowa, której obecne mieszkanie przestało odpowiadać zmieniającym się potrzebom. W kolejnych tygodniach widzowie będą mogli śledzić następne historie osób stojących przed podobnym wyborem. Zgodnie z zapowiedzią stacji następne odcinki będą emitowane w niedziele o godz. 18:00. Format ma połączyć rozrywkę z praktycznymi inspiracjami dla osób, które zastanawiają się nad remontem, zmianą aranżacji albo zakupem nowej nieruchomości.

Bohaterką premierowego odcinka będzie Mariola, mieszkająca na Ursynowie z dwójką nastoletnich dzieci – Niną i Mikołajem. Każde z nich ma własny pokój, ale sytuacja samej mamy wygląda zupełnie inaczej. Kobieta śpi i pracuje zdalnie na kanapie w salonie, co utrudnia jej codzienne funkcjonowanie i nie zapewnia odpowiednich warunków do odpoczynku. Do tego dochodzą duża, lecz niefunkcjonalna kuchnia, łazienka wymagająca remontu oraz zagracona przestrzeń. Mieszkanie, które powinno być wygodnym miejscem dla całej rodziny, stało się dla Marioli źródłem frustracji.

Problem nie dotyczy jednak wyłącznie wystroju. Mariola coraz bardziej męczy się życiem w mieście i marzy o domu w okolicach Warszawy, z którego nadal można sprawnie dojechać do centrum. Taka zmiana oznaczałaby dla niej szansę na nową przestrzeń i inny styl życia. Jej dzieci patrzą na sytuację zupełnie inaczej. Nina i Mikołaj nie chcą opuszczać miejsca, w którym mają szkołę, przyjaciół i drużynę sportową. Przeprowadzka wiązałaby się więc nie tylko ze zmianą adresu, ale również z koniecznością porzucenia codzienności, do której nastolatkowie są przywiązani.

W tej sytuacji do akcji wkroczy Marika Jóźwiak, która będzie musiała udowodnić, że nawet problematyczne mieszkanie może zyskać zupełnie nowe oblicze. Jej zadaniem będzie poprawa funkcjonalności wnętrza i dostosowanie go do potrzeb wszystkich domowników. Szczególnie ważne okaże się znalezienie rozwiązania, które pozwoli Marioli wygodniej pracować i odpoczywać, nie odbierając jednocześnie dzieciom ich własnej przestrzeni. Projektantka będzie musiała zmierzyć się z ograniczeniami istniejącego układu i stworzyć wnętrze, które odpowie na codzienne potrzeby rodziny. Sama estetyczna metamorfoza nie wystarczy — liczyć się będzie przede wszystkim praktyczny efekt.

W tym samym czasie Jacek Mędrala rozpocznie poszukiwania nieruchomości, która mogłaby przekonać rodzinę do wyprowadzki z Ursynowa. Nowy dom powinien odpowiadać oczekiwaniom Marioli, ale jednocześnie uwzględniać potrzeby Niny i Mikołaja. Znaczenie będą miały nie tylko metraż i układ pomieszczeń, lecz także lokalizacja oraz dojazd do Warszawy. Znalezienie miejsca, które zadowoli wszystkich, może okazać się trudniejsze, niż się wydaje. Agent będzie musiał pokazać, że przeprowadzka nie musi oznaczać rezygnacji ze wszystkiego, co dla rodziny ważne, ale może otworzyć przed nią nowe możliwości.

Czy Marika Jóźwiak zdoła przekonać Mariolę, że warto pozostać na Ursynowie, a Jacek Mędrala znajdzie dom, który zachwyci całą rodzinę? Odpowiedź poznamy już w premierowym odcinku „Pokochaj lub sprzedaj”, który zostanie wyemitowany w niedzielę 8 listopada o godz. 17:40 na antenie Super Polsat. Kolejne odcinki będzie można oglądać w każdą niedzielę o godz. 18:00.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karol Nawrocki reaguje na strzelaninę w Krakowie. Podjął decyzję

Będziecie oglądać nowy program Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. zdjęcie prasowe Super Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Super Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Super Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Super Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Super Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Super Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością