lifestyle
#FETYSZOWO: “ARTYŚCI SĄ SEZONOWYM PRODUKTEM…” MÓWI MONIKA JAROSIŃSKA I…
Wraca po kilku latach nieobecności w telewizji i upomina się o swoje. W ekskluzywnym, szczerym wywiadzie ponownie daje powody, aby o niej mówili… Od zawsze była na językach, ale ma przecież “status gwiazdy”. To zobowiązuje.
Fetysz: To będzie długi wywiad, ale ktoś musi Cię zoperować publicznie, żeby ludzie bez twarzy mieli o czym mówić. Z jakiegoś powodu nigdy nie wypadłaś z plotkarskiego obiegu, mięło tyle lat, a o Tobie wciąż się mówi. Monika – dlaczego w Polsce robi się z Ciebie beztalencie i odbiera wszelkie sukcesy, albo umniejsza je do rozmiaru Twojego psa, Bożeny?
Monika Jarosińska: Możliwe, że dla niektórych bezpieczniej komuś umniejszać wiedzy, talentu, sukcesów, pozbyć się konkurencji, bądź też dla tak zwanej hecy – dobra, dojedziemy, na przykład Jarosińską, będzie beka, będzie zabawa. Myślę, że ten okres jest za mną… Minęło trochę czasu od tej nagonki medialnej, chociaż… jakiej medialnej? Kurde, przecież ja doskonale wiedziałam kto to pisze! Ludzie których znałam, którzy mnie dobrze znali, uśmiechali się, piliśmy wino… Jak w „Ojcu Chrzestnym” całują się na powitanie, jest przytulanie, łapanie za bary, a za rogiem dostajesz strzał.
Fetysz: To boli? Taki strzał? Jesteś przecież dyplomowaną aktorką, piosenkarką, odnosisz sukcesy. Polski show biznes jest już taki, że co jakiś czas kogoś wynosi się na czerwony murek, dywanik, entliczek pentliczek, stoliczku nakryj się, złoto i brokat, a potem jebut, strzelanina, była kariera, kariery nie ma?
Monika Jarosińska: Przecież wiesz jak to działa. Artyści są sezonowym produktem, jak opony w samochodzie. Zużyją się, wymieniamy na nowe. Może to znak czasów.
Fetysz: Aktorka po Łódzkiej Szkole Filmowej, o której mówi się w Europie, że jest jedną z lepszych szkół aktorskich, nie ma pracy w zawodzie. Wysokie wymagania finansowe, brak ról, czy wszystko obstawione po znajomości?
Monika Jarosińska: Owszem, był czas gdzie nie było mnie nigdzie widać. Myślę, że zaczęło się to kilka lat temu, dokładnie pięć, najpierw tak zwane skandale, a tak na serio miałam taką malutką traumę. Pewien pan, z którym pracowałam przy jednym serialu, wystarczająco mi obrzydził na jakiś czas wykonywanie zawodu… Pamiętam, że jak jeździłam na plan zdjęciowy to wymiotowałam z nerwów czy będzie ten psychol dzisiaj się darł i mnie obrażał, czy będzie miał lepszy dzień… Dwa lata temu zagrałam sporą epizodyczną rolę w „Dziewczynach ze Lwowa”. Tak się spodobała moja postać scenarzystom i reżyserowi Wojtkowi Adamczykowi, że w drugiej serii mam bardzo dużą rozbudowaną rolę. Cieszyłam się jak dziecko! Nie mogłam się doczekać! Na planie zamiast o 7 byłam już 6 (śmiech). Tak ja to kocham!
Fetysz: Wyprzedziłaś mnie, to ja miałem zapytać o serial. Pal licho – powracasz! Po pięciu latach, bytu niebytu, wreszcie come back. I to w Telewizji Polskiej! Oczywiście w swoim stylu, jako żona gangstera, Matylda w “Dziewczynach ze Lwowa”. Jak się czujesz?
Monika Jarosińska: Czuje się fenomenalnie! To prawda że te pięć lat nie były najszczęśliwszym okresem w moim życiu, które bardzo mocno mnie doświadczyło. Ale umiem nawet z takich przeżyć wyciągnąć wnioski. Kiedyś oglądałam się za siebie, myślałam za dużo o przeszłości. Już tego nie robię. Dla mnie najważniejsze jest „tu i teraz”. To nie tak, że mnie w ogóle nie było. Pojawiałam się w różnych produkcjach serialowych, ale nie było to tak często. Chorowałam i nie byłam w stanie myśleć o pracy. Wracam z rolą Matyldy, również jako nowa ja. Z nową energią. Jestem bardzo podekscytowana.
Fetysz: Uważasz, że Twoje pięć minut minęło, czy może że odebrały Ci je niesłusznie media? Nie zrozum mnie źle, nie chcę tu z Ciebie robić jakiejś ofiary bez strat w Smoleńsku, ale zastanawia mnie fenomen tego mechanizmu, cała filozofia. Zaczynałaś w „Samo Życie”, (a może i nie zaczynałaś), ale dało Ci to rozpoznawalność – jak ta rozpoznawalność, wtedy, wpłynęła na Twoje życie?
Monika Jarosińska: Miałam dużo szczęścia, pasji, wiary i pewności siebie. Mówię w czasie przeszłym bo po tak długiej przerwie i doświadczeniach życiowych uczę się tego na nowo… Przyjechałam z Będzina dostałam się do Filmówki, potem z czarną ortalionową torbą wylądowałam w Warszawie. Taka mała anegdota – wracałam do domu na święta, miałam w tej legendarnej, bazarowej torbie pościel. Zawoziłam ją do domu do prania bo w akademiku mieliśmy pralkę Franię, do której był wręcz komitet kolejkowy… Wtarabaniłam tę torbę do pociągu, jakiś uprzejmy pan mi pomógł ją wrzucić na górę, zaczął mi się przyglądać, raz mnie, raz torbie i po chwili mówi: „I życzę Pani, żeby Pani wszystko sprzedała!” (śmiech). Spałam w Teatrze Ochoty bo nie stać mnie było na mieszkanie, poniewierałam się z kąta w kąt, ale wiedziałam, że dam radę. Mieszkanie bez prądu, w którym uczyłam się przy świeczce oraz z bonusowym kotem bez oka – za opiekę nad nim mogłam mieszkać prawie za darmo. Ja kocham zwierzaki, ale nie przypadliśmy sobie do gustu, wiec robił mi na złość – kupa w wannie, w bucie, w łóżku.. Po premierze w teatrze spakowałam się i uciekłam z tego domu. Dostałam rolę w „Samym Życiu”. Wcześniej były też oczywiście inne pierwsze epizody, jak na przykład „Przychodnia pierwszego przychodnia” (pilot serialu), serial „Miasteczko”, „Zaginiona”. Uczyłam się, miałam dużo pokory i szacunku, wydaje mi się że mam to do dzisiaj. Moja kariera po pewnym czasie ruszyła z kopyta do przodu i nagle… Skończyło się tak jakby ktoś wyjął wtyczkę z gniazdka – stałam się niewidzialną, kobietą cień, która jest – ale jej nie ma… Rozpoznawalność? Nigdy nie robiłam z tego wielkiego halo. Była czymś normalnym, częścią tego zawodu. Dla mnie i moich znajomych nadal byłam i chciałam być tą Moniką z Będzina. Nadal nią jestem. Przejechałam się na tym nie raz, otwierając serce do przyjaciół, którzy chcieli tylko abym otworzyła im drzwi do świata do którego ja dostałam się swoją ciężka pracą. Tak, jestem ofiarą (śmiech) – losu.
Polecamy: #FETYSZOWO: “MAM WŁASNE WYBORY I KRYTERIA” – WYWIAD Z KRYSTYNĄ MAZURÓWNĄ
Fetysz: Jaka jest Warszawa, dla kogoś kto ma pasję, doświadczenie i chęć pracy? Bo prócz ostatnich dwóch, trzech lat, które Ci wycięto z życiorysu, a to przez skandal, a to przez chorobę i depresję, Ty ciągle podróżowałaś, grałaś w klubach, normalnie zmieniałaś tylko majtki, kiecki i buty i na scenę. Wciąż biegłaś przed siebie!
Monika Jarosińska: Myślę, że kiedyś były inne czasy, przyjaźnie. Warszawa była bardziej otwarta i ludzie też. Może po prostu było łatwiej, bo nie miałam tego bagażu i tych doświadczeń… Jest takie angielskie przysłowie „Ignorance is bliss”. Te sytuacje bardzo mnie zmieniły. Jestem ostrożna, boję się zaufać. Może to dobrze bo chronię samą siebie… Kocham muzykę, dzięki temu, że śpiewam i mój mąż też jest związany z muzyka zwiedziłam świat, poznałam fantastycznych ludzi. Nie raz było tak, że trzeba było zapłacić tak zwane wpisowe i musieliśmy występować za darmo. Jestem osobą która kocha wyzwania, mnie nie można powiedzieć, że coś jest za trudne. Najlepiej nie mówić nic. Poza tym to nie były 3 a prawie 5 ostatnich lat! To, że nie zwariowałam doszczętnie, nie popadłam w nałogi to jakiś cud. Depresja to parszywa, podstępna choroba. Nie wiem czy można się z niej wyleczyć.
Fetysz: Monika, muszę o to zapytać. Kiedy ostatni raz u Ciebie byłem, pokazywałaś mi całe pudła z artykułami, okładkami, byłaś w cholerę nośna, tego jest od ciula i ciut więcej! Jak to jest upaść i stracić sławę? Może źle formułuję to pytanie – ale jak to jest być tam, a teraz już nie być i trochę tak rozpamiętywać przeszłość? Sława uzależnia? Sama byłaś kiedyś bohaterką wielu ścianek i salonów.
Monika Jarosińska: To nawet nie chodzi o tę całą sławę ale o poczucie tego, że ktoś Cię kiedyś doceniał, a nagle nie. To boli najbardziej bo upada Twoje własne poczucie wartości i samooceny. To pudło wyniosłam dawno na strych. Może też w ramach terapii (śmiech).
Fetysz: W rolach serialowych jak w życiu jesteś nieobliczalna. Odważna. Dlaczego dzisiaj, nie ma Cię na salonach?
Monika Jarosińska: W Warszawie wszystko już było. Powiem Ci szczerze, że nie zamierzam iść gdzieś gdzie Cię obgadają, że założyłaś tą samą kieckę czy buty. To naprawdę nic nie daje. To żaden fejm tylko żałosne pompowanie własnego ego. Zdarzają się eventy na których należy być ale i tak za moich czasów to były imprezy (śmiech), a i gifty dla celebrytów były fajne, a nie tanie pomadki do ust i ohydny catering. Teraz wolę spotkać się ze znajomymi w domu i coś im ugotować. Wiesz, że są tacy ludzie, którzy tylko chodzą na takie imprezy? Nie są artystami, nie są nawet celebrytami. Nazywam ich „chodziarzami” bo potrafią obskoczyć nawet kilka imprez jednego wieczoru.
Fetysz: Od serialowej prostytutki poprzez reklamy i epizody do gangsterki. W międzyczasie jednak długo nic. W Polsce nie ma ról dla kobiet po czterdziestce?
Monika Jarosińska: Pokutuje takie coś, że albo postacie kobiece to młode sex bomby albo matki lub matrony. Gdy oglądamy amerykańskie seriale zawsze znajdzie się postać silnej kobiety w moim wieku, często wrednej szefowej albo kobiety po przejściach. W wachlarzu postaci zawsze ktoś taki jest. U nas bardzo często nadal jedzie się sztampą lub brak jest pomysłu na taką postać. Może w naszej mentalności nie istnieją takie kobiety, a singielki po czterdziestce, samotnie wychowujące dzieci i wciąż robiące karierę czy wręcz kierujące mężczyznami w naszym społeczeństwie nie istnieją lub zasługują na społeczną śmierć i potępienie. Nie można takich kobiet ignorować nawet w serialach czy filmach. One istnieją i trzeba opowiadać ich historię.
Fetysz: Monika Jarosińska to aktorka dramatyczna, komediowa czy może z cyklu zabili ją i uciekła, czyli sensacyjna, ale nikt nie dał Ci szansy na zaistnienie w wielu kreacjach, które mogłabyś pokazać?
Monika Jarosińska: W pewnym sensie tak było – zabili ją i uciekła (śmiech). Gdy byłam młodsza grałam amantki, chociaż tak na serio, nigdy tego nie lubiłam. Miałam taki wizerunek blond laski z szerokim uśmiechem z domieszka, powiedzmy, sex appealu. Zawsze chciałam zagrać w serialu bądź filmie kostiumowym. A wracając do akcji, do roli policjantki w sensacyjnym serialu „Tak czy Nie” w reżyserii Ryszarda Bugajskiego, przeszłam szkolenie z instruktorami GROM’u w zakresie obsługi broni krótkiej. Fajna rola. Biegałam z pistoletem, potrafiłam składać i rozkładać broń na czas i pamiętam, że jak mieliśmy zdjęcia na strzelnicy to mnie pozwolono strzelać z ostrej amunicji, a mojemu serialowemu partnerowi nie. Był bardzo obrażony (śmiech). Tam też poznałam na planie Bogusia Lindę. Pamiętam też historię dosyć dramatyczną z naszego pobytu w Katowicach gdzie odbywały się zdjęcia. Mieszkaliśmy w pewnym starym hotelu, który lata świetności już dawno miał za sobą. Całą ekipą byliśmy tam zakwaterowani. Podejrzewam, że od czasu PRL’u nic tak wyjątkowego im się nie przytrafiło jak mieszkająca tam wielka ekipa filmowa – to było coś! No i jak w każdym hotelu z tamtych czasów na poziomie -1 była dyskoteka. Rezydowały tam pracujące panie „lekkich obyczajów”. Codziennie inaczej ubrane to w pióra, to w kabaretki, nowe fryzury, nowe trwałe. Coś pięknego! Któregoś dnia wracamy do hotelu, a tam istne szaleństwo! Słyszymy krzyki i zamieszanie. Na moim piętrze, dwa pokoje od mojego, leżał nagi facet reanimowany przez dwie obsługujące go wcześniej Panie. Można się tylko domyślać co działo się wcześniej bo niestety delikwent nie przeżył.
Bardzo miło wspominam też pracę w serialu „Plebania” czy „Pierwsza Miłość”. To były fajne czasy…
Fetysz: Dobrze jest powspominać, ale masz się czym chwalić, więc skupmy się na teraźniejszości. Razem z mężem, znanym DJ’em, Mr Root’em, tworzycie muzyczny kolektyw. Skąd pomysł na taki kierunek w karierze?
Monika Jarosińska: Pamiętasz, że poznaliśmy się w podczas jednego z moich klubowych koncertów w Poznaniu. Zawsze chciałam śpiewać. Mimo że moim zawodem jest aktorstwo, od zawsze ciągnęło mnie do śpiewania. Śpiewałam w Górniczym Chórze Śląskim „Polonia Harmonia” jako mała dziewczyna, występowałam też w konkursach piosenki aktorskiej mimo że nigdy mnie do tego nie ciągnęło. Zawsze fascynowały mnie gwiazdy takie jak Donna Summer, Madonna czy Michael Jackson. Zawsze chciałam być taka jak oni. Wystartowałam z Zenonem Boczarem i piosenką „First Kiss” w preselekcjach do Eurowizji i niewiele nam zabrakło, aby to wygrać. Byliśmy drudzy. Śpiewałam w projekcie „Poland, Why Not” z którym zjeździliśmy pół świata. Moje pierwsze spotkanie z prawdziwą elektroniką to był udział w nagraniu płyty zespołu Mathplanete, wydanej przez EMI Polska. To była świetna płyta, która zebrała bardzo dobre recenzje. Jednak to nie wystarczyło, aby płyta stała się prawdziwym sukcesem. To był okres gdzie byłam naprawdę bardzo rozpoznawalna. Pamiętam jak poszłam na spotkanie z promotorami i PR’owcami z EMI. Gdy opowiadałam sama co zrobiłam w mediach aby wypromować ten projekt oraz jak dalej powinni poprowadzić promocję miałam wrażenie, że rozmawiam z ludźmi nie z tej planety. To były czasy gdy PR i marketing dopiero raczkował. Jakieś dziwne laski siedziały naprzeciw mnie z notatnikami i notowały wszystko co im mówiłam. Coś co teraz w marketingu jest rzeczą oczywistą, wtedy było czarną magią. Projekt w efekcie upadł, laski nie zrobiły nic, zespół Mathplanete się rozpadł, a ja chyba powinnam się zajmować zawodowo marketingiem i PR-em (śmiech).
Fetysz: Koncertujesz na całym świecie. Był Paryż, Londyn, Ibiza, teraz Malta… Znowu sypią się cekiny, znowu pod butem trzeszczy brokat. Dlaczego w żadnych polskich mediach nie ma nic na temat Twoich sukcesów, za to zostałaś naczelną Maryją z odkręcaną główką i tętniakiem, nie tykać, bo wybuchnę?
Monika Jarosińska: Czyś ty stracił rozum w tym Londynie? Kogo to interesuje, że ktoś się rozwija, jest kreatywny, po co ludzi wkurzać, że gdzieś tam jeżdżę, poza tym nie ma w tym mięcha, żaru, może gdybym śpiewała na bani zataczając się z włosami w kieszeni to byłby news. Wiesz że mam oddanych fanów za granicą? Gdy śpiewałam w jednym gejowskim miejscu za Ibizie, paru Hiszpańskich chłopaków specjalnie wzięło urlop i przyjechało na mój koncert.
Fetysz: Rozum to ja w tym Londynie straciłem, życie mi się zatrzymało, pociąg mi się wykoleił, ale co się naoglądałem to moje. Teraz w Polsce oglądam kalejdoskop karier i ja nie wiem kim są ci ludzie! Gdzie jest cała stara gwardia? Teraz jakaś blogerka pokaże wargi na salonie to zostaje gwiazdą i portale plotkarskie robią w majtki, bo oto mamy wydarzenie na skalę światową! Jest cipka, Britney i Paris pokazywały to fajnie jak jest wreszcie motyw polski… Co się dzieje?
Monika Jarosińska: Nie bluźnij. Kiedyś krytyk czy tak zwany selekcjoner, jak to się teraz mówi „contentu” musiał mieć wiedzę i coś sobą reprezentować. Tacy ludzie to teraz wymierający gatunek. Wystarczy poczytać dowolny portal internetowy aby zdać sobie sprawę, że piszący tam „redaktorzy” mają problemy z gramatyką i składnią, nie mówiąc o wiedzy.
Polecamy: #FETYSZLIGHT: KATE MOSS X RESERVED, CZYLI NAJLEPSZA SUPERMODELKA I ROLOWANIE
Fetysz: Co potrafi zmienić agencja PR? I dlaczego w związku z tym, żadnej sobie nie wynajmiesz? Też by się o Tobie pisało.
Monika Jarosińska: Wolę pracować z moją agentką Anną Szymczak, niż z typową agencją PR’ową. Najczęściej za usługi takiej agencji trzeba zapłacić „z góry”. Ja tego nie chcę. Bądźmy uczciwi w stosunku do siebie. Dzielmy się tym, co razem wypracujemy. Kiedyś artyści nie potrzebowali agencji PR’owych. Wystarczyło że taki czy inny decydent zobaczył utalentowanego aktora czy piosenkarza i od razu dawał mu szansę. Tak było w moim przypadku.
Fetysz: Ustawki i „rączka rączkę myje”, albo „zmiatamy pod dywanik” to temat tabu w polskich mediach. Dlaczego jedni są tak nachalnie promowani, za nic, za sprzedawanie dupy, za Dubaj, a inni, zdolni – stoją w kącie i liczą rosnące oprocentowanie kredytów?
Monika Jarosińska: Nie wiem jak to już jest. Wypadłam z obiegu plotek i domysłów. Może jestem za stara. Jest na kogoś tak zwana moda – potem mija i tak w kółko. Możliwe, że producenci sami wybierają albo, tego lubimy, tego nie lubimy, cholera wie! Kiedyś nie był agencji PR i tego kto się klikał, a kto nie. Było chyba bardziej normalnie.
Fetysz: Od niedawna mieszkasz na Malcie. Co sprawiło, ze opuściłaś Warszawę? Warszawa nie jest dla Ciebie wystarczająco cool?
Monika Jarosińska: Zaraz po zakończeniu Łódzkiej szkoły filmowej przyjechałam do Warszawy. Miałam wtedy 25 lat. Spałam w teatrze Ochota, a potem po ciemku w mieszkaniu koleżanki, która zapomniała zapłacić rachunek za elektryczność. Przeszłam wszystkie możliwe etapy jakie tylko można sobie wyobrazić. Wszystko w Warszawie. Przez ten cały czas doświadczyłam wiele dobrego i złego. W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że praktycznie wszystkich znasz. Miejsca które kiedyś Cię fascynowały stają się rutyną. I nawet gdy Twoi przyjaciele i znajomi znikają a pojawiają się inni, to po prostu przestaje Cię to inspirować. I nagle razem ze „starą gwardią” znikasz, zamykając się w swoich czterech ścianach i w efekcie zdajesz sobie sprawę, że po prostu musisz zrobić coś nowego. Musisz zmienić miejsce. Malta jest piękną, a co najważniejsze, bardzo ciekawą wyspą. Posiada niesamowitą historię. I to tylko dwie i pól godziny lotu do Warszawy.
Fetysz: W jakim miejscu w życiu jesteś teraz? Nie ma Cię w Polsce. Co robisz?
Monika Jarosińska: Mieszkam zagranicą. Oczywiście nie jest tak, że zerwałam kontakty z Polską. W końcu to tylko dwie i pół godziny lotu samolotem z Warszawy. Dłużej zajmuje dojechanie z Katowic lub z Trójmiasta do Warszawy pociągiem. Przylatuję na zdjęcia, gdy mam pracę bądź jakieś zlecenie. Tutaj odwiedza mnie rodzina i znajomi. Na Malcie razem z mężem organizujemy eventy, imprezy oraz oczywiście występujemy w klubach. Malta jest przepiękna, ma wspaniałą historię, a co najważniejsze, dobre jedzenie i produkty spożywcze. Uwielbiam gotować. Już dawno nie miałam takiej frajdy z gotowania jak tutaj. Pomidory wreszcie mają znów zapach pomidorów, a chleb nie czerstwieje w godzinie po zakupie. Nie każdy wie, że na Malcie jest dużo agencji aktorskich oraz kręci się mnóstwo produkcji filmowych, również tych hollywoodzkich. Kto wie, co się wydarzy w przyszłości.
Fetysz: Muzyka. Malta. Serial. Co dalej?
Monika Jarosińska: Nie wiem. Żyję chwilą. Co będzie to będzie. Kiedyś uwielbiałam latać do Londynu. Zagrałam tam kilka koncertów. Chcę tam wrócić. To jedno z moich ulubionych miast na świecie.
Autor: Bartek Fetysz
Zdjęcia: Archiwum artystki
lifestyle
Letnie hity kolorystyczne pod lupą: Wybierz modne kolory męskich koszulek polo na lato
Słoneczne dni wymagają od Ciebie odświeżenia garderoby i wprowadzenia do niej odrobiny lekkości. Klasyczna męska elegancja połączona z wakacyjną swobodą to doskonały przepis na udaną stylizację, niezależnie od okazji. W cieplejszych miesiącach szukasz ubrań, które zapewnią Ci komfort i pozwolą zaprezentować nienaganny gust. Doskonale skrojony element garderoby potrafi całkowicie odmienić Twój wygląd oraz dodać pewności siebie. Odkryj, jakie barwy będą królować na ulicach i jak bez wysiłku stworzyć zestaw przyciągający spojrzenia.
Które koszulki polo męskie są modne w tym sezonie?
W tym sezonie najmodniejsze są koszulki polo męskie w intensywnych barwach ziemi oraz głębokich odcieniach oceanicznej zieleni i granatu. Wybierając te konkretne kolory, z łatwością stworzysz nowoczesne zestawy, które skutecznie wyróżnią Cię z tłumu podczas letnich spacerów czy wieczornych spotkań. Projektanci stawiają teraz na bliskość z naturą, dlatego w Twojej szafie nie powinno zabraknąć oliwki, stonowanego khaki czy ciepłej terakoty. Ciekawe propozycje w tej palecie barw oferuje marka Quiksilver, która doskonale łączy surferski luz z miejską elegancją. Odpowiednio dobrana kolorystyka sprawia, że wyglądasz świeżo i dynamicznie, nawet podczas najbardziej upalnych popołudni.
Czy klasyczna koszulka polo w pastelowych odcieniach to dobry wybór?
Klasyczna koszulka polo w pastelowych odcieniach to fantastyczny wybór na lato, ponieważ subtelne kolory doskonale odbijają promienie słoneczne i dodają stylizacji wyjątkowej lekkości. Pudrowy róż, delikatny błękit czy rozbielona miętowa zieleń rewelacyjnie komponują się z jasnymi spodniami typu chino lub lnianymi szortami. Tego typu odzież pozwala Ci zachować elegancki wygląd bez rezygnacji z codziennej swobody, co sprawdzi się podczas randki czy rodzinnego obiadu. Jeśli szukasz idealnego modelu dla siebie, odwiedź stronę: https://modivo.pl/c/mezczyzni/odziez/t-shirty-i-polo/koszulki-polo, gdzie znajdziesz szeroki asortyment ubrań dopasowanych do Twoich potrzeb. Warto docenić uniwersalność tych barw, gdyż ułatwiają one szybkie komponowanie codziennych ubrań bez obawy o modową wpadkę.
W jaki sposób polówka męska z krótkim rękawem wpływa na komfort w upalne dni?
Polówka męska z krótkim rękawem wpływa na komfort w upalne dni poprzez zastosowanie przewiewnych materiałów o specjalnym splocie pika, który gwarantuje doskonałą cyrkulację powietrza. Dzięki takiemu rozwiązaniu Twoja skóra swobodnie oddycha, a Ty zachowujesz przyjemne uczucie świeżości przez cały dzień. Dodatkowo, elastyczny kołnierzyk oraz optymalna długość rękawków zapewniają pełną swobodę ruchów w każdej sytuacji. Fani sportowego designu docenią produkty firmy DC Shoes, które znakomicie łączą funkcjonalność z nowoczesnym stylem. Warto podkreślić, że wyroby tej marki, jak i wielu innych producentów, bez problemu nabędziesz w sklepie internetowym Modivo. Podczas kompletowania garderoby zwróć uwagę na poniższe cechy:
- Wysoka zawartość bawełny w składzie,
- Odpowiednia gramatura materiału,
- Staranne wykończenie szwów,
- Elastyczny ściągacz przy rękawkach.
Wybierając ubrania o takich parametrach, zyskujesz gwarancję, że przetrwasz fale upałów z nienaganną klasą.
Odpowiednio dobrane barwy oraz wysokiej jakości materiały to fundament udanej garderoby każdego eleganckiego mężczyzny. Łącząc modne kolory ziemi z uniwersalnymi pastelami, zyskujesz nieskończone możliwości tworzenia unikalnych zestawów na każdą wakacyjną okazję. Pamiętaj, że komfort noszenia ubrań ma tak samo duże znaczenie, jak ich przyciągający wzrok styl. Świadome decyzje zakupowe pozwolą Ci cieszyć się letnim słońcem bez żadnych kompromisów w kwestii estetyki.
lifestyle
Przyszłe gwiazdy futbolu zawalczą o Puchar Króla Latino. Szczegóły Skolim Chorten Cup
Muzyka, futbol i marzenia o wielkiej karierze. Skolim Chorten Cup może stać się początkiem drogi do profesjonalnej piłki. Już 13 czerwca Chorten Arena w Białymstoku stanie się miejscem wyjątkowego wydarzenia, które połączy sportowe emocje, muzyczną energię i dziecięce marzenia o wielkiej karierze. Skolim Chorten Cup o Puchar Króla Latino to turniej piłkarski dla najmłodszych zawodników, ale jego znaczenie może okazać się znacznie większe niż tylko jednodniowa rywalizacja o trofeum.
Skolim idzie jak burza. Realizuje się nie tylko jako artysta, ale i biznesmen. Jeszcze nie opadły emocje po premierze klipu króla latino do piosenki „Mamacita”, zaśpiewanej w duecie z Justyną Steczkowską oraz po konferencji prasowej przed Polsat Hit Festiwal z udziałem muzyka, a tu już kolejny news dotyczący gwiazdora! Na profilu Skolima oraz Grupy Chorten pojawiła się zapowiedź wyjątkowego wydarzenia – Skolim Chorten Cup: „Mamy dla Was prawdziwą niespodziankę, szykujcie się! Grupa Chorten oraz Skolim łączą siły i organizują turniej, w którym na murawie zobaczymy być może przyszłe gwiazdy polskiej piłki. Już 13.06.2026 widzimy się na @chortenarena na wyjątkowym wydarzeniu – Skolim Chorten Cup o Puchar Króla Latino! Będzie energia, emocje i klimat, którego nie da się podrobić! Nie może Cię zabraknąć…”
Kto powalczy o wspierany przez PZPN Puchar Króla Latino?
Na murawie białostockiego stadionu pojawi się około 400 młodych piłkarzy, reprezentujących aż 40 drużyn z całej Polski. W zawodach udział wezmą dzieci w wieku 10 i 11 lat, czyli w takim, w którym rodzą się pierwsze wielkie sportowe ambicje, a talent zaczyna przyciągać uwagę trenerów i skautów. Dla wielu uczestników będzie to pierwszy występ na tak dużym stadionie i pierwsza okazja, by poczuć atmosferę prawdziwego piłkarskiego święta. Turniej już teraz wzbudza ogromne zainteresowanie, a dodatkowego prestiżu dodaje fakt, że patronatem objął go m.in. Polski Związek Piłki Nożnej. To sygnał, że wydarzenie ma nie tylko lokalny charakter, ale może odegrać ważną rolę w rozwoju młodych talentów.
POLECAMY: Skolim w objęciach pięknej brunetki. Dokąd razem odjechali pod osłoną nocy?
Życiowa szansa dla przyszłych gwiazd futbolu
Historia piłki nożnej wielokrotnie pokazywała, że wielkie kariery zaczynają się właśnie na takich turniejach. Dla młodych zawodników możliwość gry na profesjonalnym stadionie, przy kibicach i w atmosferze dużego wydarzenia może być momentem przełomowym. To właśnie tutaj rodzi się pewność siebie, motywacja i wiara, że marzenia o zawodowej piłce są w zasięgu ręki. Wielu trenerów podkreśla, że dziecięce turnieje o wysokim poziomie organizacyjnym są niezwykle ważne dla rozwoju młodych sportowców. Rywalizacja z drużynami z różnych regionów Polski pozwala zdobywać doświadczenie, uczyć się odpowiedzialności i radzenia sobie z emocjami. A tych z pewnością nie zabraknie. Skolim Chorten Cup może stać się dla niektórych uczestników początkiem drogi do wielkiej kariery. Być może już dziś na murawie w Białymstoku zobaczymy przyszłych reprezentantów Polski, zawodników Ekstraklasy, a może nawet gwiazdy europejskich klubów. Takie historie zaczynają się właśnie od dziecięcej pasji, determinacji i pierwszych wielkich turniejów.
CZYTAJ TEŻ: Skolim otworzył stację benzynową i liczy fortunę? Kuba Wojewódzki nie gryzł się w język
Sportowe emocje i koncertowa atmosfera
To wydarzenie będzie jednak czymś więcej niż tylko piłkarską rywalizacją. Organizatorzy zadbali także o muzyczne atrakcje, które mają stworzyć wyjątkowy klimat całego dnia. O dobrą energię zadba Skolim, którego utwory od miesięcy podbijają listy przebojów i zdobywają milionowe odsłony w internecie. Obecność artysty, który z piłką nożną również jest za pan brat, sprawia, że turniej nabiera charakteru prawdziwego rodzinnego festiwalu. Połączenie futbolu, muzyki i wspólnej zabawy ma przyciągnąć nie tylko kibiców piłki nożnej, ale całe rodziny, które będą mogły spędzić dzień w atmosferze sportowego święta.
Organizatorzy podkreślają, że Skolim Chorten Cup ma być wydarzeniem otwartym dla wszystkich mieszkańców regionu. Oprócz zmagań sportowych i muzycznych atrakcji uczestnicy będą mogli skorzystać z licznych stref rodzinnych oraz oferty przygotowanej przez producentów czołowych polskich marek spożywczych.
Wszystko wskazuje na to, że 13 czerwca Białystok stanie się stolicą dziecięcego futbolu i dobrej zabawy. To wydarzenie, które może dostarczyć niezapomnianych wspomnień zarówno młodym zawodnikom, jak i kibicom. Jedno jest pewne, dla wielu dzieci będzie to nie tylko turniej. To może być pierwszy krok do spełnienia największych sportowych marzeń.

Nie przegapcie tej daty: 13 czerwca 2026 roku, Chorten Arena w Białymstoku!
lifestyle
Najlepsza odżywka do włosów. Jak wybrać produkt dopasowany do twoich potrzeb?
Pielęgnacja Twoich włosów to proces, który wymaga cierpliwości oraz wiedzy o ich unikalnej strukturze. Każdego dnia Twoje pasma są narażone na działanie wiatru, słońca czy wysokiej temperatury podczas stylizacji. Odpowiednio dobrane produkty pomagają zminimalizować te negatywne skutki i skutecznie przywrócić fryzurze naturalny blask. Zrozumienie potrzeb własnych kosmyków pozwoli Ci cieszyć się ich zdrowym wyglądem przez długi czas. To pierwszy krok do świadomej rutyny, która przynosi naprawdę widoczne rezultaty.
Dlaczego warto stosować odżywkę po każdym myciu – znaczenie kondycjonowania
Odżywka działa przede wszystkim na powierzchni włosa, skutecznie domykając łuski, które otworzyły się w trakcie kontaktu z szamponem. Dzięki temu Twoje pasma stają się znacznie gładsze i zdecydowanie mniej podatne na uszkodzenia mechaniczne podczas czesania. Najlepsza odżywka do włosów powinna być dopasowana do Twoich indywidualnych potrzeb, aby chronić kosmyki przed czynnikami zewnętrznymi. Stosowanie tego produktu sprawia, że fryzura odzyskuje miękkość oraz pożądany połysk bez zbędnego obciążenia. Regularne kondycjonowanie pomaga również w utrzymaniu nawilżenia i zapobiega nadmiernemu puszeniu się końcówek.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?
Równowaga składników w codziennej rutynie – proteiny, emolienty i humektanty
Aby Twoje włosy wyglądały zdrowo, musisz zapewnić im odpowiedni balans między trzema grupami substancji aktywnych. Każda z nich pełni inną rolę w procesie regeneracji oraz ochrony struktury włosa przed uszkodzeniami. Jeśli nauczysz się je rozpoznawać, łatwiej dobierzesz preparat, który poradzi sobie z konkretnym problemem. Właściwe proporcje tych komponentów sprawiają, że fryzura staje się bardziej odporna na łamanie. Wiedza o działaniu poszczególnych związków ułatwia codzienne wybory podczas zakupów kosmetycznych.
- Proteiny – uzupełniają ubytki w strukturze i wzmacniają osłabione pasma.
- Emolienty – tworzą warstwę ochronną, która zatrzymuje wilgoć i nabłyszcza.
- Humektanty – odpowiadają za nawodnienie, wiążąc cząsteczki wody wewnątrz.
Pamiętaj, że nadmiar lub brak któregoś z tych elementów może prowadzić do szorstkości. Świadome łączenie tych składników to fundament pielęgnacji, który pozwala na uzyskanie efektu tafli. Twoje pasma będą wdzięczne za taką przemyślaną opiekę każdego dnia. Dzięki temu unikniesz problemów z uciążliwym puszeniem się w wilgotne dni. Ostatecznie liczy się harmonia, która wydobędzie z Twojej fryzury naturalne piękno.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?
Jak rozpoznać potrzeby swoich pasm? Porowatość i typ włosa
Rozpoznanie potrzeb Twoich włosów zacznij od określenia ich porowatości, czyli stopnia odchylenia łusek od kory włosa. Włosy niskoporowate są zazwyczaj gładkie, ale potrzebują lekkich formuł, które ich nie przeciążą. Z kolei pasma wysokoporowate często bywają matowe, dlatego wymagają intensywnej regeneracji oraz dużej ilości ochronnych emolientów. Możesz samodzielnie ocenić stan swojej fryzury, obserwując, jak reaguje na wilgoć lub jak szybko schnie. Warto poświęcić chwilę na taką analizę, aby uniknąć częstych błędów w doborze produktów.
Świadome podejście do pielęgnacji pozwala uzyskać efekty, o jakich zawsze marzyłaś bez wychodzenia z domu. Pamiętaj, że każde włosy są inne i wymagają rozwiązań opartych na ich aktualnej kondycji. Regularność w nakładaniu odpowiednich składników szybko przełoży się na poprawę elastyczności Twoich kosmyków. Ciesz się zdrową i lśniącą fryzurą, dbając o nią z uwagą każdego dnia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak naprawdę głosowali widzowie? Oto wyniki 8. odcinka „Tańca z Gwiazdami”
A Ty jak dbasz o swoje włosy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

lifestyle
Naturalna regeneracja bariery hydrolipidowej
Zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, że Twoja twarz jest nieprzyjemnie napięta i sucha zaraz po umyciu? To wyraźny sygnał, że naturalna tarcza ochronna Twojego organizmu potrzebuje natychmiastowego wsparcia i regeneracji. Zrozumienie potrzeb naskórka pozwala na świadome dobieranie produktów, które przywrócą mu komfort oraz zdrowy blask. W tym tekście dowiesz się, jak te naturalne substancje wpływają na Twoją codzienną rutynę i dlaczego są tak istotne dla zachowania miękkości.
Czym są ceramidy i jak wpływają na twoją skórę?
Ceramidy to naturalnie występujące w ludzkim organizmie lipidy, które tworzą barierę ochronną odpowiedzialną za optymalne nawilżenie oraz zabezpieczenie przed szkodliwymi czynnikami. Ich obecność jest niezbędna, aby skutecznie ograniczyć transepidermalną utratę wody oraz chronić Twój organizm przed zanieczyszczeniami. Jeśli Twoja naturalna bariera jest szczelna, cera odwdzięcza się elastycznością, gładkością i promiennym wyglądem przez długi czas. Warto wiedzieć, że ceramidy pełnią funkcję swoistego spoiwa, które trzyma komórki razem, dbając o integralność całej struktury naskórka. Regularne dostarczanie ich w produktach pielęgnacyjnych pomaga łagodzić podrażnienia i przywracać utraconą równowagę mikrobiomu.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?
Przyczyny spadku poziomu lipidów – na co musisz uważać?
Musisz wiedzieć, że z upływem lat naturalna produkcja tych cennych związków w Twoim organizmie systematycznie maleje. Na ich poziom wpływa nie tylko proces starzenia, ale również stres oraz negatywne czynniki zewnętrzne, takie jak promieniowanie UV. Częsta ekspozycja na mróz czy silny wiatr również przyczynia się do osłabienia Twojej naturalnej tarczy ochronnej. Gdy tych lipidów brakuje, możesz zauważyć u siebie konkretne objawy, które trudno zignorować podczas codziennego przeglądania się w lustrze. Zrozumienie tych mechanizmów pozwoli Ci szybciej zareagować na pogarszający się stan naskórka:
- Uporczywe uczucie ściągnięcia i pieczenia naskórka.
- Widoczne łuszczenie się oraz nadmierne przesuszenie.
- Szary, matowy koloryt i wyraźny brak naturalnego blasku.
- Spadek elastyczności oraz szybsze pojawianie się zmarszczek.
- Zwiększona wrażliwość na nagłe zmiany temperatury.
POLECAMY: Damian Michałowski zgolił włosy. Wszystko uchwyciły kamery
Wybór pielęgnacji wspierającej twoją cerę – praktyczne wskazówki
Szukając wsparcia dla swojej cery, wybieraj formuły, które zawierają lipidy identyczne z tymi występującymi w ludzkim ciele, takimi jak AP, NP oraz EOP. Dobrym rozwiązaniem jest łączenie ich z kwasem hialuronowym, co pozwala na jednoczesne nawilżenie i zatrzymanie wilgoci głęboko w strukturach skóry.
Stosowanie lekkich emulsji lub bogatszych balsamów powinno stać się Twoim rytuałem, szczególnie jeśli masz tendencję do uporczywych podrażnień. Pamiętaj, że systematyczność jest tutaj fundamentem, ponieważ odbudowa warstwy rogowej wymaga czasu i cierpliwości. Odpowiednio dobrana pielęgnacja sprawi, że zapomnisz o szorstkości, a Twoja twarz stanie się miękka i wyraźnie odżywiona.
Dbanie o zachowanie optymalnego poziomu lipidów to prosty sposób na zachowanie młodego wyglądu i zdrowia Twojej cery. Dzięki zrozumieniu ich roli, możesz świadomie reagować na sygnały wysyłane przez organizm i dobierać produkty dopasowane do Twoich potrzeb.
Ciesz się aksamitną skórą każdego dnia, wiedząc, że zapewniasz jej najlepszą możliwą ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Pamiętaj, że zdrowe nawyki pielęgnacyjne to fundament Twojego dobrego samopoczucia i codziennej pewności siebie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak naprawdę głosowali widzowie? Oto wyniki 8. odcinka „Tańca z Gwiazdami”
A Ty jak dbasz o swoją cerę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dodaj komentarz
-
news4 dni temuMichał Szpak zatrzymany przez policję? „Ktoś zgłosił, że …”
-
news2 dni temuZalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
-
showbiz3 dni temuGłośne nazwisko w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zachwyceni
-
news4 dni temuDoda zabrała głos po rozmowie z rodziną Łukasza Litewki: „Dali do zrozumienia”
-
moda5 dni temuOpole 2026: zjawiskowa Doda, stylowa Kukulska i odmieniona Wyszkoni [FOTO]
-
news4 dni temuRoxie Węgiel bezlitosna dla Steczkowskiej? „Bawienie się w wiedźmy”
-
moda5 dni temuGwiazdy na premierze kosmetyków Gojdzia: Figura, Senyszyn, Schreiber [FOTO]
-
news4 dni temuGrób Łukasza Litewki stanął w ogniu. Nagranie obiegło internet



Dodaj komentarz