showbiz
Gosia Andrzejewicz kontra Maffashion – wojna o ideał piękna? Menadżer KOMENTUJE: “Jestem zaskoczony reakcją pani Julii”
Czy media społecznościowe to jeszcze przestrzeń do wyrażania siebie, czy już pole bitwy? Gosia Andrzejewicz i Maffashion (czyli Julia Kuczyńska) znalazły się w samym środku internetowego zamieszania. Wszystko zaczęło się od niewinnej publikacji, a skończyło na wymianie zdań, która rozgrzała fanów do czerwoności. Co poszło nie tak? Dowiedz się więcej!
Media społecznościowe stały się miejscem, gdzie gwiazdy chętnie dzielą się swoją codziennością, ale równie często wplątują się w kontrowersje. Tak było również tym razem, gdy Gosia Andrzejewicz opublikowała na TikToku wideo wychwalające słowiańską urodę. Definiowała ją jako długie blond włosy, kocie oczy i krągłości w okolicach biustu oraz bioder. To, co miało być niewinnym komplementem, szybko zmieniło się w ognisko kontrowersji.
Internauci natychmiast zwrócili uwagę na fakt, że wideo było nagrane z użyciem filtrów zmieniających wygląd. Zarzucono piosenkarce, że przeczy temu, co sama głosi. Dyskusja w komentarzach nabrała tempa, ale to dopiero początek. Na reakcję innych znanych osobistości nie trzeba było długo czekać.
Maffashion postanowiła odnieść się do publikacji Gosi Andrzejewicz, nagrywając odpowiedź. Zaczęła w niej wprost podważać przedstawiony kanon urody:
Słuchajcie, z racji tego, że ostatnio na swoim InstaStory obszernie poruszałam pewien temat, stwierdziłam, że dam komentarz do tej oto właśnie rolki. Mam takie podstawowe pytanie. Czy jako kobieta z mniejszym biustem, brakiem kociego oka, krótszymi włosami, no i brakiem ewidentnym superkrągłości, zaliczam się do słynnego kanonu słowiańskiej urody? – zaczęła Maffashion.
To jednak nie było wszystko. Julia Kuczyńska nie tylko wyraziła swoje wątpliwości, ale również podkreśliła, jak destrukcyjnie wpływać może narzucanie nierealistycznych standardów piękna. Zwróciła uwagę na fakt, że wiele kobiet zmienia swój wygląd z powodu kompleksów wywołanych opiniami innych.
I tak wiem, to tylko taka rolka do przeczytania. “Tak, my się z tobą zgadzamy, nam też się nie podobają te porobione kobiety”. I mam taką myśl, wydaje mi się, że duża część tych kobiet, które coś sobie poprawiły, właśnie usłyszała czy przeczytała kiedyś, że nie spełniają czyichś wymogów i nie są w jakimś właśnie kanonie piękna. I wtedy na przykład powiększyły sobie usta, aby ich problem zniknął, tak jak kiedyś zniknął magiczny pieprzyk pewnej słowiańskiej piosenkarki – dokończyła.
POLECAMY: Michał Kassin wydał OŚWIADCZENIE po rozstaniu z Jakubem Pursą: „Bardzo nie chciałem tego robić”
Gosia Andrzejewicz odpowiada Maffashion!
Kilka godzin później na InstaStory pojawiła się odpowiedź Gosi Andrzejewicz, która wyraziła swoje rozczarowanie całą sytuacją:
Droga Julio, Przykro mi, że moja rolka o samoakceptacji wywołała w Tobie tyle emocji, że zdecydowałaś się na nią odpowiedzieć i jednocześnie mnie zaatakować, czym zaserwowałaś mi „wspaniały” niedzielny wieczór z hejterami. Teraz wycofałaś się i usuwasz swoją wypowiedź w obawie przed konsekwencjami. Kobieta kobiecie wilkiem – napisała.
Mimo wszystko, piosenkarka nie chowa urazy. Zaproponowała wspólny live na Instagramie, by porozmawiać o hejcie i samoakceptacji:
Mimo wszystko nie kryję urazy i chciałabym zaproponować Ci wspólnego live’a na Instagramie, gdzie porozmawiamy o hejcie i samoakceptacji. Dajmy dobry przykład naszym obserwatorom. Jeżeli jesteś na to otwarta, to skontaktuj się ze mną w DW lub niech Twój management skontaktuje się z moim (milosz@milo- mgmt.com) i dogramy szczegóły – zróbmy z tej sytuacji coś dobrego – zakończyła.
Manager Gosi Andrzejewicz zabrał głos w sprawie!
Głos w tej sprawie zabrał także menadżer Gosi Andrzejewicz, który skomentował całe zamieszanie, podkreślając, że reakcja Julii była dla nich zaskoczeniem:
Jestem zaskoczony reakcją pani Julii, szczególnie, że jako doświadczona kobieta działająca w show-biznesie powinna być świadoma, że swoim działaniem spowoduje medialną nagonkę na Gosię i to jeszcze w niedzielny wieczór, który Gosia miała zarezerwowany dla swojej rodziny – mówi menadżer Gosi.
Podkreślił również, że intencją Gosi jest przekucie trudnej sytuacji w coś pozytywnego:
Reakcja Gosi na atak jest zawsze taka sama – odpowiada otwartością na rozmowę, tak jest też w tym przypadku. Gosia zdecydowała się zaprosić panią Julię do rozmowy – w formie live’a łączonego na Instagramie. Artystce zależy, aby sytuację trudną – atak – przekuć w coś dobrego i dać przykład obserwatorom. Tematem rozmowy miałaby być ciałopozytywność oraz hejt w przestrzeni publicznej. Gosia do rozmowy chciałaby również zaprosić psychologa, który wniósłby merytoryczne spojrzenie na te kwestie. Z otwartością czekamy na decyzję pani Kuczyńskiej – dodaje.
Niezależnie od tego, po której stronie konfliktu się opowiemy, jedno jest pewne – media społecznościowe to miejsce, gdzie nic nie pozostaje niezauważone. Czy planowana rozmowa na żywo zakończy konflikt i przyniesie coś dobrego? Czy może zaogni sytuację jeszcze bardziej? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – ta dyskusja na długo zostanie w pamięci internautów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Mołek APELUJE do hejtrów za “Magda KOŁEK” i zaprasza do “Tańca z Gwiazdami”: “Zobaczymy kto będzie Mołek, a kto KOŁEK”!
A Wy co uważacie na temat tego zamieszenia? Dajcie znać nam na naszym Facebooku pod najnowszym postem – zapraszamy do dyskusji !
@jmaffashion #gosiaandrzejewicz #slowianskauroda ♬ dźwięk oryginalny – Julia




SJ
news
Patrycja Markowska w wielkim finale trasy ‘Obłęd Tour 2025’ w Klubie Stodoła – poznaj szczegóły koncertu!
Patrycja Markowska wraca w wielkim stylu! Artystka, która od lat podbija serca fanów swoimi przebojami, kończy trasę promującą najnowszy album „Obłęd”, a finałowe show odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w warszawskim Klubie Stodoła. To będzie wyjątkowy koncert, pełen emocji, energii i muzycznych niespodzianek.
Nowy album „Obłęd” – nowa energia Patrycji Markowskiej
Album „Obłęd”, którego premiera odbyła się 9 maja 2025 roku, to muzyczna podróż łącząca żywe gitarowe brzmienie z nowoczesnymi klubowymi rytmami. Płyta została nagrana „na setkę”, czyli praktycznie na żywo, co nadaje jej autentyczności i wyjątkowego klimatu.
– „Czekałam na taką płytę, ale mogła powstać tylko w tym czasie, z tą dojrzałością, którą mam, kiedy niosło mnie wielkie uczucie i nowe inspiracje muzyczne” – mówi Patrycja Markowska.
Nowe utwory w połączeniu z największymi hitami artystki gwarantują niezapomniane doświadczenie muzyczne i prawdziwe spotkanie z Patrycją w klimatycznych klubach całej Polski.
„Obłęd Tour 2025” – trasa pełna hitów i emocji
Trasa koncertowa „Obłęd Tour 2025” już od miesięcy przyciąga tłumy fanów. Każdy koncert to połączenie energii, emocji i wyjątkowego kontaktu z publicznością. Podczas finału w Warszawie, fani będą mogli usłyszeć zarówno premierowe utwory, jak i największe przeboje, które od lat królują w radiu i na listach przebojów.
Ważne informacje dla uczestników koncertu
- Koncert odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w Klubie Stodoła.
- Osoby poniżej 16 roku życia mogą uczestniczyć wyłącznie pod opieką rodzica lub opiekuna prawnego.
- Osoby od 16 do 18 roku życia muszą posiadać pisemną zgodę rodzica lub opiekuna.
- Wszelkie pytania dotyczące wsparcia osób z problemami z poruszaniem się prosimy kierować na adres: kontakt@ticketclub.pl.
Nie przegap finału „Obłęd Tour 2025”!
Jeśli jesteś fanem Patrycji Markowskiej lub po prostu kochasz dobrą muzykę na żywo, finałowa odsłona „Obłęd Tour 2025” w Klubie Stodoła jest wydarzeniem, którego nie możesz przegapić. Bilety są już dostępne – zarezerwuj swoje miejsce i przeżyj niezapomniane muzyczne chwile razem z jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej.
https://ticketclub.pl/koncerty/patrycja-markowska-klub-stodola-warszawa-3490

news
Sandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw
Choć jeszcze niedawno pokazywali się razem i deklarowali, że walczą o rodzinę, prawda wygląda zupełnie inaczej. Sandra Kubicka po raz drugi skierowała sprawę rozwodową do sądu, a za kulisami działo się znacznie więcej, niż widzieli fani. To historia pełna tajemnic, dramatów i nagłych zwrotów akcji, które stawiają pod znakiem zapytania cały medialny obraz ich związku. Dowiedz się więcej!
Małżeństwo Sandry Kubickiej i Barona od początku budziło ogromne emocje, głównie dlatego, że para zdecydowała się na ślub w absolutnej tajemnicy – nawet przed najbliższą rodziną. Ich związek wydawał się historią jak z filmu: miłość, błyskawiczne decyzje, wspólne projekty i w końcu narodziny długo wyczekiwanego synka, Leonarda. Z perspektywy mediów społecznościowych wyglądało to jak idealny obraz rodzinnego życia.
Na Instagramie Sandra Kubicka pokazywała codzienność młodej mamy, przeprowadzkę do nowego domu i momenty pełne czułości. Baron w tym czasie pojawiał się w „The Voice of Poland”, a wizerunek szczęśliwego, spełnionego taty utrwalał się w oczach widzów. Nic nie wskazywało na to, że ich małżeństwo już wtedy zaczynało się rozpadać.
Pierwsze niepokojące doniesienia o kryzysie pojawiły się szybko, a później wyszło na jaw, że para była o krok od rozwodu. Co więcej – rozprawa była już niemal ustalona, lecz ostatecznie została odwołana. Wtedy wydawało się, że Kubicka i Baron dali sobie drugą szansę i chcą naprawić to, co między nimi pękło.
Para znów zaczęła pojawiać się razem publicznie, a widać było, że zależy im na stworzeniu poczucia stabilności dla małego Leonarda. Pojawiły się nawet plotki, że myślą o kolejnym dziecku. Wydawało się, że kryzys został zażegnany, a małżeństwo wreszcie znalazło względny spokój. Nic bardziej mylnego.
We wrześniu Sandra Kubicka poinformowała jednak o poronieniu. Wiadomość była dla niej ogromnym ciosem, a jedyną ostoją okazała się rodzina. To zdarzenie miało wpływ na wszystko – na emocje, relację i decyzje podejmowane przez małżonków. Po tej tragedii wielu liczyło, że para jeszcze mocniej się do siebie zbliży.
POLECAMY: Mama zmarłego Nikodema Mareckiego odsłania kulisy jego ostatnich chwil. Te słowa łamią serca
Kolejny rozwód na horyzoncie. Jak zakończy się tym razem?
Jak ustalił Pudelek, do sądu wpłynął kolejny pozew rozwodowy, z datą 28 listopada 2025 roku. Z informacji wynika, że to właśnie Sandra Kubicka po raz kolejny zainicjowała sprawę. To oznacza, że poprzednie próby ratowania małżeństwa okazały się nieskuteczne.
Powódką jest pani Sandra Kubicka. Pozew wpłynął 28.11.2025 roku i nie ma jeszcze wyznaczonego terminu rozprawy – informuje tabloid.
Co ciekawe, na początku listopada para pojawiła się razem na jednym z eventów – uśmiechnięci, spokojni, jakby wszystko wróciło do normy. Ta publiczna gra pozorów wygląda dziś jak misternie utrzymywana zasłona dymna. W świetle najnowszych informacji jasne jest, że ich relacja przechodziła wtedy kolejne załamanie.
Kulisy drugiego pozwu rozwodowego pozostają tajemnicą, ale fakt, że przez rok małżeństwo próbowało się odbudować, sugeruje, że problemy były poważne i narastające. To, czy tym razem Kubicka i Baron jeszcze spróbują walczyć o swoją rodzinę, czy jednak ostatecznie pójdą osobnymi drogami, pozostaje ogromnym znakiem zapytania.
Jedno jest pewne: historia tej pary pokazuje, jak dramatycznie różnić się może życie prywatne od tego, co obserwują internauci. Za pozorną sielanką kryły się emocje, konflikty i decyzje, o których dopiero teraz zaczyna być głośno. Teraz pozostaje czekać, czy sąd potwierdzi definitywny koniec małżeństwa, które od początku żyło w światłach reflektorów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]
Jesteście zaskoczeni takim obrotem spraw? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Viki Gabor źle wspomina udział w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Tak produkcja traktowała uczestników
Po trzech latach milczenia Viki Gabor w końcu zdecydowała się powiedzieć wszystko. Jej słowa są pełne bólu i zaskakującej szczerości, pokazując mroczną stronę programu, który miliony widzów kojarzą wyłącznie z zabawą i blichtrem. Poznaj kulisy programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”!
Udział Viki Gabor w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” był szeroko komentowany, bo nastolatka nie tylko zachwycała wokalnie, ale też udowodniła, że potrafi wcielić się w największe ikony światowej sceny. Jednak dopiero dziś artystka ujawnia, ile kosztowało ją to psychicznie i fizycznie. Jej szczere wyznanie obnaża brutalną stronę produkcji, której publiczność nigdy nie widzi. Zamiast błysku fleszy i braw – stres, łzy, presja i ból, o których milczała latami.
W rozmowie u Żurnalisty Viki Gabor przyznała, że tempo pracy narzucone uczestnikom było skrajnie nieludzkie. Mimo młodego wieku i ogromnego talentu musiała zmierzyć się z warunkami, które dorosłym artystom sprawiałyby gigantyczny problem. Jak zdradziła, nagrywanie jednego odcinka kończyło się zaledwie chwilę przed rozpoczęciem przygotowań do kolejnego. Mówiąc wprost: na transformację i naukę nowego repertuaru miała tylko… dwa dni.
To właśnie te dwa dni stały się symbolem presji, której młoda gwiazda doświadczała na każdym kroku. Sama przyznała:
My nagrywaliśmy odcinek, dostawaliśmy artystów do których trzeba było się przygotować i my na przygotowanie do następnego odcinka mieliśmy 2 dni – ujawniła Viki Gabor.
Dla widza brzmi to jak ciekawostka, ale dla niej był to przepis na ciągłe napięcie i wyczerpanie. W końcu opanowanie cudzej barwy głosu, choreografii i tekstu w tak krótkim czasie graniczy z niemożliwością.
POLECAMY: Mama zmarłego Nikodema Mareckiego odsłania kulisy jego ostatnich chwil. Te słowa łamią serca
Viki Gabor źle wspomina udział w “TTBZ”
Viki Gabor nie ukrywa, że największą trudnością była konieczność perfekcyjnego odwzorowania ikon sceny muzycznej. Przyznała wprost, że z tak krótkim czasem mogła robić jedynie tyle, ile fizycznie dała radę.
I co ja mogę zrobić w dwa dni? Sam fakt, że trzeba się nauczyć tekstu, sama barwa wokalisty, trzeba to jakoś ogarnąć, to jest mega ciężki program szczerze – dodała w tej samej rozmowie.
Jej młody wiek sprawiał, że presja odbijała się na niej jeszcze silniej niż na starszych uczestnikach. Widzowie zachwycali się jej występami jako Rihanna, The Weeknd, Whitney Houston czy Billie Eilish, ale dziś wiadomo, że każdy z nich okupiony był czymś znacznie poważniejszym. To nie był tylko stres i brak czasu – zaczęły pojawiać się również skutki fizyczne. Ujawnione przez nią kulisy nakładania masek i charakteryzacji pokazują, że dla uczestników program oznaczał także realny ból.
Nastolatka opowiedziała, że jej twarz przez wiele tygodni pozostawała spuchnięta. Proces nakładania silikonowych masek i elementów charakteryzacji był nie tylko długi, ale przede wszystkim bolesny.
Samo to przyklejanie tych masek i tak dalej. Ja chodziłam z napuchniętą twarzą przez parę miesięcy, bo to bolało – wyznała.
W innym fragmencie rozmowy Viki Gabor przyznała, że gdyby wcześniej wiedziała, jak naprawdę wygląda produkcja od kulis, nigdy nie wyraziłaby zgody na udział. To zdanie jest jednym z najmocniejszych w całym wywiadzie:
Jakbym wiedziała jak to wygląda od środka to pewnie bym nie wzięła udziału w tym programie – podsumowała.
Choć wspomnienia Viki Gabor są dziś pełne bólu i żalu, nie zmienia to faktu, że jej występy w programie zapisały się w pamięci widzów jako jedne z najbardziej dopracowanych i efektownych. Mimo młodego wieku udźwignęła zadania, które porażały trudnością. Publiczność była zachwycona, a ona sama, jak dziś przyznaje – wewnętrznie walczyła o przetrwanie kolejnych odcinków.
Transformacje, które wykonywała, wymagały od niej perfekcji na każdym poziomie. Jednocześnie młoda gwiazda musiała mierzyć się z dorosłymi uczestnikami i profesjonalistami, którzy mieli za sobą lata doświadczeń. To wszystko sprawiło, że choć program przyniósł jej popularność i czwarte miejsce w finale, za kulisami odcisnął swoje piętno na jej zdrowiu i psychice.
Dziś, gdy emocje opadły, Viki Gabor zdecydowała się opowiedzieć prawdę, której wcześniej nie miała odwagi ujawnić. Jej wyznanie zmienia sposób, w jaki wiele osób patrzy na „Twoją Twarz Brzmi Znajomo”, bo pokazuje, jak daleki od beztroskiej zabawy potrafi być ten program. Za każdym występem widzowie widzieli uśmiech i talent, a za kulisami skrywała się walka, zmęczenie i cierpienie, o których nikt nie miał pojęcia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]
Jak wspominacie udział Viki Gabor w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
@maxx.rydz Źródło: Żurnalista
♬ Behind Every Decision – Yehezkel Raz




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Mama zmarłego Nikodema Mareckiego odsłania kulisy jego ostatnich chwil. Te słowa łamią serca
Tragedia, o której mówi dziś cały kraj, wciąż odbiera głos nawet tym, którzy znali go tylko z ekranu. 11-letni Nikodem Marecki, młody aktor o niezwykłym talencie, odszedł nagle, pozostawiając po sobie pustkę, której nie sposób wypełnić. Jego ostatnie słowa mama wyznała dopiero teraz. Dowiedz się więcej już teraz!
Śmierć Nikodema Mareckiego spadła na środowisko filmowe jak uderzenie pioruna. Chłopiec, który zaledwie rozpoczynał swoją drogę w świecie kina, był przez reżyserów i aktorów określany jednym mianem – „naturalny talent”. Miał w sobie rzadką dziecięcą lekkość, która na planie zamieniała się w pełną dojrzałości koncentrację. Nikt nie przypuszczał, że zaledwie kilka lat po debiucie jego nazwisko będzie wspominane w tak tragicznych okolicznościach.
Rodzina chłopca jako pierwsza przekazała dramatyczną wiadomość. W krótkim, pełnym bólu komunikacie rodzice ujawnili datę jego śmierci, pisząc:
Z głębokim smutkiem i żalem zawiadamiamy, że 27 października 2025 r. zmarł, przeżywszy lat 11, najukochańszy syn, brat, wnuczek Nikodem Marecki – napisali.
Ten suchy zapis faktu nie był jednak w stanie oddać rozmiaru tragedii, jaka dotknęła ich dom.
Nikodem Marecki zdobył rozpoznawalność dzięki roli w filmie „Biała odwaga”, gdzie jego kreacja natychmiast zwróciła uwagę nie tylko widzów, ale i samej ekipy filmowej. Wyróżniał się dojrzałością emocjonalną, jaką rzadko spotyka się u dzieci. Z czasem pojawiał się też w produkcjach takich jak „Zołza”, a niedawno wcielał się w jedną z kluczowych ról dziecięcych w serialu „Szpital św. Anny”.
To właśnie produkcja serialu wydała jedno z najbardziej poruszających oświadczeń, pisząc:
Z niedowierzaniem i ogromnym bólem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci Nikodema Mareckiego. Zawsze radosny, uśmiechnięty, bardzo zdolny, iskierka dobrej energii na planie. Wspaniale wcielił się w rolę Igora Hajduka w serialu “Szpital św. Anny”. Będzie nam go bardzo brakowało. Składamy wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Nikodema. Łączymy się w niewyobrażalnym bólu – czytamy.
W tych słowach pobrzmiewa nie tylko smutek, ale też poczucie niesprawiedliwości, które towarzyszy stracie kogoś tak młodego.
POLECAMY: Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]
Mama Nikodema ujawnia jego ostatnie słowa
Wydawało się, że jego pogrzeb zgromadzi środowisko aktorskie i cały medialny świat, który przecież tak mocno śledził jego rozwój. Tymczasem rzeczywistość okazała się inna. Uroczystość odbyła się w kameralnej atmosferze rodzinnej miejscowości Niedźwiedź. Bez fleszy, bez celebrytów, bez kamer – tylko ludzie, którzy naprawdę go kochali i znali od dziecka. Ta skromność sprawiła, że pożegnanie miało jeszcze bardziej przejmujący charakter.
Kilka dni po ceremonii ciszę wokół tragedii przerwała mama Nikodema – pani Iwona. Choć nadal pogrążona w bólu, zdecydowała się porozmawiać z dziennikarzami „Super Expressu”, by opowiedzieć o synu tak, jak ona go zapamiętała. Podkreśliła jego ogromną empatię, mówiąc:
Był bardzo, bardzo empatycznym dzieckiem, zawsze najpierw widział drugiego człowieka. Nawet w liście do św. Mikołaja poprosił o zdrowie dla rodziny – mówiła.
Kobieta wyznała również, że to właśnie wiara daje jej siłę, aby przetrwać stratę:
Jesteśmy wierzący. Wiem, że jemu jest tam dobrze, jestem spokojna o syna – dodała.
Najbardziej wstrząsające okazało się jednak to, co chłopiec powiedział tuż przed zabiegiem w szpitalu. Pani Iwona ze łzami opowiedziała:
Ostatnie słowa mój syn powiedział do pani anestezjolog w szpitalu: „Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli” – wspomniała.
Choć los przerwał jego drogę brutalnie i zbyt wcześnie, Nikodem Marecki pozostawił po sobie wyjątkowy ślad. Role, które odegrał, będą teraz niesione przez widzów z zupełnie innymi emocjami. Jego ekranowa obecność stanie się symbolem dziecięcej pasji, talentu i marzeń, które mimo krótkiego życia udało mu się pokazać światu.
A przede wszystkim, pozostanie w pamięci jako chłopiec, który jak mówią jego bliscy – zawsze widział dobro w drugim człowieku. I nawet w swoich ostatnich chwilach chciał jedynie uspokoić innych, mówiąc, że „nic go już nie boli”. To zdanie wybrzmiewa dziś w Polsce jak najboleśniejszy, ale i najpiękniejszy testament jego wrażliwości.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak Polska wypadnie na Eurowizji Junior? W sieci pojawiły się zdjęcia z prób Marianny Kłos [FOTO]
Widzieliście młodego Nikodema w jakiejś produkcji filmowej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz2 dni temuFilip Chajzer uderza w dentystę, a ten demaskuje kulisy współpracy. Padły poważne oskarżenia
-
showbiz4 dni temuTyle pieniędzy zarobił Tomasz Karolak za udział w “Tańcu z Gwiazdami”. Dużo czy mało?
-
news3 dni temuPaulina Smaszcz pokazała swojego partnera? To zdjęcie wywołało burzę [FOTO]
-
showbiz4 dni temuPaulina Krupińska-Karpiel z nową fuchą w TVN. Wiemy, z kim walczyła o posadę w „Mam talent”
-
news5 godzin temuSandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw
-
showbiz4 dni temuTYLKO U NAS: Kto poprowadzi Sylwester z Dwójką? Jedno nazwisko naprawdę szokuje
-
showbiz3 dni temuViki Gabor wreszcie mówi prawdę o Roxie Węgiel. Tak szczera nie była nigdy wcześniej
-
news2 dni temuKarolina Gilon liczyła na „Mam Talent”, ale TVN wybrał inaczej. Teraz ujawniła kulisy porażki

dominika
25 marca 2025 at 04:40
czyli gruba chce zrobic liva z wiekszym instagramerem, zeby co? nie lubie maffasion, ale ma 100% racji.