news
Jonatan o sposobie na sukces i kulisach Polsat SuperHit Festiwal 2025
news
Maja Sablewska nie gryzła się w język na temat DODY! Tak wspomina ich relację
Maja Sablewska w rozmowie z naszym portalem wróciła wspomnieniami do współpracy z Dodą…
POLECAMY: Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach
news
Skolim ma OBROŃCĘ? Donatan dodał oliwy do ognia
Burza wokół „ustawy dla artystów” wciąż nie cichnie. Po głośnej wypowiedzi Skolima głos zabrało już wiele znanych osób, a teraz do dyskusji dołączył również Donatan. Producent postawił jednak na ironię i w swoim stylu wyśmiał cały spór. Co dokładnie powiedział? Dowiedz się więcej!
Temat wsparcia socjalnego dla artystów w ostatnich dniach zdominował media społecznościowe, portale internetowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich koncertów postanowił odnieść się do pomysłu współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie rozprzestrzeniło się w sieci i wywołało falę skrajnych reakcji.
Słowa wokalisty natychmiast podzieliły internautów. Część osób uznała, że publiczne środki powinny trafiać przede wszystkim na inne cele społeczne, inni natomiast zwracali uwagę, że cała grupa zawodowa została niesprawiedliwie oceniona, a sposób prowadzenia dyskusji przekroczył granice rzeczowej debaty.
Największe emocje wzbudziła nie tylko sama treść wypowiedzi, ale również język, jakim posłużył się artysta. Podczas wystąpienia Skolim nie gryzł się w język i w ostrych słowach skomentował projekt dotyczący zabezpieczenia socjalnego twórców.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
W krótkim czasie temat wyszedł daleko poza środowisko muzyczne i stał się przedmiotem szerokiej publicznej dyskusji. Głos zaczęli zabierać przedstawiciele różnych zawodów artystycznych, podkreślając, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej niż osoby występujące na największych scenach czy regularnie goszczące na okładkach kolorowych magazynów.
Jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały na słowa Skolima, była Ania Rusowicz. Wokalistka opublikowała obszerny wpis, w którym przypomniała, jak wiele profesji zalicza się do zawodów artystycznych i jak różnorodne są realia ich pracy.
“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
Do dyskusji włączył się również Krzysztof Skiba, który zwrócił uwagę na sytuację wielu osób pracujących w kulturze. Lider zespołu Big Cyc przypomniał, że tylko niewielki procent artystów osiąga wysokie dochody, podczas gdy ogromna część środowiska przez lata funkcjonuje na niestabilnych umowach i nie może liczyć na finansowe bezpieczeństwo.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.
POLECAMY: Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach
Skolim ma swojego obrońcę? Donatan zabrał głos
Teraz do medialnej burzy dołączył także Donatan (właściwie Witold Marek Czamara), producent muzyczny, inżynier dźwięku i twórca hitu „My, Słowianie”, z którym wspólnie z Cleo reprezentował Polskę podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w 2014 roku. Muzyk postanowił skomentować całą sytuację w charakterystyczny dla siebie sposób.
Na swoim Instagramie Donatan opublikował nagranie, na którym zaprezentował własny samochód oraz… auto Skolima. Materiał od początku utrzymany był w żartobliwym tonie i stanowił wyraźną satyrę na toczącą się w mediach debatę o finansowym wsparciu dla twórców. Już na początku filmiku padły słowa, które błyskawicznie obiegły internet.
“W opinii publicznej popularna jest rozmowa, czy artyści powinni dostawać dopłaty. Otóż tak. Powinni dostawać dopłaty i to jak najwyższe” – wyznał.
Producent poszedł jednak o krok dalej i z dużą dawką ironii przedstawił swoją „propozycję” systemu wsparcia dla środowiska artystycznego. W żartobliwy sposób przekonywał, że nawet codzienne podróże samochodem są dla twórców źródłem inspiracji, a więc również powinny być finansowane z publicznych pieniędzy.
“Moi drodzy, samochód jest moim źródłem inspiracji, natchnienia artystycznego. Oprócz dopłat wnioskuję też o kilometrówki, ponieważ w tych kilometrach podróży powstają moje myśli, artystyczne wynurzenia i wszystko to, co piękne. Podatnik powinien sponsorować artystów. Absolutnie się z tym zgadzam” – wyznał.
Na tym jednak nie zakończył swojego satyrycznego wywodu. Donatan dodał jeszcze jeden kąśliwy komentarz, który internauci błyskawicznie podchwycili i zaczęli masowo udostępniać w mediach społecznościowych.
“A poza tym ten samochód ma już 2 lata. Jak myślicie, jakie natchnienie człowiek może mieć w takim starym samochodzie? Zastanówcie się. Płaćcie i wspierajcie artystów” – dodał.
Wygląda na to, że dyskusja wokół „ustawy dla artystów” jeszcze długo nie ucichnie. Po ostrych słowach Skolima i reakcjach takich osób jak Ania Rusowicz, Patrycja Markowska, Michał Bajor, Krzysztof Skiba czy teraz Donatan, temat wyszedł daleko poza branżę muzyczną i stał się jedną z najgłośniejszych debat ostatnich tygodni. Jedno jest pewne – emocji wokół tego projektu w najbliższym czasie z pewnością nie zabraknie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni
Co uważacie o kontrowersyjnych słowach Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach
Jeszcze niedawno wielu było przekonanych, że Sebastian Fabijański żyje w luksusie i nie może narzekać na brak pieniędzy. Tymczasem aktor ujawnił kulisy swojego życia, które dla wielu mogą okazać się ogromnym zaskoczeniem. W szczerym wywiadzie opowiedział o trudnych chwilach, finansowych problemach i wsparciu, bez którego być może nie poradziłby sobie z kryzysem. Dowiedz się więcej!
Sebastian Fabijański od lat uchodzi za jednego z najbardziej charakterystycznych aktorów młodego pokolenia. Na swoim koncie ma wiele głośnych ról filmowych, a jego kreacje w produkcjach takich jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Miasto 44”, „Legiony” czy „Grzechy sąsiadów” przyniosły mu uznanie zarówno widzów, jak i krytyków. Mało kto przypuszczał jednak, że za sukcesem zawodowym kryły się poważne problemy prywatne.
Przez lata wokół aktora narosło wiele stereotypów. Część osób była przekonana, że udział w wysokobudżetowych produkcjach i medialna rozpoznawalność automatycznie oznaczają finansową stabilizację. Sam Sebastian Fabijański przyznaje jednak, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a jego sytuacja była znacznie trudniejsza, niż mogło się wydawać.
Dopiero niedawno gwiazdor spełnił jedno ze swoich największych marzeń i kupił własne mieszkanie. Zanim jednak do tego doszło, przez wiele lat wynajmował lokale w Warszawie, a koszty życia często go przerastały. W pewnym momencie znalazł się w tak trudnej sytuacji, że musiał zwrócić się o pomoc do najbliższej osoby.
POLECAMY: Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni
Tego o Sebastianie Fabijańskim nikt nie wiedział
Z okazji swoich 39. urodzin aktor udzielił szczerego wywiadu, w którym wrócił do najtrudniejszych momentów swojego życia. Nie ukrywał, że za medialnym obrazem kryło się wiele wydarzeń, o których opinia publiczna nie miała pojęcia.
„Po wielu wydarzeniach, które miały miejsce w tak zwanym międzyczasie, o których nie wiedzieli ludzie… Mieli jakiś obraz tego, co się dzieje, i że ja żyję, cały czas śpię na pieniądzach. Było kompletnie inaczej. Musiałem pożyczać na wynajem mieszkania pieniądze od matki. W pewnym momencie, więc całe szczęście, że żyję. Mogłem przez chwilę skorzystać z jej pomocy w tym zakresie. Więc, żeby powiedzieć delikatnie, było bardzo niekolorowo” – wyznał w rozmowie z “Faktem”.
Słowa aktora odbiły się szerokim echem, ponieważ pokazują zupełnie inne oblicze życia znanych osób. Wielu fanów nie zdawało sobie sprawy, że człowiek regularnie pojawiający się na ekranie telewizora i w kinowych hitach może zmagać się z problemami finansowymi, które dotykają tysiące zwykłych Polaków.
Nie jest tajemnicą, że ogromnym wsparciem dla Sebastiana Fabijańskiego od zawsze była jego mama. To właśnie ona wyciągnęła do niego pomocną dłoń w najtrudniejszym momencie i pozwoliła mu przetrwać okres życiowego kryzysu. Aktor nie ukrywa wdzięczności za okazaną pomoc i podkreśla, że bez rodzinnego wsparcia wiele spraw mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.
To nie pierwszy raz, kiedy Sebastian Fabijański decyduje się na tak osobiste wyznania. W ostatnich miesiącach otwarcie opowiadał również o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym. W jednym z podcastów wspominał, że spędził aż 10 tygodni w szpitalu psychiatrycznym, gdzie mierzył się z własnymi demonami.
Aktor od dawna angażuje się w działania mające zwiększać świadomość społeczną na temat depresji i zaburzeń lękowych. Wielokrotnie podkreślał, że rozmowa o zdrowiu psychicznym jest niezwykle ważna, a proszenie o pomoc nie powinno być powodem do wstydu. Sam stał się przykładem, że nawet osoby odnoszące sukcesy mogą przechodzić bardzo trudne chwile.
Historia Sebastiana Fabijańskiego pokazuje, że świat show-biznesu często bywa jedynie iluzją. Za blaskiem fleszy i popularnością nierzadko kryją się samotność, problemy finansowe oraz walka o zachowanie równowagi psychicznej. Aktor postanowił opowiedzieć o tym publicznie, przełamując stereotyp, że znane nazwiska nie mają powodów do zmartwień.
Dziś Sebastian Fabijański wydaje się patrzeć w przyszłość z większym spokojem i nadzieją. Ma własne mieszkanie, rozwija karierę aktorską i nie boi się mówić o swoich doświadczeniach. Jego szczere wyznanie może być dla wielu osób ważnym sygnałem, że nawet po najtrudniejszych życiowych zakrętach można odnaleźć drogę do nowego początku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć
Polubiliście Sebastiana Fabijańskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Monika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć
Powrót Agnieszki Woźniak-Starak do Telewizji Polskiej od miesięcy budzi emocje, ale mało kto spodziewał się tak bezpośredniej reakcji ze strony jednej z byłych gwiazd stacji. Monika Richardson nie tylko wróciła pamięcią do dawnych wydarzeń, ale również w gorzkich słowach oceniła warsztat i pozycję swojej koleżanki z branży. Przeczytaj całość już teraz!
Monika Richardson od lat nie ukrywa, że z dystansem patrzy na zmiany zachodzące w Telewizji Polskiej. Była prowadząca „Pytanie na Śniadanie” wielokrotnie komentowała decyzje kadrowe stacji, a tym razem na celownik wzięła powrót Agnieszki Woźniak-Starak do grona gospodarzy popularnej śniadaniówki.
Dziennikarka przez wiele lat była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVP. Sukces programu „Europa da się lubić” sprawił, że cieszyła się ogromną popularnością, a jej pozycja zawodowa wydawała się niezagrożona. Wszystko zmieniło się jednak po zakończeniu współpracy ze stacją, do której jak sama przyznaje – nie udało jej się już wrócić.
W najnowszej rozmowie Monika Richardson postanowiła wrócić do wydarzeń sprzed lat i przypomnieć kulisy głośnego zwolnienia Agnieszki Woźniak-Starak z TVP. Według niej w tamtym czasie wokół prezenterki nie brakowało kontrowersji, które odbijały się szerokim echem za kulisami stacji.
Była gwiazda telewizji wspomniała między innymi sytuację z udziałem terapeuty uzależnień, który w programie na żywo miał ujawnić szczegóły prywatnej rozmowy z prezenterką. Richardson przywołała również inne zdarzenie, które jej zdaniem – było szeroko komentowane w środowisku telewizyjnym.
“Drugi aspekt, o którym nie wszyscy pamiętają – były w kuchni jakieś produkty i woda się gotowała, a ona podeszła i mówi: “Czy to jest woda z Lourdes?”. Za takie rzeczy się leciało! Ale teraz już jest na pewno bardzo grzeczna i nie mówi brzydkich słów” – powiedziała Richardson w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim.
POLECAMY: Skolim PRZESADZIŁ? Internauci nie zostawili na nim suchej nitki
Monika Richardson UDERZA w Agnieszkę Woźniak-Starak
Na tym jednak nie zakończyły się uszczypliwości. Dziennikarka przyznała, że dostrzega atuty swojej byłej koleżanki z branży, ale jednocześnie wyraźnie zaznaczyła, że nie uważa jej za wybitną przedstawicielkę zawodu. Jej zdaniem największymi atutami Agnieszki Woźniak-Starak są uroda i charakterystyczny głos.
“Agnieszka jest bardzo fajna, to znaczy ona jest ładna, ma piękny głos, lubię ten jej niski głos. (…) Ja akurat tej jej uszczypliwości nie lubię. Ona miała taki plotkarski program (“Na językach” – przyp. red.). Okropne to było, tam z Karoliną Korwin Piotrowską dojeżdżały ludzi. Ja jej nie cenię jako dziennikarki” – stwierdziła.
Największe emocje wzbudziły jednak kolejne słowa byłej prowadzącej „Pytanie na Śniadanie”. Monika Richardson zasugerowała bowiem, że obecna Telewizja Polska stawia przede wszystkim na prezenterki, które dobrze prezentują się na ekranie, a niekoniecznie wyróżniają się dziennikarskim doświadczeniem.
“Właśnie dlatego, że jest uszczypliwa, nie mając do tego prawa. Jest osobą bezdzietną, jest wdową. Ja rozumiem, że jest wdową i to ją gdzieś tam uprawomocnia, ale robi uwagi na temat rzeczy, o których nie ma pojęcia. Nie uważam, że to jest uprawnione. Natomiast lubię na nią patrzeć, lubię jej słuchać w sensie estetycznym. I ja myślę, że Telewizja Polska w tej chwili na takie osoby stawia, żeby były ładne” – powiedziała.
Nie wiadomo, czy Agnieszka Woźniak-Starak zdecyduje się odpowiedzieć na te zarzuty. Prezenterka od lat raczej unika publicznych sporów i rzadko komentuje podobne wypowiedzi na swój temat. Tym razem jednak skala zamieszania może sprawić, że trudno będzie przejść obok nich obojętnie.
Jedno jest pewne – rozmowa Moniki Richardson ponownie rozbudziła dyskusję nie tylko o kulisach pracy w telewizji, ale również o tym, jakie cechy dziś decydują o sukcesie na ekranie. W świecie show-biznesu takie szczere, a momentami bardzo ostre wyznania, niemal zawsze wywołują lawinę komentarzy i dzielą opinię publiczną.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kayah i Rinke Rooyens znów razem? 16 lat po rozwodzie padły zaskakujące słowa
Monika Richardson przesadziła? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz3 dni temuJulia Suryś z „Tańca z Gwiazdami” wzięła ślub. Kim jest jej mąż?
-
news4 dni temuMaja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie
-
news2 dni temuZillmann i Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?
-
news3 dni temuDoda NOWĄ TRENERKĄ w „The Voice of Poland”? Powiedziała to wprost
-
news3 dni temuDoda zabrała głos po wyznaniu Mai Chwalińskiej. Złote rady?
-
news5 dni temuKrzysztof Gojdź szokuje wyznaniem o STALKERZE. DRAMA wokół byłych kochanków nabiera tempa!
-
news1 dzień temuMichał Bajor nie wytrzymał. Tak skomentował zamieszanie wokół artystów
-
news3 dni temuBagi rusza z WŁASNYM programem. Kiedy premiera?

Dodaj komentarz