Śledź nas

showbiz

Czy Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz pojawią się w finale „Tańca z Gwiazdami”? Wypłynęły szczegóły

Opublikowano

w dniu

Choć do wielkiego finału „Tańca z Gwiazdami” pozostało zaledwie kilka dni, wokół udziału Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza narasta coraz więcej wątpliwości. Para, która po głośnym odpadnięciu z programu unikała medialnych wystąpień i zrezygnowała z udziału w nagraniach Polsatu, znów znalazła się w centrum uwagi. Czy obrażeni na stację zakochani pojawią się na parkiecie w finałowym odcinku? Dowiedz się więcej!

Prawie trzy tygodnie temu, emocje w siódmym odcinku „Tańca z Gwiazdami” sięgnęły zenitu. Choć wieczór upłynął pod znakiem włoskich przebojów, to nie muzyka, a decyzja widzów wywołała prawdziwą burzę. Z programem pożegnali się Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz – para, która od początku uchodziła za faworytów i wzbudzała ogromne zainteresowanie zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Ich występ, pełen zmysłowości i emocji, poruszył jurorów, ale nie wystarczył, by utrzymać ich w grze.

Ich taniec współczesny do utworu „Una meravigliosa creatura” Gianny Nannini był opowieścią o wolności, zaufaniu i bliskości. Widać było między nimi chemię i wzajemne oddanie, które od początku budziło kontrowersje. Część widzów uważała ich występy za zbyt intymne, inni podziwiali odwagę i autentyczność. Jurorzy nie byli jednomyślni – Tomasz Wygoda zauważył, że „zabrakło oddechu”, Rafał Maserak chwalił ich za emocje i szczerość, a Ewa Kasprzyk nie szczędziła ironii, mówiąc: „Zastanawiam się, co by się stało, jakbyście się sczepili językami”.

Para otrzymała 33 punkty, co okazało się drugim najniższym wynikiem wieczoru. Lepsi byli niemal wszyscy, a gorszy rezultat uzyskali jedynie Barbara Bursztynowicz i Michał Kassin. Dla wielu było to ogromne zaskoczenie – tym bardziej, że Kaczorowska i Rogacewicz uchodzili za jednych z najbardziej zaangażowanych uczestników. Po ogłoszeniu wyników w studiu zapanowała cisza, a Agnieszka Kaczorowska nie kryła łez.

Możemy schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczaliśmy i cholernie bolał. Ludzie, bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi. Mówcie dobrze o innych, zwłaszcza że nie macie o nas zielonego pojęcia […] Można żyć szczęśliwie, można żyć po swojemu. Można tańczyć według własnej melodii, a nie cudzej, na własnych zasadach […] Możemy teraz tańczyć tylko dla siebie, kocham cię, skarbie – mówiła po eliminacji z programu, Agnieszka Kaczorowska.

Jak się okazało, napięcie narastało już wcześniej. Według osoby z produkcji, atmosfera za kulisami od kilku tygodni była wyjątkowo trudna. Kaczorowska miała bardzo konkretną wizję swoich występów i niechętnie przyjmowała uwagi od ekipy.

Agnieszka od początku miała silną wizję tego, jak ma wyglądać jej występ i często nie chciała słuchać sugestii. Bywała nerwowa, szczególnie wtedy, gdy ktoś zwracał jej uwagę na zbyt śmiałe elementy choreografii – zdradziła nam wówczas osoba z produkcji programu.

POLECAMY: To przez Rozenek doszło do masowych zwolnień na planie? Wypłynęły kulisy programu „Perfekcyjna Pani Domu”

Czy Kaczorowska i Rogacewicz pojawią się na finale?

Po głośnym odpadnięciu z „Tańca z Gwiazdami” emocje wokół Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza wcale nie opadły. Para, która jeszcze kilka tygodni wcześniej była typowana do finału, po eliminacji nie pojawiła się na tradycyjnej transmisji live organizowanej przez Polsat. To właśnie tam zwykle odpadający uczestnicy odpowiadają na pytania fanów i dzielą się emocjami po odcinku. Tym razem stacja zamieściła w mediach społecznościowych krótkie oświadczenie: „Kochani, emocje są tak wielkie, że dziś nie odbędzie się live z Marcinem i Agą”. Decyzja pary zaskoczyła wszystkich – zarówno widzów, jak i ekipę produkcyjną.

Jak się jednak okazało, to był dopiero początek kontrowersji. Dzień po emisji siódmego odcinka Kaczorowska i Rogacewicz mieli pojawić się na nagraniach kabaretów w Polsacie, gdzie odcinek był im poświęcony. Stacja już wcześniej wypuściła spoty zapowiadające ich obecność, jednak para… nie przyszła. Jak relacjonowały osoby z planu, w Polsacie panowała wówczas bardzo nerwowa atmosfera – mówiono o „spontanicznym bojkocie” i urażonych emocjach po eliminacji. Mimo zamieszania Kabaret K2, który miał wystąpić z nimi w skeczu, stanął na wysokości zadania i błyskotliwie sparodiował ich taneczne relacje, co publiczność przyjęła gromkimi brawami.

Choć wydawało się, że para chce się wycofać z medialnego zgiełku, rzeczywistość okazała się inna. W swoich mediach społecznościowych Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz ogłosili własną trasę teatralną ze spektaklem „Siedem”. Dla wielu fanów było to zaskakujące – jeszcze chwilę wcześniej mówili o potrzebie „schowania się przed światem”, a teraz ogłaszali nowy zawodowy projekt. Niedługo potem Kaczorowska podzieliła się kolejną wiadomością – tym razem biznesową. Zapowiedziała premierę własnej linii perfum, co w sieci odczytano jako próbę odwrócenia uwagi od zamieszania po ich odejściu z programu.

Dziś, kilka dni przed wielkim finałem jubileuszowej edycji „Tańca z Gwiazdami”, wciąż nie wiadomo, czy Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz pojawią się na parkiecie. Według ustaleń portalu Plejda.pl, ich udział w finałowym odcinku stoi pod znakiem zapytania. Zgodnie z tradycją wszystkie pary, które odpadły w trakcie sezonu, wracają na scenę, by zatańczyć wspólny taniec i symbolicznie pożegnać edycję. Tym razem jednak nie ma pewności, że zakochani zdecydują się wziąć w nim udział.

Finał jubileuszowej edycji tanecznego show odbędzie się już w najbliższą niedzielę, a emocje wokół byłych uczestników nie słabną. Dla jednych Kaczorowska i Rogacewicz są symbolem szczerości i autentyczności w świecie show-biznesu, dla innych – przykładem braku pokory po porażce. Jedno jest pewne: niezależnie od tego, czy pojawią się w studiu Polsatu, czy nie, ich historia pozostanie jednym z najbardziej komentowanych wątków tej edycji „Tańca z Gwiazdami”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Adam Zdrójkowski skomentował eliminację Tomasza Karolaka z “Tańca z Gwiazdami” – te słowa mogą zaskoczyć

Co uważacie o zachowaniu Kaczorowskiej i Rogacewicza? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Agnieszka Kaczorowska, Marcin Rogacewicz, Barbara Bursztynowicz, Michał Kassin (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 7)
Krzysztof Ibisz, Paulina Sykut-Jeżyna, Agnieszka Kaczorowska, Marcin Rogacewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 7)
Marcin Rogacewicz, Agnieszka Kaczorowska (fot. Piotr Podlewski/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 7)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz

1 komentarz

  1. Anonim

    12 listopada 2025 at 12:37

    Uważam, że Polsat powinien zrobić wszystko żeby ta para wystąpiła w odcinku finałowym.
    Jeśli ich nie będzie tzn potraktujecie ich jak Dagmarę Kazimierska i Marcina Hakiela. Na takie potraktowanie nie zasłużyli zważając że odpadli przez ustawkę jury i Maćka Musiała..

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Monika Richardson wydaje WYROK na telewizję. Nagle zwróciła się do swoich kolegów z TVP

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej, a jej nazwisko kojarzyło się z sukcesem, profesjonalizmem i niepodrabialnym stylem prowadzenia. Dziś Monika Richardson zaskakuje szczerym i brutalnym osądem tego, co dzieje się z telewizją, której oddała sporą część kariery. Jej słowa mogą zaboleć całą branżę. Dowiedz się więcej już teraz!

Choć Monika Richardson od kilku lat nie pojawia się na antenie TVP, jej popularność nie słabnie – wręcz przeciwnie, każda jej wypowiedź odbija się szerokim echem. Dziennikarka przez lata współtworzyła najważniejsze formaty Telewizji Polskiej, a miliony widzów kojarzą ją przede wszystkim z kultowym programem „Europa da się lubić”, który święcił triumfy w czasach, gdy telewizję oglądała cała Polska. Później stała się jedną z najważniejszych prowadzących „Pytanie na śniadanie”, a jej odejście z TVP dla wielu było końcem pewnej epoki.

Dziś jednak, zamiast wielkich telewizyjnych projektów, Richardson wybiera internet. Social media stały się jej głównym narzędziem kontaktu z odbiorcami, a sama dziennikarka coraz częściej otwarcie komentuje zarówno swoje życie zawodowe, jak i zmiany zachodzące w branży. Jej głos jest słyszany, bo rezonuje doświadczeniem i bezkompromisowością, która od zawsze była jej znakiem rozpoznawczym.

Ostatnio Monika Richardson pojawiła się w podcaście Anny Gwiazdowskiej, gdzie padły słowa, które można nazwać symbolicznym „pożegnaniem” z wielką telewizją. Dziennikarka nie owijała w bawełnę i jasno podkreśliła, że nie zamierza już wracać do dużych formatów. To jednak, co powiedziała dalej, wprawiło wielu w osłupienie.

Nie mam ambicji na stworzenie wielkiego, ogólnopolskiego programu, ponieważ uważam, że telewizja naziemna umiera i nawet nie mam takich ambicji, żeby partycypować w czymś, co odchodzi do lamusa – wyznała otwarcie.

POLECAMY: Joanna Przetakiewicz wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”? Padła konkretna deklaracja

Richardson ostro o kondycji telewizji naziemnej

To ostra diagnoza, szczególnie z ust osoby, która przez lata była jednym z filarów stacji publicznej. Richardson zaznaczyła jednak, że nie żywi urazy do dawnych kolegów. Wręcz przeciwnie – wszystkim życzy dobrze, ale nie widzi sensu angażować się w medium, które według niej nie ma już przyszłości.

Życzę moim kolegom z TVP jak najlepiej, tak samo TVN i Polsat jeszcze parę lat pociągną, a potem to się wszystko rozmieni na drobne – twierdzi.

W jej opinii przyszłość mediów to fragmentaryzacja. Telewizja – ta tradycyjna, liniowa, straciła swoją potęgę. Dzisiaj widz podejmuje decyzję sam: wybiera, kiedy ogląda, co ogląda i gdzie ogląda. Według Richardson, różnice między byciem gwiazdą TVP, TVN czy Polsatu zacierają się, bo ostatecznie liczy się treść, osobowość i autentyczność twórcy, a nie szyld stacji, pod którym pracuje.

Fragmentaryzuje już tak, że nie będzie miało żadnego znaczenia, czy rozpoczynasz swoją karierę w TVP, w Polsacie, w TVN czy na YouTubie, bo i tak to, co masz do zaoferowania, przebije się do tej świadomości wcześniej czy później. Może nie tak szybko jak w moim przypadku, bo mieliśmy wtedy dwa kanały telewizji polskiej i tyle, ale no sorry, to se ne vrati, trzeba walczyć z tym, co się ma – dodała.

Z jednej strony trudno odmówić jej racji – wyniki oglądalności od lat nieubłaganie pokazują, że tradycyjne media tracą swoją pozycję. Z drugiej jednak telewizja wciąż jest dla wielu Polaków ważnym źródłem informacji i rozrywki, szczególnie dla starszych odbiorców. To medium żyje, ale ewoluuje, choć może nie tak szybko i nie w takiej formie, jak chciałby rynek.

Nie zmienia to faktu, że słowa Moniki Richardson są mocne i jednoznaczne. To nie tylko osobista refleksja – to diagnoza całej branży medialnej, która jeszcze kilka lat temu nie dopuszczała takiej myśli. Tym bardziej poruszająco brzmią słowa: „to se ne vrati”. Dla wielu to zdanie będzie bolesne, ale niezwykle trafne.

Jej wyznanie pokazuje również zmianę podejścia samej dziennikarki. Z osoby związanej z telewizją przez lata przekształca się w twórczynię internetową. Stawia na niezależność, wolność słowa i bezpośredni kontakt z odbiorcami, których ma wokół siebie coraz więcej i którzy doceniają jej autentyczność.

Niektórzy mogą interpretować tę wypowiedź jako symboliczne zamknięcie drzwi do telewizji. Inni – jako odważny manifest kobiety, która jasno widzi, gdzie zmierza rynek. Jedno jest pewne: głos Moniki Richardson znów wywołał dyskusję, której w mediach dawno brakowało.

W czasach, gdy stacje walczą o przetrwanie, jej słowa wybrzmiewają szczególnie mocno. Czy telewizja naprawdę umiera? Czy internet przejmie wszystko? A może te dwa światy w końcu nauczą się współistnieć?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przerażona Małgorzata Tomaszewska sama na mrocznym peronie? To, co opisała, brzmi jak scena z horroru

Zgadzacie się ze słowami Moniki Richardson? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Monika Richardson (fot. screen YouTube Agata Gwiazdowska | co przekazuJESZ)
Monika Richardson (fot. screen YouTube Kanał Zero)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Joanna Przetakiewicz wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”? Padła konkretna deklaracja

Opublikowano

w dniu

przez

Choć od lat jest jedną z najbardziej wpływowych kobiet w polskiej modzie, Joanna Przetakiewicz nigdy nie ograniczała się wyłącznie do projektowania. Była twarzą ogromnych formatów, podróżowała po świecie w programach przygodowych i działała społecznie, inspirując tysiące Polek. Teraz jednak ikona stylu ujawnia, czego w swojej karierze nie zrobiłaby za żadną cenę i dlaczego jedna z najpopularniejszych produkcji telewizyjnych zupełnie do niej nie pasuje. Dowiedz się więcej!

Joanna Przetakiewicz, założycielka luksusowego domu mody La Mania, od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet w polskim show-biznesie. Jej kariera to połączenie elegancji, odwagi, przedsiębiorczości i niezwykłej umiejętności adaptowania się do nowych wyzwań. Choć większość osób kojarzy ją jako ikonę stylu, jej zawodowa droga była znacznie bogatsza, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Projektantka dała się poznać szerokiej publiczności dzięki programowi „Project Runway”, który stał się jej oficjalnym telewizyjnym debiutem. To właśnie tam miliony Polaków mogły przyglądać się jej profesjonalizmowi, surowemu podejściu do mody i wyjątkowemu wyczuciu stylu. W roli jurorki prezentowała się z klasą, ale nigdy nie uciekała od szczerości – jej opinie potrafiły zbudować projektanta albo kompletnie go pogrążyć.

W 2017 roku Przetakiewicz podjęła wyzwanie, którego mało kto się po niej spodziewał – wystąpiła w „Azja Express”. Towarzyszył jej Łukasz Jakubiak, a ich duet przeszedł do historii programu jako połączenie luksusu z determinacją. Gwiazda, przyzwyczajona do wygód i elegancji, musiała mierzyć się z surowymi warunkami, brakiem komfortu i presją czasu. Ku zaskoczeniu wielu, poradziła sobie znakomicie.

Po programie jej popularność wzrosła jeszcze bardziej. Kobiety doceniały ją za autentyczność, poczucie humoru i dystans do siebie. Jednak mimo nowych propozycji telewizyjnych, Przetakiewicz nie ma zamiaru kontynuować przygody z reality show i mówi o tym wprost.

POLECAMY: Przerażona Małgorzata Tomaszewska sama na mrocznym peronie? To, co opisała, brzmi jak scena z horroru

Przetakiewicz w “Tańcu z Gwiazdami”? Nie tak szybko

Największym zaskoczeniem jest jednak to, że gwiazda nigdy nie pojawiła się w kultowym „Tańcu z Gwiazdami”, mimo że przez lata Rinke Rooyens, jej mąż, współtworzył ten format jako producent. Choć celebrytka nie potwierdziła wprost, że otrzymywała oficjalne zaproszenia do udziału, trudno sobie wyobrazić, by tak rozpoznawalna postać i to w dodatku żona wieloletniego producenta – nie znalazła się na celowniku twórców. W rozmowie z portalem Kozaczek.pl dała jednak jasno do zrozumienia, że taneczny show nigdy nie był dla niej opcją, którą w ogóle brałaby pod uwagę.

Nie, no ja w ogóle sobie tego nie wyobrażam, to mówię od razu. W ogóle sobie tego nie wyobrażam, nie wyobrażałam sobie w ogóle tej gigantycznej pracy, bo powiem ci, ja podziwiam, jak wszyscy trenują, tańczą, zżera ich trema, no co zresztą czasami jest wspaniałe, ale naprawdę podziwiam, ponieważ większość z tego, co słyszę, naprawdę wspaniale sobie daje radę i bardzo im tego gratuluję, ale nie, to zupełnie nie jest dla mnie – wyjaśniła.

Gdy reporter zasugerował, że przecież jest wysportowana, projektantka szybko ucięła temat, nie pozostawiając absolutnie żadnych wątpliwości:

Ale ja nie mam w ogóle tam talentu, powiem ci zupełnie szczerze, ja naprawdę nie mam wielkiego talentu do tańca i jakoś nie jest to moja pasja. Ja kocham sport, ja bardzo dużo ćwiczę, ale szczerze mówiąc, to nie jest moje marzenie – ucięła wątek.

Dla fanów może to być rozczarowanie, bo nazwisko Przetakiewicz od lat pojawiało się w spekulacjach dotyczących nowych edycji tanecznego show. Jednak ona sama jednogłośnie ucina plotki: udział w „Tańcu z gwiazdami” pozostanie jedynie w sferze marzeń widzów.

Jej słowa pokazują jednak coś jeszcze, że mimo statusu gwiazdy, jest osobą świadomą swoich możliwości, potrzeb i priorytetów. A odwaga, by odmówić nawet najbardziej prestiżowej propozycji, jest czymś, na co nie każdy celebryta byłby gotowy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw

Chcielibyście zobaczyć Joannę Przetakiewicz tańczącą w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Joanna Przetakiewicz (fot. screen YouTube HBO MAX)
Joanna Przetakiewicz (fot. screen Instagram Joanna Przetakiewicz)
Joanna Przetakiewicz (fot. screen YouTube Interia)
Joanna Przetakiewicz (fot. screen YouTube TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Przetakiewicz ostro o cenach w cukierni Magdy Gessler. Takiego komentarza nikt się nie spodziewał

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Przerażona Małgorzata Tomaszewska sama na mrocznym peronie? To, co opisała, brzmi jak scena z horroru

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno wydawało się, że po odejściu z TVP kariera Małgorzaty Tomaszewskiej rozpadnie się na kawałki. Tymczasem stało się coś zupełnie odwrotnego – jej przejście do TVN okazało się spektakularnym odrodzeniem. A jej ostatnia nocna relacja ze Szczecina pokazuje, jak wygląda prawdziwe życie reporterki „Dzień Dobry TVN” poza kamerami. Dowiedz się więcej już teraz!

Kiedy z anteny TVP zniknęły najbardziej rozpoznawalne twarze, wielu widzów zastanawiało się, które z nich dadzą radę odnaleźć się poza strukturą telewizji publicznej. Małgorzata Tomaszewska była jedną z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek – elegancką, uprzejmą, z ogromnym doświadczeniem. Dla jednych symbol stabilności, dla innych: twarz epoki, która właśnie dobiegła końca. Nikt nie przewidział, że to właśnie ona okaże się jedną z największych zwyciężczyń tej medialnej rewolucji.

Jej transfer do TVN był wydarzeniem komentowanym w całym kraju. Gdy tylko pojawiła się na ekranie „Dzień Dobry TVN”, było jasne, że jej styl pracy i naturalny urok szybko znajdą nowych fanów. I tak się stało. Widzowie docenili jej rzetelność, ale także niepodrabialną lekkość i ciepło, które wnosiła do każdego materiału. Tomaszewska w krótkim czasie stała się jedną z najbardziej lubianych reporterek stacji.

W międzyczasie jej obecność w social mediach pokazała, że nie ma zamiaru udawać kogoś, kim nie jest. Na Instagramie pokazuje tylko to, co naprawdę chce pokazać – bez przesady, bez sztucznego kreowania życia idealnego. Dzieli się podróżami, fragmentami codzienności, ale wyraźnie widać, że pewne sfery zostawia tylko dla siebie. To właśnie ten balans sprawił, że widzowie mogą jej ufać bardziej niż wielu innym celebrytom.

POLECAMY: Sandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw

Tomaszewska przeżyła horror podczas podróży?

Ostatnio relacjonowała swoją służbową podróż do Szczecina – z pozoru zwykły wyjazd, kolejny w jej grafiku, ale szybko okazało się, że wieczorna trasa pociągiem zmieni się w emocjonalną opowieść. Tomaszewska nie ukrywała, że nocne przemieszczanie się po dużych, pustych dworcach wywołuje w niej silny lęk. W szczerym nagraniu ujawniła:

Powiem Wam, że jestem taki cykor, że dla mnie wyjście wieczorem na stacji Szczecin Główny wiąże się z przywołaniem w głowie wszystkich horrorów i wszystkich filmów i seriali kryminalnych, jakie znam – relacjonowała.

Jej słowa zdecydowanie nie były przesadą. Pusty peron późnym wieczorem, mrok otaczający całą stację, cisza przerywana jedynie przejeżdżającymi pociągami i ta nieprzyjemna świadomość, że wokół nie ma żywej duszy – to sceneria, którą zna większość osób podróżujących samotnie. W takich chwilach wyobraźnia zaczyna pracować na najwyższych obrotach, podpowiadając najczarniejsze scenariusze.

Dlatego gdy Małgorzata Tomaszewska mówiła, że boi się, że „zaraz wydarzy się jakaś przerażająca rzecz”, wcale nie brzmiało to jak dramatyzowanie – raczej jak szczere wyznanie kogoś, kto w danej chwili musi walczyć z bardzo realnym lękiem. Nic dziwnego, że tak wiele kobiet, oglądając jej nagranie, mogło pomyśleć: „Tak, dokładnie tak samo czuję się, kiedy wracam wieczorem sama”.

Gdy w końcu dotarła do hotelu, nagrania pokazały zupełnie inną atmosferę – ciepło, ulgę i niespodziewaną gościnność. Tomaszewska opowiadała, że trafiła do starego obiektu z duszą, który od razu ją zauroczył. Wspomniała, że choć uwielbia nowoczesne wnętrza i luksusowe, współczesne hotele, to te zabytkowe miejsca mają w sobie coś wyjątkowego. Coś, co buduje klimat, którego nie da się podrobić.

Dotarłam, bez przygód i jestem zachwycona hotelem. To jest taki stary hotel z duszą. I chociaż lubię te nowoczesne ośrodki luksusowe, to te stare mają duszę – powiedziała.

Najbardziej rozczuliła jednak relacja o kolacji. „Jak przyjechałam i powiedziałam, że jestem trochę głodna, to panie postarały się, mimo że restauracja jest zamknięta, żebym mogła zjeść żurek i pierogi” – zdradziła. Taka zwykła, ludzka serdeczność stała się idealnym kontrastem dla jej wcześniejszego strachu. Reporterka podkreśliła, jak miła była cała obsługa i że aż szkoda, że zostaje tylko jedną noc.

Ta nocna relacja pokazała jedną ważną rzecz: Małgorzata Tomaszewska nie udaje superbohaterki. Jest osobą, która boi się ciemnych peronów, docenia życzliwość i potrafi mówić o swoich emocjach bez filtra. I to właśnie ta autentyczność sprawiła, że widzowie TVN pokochali ją jeszcze bardziej.

Fani doceniają, że mimo intensywnej pracy i medialnego zamieszania wokół jej osoby, Małgorzata Tomaszewska wciąż pozostaje sobą – uśmiechniętą, empatyczną i prawdziwą. Reporterka, która potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i opowiedzieć coś, z czym może utożsamić się każdy z nas. Nawet jeśli jest to strach na dworcu albo radość z talerza gorącego żurku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Viki Gabor źle wspomina udział w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Tak produkcja traktowała uczestników

A Wy boicie się podróżować sami pociągami w nocy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Patrycja Markowska w wielkim finale trasy ‘Obłęd Tour 2025’ w Klubie Stodoła – poznaj szczegóły koncertu!

Opublikowano

w dniu

przez

Patrycja Markowska wraca w wielkim stylu! Artystka, która od lat podbija serca fanów swoimi przebojami, kończy trasę promującą najnowszy album „Obłęd”, a finałowe show odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w warszawskim Klubie Stodoła. To będzie wyjątkowy koncert, pełen emocji, energii i muzycznych niespodzianek.

Nowy album „Obłęd” – nowa energia Patrycji Markowskiej

Album „Obłęd”, którego premiera odbyła się 9 maja 2025 roku, to muzyczna podróż łącząca żywe gitarowe brzmienie z nowoczesnymi klubowymi rytmami. Płyta została nagrana „na setkę”, czyli praktycznie na żywo, co nadaje jej autentyczności i wyjątkowego klimatu.

– „Czekałam na taką płytę, ale mogła powstać tylko w tym czasie, z tą dojrzałością, którą mam, kiedy niosło mnie wielkie uczucie i nowe inspiracje muzyczne” – mówi Patrycja Markowska.

Nowe utwory w połączeniu z największymi hitami artystki gwarantują niezapomniane doświadczenie muzyczne i prawdziwe spotkanie z Patrycją w klimatycznych klubach całej Polski.

„Obłęd Tour 2025” – trasa pełna hitów i emocji

Trasa koncertowa „Obłęd Tour 2025” już od miesięcy przyciąga tłumy fanów. Każdy koncert to połączenie energii, emocji i wyjątkowego kontaktu z publicznością. Podczas finału w Warszawie, fani będą mogli usłyszeć zarówno premierowe utwory, jak i największe przeboje, które od lat królują w radiu i na listach przebojów.

Ważne informacje dla uczestników koncertu

  • Koncert odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w Klubie Stodoła.
  • Osoby poniżej 16 roku życia mogą uczestniczyć wyłącznie pod opieką rodzica lub opiekuna prawnego.
  • Osoby od 16 do 18 roku życia muszą posiadać pisemną zgodę rodzica lub opiekuna.
  • Wszelkie pytania dotyczące wsparcia osób z problemami z poruszaniem się prosimy kierować na adres: kontakt@ticketclub.pl.

Nie przegap finału „Obłęd Tour 2025”!

Jeśli jesteś fanem Patrycji Markowskiej lub po prostu kochasz dobrą muzykę na żywo, finałowa odsłona „Obłęd Tour 2025” w Klubie Stodoła jest wydarzeniem, którego nie możesz przegapić. Bilety są już dostępne – zarezerwuj swoje miejsce i przeżyj niezapomniane muzyczne chwile razem z jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej.

https://ticketclub.pl/koncerty/patrycja-markowska-klub-stodola-warszawa-3490

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością