Śledź nas

news

Katarzyna Zielińska wyłamuje się z tradycji. Tak wspomina mamę w dniu Wszystkich Świętych

Opublikowano

w dniu

W Dzień Wszystkich Świętych Katarzyna Zielińska opublikowała w sieci nagranie, które rozbiło serca internautów. Aktorka wróciła wspomnieniami do swojej mamy i napisała słowa, w których każda emocja jest prawdziwa. To nie był zwykły post – to szczera rozmowa z kimś, kogo już nie ma. Dowiedz się więcej!

Choć Katarzyna Zielińska od lat jest obecna w show-biznesie, konsekwentnie trzyma swoje życie prywatne z dala od medialnego zgiełku. Rzadko dzieli się zdjęciami swoich synów, a jeśli już to robi, zawsze dba o ich prywatność. Z aktorką kojarzymy uśmiech, pogodę ducha i dystans do siebie, ale są tematy, które otwierają w niej zupełnie inną, pełną emocji stronę. Jednym z nich jest pamięć o zmarłej mamie.

W lipcu 2021 roku fani Zielińskiej po raz pierwszy dowiedzieli się o wielkiej tragedii w jej życiu – odejściu ukochanej matki. Aktorka nie nagłaśniała wtedy tego wydarzenia, nie udzielała wywiadów, nie opowiadała o swoim bólu. Dopiero po czasie w jej mediach społecznościowych pojawił się wpis, który do dziś porusza:

Od ponad tygodnia niebo ma kolor twoich oczu. Jest jeszcze bardziej niebieskie. Jest piękne. Szukamy cię z Heniem i Alesiem na każdej chmurce. To takie trudne, mamo – napisała wówczas.

Od tamtej pory Dzień Wszystkich Świętych stał się dla Katarzyny Zielińskiej momentem szczególnej refleksji. W tym roku aktorka postanowiła uczcić pamięć swojej mamy w wyjątkowy sposób – zamieściła w sieci nagranie, w którym odtwarza taniec rodzicielki z filiżanką w dłoni. To symboliczny gest – prosty, ciepły i bardzo osobisty. W opisie dodała słowa, które oddają całą tęsknotę, jaką w sobie nosi:

Mami. Tęsknię. Codziennie dzwonię tam do Nieba… Patrzaj z góry! Widzisz? – napisała.

W relacji na Instagramie Zielińska otworzyła się jeszcze bardziej, dzieląc się swoimi uczuciami wobec 1 listopada – dnia, który dla wielu Polaków jest świętem zadumy, ale dla niej ma zupełnie inny wymiar.

Mami, jakoś nie lubię tego dnia, za bardzo mi oczy łzawią. Nie lubię tych zniczy, tego tłumu, tych setek oczu. Wolę spokój i błękitne niebo albo deszcz i kawkę sam na sam z Tobą jak zwykle. Wtedy lepiej, prościej, zwyczajniej z Tobą. Wiem to tak na luzie, jak lubiłaś. Jutro zadzwonię myślami, patrz z góry – czytamy.

Jej słowa trafiły do tysięcy obserwatorów, którzy w komentarzach podzielili się własnymi historiami i emocjami. Wielu z nich przyznało, że 1 listopada również nie jest dla nich łatwym dniem. To moment, w którym wspomnienia wracają z ogromną siłą, a tłumne wizyty na cmentarzach tylko potęgują smutek. Wspólne przeżywanie tej tęsknoty w sieci sprawiło, że post Zielińskiej stał się czymś więcej niż wpisem – był wspólną rozmową o stracie, która łączy ludzi ponad podziałami.

Ja też tęsknię za moją ukochaną mamą, już 40 lat, czas bez niej upływa, a tęsknota nie mija; Tęsknoty za mamą się nie da opisać; Ja też nie mam już mamy – pisały obserwatorki.

Dla aktorki pamięć o mamie to nie tylko odwiedzanie grobu, ale codzienne myślenie, wspominanie i wdzięczność za wspólnie spędzone chwile. Każdy wpis, każde zdjęcie, każda historia to sposób, by zatrzymać tamten uśmiech, gest, słowo. To forma obecności, której nie przerywa nawet śmierć.

„Codziennie dzwonię tam do Nieba…” – napisała Zielińska. W tych kilku słowach zamknęła wszystko – tęsknotę, wiarę i potrzebę bliskości, której nie da się zaspokoić w żaden inny sposób.

POLECAMY: Martyna Wojciechowska wspomina ojca w Dniu Wszystkich Świętych. „Tatku, dziękuję Ci za wszystko”

Jak Polacy celebrują Święto Zmarłych?

Dla wielu osób 1 listopada to dzień wyjątkowy – głęboko zakorzeniony w polskiej tradycji i emocjach. To wtedy miliony ludzi wyruszają w drogę, by odwiedzić groby swoich bliskich. Polskie cmentarze rozświetlają się tysiącami zniczy, tworząc niepowtarzalny pejzaż światła, zadumy i ciszy. W powietrzu unosi się zapach wosku, dym z palących się lampionów i cicha rozmowa tych, którzy przyszli oddać hołd tym, których już z nimi nie ma. Znicze, kwiaty, modlitwa – to symbole pamięci, które od pokoleń wpisują się w rytm naszego listopadowego krajobrazu.

Ale jak pokazuje przykład Katarzyny Zielińskiej, każdy z nas przeżywa ten dzień na swój sposób. Dla jednych to chwila skupienia na cmentarzu, wspólne odwiedzanie grobów i rozmowy przy marmurowych nagrobkach. Dla innych – cichy moment w domu, przy kubku gorącej kawy, gdy w ciszy można przywołać wspomnienia, które nie mieszczą się w tłumie i zgiełku. Bo pamięć nie potrzebuje tłumów – wystarczy jedno wspomnienie, jedna myśl, jedno „tęsknię”.

Coraz więcej osób otwarcie przyznaje, że nie przepada za tłumami, korkami i pośpiechem, które towarzyszą Wszystkim Świętym. To dzień, w którym drogi zapychają się autami, a na cmentarzach trudno znaleźć chwilę spokoju. Dlatego wielu Polaków decyduje się odwiedzać groby wcześniej lub kilka dni później, gdy można zatrzymać się w ciszy, bez presji i pośpiechu. W końcu pamięć o zmarłych nie ogranicza się do jednego dnia w roku.

Można ją pielęgnować każdego dnia – w drobnych gestach, wspomnieniach i rozmowach. W zapachu perfum, który przypomina mamę. W melodii, którą nucił tata. W rodzinnych zdjęciach, które przeglądamy wieczorem, albo w cichym uśmiechu, który pojawia się wtedy, gdy ktoś z naszych bliskich przychodzi nam na myśl. Dla wielu to właśnie te codzienne momenty stają się prawdziwym hołdem – bardziej osobistym niż najbardziej okazały znicz.

Bo pamięć nie jest obowiązkiem, lecz wyborem. A miłość do tych, którzy odeszli, nie kończy się na cmentarzu – trwa w nas, dopóki o nich mówimy, dopóki ich wspominamy i dopóki uczymy innych, że warto pamiętać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak dziś wygląda grób Soni Szklanowskiej. Mama pokazała zdjęcie, które chwyta za serce

Jakie Wy macie podejście do Święta Zmarłych? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Katarzyna Zielińska (fot. screen Instagram Katarzyna Zielińska)
Mama Katarzyny Zielińskiej (fot. screen Instagram Katarzyna Zielińska)
Katarzyna Zielińska (fot. screen Instagram Katarzyna Zielińska)
Katarzyna Zielińska (fot. screen Instagram Katarzyna Zielińska)
Katarzyna Zielińska (fot. screen Instagram Katarzyna Zielińska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Cezary Pazura pokazał się bez koszulki. Fani przecierają oczy

Opublikowano

w dniu

przez

Takiego zdjęcia chyba nikt się nie spodziewał. Cezary Pazura postanowił uczcić swoje urodziny w nietypowy sposób i błyskawicznie wywołał lawinę komentarzy w sieci. Internauci nie mogą uwierzyć, że aktor skończył właśnie 64 lata. Dowiedz się więcej!

Cezary Pazura od lat należy do ścisłej czołówki najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Dla jednych na zawsze pozostanie Jurkiem Kilerem z kultowej komedii „Kiler”, dla innych niezapomnianym posterunkowym Cezarym z serialu „13. posterunek”. W swojej bogatej filmografii ma jednak znacznie więcej ikonicznych ról. Widzowie pokochali go także za kreacje w „Chłopaki nie płaczą”, „Sztosie”, „Karierze Nikosia Dyzmy” czy „Psach”, a młodsze pokolenie doskonale kojarzy jego charakterystyczny głos z postacią leniwca Sida w serii „Epoka lodowcowa”.

Aktor od dekad nie schodzi z czołówek i nie zwalnia zawodowego tempa. Na swoim koncie ma ponad sto produkcji filmowych i serialowych, liczne role dubbingowe oraz występy teatralne. Od kilku lat z powodzeniem rozwija także własny kanał na YouTubie, gdzie pokazuje widzom kulisy swojej pracy i codziennego życia.

Kariera Cezarego Pazury rozpoczęła się w drugiej połowie lat 80. Debiutował w filmie „Czarne Stopy”, jednak prawdziwy przełom przyniosła mu rola Edwarda Wiadernego w „Krollu” w reżyserii Władysława Pasikowskiego. To właśnie wtedy zwrócił na siebie uwagę całej branży, a kolejne lata ugruntowały jego pozycję jako jednej z największych gwiazd polskiego kina.

POLECAMY: Partnerka Krzysztofa Bosaka z „TzG” przerwała milczenie. Tak wspomina współpracę

Cezary Pazura IMPONUJE formą. Zazdrościcie?

13 czerwca aktor świętował swoje 64. urodziny. Z tej okazji postanowił sprawić swoim fanom niespodziankę i opublikował na Instagramie zdjęcie, które w kilka chwil obiegło internet. Fotografia została wykonana w łazience, a sam jubilat zapozował na niej bez koszulki.

Na opublikowanym kadrze Cezary Pazura prezentuje się w sportowych spodenkach, napinając ramiona oraz umięśnioną klatkę piersiową. Patrząc na jego sylwetkę, trudno uwierzyć, że właśnie przekroczył 64. rok życia. Wielu internautów zgodnie przyznaje, że aktor mógłby zawstydzić niejednego trzydziestolatka.

Do zdjęcia dołączył również żartobliwy opis, z którego słynie od lat. Aktor z typowym dla siebie dystansem skomentował swój wiek, czym dodatkowo rozbawił obserwatorów.

„Z okazji urodzin strzeliłem sobie mały trening… Niestety nie da się już ukryć, że jestem po czterdziestce” – napisał aktor, dodając hashtag #64urodziny.

Pod postem niemal natychmiast pojawiły się setki komentarzy. Fani nie kryli zachwytu nad formą swojego idola i zgodnie twierdzili, że czas wydaje się dla niego wyjątkowo łaskawy. Nie brakowało komplementów i żartobliwych wpisów odnoszących się do wieku aktora.

Wśród komentarzy można przeczytać między innymi:

„Żeby każdy tak wyglądał po 40-stce; Chyba żartujesz; Ale Ci zazdroszczę takie formy; Klasa sama w sobie; 30-latkowie by tak chcieli wyglądać” – pisali będący pod wrażeniem internauci.

To nie pierwszy raz, gdy Cezary Pazura udowadnia, że aktywny styl życia i poczucie humoru są jego receptą na świetną formę. Aktor wielokrotnie podkreślał, że stara się dbać o kondycję i nie zamierza rezygnować z aktywności tylko dlatego, że metryka pokazuje kolejne lata.

Najnowsze zdjęcie jubilata błyskawicznie stało się hitem mediów społecznościowych i ponownie przypomniało, dlaczego Cezary Pazura od lat cieszy się tak ogromną sympatią widzów. Jedno jest pewne – patrząc na jego najnowszą fotografię, niejeden młodszy kolega po fachu mógłby pozazdrościć mu nie tylko imponującej kariery, ale i formy, której trudno się nie zachwycić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sylwia Bomba UPOKORZONA na wakacjach? Tak miała potraktować ją obsługa

Chcielibyście mieć taką sylwetkę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Cezary Pazura (fot. screen Instagram Cezary Pazura)
Cezary Pazura (fot. screen YouTube Cezary Pazura)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sylwia Bomba UPOKORZONA na wakacjach? Tak miała potraktować ją obsługa

Opublikowano

w dniu

przez

Miały być bajeczne wakacje i chwile pełne relaksu w jednym z najbardziej luksusowych miejsc we Włoszech. Zamiast tego pojawiły się ogromne emocje i gorzkie słowa pod adresem obsługi ekskluzywnej restauracji. Sylwia Bomba postanowiła nie milczeć i publicznie opowiedziała o sytuacji, która mocno ją poruszyła. Dowiedz się więcej!

Sylwia Bomba od lat cieszy się niesłabnącą popularnością w polskim show-biznesie. Szerokiej publiczności dała się poznać dzięki programowi „Gogglebox. Przed telewizorem”, a z czasem z powodzeniem rozwinęła także działalność w mediach społecznościowych. Dziś jej instagramowy profil śledzą setki tysięcy osób, które chętnie zaglądają do codzienności celebrytki.

Gwiazda TTV słynie z dużego dystansu do siebie i poczucia humoru. Chętnie publikuje zabawne nagrania, pokazuje kulisy życia prywatnego oraz relacjonuje podróże. Jej obserwatorzy przyzwyczaili się do tego, że Sylwia Bomba otwarcie mówi zarówno o sukcesach, jak i o mniej przyjemnych doświadczeniach.

Obecnie celebrytka wypoczywa we włoskim Positano, które uchodzi za jedno z najbardziej malowniczych i luksusowych miejsc na wybrzeżu Amalfi. Na swoich profilach regularnie publikuje zdjęcia z rajskich plaż, klimatycznych uliczek i eleganckich restauracji, pokazując fanom uroki włoskich wakacji.

POLECAMY: Gamou Fall pokazał córeczkę. Internauci zwrócili uwagę na jeden szczegół

Sylwia Bomba WŚCIEKŁA po wizycie w restauracji. Nie gryzła się w język

Jak się jednak okazuje, nawet w tak wyjątkowym miejscu nie wszystko poszło zgodnie z planem. Podczas wizyty w prestiżowym lokalu La Scoglia doszło do sytuacji, która wywołała u influencerki ogromne oburzenie. Gwiazda postanowiła szczegółowo opowiedzieć o wszystkim na InstaStories.

Jak relacjonowała, tego dnia miała szczególny powód do świętowania. Chciała spędzić wieczór w wyjątkowej atmosferze i uczcić ważne wydarzenie przy lampce szampana. Niestety już od początku zachowanie obsługującego ją kelnera wzbudziło jej wątpliwości.

„Obsługuje nas taki pan, który w ogóle nie jest za bardzo dla mnie miły, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowo ekskluzywne (…). No i przyszliśmy tu, ja dziś dostałam wspaniałą wiadomość, więc miałam ochotę celebrować, zamówić jakąś drogą butelkę szampana” – opowiadała Sylwia Bomba.

Według jej relacji problemem był nie tylko chłodny stosunek pracownika restauracji, ale również długie oczekiwanie na możliwość złożenia zamówienia. Celebrytka twierdzi, że przez około 20 minut nikt z obsługi nie zainteresował się jej stolikiem, mimo że wyraźnie czekała na kelnera.

Kulminacyjny moment nastąpił, gdy influencerka na chwilę odeszła od stolika, by zawołać swoich bliskich. Wtedy miała usłyszeć od pracownika restauracji, że znajduje się w zbyt ekskluzywnej strefie i nie powinna tam przebywać. To właśnie ten komentarz najbardziej ją zabolał.

„Poszłam pod barierki, żeby zawołać Grega i Tosię, żeby przyszli już. Po czym pan do mnie podszedł, po raz kolejny był dla mnie wyjątkowo niemiły i mówi do mnie, żebym poszła stąd, bo to jest droższa “area”. Żeby tam leżeć trzeba zapłacić 550 euro, a u nas wystarczyło kupić butelkę alkoholu. I on do mnie podszedł, mimo że nie przychodził przez 20 minut, gdy siedziałam i czekałam, żeby zamówić” – relacjonowała wyraźnie wzburzona celebrytka.

Sylwia Bomba nie zamierzała jednak zostawić całej sprawy bez komentarza. Opublikowała w sieci wpis w języku angielskim, w którym ostrzegła innych turystów przed wizytą w tym miejscu. W swojej recenzji zarzuciła obsłudze ocenianie gości wyłącznie przez pryzmat zasobności portfela i brak elementarnego szacunku.

„Zostawiam tę recenzję, aby ostrzec innych przed tym doświadczeniem. Prawdopodobnie najgorsze traktowanie, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Kelner ewidentnie uważał, że ludzi powinno się oceniać wyłącznie na podstawie tego, ile mają pieniędzy. Mieliśmy wynajętą łódź, więc chcieliśmy tylko posiedzieć przez chwilę i nie mogliśmy zostać dłużej. Sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani, był po prostu okropny” – skomentowała.

Cała historia błyskawicznie odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Wygląda na to, że włoskie wakacje Sylwii Bomby na długo pozostaną w jej pamięci – niestety nie tylko ze względu na piękne widoki. Sama celebrytka nie ukrywa, że chciała jedynie celebrować ważny moment w swoim życiu, a zamiast tego wróciła z przykrą historią, która wywołała w sieci prawdziwą burzę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kasia Zillmann i Janja Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?

Lubicie oglądać Sylwię Bombę w “Gogglebox. Przed telewizorem”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sylwia Bomba (fot. screen Instagram Stories Sylwia Bomba) – 12 czerwca 2026
Sylwia Bomba (fot. screen Player.pl) – “Dzień dobry TVN” z 7 grudnia 2025 

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Zillmann i Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?

Opublikowano

w dniu

przez

Ich udział w nowej edycji „Azja Express” od początku budził ogromne emocje. Teraz Katarzyna Zillmann i Janja Lesar ponownie dały o sobie znać, publikując w sieci wymowne zdjęcia. Fani od razu zwrócili uwagę na jeden szczegół. Dowiedz się więcej!

Jeszcze rok temu mało kto przypuszczał, że udział Katarzyny Zillmann w „Tańcu z Gwiazdami” zapisze się w historii programu. Wszystko za sprawą pierwszej żeńskiej pary w dziejach formatu, którą sportsmenka stworzyła razem z choreografką Janją Lesar. Ich występy wywoływały ogromne emocje, a relacja między kobietami od samego początku była szeroko komentowana.

Z czasem wokół duetu zrobiło się jeszcze głośniej. Media i internauci zaczęli dostrzegać, że między olimpijką a tancerką rodzi się wyjątkowa więź. Dodatkowego rozgłosu całej historii dodał fakt, że Janja Lesar przez ponad dwie dekady związana była z doskonale znanym fanom „Tańca z Gwiazdami” Krzysztofem Hulbojem.

Choć ich historia rozpoczęła się na parkiecie, szybko przeniosła się również poza telewizyjne studio. Ogromna popularność obu pań nie uszła uwadze producentów innych formatów. Jak się okazało, to właśnie Lidia Kazen postanowiła wykorzystać zainteresowanie widzów i zaprosiła parę do udziału w nowej edycji „Azja Express”.

Uczestnicy programu już kilka tygodni temu wyruszyli w egzotyczną podróż, podczas której – zgodnie z zasadami formatu – musieli radzić sobie z ograniczonym budżetem i licznymi wyzwaniami. Widzowie od początku zastanawiali się, jak w tak wymagających warunkach poradzi sobie para, której relacja budzi tak duże emocje.

Produkcja „Azji Express” od lat przestrzega bardzo rygorystycznych zasad dotyczących aktywności uczestników w mediach społecznościowych. Osoby, które odpadają wcześniej, nie mogą zdradzać żadnych szczegółów i mają zakaz publikowania nowych treści. Dlatego najnowsza aktywność Katarzyny Zillmann została przez wielu odebrana jako jasny sygnał, że zdjęcia do programu dobiegły końca.

POLECAMY: Julia Suryś z „Tańca z Gwiazdami” wzięła ślub. Kim jest jej mąż?

Kasia i Janja w Polsce. Jak poradziły sobie w “Azji Express”?

Wicemistrzyni olimpijska opublikowała na Instagramie kilka fotografii wykonanych na pokładzie samolotu oraz tuż po wylądowaniu. W krótkim wpisie dała do zrozumienia, że bezpiecznie wróciła do kraju, ale jednocześnie nie zamierza jeszcze zdradzać żadnych szczegółów dotyczących programu.

“Wracaj tylko cała i zdrowa” – od 15 lat słyszę od mamy wyruszając na kolejne wyprawy. Tym razem również melduję szczęśliwy powrót! Nie pytajcie o nic. O wszystkim będziemy dywagować na jesień – napisała Katarzyna Zillmann.

Pod opublikowanym postem błyskawicznie pojawiły się setki komentarzy. Internauci nie kryli radości z powrotu swojej idolki i jej partnerki. Wielu z nich zwróciło uwagę nie tylko na sam fakt zakończenia podróży, ale także na sposób, w jaki Katarzyna Zillmann i Janja Lesar patrzą na siebie na wspólnych zdjęciach.

“Ale dobrze znowu Was widzieć!”; “To spojrzenie mówi więcej niż tysiąc słów”; “Wyglądacie na naprawdę szczęśliwe, aż miło popatrzeć”; “Mam wrażenie, że ta wspólna przygoda jeszcze bardziej Was do siebie zbliżyła”; “Najpiękniejszy duet ostatnich miesięcy” – pisali zachwyceni internauci.

Na razie zarówno Katarzyna Zillmann, jak i Janja Lesar konsekwentnie nie zdradzają żadnych kulis swojej przygody w „Azja Express”. Wszystko wskazuje jednak na to, że wspólna podróż była dla nich wyjątkowym doświadczeniem, które mogło jeszcze bardziej umocnić ich relację. O tym, jak wyglądały ich emocje, codzienne wyzwania i wzajemne wsparcie podczas wyścigu, widzowie przekonają się już jesienią, kiedy nowa edycja „Azja Express” trafi na antenę TVN.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda NOWĄ TRENERKĄ w „The Voice of Poland”? Powiedziała to wprost

Będziecie oglądać nowy sezon “Azji Express”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Katarzyna Zillmann i Janja Lesar (fot. screen Instagram Kasia Zillmann)
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar (fot. screen Instagram Kasia Zillmann)
Mateusz Banasiuk, Katarzyna Zillmann i Janja Lesar (fot. screen Instagram Kasia Zillmann)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda NOWĄ TRENERKĄ w „The Voice of Poland”? Powiedziała to wprost

Opublikowano

w dniu

przez

Od kilku dni wokół nowej edycji „The Voice of Poland” robi się coraz głośniej, a wszystko za sprawą spekulacji dotyczących składu trenerów. W centrum zainteresowania ponownie znalazła się Doda, która od lat nie ukrywa, że marzy o tym, by zasiąść w czerwonym fotelu. Teraz gwiazda postanowiła odnieść się do plotek, które zaczęły krążyć w mediach. Dowiedz się więcej!

Jesienna ramówka TVP zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią wraca jeden z najpopularniejszych muzycznych formatów w Polsce. Widzowie z niecierpliwością czekają na ogłoszenie składu trenerów 17. edycji „The Voice of Poland”, jednak stacja wciąż nie zdradziła, kto pojawi się w nowych odcinkach.

To właśnie brak oficjalnych informacji sprawił, że w mediach społecznościowych i na portalach internetowych ruszyła lawina spekulacji. Fani programu tworzą własne listy życzeń, zastanawiając się, które gwiazdy mogłyby odświeżyć formułę show i przyciągnąć przed telewizory nowych widzów.

Jednym z najczęściej wymienianych nazwisk jest Doda. Artystka już od dłuższego czasu nie ukrywa, że rola trenerki w „The Voice of Poland” byłaby dla niej spełnieniem jednego z największych zawodowych marzeń. Wielokrotnie podkreślała, że właśnie ten format jest jej szczególnie bliski.

W ostatniej edycji na fotelach trenerskich zasiedli Kuba Badach, Margaret, Michał Szpak oraz duet Tomson i Baron. Na razie nie wiadomo jednak, czy TVP zdecyduje się pozostawić dotychczasowy skład, czy też postawi na zmiany. Im dłużej trwa cisza ze strony produkcji, tym więcej pojawia się nieoficjalnych doniesień.

W ostatnich dniach w mediach zaczęły pojawiać się również plotki, jakoby produkcja programu mogła obawiać się zbyt wyrazistej osobowości Dody. Według niektórych spekulacji właśnie jej temperament i bezkompromisowy charakter miałyby być przeszkodą w dołączeniu do formatu.

POLECAMY: Telewizja Republika znów PROSI o pieniądze. Na co zbierają?

Doda byłaby dobrą trenerką w “The Voice of Poland”?

Sama zainteresowana zupełnie inaczej patrzy jednak na całą sytuację. W rozmowie na antenie Radia Eska piosenkarka przyznała, że odbiera takie komentarze jako komplement i dowód na to, że posiada cechy, które w tego typu programie są niezwykle potrzebne.

“No ja to bardzo pozytywnie odbieram, jako niesamowity mój atut i przede wszystkim bardzo dużą zaletę. Nie wyobrażam sobie artysty, który nie ma charyzmy, który nie jest w stanie koncentrować na sobie uwagi. Całe zagraniczne „Voice”, z różnych krajów, bierze najbardziej charyzmatyczne jednostki i najciekawsze postaci rynku muzycznego ichniejszego, nie bojąc się o takie rzeczy, bo właśnie taka osoba może nauczyć innych tego samego” – powiedziała Doda w rozmowie na antenie Radia Eski.

Wokalistka zwróciła przy tym uwagę, że w międzynarodowych edycjach „The Voice” producenci bardzo często stawiają właśnie na silne i charakterystyczne osobowości. Jej zdaniem trener nie powinien być wyłącznie ekspertem od muzyki, ale również kimś, kto potrafi inspirować, motywować i uczyć młodych artystów odwagi na scenie.

Zdaniem Dody charyzma nie jest wadą, lecz jednym z najważniejszych narzędzi pracy w branży muzycznej. To właśnie dzięki niej można przyciągnąć uwagę publiczności i pomóc uczestnikom odnaleźć własny styl oraz pewność siebie. Gwiazda wyraźnie daje do zrozumienia, że nie zamierza przepraszać za swój temperament.

Jak wiadomo, artystka od lat otwarcie mówi o tym, że chciałaby zostać trenerką w „The Voice of Poland”. Co ciekawe, w przeszłości przyznała, że odrzuciła propozycje udziału w innych popularnych formatach telewizyjnych. Doda wyznała, że odmówiła jurorowania w „Tańcu z Gwiazdami”, „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” oraz „Must Be The Music”, ponieważ wciąż liczy na szansę dołączenia właśnie do „The Voice”.

Czy TVP zdecyduje się spełnić jej marzenie? Tego na razie nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne – każda kolejna wypowiedź Dody na temat muzycznego show wywołuje ogromne emocje, a fani nie ukrywają, że chętnie zobaczyliby ją w czerwonym fotelu. Dopóki stacja nie odsłoni kart, spekulacje z pewnością nie ustaną.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mikołaj “Bagi” Bagiński rusza z WŁASNYM programem. Kiedy premiera?

Widzielibyście Dodę w roli trenerki w hicie TVP2? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Michał Szpak, Kuba Badach, Margaret, Baron, Tomson (fot. Arsen Petrovych/ zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością