Śledź nas

showbiz

Kayah zdradziła, jaki facet mógłby skraść jej serce. Lista wymagań zaskakuje

Opublikowano

w dniu

Na scenie pojawiła się z mocą, emocjami i szczerością, jakiej nikt się nie spodziewał. Kayah, świętując swoje 58. urodziny, nie tylko wzruszyła publiczność wspomnieniami i muzyką, ale też zaskoczyła wyznaniem, które rozgrzało publikę do czerwoności. Jej słowa błyskawicznie obiegły sieć i wywołały gorącą dyskusję. Dowiedz się więcej!

Od ponad 30 lat Kayah pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej. Jej niepowtarzalny głos, emocjonalne teksty i autentyczność sprawiły, że stała się artystką, której twórczość łączy pokolenia. Utwory takie jak „Testosteron”, „Kamień”, „Po co” czy „Śpij kochanie, śpij” to już klasyka – piosenki, które nie starzeją się z czasem, a ich przekaz pozostaje aktualny, niezależnie od epoki.

W ostatnich miesiącach wokalistka przeszła jednak przez bardzo trudny czas. Los wystawił ją na ciężką próbę – najpierw odeszła jej mama, niedługo potem pożegnała ojca. Dla artystki, która zawsze była niezwykle związana z rodziną, to był cios, który na chwilę wyciszył jej artystyczny głos. Ale jak przystało na prawdziwą wojowniczkę sceny, Kayah wróciła silniejsza niż kiedykolwiek. Postanowiła przekuć ból w muzykę i oddać hołd swoim rodzicom w najpiękniejszy sposób, jaki zna – śpiewem.

6 listopada wokalistka pojawiła się na scenie, by uczcić swoje 58. urodziny. Koncert, który odbył się w Warszawie, przyciągnął tłumy wiernych fanów. Już od pierwszych dźwięków dało się wyczuć, że będzie to wyjątkowy wieczór – pełen emocji, wspomnień i wzruszeń. Kayah zapowiedziała również reedycję swojego kultowego albumu „Kamień”, który dla wielu był przełomem w polskiej muzyce lat 90.

Ale największe zaskoczenie przyszło w środku koncertu. Po wykonaniu jednego z utworów, Kayah odłożyła mikrofon, spojrzała na publiczność i… postanowiła powiedzieć coś bardzo osobistego. Z uśmiechem, ale i autentycznym ciepłem w głosie, zażartowała z własnego życia uczuciowego, wywołując na sali eksplozję śmiechu i oklasków.

Chciałabym żyć szczęśliwie. Szukam męża obecnie. Nie wiem, czy jest tu jakiś? No nie czyjś, ale potencjalny mój. To byłoby fajowo – mówiła Kayah ze sceny.

POLECAMY: Krzysztof Zalewski pokazał się BEZ KOSZULKI. Internauci oszaleli na jego widok [FOTO]

Jakie wymagania ma Kayah?

Nie był to jednak tylko żart. Wokalistka mówiła z dystansem, ale w jej tonie można było wyczuć szczerość. Po latach intensywnej pracy i osobistych strat, Kayah zdaje się być gotowa na nowy rozdział w życiu i nie boi się o tym mówić.

Po chwili dodała jeszcze bardziej rozbrajającą puentę:

Niech przynajmniej ma swój telefon. Ja swojego nie użyczam. Niech ma wyprawkę po prostu, jakiś kąt. Wiem, co mam do zaoferowania. Nie dam się nabrać. Tak, że jeżeli jest tu jakiś mąż mój, to ja chcę cię – dodała Kayah.

Fani natychmiast podchwycili temat w internecie. Pod nagraniami z koncertu pojawiły się setki komentarzy – od żartobliwych deklaracji po słowa wsparcia. „Kayah, każdy chciałby być Twoim mężem!” – pisał jeden z internautów. „Uwielbiam tę szczerość i dystans” – dodała inna fanka.

Ten wieczór był dla artystki czymś więcej niż tylko koncertem. To był moment symbolicznego powrotu do życia po żałobie, nowego otwarcia i pokazania, że nawet po trudnych doświadczeniach można się śmiać, żartować i zarażać energią. Kayah udowodniła, że wciąż ma w sobie tę samą siłę i magnetyzm, które przed laty uczyniły ją ikoną polskiej muzyki.

A jeśli wierzyć jej słowom – być może wśród publiczności rzeczywiście był ktoś, kto zapisał się w jej sercu. W końcu jak sama powiedziała: „Chciałabym żyć szczęśliwie”. I fani nie mają wątpliwości – jeśli ktoś zasługuje na szczęście, to właśnie Kayah.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Refleksyjny Marcin Rogacewicz dzieli się prawdą o życiu. Kaczorowska zareagowała jednym gestem

Podoba Wam się szczerość Kayah? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Kayah (fot. screen YouTube Polsat) – Polsat SuperHit Festiwal
Kayah (fot. screen YouTube Polsat) – Sylwestrowa Moc Przebojów 2024
Kayah (fot. screen YouTube RMF FM)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz

1 komentarz

  1. Michał

    2 stycznia 2026 at 15:18

    Ale ona nie jest stworzona do bycia szczęśliwą. Od wielu lat jest ciągle nieszczęśliwa. A w zasadzie od pierwszej płyty, czyli 30 lat. To po prostu typ człowieka. Kto by chciał dzielić życie z osobą, która swoje szczęście uzależnia od drugiej osoby?!

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

Kolejna REWOLCUJA w „Tańcu z Gwiazdami”. Polsat potwierdził zmiany

Opublikowano

w dniu

przez

Fani „Tańca z Gwiazdami” mają powody do ekscytacji. 19. edycja programu przyniesie nie tylko nowy skład uczestników, ale także zmiany za stołem jurorskim, nowe konkurencje i dodatkowe odcinki. Polsat właśnie odsłonił kolejne karty. Dowiedz się więcej!

Już 6 września na antenie Polsatu rozpocznie się 19. edycja „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. O Kryształową Kulę tym razem zawalczy 12 gwiazd: Iza Kuna, Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Joanna Jędrzejczyk, Helena Englert, Karolina „Kaeyra” Baran, Monika Borzym, Piotr „Guma” Gumulec, Matteo Brunetti, Krzysztof Kwiatkowski, Jasper Sołtysiewicz, Dominik Rupiński oraz Dominik Smaruj. Stacja zdecydowała się również wydłużyć sezon z 10 odcinków aż do 12 odcinków.

Największa niespodzianka czeka jednak przy stole jurorskim. Obok Iwony Pavlović, Rafała Maseraka i Tomasza Wygody pojawi się nowa osoba. Polsat na razie nie zdradza jej nazwiska, co tylko podsyca ciekawość widzów. Według medialnych doniesień największą szansę na zajęcie czwartego fotela ma Julia Wieniawa.

To właśnie piąty juror może być jednym z najbardziej wyczekiwanych elementów nowej edycji. W poprzednich sezonach w tej roli pojawiały się już wielkie nazwiska polskiej sceny muzycznej. Wśród specjalnych jurorek były między innymi Kayah oraz Beata Kozidrak, a ich obecność za stołem jurorskim zawsze wzbudzała ogromne zainteresowanie. Tym razem również zapowiedziano udział legendarnej polskiej gwiazdy muzycznej, która nie tylko oceni występy, ale wcześniej zaprezentuje się również na parkiecie.

POLECAMY: Daniel Martyniuk zniknął z planu „Nasi w mundurach”? TTV ma poważny problem

Sporo nowości w “Tańcu z Gwiazdami”

Na tym lista nowości się nie kończy. Widzowie zobaczą w 19. edycji konkurencje, których dotąd w programie nie było. Pojawi się między innymi „Akademia Czarnej Mamby”, „Taniec z rekwizytem”, sztafeta rumby oraz tajemnicza „Maszyna czasu”. Twórcy zapowiadają więc, że uczestnicy będą musieli zmierzyć się z zupełnie nowymi wyzwaniami.

Jedną z najbardziej intrygujących zmian będzie także immunitet. Choć program nie ma nic wspólnego z polityką, tym razem gwiazdy będą mogły skorzystać z rozwiązania, które po raz pierwszy pojawi się w historii polskiej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Polsat nie zdradził jeszcze wszystkich szczegółów, dlatego widzowie będą musieli poczekać na premierę, aby przekonać się, jak dokładnie będzie działać nowa zasada.

Nie zabraknie również elementów, które przez lata zdobyły sympatię publiczności. Powrócą trio z gwiazdami, odcinek rodzinny oraz uwielbiaa przez widzów Disney Night, podczas której uczestnicy przeniosą się do świata kultowych filmowych bohaterów. Gwiazdy będą musiały także zmierzyć się z wymagającymi solówkami, a dodatkowo otrzymają możliwość wpływania na rywalizację poprzez blok „wybór rywala”.

Zmian doczeka się również sama oprawa programu. „Taniec z Gwiazdami” otrzyma nowe logo oraz odświeżoną identyfikację graficzną. Przemodelowana scenografia ma pozwolić na jeszcze szersze wykorzystanie efektownych rekwizytów, co powinno przełożyć się na bardziej widowiskowe występy. Twórcy chcą więc nie tylko zmienić zasady, ale także nadać całemu show świeższy wygląd.

Za prowadzenie programu ponownie odpowiadać będzie sprawdzony duet Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz. Reżyserią zajmie się Michał Bandurski, a nad choreografiami czuwać będą Janja Lesar, Michał Jeziorowski oraz debiutujący w tej roli Jacek Jeschke, który ma już na koncie trzy Kryształowe Kule. Za kostiumy odpowiada Martyna Łach, natomiast oprawę muzyczną przygotuje Tomasz Szymuś.

Nowa edycja „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” zapowiada się więc jako jedna z najbardziej odświeżonych odsłon programu. Nowe twarze, dodatkowe odcinki, zmienione zasady, nowe konkurencje, specjalny piąty juror i odświeżona scenografia mają sprawić, że widzowie nie będą mogli narzekać na brak emocji. Pierwszy odcinek już 6 września o 19:55 w Polsacie. Wszystko wskazuje na to, że tej jesieni parkiet ponownie będzie jednym z najgorętszych miejsc w polskiej telewizji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda spotkała Piotra Kędzierskiego po słynnej aferze. Tak wyglądało ich spotkanie

Będziecie oglądać nową edycję? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Monika Borzym i Kacper Rutka (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Helena Englert i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Michał Kassin, Krzysztof Kwiatkowski, Kamil Kuroczko (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Joanna Jędrzejczyk i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Kamil Kuroczko, Dominik Rupiński (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Rafał Maserak i Tomasz Jan Wygoda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Matteo Brunetti (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Daniel Martyniuk zniknął z planu „Nasi w mundurach”? TTV ma poważny problem

Opublikowano

w dniu

przez

Program jeszcze nie wrócił na antenę, a już wokół jego nowej edycji zrobiło się wyjątkowo głośno. Daniel Martyniuk miał być jednym z najbardziej kontrowersyjnych uczestników „Nasi w mundurach”, jednak teraz pojawiły się niepokojące informacje dotyczące jego udziału w zdjęciach. Co wydarzyło się za kulisami? Dowiedz się więcej!

Po dwuletniej przerwie na antenę TTV powraca program „Nasi w mundurach”, w którym znane osoby sprawdzają się w warunkach wymagających dyscypliny, odporności i podporządkowania wojskowym zasadom. Czwarta edycja nie miała jeszcze swojej premiery, a już wzbudziła ogromne zainteresowanie. Wszystko za sprawą jednego z uczestników.

W nowym sezonie pojawić się miał bowiem Daniel Martyniuk, syn Zenka i Danusi Martyniuków. Jego udział od początku wzbudzał emocje, ponieważ widzowie doskonale znają jego burzliwe życie prywatne i liczne medialne kontrowersje. Tym razem miał jednak stanąć przed zupełnie nowym wyzwaniem – założyć mundur i sprawdzić się w wojskowych zadaniach.

Premiera programu zaplanowana jest na 3 października, ale zdjęcia do wszystkich odcinków jeszcze się nie zakończyły. Jak udało się ustalić Pudelkowi, od poniedziałku uczestnicy ponownie pojawili się na planie, gdzie realizowana jest kolejna część materiału. Tym razem zabrakło jednak Daniela Martyniuka.

“Daniel nie dotarł w poniedziałek na zdjęcia, próbowaliśmy go ściągnąć. Nie wiadomo też, czy pojawi się dziś. Spodziewamy się niespodziewanego. Jego nieobecność nie przeszkadza jednak w realizacji programu” – mówi osoba z produkcji na łamach Pudelka.

POLECAMY: Doda spotkała Kędzierskiego po słynnej aferze. Tak wyglądało ich spotkanie

Daniel Martyniuk NIE STAWIŁ SIĘ na nagraniach. Tak zareagowała produkcja TTV

Informacja jest o tyle znacząca, że w ostatnich dniach Daniel Martyniuk ponownie bardzo aktywnie działał w mediach społecznościowych. Na Instagramie publikował nagrania, w których ostro wypowiadał się na temat swojej rodziny, pieniędzy, a także stacji TTV, która realizuje „Nasi w mundurach”.

W jednym z nagrań Daniel Martyniuk sugerował, że nie zamierza wracać do Polski i stawiać się na kolejne nagrania bez spełnienia jego oczekiwań finansowych. Wspominał między innymi o kwocie 100 tys. zł oraz prywatnym samolocie.

“Teraz to wam powiem, że takiego ch*ja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, ku*wa, nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (…) TTV je*ać was, je*ać was” – krzyczał ostatnio na InstaStories.

Wygląda więc na to, że oczekiwania Daniela Martyniuka nie zostały spełnione. Co ciekawe, jego nieobecność – przynajmniej według informatora Pudelka – nie wywołała wśród pozostałych uczestników negatywnych emocji. Wręcz przeciwnie. Źródło związane z produkcją twierdzi, że atmosfera na planie miała dzięki temu być znacznie spokojniejsza.

“Podczas pierwszych dni zdjęciowych Daniel był trzeźwy, bardzo grzeczny i nie sprawiał żadnych problemów. Wszystko zmieniło się jednak podczas przerwy. W sumie dobrze, że nie dotarł na plan, bo jego zachowanie źle wpływa na wizerunek programu i pozostałych uczestników” – dodaje osoba z produkcji na łamach Pudelka.

Teraz największym pytaniem pozostaje to, czy Daniel Martyniuk jeszcze pojawi się na planie „Nasi w mundurach”. Produkcja na razie nie zdradza, jak zamierza rozwiązać sytuację, a jego poniedziałkowa nieobecność nie zatrzymała realizacji kolejnych materiałów. Jeżeli jednak podobne sytuacje będą się powtarzać, udział kontrowersyjnego uczestnika może stać się dla stacji poważnym problemem.

Czy TTV strzeliło sobie w kolano, decydując się na udział Daniela Martyniuka w programie? Z jednej strony jego nazwisko z pewnością przyciąga uwagę i może zapewnić produkcji ogromne zainteresowanie. Z drugiej – kolejne kontrowersje jeszcze przed premierą stawiają pod znakiem zapytania, czy był to ruch, który rzeczywiście opłaci się stacji. Odpowiedź widzowie poznają już jesienią, gdy „Nasi w mundurach” wrócą na antenę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wieniawa zwróciła się do Andrei Bocellego. Krótki komentarz przyciągnął uwagę fanów

Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Daniel Martyniuk (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery Polska)
Daniel Martyniuk (fot. screen TTV)
Daniel Martyniuk (fot. screen Instagram Stories Daniel Martyniuk)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda spotkała Kędzierskiego po słynnej aferze. Tak wyglądało ich spotkanie

Opublikowano

w dniu

przez

Po latach Piotr Kędzierski i Doda ponownie znaleźli się w jednym studiu. Tym razem spotkali się na planie nowego teleturnieju Polsatu, jednak ich wcześniejsza historia sprawiała, że trudno było nie zastanawiać się, jak będzie wyglądało to spotkanie. Dziennikarz zdradził, co wydarzyło się za kulisami. Dowiedz się więcej!

Piotr Kędzierski i Doda spotkali się tym razem przy okazji nowego muzycznego show Polsatu „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. Dziennikarz jesienią 2026 roku poprowadzi program wspólnie z Idą Nowakowską, a zdjęcia do produkcji rozpoczęły się już na początku lipca. Wśród gwiazd, które pojawiły się na planie, znalazła się właśnie Doda.

Ich spotkanie wzbudziło zainteresowanie przede wszystkim ze względu na wydarzenia sprzed kilku lat. Relacji tej dwójki nie zawsze było bowiem po drodze. W październiku 2022 roku Doda pojawiła się w podcaście „WojewódzkiKędzierski”, jednak rozmowa nie przebiegła po myśli wokalistki. Artystka opuściła wówczas studio już na początku nagrania, niezadowolona z zadawanych jej pytań.

Później piosenkarka w dosadny sposób skomentowała rolę Piotra Kędzierskiego w podcaście. Nazwała go „broszką na welurowej marynarce”, sugerując, że w programie zdecydowanie większą rolę odgrywa Kuba Wojewódzki, a jego współprowadzący pozostaje raczej w tle. Słowa te zapadły w pamięć i sprawiły, że kolejne spotkanie obojga mogło budzić sporo emocji.

Tym razem okoliczności były jednak zupełnie inne. Piotr Kędzierski jest jedną z twarzy nowego programu Polsatu, a Doda pojawiła się na planie jako jedna z muzycznych gwiazd. W „Hitsterze” dwuosobowe drużyny celebrytów będą rywalizować, próbując rozpoznać, z którego roku pochodzą poszczególne muzyczne hity.

POLECAMY: Julia Wieniawa zwróciła się do Andrei Bocellego. Krótki komentarz przyciągnął uwagę fanów

Piotr Kędzierski WPROST o spotkaniu z Dodą

Czy po dawnych wydarzeniach między Dodą a Piotrem Kędzierskim wciąż jest napięcie? Dziennikarz w rozmowie z „Faktem” postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości. Z jego relacji wynika, że tym razem oboje po prostu skupili się na swoich zawodowych obowiązkach.

“Byłem w robocie, Doda też była w robocie. Wiesz, jak ja mogę się ustosunkować… Doda wystąpiła, zaśpiewała, więc się ukłoniłem. Zamieniliśmy dwa słowa i tyle. Ja byłem broszką na welurowej marynarce, a mogłem być mchem na kamieniu albo czymś innym wilgotnym w głupim miejscu” – wyjaśnił w podcaście „Wersja osobista”.

Wypowiedź Piotra Kędzierskiego pokazuje, że dziennikarz najwyraźniej nie zamierza wracać do dawnego konfliktu. Co więcej, sam postanowił obrócić słynne określenie Dody w żart. Zamiast komentować jej wcześniejsze zachowanie, z dystansem nawiązał do słynnej „broszki na welurowej marynarce”.

Na planie „Hitstera” nie doszło więc do żadnej spektakularnej konfrontacji. Doda wykonała swój występ, a Piotr Kędzierski zachował się profesjonalnie. Ich kontakt ograniczył się do krótkiej wymiany zdań, co może sugerować, że oboje nie zamierzają przenosić dawnych wydarzeń na grunt obecnej współpracy zawodowej.

Dla Piotra Kędzierskiego „Hitster” będzie kolejnym ważnym etapem współpracy z Polsatem. Po udziale w wiosennej edycji „Tańca z Gwiazdami” otrzymał własny teleturniej, który poprowadzi razem z Idą Nowakowską. Program ma pojawić się na antenie już 3 października 2026 roku i będzie oparty na popularnej muzycznej grze, w której liczy się przede wszystkim znajomość przebojów i umiejętność umiejscowienia ich w czasie.

Choć spotkanie Dody i Piotra Kędzierskiego nie przyniosło wielkiego pojednania ani telewizyjnego starcia, z pewnością będzie jednym z ciekawszych zakulisowych wątków nowej produkcji Polsatu. Dawne słowa o „broszce na welurowej marynarce” najwyraźniej nie zrobiły już na dziennikarzu większego wrażenia. Teraz pozostaje sprawdzić, jak oboje wypadną przed kamerami, gdy „Hitster. Muzyczna gra przebojów” trafi jesienią na antenę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tribbs i Blanka zostają w „The Voice Kids”? Wszystko jest już jasne

Lubicie Dodę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. zdjęcie prywatne serwisu przeAmbitni.pl)
Piotr Kędzierski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Kędzierski (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Ida Nowakowska-Herndon, Piotr Kędzierski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Wieniawa zwróciła się do Andrei Bocellego. Krótki komentarz przyciągnął uwagę fanów

Opublikowano

w dniu

przez

To był dla niej jeden z najważniejszych momentów w dotychczasowej karierze muzycznej. Julia Wieniawa miała okazję dwukrotnie stanąć na scenie u boku światowej sławy tenora, a teraz po raz kolejny zwróciła się do niego publicznie. Jej krótki komentarz pod wpisem artysty mówi więcej, niż mogłoby się wydawać. Dowiedz się więcej!

Julia Wieniawa od początku nie ukrywała, że możliwość wystąpienia u boku Andrei Bocellego jest dla niej ogromnym wyróżnieniem. Polska wokalistka aktywnie relacjonowała przygotowania do wyjątkowych koncertów, które odbyły się 14 sierpnia w Gdańsku oraz dwa dni później w Warszawie. Dla artystki było to nie tylko kolejne muzyczne wydarzenie, ale również spełnienie jednego z jej zawodowych marzeń.

Podczas obu koncertów Julia Wieniawa i Andrea Bocelli wykonali „Canto della Terra” – jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów w repertuarze włoskiego tenora. Ich wspólne występy spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności. Widzowie docenili zarówno sam wybór repertuaru, jak i możliwość zobaczenia na jednej scenie młodej polskiej artystki oraz jednej z największych gwiazd światowej muzyki.

Szczególnie emocjonalnie Julia Wieniawa wspominała pierwszy koncert w Gdańsku. Niedługo po występie podzieliła się z fanami osobistą refleksją dotyczącą spotkania z legendarnym tenorem. Nie ukrywała, że atmosfera podczas koncertu zrobiła na niej ogromne wrażenie, a zachowanie samego Andrei Bocellego zapamięta na długo.

“Nadal nie wiem, czy to nie był sen. Zaśpiewać u boku Andrei Bocellego to jedno, ale ciepło, z jakim mnie przyjął, wzruszyło mnie chyba jeszcze bardziej. Dawno nie czułam się tak zaopiekowana na scenie. Są chwile, które zostają w sercu na zawsze. Ta na pewno będzie jedną z nich” — napisała po pierwszym koncercie.

POLECAMY: Tribbs i Blanka zostają w „The Voice Kids”? Wszystko jest już jasne

Julia Wieniawa zaśpiewała u boku Andrei Bocellego

Na tym jednak muzyczna historia Julii Wieniawy i Andrei Bocellego się nie zakończyła. Dwa dni później artyści ponownie spotkali się na scenie, tym razem na PGE Narodowym w Warszawie. Również tam wykonali „Canto della Terra”, a polska publiczność ponownie mogła zobaczyć ich wspólny występ.

Po zakończeniu obu koncertów przyszedł czas na podziękowania. Dzień po warszawskim wydarzeniu Andrea Bocelli opublikował w mediach społecznościowych wpis skierowany do polskiej publiczności. Tenor podsumował swoje występy w naszym kraju i podkreślił, że jeden z wieczorów na długo pozostanie w jego pamięci.

“Ten wieczór na długo pozostanie w mojej pamięci” – czytamy we wpisie Andrei Bocellego. Pod publikacją niemal natychmiast pojawiła się lawina komentarzy od fanów, którzy wspominali wyjątkowe koncerty i dzielili się swoimi emocjami po spotkaniu z włoskim artystą.

Wśród komentarzy znalazła się również krótka wiadomość od Julii Wieniawy. Wokalistka postanowiła jeszcze raz podziękować tenorowi za wspólne występy. Choć jej komentarz składał się zaledwie z kilku słów, trudno o bardziej wymowne podsumowanie całej muzycznej przygody.

“Thank you, Maestro” – napisała Wieniawa.

Jej słowa szybko zwróciły uwagę, szczególnie w kontekście tego, jak wielkim przeżyciem były dla niej oba koncerty. Wokalistka niejednokrotnie podkreślała, że możliwość zaśpiewania u boku Andrei Bocellego traktuje jako ogromne wyróżnienie i ważny moment w swojej karierze.

Nie ma wątpliwości, że występy z Andreą Bocellim były dla Julii Wieniawy nie lada gratką i jednym z najbardziej prestiżowych momentów jej dotychczasowej działalności muzycznej. Polska artystka udowodniła przy okazji, że potrafi odnaleźć się na scenie obok światowej klasy wykonawcy i sprostać ogromnym emocjom, jakie towarzyszą takim wydarzeniom. Dwa koncerty, tysiące widzów i wspólne wykonanie wielkiego przeboju z pewnością pozostaną w jej pamięci na długo.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość

Cenicie twórczość Andrei Bocellego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Andrea Bocelli (fot. Jakub Janecki/zdjęcie prasowe Prestige MJM)
Andrea Bocelli (fot. Jakub Janecki/zdjęcie prasowe Prestige MJM)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością