news
Małgorzata Tomaszewska odsłania nieznaną stronę swojego życia i kariery – sekrety, o których nikt wcześniej nie słyszał
Jeszcze niedawno była jedną z najjaśniejszych gwiazd Telewizji Polskiej. Dziś błyszczy na ekranie TVN, a jej kariera nabiera rozpędu jak nigdy wcześniej. Jednak to nie zawodowe sukcesy wzbudzają największe emocje – Małgorzata Tomaszewska zaczęła zdradzać w sieci fakty z prywatnego życia, o których nikt wcześniej nie miał pojęcia. Część z nich zaskakuje, inne bawią, a niektóre pokazują, że dziennikarka miała już w swoim życiu momenty naprawdę przełomowe. Dowiedz się więcej i poznaj bliżej prezenterkę “Dzień dobry TVN”!
Jeszcze kilka miesięcy temu Małgorzata Tomaszewska była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej. Prowadziła popularne programy rozrywkowe, a jej obecność na antenie dawała widzom poczucie lekkości i dobrej energii. Wszystko zmieniło się jednak po reorganizacji stacji i politycznych roszadach – jej miejsce na ekranie zostało nagle zlikwidowane. Dla wielu dziennikarzy był to koniec marzeń o wielkiej karierze, ale dla Tomaszewskiej sytuacja ta stała się impulsem do zmian i początkiem nowego rozdziału.
Zamiast pogrążać się w żalu, prezenterka postanowiła pójść naprzód. Transfer do TVN okazał się dla niej prawdziwym przełomem. Pojawienie się Tomaszewskiej w „Dzień Dobry TVN” od razu przyciągnęło uwagę widzów, którzy chwalili jej profesjonalizm, charyzmę i naturalność. W krótkim czasie zbudowała nową publiczność, a rosnące grono fanów zaczęło głośno domagać się, by otrzymała jeszcze większą rolę na antenie. Choć początkowo utrata miejsca w TVP mogła być dla niej ciosem, szybko okazało się, że los przygotował dla niej nowe możliwości. Transfer do TVN stał się dla niej prawdziwym przełomem i pozwolił rozpocząć kolejny etap kariery.
Choć rozwój kariery to dla niej ogromne wyróżnienie, Tomaszewska nie ogranicza się wyłącznie do świata mediów. Z coraz większą odwagą publikuje w sieci materiały, w których odsłania kulisy swojego życia. W krótkich rolkach dzieli się doświadczeniami związanymi z macierzyństwem, zdradza, jak udało jej się wrócić do formy po dwóch ciążach, a ostatnio poszła o krok dalej – nagrała filmik zatytułowany „Tego na pewno o mnie nie wiecie”, w którym ujawniła sześć zaskakujących faktów o sobie.
POLECAMY: „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”: szokujące metamorfozy i dramaty na scenie! Nie uwierzysz, kto wygrał 4. odcinek
Sześć faktów o Małgorzacie Tomaszewskiej
Pierwszą z ciekawostek, którą podzieliła się ze swoimi fanami, była jej absolutna słabość do herbat.
Jestem herbacianym freakiem. Herbaty w moim domu są absolutnie wszędzie. Gdzie się nie otworzy w szafki, to są herbaty – przyznała Tomaszewska z rozbrajającą szczerością.
Nie ukrywa również, że są napoje, których unika – szczególnie piwo oraz wszelkiego rodzaju energetyki. Dzięki temu łatwiej też dbać o własną figurę i dobre samopoczucie. W końcu zarówno piwo, jak i mocno słodzone energetyki nie należą do najzdrowszych wyborów, a prezenterka od lat stara się prowadzić styl życia, który sprzyja formie i energii.
Choć w jej opowieściach nie brakowało zabawnych akcentów, znalazło się też miejsce na zupełnie inne, znacznie trudniejsze wspomnienie. Prezenterka otworzyła się przed fanami i opowiedziała o jednym z najcięższych momentów swojego życia – wydarzeniu, które sprawiło, że inaczej zaczęła patrzeć na codzienność i przewartościowała wiele spraw.
W marcu 2023 roku miałam spadek samochodowy i to był taki moment zwrotny, bo muszę przyznać, że wszystko mi się pojawiło przed oczami – zszokowała prezenterka.
To wyznanie pokazało, że nawet osoba, którą widzowie kojarzą z uśmiechem i lekkością, ma za sobą dramatyczne chwile. Wypadek sprawił, że zaczęła inaczej patrzeć na codzienność i doceniać to, co wcześniej mogło wydawać się oczywiste.
Wśród poważniejszych wyznań znalazło się również miejsce na odrobinę dystansu i poczucia humoru. Prezenterka postanowiła podzielić się także wspomnieniami z dzieciństwa, które dziś mogą wywołać uśmiech na twarzy fanów. To właśnie wtedy zdradziła, kto był jej największym idolem i jakie naiwne, ale urocze wyobrażenia miała jako mała dziewczynka.
Moją miłością był Ricky Martin, co więcej, ja w swojej dziecięcej głowie myślałam, że dzieci dorastają, ale dorośli się nie starzeją. W związku z tym liczyłam, za ile lat się uda – zdradziła z uśmiechem.
POLECAMY: Paulina Smaszcz bez tabu: edukacja zdrowotna, seks, i wychowanie dzieci! Zobacz, co wyznała w intymnej rozmowie
Modeling, media i psychologia! Jak to możliwe?
Mało kto pamięta, że zanim Małgorzata Tomaszewska trafiła do wielkich formatów telewizyjnych, jej pierwsze kroki zawodowe związane były z modelingiem. Jeszcze jako bardzo młoda dziewczyna pojawiała się w sesjach zdjęciowych i reklamach, gdzie uczyła się pracy z kamerą i obiektywem.
Byłam kiedyś modelką, a jako dziecko występowałam w reklamach McDonalda i nie wiem, kto pamięta – Polleny 2000 – przypomniała.
Pollena 2000, kultowy proszek do prania, był jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek lat 90., dlatego dla wielu starszych widzów to wspomnienie może wywołać sentymentalny uśmiech.
Okazuje się, że współpraca z TVN nie jest dla Małgorzaty Tomaszewskiej żadną nowością. Jej pierwsze doświadczenia z tą stacją sięgają dzieciństwa, kiedy wystąpiła w kultowym „Mini Playback Show”. Program cieszył się wówczas ogromną popularnością – mali uczestnicy wcielali się w swoich muzycznych idoli, odtwarzając ich największe hity na scenie. To właśnie tam młodziutka Tomaszewska po raz pierwszy poczuła magię telewizji.
Pierwszy raz na antenie TVN pojawiłam się w 1998 roku. Występowałam wtedy w programie “Mini playback show” jako Lutricia McNeal – wspominała z uśmiechem.
Choć telewizja szybko stała się największą pasją Małgorzaty Tomaszewskiej, prezenterka nigdy nie ograniczała się wyłącznie do świata mediów. Od zawsze starała się łączyć różne dziedziny i rozwijać w kilku kierunkach jednocześnie. Co ciekawe, jeszcze zanim na dobre rozpoczęła karierę przed kamerą, skupiła się na nauce i zdobyła solidne wykształcenie w psychologii.
Ukończyłam psychologię i pisałam pracę magisterską, nie pracując jeszcze wtedy w mediach, o wpływie mediów na dzieci w wieku ówczesnej adolescencji. Więc najwyraźniej od początku ciągnęło mnie do mediów – powiedziała.
To, że Małgorzata Tomaszewska dzieli się tak osobistymi faktami ze swojego życia, pokazuje, jak bardzo ceni swoich fanów i jak bardzo chce być dla nich autentyczna. Rolki publikowane w social-mediach nie tylko bawią, ale też pozwalają lepiej poznać prezenterkę, którą wielu kojarzyło dotąd wyłącznie z telewizyjnych występów. Dzięki temu widzowie mogą poczuć, że mają do czynienia nie tylko z gwiazdą dużego ekranu, ale też z osobą, która ma swoje pasje, słabości i wspomnienia. To sprawia, że popularność Tomaszewskiej wciąż rośnie, a jej więź z publicznością staje się jeszcze silniejsza.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon już tak nie wygląda! Szokująca metamorfoza zaskoczyła internautów
Za co najbardziej cenicie Małgorzatę Tomaszewską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!







Autor: Szymon Jedynak
news
Młodzieżowa Alicja Węgorzewska i piękna córka Przebindowskiego skradły show podczas premiery sztuki „Dyrektor Teatru”!
Czwartkowa premiera spektaklu „Dyrektor teatru” w reżyserii Jakuba Przebindowskiego w Warszawskiej Operze Kameralnej udowodniła, że dzieło Wolfganga Amadeusza Mozarta sprzed 240 lat może zachwycać świeżością, humorem i niezwykłą aktualnością. Twórcy przygotowali widowisko będące połączeniem komedii, opery i teatru muzycznego, wzbogacone efektownymi scenami baletowymi oraz projekcjami filmowymi. Publiczność nagrodziła artystów długimi owacjami, a wśród gości znaleźli się m.in. Ewa Kuklińska, Jerzy Maksymiuk, Mateusz Damięcki, Hanna Bakuła, Rafał Olbiński, Zofia Czernicka i Grażyna Brodzińska. Show podczas wieczoru skradła jednak Mia Przebindowska – córka reżysera i aktorki zachwyciła urodą i osobowością.
„Dyrektor teatru”, inspirowany mozartowską śpiewogrą „Der Schauspieldirektor”, w reżyserii Jakuba Przebindowskiego przenosi widzów do świata włoskiego kina lat 50. i 60. – epoki Federico Felliniego i słynnej Cinecittà. W filmowej wytwórni trwa casting do nowej produkcji, a o uwagę dyrektora i reżysera w jednej osobie walczą śpiewacy, aktorzy, tancerze i marzyciele liczący na wielką szansę.
Jakub Przebindowski odpowiadający za dramaturgię, adaptację i reżyserię podkreślał, że świat ludzi teatru od wieków pozostaje taki sam. – Zawody artystyczne związane z teatrem zawsze są wystawiane na próbę. Mechanizm się nie zmienia, nie zmieniają się narzędzia, jesteśmy ciągle tymi samymi ludźmi, którzy tak samo pragną, nienawidzą, podziwiają i bywają złośliwi – mówił reżyser.
W przedstawieniu obok błyskotliwych scen komediowych pojawiają się wirtuozowskie arie Mozarta wykonywane po włosku, a także muzyczne przeboje Marino Mariniego przywołujące atmosferę słonecznej Italii. Wyjątkową oprawę muzyczną stworzył Bastarda Mozart Ensemble pod kierownictwem prof. Tomasza Pokrzywińskiego, który był jednocześnie aranżerem, dyrygentem i wiolonczelistą.
POLECAMY: Dawid Kwiatkowski popłakał się podczas wywiadu. Emocje wzięły górę
Wyjątkowa Gina Ferrari Alicji Węgorzewskiej
Jednym z najmocniejszych punktów premiery była kreacja Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd jako Giny Ferrari. Dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej stworzyła postać wyrazistą, pełną temperamentu i komediowego wdzięku. Choć, jak sama podkreśla, jej rola nie należy do największych, właśnie dzięki temu zyskuje szczególny charakter. Gina Ferrari nie jest artystką, lecz kobietą biznesu, która czuje się lepsza od świata sceny i próbuje wejść z dyrektorem teatru w korzystną współpracę. Węgorzewska z dużym wyczuciem wydobyła z tej bohaterki zarówno pewność siebie, jak i humorystyczny dystans. Jej obecność na scenie przykuwa uwagę, a elegancja i naturalna swoboda doskonale wpisują się w klimat włoskiego kina złotej ery.
Tego wieczoru Alicja Węgorzewska zachwyciła nie tylko swoim scenicznym wcieleniem, ale również iście młodzieżowym lookiem. Diwa operowa przybyła do Warszawskiej Opery Kameralnej ubrana w białą tunikę z czarnymi napisami z nazwami stolic najpopularniejszych państw świata. Pod spodem miła czarne body i seksowne legginsy.
Martyna Kliszewska zachwyciła jako Loretta Felli
Wśród bohaterów walczących o miejsce w świecie sztuki szczególnie wyróżniała się Martyna Kliszewska jako Loretta Felli. Aktorka stworzyła postać pełną emocji, marzeń i scenicznego uroku. Jej interpretacja znakomicie łączyła elementy komediowe z subtelną refleksją nad losem ludzi sceny. Kliszewska z wdziękiem i temperamentem budowała kolejne sceny, a jej kreacja stała się jednym z najjaśniejszych punktów wieczoru. Aktorka z dużą swobodą poruszała się pomiędzy teatralną farsą a muzyczną konwencją spektaklu, tworząc bohaterkę pełną wdzięku i autentyczności. Z perspektywy publiczności podziwiała ją córka Mia, która najwyraźniej w środowisku artystycznym czuje się jak ryba w wodzie. Piękna córka Martyny Kliszewskiej i Jakuba Przebindowskiego poszła w ślady rodziców i również związała się z teatrem, kulturą i sztuką. Studiuje scenografię w Mediolanie i ma już na koncie pierwsze zagraniczne sukcesy w tej kwestii. Znalazła jednak czas, by wziąć udział w premierze. Chętnie pozowała do zdjęć nie tylko z Kubą czy Martyną, ale również z innymi gośćmi. Widać, że doskonale zna się m.in. z Alicją Węgorzewską czy Rafałem Olbińskim.
CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS! Doda GRZMI: 30% ludzi z ZAKAZEM posiadania DZIECI!?
Bogata obsada i znakomita warstwa muzyczna
W roli dyrektora Franka wystąpił Wojciech Wysocki, który z dużym wyczuciem komediowym kreował człowieka próbującego opanować chaos artystycznych temperamentów. Bankiera Rinaldiego zagrał równie utalentowany Rafał Zawierucha, a w postać asystenta Buffa wcielił się Władysław Grzywna. Na scenie pojawiła się również Dorota Kamińska jako Alberta Toro.
Warstwę operową współtworzyli śpiewacy: Teresa Marut i Anna Koehler jako Dulcinea Lucini, Adriana Ferfecka i Hanna Okońska w roli Signiory Argentiny oraz Ernest Tymczyszyn i Łukasz Ratajczak jako Rosignouolo.
Ważnym elementem widowiska okazał się także balet. Za choreografię odpowiadała Paulina Andrzejewska-Damięcka, żona Mateusza Damięckiego, który wraz z innymi gośćmi premierowego wieczoru gorąco oklaskiwał artystów. Na scenie wystąpili Nikola Zientarska, Magdalena Tandek i Julia Szuba, Krzysztof Jaros oraz Bartłomiej Kamiński.
Za scenografię odpowiadała Katarzyna Gabrat-Szymańska, kostiumy przygotowała Agnieszka Wyrwał, a całość dzięki filmowym projekcjom i dopracowanej oprawie wizualnej przywoływała atmosferę włoskiego kina lat 50. i 60.
Premiera „Dyrektora teatru” udowodniła, że Mozart wciąż potrafi bawić i wzruszać. W interpretacji Jakuba Przebindowskiego powstało widowisko pełne humoru, muzyki i tanecznej energii, przypominające, że za artystycznymi ambicjami zawsze kryją się ludzkie marzenia, emocje i nieustająca potrzeba bycia dostrzeżonym. Czwartkowy wieczór w Warszawskiej Operze Kameralnej pokazał również, że magia teatru nadal potrafi zatrzymać czas i poruszyć publiczność.























Fot. Warszawska Opera Kameralna – mat.press.
Tekst: Martyna Rokita – Marimar Studio dla portalu Przeambitni.PL
news
Dawid Kwiatkowski popłakał się podczas wywiadu. Emocje wzięły górę
Nikt nie spodziewał się, że zwykła rozmowa o nowej muzyce zamieni się w tak emocjonalne wyznanie. Dawid Kwiatkowski podczas wizyty w studiu RMF FM wrócił wspomnieniami do dzieciństwa i postanowił zrobić coś, czego nie odważył się zrobić przez lata. To, co wydarzyło się chwilę później, wzruszyło wszystkich obecnych. Dowiedz się więcej!
Premiera nowego utworu Dawida Kwiatkowskiego i Margaret zatytułowanego „Później ci opowiem” przyciągnęła ogromną uwagę fanów. W związku z debiutem piosenki wokalista pojawił się w studiu RMF FM, gdzie opowiadał nie tylko o swojej twórczości, ale również o nadchodzącym albumie „Południe”. Nic nie wskazywało jednak na to, że rozmowa przybierze tak osobisty i wzruszający charakter.
Początkowo wywiad przebiegał zgodnie z planem. Artysta opowiadał o nowych projektach, inspiracjach oraz planach zawodowych. W pewnym momencie prowadzący zadali jednak pytanie, które całkowicie zmieniło atmosferę w studiu. Chodziło o osobę z przeszłości, z którą chciałby jeszcze raz porozmawiać.
Dawid Kwiatkowski nie musiał długo się zastanawiać nad odpowiedzią. Jak się okazało, od lat nosił w sobie potrzebę podziękowania komuś wyjątkowemu. Osobie, która odegrała ogromną rolę w jego życiu, choć sama mogła nawet nie zdawać sobie z tego sprawy.
Wokalista wyznał wprost:
“Chciałbym bardzo komuś podziękować, a tego nie zrobiłem przez całe życie” – powiedział.
POLECAMY: Krzysztof Antkowiak zabrał głos ws. Edyty Górniak. Padły wymowne słowa
Wzruszająca rozmowa z Dawidem Kwiatkowskim
Po tych słowach szybko wyszło na jaw, że chodzi o jego nauczycielkę z przedszkola – panią Teresę. To właśnie ona miała ogromny wpływ na jego dzieciństwo i rozwój. Mimo upływu wielu lat wspomnienia związane z nią wciąż pozostają dla artysty niezwykle ważne.
Dawid Kwiatkowski nie ukrywał, że od dawna myślał o tej rozmowie. Przyznał, że chciał w końcu przekazać swojej dawnej wychowawczyni to, czego nigdy wcześniej nie powiedział.
“Miała na mnie bardzo duży wpływ, a ona o tym nie ma pojęcia i chciałbym jej o tym powiedzieć w końcu” – powiedział.
Chwilę później artysta chwycił za telefon i zadzwonił do pani Teresy. Rozmowa od pierwszych sekund była niezwykle emocjonalna. Wokalista nie owijał w bawełnę i od razu przeszedł do słów, które przez lata nosił w sercu.
“Dzwonię do pani z taką sprawą. Ja chciałem po prostu pani podziękować, bo naprawdę to, jakim jestem dziś człowiekiem w dużej mierze — naprawdę, mówię to z pełną odpowiedzialnością — jest dzięki pani, pani Teresko. Po prostu bardzo pani dziękuję” – wyznał ze łzami w oczach.
Reakcja nauczycielki była natychmiastowa. Kobieta od razu rozpoznała głos swojego dawnego podopiecznego i nie kryła wzruszenia. Jej odpowiedź poruszyła nie tylko samego artystę, ale również wszystkich słuchaczy.
“Wzruszyłeś mnie niesamowicie. […] Jesteś taką dla mnie perełką niesamowitą, wiesz? I to ja ci dziękuję za to” – powiedziała.
W studiu RMF FM zapanowała wyjątkowa atmosfera. Emocje były tak silne, że Dawid Kwiatkowski nie był w stanie ich ukryć. Wokalista wyraźnie się wzruszył, a w jego oczach pojawiły się łzy. Był to jeden z tych momentów, które pokazują, jak wielkie znaczenie mogą mieć osoby spotkane na samym początku życia.
Po zakończeniu rozmowy artysta próbował nieco rozładować napięcie i wrócić do bardziej swobodnej atmosfery. Choć wciąż było widać, jak bardzo przeżył całe wydarzenie, zdobył się na żartobliwy komentarz.
“No i na początku dnia człowiek siedzi i płacze” – powiedział z uśmiechem.
Ta niezwykła rozmowa pokazała zupełnie inne oblicze Dawida Kwiatkowskiego. Zamiast opowiadać wyłącznie o sukcesach i nowych projektach, artysta przypomniał, jak ogromny wpływ na nasze życie mogą mieć ludzie spotkani wiele lat wcześniej. Dla wielu fanów był to jeden z najbardziej szczerych i wzruszających momentów w jego karierze, który na długo pozostanie w pamięci słuchaczy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jarosław Kaczyński może spać spokojnie? Tyle wynosi jego emerytura
Lubicie Dawida Kwiatkowskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Krzysztof Antkowiak zabrał głos ws. Edyty Górniak. Padły wymowne słowa
Choć od lat nie tworzą już duetu ani nie utrzymują bliskich relacji, ich wspólna historia wciąż budzi ogromne zainteresowanie fanów. Teraz Krzysztof Antkowiak wrócił wspomnieniami do Edyty Górniak i w kilku zdaniach ocenił jej artystyczne wybory. Nie zabrakło także wymownej uwagi na temat jej niezwykłego talentu. Dowiedz się więcej!
Krzysztof Antkowiak i Edyta Górniak należą do grona artystów, których wspólna historia od lat fascynuje fanów polskiej muzyki. Choć dziś każde z nich podąża własną drogą, wielu słuchaczy wciąż pamięta ich z czasów, gdy wspólnie pojawiali się na scenie i tworzyli jedne z najbardziej rozpoznawalnych muzycznych projektów lat 90.
Jednym z największych symboli ich współpracy pozostaje świąteczny przebój „Pada śnieg”, który każdego roku wraca do stacji radiowych wraz z nadejściem grudnia. Utwór na stałe wpisał się do kanonu polskich świątecznych hitów, a jego wykonawcy do dziś są z nim kojarzeni przez kolejne pokolenia słuchaczy.
Przez lata media interesowały się nie tylko ich zawodową współpracą, ale również relacją prywatną. Wokalistów miało łączyć młodzieńcze uczucie, o którym przez długi czas rozpisywały się kolorowe magazyny. Mimo upływu lat temat ten regularnie powraca przy okazji wywiadów i publicznych wystąpień.
Ostatnio Krzysztof Antkowiak pojawił się na wydarzeniu charytatywnym, podczas którego odpowiadał na pytania dziennikarzy. Reporter „Faktu” postanowił wykorzystać okazję i zapytać artystę o jego opinię na temat obecnej kariery Edyty Górniak, która od pewnego czasu eksperymentuje z nowymi muzycznymi kierunkami.
POLECAMY: Jarosław Kaczyński może spać spokojnie? Tyle wynosi jego emerytura
Krzysztof Antkowiak WPROST o Edycie Górniak
Nie jest tajemnicą, że część fanów wokalistki od dawna marzy o jej powrocie do emocjonalnych ballad, które przyniosły jej największą popularność. Wiele osób uważa, że właśnie w takich utworach najlepiej wybrzmiewa wyjątkowy głos gwiazdy i jej niepodważalny talent.
Zapytany o tę kwestię Krzysztof Antkowiak nie zamierzał jednak narzucać byłej, służbowej partnerce żadnych rozwiązań. Z dużym szacunkiem odniósł się do jej artystycznej niezależności i podkreślił, że od zawsze podziwiał jej konsekwencję.
“Edzia ma swój świat, ma swoją wizję. Do niczego bym jej pewnie nie namawiał — powiedział. Podkreślił jednocześnie, że Górniak “jest ogromnym talentem i zawsze nim była” – wyznał.
W dalszej części rozmowy nie szczędził jej komplementów. Podkreślił, że Edyta Górniak od początku kariery była artystką wyjątkową i obdarzoną ogromnym talentem, który przez lata zachwycał publiczność nie tylko w Polsce, ale również za granicą.
“Ona zawsze idzie swoją drogą i ja nikomu nie będę doradzał […] Natomiast z Edytą jest tak, że ona też zrobiła mnóstwo wartościowych rzeczy i ludzie z mojego pokolenia czy nawet z twojego, też ją cenią. Dla nich również jest ciekawą artystką. Ona ma taki głos, który mógłby jeszcze te emocje bardziej podkręcić, ale wiesz, dzisiaj są czasy, że wszystko szybko, głośno” – dodał.
Słowa Krzysztofa Antkowiaka wielu fanów odebrało jako subtelną sugestię, że Edyta Górniak wciąż ma ogromny potencjał do tworzenia poruszających, emocjonalnych utworów. Jednocześnie artysta wyraźnie zaznaczył, że ostateczny wybór zawsze należy do niej i to ona najlepiej wie, w jakim kierunku chce rozwijać swoją karierę.
Jedno jest pewne – mimo że ich wspólna droga dawno się rozeszła, Krzysztof Antkowiak nadal darzy Edytę Górniak dużym szacunkiem i uznaniem. A jego najnowsza wypowiedź pokazuje, że po latach wciąż potrafi docenić jej talent, który dla wielu pozostaje jednym z najbardziej wyjątkowych głosów na polskiej scenie muzycznej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mandaryna przerwała milczenie ws. Wiśniewskiego. Szykuje się WIELKI powrót?
Darzycie sympatią Edytę Górniak? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Jarosław Kaczyński może spać spokojnie? Tyle wynosi jego emerytura
Debata o dopłatach do emerytur dla artystów rozgrzewa opinię publiczną do czerwoności. Jedni mówią o koniecznym wsparciu twórców, inni o niesprawiedliwym rozdawaniu pieniędzy. W samym środku tej dyskusji uwagę przyciągają także zarobki i świadczenia polityków. Ile naprawdę otrzymuje Jarosław Kaczyński? Dowiedz się więcej!
W ostatnich tygodniach temat zabezpieczenia socjalnego artystów stał się jednym z najgorętszych w przestrzeni publicznej. Wszystko za sprawą projektu ustawy przygotowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który ma objąć osoby wykonujące zawody artystyczne systemem ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Dla wielu twórców to długo wyczekiwana zmiana, która może zapewnić im większe poczucie bezpieczeństwa na przyszłość.
Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Przeciwnicy projektu zwracają uwagę, że państwo nie powinno wspierać finansowo osób, których działalność nie znajduje odbiorców lub nie przynosi wystarczających dochodów. Dyskusja bardzo szybko wykroczyła poza środowisko artystyczne i stała się tematem politycznym.
Swoje stanowisko w tej sprawie wyrazili przedstawiciele różnych ugrupowań. Szczególnie głośno przeciwko projektowi wypowiadali się politycy prawicy, w tym Sławomir Mentzen, który wielokrotnie podkreślał, że nie popiera finansowania tego typu rozwiązań z pieniędzy podatników.
“Projekt wypłaty emerytur artystom, którym nie chciało się płacić składek, którzy tworzą sztukę, której nikt nie chce, jest niesprawiedliwy względem tych Polaków, którym chce się pracować i którzy muszą płacić składki. Jeżeli artysta nie potrafi na siebie zarobić, to nie jest artystą, tylko hobbystą. Nie tworzy sztuki, tylko badziew. A jeżeli próbuje nas wszystkich do tego orżnąć na kasę, to jest jeszcze złodziejem i niech spada” – mówił Mentzen.
Co ciekawe, temat wsparcia dla artystów nie jest nowy. Już kilka lat temu podobne rozwiązania pojawiały się w zapowiedziach politycznych. W 2021 roku podczas prezentacji programu Polski Ład także Jarosław Kaczyński mówił o potrzebie stworzenia systemu, który poprawi sytuację zawodowych artystów znajdujących się w trudnym położeniu.
POLECAMY: Mandaryna przerwała milczenie ws. Wiśniewskiego. Szykuje się WIELKI powrót?
Tyle wynosi emerytura Jarosława Kaczyńskiego. Kwota może zaskoczyć wielu Polaków
Sam prezes PiS nie musi jednak obawiać się o swoją sytuację finansową po zakończeniu aktywności zawodowej. Z ujawnionych danych wynika, że jego emerytura należy do jednych z wyższych świadczeń wypłacanych przez ZUS osobom pełniącym wcześniej najważniejsze funkcje państwowe.
Jeszcze niedawno emerytura Jarosława Kaczyńskiego wynosiła 9379 zł brutto miesięcznie. Po kolejnych waloryzacjach świadczenie wzrosło do poziomu przekraczającego 11 tysięcy złotych brutto. To jednak nie koniec wpływów, jakie regularnie trafiają do polityka.
Ze względu na ukończony 75. rok życia prezes PiS otrzymuje również dodatek pielęgnacyjny. Obecnie wynosi on 366,68 zł miesięcznie i jest automatycznie przyznawany osobom spełniającym ustawowe kryteria.
Równocześnie Jarosław Kaczyński nadal pozostaje aktywny politycznie. W całym 2025 roku uzyskał ponad 138,3 tysiąca złotych z tytułu uposażenia poselskiego. Do tego doszły również środki wynikające z diety parlamentarnej, których wartość przekroczyła 45 tysięcy złotych.
Na tym lista wpływów się nie kończy. Dodatkowo polityk otrzymał ponad 37,6 tysiąca złotych za pracę wykonywaną w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Łącznie daje to miesięczne dochody znacznie przekraczające średnie zarobki większości Polaków.
Po zsumowaniu wszystkich źródeł przychodu oraz uwzględnieniu świadczenia emerytalnego okazuje się, że na konto Jarosława Kaczyńskiego może trafiać około 20 tysięcy złotych netto miesięcznie. W czasie gdy trwa gorąca dyskusja o przyszłości emerytur dla artystów, wysokość świadczeń i zarobków polityków ponownie staje się tematem publicznej debaty. Jedno jest pewne – emocji wokół pieniędzy, emerytur i państwowego wsparcia jeszcze długo nie zabraknie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon wystąpi w „Królowej przetrwania 4”? Wyciekły kolejne nazwiska
Chcielibyście mieć taką emeryturę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: SJ
Dodaj komentarz
-
news2 dni temuMichał Wiśniewski komentuje rozpad małżeństwa. Tak dziś mówi o Poli
-
news3 dni temuTakie słowa Donald Trump miał skierować do Karola Nawrockiego
-
news3 dni temuTyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?
-
moda4 dni temuTak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni
-
news4 dni temuMonika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć
-
news4 dni temuDorota Gardias ODCHODZI z TVN? Jest jasny komunikat
-
news4 dni temuSkolim ma OBROŃCĘ? Donatan dodał oliwy do ognia
-
news2 dni temuZygmunt Chajzer komentuje „ustawę dla artystów”. Nagle wypalił o Skolimie

Dodaj komentarz