Śledź nas

news

“Nasz Nowy Dom” schodzi z anteny – zastąpi go nowy program Anny Guzik

Opublikowano

w dniu

dom

Właśnie zakończył się sezon programu “Nasz Nowy Dom”

Nasz Nowy Dom” to jeden z chętniej oglądanych programów w polskiej telewizji. W każdym odcinku Katarzyna Dowbor odwiedza rodziny, które żyją w bardzo złych warunkach. Razem z ekipą w 5 dni remontują domy i mieszkania, aby bohaterowie odcinka mogli godnie i bezpiecznie żyć. Niestety obecny sezon programu właśnie dobiegł końca, a w jego miejsce już pojawiło się zastępstwo.

HOT NEWS- Milena Sadowska chwali się figurą podczas gorących wakacji w Meksyku [zdjęcia]

Na antenie Polsatu zadebiutuje program “Wolni od długów” z Anną Guzik w roli prowadzącej. W show zadłużeni bohaterowie będą mogli skorzystać z profesjonalnej pomocy ekspertów. Zaniepokojeni widzowie na razie dość nieprzychylnie wypowiadali się o nowym programie. Wiele osób było zaniepokojonych, że nie zobaczą już ekipy Katarzyny Dowbor, która zapowiedziała nowy program Guzik. Na szczęście Anna wyjaśniła, że “Nasz Nowy Dom” to program cykliczny i jesienią powróci z nowym sezonem. Na Instagramie Guzik napisała:

Już w przyszłym tygodniu ruszamy z programem “Wolni od długów “! Czekaliśmy na ten moment z niecierpliwością. Dziękuję wspaniałej Kasi Dowbor za zapowiedź i podwiezienie mnie pod przyszły czwartek! 

Internauci pisali:

Nie… zostawcie “Nasz nowy dom”

Aktorka wyjaśniła:

Program “Nasz nowy dom” nadal będzie emitowany, od przyszłego sezonu

Jak oceniacie tę decyzję? Będziecie oglądać “Wolnych od długów”?

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Księżniczka Beatrycze ogłasza ciążę w rocznicę ślubu Meghan i Harry’ego – zemsta za to, co zrobiła siostrze?

FOT. Screen Instagram

AW

news

Małgorzata Ostrowska w żałobie. Nie żyje jej mąż – tak pożegnała ukochanego

Opublikowano

w dniu

przez

To, czym Małgorzata Ostrowska podzieliła się z fanami, wstrząsnęło całym światem polskiej muzyki. Wzruszający wpis artystki odsłonił kulisy rodzinnej tragedii, o której nikt wcześniej nie wiedział. Jej słowa poruszyły tysiące osób i stały się jednym z najbardziej emocjonalnych komunikatów ostatnich miesięcy. Dowiedz się więcej!

Pierwsze informacje o śmierci Jacka Gulczyńskiego pojawiły się za sprawą poruszającego wpisu, który Małgorzata Ostrowska udostępniła na swoim Instagramie. Wokalistka wyznała, że jej mąż odszedł poprzedniego wieczoru w Hospicjum Palium, gdzie przebywał w ostatnich tygodniach życia. Treść jej oświadczenia, pełna bólu i cichego żalu, natychmiast rozeszła się po mediach, wywołując falę współczucia i wsparcia.

W poruszającym komunikacie artystka napisała:

Z głębokim żalem informujemy, że wczoraj wieczorem, w Hospicjum Palium, odszedł mój mąż i nasz tata, Jacek Gulczyński – czytamy.

Te słowa były dla wielu fanów szokiem, ponieważ para bardzo rzadko ujawniała prywatne sprawy, a stan zdrowia Jacka był dotąd niemal całkowicie owiany tajemnicą. Dopiero teraz stało się jasne, że ich rodzina od miesięcy zmagała się z ogromnym cierpieniem.

Jacek Gulczyński był postacią niezwykle cenioną w środowisku artystycznym – to właśnie jego prace graficzne, malarskie i fotograficzne od lat wzbudzały uznanie krytyków i pasjonatów sztuki. Choć nigdy nie zabiegał o rozgłos, jego talent był niepodważalny, a twórczość doceniana zwłaszcza w Poznaniu. Największą uwagę przyciągały portrety Małgorzaty Ostrowskiej, które postrzegano jako wyjątkowo szczere, intymne i pełne emocji.

W ostatnich latach artysta coraz częściej kierował swoje zainteresowania ku naturze. Wokalistka wspomniała we wpisie, że Jacek z ogromną pasją fotografował przyrodę, znajdując w niej spokój i ukojenie. Jego zdjęcia nadal można oglądać na wystawie w Hospicjum Palium – miejscu, w którym odszedł. Dziś nabierają one jeszcze głębszego, symbolicznego znaczenia.

Był niezwykle utalentowanym Artystą: malarzem, grafikiem i fotografikiem. Współpracował z szerokim środowiskiem artystycznym Poznania. To właśnie on stworzył moje najpopularniejsze fotografie portretowe. W ostatnich latach pasjonował się fotografowaniem przyrody, a mini wystawę jego fotografii można jeszcze oglądać w Hospicjum Palium – czytamy.

POLECAMY: Świąteczny koncert Polsatu przyciągnął tłum gwiazd: Doda jako Pani Mikołajowa, kolorowa Jeżowska, rozanielony Zakościelny [FOTO]

Relacja Ostrowskiej i Gulczyńskiego

Historia związku Małgorzaty Ostrowskiej i Jacka Gulczyńskiego jest równie poruszająca jak jego twórczość. Para poznała się dzięki pracy artysty — to on fotografował wokalistkę w czasach, gdy była u szczytu popularności jako gwiazda zespołu Lombard. Ich relacja rozwijała się powoli i dojrzale.

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Zanim stworzyliśmy związek, znaliśmy się na płaszczyźnie towarzyskiej – mówiła niegdyś Ostrowska w wywiadzie dla “Vivy!”.

Ich miłość, zbudowana na zaufaniu i wspólnych doświadczeniach, przetrwała wiele burz, w tym presję świata show-biznesu, która często testuje granice najtrwalszych relacji. Wspólnie wychowali syna, starając się stworzyć dla niego stabilny, spokojny dom, mimo intensywnej kariery muzycznej artystki. Ostrowska wielokrotnie podkreślała, że rodzina była dla niej priorytetem, nawet w najbardziej pracowitych okresach życia.

Śmierć Jacka Gulczyńskiego jest dla wokalistki ciosem, którego, jak sama przyznała – nie da się opisać słowami. Jej wpis, choć pełen godności i powściągliwości, wyraźnie oddaje emocjonalny ciężar sytuacji. To nie tylko pożegnanie ukochanego męża, ale też człowieka, który przez lata był jej najbliższym towarzyszem i wsparciem.

Na końcu swojego oświadczenia Małgorzata Ostrowska zwróciła się do fanów z jedną prośbą – prośbą o zrozumienie, ciszę i szacunek dla prywatności w tym trudnym czasie.

Pożegnanie Jacka odbędzie się 11 grudnia 2025 roku w Lesie Pamięci na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu, o godz. 14:30. Jacek bardzo cenił przyrodę, dlatego wdzięczni będziemy za skromne formy wyrażenia pamięci zamiast wielkich bukietów kwiatów i wieńców. Dziękujemy za zrozumienie. Małgorzata z Rodziną – napisała.

Choć wokalistka wciąż nie zdradziła, jakie będą dalsze plany związane z jej aktywnością zawodową, jedno jest pewne: strata, której doświadczyła, na długo pozostanie w centrum jej życia. W komentarzach pod jej wpisem fani i artyści z całej Polski przesyłają kondolencje, wyrazy wsparcia i słowa otuchy, podkreślając, jak wielkim szacunkiem darzą zarówno ją, jak i jej męża.

Do tysięcy kondolencji od fanów dołączyły także wyrazy wsparcia od kolegów i koleżanek po fachu z całej branży. W komentarzach pojawiły się poruszające wpisy od takich artystów i osób publicznych jak Ania Rusowicz, Marzena Rogalska, Andrzej Piaseczny, Magda Steczkowska, Cleo, Kasia Moś, Mariusz Szczygieł, Aleksandra Kwaśniewska, Edyta Bartosiewicz, Majka Jeżowska, Mateusz Szymkowiak i wielu innych. To gest solidarności i wsparcia, który pokazuje, jak głęboko żegnany był Jacek Gulczyński – nie tylko jako mąż Małgorzaty Ostrowskiej, ale także jako artysta i przyjaciel wielu ludzi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dlaczego Kaczorowska i Rogacewicz uciekli ze studia Polsatu po eliminacji z “TzG”? Kulisy nareszcie wyszły na jaw

Małgorzata Ostrowska (fot. Waldemar Kompała, TVP, informacja prasowa – Telewizja Polska)
Jacek Gulczyński (fot. screen Instagram Małgorzata Ostrowska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Świąteczny koncert Polsatu przyciągnął tłum gwiazd: Doda jako Pani Mikołajowa, kolorowa Jeżowska, rozanielony Zakościelny [FOTO]

Opublikowano

w dniu

przez

Tegoroczne Mikołajki zaczęły się z prawdziwym hukiem – Polsat po latach powrócił do organizacji świątecznych koncertów na żywo i zrobił to z rozmachem, jakiego nikt się nie spodziewał. Wrocławski Plac Wolności zamienił się dziś w pulsujące serce muzycznych emocji, pełne gwiazd, świateł i najpiękniejszych świątecznych hitów. Zobacz fotorelację z koncertu!

Polsat po raz pierwszy od wielu lat przygotował świąteczne widowisko muzyczne z tak ogromnym rozmachem i co najważniejsze, wydarzenie właśnie trwa. 6 grudnia Plac Wolności we Wrocławiu zamienił się w wielką scenę bożonarodzeniowej energii, na której tradycja spotyka się z nowoczesnym show telewizyjnym. „Christmas Party – świąteczna lista przebojów” to projekt, który od pierwszych minut udowadnił, że tegoroczne Mikołajki należą wyłącznie do muzyki.

Na żywo, w samym sercu miasta, rozbrzmiewały największe polskie i światowe świąteczne klasyki. Melodie, które co roku towarzyszą nam przy przygotowaniach do Świąt, tym razem nabrały zupełnie nowej mocy. Wszystko dzięki Stokłosa Collective Orchestra pod batutą Janka Stokłosy, która nadała koncertowi eleganckiego, symfonicznego brzmienia i podniosła całe wydarzenie na wyższy poziom.

Tegoroczny koncert świąteczny Polsatu został zaplanowany tak, by zabrać widzów w pełną emocji muzyczną podróż. Repertuar obejmował zarówno nastrojowe ballady, jak i energetyczne numery, które wprowadzą w rytm grudniowej zabawy. Twórcy wydarzenia zadbali o to, by każdy znalazł tu coś dla siebie – od klasyków, przez ponadczasowe hity, aż po współczesne interpretacje znanych melodii. Ze sceny wybrzmiały takie hity jak “Ding Dong”, “All I Want For Christmas Is You”, “Last Christmas” czy “It’s Beginning to Look a Lot Like Christmas”.

W mikołajkowy wieczór na wrocławskiej scenie pojawiły się największe nazwiska polskiej muzyki rozrywkowej. Wśród nich Doda, Majka Jeżowska, Kayah, Sławek Uniatowski i Piotr Cugowski – artyści, którzy od lat kojarzą się z emocjami, profesjonalizmem i wyjątkowym kontaktem z publicznością. Ich interpretacje świątecznych utworów otuliły publiczność atmosferą ciepła, nostalgii i radosnego oczekiwania na Boże Narodzenie.

Publiczność mogła dziś usłyszeć również przedstawicieli młodszego pokolenia artystów. Roxie Węgiel, Maciej Zakościelny, Natalia Grosiak i Natalia Muinga wprowadzili do wydarzenia świeżość i nowoczesnego brzmienie. Na scenie pojawiły się także zespoły, bez których nie byłoby mowy o pełnych emocji muzycznych przeżyciach – magiczny Kwiat Jabłoni oraz duet Kuba & Kuba, znany widzom z programu “Must Be the Music”.

Całość poprowadzili Paulina Sykut-Jeżyna i Piotr Gąsowski, którzy dbali o to, by atmosfera nie opuszczała Wrocławia ani na moment. Ich energia, humor i ciepło stworzyły idealną świąteczną oprawę. A Polsat, po latach przerwy – udowodnił, że potrafi zorganizować widowisko na najwyższym poziomie, które już teraz okrzyknięto na jedno z najpiękniejszych świątecznych wydarzeń sezonu.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Kto poprowadzi Sylwester z Dwójką? Jedno nazwisko naprawdę szokuje

Zobacz fotorelację prosto z Wrocławia!

Doda (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Roksana Węgiel (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Doda (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Doda (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Doda i Sławek Uniatowski (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Piotr Gąsowski, Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Natalia Grosiak (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Maciej Zakościelny (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Sławomir Uniatowski (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Kuba i Kuba (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Doda (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Natalia Muianga (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Kayah (fot. Łukasz Telus/AKPA)
Majka Jeżowska (fot. Łukasz Telus/AKPA)

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maciej Dowbor po latach ujawnia kulisy zwolnienia jego mamy przez Miszczaka i własnego odejścia z Polsatu

Oglądacie świąteczny koncert w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Polsat podjął kolejną decyzję. „Farma” znika z ramówki – widzowie w szoku. Kiedy program powróci na antenę?

Opublikowano

w dniu

przez

Reality-show, które od lat kojarzyło się z surowymi warunkami, ciężką pracą i długimi zimowymi wieczorami spędzanymi przed telewizorem, nagle znika z dotychczasowego miejsca w ramówce. Decyzja Polsatu o przesunięciu „Farmy” na wiosnę wywołała ogromne zaskoczenie i wcale nie mniejsze emocje wśród widzów. Dowiedz się więcej o kulisach zmian i poznaj oficjalną datę premiery jubileuszowej edycji!

„Farma” od czterech lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych reality-show Polsatu. Choć nagrania odbywają się latem, to właśnie zimą widzowie zasiadali przed telewizorami, by śledzić zmagania uczestników z surową, wiejską codziennością. Brak internetu, odcięcie od świata i konieczność funkcjonowania w prymitywnych warunkach przyciągały setki tysięcy fanów. Uczestnicy pozbawieni kontaktu z bliskimi musieli każdego dnia walczyć nie tylko o przetrwanie, ale i o własne słabości — i właśnie to okazało się kluczem do sukcesu programu.

Ostatnia edycja potwierdziła, że widzowie wciąż kochają ten program. Zwycięstwo Bronisława Bandyjka „Bandiego” stało się symbolem czwartej odsłony, a jego determinacja i spryt podbiły media społecznościowe. Wirtualne Media informowały o średniej oglądalności na poziomie 1,14 miliona, co oznacza wzrost o 187 tysięcy widzów. To wynik, który pokazuje jedno – „Farma” nie tylko nie słabnie, ale rośnie w siłę.

Latem zrealizowano nagrania jubileuszowej, piątej edycji. Wszyscy zakładali, że zgodnie z tradycją – program wróci w styczniu. Fani nerwowo wypatrywali pierwszych zwiastunów, tymczasem Polsat uparcie milczał. Dopiero niedawno pojawiło się potwierdzenie: „Farma” nadejdzie, ale… wiosną. Dla wielu to szok, bo nikt nie spodziewał się tak gwałtownej zmiany.

Stacja ogłosiła start programu na 16 lutego, choć wciąż trzyma w tajemnicy dokładną godzinę emisji. Nieoficjalnie mówi się o godzinie 19:55 – czyli dokładnie tam, gdzie dotąd pojawiały się premierowe odcinki „Milionerów”. Te natomiast mają być przeniesione na 20:55. Jeśli to się potwierdzi, będzie to jedna z największych zmian w ramówce Polsatu od lat.

Pod ogłoszeniem daty premiery fani nie kryli emocji. Jedni cieszyli się z powrotu programu, inni otwarcie pisali, że „Farma” zawsze była idealna na zimowe wieczory. W komentarzach przewijały się głosy, że zmiana pory emisji może odebrać formatowi charakter oraz specyficzny klimat, do którego widzowie przywykli przez cztery sezony. Jednak Polsat wydaje się pewny decyzji – „Farma” ma być ich nową wiosenną lokomotywą.

POLECAMY: Klaudia El Dursi przeżyła horror podczas karmienia. “Miałam dwa zawały serca” – co się stało?

Czego widzowie mogą spodziewać się po nowej edycji “Farmy” w Polsacie?

Tegoroczną odsłonę poprowadzi trio, które doskonale zna farmową rzeczywistość. Na ekran wracają siostry Ilona i Milena Krawczyńskie, znane z ogromnej energii, spontanicznego humoru i niezwykle swobodnego kontaktu z uczestnikami. Ich autentyczność i siostrzana dynamika już wcześniej zdobyły sympatię widzów. U boku sióstr ponownie stanie Marcelina Zawadzka, której profesjonalizm, ciepło i naturalna charyzma sprawiają, że idealnie wpisuje się w ten format.

Nie zabraknie również gospodarzy farmowej przestrzeni, których widzowie zdążyli pokochać. Beata Oleszek, niezastąpiona mleczarka, kolejny raz poprowadzi uczestników przez kulisy przygotowywania tradycyjnych posiłków. Towarzyszyć jej będzie Szymon Karaś, doświadczony rolnik, który zadba, by farmowe życie pozostało wierne naturze, a zadania były nie tylko edukacyjne, ale i wymagające.

W piątej edycji twórcy przygotowali dla uczestników nowe wyzwania, bardziej rozbudowane zadania i co ważne – jeszcze więcej zwierząt, które zwykle stają się prawdziwymi gwiazdami programu. Producenci zapowiadają także dłuższy pobyt zawodników na Farmie, co ma przełożyć się na więcej odcinki, emocji, konfliktów, ale i przyjaźni.

„Farma” od lat pokazuje, że w zderzeniu z naturą trudno cokolwiek udawać. Uczestnicy w skrajnych warunkach często odsłaniają swoje prawdziwe oblicza i właśnie tego oczekują widzowie. W świecie mediów społecznościowych, pełnym filtrów i sztuczności, obserwowanie ludzi w ich surowej wersji działa jak katharsis.

Z perspektywy Polsatu zmiana pory emisji to ryzyko, ale też ogromna szansa. Jeśli program utrzyma oglądalność, może na stałe zadomowić się w wiosennej ramówce. Jedno jest pewne: „Farma” powraca z przytupem, większym niż kiedykolwiek.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nie uwierzycie, co usłyszała Małgorzata Socha, gdy ogłoszono zakończenie serialu „Przyjaciółki”

Jesteście zaskoczeni decyzją Polsatu? Podoba Wam się ta zmiana? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Ilona i Milena Krawczyńskie (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Marcelina Zawadzka i Milena Krawczyńska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Szymon Karaś i Beata Oleszek (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Milena i Ilona Krawczyńskie (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Marcelina Zawadzka (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Żona Tomasza Jakubiaka ujawnia wstrząsającą prawdę. Tak wyglądały ostatnie dni kucharza

Opublikowano

w dniu

przez

Choć od odejścia Tomasza Jakubiaka minęło już ponad siedem miesięcy, emocje nie słabną – zwłaszcza po poruszającym wywiadzie jego żony, która pierwszy raz tak szczerze opowiedziała o ostatnich dniach życia męża. To historia o sile, która powoli gasła oraz o kulinarnym mistrzu, który do końca gotował dla innych, choć sam nie mógł już jeść. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Śmierć Tomasza Jakubiaka wstrząsnęła całą Polską. Przez lata był dla widzów uosobieniem energii, humoru i kulinarnej pasji – człowiekiem, który potrafił zarazić entuzjazmem nawet tych, którzy z kuchnią mieli niewiele wspólnego. Jego odejście 30 kwietnia pozostawiło po sobie pustkę, której do dziś nie udało się wypełnić. Jednak dopiero teraz, po ponad siedmiu miesiącach, zaczyna wybrzmiewać prawdziwa skala cierpienia, z jakim zmagał się na długo przed śmiercią.

Choć otwarcie mówił o swojej chorobie, dzielił się w mediach społecznościowych przebiegiem leczenia i zarażał optymizmem, w rzeczywistości za kulisami toczył walkę, której świat nie widział. Sam inicjował zbiórki na terapię, wierzył, że kolejne metody mogą mu pomóc, ale jak przyznała jego żona, pod koniec ta wiara zaczęła kruszeć. „Jakby coś w Nim pękło”powiedziała dla Vivy.pl, zdradzając, że marcowe wyniki badań całkowicie odmieniły jego podejście.

Dla szerokiej publiczności Jakubiak był gwiazdą „MasterChefa”, „MasterChefa Juniora” i autorskich programów, w których udowadniał, że gotowanie to nie zawód, lecz sposób na życie. Uczył, że smak rodzi się z emocji. Tym bardziej bolesne jest wyznanie, że od października nie mógł niczego jeść ani próbować, choć przez cały czas gotował dla żony i dziecka

Wszystko, co przygotował, było pyszne. Obłędne. Zawsze mówił, że gotuje emocjami – mówiła wdowa.

W wywiadzie dla „Vivy” żona wyznała, że mimo jej wiary, mimo kolejnych prób ratunku i poszukiwań terapii, Jakubiak był już po prostu zmęczony.

Wszystko odbierał pesymistycznie, a przecież to było nie w Jego stylu. On był wiecznym optymistą. A potem… potem powiedział, że koniecznie musi wyjechać z domu. Może już wtedy czuł, że nadciąga koniec? […] Karmiłam się tymi chwilami, gdy było lepiej. Wciąż szukałam kolejnych metod leczenia, a on patrzył na to zupełnie inaczej. Mówił: „Ile jeszcze? Kolejna operacja? Dochodzenie do siebie. Kolejne dwa lata, zanim zacznę jeść, zanim się odbuduję”. A ja mówiłam: „Ale co znaczą dwa lata w perspektywie całego życia?”. Czułam jednak, że jest już po prostu zmęczony. I rozumiem to, bo gdybym ja znalazła się na jego miejscu, nie wytrzymałabym jednej trzeciej tego cierpienia, które spadło na niego. Wiesz, że on nie jadł od października, a cały czas gotował dla mnie i dla Bąbelka? – opowiadała.

POLECAMY: Doda pokazuje zupełnie inną twarz? Ten dokument może wstrząsnąć całą branżą? Wypłynęły kulisy

Anastazja Jakubiak o ostatnich chwilach z mężem

Choroba zabierała mu wszystko stopniowo – siły, radość, możliwość jedzenia, normalne funkcjonowanie.

Po kolei odbierała mu różne rzeczy, aż odebrała wszystko. Tomek w tym czasie bardzo się zmienił. Nie mówię o wyglądzie, ale o podejściu do życia. Nabrał pokory i dystansu i wszystkim wszystko wybaczył. My w chorobie dużo się śmialiśmy. Starałam się go rozśmieszać, opowiadałam jakieś głupoty, ale ta nieudawana prawdziwa radość gasła powoli. A on przecież zawsze był moją siłą napędową. Za to ja wykreśliłam ze swojego słownika „zawsze” i „nigdy” – wyznała szczerze.

Wspólne życie zmieniła także jego decyzja, by o chorobie mówić publicznie. Żona przyznała, że na początku była przerażona, bała się reakcji ludzi, komentowania, współczucia i ocen. Ale on był nieugięty

Byłam przerażona i powiedziałam mu, że bardzo się tego boję, jak ludzie zareagują i co powiedzą. A on tego nie zrobił dla siebie, tylko dla ludzi, bo On zawsze wszystko robił dla ludzi. I nie chciał ich oszukiwać. Na początku choroby bardzo schudł przecież. Nie chciał kłamać, że jest na diecie – dodała Anastazja Jakubiak dla Vivy.pl.

Po jego śmierci internet zalała fala wspomnień, kondolencji i historii od ludzi, których dotknęła jego twórczość, charakter i sposób bycia. Znani kucharze i tysiące anonimowych osób piszą do dziś, jak bardzo ich inspirował, nawet gdy sam był już skrajnie wyczerpany. Pół roku, rok – czas nie ma tu znaczenia. Pustka pozostaje taka sama.

A jednak to, co zostało po Tomaszu Jakubiaku, żyje dalej: jego przepisy, programy, ale przede wszystkim pamięć o człowieku, który do końca chciał dawać innym to, co kochał najbardziej – smak, emocje, dobro. I choć prawda o jego ostatnich miesiącach boli, ta historia pokazuje, jak niezwykłym był człowiekiem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Aleksander Sikora już tak nie wygląda. W ruch poszła maszynka. Jak Wam się podoba ta zmiana?

Jak wspominacie śp. Tomasza Jakubiaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak (fot. screen TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością