showbiz
Sandra Kubicka PRZERYWA milczenie po poronieniu – to powiedzieli jej lekarze
Świat Sandry Kubickiej od dawna kręci się wokół mediów i show-biznesu. Modelka, aktywna na Instagramie, uczestniczka licznych programów telewizyjnych i niedawno właścicielka własnej kawiarni „Sandra’s Matcha”, zawsze pokazywała swoje życie jako pełne sukcesów i barwnych doświadczeń. Za każdym jej zdjęciem i relacją kryli się jednak fani śledzący jej życie, nie zdając sobie sprawy, że za perfekcyjnym wizerunkiem może kryć się prawdziwy dramat, który w ostatnich dniach wyszedł na jaw. Dowiedz się więcej, jak modelka radzi sobie po utracie dziecka!
Od początku swojej kariery Sandra Kubicka przyciągała uwagę mediów nie tylko urodą, ale też energią i pomysłowością w działaniu. Jej udział w programach telewizyjnych, liczne kampanie, a także własna działalność biznesowa sprawiały, że dla wielu stała się wzorem perfekcyjnego życia celebrytki. Jej życie zawodowe wydawało się idealnie poukładane, a każdy post na Instagramie był uważnie obserwowany przez setki tysięcy fanów.
W sobotę, 20 września, Sandra poruszyła wszystkich internautów, publikując na swoim profilu serię czarno-białych zdjęć. Modelka podzieliła się dramatycznym doświadczeniem – utratą dziecka, które nosiła pod sercem. Na pierwszym z kadrów widać ją było z podwiniętą bluzką i zaokrąglonym brzuchem, a kolejne fotografie pokazują ją leżącą w szpitalnym pokoju, podpiętą pod kroplówkę, trzymającą dłoń swojego partnera, Aleksandra Barona, co nadaje całej scenie niezwykłą intymność i dramatyzm.
W opisie zdjęć Sandra Kubicka napisała wprost: „W kilka minut z najszczęśliwszej w najgorszy dzień mojego życia… Pękło mi serce… Żegnaj bobasku nasz. Rosłeś w szczęściu i ciszy”. Te słowa wstrząsnęły tysiącami fanów i pokazały, że nawet osoby, które wydają się żyć życiem pełnym blasku, nie są wolne od tragedii i dramatów, które potrafią złamać serce.
Dla wielu osób informacja o poronieniu była szokiem, ponieważ Sandra wcześniej nie informowała publicznie o kolejnej ciąży. W maju ubiegłego roku urodziła pierwszego syna, Leonarda, owoc związku z Aleksandrem Baronem, a w marcu media obiegły informacje o ich rozstaniu. Para jednak ostatecznie dała sobie drugą szansę, a obecna tragedia pokazała, jak kruche może być nawet najlepiej zaplanowane życie rodzinne, które wydaje się idealne w mediach społecznościowych.
POLECAMY: WŚCIEKŁA Agnieszka Woźniak-Starak zabrała głos po brutalnym zabiciu samicy łosia na Podlasiu
Sandra Kubicka ZABRAŁA GŁOS po stracie ciąży!
Po upływie dziesięciu dni od dramatycznego wydarzenia, Sandra Kubicka po raz kolejny zabrała głos, informując, że jest już w Polsce i że skupi się na zdrowiu oraz emocjach, które nadal towarzyszą jej po stracie dziecka. Modelka podkreśliła, że temat poronienia jest bardzo wrażliwy i chce w odpowiednim momencie podzielić się swoimi doświadczeniami w sposób przemyślany i profesjonalny.
W serii relacji na InstaStories Sandra zaznaczyła:
Dzisiaj jadę też do lekarza na kontrolę, sprawdzić, czy wszystko jest okej. To jest dla niektórych bardzo wrażliwy temat. Uwierzcie, że dla mnie też był, natomiast kiedyś porozmawiamy o tym, ale chcę to zrobić bardziej pro. Bardzo dużo kobiet się obwinia za poronienia. Bardzo często jest to wina nie tylko kobiet, ale i plemnika – mówiła.
Sandra Kubicka przyznała także, że w trudnych chwilach stara się dbać przede wszystkim o swoje emocje i zdrowie psychiczne.
Stres też ma bardzo duży wpływ. Każdy lekarz mi to mówi – na Zakyntos, moja pani lekarz tutaj – organizm jest bardzo inteligentny. Jak coś jest nie tak z dzieckiem, z płodem, to organizm to wydala. Ja sobie też tak mówię, że tak miało być, że nie miałam na to wpływu. Powinnam zadbać o siebie i o swoją głowę – dodała.
Mimo dramatycznego doświadczenia, Sandra Kubicka podkreśla, że jej życie toczy się dalej, a teraz najważniejsze jest zdrowie jej i jej rodziny. Pokazuje, że nawet w obliczu tragedii można dbać o siebie, szukać wsparcia i nie obwiniać się za rzeczy, na które nie miało się wpływu. Jej odwaga i szczerość uczyniły z niej postać, której doświadczenia mogą inspirować i dodawać siły innym w podobnych momentach życia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulina Krupińska-Karpiel ZAATAKOWANA na drodze! Ta sytuacja wyprowadziła ją z równowagi
Śledzicie karierę Sandry Kubickiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: SJ
showbiz
Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami” z 3. odcinka. Zaskoczeni?
Wczorajszy trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł nie tylko taneczne emocje, ale również zaskakujące rozstrzygnięcie. Z programu pożegnali się Matteo Brunetti i Izabela Skierska, a najnowsze informacje o głosowaniu widzów pokazują, że w czołówce doszło do sporych przetasowań. Helena Englert znalazła się w TOP 3, wypierając z niej dwie gwiazdy, które wcześniej zajmowały wysokie pozycje. Dowiedz się więcej już teraz!
Trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” został zdominowany przez twórczość jednej z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Motywem przewodnim wieczoru była „Maryla Night”, dlatego uczestnicy zaprezentowali swoje choreografie do największych przebojów Maryli Rodowicz, w tym „Wariatka tańczy” oraz „Niech żyje bal”. Sama wokalistka pojawiła się w studiu w wyjątkowej roli – zasiadła za stołem jurorskim jako piąta jurorka.
Wieczór nie dla wszystkich zakończył się jednak dobrze. Na samym dole tabeli jurorskiej znaleźli się Piotr Gumulec i Julia Suryś, którzy otrzymali 28 punktów oraz Matteo Brunetti i Izabela Skierska z dorobkiem 30 punktów. Ostatecznie to właśnie druga z tych par musiała pożegnać się z programem. Decyzja szybko wywołała reakcje widzów, którzy w komentarzach nie kryli zaskoczenia takim werdyktem.
W przypadku Matteo Brunettiego i Izabeli Skierskiej jurorzy nie byli szczególnie łaskawi. Para zatańczyła cha-chę, a Tomasz Wygoda ocenił ich występ słowami:
“Było poprawnie zrobione, proste nogi. Ale było to wszystko takie przeciągnięte bez rytmu” – ocenił Tomasz Wygoda.
W internecie pojawiły się jednak zupełnie inne opinie:
“Muzyka swoje, oni swoje”; “Być może ja jestem mniej wymagająca niż jurorzy, ale dla mnie to była naprawdę dobra cha-cha”; “Za mocno go skrytykowali , niepotrzebnie aż szkoda tak po ludzku” – pisali widzowie programu.
Po ogłoszeniu wyników emocje jeszcze nie opadły. Widzowie zwracali uwagę, że Piotr Gumulec i Julia Suryś, którzy otrzymali najmniej punktów od jury, pozostali w programie, podczas gdy z rywalizacji odpadła para z drugą najniższą notą. W komentarzach pojawiły się między innymi słowa:
“Niesprawiedliwie, dla mnie powinna wylecieć Jędrzejczyk lub Gumulec, malutki postęp”; “O nie, tego się nie spodziewałam”; “Byli zdecydowani gorsi, np. Kuna, która zrobiła kabaret z samby”. To pokazuje, że werdykt nie był dla wszystkich zgodny z tym, czego spodziewali się po wieczornych występach.
A kto tym razem zachwycił jurorów? Najwyżej oceniona została Helena Englert, która wraz z Romanem Osadchiyem zatańczyła jive’a i zdobyła aż 41 punktów. Tomasz Wygoda po jej występie powiedział:
“To było szaleństwo […] Ja nie wiem czy Ty w ogóle pracujesz czy tak Ci wszystko przychodzi na pstryk? Oczywiście żartuje”. Julia Wieniawa dodała natomiast: “Ja się zmęczyłam za Ciebie”. Widzowie również byli zachwyceni:
“Helena do finału; Najlepszy jive w tej edycji; Zasłużone 40 punktów; To był ogień; Z jaką w ogóle lekkością to zatańczyła” – czytamy.
Wysokie noty otrzymali również Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta, którzy za tango zgarnęli 40 punktów. Julia Wieniawa nie kryła zachwytu i powiedziała:
“Dzisiaj nawet ja wstaję, bo szczerze to był taniec tego wieczoru. Gratulacje”.
Mocno w górę poszła także Mandaryna, która wraz z Krystianem Rzymkiewiczem zatańczyła rumbę. Para otrzymała 39 punktów, a Julia Wieniawa stwierdziła:
“Bardzo mi się podobało to jak operowaliście rytmem […] Ta rumba była idealną rumbą […] Naprawdę gratuluję, bo to było coś wspaniałego” – oceniła Wieniawa.
W komentarzach widzowie pisali: “Zdecydowanie lepsza rumba niż Krzyśka i Sary; To było coś wspaniałego; Ode mnie mocne 10 punktów; Mandaryna i Krystian do finału!”
POLECAMY: Rozżalony Matteo Brunetti zabrał głos po „TzG”. Słusznie odpadł?
Jak głosowali widzowie w 3. odcinku “Tańca z Gwiazdami”?
Jak natomiast wygląda najnowsze TOP 3 w głosowaniu widzów? Według informacji Pudelka po wczorajszym odcinku doszło do przetasowania na podium. Mandaryna zachowała pierwsze miejsce, a tuż za nią ponownie znalazł się Dominik Rupiński. W przypadku Mandaryny znaczenie może mieć nie tylko jej występ, za który otrzymała od jury 39 punktów, ale również ogromne zainteresowanie widzów jej powrotem na parkiet. Dominik Rupiński za swój foxtrot zdobył natomiast 35 punktów.
Największym zaskoczeniem jest jednak trzecia pozycja. Tym razem w TOP 3 zabrakło Dominika Smaruja oraz Izabeli Kuny, którzy wcześniej znajdowali się wysoko w zestawieniu głosowania publiczności. Według informacji Pudelka Izabela Kuna tym razem nie mogła liczyć na tak dużą liczbę głosów od widzów jak w poprzednim odcinku. Na trzecie miejsce wskoczyła za to Helena Englert, która jeszcze niedawno martwiła się, czy publiczność ją polubi i czy będzie miała szansę zajść w programie daleko.
Tym samym po trzecim odcinku sytuacja w programie zrobiła się jeszcze bardziej interesująca. Na szczycie głosowania widzów pozostaje Mandaryna, drugie miejsce zajmuje Dominik Rupiński, a podium zamyka Helena Englert. Jednocześnie z „Tańcem z Gwiazdami” pożegnali się Matteo Brunetti i Izabela Skierska, mimo że ich odpadnięcie wywołało sporo niezadowolenia wśród części publiczności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia
Kto według Was zrobił największy postęp? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Rozżalony Matteo Brunetti zabrał głos po „TzG”. Słusznie odpadł?
Trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł kolejne wielkie emocje, ale dla jednej z par był jednocześnie końcem przygody z programem. Matteo Brunetti i Izabela Skierska nie awansowali do kolejnego odcinka, a decyzja widzów wywołała sporo komentarzy w sieci. Teraz sam Matteo przerwał milczenie i zdecydował się bardzo szeroko podsumować swój udział w show. Dowiedz się więcej!
W trzecim odcinku Matteo Brunetti i Izabela Skierska zatańczyli cha-chę, za którą otrzymali łącznie 30 punktów. Ich występ nie zachwycił wszystkich jurorów, a szczególnie krytyczna była Iwona Pavlović, która zwróciła uwagę na techniczne niedociągnięcia w wykonaniu.
„To było średnio ciepłe i to niedobrze. Stopy były cały czas do środeczka, nie było ich na zewnątrz – komentowała po ich występie Iwona Pavlović.
Ostatecznie para nie zdobyła wystarczającego poparcia widzów i musiała pożegnać się z programem. Decyzja szybko wywołała reakcje w mediach społecznościowych. Fani Matteo i Izabeli nie ukrywali, że ich zdaniem para zakończyła udział w show zdecydowanie za wcześnie. „Zdecydowanie za szybko! Mateo miał ogromny potencjał, który pokazywał w każdym tańcu! Zdecydowanie za szybko odpadł” — napisał jeden z internautów.
Podobne głosy pojawiły się także pod kolejnymi publikacjami związanymi z programem. „Szkoda…. bardzo pięknie tańczyli – czytamy w komentarzach na Instagramie. Dla części widzów decyzja była tym bardziej zaskakująca, że Matteo Brunetti z każdym kolejnym występem coraz bardziej otwierał się na nowe wyzwania i pokazywał inną stronę swojej osobowości.
Sporo emocji wzbudziło jednak nie tylko samo odpadnięcie pary. Internauci zwrócili uwagę na zachowanie Matteo Brunettiego tuż po ogłoszeniu werdyktu. Część osób zauważyła, że w swojej przemowie nie podziękował swojej tanecznej partnerce Izabeli Skierskiej. W sieci pojawiły się komentarze sugerujące, że tancerka mogła poczuć się tym dotknięta.
„Dawno nie widziałem żeby ktoś nie podziękował nikomu przy odpadnięciu… Nawet swojej partnerce. Mega przykro jej było” – napisał jeden z widzów.
Inny komentarz był jeszcze bardziej dosadny:
„Matteo taki zły, że nawet nie podziękował Izie. Słabe to było… – komentują internauci.”
POLECAMY: Izabela Kuna pod ostrzałem widzów „Tańca z Gwiazdami”. Jest faworyzowana?
Matteo Brunetti przerwał milczenie po eliminacji z “TzG”. Jest zawiedziony?
W poniedziałkowy poranek Matteo Brunetti zdecydował się odpowiedzieć na emocje, które pojawiły się po niedzielnym odcinku. Opublikował obszerne oświadczenie, w którym nie ukrywał, że odpadnięcie z programu bardzo go zabolało.
“Jest mi smutno. Po prostu. Bo jestem człowiekiem, czuję emocje i nie mam potrzeby ich ukrywać. Jest mi smutno, bo czuję, że to wszystko skończyło się za szybko. Bardzo w siebie wierzyłem. Wierzyłem w pracę, którą każdego dnia wkładaliśmy z Izabelą w trening, i naprawdę chciałem pokazać Wam jeszcze trochę więcej Matteo. Nie tylko tego od gotowania. Nie tylko Włocha. Nie tylko faceta, który robi zabawne oraz merytoryczne rzeczy w kuchni i śmieje się sam z siebie” – napisał.
W dalszej części wpisu Matteo podkreślił, że „Taniec z Gwiazdami” bardzo szybko przestał być dla niego wyłącznie programem telewizyjnym.
“Chciałem pokazać też człowieka ambitnego, wrażliwego, czasem przestraszonego, czasem upartego jak osioł, ale przede wszystkim takiego, który jeżeli już coś robi, to daje z siebie wszystko. „Taniec z Gwiazdami” to już nie był dla mnie program telewizyjny. Stał szybko stał się czymś zdecydowanie większym. Stał się ludźmi” – kontynuował.
Matteo Brunetti wspomniał również o relacjach, które udało mu się zbudować podczas udziału w show. W swoim wpisie wymienił między innymi Jaspera Sołtysiewicza, Darię Syta, Dominika Smaruja, Mandarynę, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Joannę Jędrzejczyk i Kamila Kuroczko.
“Ludźmi, z którymi przez ostatnie tygodnie spędzałem absurdalnie dużo czasu. Ludźmi, których jeszcze chwilę temu praktycznie nie znałem, a dziś będę tęsknił za naszymi rozmowami o życiu i dokładnie tak samo za najbardziej idiotycznymi żartami świata, oraz zawsze przepiękne uśmiechy przy niedzielnym tiramisu. Jasper, Daria, Dominik S., Madzia, Mandaryna, Christian, J.J., Kamil i naprawdę cała reszta, jesteście pięknymi ludźmi z sercami tak dużymi, że chyba zatkałyby niejednego kardiologa. Jeszcze się spotkamy. To akurat wiem” – czytamy.
Osobne podziękowania skierował do swojej tanecznej partnerki Izabeli Skierskiej. W tym miejscu Matteo szczególnie mocno podkreślił jej pracę, cierpliwość i zaangażowanie podczas treningów.
“Izabela. Dziękuję Ci, że wprowadziłaś mnie do świata, którego wcześniej praktycznie nie znałem. Jesteś niesamowicie pracowitą, ambitną, cierpliwą i rewelacyjną tancerką. Byłaś w stanie powtarzać ze mną ten sam krok milion razy, od rana do późnej nocy, aby dostarczyć jak najlepszą i piękną wersję naszego tańca. Wierzyłaś we mnie tak bardzo jak ja w tobie, i w serduchu oba czuliśmy że mamy tą szansę aby wspólnie dotrzeć do końca. Wierzę że wszystkie twoje plany się zrealizują, nigdy się nie poddawaj” – podziękował Skierskiej na Instagramie.
Na koniec Matteo Brunetti wrócił do ogromu pracy, jaki włożył w przygotowania do programu.
“Rama prawdopodobnie będzie mi się śnić po nocach. A liczenie już chyba nigdy nie będzie się dla mnie zaczynało normalnie od „jeden”. Dziękuję Ci za tę przygodę. Krótka. Zdecydowanie za krótka. Ale pełna momentów, których już nikt mi nie zabierze” – dodał.
Matteo zaznaczył również, że mimo rozczarowania nie jest zły na wynik.
“Nie jestem zły na wynik. Złość jest emocją mi akurat bardzo daleka. Jest we mnie raczej rozczarowanie, że nie udało mi się dojść dalej, bo naprawdę wierzyłem, że mam jeszcze bardzo dużo do pokazania. Ale jednocześnie wiem jedną rzecz. Dałem wszystko, co miałem. Setki godzin na sali. Sześć kilogramów mniej. Praktycznie codziennie po dziesięciu kilometrów nabitych na nogach podczas treningów w jednym pomieszczeniu. Pot. Ból. Frustracja. Śmiech. Setki powtórzeń tego samego ruchu” – napisał.
Pożegnanie Matteo Brunettiego skomentował również Kamil Kuroczko, który w programie tańczy z Joanną Jędrzejczyk. Jego słowa pokazują, że odpadnięcie kolegi z programu mocno poruszyło także innych uczestników.
“Matteo jesteś tak zajebistym i wrażliwym gościem. Tak jak Ci mówiłem, kocham ten program ale nienawidzę go za odpadanke. To jest emocjonalnie zderzenie czołowe. Na pocieszenie za parę tygodni wszyscy będziemy to wspominać jako wspaniały czas i możliwość poznania się i tańczenia razem pomiędzy salami i studiem. Brachu jesteś gość” – napisał.
Tym samym Matteo Brunetti zakończył swoją przygodę z „Tańcem z Gwiazdami” po zaledwie trzech odcinkach. Choć wynik z pewnością nie był tym, na co liczył, jego ostatni wpis pokazuje, że z programu zabiera ze sobą przede wszystkim doświadczenie, relacje i wspomnienia. Przed pozostałymi parami kolejne tygodnie rywalizacji, a widzowie już w następnym odcinku przekonają się, kto tym razem znajdzie się pod największą presją.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia
Szkoda Wam Matteo? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!











Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Izabela Kuna pod ostrzałem widzów „Tańca z Gwiazdami”. Jest faworyzowana?
Trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł kolejne występy, emocje i sporo komentarzy dotyczących ocen jurorów. Tym razem oberwało się Izabeli Kunie, której samba została wysoko oceniona przez jury, ale część widzów kompletnie nie zgodziła się z punktacją. W sieci pojawiły się nawet zarzuty o faworyzowanie aktorki. Dowiedz się więcej!
Za nami trzeci odcinek 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”, który tym razem został w całości poświęcony Maryli Rodowicz. Uczestnicy zatańczyli do największych przebojów królowej polskiej estrady, a sama Maryla Rodowicz zasiadła za stołem jurorskim i oceniała występy razem z pozostałymi jurorami. Nie zabrakło również jej występu na scenie, dzięki czemu wieczór rzeczywiście został zdominowany przez twórczość jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek.
Ostatecznie z programem pożegnali się Matteo Brunetti i Izabela Skierska. W rywalizacji pozostali natomiast Helena Englert, Mandaryna, Krzysztof Kwiatkowski, Dominik Smaruj, Kaeyra, Piotr „Guma” Gumulec, Dominik Rupiński, Izabela Kuna, Joanna Jędrzejczyk oraz Jasper Sołtysiewicz. Dla wszystkich oznacza to kolejne tygodnie treningów, presji i walki o pozostanie w programie.
Od początku 19. edycji sporo uwagi przyciąga Izabela Kuna, która szybko zaczęła być wymieniana w gronie uczestników mających spore szanse na dalszą rywalizację. Aktorka może liczyć na wysokie noty jurorów, ale jednocześnie jej występy coraz częściej wywołują dyskusje wśród widzów. Tym razem komentarzy było wyjątkowo dużo, a ich wspólnym mianownikiem okazały się właśnie przyznane punkty.
W trzecim odcinku Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz zatańczyli sambę do „Małgośki” Maryli Rodowicz. Para otrzymała łącznie 35 punktów. Choć samba jest jednym z trudniejszych tańców, a jurorzy dostrzegli w występie wiele mocnych stron, część widzów uznała, że przyznana nota była zbyt wysoka w porównaniu z ocenami innych uczestników.
POLECAMY: Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia?
Iza Kuna jest faworyzowana w “Tańcu z Gwiazdami”?
W mediach społecznościowych szybko pojawiły się głosy sugerujące, że Izabela Kuna może być traktowana przez jury inaczej niż pozostali uczestnicy. Internauci zaczęli porównywać jej punktację z notami innych par i zastanawiać się, czy oceny rzeczywiście odpowiadają temu, co zobaczyli na parkiecie. Warto podkreślić, że są to opinie widzów, a nie potwierdzone informacje dotyczące sposobu oceniania przez jurorów.
„Przecież to jakiś kabaret, damska wersja Karolka”, „Albo mi się wydaje, albo ktoś tu jest odrobinę faworyzowany… Nic nie mam do pani Izy, ale mało samby w sambie, a mimo to jury jakby z marszu dodało ze dwa punkty”, „Zarówno w 1 odcinku, jak i dzisiaj ma zwyżone noty” – czytamy w komentarzach.
Na tym jednak lista zarzutów się nie skończyła. Kolejni internauci pisali:
„35 punktów? Chyba trochę przesada”; „Moim zdaniem kilka innych par zatańczyło dziś zdecydowanie lepiej”; „Nie twierdzę, że było źle, ale skąd aż tyle punktów?” – pisali widzowie.
Wyraźnie widać więc, że część publiczności zaczyna zwracać uwagę nie tylko na sam występ Izabeli Kuny, ale przede wszystkim na to, jak jej punktacja wypada w porównaniu z innymi parami.
Co ciekawe, Izabela Kuna otrzymała w tym odcinku dokładnie tyle samo punktów co Dominik Rupiński oraz Krzysztof Kwiatkowski. I właśnie tutaj pojawia się kolejny zgrzyt, na który zwracają uwagę internauci. Część widzów uważa bowiem, że zarówno Dominik Rupiński, jak i Krzysztof Kwiatkowski zaprezentowali się tego wieczoru zdecydowanie lepiej, dlatego zestawienie ich wszystkich z identyczną liczbą punktów wzbudziło dodatkowe kontrowersje.
Trzeba jednak pamiętać, że ocena tańca nie jest wyłącznie kwestią tego, kto zrobił na widzu największe wrażenie. Jurorzy oceniają technikę, rytm, pracę ciała, wykonanie poszczególnych figur i wiele innych elementów, których widz przed telewizorem może nie dostrzec. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że różnice w odbiorze poszczególnych występów są coraz większe. Izabela Kuna ma więc za sobą kolejny udany dla niej odcinek pod względem punktacji, ale jednocześnie po raz kolejny znalazła się w centrum dyskusji o ocenach jury. Czy w kolejnych tygodniach również będzie otrzymywać tak wysokie noty? To z pewnością będzie bacznie obserwowane przez widzów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?
Iza Kuna według Was jest faworyzowana? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!











Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia
Sonia Szklanowska była jedną z najbardziej zapamiętanych uczestniczek „Hotelu Paradise”, a jej nagła śmierć w maju 2025 roku wstrząsnęła zarówno bliskimi, jak i widzami programu. Teraz Ata Postek, która znała ją jeszcze z czasów reality show, zdecydowała się opowiedzieć o ich relacji i o poczuciu winy, które towarzyszy jej do dziś. Padły bardzo osobiste słowa. Przeczytaj całość już teraz!
Kiedy Sonia Szklanowska pojawiła się w drugiej edycji „Hotelu Paradise”, niemal natychmiast zdobyła sympatię widzów. W reality show pełnym emocji, rywalizacji i konfliktów wyróżniała się spokojem, naturalnością i ogromną autentycznością. Fani szybko zwracali uwagę na to, że nie próbuje nikogo udawać, a właśnie dzięki temu wydawała się niezwykle bliska osobom oglądającym program.
Widzowie szczególnie pokochali jej szczerość oraz sposób, w jaki budowała relacje z innymi uczestnikami. Sonia Szklanowska nie szukała skandali ani taniej sensacji, które często stają się przepustką do popularności po reality show. Zamiast tego stawiała na emocje i prawdziwość. Po zakończeniu programu nie zamierzała jednak zniknąć z przestrzeni publicznej.
Sonia Szklanowska konsekwentnie rozwijała swoją karierę i próbowała nowych zawodowych dróg. Szczególnie ważna okazała się dla niej muzyka. Artystka nagrywała własne utwory, a jeden z nich został nawet oficjalną piosenką otwierającą kolejną edycję programu, który przyniósł jej rozpoznawalność. Z czasem zaczęła rozwijać się również telewizyjnie.
Widzowie mogli oglądać ją w programie podróżniczym „Jedziemy na wakacje”, który współprowadziła z Rafałem Cieszyńskim. Dla wielu osób było to kolejne zaskoczenie, ponieważ Sonia Szklanowska bardzo dobrze odnalazła się w roli prowadzącej. Jej energia, spontaniczność i naturalny kontakt z ludźmi sprawiały, że coraz więcej osób zaczynało postrzegać ją jako pełnoprawną osobowość telewizyjną.
Dlatego wiadomość, która pojawiła się 17 maja 2025 roku, była dla fanów ogromnym szokiem. Media poinformowały o śmierci Soni Szklanowskiej, która miała zaledwie 25 lat. W sieci niemal natychmiast pojawiły się tysiące komentarzy pełnych niedowierzania i bólu. Internauci przypominali jej ostatnie zdjęcia, nagrania i plany na przyszłość, które wydawały się dopiero nabierać rozpędu.
Początkowo niejasne były szczegóły śmierci, co potęgowało falę spekulacji i pytań. Dopiero po czterech miesiącach pojawiły się oficjalne ustalenia dotyczące tragedii. Z komunikatów wynikało, że „Bezpośrednią przyczyną śmierci było uduszenie poprzez zadzierzgnięcie, czyli samo powieszenie się”. Te informacje były dla wielu osób szokiem, bo całkowicie nie współgrały z wizerunkiem pełnej życia i planów dziewczyny, jaką znali jej fani.
POLECAMY: Maryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?
Ata Postek wspomina ostatni kontakt z Sonią
Po śmierci Soni Szklanowskiej wiele osób, które znały ją bliżej, zaczęło wracać myślami do ich ostatnich rozmów i wspólnie spędzonych chwil. Jedną z takich osób jest Ata Postek, która również poznała Sonię dzięki „Hotelowi Paradise”. Dziś przyznaje, że dopiero po czasie zaczęła dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie potrafiła odczytać jako sygnałów ostrzegawczych. W szczerej rozmowie z Wiktorem Słojkowskim z portalu Kozaczek opowiedziała o ich relacji, codziennych rozmowach i zmianach, które z perspektywy czasu wydają jej się znacznie bardziej znaczące.
Ata Postek podkreśliła jednak, że podczas ich codziennych kontaktów nie otrzymywała jasnego sygnału, że jej przyjaciółka znajduje się w poważnym kryzysie. Ich rozmowy dotyczyły przede wszystkim zwyczajnych spraw, relacji i codzienności.
„Zawsze, jak rozmawiałyśmy, to takie romantyczne rzeczy, chłopaki i bardziej pod tym względem wygląd. A to ona dzwoniła: “O Jezu, znowu przytyłam, o nie, teraz chcę to, a ten, zakochałam się w tym, a nie, już nie chcę” i to było bardziej takie takie gadanie. (…) I tak jak właśnie wcześniej mówiłam, że dopiero jak sobie później pomyślałam, że rzeczywiście zmieniła się i nawet jej głos się zmienił, a ja tego nie zauważałam” – stwierdziła Postek.
Najbardziej bolesny okazał się jednak dla Aty Postek ich ostatni kontakt. Jak wynika z jej relacji, zaledwie dwa tygodnie przed tragedią Sonia napisała do niej i zapytała, jak się czuje. Ata nie odpowiedziała wtedy, ponieważ było już późno. Zakładała, że tak jak wcześniej, będzie jeszcze okazja, aby oddzwonić i spokojnie porozmawiać. Z perspektywy czasu ta sytuacja stała się dla niej źródłem ogromnych wyrzutów sumienia.
„Jeszcze dwa tygodnie wcześniej rozmawiałyśmy co tydzień. I ona wyjechała z rodzicami i mówię, a dobra, to jej nie męczę, bo jest na wyjeździe, to później oddzwonię. I ona do mnie jeszcze coś napisała, jak się czujesz, co tam u ciebie? I zawsze oddzwaniałam. Ja nie oddzwoniłam wtedy, bo już było późno. (…) No i wtedy też myślę, że może bym coś porozmawiała, jeżeli ona już to planowała, może by było inaczej” – wyznała.
Wspomnienia Aty Postek są dziś przede wszystkim bolesnym świadectwem przyjaźni i straty. Sonia Szklanowska pozostawiła po sobie nie tylko wspomnienia z „Hotelu Paradise”, nagrania i muzykę, ale również ludzi, którzy nadal próbują zrozumieć jej odejście. Słowa Aty pokazują, że po takiej tragedii pytania „co by było, gdyby” mogą pozostać z człowiekiem na bardzo długo. I właśnie dlatego jej najnowsze wyznanie wybrzmiewa tak mocno.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak i Marianna Schreiber napisały do Chajzera po ślubie z 20-letnią Bianką. Miło?
Pamiętacie Sonię z “Hotelu Paradise”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz5 dni temuTo może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
-
showbiz3 dni temuJacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?
-
news3 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
showbiz3 dni temuWieniawa zabrała głos ws. Mandaryny. Dopiero teraz powiedziała prawdę
-
news5 dni temuIzabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują
-
news2 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news2 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
showbiz4 dni temuCo dolega partnerce Dominika Rupińskiego? Jest NOWY komunikat

Dodaj komentarz