news
Szokujące zmiany w “MasterChef Nastolatki”! Nowa pora emisji oraz El Dursi, Głowacki, Kraśko w roli jurorów – znamy szczegóły
Nowy sezon „MasterChef Nastolatki” zaskoczy nie tylko emocjonującymi wyzwaniami, ale i brakiem Tomasza Jakubiaka, który nie mógł dołączyć do ekipy z powodu problemów zdrowotnych. Choć jego nieobecność będzie odczuwalna, program nie zawiedzie, bo widzów czekają kulinarne atrakcje, goście specjalni i niesamowite wyzwania. Zobacz zwiastun!
Nowy sezon “MasterChef Nastolatki” zapowiada się niezwykle emocjonująco, ale już na starcie widzowie otrzymali smutną wiadomość. W tej edycji zabraknie Tomasza Jakubiaka, który z powodów zdrowotnych nie mógł dołączyć do ekipy. Znany kucharz od kilku miesięcy zmaga się z poważną chorobą, co uniemożliwiło mu udział w nagraniach. To ogromna strata dla programu, ponieważ Tomasz Jakubiak zarażał uczestników i widzów swoją niesamowitą energią, humorem i cennymi wskazówkami kulinarnymi. Jego charyzma dodawała młodym kucharzom odwagi i inspirowała do przełamywania własnych ograniczeń. Pomimo jego nieobecności, produkcja zadbała o moc atrakcji i nowe kulinarne wyzwania.
W roli jurorów ponownie zobaczymy Dorotę Szelągowską i Michela Morana, którzy ocenią kulinarne umiejętności młodych uczestników. Jednak to nie wszystko! Program odwiedzi plejada gości specjalnych, w tym Piotr i Agnieszka Głowaccy, Klaudia El Dursi, Grzegorz Zawierucha, Piotr Kraśko oraz Przemek Sieradzki. Każdy z nich wniesie do show swój unikalny styl i wiedzę kulinarną.
POLECAMY: Platforma MAX nie zwalnia tempa! Nowy thriller psychologiczny “Porządny człowiek” z gwiazdorską obsadą wkrótce na ekranach
W tegorocznej edycji zmierzy się aż 18 uczestników, których zadania będą wymagały nie tylko technicznych umiejętności, ale i kreatywności. Młodzi kucharze będą musieli przygotować m.in. tradycyjne bułeczki bao oraz legendarny kotlet de volaille według przepisu Przemysława Klimy.
Na widzów czeka wielki powrót mistrzów z poprzednich edycji! W programie pojawią się Basia Ritz, zwyciężczyni 1. sezonu “MasterChef”, Beata Śniechowska, laureatka 2. edycji, oraz Grzegorz Zawierucha, który zdobył tytuł mistrza kuchni w 8. edycji. Nie zabraknie też ubiegłorocznej triumfatorki “MasterChef Nastolatki”, Martyny Niemiec, która wesprze uczestników w wielkim finale.
Nie zabraknie ekstremalnych konkurencji. Dariusz Barański sprawdzi, jak uczestnicy radzą sobie z wątróbką cielęcą i kluskami w różnych odmianach – od pyz po kartacze. Michał Korkosz “Rozkoszny” zmusi ich do odtworzenia wyjątkowego deseru z jego przepisu, a Jacek Grochowina oceni, czy nastolatkowie poradzą sobie z wymagającym połączeniem surf & turf, w którym będą musieli połączyć owoce morza z mięsem.
Nowym elementem programu będzie licytacja produktów spośród nietypowych składników, takich jak tofu, kozi ser czy nawet żabie udka. Prowadzący Jan Pirowski wprowadzi dodatkowy haczyk – każda wygrana aukcja skróci czas gotowania o 5 minut! To będzie prawdziwa próba strategii.
Nowy sezon „MasterChefa Nastolatki” emitowany będzie tym razem w poniedziałki o 20:50 od 24 lutego tuż po premierowym odcinku „Na Wspólnej”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natasza Urbańska wraca z nowym hitem i koncertem pełnym niespodzianek – wiemy, gdzie i kiedy odbędzie się koncert
Będziecie oglądać nowy, wyjątkowy sezon uwielbianego „MasterChefa Nastolatki”?







źródło / fot. – biuro prasowe TVN Warner Bros Discovery
SJ
news
Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?
Na początku roku zapowiadano produkcję, która miała pokazać życie influencerek od zupełnie innej strony. Andziaks, Ola Nowak, Jessica Mercedes i Klaudia Sadownik miały wpuścić kamery nie tylko do swojej pracy, ale również do codzienności, pokazując widzom znacznie więcej niż starannie przygotowane treści z Instagrama, YouTube’a czy TikToka. Obejrzałem cały sezon i mam wrażenie, że „Girls of Warsaw” ostatecznie nie zmienia obrazu bohaterek, który znamy z mediów społecznościowych. Co więcej, momentami trudno nie zadać sobie pytania: gdzie właściwie jest ten serial dokumentalny, który nam obiecywano?
„Girls of Warsaw” to zaledwie sześć odcinków, a pierwsze pięć trwa niewiele ponad dwadzieścia minut. Prime Video udostępnił cały sezon 18 września, więc całość można pochłonąć praktycznie w jeden wieczór. I tutaj pojawia się pierwszy problem. Jeżeli naprawdę chciano stworzyć format, który pokaże influencerki z mniej kontrolowanej strony, to trudno mi uznać, że tak krótka forma pozwoliła wejść wystarczająco głęboko w ich życie. Zamiast dużej, wielowątkowej produkcji dostajemy raczej szybki przegląd kilku sytuacji, spotkań i wyjazdów.
Jeżeli celem „Girls of Warsaw” było odczarowanie stereotypu influencera, który „nic nie robi”, to również nie jestem przekonany, że ten plan się udał. Owszem, dostajemy kilka momentów pokazujących, że taka praca wymaga dużej elastyczności. Partner Oli Nowak narzeka nawet na to, że często musi ona zmieniać plany i odwoływać wcześniej ustalone rzeczy. Klaudia Sadownik jedzie natomiast do Krakowa, aby zobaczyć swoją kolekcję ubrań stworzoną dla znanej sieciówki. Tylko że dla mnie to nadal za mało, żeby całkowicie zmienić sposób postrzegania tej branży.
Tym bardziej że w serialu bardzo mocno wybrzmiewa również druga strona życia bohaterek. W jednym z odcinków Luka, mąż Andziaks, zdradza, że jego żona w 2024 roku zarobiła dwa miliony złotych z samych wyświetleń, podczas gdy on miał zarobić nieco ponad 800 tysięcy. Chwilę wcześniej oglądamy Andziaks, która bez większego problemu jest w stanie wydać niemal 10 tysięcy złotych na halloweenową dekorację w postaci ogromnej dyni. Trudno więc oczekiwać, że widz nie zacznie porównywać swojego życia z rzeczywistością pokazaną na ekranie.
Podobnie jest w przypadku Oli Nowak, która mieszka w warszawskim apartamentowcu Złota 44. W pewnym momencie pada informacja, że jej mąż płaci 20 tysięcy złotych czynszu miesięcznie. I właśnie tutaj „Girls of Warsaw” paradoksalnie robi coś zupełnie odwrotnego do tego, co prawdopodobnie chciało osiągnąć. Zamiast sprawić, że widz pomyśli: „wow, to jednak ciężka praca”, momentami może pomyśleć: „wow, ale one mają życie”. Czy to jest złe? Nie. Czy może budzić emocje? Oczywiście. Ale trudno jednocześnie dziwić się, że przy takim obrazie życia pojawiają się komentarze dotyczące pieniędzy, konsumpcji czy materializmu.
POLECAMY: Joanna Jędrzejczyk chciała odejść z „TzG”? Niepokojące wieści przed 3. odcinkiem
Rok nagrań, sześć odcinków. Coś poszło nie tak?
Do tego dochodzi jeszcze jeden problem: czas. Zdjęcia do „Girls of Warsaw” rozpoczęły się mniej więcej rok temu, a widz dostaje historię, w której obserwuje między innymi końcówkę ciąży Andziaks. Dzisiaj influencerka jest już mamą kilkumiesięcznego Franco. Jeszcze bardziej dziwnie wypada wątek Oli Nowak, bo w serialu oglądamy jej przygotowania do ślubu, rozmowy o wielkim dniu i moment, w którym Ola Nowak mówi, że chciałaby, aby Andziaks została mistrzynią ceremonii. Tyle że ślub Oli Nowak mamy już dawno za sobą – odbył się na początku lipca tego roku.
No sorry, ale oglądając to we wrześniu 2026 roku, trudno nie odnieść wrażenia, że oglądamy wydarzenia, które zdążyły już mocno się zestarzeć. Serial miał pokazywać życie influencerek i ich rzeczywistość, a tymczasem widz dostaje materiał sprzed wielu miesięcy, podczas gdy życie bohaterek zdążyło już pójść kilka kroków dalej. I właśnie ten przeskok czasowy jest w „Girls of Warsaw” wyjątkowo odczuwalny.
Ciekawie wypada za to sam reunion, który poprowadził Maks Behr, reporter „Halo tu Polsat”. Szósty odcinek trwa już około 44 minut i jest właściwie rozmową podsumowującą pierwszych pięć części. Klaudia Sadownik przyznała, że przed zobaczeniem materiału spodziewała się reality-show z lektorem i dynamicznym montażem. Andziaks z kolei mówiła, że spodziewa się wszystkiego. Tylko tutaj pojawia się moje pytanie: czego właściwie miała się spodziewać, skoro sama uczestniczyła w nagraniach i doskonale wiedziała, co zostało zarejestrowane? W dodatku podczas reunionu Andziaks była już po ciąży i nie miała Franco w brzuchu, co tylko jeszcze mocniej przypomina widzowi, jak dawno temu powstawała zasadnicza część programu.
I chyba sam reunion najlepiej podsumowuje problem tego formatu. Jessica Mercedes powiedziała wprost:
„U mnie nie było pikantnych rzeczy, tylko takie luzerskie” – powiedziała Jessica.
I właściwie trudno mi się z tym nie zgodzić. Owszem, wokół „Girls of Warsaw” pojawiały się medialne dyskusje dotyczące między innymi zarobków Andziaks, ale jeśli ktoś włączał ten serial z nadzieją na wielkie sekrety, afery i rzeczy, których bohaterki nigdy wcześniej nie pokazywały, może poczuć niedosyt. Nie ma tutaj wielkiej bomby. Nie ma momentu, po którym człowiek odkłada telefon i mówi: „Okej, tego się nie spodziewałem”.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Andziaks zdecydowała się pokazać również znacznie bardziej osobistą i trudną historię. W jednym z odcinków opowiedziała przed kamerami o swoim dzieciństwie, relacji z ojcem i dziadkiem oraz problemie alkoholu w rodzinie. Andziaks wspominała:
„I słyszałam jak mój dziadek noże ostrzył i mówił, że nas za**je tej nocy […] Mało kto o tym wie, ale no i mój tatuś i mój dziadek lubili alkohol, więc u nas w domu czasami były takie awantury, że moja babcia wiele razy po prostu gdzieś tam ratowała nas z tego wszystkiego, więc przez to też na pewno była taką silną i mocną kobietą. Nas, to też tak ukształtowało, ale na pewno też się na nas odbiło” – mówiła przed kamerami.
I właśnie takich momentów chciałbym w tym programie zobaczyć więcej. Nie kolejnego wyjazdu czy zaaranżowanego spotkania, ale sytuacji, w których bohaterki rzeczywiście odsłaniają kawałek siebie.
Podobnie jest z Jessicą Mercedes, która w serialu opowiada o swoim życiu uczuciowym, złamanym sercu i funkcjonowaniu jako singielka. To również jest coś, czego nie da się sprowadzić wyłącznie do kolejnej stylizacji czy zdjęcia z luksusowego wyjazdu. Problem w tym, że te bardziej osobiste historie są w „Girls of Warsaw” trochę porozrzucane i szybko ustępują miejsca kolejnym, znacznie lżejszym scenom.
I dlatego moje podsumowanie jest chyba prostsze, niż można byłoby się spodziewać. „Girls of Warsaw” nie odmieniło mojego obrazu Andziaks, Oli Nowak, Jessiki Mercedes czy Klaudii Sadownik. Nie powiedziałbym, że produkcja pokazała je w złym świetle, ale też absolutnie nie sprawiła, że nagle zobaczyłem je zupełnie inaczej. To dla mnie po prostu krótka, lekka rozrywka i całkiem niezły „odmóżdżacz”, który można wciągnąć z ciekawości w jeden wieczór. Całość to niewiele ponad 160 minut materiału, więc nawet jeśli po pierwszym odcinku nie jesteście przekonani, nie musicie poświęcać na ten eksperyment całego weekendu.
Mam jednak nadzieję, że jeśli Prime Video zdecyduje się na drugi sezon, produkcja zostanie zrealizowana zdecydowanie szybciej. Bo największym problemem „Girls of Warsaw” jest dla mnie właśnie to, że oglądamy wydarzenia, które zdążyły się już mocno zestarzeć. Jeśli ma to być serial dokumentalny o życiu influencerek, chciałbym zobaczyć ich rzeczywistość znacznie bliżej momentu premiery. Więcej spontaniczności, mniej ustawianych sytuacji, więcej prawdziwego „tu i teraz” i przede wszystkim więcej materiału. Bo sześć krótkich odcinków to zdecydowanie za mało, żeby naprawdę wejść za kulisy życia czterech tak różnych bohaterek. Na pierwszy sezon? Spoko. Na wielkie wydarzenie? Dla mnie zdecydowanie nie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Decyzja trenerów „The Voice of Poland” wywołała oburzenie. „Straszna szkoda”
A Wam się podoba ta produkcja? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
news
Górniak i Schreiber napisały do Chajzera po ślubie z 20-letnią Bianką. Miło?
Filip Chajzer i jego ukochana Bianka mają za sobą jeden z najważniejszych dni w swoim życiu. Para powiedziała sobie „tak” podczas sobotniej uroczystości w Krakowie, a informacja o ślubie szybko zaczęła odbijać się szerokim echem w świecie show-biznesu. Na reakcje znanych osób nie trzeba było długo czekać. Dowiedz się więcej!
Historia związku Filipa Chajzera i Bianki od początku wzbudzała spore zainteresowanie. Para poznała się na początku 2026 roku podczas wspólnej pracy nad projektem podcastowym. Bianka pełniła w nim funkcję producentki, a prezenter szybko zwrócił uwagę na młodą kobietę i poprosił ją o numer telefonu. Ich relacja bardzo szybko nabrała tempa i już po kilku miesiącach zakochani byli zaręczeni.
Od początku sporo emocji budziła także różnica wieku między partnerami. Bianka ma 20 lat, natomiast Filip Chajzer w listopadzie skończy 42 lata. Para wielokrotnie podkreślała jednak, że dobrze się ze sobą dogaduje, a kolejne etapy związku przychodzą im naturalnie. Ślub miał być dla nich kolejnym krokiem w budowaniu wspólnej przyszłości.
Do ceremonii Filip Chajzer i Bianka przygotowywali się przez wiele miesięcy. Dziennikarz, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, mówił nawet, że pełnił funkcję własnej „wedding plannerki”. Narzeczeni mieli również za sobą nauki przedmałżeńskie oraz przygotowania do pierwszego tańca.
W sobotę 19 września nadszedł wreszcie długo wyczekiwany dzień. Uroczystość rozpoczęła się punktualnie o godzinie 13:00 w jednym z krakowskich kościołów. Wśród najbliższych pary znalazł się również ojciec pana młodego, Zygmunt Chajzer. Wszystko wskazuje na to, że dla młodych małżonków był to niezwykle ważny i rodzinny moment.
POLECAMY: Joanna Jędrzejczyk chciała odejść z „TzG”? Niepokojące wieści przed 3. odcinkiem
Górniak, Wachowicz i Schreiber gratulują Chajzerowi
Choć ceremonia miała rodzinny i kameralny charakter, wiadomość o ślubie szybko obiegła show-biznes. Znajomi i celebryci zaczęli składać młodej parze życzenia pod opublikowanymi zdjęciami. W komentarzach pojawiły się słowa wsparcia oraz gratulacje dla świeżo upieczonych małżonków.
Wśród pierwszych osób, które pogratulowały parze, znalazła się Ewa Wachowicz. Jej komentarz był krótki, ale bardzo serdeczny:
Gratulacje!!! Miłości nigdy nieustającej
Swoje wsparcie okazał także Krzysztof Gojdź, który pozostawił pod publikacją krótki komentarz:
Grats!!!!
Pod ślubnym postem pojawiła się również Marianna Schreiber, która zwróciła się bezpośrednio do nowożeńców:
Gratulacje kochani
Szczególną uwagę zwróciła jednak reakcja Edyty Górniak. Artystka udostępniła ślubny post pary na swoim profilu, dodając wymowne:
Gratulacje.
Reakcje znanych osób pokazują, że Filip Chajzer i Bianka mogą liczyć na wiele ciepłych słów po swoim ślubie. Para rozpoczyna właśnie nowy etap wspólnego życia, a sobotnia ceremonia w Krakowie stała się jednym z najważniejszych wydarzeń w ich dotychczasowej historii. Teraz przed nimi już tylko kolejne wspólne rozdziały.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Decyzja trenerów „The Voice of Poland” wywołała oburzenie. „Straszna szkoda”
Wy też gratulujecie Filipowi i Biance? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Awantura między Radosławem Majdanem, a Zbigniewem Bońkiem wraca po latach. Padła bardzo osobista uwaga
Radosław Majdan i Zbigniew Boniek od lat nie utrzymują bliskich relacji, a teraz ponownie zrobiło się głośno o ich konflikcie. Były bramkarz w podcaście „Ofensywni” wspomniał o czasach, gdy Boniek prowadził reprezentację Polski. Nie szczędził mu przy tym uszczypliwości. Na reakcję byłego prezesa PZPN nie trzeba było długo czekać. Boniek odpowiedział w swoim felietonie dla Weszło i również zdecydował się na mocną uwagę pod adresem Majdana. Przy okazji odniósł się także do Małgorzaty Rozenek-Majdan.
Radosław Majdan przez lata był związany z piłką nożną. Były reprezentant Polski występował m.in. w Pogoni Szczecin, Wiśle Kraków oraz zagranicznych klubach. Po zakończeniu kariery sportowej z powodzeniem odnalazł się w mediach i telewizji. Prywatnie od 2016 roku jest mężem Małgorzaty Rozenek-Majdan, z którą wychowuje syna Henryka.
Zbigniew Boniek to z kolei jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego futbolu. Były reprezentant Polski po zakończeniu kariery piłkarskiej działał jako trener i działacz. W latach 2012–2021 był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej.
POLECAMY: Małgorzata Rozenek-Majdan PONOWNIE W „AZJA EXPRESS”. Co z „Królową przetrwania”?
Radosław Majdan wspomniał o Zbigniewie Bońku
Temat relacji Radosława Majdana i Zbigniewa Bońka ponownie zrobił się głośny. Wszystko za sprawą rozmowy byłego bramkarza w podcaście „Ofensywni”, w którym wrócił pamięcią do czasów reprezentacji Polski prowadzonej przez Zbigniewa Bońka. Majdan opowiedział o atmosferze podczas zgrupowań i zachowaniu ówczesnego selekcjonera. Jego komentarz był dość bezpośredni i szybko zwrócił uwagę kibiców. Były reprezentant Polski nie ograniczył się wyłącznie do wspomnienia sportowych wydarzeń. Opisując byłego zawodnika, skupił się również na jego sposobie bycia poza boiskiem i podczas wspólnych spotkań z zawodnikami. Jak wynika z jego relacji, były selekcjoner miał chętnie rozmawiać z piłkarzami, a podczas takich sytuacji nie brakowało również żartów.
Radosław Majdan w pewnym momencie zdecydował się na dość charakterystyczne porównanie. W jego ocenie, Zbigniew Boniek podczas takich rozmów prezentował określony styl bycia, który zapamiętał z czasów wspólnej pracy przy reprezentacji.
On zawsze lubił pogadać z zespołem, np. jak byliśmy w saunie. Opowiadał te swoje żarciki, taki trochę cwaniaczek, trochę wujek z wesela, który na wszystko ma odpowiedź.
Wypowiedź Radosława Majdana szybko odbiła się szerokim echem. Tym bardziej że relacje obu mężczyzn od lat nie należą do najlepszych. Ich drogi przecięły się nie tylko w kontekście reprezentacji Polski, ale również przy okazji wyborów na prezesa PZPN. Na reakcję Zbigniewa Bońka nie trzeba było długo czekać. Były prezes związku nie zdecydował się jednak odpowiadać Radosławowi Majdanowi punkt po punkcie ani roztrząsać jego opinii dotyczącej zachowania podczas zgrupowań. Zamiast tego postanowił przypomnieć wydarzenia sprzed lat, które najwyraźniej wciąż pozostają w jego pamięci.
Zbigniew Boniek wrócił do wyborów na prezesa PZPN z 2016 roku. W tamtym czasie Radosław Majdan był związany z komitetem Józefa Wojciechowskiego, który rywalizował z Bońkiem o stanowisko. Były prezes PZPN w swoim komentarzu nawiązał właśnie do tamtej sytuacji oraz późniejszych wydarzeń związanych z kampanią.
POLECAMY: Radosław Majdan tłumaczy się po nagraniu, które obiegło sieć. Tak naprawdę wyglądało całe zajście

Wspomniał o Małgorzacie Rozenek-Majdan
Zbigniew Boniek zdecydował się odpowiedzieć Radosławowi Majdanowi w swoim felietonie opublikowanym na łamach Weszło. Nie skupił się jednak wyłącznie na słowach byłego bramkarza dotyczących jego charakteru. Przywołał również wydarzenia związane z wyborami na prezesa PZPN i zaangażowaniem Radosława Majdana w kampanię Józefa Wojciechowskiego. Były prezes związku przedstawił przy tym swoją perspektywę dotyczącą tamtych wydarzeń. Wspomniał między innymi o opuszczeniu sali oraz działaniach, które miały być podejmowane przeciwko niemu. Na końcu swojej wypowiedzi zdecydował się natomiast na osobistą uwagę dotyczącą obecnej działalności.
Nie ustosunkowuje się do tego, co mówi Radosław Majdan, bo widzę, że cały czas dręczy go to, że był szefem komitetu Józefa Wojciechowskiego na prezesa PZPN, po czym uciekli z sali, a przy okazji pisali na mnie donosy do wszystkich możliwych instytucji sportowych w Polsce i na świecie. Niech mu się wiedzie jak najlepiej i niech robi najlepiej to, co potrafi, czyli być dodatkiem do Małgosi na ściankach.
W ten sposób Zbigniew Boniek nie tylko odniósł się do przeszłości Radosława Majdana związanej z wyborami w PZPN, ale również nawiązał do jego życia poza futbolem. Szczególnie mocno wybrzmiała końcówka wypowiedzi, w której wspomniał o Małgorzacie Rozenek-Majdan. Para od lat jest jednym z bardziej rozpoznawalnych małżeństw polskiego show-biznesu, a wspólne pojawianie się na wydarzeniach medialnych jest stałym elementem ich publicznego wizerunku. Wymiana zdań między byłymi piłkarzami pokazuje, że wydarzenia sprzed lat wciąż mogą wracać przy okazji kolejnych wypowiedzi. Tym razem wszystko zaczęło się od wspomnień Radosława Majdana dotyczących pracy Zbigniewa Bońka z reprezentacją Polski. Były prezes PZPN postanowił odpowiedzieć, ale zamiast skupiać się wyłącznie na wspomnieniach z szatni, przeniósł rozmowę na wydarzenia związane z wyborami w związku oraz późniejszą działalności.
Dziś obaj funkcjonują już przede wszystkim w innych rolach. Radosław Majdan po zakończeniu kariery piłkarskiej mocno zaangażował się w działalność medialną, natomiast Zbigniew Boniek od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych byłych działaczy polskiego futbolu. Ich najnowsza wymiana komentarzy ponownie przypomniała jednak o napięciach, które pojawiły się między nimi wiele lat temu.
POLECAMY: Doda zdradza kulisy spotkania z Rozenek-Majdan. Jak zareagowała na jej widok?


news
Michał Szpak chce zostać ojcem. Padła jasna deklaracja
Michał Szpak od lat przyciąga uwagę nie tylko muzyką, ale także charakterystycznym wizerunkiem i sceniczną odwagą. Prywatnie wokalista dużą wagę przywiązuje jednak do rodziny. W rozmowie z Onetem został zapytany o rodzicielstwo. Artysta nie ukrywa, że bardzo chciałby mieć dziecko i już myśli o tym, jak mógłby odnaleźć się w roli ojca.
Piosenkarz jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów. Publiczność zna go nie tylko z występów muzycznych, lecz także z programu „The Voice of Poland”, gdzie pełni funkcję trenera. Szpak od lat konsekwentnie buduje własny styl, nie bojąc się eksperymentów z wyglądem i scenicznego wyrazu.
Jednocześnie artysta wielokrotnie podkreślał znaczenie rodziny. Szczególnie ważne są dla niego relacje z ojcem i rodzeństwem. W życiu prywatnym pozostaje znacznie bardziej powściągliwy niż na scenie, choć zdarza mu się mówić o swoich przekonaniach i osobistych planach.
POLECAMY: “Lato z Radiem i TVP”: Michał Szpak skradł show? Widzowie nie mieli wątpliwości
Michał Szpak marzy o dziecku
Życie uczuciowe Michała Szpaka od lat interesuje jego fanów. W 2022 roku w rozmowie z „Twoim Stylem” wokalista powiedział, że identyfikuje się jako osoba panseksualna. Tłumaczył wówczas, że w relacjach istotne jest dla niego przede wszystkim połączenie z drugim człowiekiem, a nie jego płeć czy orientacja. Teraz muzyk zdecydował się powiedzieć więcej o swoich planach związanych z rodziną. W wywiadzie dla Onetu został zapytany o to, czy chciałby zostać ojcem. Jego odpowiedź była jednoznaczna.
Bardzo [bym chciał]. Ja w ogóle mam taki instynkt macierzyński, mi się włączył. Znaczy, nie wiem, czy macierzyński, czy tacierzyński po prostu. Zresztą ja już mówiłem któryś raz z rzędu, że bardzo chciałbym mieć dziecko, bardzo. Ale co z tego wyniknie, zobaczymy. Jeszcze na szczęście nie jestem najstarszy na świecie, więc mam na to czas
Artysta zaznaczył więc, że myśl o rodzicielstwie nie jest dla niego chwilowym pomysłem. Jak sam przyznał, bardzo chciałby mieć dziecko, choć jednocześnie nie zdradził szczegółów dotyczących tego, kiedy i w jakich okolicznościach mogłoby do tego dojść.

POLECAMY: Michał Szpak i Kuba Badach naprawdę są skłóceni? Padły jednoznaczne słowa
Wokalista jest gotowy na zmiany
Pojawienie się dziecka oznaczałoby dla artysty także spore zmiany w codziennym życiu. Michał Szpak został zapytany o to, czy potrafiłby zaakceptować sytuację, w której potrzeby dziecka stają się ważniejsze od jego własnych. Wokalista przekonuje, że nie obawia się konieczności pójścia na kompromisy. Zwrócił również uwagę na różnicę między swoim medialnym wizerunkiem a tym, jaki jest prywatnie.
Ja potrafię chodzić na kompromisy i właśnie wbrew pozorom tego, jak mnie wygenerowała świadomość telewizyjna, to ja nie oczekuję atencji od drugiego człowieka, tak jak zostało to wykreowane
Na razie Michał Szpak pozostaje więc aktywny zawodowo, dzieląc czas między muzykę, koncerty i pracę przy „The Voice of Poland”. Jednocześnie nie ukrywa, że w jego życiu jest miejsce na jeszcze jedną ważną rolę m.in. rolę ojca.
POLECAMY: Michał Szpak przerwał milczenie. Chce zostać ojcem?



-
showbiz4 dni temuTo może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
-
showbiz3 dni temuJacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?
-
news2 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
showbiz5 dni temu„Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
-
showbiz5 dni temuJulia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?
-
showbiz3 dni temuWieniawa zabrała głos ws. Mandaryny. Dopiero teraz powiedziała prawdę
-
news4 dni temuIzabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują
-
showbiz3 dni temuCo dolega partnerce Dominika Rupińskiego? Jest NOWY komunikat

Dodaj komentarz