news
Tak głosowali widzowie w 6. odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Kto jest liderem?
Szósty odcinek „Tańca z Gwiazdami” wywołał prawdziwą burzę w sieci i podzielił widzów jak nigdy wcześniej. Choć na parkiecie nie brakowało emocji i spektakularnych występów, to decyzje i wyniki wzbudziły ogromne kontrowersje. Jak głosowali telewidzowie? Poznaj szczegóły!
Szósty odcinek „Tańca z Gwiazdami” bez wątpienia przejdzie do historii jako jeden z najbardziej komentowanych w tej edycji. Widzowie od samego początku śledzili zmagania uczestników z ogromnym napięciem, a każda kolejna choreografia wywoływała lawinę reakcji w mediach społecznościowych. Emocje rosły z minuty na minutę, a wieczór zakończył się prawdziwą burzą.
Jednym z najmocniejszych momentów wieczoru był występ Gamou Falla, który wraz z partnerką zdobył komplet punktów. „Nam się podobało bardzo […] Jestem zaskoczona poprawnością Twojego wykonania: od pięty do palców, bez podskoków, płynnie […] Naprawdę pięknie, jestem zachwycona” – oceniła Pavlović. Widzowie nie kryli zachwytu, pisząc: „Jakie to było piękne; Jak co tydzień miazga totalna; Finałowa para”.
Równie mocno zaprezentował się Sebastian Fabijański, który także zgarnął maksymalną notę. „Masz w sobie coś takiego, że jest w Tobie cały czas taka tajemnica. Ja mam wieczny niedosyt […] Sebastian idź po prostu do przodu” – mówiła zachwycona Pavlović. Internauci byli zgodni: „Najpiękniejszy walc ten edycji; Sebastian naprawdę czaruje”.
Wysoki poziom pokazała także Magdalena Boczarska, której jive spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem. „Jesteście bardzo wyjątkowi. Jaka tu jest siła i energia […] Miałaś pięknie, rytmicznie prowadzone nogi” – zauważył Tomasz Wygoda. Widzowie pytali wprost: „Dlaczego nie 40 pkt? Przecież ich taniec był genialny”.
Nieco słabsze oceny zebrał Piotr Kędzierski, choć jego występ również wywołał spore emocje. „Żyjesz Piotrze? To najważniejsze. Nie za fajna rama, taki taneczny gruz” – skwitowała Pavlović. Jednocześnie pojawiły się głosy wsparcia: „Jest progres; Pan Piotrek się stara; Mnie się bardzo podobało”.
Podobnie mieszane reakcje towarzyszyły występowi Pauliny Gałązki. „Nawet jak ktoś tańczy gorzej to nam się podoba […] Stopy do środka były, biodra mało pracowały” – skomentowała Pavlović. Widzowie byli podzieleni: „Super Wam wyszło; Zero energii według mnie; Bywały lepsze tańce”.
Pod koniec odcinka napięcie sięgnęło zenitu. Najmniej punktów zdobyli Piotr Kędzierski oraz Kacper Porębski, ale ostateczna decyzja należała do widzów. Ku zaskoczeniu wielu z programem pożegnali się Izabella Miko i Albert Kosiński, a wcześniej – jeszcze w dogrywce – odpadli Kamil Nożyński i Iza Skierska.
POLECAMY: Edward Miszczak ujawnia kulisy konfliktu. Doda „ZLAŁA TWARZYCZKKĘ” Woźniak-Starak?
Jak głosowali widzowie w szóstym odcinku?
Jednak to, co wydarzyło się już po emisji odcinka, przebiło absolutnie wszystko i rozpętało kolejną falę spekulacji. Widzowie zaczęli dokładnie analizować wyniki głosowania, a w sieci bardzo szybko pojawiły się nieoficjalne ustalenia, do których dotarł Pudelek. To właśnie one sprawiły, że emocje znów sięgnęły zenitu, bo pokazały zupełnie inny obraz rywalizacji niż ten, który sugerowały oceny jurorów.
Przypomnijmy, że w poprzednim odcinku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej – czołówkę tworzyli Piotr Kędzierski, Magdalena Boczarska, Sebastian Fabijański oraz Kacper „Jasper” Porębski. Już wtedy było widać, że sympatie widzów potrafią znacząco odbiegać od punktacji jury, ale mało kto spodziewał się aż tak dużego przetasowania w kolejnym tygodniu.
Z ustaleń Pudelka wynika, że tym razem podium zostało całkowicie zdominowane przez mężczyzn. Na pierwszym miejscu znalazł się Sebastian Fabijański, który wyraźnie zyskał ogromne poparcie widzów. Tuż za nim uplasowali się Gamou Fall oraz Piotr Kędzierski, co dla wielu było sporym zaskoczeniem – zwłaszcza w kontekście ocen jurorskich. Dopiero na czwartej pozycji znalazła się Magdalena Boczarska, mimo że jej występy regularnie zbierają bardzo wysokie noty.
Wnioski nasuwają się same – nawet perfekcyjny występ i wysokie noty nie gwarantują bezpieczeństwa, a słabsze oceny nie przekreślają szans na dalszy udział. Historia programu wielokrotnie pokazywała, że to publiczność potrafi wynieść uczestnika na szczyt lub niespodziewanie pożegnać faworyta. I wszystko wskazuje na to, że w tej edycji scenariusz znów piszą widzowie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski usłyszał dramatyczną diagnozę: „Wykryli mi guza”
Kto według Was powinien wygrać tę edycję? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!








Autor: Szymon Jedynak
news
WonerS został vlogerem! Pokazuje fanom kulisy koncertów i życie, którego nie widać ze sceny
Koncerty, nowe projekty, rozwój własnej strefy w Gdańsku Brzeźnie, a teraz jeszcze vlog. WonerS po raz kolejny udowadnia, że nie lubi stać w miejscu. Młody artysta, mimo napiętego koncertowego kalendarza, znalazł czas na nową aktywność, dzięki której fani mogą zajrzeć za kulisy jego życia i poznać go z zupełnie innej strony. Na jego vlogach nie brakuje spontanicznych sytuacji, humoru i historii, których próżno szukać na scenie.
WonerS od dawna pokazuje, że jego działalność nie kończy się na muzyce. Oprócz regularnego grania koncertów rozwija swoją Wonersową strefę w Gdańsku Brzeźnie i nieustannie angażuje się w nowe przedsięwzięcia. Teraz do tej listy dołączył również autorski vlog, który błyskawicznie zyskał zainteresowanie fanów. Co ciekawe, pomysł na jego stworzenie nie narodził się podczas planowania kolejnego projektu, lecz… podczas transmisji na żywo na TikToku. – Podczas któregoś live na TikToku ktoś mnie zapytał o zrobienie takiej serii vlogów z trasy i stwierdziłem, że to dobry pomysł – przyznał WonerS.
Tak rozpoczęła się nowa przygoda, która pozwala fanom towarzyszyć artyście niemal na każdym kroku. Zamiast wyreżyserowanych ujęć i perfekcyjnie przygotowanych scen WonerS postawił na naturalność. Jego vlogi pokazują prawdziwe życie w trasie – pełne śmiechu, nieprzewidzianych wydarzeń i codziennych sytuacji, które budują wyjątkową atmosferę całej ekipy. To właśnie ona jest dla niego najważniejsza. Myślę, że atmosferą, która u nas panuje, bo jest najlepsza!
POLEAMY: Woners przyłapany przy butelkomacie: „Biedni artyści na butelkach muszą sobie dorabiać”!
Jak się okazuje, widzowie najbardziej czekają nie na relacje z samych koncertów, ale na to, co dzieje się poza sceną. – Wydaje mi się, że bardziej od samej trasy, a nawet zdecydowanie bardziej interesują ich różne opowieści z backstage’u, a mój gitarzysta najlepszy w Polsce Tomek Lubert zawsze ma jakąś fajną historię do opowiedzenia – uśmiecha się Szymon Woner. I rzeczywiście – to właśnie kulisy koncertowego życia dostarczają najwięcej emocji. – Jedna z historii szczególnie zapadła fanom w pamięć. Ostatnia była fajna sytuacja jak graliśmy w woj. łódzkim. Był problem z wjazdem i zrobiliśmy korek na całą miejscowość, myślę, że całkiem zabawne – relacjonuje wokalista.
Choć prowadzenie vloga oznacza kolejne obowiązki, WonerS nie traktuje kamery jak dodatkowej pracy. Wręcz przeciwnie – nagrywanie sprawia mu autentyczną przyjemność. – Nie wiem skąd, ale wiem, że sprawia mi to przyjemność i nie trzeba mnie nigdy namawiać na tego typu aktywność. Raz kiedy odpuściłem, to podczas choroby ze względu na to, że nie mogłem nic mówić – tłumaczy artysta.
Nowy projekt pokazuje, że WonerS doskonale rozumie, jak ważny jest dziś kontakt z fanami. Nie ogranicza się jedynie do koncertów czy mediów społecznościowych. Dzięki vlogom zaprasza swoich odbiorców do świata, którego na co dzień nie widać – pełnego podróży, przygotowań do występów, żartów, nieoczekiwanych sytuacji i ludzi, którzy tworzą jego koncertową rodzinę. To kolejny dowód na to, że młody artysta potrafi łączyć wiele projektów jednocześnie. Gra koncert za koncertem, rozwija swoją działalność poza muzyką, tworzy miejsce dla fanów w Gdańsku Brzeźnie, a jednocześnie znajduje czas, by być z nimi jeszcze bliżej. I właśnie ta autentyczność sprawia, że jego vlog ma szansę stać się obowiązkową pozycją dla każdego, kto chce zobaczyć WonerSa nie tylko jako wokalistę, ale przede wszystkim jako wartościowego, pełnego pasji i marzeń człowieka.



Fot. archiwum prywatne
news
Wydał 90 TYSIĘCY na torebkę. Czy Bart Pniewski nadal utrzymuje córkę?
Bart Pniewski powiedział nam, ile realnie wydaje na ubrania… Czy Nicol Pniewska wciąż jest na jego utrzymaniu?
ZOBACZ TEŻ: Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy
news
BUTY ZA 12 TYSIĘCY?! Wojtek Gola i Sofi zdradzają sekrety luksusowego życia
Wojtek Gola i Sofi Sivokha opowiedzieli nam, ile wydawali na ubrania… Czy Gola pojawi się w “Tańcu z Gwiazdami”?
POLECAMY: Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?
news
Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy
Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej, a emocje wśród jej bliskich wciąż są niezwykle silne. W rocznicę odejścia artystki Dariusz Kamys podzielił się wzruszającymi słowami i pokazał coś, czego przez wiele miesięcy nie był w stanie stworzyć. Dowiedz się więcej!
Joanna Kołaczkowska odeszła 17 lipca 2025 roku w wieku 59 lat po walce z chorobą nowotworową. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła nie tylko fanami kabaretu, ale również całym środowiskiem artystycznym. Wieloletnia gwiazda Kabaretu Hrabi pozostawiła po sobie ogromną pustkę, której – jak podkreślają jej najbliżsi współpracownicy – nie da się wypełnić.
Od tamtego dnia minął już rok. Dla wielu osób czas nie zdołał jednak ukoić bólu po stracie jednej z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny kabaretowej. W rocznicę śmierci artystki głos zabrał jej wieloletni przyjaciel i sceniczny partner – Dariusz Kamys.
Artysta opublikował w mediach społecznościowych niezwykle osobisty wpis. Już pierwsze słowa pokazują, jak wielką stratą było odejście Joanny Kołaczkowskiej i jak bardzo wciąż jest obecna w myślach osób, które przez lata dzieliły z nią scenę.
“Rok. 17 lipca 2025 roku, o godzinie 0:18 Aśko wyszłaś z tego świata i przeszłaś tam, gdzie dla nas wszystko pozostaje jeszcze tajemnicą “- napisał.
POLECAMY: Sebastian Fabijański zamiast Julii Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Rok bez Joanny Kołaczkowskiej. Dariusz Kamys opublikował wpis, który chwyta za serce
W dalszej części wpisu Dariusz Kamys przyznał, że choć wszyscy starają się żyć dalej i nadal występują przed publicznością, tęsknota za Joanną Kołaczkowską pozostaje niezmienna.
“Mija rok. Wierzymy, że kiedyś się spotkamy. To przekonanie daje spokój. Ale są chwile, kiedy mimo tej wiary po prostu jest trudno. Bo tęsknota nie słucha rozumu ani kalendarza. Przez ten rok nauczyliśmy się wychodzić na scenę bez Ciebie. Gramy dalej, śmiejemy się dalej, ale każdy z nas wie, że jest na scenie miejsce, którego nikt nie zajmie” – kontynuował.
Do wpisu dołączył także wyjątkowy obraz przedstawiający Joannę Kołaczkowską. Jak wyznał, namalowanie portretu zajęło mu wiele miesięcy. Nie dlatego, że brakowało umiejętności, lecz dlatego, że przez długi czas nie potrafił zmierzyć się z emocjami po jej odejściu.
“Przez ostatnie pół roku próbowałem namalować Twój portret. Stawałem przed płótnem i odchodziłem. Nie byłem gotowy. Było za ciemno. Z tej ciemności udało mi się wydobyć tylko obraz mrocznego Jokera. Myślę, że właśnie tyle wtedy we mnie było. Dopiero teraz zrobiło się jaśniej. I mogłem Cię namalować” – czytamy.
Artysta zdradził również, że nie chciał stworzyć pomnikowego wizerunku swojej przyjaciółki. Zależało mu na uchwyceniu tej Joanny Kołaczkowskiej, którą najlepiej znali członkowie Kabaretu Hrabi – pełnej ironii, błyskotliwego humoru i charakterystycznych min poprzedzających kolejne żarty.
“Nie taką, jaką znali wszyscy. Nie pomnikową. Taką, jaką znaliśmy Cię my- hrAbi. Z tą charakterystyczną miną, która prawie zawsze poprzedzała jakiś żart. Najczęściej sarkastyczny. Patrzę na ten obraz i doskonale wiem, co za chwilę nastąpi. Po tylu wspólnych latach rozpoznawaliśmy tę minę natychmiast. Za moment miało paść jedno zdanie. Celne. Przewrotne. I za chwilę wszyscy mieliśmy się śmiać. Dlatego ten obraz nie jest dla mnie tylko portretem. Jest chwilą zatrzymaną tuż przed puentą” – napisał Kamys.
Słowa Dariusza Kamysa poruszyły internautów, którzy licznie wspominali Joannę Kołaczkowską w komentarzach. Wielu z nich przyznało, że mimo upływu czasu nadal trudno pogodzić się z jej odejściem i że jej występy na zawsze pozostaną symbolem wyjątkowego poczucia humoru oraz niezwykłego talentu.
Śmierć Joanny Kołaczkowskiej była jednym z najbardziej wstrząsających wydarzeń w polskim świecie kabaretu. Choć od tamtych dramatycznych chwil minął już rok, pamięć o artystce pozostaje żywa zarówno wśród jej najbliższych, jak i milionów widzów. Wzruszający wpis oraz portret przygotowany przez Dariusza Kamysa pokazują, że są osoby, których obecności nie da się zastąpić – nawet po upływie wielu miesięcy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka
A Wy jak wspominacie Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuPola Wiśniewska przerwała milczenie. Tak reaguje na związek Michała z Mandaryną
-
news5 dni temuWiśniewski i Mandaryna przyłapani na POCAŁUNKU. Nowe zdjęcie obiegło media
-
news5 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
-
showbiz5 dni temuZ kim Iza Kuna zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”? Właśnie WYPŁYNĘŁO nazwisko
-
news4 dni temuPolska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
-
news2 dni temuKolejne wieści od Anity i Adriana ze „ŚOPW”. Jest nowe oświadczenie rodziny
-
news3 dni temuCo z majątkiem Michała i Poli Wiśniewskich? Nowe ustalenia zaskakują
-
news2 dni temuGdzie mieszka Wiśniewski z Mandaryną? Są nowe ustalenia

Dodaj komentarz